Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jak niczego nie rozpętałem

Wydawnictwo: IMG Partner
5,97 (31 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
3
8
1
7
6
6
7
5
5
4
2
3
4
2
0
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-62734-00-9
liczba stron
146
słowa kluczowe
humor, wojsko
kategoria
przygodowa
język
polski
dodał
Marcin Szajda

"Jak niczego nie rozpętałem” to pełna inteligentnego humoru opowieść o rocznych perypetiach pewnego magistra w Ludowym Wojsku Polskim. Jak twierdzi wydawnictwo, „nie oznacza to, że książka przemówi jedynie do czytelników pamiętających wyroby czekoladopodobne i noszone na szyi sznurki z papierem toaletowym. Także młodsze pokolenie odnajdzie w niej wiele znajomych, komicznych motywów. Fasadowość...

"Jak niczego nie rozpętałem” to pełna inteligentnego humoru opowieść o rocznych perypetiach pewnego magistra w Ludowym Wojsku Polskim. Jak twierdzi wydawnictwo, „nie oznacza to, że książka przemówi jedynie do czytelników pamiętających wyroby czekoladopodobne i noszone na szyi sznurki z papierem toaletowym. Także młodsze pokolenie odnajdzie w niej wiele znajomych, komicznych motywów. Fasadowość nie skończyła się wszak wraz z wygumkowaniem przymiotnika „ludowy”. Trwa. I oczywiście dotyczy nie tylko wojska”.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (157)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 575
pablo | 2010-12-14
Przeczytana: 14 grudnia 2010

Zapomniany poligon, gdzieś na końcu Polski. Kapral:
- Żołnierze! Skąd wyjeżdża czołg?!?
Pewny siebie młody poborowy, na własne nieszczęście dodatkowo po studiach, pewnym głosem odpowiada:
- Czołg wyjeżdża z magazynu, panie Kapralu!
- Źle! Skupcie się, nim mi cierpliwości braknie! – ryczy dowódca – Skąd wyjeżdża czołg głąby!?!
Tym razem konsternacja w szeregach była większa. Na szczęście jak zawsze na miejscu był Poldek – dumny absolwent polonistyki, wcielony do armii jak uparcie utrzymywał, na ochotnika, czyli za sprawą instytucji obowiązkowej służby wojskowej:
- Panie Kapralu! Czołg oczywiście wyjeżdża z lasu! – strzelił dumnie.
Przełożony z lekkiej czerwieni dotychczas goszczącej na jego policzkach, niczym kameleon, przeszedł w purpurę.
- Kowalski, czy wyście totalnie na tych studiach zidiocieli! – popatrzył rozjuszonym, dzikim wzrokiem, na skurczonego nagle Poldka. Wziął trzy długie, głębokie wdechy i grobowym tonem odpowiedział:
- Żołnierze! Do jasnej cholery, odpowiedź jest...

książek: 3300
Danway | 2011-12-06
Na półkach: Przeczytane, 2011, @Blog
Przeczytana: 06 grudnia 2011

Jak podano w opisie książki jest w niej pełno inteligentnego humoru, a chwilami nawet absurdu... Nie jest to pozycja wysokich lotów, ot tak przeczytać dla poprawy humoru...

Jeśli przeczytawszy tytuł mieliście skojarzenie z filmem "Jak rozpętałem drugą wojnę światową" to jest ono bardzo mylne... Obydwa tytułu łączy tematyka wojskowa... Jednakże w/w film to klasyka, a książka jak wspomniałem nie jest wysokich lotów... Ot przeczytać i zapomnieć...

Książkę się czyta zdecydowanie szybko i to też jest jej dodatkowy atut a nawet główny atut... Książka na jeden długi zimowy wieczór i można śmiało przejść do kolejnej książki bez zbędnego rozczulania się... Jeśli ktoś chcę może przeczytać, jednakże nie spodziewałbym się fajerwerków...

Ocena: 5/10

Recenzja opublikowana także na moim blogu:
http://danwaybooks.blogspot.com/2012/07/nie-kojarzyc-z-frankiem-dolasem.html

książek: 3989
Książkowo_czyta | 2011-11-23
Przeczytana: 23 listopada 2011

Jak dla mnie książka z rodzaju durnoczytek.... Są to wspomnienia żołnierza, który trafia do LWP z przymusowego poboru.
Do plusów tej książki na pewno można zaliczyć dwie kwestie, a mianowicie szybko się czyta i momentami jest zabawnie.

książek: 1568
lapsus | 2013-01-16

Książka tak średnio śmieszna, że aż smutna.

książek: 3793
Adam | 2010-12-15
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 15 grudnia 2010

Szczerze – byłem ciekaw tej książki ale przypuszczałem, że to będzie bardziej fantazjowanie o tym jak jest w armii niż prawdziwy opis, że co najmniej połowa książki będzie opisem „fali”. I całe szczęście – pod tym względem bardzo się rozczarowałem...
Książka połknięta. Miałem niezłą zabawę przy tej lekturze. Mieli ją i współpasażerowie autobusu gdy wybuchałem śmiechem...
W wojsku byłem dosyć parę ładnych lat później niż bohater książki. Już samo wspomnienie „małpiny” (aż ślinka cieknie) i sucharów vel herbatników (Czasami nawet trafiała się paczka prawdziwie świeżych, takich z ziarnem kminku) rozrzewnia. ;) Ekstremalnym przeżyciem był chleb z puszki - to był, czas kiedy armia dojadała resztki zapasów przeznaczonych na czas wojny.
Też miałem już błękitny beret i o mało co nie pojechałem na misję. Niestety sztuka jest sztuka i akurat sztukę którą stanowiłem, postanowiono wykorzystać w ostatnim momencie w inny sposób i zamiast rozbrajać miny na bliskim wschodzie, przygotowywałem mapy...

książek: 1047
Izabela | 2011-04-07
Na półkach: Przeczytane, Rok 2011
Przeczytana: 2011 rok

Swego czasu nasłuchałam się historii prosto z wojska i zdrowo się przy nich uśmiałam. Wtedy myślałam, że to lekka przesada, a osoba opowiadająca koloryzuje... po lekturze mam wątpliwości, jak to rzeczywiście było...

Na początek może fragment, który mnie rozłożył na łopatki (nie pytajcie dlaczego... po prostu rozłożył i już):

"- Jak to podchorąży?! Macie doktorat i mówicie, że strzelaliście do celu kulami?! Czego Was uczyli na tych studiach?! Myślicie, że wasza wiedza na coś nam się tu przyda? Jesteście jak szczypiorek... Następny!
- Obywatelu poruczniku melduję, że trafiłem do tarczy pięcioma strzałami...
- No, nie! Jeszcze lepszy! Z łuku strzelał! Wy pewnie macie habilitację podchorąży, co? Tacy niby mądrzy, a nie wiedzą, jak prosty meldunek złożyć... Pluton! W dwuszeregu frontem do mnie zbiórka! Maski włóż! W prawo zwrot! Na wprost marsz! Ja już was, magistrzy, nauczę, że do celu trafia się pociskami!"


"Jak niczego nie rozpętałem" to wspomnienia i anegdotki...

książek: 693
Andrew Vysotsky | 2010-12-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 grudnia 2010

JAK NICZEGO NIE ROZPĘTAŁEM to luźne wspomnienia ze służby wojskowej w LWP autora ukrywającego się pod pseudonimem Harosław Jaszek. Jakkolwiek twórca zarzeka się, iż wszelkie postacie i zdarzenia są zmyślone, w moim odczuciu to zastrzeżenie jest zwykłym „dupochronem”, jak się to w wojsku określa. Ewidentnie książka ma charakter wspomnieniowy, choć niekoniecznie autor sam wszystkiego doświadczył. Być może część zdarzeń, albo i wszystkie, zna ze słyszenia. To chyba jednak w tym wypadku nie ma żadnego znaczenia.

Ściśle rzecz biorąc, narrator w pierwszej osobie, który zarazem jest głównym bohaterem, nie był nigdy wojskowym. Był SPR-kiem lub jak kto woli bażantem*.

W LWP mieliśmy zasadniczo dwa rodzaje żołnierzy: z poboru i zawodowych. SPR-ek to było takie ni to, ni sio. Ludzie po studiach, teoretycznie przeszkoleni w jakiejś tam wojskowej specjalności, trafiający do wojska na odbycie rocznej służby. Sęk w tym, że w jednostkach z reguły nie wiedziano co z nimi zrobić. Nie byli ani z...

książek: 648
jusssi | 2011-05-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 maja 2011

Czytam sobie spokojnie książkę, jest cichutko i cieplutko, do pokoju wpada moja druga połowa i pyta:
-Znowu czytasz ? Co tym razem ?
-Ja na to, że nie znowu bo wczoraj nie czytałam. A w ogóle niech się zajmie sobą bo próbuje się dowiedzieć co takiego robił w wojsku bez mojego nadzoru... I to był mój błąd bo już nie dawał mi spokoju ciągłymi pytaniami.
-A do jakiej kompanii trafił? A o czym teraz jest mowa ? A jak ja byłem w wojsku to....? I tak zaczęły się długie opowieści i wspomnienia.



A cała ta afera dotyczyła książki Harosława Jaszka o tytule Jak niczego nie rozpętałem. Moje pierwsze skojarzenie z kultowym filmem Jak rozpętałem drugą wojnę światową, od razu pomyślałam, dobrze się zapowiada. Będzie mnóstwo śmiechu. Czy był ? Posłuchajcie

Wszystko to co złe i dobre w wojsku widzimy oczami przypadkowego rekruta. Z dnia na dzień postanowił zaciągnąć się do wojska, wiele nie zastanawiając się nad konsekwencjami, a jako że z wojskiem nigdy nie miał nic wspólnego, to wyszedł z...

książek: 1713
Sabinka | 2012-01-15
Na półkach: Włóczykijka, Przeczytane, 2012

Przedwczoraj przywędrowała do mnie przy pomocy Poczty Polskiej przesyłka. Otwarłam kopertę, a tam książka Harosława Jaszka - "Jak niczego nie rozpętałem". Od razu domyśliłam się, że to z pewnością książka wędrująca dzięki akcji Włóczykijka. Przyszedł czas na moją kolej. Szczerze mówiąc nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać, nigdy nie miałam do czynienia z twórczością pana Jaszka.
Cieszę się bardzo, że dane mi było przeczytać tę krótką, ale jakże udaną historię!!!
Harosław Haszek stworzył świetne wspomnienie z wojska jak i wyjazdu na misję do Syrii. Opowiada o panujących tam zasadach, warunkach czy też różnych ciekawych możliwościach. Ukazuje co trzeba robić, by szybko awansować i jak z nudów nie zwariować. Wszystko to opisane jest na przykładzie jednego magistra, który trafia do Ludowego Wojska Polskiego.
Muszę przyznać, że jestem bardzo zaskoczona, oczywiście pozytywnie. Opowiadanie ma tylko 146 stron, a wciąga niesamowicie, bawi jeszcze bardziej. Więc czego jeszcze więcej...

książek: 1
H_Jaszek | 2010-12-19
Na półkach: Przeczytane

Przepraszam Andrew i wszystkich innych żołnierzy zawodowych LWP. Nic na to nie poradzę, że moje wspomnienia tamtej armii są inne. H. J.

zobacz kolejne z 147 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd