Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jak niechcący spowodowałem upadek światowego koncernu

Wydawnictwo: IMG Partner
6,08 (24 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
4
7
2
6
4
5
8
4
0
3
2
2
1
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-62734-02-3
liczba stron
144
język
polski
dodała
Monika Adamczyk

Dla kogo jest ta książka? Przede wszystkim dla tych, którzy pracowali, pracują lub chcą pracować w międzynarodowych firmach. Ale także dla tych, którzy pracowali, pracują lub będą pracować… No, może niekoniecznie na stanowiskach prezesów, wiceprezesów czy dyrektorów personalnych. Świat koncernu, przedstawiony w opowieści z przekonującą znajomością rzeczy, budzi co krok dziecięce zdziwienie...

Dla kogo jest ta książka? Przede wszystkim dla tych, którzy pracowali, pracują lub chcą pracować w międzynarodowych firmach. Ale także dla tych, którzy pracowali, pracują lub będą pracować… No, może niekoniecznie na stanowiskach prezesów, wiceprezesów czy dyrektorów personalnych.
Świat koncernu, przedstawiony w opowieści z przekonującą znajomością rzeczy, budzi co krok dziecięce zdziwienie narratora. Niezgodność praktyki z głoszoną teorią upodabnia koncern do tworu jakby żywcem wyjętego z minionej epoki (stąd tytuły rozdziałów) i jest głównym źródłem komizmu w tej „naturalnie” zabawnej opowieści. Podobnie jak w poprzedniej książce Harosława Jaszka (Jak niczego nie rozpętałem), zabarwiona „naiwną” ironią relacja sygnalizuje niewtajemniczonym, co może się kryć za budzącą szacunek fasadą. Doświadczonym oferuje śmiechoterapię.

 

źródło opisu: wydawnictwo IMG Partner, 2011

źródło okładki: wydawnictwo IMG Partner, 2011

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (118)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 589
pablo | 2011-06-12
Przeczytana: 10 czerwca 2011

Wielkie korporacje działają w oparciu o procedury. Procedury, jak wiadomo, opierają się często na biurokracji, a co za tym idzie na papierach i często niepotrzebnie okrężnej drodze do celu. Co się stanie, kiedy w taki misternie sprocedurowany świat, wpuści się jednostkę inteligentną, dodatkowo posiadającą pewne zdolności interpersonalne, a co gorsza potrafiącą podejmować własne decyzje, oraz umiejącą dokonywać analiz przyczynowo – skutkowych (czyt. posiadającej rozsądek). No cóż, efekt może być różnoraki. Dzisiaj rozpatrzymy przypadek, w którym owa jednostka, (dodatkowo obdarzona talentem pisarskim), postanowiła opisać jeden z możliwych scenariuszy. Tak właśnie powstała książeczka „Jak niechcący spowodowałem upadek światowego koncernu”.

Wielką korporację można porównać do potężnej ławicy ryb. Każda jedna płynie w tą samą stronę w cudownie zsynchronizowany sposób. Co się jednak stanie, kiedy pole magnetyczne (czy cokolwiek innego nimi kieruje), które one wyczuwają zostanie...

książek: 1047
Izabela | 2011-06-08

"- Proszę pana, jest pan siódmą osobą, do której mnie przełączono. Proszę mnie już dalej nie przełączać..."

Czy zdarzyło Wam się kiedyś dzwonić do jakiejś firmy, gdzie po kolei przełączano Was do kolejnych osób, a żadna nie potrafiła udzielić odpowiedniej informacji? A zastanawialiście się kiedyś, czym taka dezinformacja w dużych instytucjach jest spowodowana? Jeżeli chociaż raz przeszło Wam takie pytanie przez myśl, to koniecznie musicie sięgnąć po książkę "Jak niechcący spowodowałem upadek światowego koncernu", najnowszą pozycje Harosława Jaszka, autora znanego z książki "Jak niczego nie rozpętałem"

Pierwsze co w tej pozycji rzuca się w oczy, to zdjęcie na okładce. Wzięłam książkę do ręki... najpierw wielkie zdziwienie - co to jest? Potem długotrwały atak śmiechu, którym postanowiłam zarazić resztę rodziny (nie było to trudne), a następnie kolejne zastanowienie - co też to zdjęcie ma do wielkiego koncernu? Jak się okazało bardzo wiele, a wyjaśnienie pojawia się na kartach...

książek: 2995
jjon | 2011-06-20
Przeczytana: 18 czerwca 2011

Gdybym miała całodobową księgarnię pod oknem, albo nawet po przeciwnej stronie ulicy, to z pewnością pogalopowałabym teraz dzikim pędem po książkę Harosława Jaszka "Jak niczego nie rozpętałem". Powód? Przeczytałam właśnie nową książkę tego autora - "Jak niechcący spowodowałem upadek światowego koncernu" i chciałabym w trybie natychmiastowym przeczytać również tę pierwszą, licząc na to, że będzie to równie świetna zabawa. A nieczęsto mi się zdarza ubawić się po pachy w trakcie czytania książki. Nie sposób przedstawić uroków tej niepozornej z wyglądu książeczki pełnej rozbrajających spostrzeżeń. Sarkazm i wysoce kulturalna ironia zawarte w niezwykle inteligentnym sposobie przedstawienia 'przygody' narratora, jaką była praca w sporym przedsiębiorstwie, to coś, co wyróżnia książkę Harosława Jaszka "Jak niechcący spowodowałem upadek światowego koncernu".

