pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Kiedyś przy błękitnym księżycu
Nocne awantury, pilnowanie i próbowanie bimbru, gotowane penisy zamiast klusek, powtarzające się ataki padaczki alkoholowej ojca i dzieciństwo bez matki, która postanowiła uciec do Włoch - to tylko ni...
Nocne awantury, pilnowanie i próbowanie bimbru, gotowane penisy zamiast klusek, powtarzające się ataki padaczki alkoholowej ojca i dzieciństwo bez matki, która postanowiła uciec do Włoch - to tylko niektóre ze wspomnień Barbary. Oswaja je samotnie w kącie za kredensem, a i tak mają kolosalny wpływ na jej przyszłość. Gdy dowiaduje się o pewnym wypadku, zaczyna rozumieć przyczynę alkoholizmu ojca.
Miłości i zapomnienia szuka w ramionach licznych kochanków. Pragnie tylko, by mieli ciemne oczy jak jej tato… Chce być bardziej córką niż żoną i boi się utraty niezależności - przez to życie we dwoje sprawia jej trudności. Przeżyje wiele trudnych chwil, rozstań i rozczarowań zanim zrozumie, że ma prawo do bycia szczęśliwą. Gdy już będzie tylko swoja, otworzy się na świat, naturę i… kolejną miłość. Ale czy nie okaże się zakazana?
pokaż więcej.
źródło opisu: wydawca
źródło okładki: wydawca
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
121ostatnia dodana przez Magdalena Szyszka, 41 tygodnie 12 godzin temu, w grupie Konkursy LubimyCzytać.pl
Opinie czytelników
„ Trudne dzieciństwo nie usprawiedliwia. Ono zobowiązuje ” tymi słowami można podsumować całą książkę Pani Katarzyny Enerlich pt „ Kiedyś przy Błękitnym Księżycu”.
Wydawało mi się, że już zbyt dużo książek o cierpieniu Kobiet ostatnio przeczytałam … i to jest dobre słowo, wydawało mi się. Okazało się bowiem, że nawet o cierpieniu można napisać pięknie i poruszająco, tak, żeby zachęcić a nie zniechęcić, tak, żeby ciarki na plecach pojawiały się często, ale bez przesady …. tak, że ma się wrażenie, że czyta się o sobie samej …. Jestem zachwycona książką Pani Katarzyny, pożarła mnie bez reszty, zabierając mi cały poniedziałkowy dzień, a co dała w zamian? Podróż do przeszłości, masę wspomnień i całą górę spraw do przemyślenia. Pani Katarzyno wielkie brawa i chylę czoła przed Panią.
Bohaterką powieści jest Kobieta po 40stce, Barbara córka alkoholika, wychowana przez ojca, matka nie dała rady, po prostu uciekła. Jej życie to jedna wielka walka o to, aby wreszcie nauczyć się żyć pozbywając się ciężaru swojej przeszłości. Pokazuje jak wiele błędów człowiek popełnia tylko dlatego, że w dzieciństwie niedane było zaznać ciepła pełnej rodziny. Opowiada o marzeniach małej dziewczynki, które poniekąd spełnia dorosła Kobieta. Porusza problem szeroko pojętej akceptacji, walki aż w końcu pogodzenia się z zaistniałą sytuacją.
Ta książka to jedna wielka szkoła życia dla rodziców oraz dzieci, a także wszystkich tych dorosłych, którzy w dzieciństwie zostali pozbawieni miłości, szacunku i zrozumienia. Ta książka jest dla tych, którzy wychowywani byli w niepełnej rodzinie i żyli z dnia na dzień karmiąc się marzeniami … że może jednak kiedyś tato przytuli, a jakby to było gdyby choć na chwilkę zszedł z nieba?
Pani Katarzyna Enerlich porusza bardzo trudny, aczkolwiek ważny problem … nie wiem, jak odbiorą ją Ci, którzy mieli prawdziwe dzieciństwo, wiem natomiast, że wszyscy Ci, którzy znają gorzki smak tęsknoty i cierpienia z dzieciństwa znajdą w niej cząstkę samych siebie … czytając popłynie niejedna łza, aż w końcu poczują się lżej … że jednak nie tylko im los zgotował taką „przygodę” na starcie życia i nie tylko im odbijają się echem przez całe życie słowa „Może kiedyś przy Błękitnym Księżycu przyśnisz mi się, mój tatusiu ….”.
Dziś zacznę recenzję trochę od tyłu. Muszę Wam powiedzieć, że nie spodziewałam się, takiego ładunku emocjonalnego. Fakt, że w książce poruszany jest trudny temat alkoholizmu, co niewątpliwie już sugeruje jak "obciążona" emocjami jest książka, ale żeby aż tak?
Basia, główna bohaterka ma 43 lata. Jest doświadczoną kobietą, która do tej pory, nie pogodziła się ze straconym dzieciństwem.
W poszukiwaniu miłości, której nie dali jej rodzice (mama odeszła do innego mężczyzny, a tata pił) , szuka jej u swoich partnerów.
W dzieciństwie, Basia nie zaznała wiele szczęścia. Miała wrażenie, że rodzice jej nie kochają (prawda wyjdzie na jaw dopiero na końcu). Pozostawiona przez matkę, musiała zająć się tylko sobą ale i ojcem pijakiem. Dziewczynka wiele razy prosiła go by nie pił. Miała już dość nocnych awantur, i wyczekiwania pod kołdrą, aż wróci pijany tata. A zamiast coraz lepiej, było coraz gorzej.
Gdy Basia kończy szkołę, musi zarobić na swoje utrzymanie. Wiele razy w życiu żałowała, że nie poszła na studia, ale w tamtej chwili bardzo chciała być niezależna.
Wkrótce później, poznaje Filipa. W porównaniu do wcześniejszych mężczyzny, Filip wydaje się być ucieleśnieniem jej marzeń, o założeniu prawdziwej rodziny.
Na początku, wszystko układa się jak w bajce. Są szczęśliwi i zakochani. Przeszkodą jest tylko, jak zwykle zresztą, ojciec alkoholik.
Po wielu latach małżeństwa z Filipem, które nie było proste, Basia odkrywa szokującą prawdę, która znów sprawi, że ucieknie "pomiędzy kredens, a szafkę" jak w dzieciństwie.
Jak skończy się historia Basi? Jakie wydarzenia opowie czytelnikowi? Czy znajdzie prawdziwą miłość?
Słuchajcie, książka jest ABSOLUTNIE fantastyczna. Przepiękne i bardzo dogłębne poruszenie problemu dzieciństwa i życia dziecka alkoholika, to temat rzeka. Ale to, co zrobiła Katarzyna Enerlich, to mistrzostwo świata w tym temacie. Autorka z niezwykłą delikatnością, ale i dosadnością, ukazała całą gamę emocji i uczuć, jakie towarzyszą dziecku alkoholika. Trafne opisy uczuć, interesująca narracja, dosadne ukazanie problemu oraz zawirowania życiowe i miłosne, to tylko niektóre rzeczy, które znajdziecie w książce.
Wiem, że osoby, które miały wspaniałe dzieciństwo, bardzo przeżyją historię opisaną w książce. Niejednokrotnie, będą wycierać płynące łzy wzruszenia, ale także do samego końca będą trzymać kciuki za główną bohaterkę.
"Trudne dzieciństwo nie usprawiedliwia, ono zobowiązuje" zgadzacie się z tym?
Ja poniekąd tak, ale jestem ciekawa Waszego zdania.
Myślę, że do książki nie trzeba specjalnie zachęcać. Każdy, kto chce poznać trudne życie Basi, i tak po nią sięgnie, aby razem z nią odkrywać na nowo siebie.
Polecam!
Alkoholizm to straszna choroba. Zniewala ludzi, wyniszcza organizm, odbiera im wolną wolę i zupełnie dominuje ich życie. Jednak skutki tej przypadłości dotykają nie tylko nadużywającą alkoholu osobę. Niestety, efekty alkoholizmu wpływają w znacznym stopniu również na ludzi z najbliższego otoczenia uzależnionego człowieka, często jego rodzinę i dzieci. Tak było też w przypadku Basi Zejer, która całe życie zmagała się i wciąż zmaga się z etykietką "dziecka alkoholika". Dzieciństwo Basi było niezwykle trudne. Jej matka opuściła rodzinę, a tata pogrążył się w alkoholizmie. Dziewczynka musiała bardzo wcześnie dorosnąć, bezprawnie odebrano jej szczęśliwe dzieciństwo, a w dodatku od najmłodszych lat musiała zajmować się nieustannie pijanym ojcem. Brak opieki i miłości najbliższych wpłynął na całe dalsze, dorosłe życie Barbary, które również nie szczędziło jej rozczarowań. Basia nie ma szczęścia w miłości, nie potrafi odnaleźć się we współczesnym świecie. Teraz ma szanse na odmienienie swego losu, na nową miłość, zupełnie inną niż wszystkie dotychczasowe. Dodatkowo spełnieniu marzeń sprzyja Błękitny Księżyc, występująca raz na 20 lat, trzynasta w roku pełnia - okres realizacji nawet najbardziej nieprawdopodobnych snów. Jednak najpierw Basia musi rozliczyć się ze swoją przeszłością. Skłania ją do tego czuwanie przy łóżku umierającego ojca, mimo, że alkoholika, to jednak kochanego taty. Basia wspomina swoje dzieciństwo i późniejsze lata. Jest to bardzo trudne i wyczerpujące emocjonalnie zadanie, gdyż żaden z tych okresów nie należał do lekkich i pozbawionych trosk. Jednak kobieta nie użala się nad sobą, a za to odnajduje siebie i odkrywa harmonię żyjąc zgodnie z naturą.
"Kiedyś przy Błękitnym Księżycu" to książka, która porusza bardzo ciężkie i niewygodne tematy, takie jak alkoholizm, samotność czy wykluczenie ze społeczeństwa. Została jednak napisana lekkim, przystępnym, a miejscami nawet poetyckim językiem, dzięki czemu powieść mimo trudnej tematyki jest łatwa w odbiorze, a jednocześnie przemawia do czytelnika i jest niezwykle poruszającą lekturą. Nigdy wcześniej nie czytałam książki dotykającej temat alkoholizmu, ale wątpię czy kiedykolwiek jakiejś innej uda się dorównać tej powieści. To pozycja, nad którą trzeba myśleć, która skłania do refleksji i dokładnie ukazuje ten niezwykle poważny problem. Mi, osobiście, powieść ta pozwoliła również docenić bardziej moich rodziców i szczęście jakie mam, żyjąc w pełnej, kochającej się rodzinie.
Jedyne, co niezbyt przypadło mi do gustu to zbyt prosta recepta na szczęście proponowana przez autorkę - porzuć współczesną cywilizację, internet, telewizor i zakupy, zaszyj się w mazurskiej głuszy a będziesz szczęśliwa. Do mnie to niezbyt przemawia, ale jak najbardziej rozumiem, że każdy może mieć inny przepis na dobre samopoczucie. Dla mnie będzie to spokojny wieczór z książką czy dobrym filmem, a dla innych samotne pielęgnowanie ogródka.
Bardzo spodobała mi się natomiast filozofia życiowa głównej bohaterki. Basia uważa, że nic nie dzieje się bez przypadku, wszystko wnosi coś ważnego do naszego życia, każde spotkanie czy wydarzenie ma znaczenie i prowadzi nas do czegoś lepszego. Ja również wyznaję podobne zasady, dlatego poglądy Basi są mi szczególnie bliskie.
Podsumowując, książka "Kiedyś przy Błękitnym Księżycu" to doskonały przykład bardzo dobrej i skłaniającej do refleksji prozy obyczajowej. Powieść ta wielokrotnie mną poruszyła, a także kilkakrotnie zszokowała i uświadomiła wiele ważnych prawd na temat alkoholizmu. Bardzo podoba mi się sposób pisania pani Katarzyny Enerlich, jej lekkie pióro i poetycki styl. Wszystkie te elementy zachęcają mnie do zapoznania się z innymi pozycjami pióra tej autorki. A na razie zachęcam wszystkich do sięgnięcia po książkę "Kiedyś przy Błękitnym Księżycu". To powieść, którą warto znać, która zostawia coś z siebie w czytelniku i długo nie daje o sobie zapomnieć. Bardzo polecam!!!
Alkoholizm to potworna choroba - nałóg nie wybiera, bo dotyka zarówno biednych i bogatych, wykształconych i prostych ludzi, starych i młodych. Alkohol jest jednak także podstępny dlatego, że wyniszcza nie tylko pijących, ale i ich bliskich. Zmienia życie rodziny alkoholika - przemienia ich świat w piekło, po którym rany mogą nie chcieć się zabliźnić przed długi czas, bywa i przez całe życie. Ten trudny problem, wstydliwy i często głęboko ukrywany miała odwagę wydobyć na światło dzienne w swojej najnowszej powieści Katarzyna Enerlich. Zrobiła to w sposób bardzo wzruszający, ale i zarazem realny. Prawdziwie odsłoniła przed światem duszę dziecka alkoholika, która cierpi na syndrom DDA.
Główną bohaterką powieści "Kiedyś przy Błękitnym Księżycu" jest Basia Zejer , która opowiada historię swego 43-letniego życia u boku ojca, który bardzo dużo pił. Szczęśliwe dzieciństwo nie miało miejsca - w domu liczyła się wódka, wino ,imprezy, znajomi, a sytuacja jeszcze się pogorszyła, gdy Zygmunta Zejera opuściła żona. Basia miała wtedy zaledwie 5 lat. Jej życie toczyło się w samotności ,niedostatku i odrzuceniu. Ojciec ciągle wracał pijany i nie zajmował się dzieckiem, które czuło się samotne, opuszczone i ....... winne całej sytuacji. Bo to pewnie Basi wina, że odeszła matka , że tata pije, że jest chory ........... Ta sytuacja spowodowała, że dziewczynka z jednej strony szybko wyleczyła się z marzeń i wydoroślała , a z drugiej strony sprawiła, że w pewnych sferach Basia nigdy nie dorosła. W swych partnerach szukała tego co winien jest dziecku rodzic, czego brakło jej w dzieciństwie. Cień butelki zweryfikował marzenia o kontynuowaniu nauki na studiach. Nie było na nie funduszy. Basia musiała sama zadbać o siebie i się usamodzielnić. Tylko, że to nie takie proste - bo o ile prościej zarobić pieniądze , o tyle trudniej znaleźć kogoś bliskiego, kto będzie kochał bezwarunkowo i nie opierał związku o łóżko.
Autorka w piękny sposób wykreowała postać zranionej przez los kobiety, której życie było ciągłą walką. Basia musiała dzielnie stawiać czoło trudnej rzeczywistości, a to nie było łatwe. I zdarzały się porażki i błędy, toksyczne miłości , bolesne poronienia . Nawet dorosła Basia wciąż miała niezaleczone kompleksy z dzieciństwa bez matki, z zataczającym się ojcem, z patrzącymi z politowaniem sąsiadami.
To bardzo bolesne, być dzieckiem alkoholika zdanym na siebie, odrzuconym przez otoczenie i trzeba wielu, wielu sił ,aby uwierzyć we własne możliwości , otrząsnąć się z koszmaru i zacząć żyć od nowa tylko dla siebie. Bez balastu zapitego ojca, bez toksycznego męża. I odnosić malutkie sukcesiki, które wyzwalają i dodają skrzydeł.
Pani Kasia podjęła się poruszenia w powieści bardzo trudnego problemu, który jednak dotyczy niestety wielu dzieci - zrobiła to bez osłonek, szczerze i prosto opisała to co boli, co rani, co zostawia bolesne blizny. Nie jest łatwo uciec z pijanego świata - ale jeśli się bardzo, bardzo chce to ta ucieczka może się udać. Myślę, że opowieść o losach Basi doda odwagi tym co mają podobne jej problemy i dylematy, da nadzieję, że można zabić koszmary z dzieciństwa i zacząć nowe, wolne życie. I że warto walczyć jeśli w grę wchodzi własne szczęście .
Piękna i wzruszająca powieść, napisana charakterystycznym dla tej autorki doskonałym stylem godna polecenia kobietom i nie tylko.
Cud przemiany
Ktoś może zamienić twoje życie w pasmo niepowodzeń, pomyłek i nieszczęść, a ty możesz je przemienić w dobro. Ktoś może zmienić twoje serce w kamień. A ty możesz zmienić je w słońce. Bo ty także możesz przemieniać.
Barbarę poznajemy jako dorosłą kobietę. Z powodu ciężkiego stanu zdrowia ojca zostaje wezwana do szpitala. W tym momencie zaczyna się jej opowieść, w której cofa się do samego dzieciństwa. Wracała do niego przez cały czas. Trudno zapomnieć takie dzieciństwo.
„Nie, to nie jest tak, że wszystko było złe. Gdy tata był trzeźwy, udawało mi się wierzyć w jego miłość. Bo to, że ja kochałam, nie podlegało dyskusji. Moja miłość rozwijała się wraz ze wstydem za niego, trudno mi nawet ocenić, co było silniejsze. Wstydziłam się, kiedy wracał pijany do domu i musiał przejść chwiejnym krokiem przez śluzę podwórka. Dzieci na ławkach i murkach milkły wtedy i odprowadzały go wzrokiem do klatki”[s. 34]*.
„Miałam osiem lat i choć nie umiałam kroić chleba, potrafiłam położyć pijanego tatę na wersalce”[s. 37].
Retrospekcja zmusza bohaterkę do bolesnych rachunków:
„Jedno życie, dwoje rodziców. Trzy poronienia. Cztery wyznania miłości, reszta to przypadkowe spotkania w pościeli, aucie lub na trawie. Pięć... Najboleśniejsze. Tyle miałam lat, gdy moja matka odeszła. Nie, nie umarła. Gdyby tak się stało, być może łatwiej byłoby mi wybaczyć albo przynajmniej zrozumieć. Ona po prostu zniknęła z mojego życia (...)”[s. 19].
Życie Barbary jest pełne rozdarć: między przeszłością i teraźniejszością, pragnieniem wyzwolenia i jego niemożnością, budowaniem własnej wartości i nieustannym jej podkopywaniem.
To bardzo odważna, osobista, momentami intymna powieść. Narratorka z właściwym dystansem odsłania swoją psychikę. Uczucia i emocje przepełniające książkę są przemyślane i dojrzałe, dlatego, mimo wylewności, udało się uniknąć autorce pretensjonalności i egzaltacji. Nawet kiedy narracja niebezpiecznie zbliża się w ich rejony (a jest niestety kilka takich momentów), wychodzi to książce na plus. Wówczas lektura zyskuje pewną szczerość – niewinną i bezbronną. Spontaniczną. Taką, co nie zważa na stylistykę i zyskuje zaufanie czytelnika.
Nie jest to książka z tych lekkich i przyjemnych, w jakich człowiek nagle odkrywa, że jest panem swego losu i ostentacyjnie zostawia wszystko w tyle. Nie ma tu także nadmiernego katowania czytelnika zawiłymi analizami psychologicznymi i czarnymi scenariuszami.
To historia wyważona, naznaczona autentycznym cierpieniem, bliska szarej, zwyczajnej prozie życia.
„Kiedyś przy Błękitnym Księżycu” nie traktuje tylko o koszmarze dziecka pochodzącego z rodziny naznaczonej alkoholizmem. To opowieść o każdym człowieku, którego poczucie wartości zostało kiedyś podkopane i musi nauczyć się wiary w siebie. O tym, jak trudno budować bez fundamentów miłości. O uzdrawiającej mocy pisania, jakie pomaga zorganizować nasze życie, gdy przelewamy na papier to, co nosimy wewnątrz. O interpretacji prostych prawd natury, co pomagają czasem zrozumieć skomplikowane zawiłości życia[s. 238]. O błogosławionym prawie przemiany, działającym w dwie strony. Jego kierunek w największym stopniu zależy od nas - nadajemy go w naszych sercach.
Urzekająca, głęboka, a zarazem niezwykle wciągająca powieść. Mam ochotę na więcej.
Katarzyna Enerlich, Kiedyś przy Błękitnym Księżycu, wyd. MG, Warszawa 2011.
*Cytaty oznaczone numerem strony pochodzą z książki (jw.).
Z początku trochę mnie zniesmaczyła... Za dużo myśli, słów, opisów o fizycznej miłości ale skoro to jest częścią życia bohaterki to faktycznie, ważne by takie chwile były, by o nich mówić, pisać...
Zaś czym bliżej końca, z każdą kartką coraz bardziej się w tej historii zakochiwałam.
Podoba mi się w tej książce to, że jest niejako pamiętnikiem - a może ja tylko ją tak odbieram...?
Bohaterka Basia z perspektywy czasu opowiada swoje życie, swoje wzloty i upadki. Małe i duże miłości. Wzruszenia i niepowodzenia. Na tych prawie 300 stronach, jak przyjaciółka, opowiada mi o swoim życiu. Poniekąd uczy mnie jak żyć. Mówi o swoich błędach i przekazuje mi jednocześnie pewne wartości.
Na sam koniec już wzruszyła mnie głęboko. I właśnie to trzymało mnie by ją skończyć, by za żadne skarby jej nie odkładać.
Także polecam osobom, które szukają siebie. Książka przypomina o tym co najważniejsze.
Pabi Katarzyna przeszła samą siebie. Po raz kolejny poruszyła trudny problem, po raz kolejny napisała świetną, niezwykle wciągającą powieść. Gratuluję i z niecierpliwością czekam na więcej!!
Strasznie długo zwlekałam z recenzją tej książki. Jaki powód? Po prostu mnie wcięło. Zaniemówiłam po jej przeczytaniu i do dziś ciągle o niej myślę, analizuję, dociekam. Po raz pierwszy w życiu mam do czynienia z autorką, która w każdej książce jest inna. Zazwyczaj jest tak, że możemy rozpoznawać styl pisania, pewne przyzwyczajenia pisarza, w jego kolejnych wytworach. Z K. Enerlich jest inaczej. Nie uważam oczywiście, że bycie rozpoznawalnym w swoich dziełach jest czymś złym. Po prostu takie mam odczucia przy czytaniu powieści tej autorki i już.
Nie będę opisywać tutaj całej fabuły, zwłaszcza, że książka nie jest żadną nowością i wiele osób ją czytało. Po za tym nie wiedziałabym co mam napisać:) Jest to opowieść o czterdziestotrzyletniej córce alkoholika, która próbuje wyrosnąć ze skazy bycia DDA (dorosłe dziecko alkoholika). Na zasadzie retrospekcji poznajemy dorastanie tej dziewczynki, a potem kobiety przez pryzmat ciągle towarzyszącego jej w domu alkoholu. Przez całe życie próbuje znaleźć choć odrobinę miłości, często się jednak zdarza, że dostaje tylko jej namiastkę. Ciągle szuka w mężczyznach swojego ojca. Ciągle jest blisko niego, choć jednocześnie go nienawidzi. Mimo przeszkód, wciąż podąża ku szczęściu, które tak bardzo jej się należy, bo: Trudne dzieciństwo nie usprawiedliwia. Ono zobowiązuje. To tyle na temat treści.
Książka powala na kolana językiem, miejscami powiedziałabym nawet lekko wulgarnym, ale przy tym tak prawdziwym, że każdy inny sposób przedstawienia tej historii byłby śmieszny i sztuczny. Nie wiem czy autorka wplotła tutaj wątek autobiograficzny. Mniemam, że w jakimś stopniu pewnie tak, gdyż jak sama pisze: Dla mnie samej pisanie tej książki było swoistą autoterapią. Nie wnikam w to, nie jest moim celem dociekanie o tym ile siebie samego zostawia w książce autor. Jedno wiem. Człowiek, który nie zna problemu, nie jest w stanie opisać go w sposób tak szczery, prosty i piękny…
To niezwykle mocna, wzruszająca opowieść o drodze, którą musi przejść zaskakująco wiele osób na naszej planecie. Ich dramat nie kończy się w momencie odcięcia się od osoby dotkniętej chorobą alkoholową. Tacy ludzie przez całe swoje życie ciągną za sobą piętno, które nie pozwala im zaufać, całkowicie pokochać…
Dorosłe dzieci alkoholików mówią często o tym, jak ich życie jest popaprane i pozbawione wartości. Tragedią ich życia jest bowiem to, że muszą głęboko cierpieć, zanim nauczą się prostych prawd, według których trzeba żyć…”*
Nie będę pisać nic więcej. Jestem wstrząśnięta i zachwycona. Nie wiem czego spodziewać się po kolejnej powieści K. Enerlich. Każda tak zaskakuje. Mam nadzieję, że pomysły autorki nigdy się nie wyczerpią:)
Barbara jest córką alkoholika. Gdy miała kilka lat, matka zostawiła jej ojca i wyjechała z kraju z innym mężczyzną. Ma o niej niewiele wspomnień. Natomiast o ojcu ma ich bardzo dużo, ale niestety w większości negatywnych.
Główną bohaterkę poznajemy, kiedy przyjeżdża do szpitala, w którym leży jej ojciec. Jego stan jest bardzo ciężki, organizm jest wycieńczony, lekarze nie wiedzą dokładnie co mu jest.
Podczas odwiedzin w szpitalu i pobytu w pobliskim hotelu, w którym nocuje, Barbara wspomina swoje dzieciństwo. Poznajemy pojedyncze wydarzenia z przeszłości i codzienne problemy wynikające z nałogu jej opiekuna. Musi dorosnąć szybciej niż jej koleżanki z klasy. Uczy się zajmować sobą i opiekować ojcem, który nierzadko wraca do domu późno w nocy w stanie wskazującym na spożycie dużych ilości alkoholu. Kombinuje jak zdobyć pieniądze na nowe ubrania i kosmetyki. Z powodu braku miłości i czułości rodzicielskiej, próbuje szukać tych uczuć u kolejnych kochanków. Zamiast na studia idzie do pracy, żeby wesprzeć budżet domowy i mieć za co kupić jedzenie. Ojciec wszystkie pieniądze przeznacza na alkohol.
Wspomnienia są co jakiś czas przerywane krótkimi opisami wydarzeń bieżących. Pod koniec książki opowieść o przeszłości bohaterki sięga wydarzeń sprzed kilku dni, zanim przyjechała do szpitala.
Książka porusza trudny temat, jakim jest życie w rodzinie alkoholika. Najpierw ciężkie dzieciństwo, później dorosłe życie obarczone konsekwencjami decyzji zbyt krótkiej młodości. Mimo wszystko książka ma pozytywny rozwój wypadków. Barbara w końcu wychodzi na prostą, postanawia sama zadbać o siebie, uczy się żyć w zgodzie ze sobą i jest szczęśliwa. Odnajduje również w swoim życiu prawdziwą miłość. Mocno bierze do siebie słowa mężczyzny, dzięki któremu zapoczątkowała zmiany w swoim życiu: „Trudne dzieciństwo nie usprawiedliwia. Ono zobowiązuje.”
Opowiedziana historia kojarzy mi się trochę z powieściami Paula Coelho, w których też nic się nie dzieje bez powodu. Każde spotkanie i wydarzenie w naszym życiu ma jakiś cel. Zazwyczaj go w końcu poznajemy. Trzeba się tylko nauczyć obserwować i czytać znaki jakie daje nam los oraz być wytrwałym.
Jest to dobra Książa dla tych co w życiu otarli się o problem alkoholizmu w rodzinie, ale też tych, którzy szczęśliwie tego tematu nie znają. Tym pierwszym daje nadzieję, a tym drugim może pomóc zrozumieć pierwszych.
Wczoraj zaczęłam czytać książkę, którą dostałam w bibliotece prawie,że pachnąca drukiem. Po pierwszych 100 stronach, które przeczytałam w jednej chwili powiem,że jestem pod wrażeniem.Temat jakże bliski wielu ludziom,a obrazujący wnętrze kobiety, która została "naznaczona"przez swoje dzieciństwo. Nie jest jej prosto zmierzyć się z rzeczywistością, tak naprawdę ma poranioną duszę mimo całej miłości do ojca...
23.VI przeczytałam i baaardzo mi się podobało.Pani Kasia jest wielka
Poruszająca historia.Historia życia w domu,w którym alkohol stał się codziennością.To temat,który wszyscy znamy doskonale.Wystarczy się rozejrzeć wokół siebie lub sięgnąć w głąb swoich wspomnień.
Rewelacyjna książka o tym, że kazde marzenie się spełni, jeśli bardzo w to wierzymy i pracujemy nad tym.
Jest to przepiękna książka o wielkiej miłości, tolerancji i akceptacji siebie.Polecam
Gdyby dokładnie rozejrzeć się, można byłoby dostrzec, iż wiele osób z naszego towarzystwa posiada problemy, które są widoczne, a o których rzadko się mówi. Takim zmartwieniem może być alkoholizm wśród najbliższych, co prowadzi do zmartwień nie tylko na tle finansowych, ale też i uczuciowych, związanych z niezrozumieniem i pewnego rodzaju odrzuceniem. W swojej najnowszej książce – „Kiedyś przy Błękitnym Księżycu” Katarzyna Enerlich opowiada historię dziewczyny, której wspomnienie pijaństwa ojca towarzyszyło przez całe życie. Autorka, tworząc tą powieść, rozmawiała z wieloma czytelnikami, którzy postanowili podzielić się z nią własnymi przeżyciami. I niewątpliwie również dlatego ta powieść niesie ze sobą szczególne przesłanie.
„Kiedyś przy Błękitnym Księżycu” to opowieść czterdziestoletniej kobiety, która przedstawia czytelnikowi wpływ alkoholizmu ojca na jej całe życie. Mężczyzna po odejściu żony, która wyjechała do Włoch, wpadł w nałóg, który z miesiąca na miesiąc coraz bardziej go pochłaniał. Nocne awantury, obserwowanie pędzenia bimbru, padaczki rodziciela oraz jego całkowita nieodpowiedzialność to nieliczne zdarzenia, które z okresu młodzieńczego zapamiętała ówczesna dorosła Basia. Nieraz próbowała porozmawiać z tatą, pokazywała mu jego własne błędy, jednak jak w tego typu przypadkach się zdarza – żadne argumenty do niego nie przemawiały. Po skończeniu szkoły ponadpodstawowej Barbara nie miała szansy kontynuowania swojej nauki, ponieważ musiała zacząć pracować, by sprawić, aby zarówno ona, jak i jej ojciec, mieli za co żyć. Już podczas edukacji dziewczyna wplątała się w kilka romansów, które spowodowały, że zaczęła nieco inaczej postrzegać swoją własną egzystencję. Uporczywie starała się znaleźć miłość, jednak jej poszukiwania zwykle kończą się niepowodzeniem. Tęskniła za mężczyznami o ciemnych oczach, które przypominały jej trzeźwe spojrzenie jej taty. Wiecznie roztargniona, stanowcza oraz nostalgiczna wierzyła w to, że kiedyś w końcu odnajdzie upragniony spokój, a jej ojciec zrozumie, jak bardzo zniszczył jej, jak i swoje, życie. Nawet wtedy, gdy odnalazła prawdopodobnie „tego jedynego” nie wszyscy do końca poszło po jej myśli…
Życie przybiera różne barwy, w zależności od dni, ludzi i mijających chwil. Niekiedy intensywność kolorów pokazuje prawdziwą tęczę, ukazującą tylko dobre wspomnienia, o których chciałoby się mówić jak najwięcej. Pojawiają się jednak szarawe, deszczowo-czarne myśli, które sygnalizują, że bywały godziny milczenia, płaczu i lęku. Problem tkwi w tym, że niektórzy nie potrafią zapomnieć o tym, że było źle, kompletnie nie widząc żadnych pozytywnych aspektów swojego życia. Zadziwia mnie fakt, że ludzie, którzy przeżyli naprawdę wiele negatywnych emocji, doskonale potrafią opowiedzieć o chociażby minucie szczęścia, która zaistniała w ich egzystencji. O tym, że na czyjejś twarzy wystąpił uśmiech uznania, o wspólnych zabawach… Barbara z „Kiedyś przy Blasku Księżyca” jest właśnie taką bohaterką, która pomimo tego, że życie na każdym kroku potrafiło dać jej w kość, nie poddawała się, trzymając uporczywie w swojej głowie miłe drobnostki, których nie można z łatwością wyzbyć się z umysłu. Mogłaby znienawidzić ojca, mogłaby przecież zostawić go i uciec od niego, zapominając, że kiedykolwiek był, mogłaby wykluczyć go ze swojej rodziny. Jednak ona nie odeszła od niego choćby na krok, jedynie czasami wspominając upokorzenia. Sam fakt, że zawsze do swojego rodziciela zwracała się „tato”, a nie „ojcze”, świadczy o jej ogromnej miłości i wewnętrznej sile. I to właśnie jest w tej powieści najpiękniejsze – kocha się nie za wszystko, a pomimo wszystko.
Katarzyna Enerlich otwiera przed czytelnikiem pewnego rodzaju drzwi, które pozwalają nam przejść do zupełnie innej rzeczywistości. Można byłoby powiedzieć, że przecież doskonale wszyscy znamy ludzki umysł i wygląd naszego otoczenia. Jednak, gdyby dokładnie temu wszystkiemu się przyjrzeć, użyć lupy bądź po prostu wytężyć wzrok, dostrzeglibyśmy rysy na twarzach mijanych przez nas ludzi. Basia nie ukrywała tego, że jej ojciec pije – każdy mógł się o tym przekonać, ponieważ on sam przez sąsiadów był postrzegany jako alkoholik. Jednak nikt nigdy nie starał się jej pomóc ani też do końca wesprzeć w jej działaniach. Miłość do rodziciela nie była nawet szanowana przez jej męża, zaborczego katolika, który uznawał, iż Barbara powinna zapomnieć o swojej rodzinie. Imponujący jest fakt, że ona chciała pamiętać i zostać przy swoim nieidealnym ojcu, który do końca w jej oczach pozostawał przede wszystkim człowiekiem, którego kochała i szanowała, nawet gdy doprowadzał ją do łez. Smutny jest fakt, że nawet gdy on uświadamiał sobie, że robi źle – nie potrafił wyjść z tej agonii, pogrążając swój świat jeszcze bardziej.
Niewątpliwie to właśnie działania ojca miały znaczący wpływ na życie Barbary, która posiadała niezwykły talent do zawierania nieodpowiednich związków. Wiecznie poszukiwała akceptacji, miłości oraz wsparcia, które zyskiwała tylko na pewien czas, następnie otrzymując karę za chwilę szczęścia i zapomnienia. Zaskakujące jest to, że nigdy się nie poddała – znała swoją wartość i wierzyła w to, że kiedyś odnajdzie błogi stan euforii, którego poszukiwała praktycznie przez całe swoje życie. Barbara należała do bardzo silnych kobiet, co zapewne pomogło jej w spełnieniu własnych marzeń. Jej wchodzenie po schodach, przy których każdy stopień był śliski i ubrudzony od ludzkiej zawiści, zostało zwieńczone sukcesem, a następnie – spokojną nostalgią z uśmiechem na ustach.
Katarzyna Enerlich stworzyła wspaniałą książkę, która potrafi oczarować i sprawić, że oczy czytelnika choć na chwilę otwierają się, dostrzegając jak wiele zła, ale też i miłości, tkwi we wnętrzu ludzkiej duszy. Autorka posiada styl, który nie należy do lekkich, jednak bardzo pasuje do tej lektury, bowiem oddaje jej trudny klimat. Czytając słowa pisarki praktycznie niczego nie można pominąć, ponieważ każde z przemyśleń Barbary jest niezwykłe i godne zapamiętania. Pani Enerlich w sposób wspaniały wczuła się w postać roztargnionej kobiety, która stopniowo ukazywała nam swoją biografię. „Kiedyś przy Błękitnym Księżycu” do końca ciężko opisać, bo zapewne każdy odbierze ten utwór inaczej. Pewne jest jednak to, że ta lektura należy do wyjątkowych.
Polecam najnowszą książkę spod pióra Katarzyny Enerlich. Czytając tę powieść szargały mną różne emocje – niekiedy złość na ślepotę ludzką, innym razem irytacja, gdy widziałam kolejne upokorzenia Basi, ale też i radość, gdy bohaterka przeżywała chwile szczęścia. Zaskakujące jest zakończenie, które powoduje, iż łatwo sobie uświadomić, że człowiekiem rządzą przypadki. Jak widać, po każdej burzy pojawia się czas na tęczę.
Mądra książka - szokuje, wzrusza, zmusza do przemyśleń nad własnym życiem.Pani Katarzyna tym razem także mnie zachwyciła.POLECAM !!!
Pokazuje życie dziewczyny-kobiety z syndromem dda, uzależnionej od seksu. Nie polubiłam głównej bohaterki, ona wręcz mnie wkurzała.
Na półkach
Cytaty z książki
- „Pomiędzy "chciałbym" a "chcę" jest różnica. To pierwsze to opowieść o marzeniach. To drugie - pewnoś...” - 3 osoby to lubią
- „Nie przypadkowość ludzkich spotkań zdarza się każdemu. Ci, którzy zamknęli swoją duszę na magie codz...” - 2 osoby to lubią
- „Trudne dzieciństwo nie usprawiedliwia. Ono zobowiązuje” - 2 osoby to lubią

Albertus
Zinamon
Weltbild
Selkar
Empik
Matras