Przedsiębiorstwo, w którym rozgrywa się akcja to firma o wdzięcznej nazwie Nethol, zajmująca się rozwojem rynku... otwieraczy do...

książek: 674
Robert | 2011-06-16
Przeczytana: 30 czerwca 2011

O drugiej książce Harosława Jaszka można by powiedzieć wiele epitetów. Zarówno tych pozytywnych, jak i tych trochę mniej lub całkiem negatywnych. Na pewno nie jest to typ książki dla wszystkich. Zasadniczo, tylko dla wybrańców. Problem polega jednak na tym, że aby to ocenić, trzeba książkę najpierw przeczytać :)

Harosław Jaszek prezentuje pewien styl pisania i narracji, który niekoniecznie musi się spodobać "etatowym" czytelnikom. Jest diametralnie inny od 99% obecnej na rynku prozy. Nie bójcie się. Nie jest to poezja, czy też górnolotne dywagacje nad sensem życia. Chodzi mianowicie o słownikowe wręcz użycie ironii. I nie byłoby to wcale takie wyjątkowe, gdyby nie fakt, że zabieg ten jest obecny w sposób ciągły przez całe 150 stron książki. Z jednej strony mógłby się po jakimś czasie znudzić - i czasami tak też było (co mnie jako czytelnika silnie denerwowało). Z drugiej natomiast - służy to ciekawemu efektowi: zatraca poczucie dwuwarstwowości fabuły, tak że w pewnych momentach...

książek: 193
Mad | 2017-01-23
Przeczytana: 20 stycznia 2017

Pozycja w mojej ocenie nie wykorzystała potencjału do nabijania się z korporacji. Ma kilka lepszych momentów, ale całość szybko staje się dość monotonna. Ironiczne komentarze autora stają się po kilkudziesięciu stronach wtórne, szybko też sobie zdajemy sprawę, że prowokacyjny tytuł został tu na siłę doklejony i nie ma za wiele wspólnego z akcją. Książka napisana poprawnie, ale ewidentnie w niej czegoś zabrakło.

książek: 33
Karolka | 2015-03-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2011 rok

H-A-R-O-S-Ł-A-W J-A-S-Z-E-K. Wpisuję w Google i nic. Wikipedia milczy jak zaklęta. Inne źródła podają szczątkowe informacje. Żadnego "skąd pochodzi, kiedy się urodził i jakie szkoły skończył".Harosław Jaszek, czy może Jarosław Haszek? Oprócz tego, że jest
autorem dwóch książek ("Jak niczego nie rozpętałem" została decyzją internautów najlepszą książką roku 2010) nie wiem o Nim nic...

"Jak niechcący spowodowałem upadek światowego koncernu" to niepozorna książka pisana prozą. Niepozorna, a moc ma taką, że uśmiech z twarzy mi nie zszedł do ostatniej strony. Oto bowiem mężczyzna w kwiecie wieku, a więc nieatrakcyjnym na rynku pracy, dostaje szansę od losu - zatrudnienie w międzynarodowej firmie na kierowniczym stanowisku Key Account Managera. Okazuje się, że zarządzać ma głównie... sobą. Od tej
niespodzianki zaczyna się lawina absurdów i nieporozumień, które potęgują dziecięce zdziwienie i bezradność bohatera ("W następnych latach już od maja zaczynałem wysyłać do europejskich fabryk...

książek: 230
mietek112 | 2011-07-12
Przeczytana: 12 lipca 2011

Dobre, bo prawdziwe. Sam pracuję w korporacji i właśnie ten fakt skłonił mnie do zapoznania się z historią opisaną przez autora.

Można by powiedzieć: prawda, prawda i jeszcze raz prawda. Nawet GPW nie pomoże :).

Polecam wszystkim tym, którzy uważają, że w korporacji to dopiero jest życie... a i owszem, ale zależy czego się od życia wymaga.

Książka prześmiewcza i niejednokrotnie śmiałem się w głos jadąc tramwajem do pracy. Napisana bardzo lekko i konkretnie. Nie ma co się rozwodzić nad tematem, więc i opisó nie było wiele - same fakty.
Dla mnie wiele rzeczy było bardzo "normalnych", bo przecież absurd w korporacji to "normalny" stan.

Gorąco polecam.

książek: 228
Tomasz Wojewoda | 2016-08-10
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 05 czerwca 2016

Niby taka pierdółka, niby tylko czytadełko do pociągu... Ale zupełnie inne uczucia podczas lektury towarzyszą komuś, kto, jak ja, jeszcze do niedawna był uwikłany w podobny kierat. Komuś kogo dopadł, opisywany "bardzo sprawnie funkcjonujący proces - 3 lata". I tak, irytacja przeplata się ze śmiechem, że nie jest się jedyną ofiarą świata targetów, procedur, feedbacków, wykresów, tabelek i biznesowych spotkań z klientami o inteligencji zbliżonej do Bursowego pantofelka.

książek: 376
JerzyM | 2014-12-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 23 grudnia 2014

Książka po prostu pochłonięta. Jako korpoludek po prostu płakałem widząc taką szyderę działania korporacji... z łezką w oku, że nie tylko ja pracuję w domu wariatów, po prostu nie mogłem się od niej oderwać :-)

książek: 550
sinnerinc | 2015-08-11
Przeczytana: 07 sierpnia 2015

Całkiem fajna lektura, bardzo łatwa, ukazująca różne absurdy pracy w korporacjach. Opowiedziana z przymrużeniem oka, polecam dla rozluźnienia się.

zobacz kolejne z 108 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd