rozwińzwiń

Jak niczego nie rozpętałem

Okładka książki Jak niczego nie rozpętałem autora Harosław Jaszek, 9788362734009
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Jak niczego nie rozpętałem
Harosław Jaszek Wydawnictwo: IMG Partner powieść przygodowa
146 str. 2 godz. 26 min.
Kategoria:
powieść przygodowa
Format:
papier
Data wydania:
2010-12-13
Data 1. wyd. pol.:
2010-12-13
Liczba stron:
146
Czas czytania
2 godz. 26 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-62734-00-9
Średnia ocen

6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jak niczego nie rozpętałem w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Jak niczego nie rozpętałem



książek na półce przeczytane 614 napisanych opinii 162

Oceny książki Jak niczego nie rozpętałem

Średnia ocen
6,1 / 10
38 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Jak niczego nie rozpętałem

avatar
14
12

Na półkach:

Lubię taki humor, książka jest naprawdę dobra. Szkoda, że taka krótka :)

Lubię taki humor, książka jest naprawdę dobra. Szkoda, że taka krótka :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
241
86

Na półkach: , ,

Króciutka, szybka do przeczytania, a do tego sporo śmiechu.

Króciutka, szybka do przeczytania, a do tego sporo śmiechu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
290
35

Na półkach: ,

Absolutna rewelacja... leżałem i kwiczałem z brechtu.

LWP w całej swej komunistycznej okazałości i absurdzie - choć mam wrażenie, że niektóre z naświetlonych tu akceptów nie zmieniło się do dziś...

Absolutna rewelacja... leżałem i kwiczałem z brechtu.

LWP w całej swej komunistycznej okazałości i absurdzie - choć mam wrażenie, że niektóre z naświetlonych tu akceptów nie zmieniło się do dziś...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

156 użytkowników ma tytuł Jak niczego nie rozpętałem na półkach głównych
  • 109
  • 47
25 użytkowników ma tytuł Jak niczego nie rozpętałem na półkach dodatkowych
  • 11
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Jak niczego nie rozpętałem

Inne książki autora

Harosław Jaszek
Harosław Jaszek
O Harosławie Jaszku wiemy stosunkowo niewiele. Autor „Jak niczego nie rozpętałem” nigdy podobno nie był w monarchii austro-węgierskiej, ani nawet w Czechosłowacji. Nie zna osobiście Franka Dolasa, nie... zetknął się też nigdy z Yossarianem. Historię nierozpętania niczego oparł ponoć na własnych doświadczeniach w Ludowym Wojsku Polskim, które –jakoby – znacznie przerosło jego oczekiwania, zwłaszcza awansując go ostatecznie na stopień podporucznika. Przekonujący opis korporacyjnych realiów w „Jak niechcący spowodowałem upadek światowego koncernu” wskazuje, że po rozstaniu z armią autor niemal na pewno odbył długoterminową praktykę zawodową w międzynarodowym otoczeniu. Ta nowa, cywilna rzeczywistość musiała na nim wywrzeć równie silne wrażenie jak służba wojskowa i była powodem nie mniej licznych zdziwień, choć nieco innego rodzaju. Użyty jako motto drugiej opowieści cytat z książki „Zaginione królestwa” Normana Daviesa („Odkąd pamiętam, zawsze wielkie wrażenie robiła na mnie rozbieżność między pozorami a rzeczywistością”) wydaje się mieć zastosowanie także w odniesieniu do pierwszej: Jaszka najwyraźniej interesuje przede wszystkim to, co się kryje za budzącymi szacunek fasadami.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Księga kłamców Mariusz Zielke
Księga kłamców
Mariusz Zielke
Uwaga, wśród nas krąży "Księga kłamców"! Taki wilk w owczej skórze. Dopalacz o nieznanym składzie i nieprzewidywalnych skutkach. Gdybym wiedziała o niej przed przeczytaniem tyle, ile po zastanowiłabym się kilka razy nad zaglądaniem do jej treści. Bo to nie była spokojna wyprawa w realia starej, dobrej rzeczywistości kreowanej według zasad klasycznej powieści, ale zakamuflowany bilet na szaloną przejażdżkę Diabelskim Młynem i kolejką górską w jednym, prosto w odklejoną rzeczywistość zdopingowanego (nie mam pojęcia czym?!) umysłu malarki Anny Blume i jej kochanka Siergieja. A może nie jej? Może narratora "Księgi kłamców"? Jednak nie tej, którą mam w ręku, ale tej, którą otrzymują niektórzy bohaterowie powieści? A może tylko jeden bohater, ten, który kradnie jej pierwodruk z biblioteki, zastanawiając się nad jej ponownym wydaniem? Próbowałam znaleźć w tych meandrach pomieszania klucz, który otworzyłby mi drogę do jakiegokolwiek porządku, myśli przewodniej i… znalazłam! Był na okładce! A dokładniej w tytule, który jeszcze o niczym nie świadczył, ale małe, niepozorne, odwrócone „k”, już tak! To kłamstwo kreowało treść opowieści, chociaż sama w sobie scalała poplątane wątki, łączyła na swój pokrętny sposób zmiennych bohaterów, panowała na chaosem, spinając klamrą początek z jej końcem, by przestrzeń między nimi jednak wypełnić hybrydą wiedzy i wyobraźni licznych bohaterów i narratora. To kłamstwo było bazą, podstawą, normą, zasadą i wyznacznikiem kształtu świata złożonego z jeszcze mniejszych jego odmian, aberracji i mutacji, tworzonych, czytanych, opowiadanych, śnionych, poprawianych przez bohaterów i rosnących jak grzyby po deszczu z rodzaju tych halucynogennych. Rzeczywistości zmiennej i stwarzanej stale od nowa, gdzie sen mieszał się z natchnieniem, marzenia z jawą, przyszłość z przeszłością, a małe kłamstwo z większą nieprawdą. Nic nie było w niej pewne oprócz kłamstwa, a to, co było, stwarzało tylko takie pozory. Nie opowiem, co było wątkiem głównym w tej bardzo wielokrotnie złożonej fabule, bo porwałabym się na wyznaczenie toru pioruna przed jego uderzeniem, ale to właśnie ten chaos i jego nieprzewidywalność ze stale zmieniającymi się bohaterami, przybierającymi w kolejnej historii inną, choć znajomą postać lub osobowość, wyznaczały drogę mojej czytelniczej uwadze. Drogę przez mękę. Miałam wrażenie (ale nie dam sobie ręki uciąć, że było prawdziwe!),że ten świat poskładany z elementów przejawów współczesnej kultury oraz tej przeszłej, odwołującej się do mitów, historii biblijnych czy faktów historycznych, tworzy bardzo niepochlebny obraz współczesnego człowieka. Podobny hologramowi bez duszy, a tym samym bez zdolności do miłości, ale za to owładniętego seksem, który wręcz przelewał się ze strony na stronę, aż do zniesmaczenia i obrzydzenia. Człowieka wyssanego z marzeń i radości życia przez wampirów energetycznych, które rozsiewają zarazę umartwiania się i cierpienia, dającą im jedyną rozkosz i przyjemność istnienia. Człowieka okłamującego siebie oraz innych i stwarzającego w ten sposób siebie, a także świat wokół jako byty fikcyjne. Smutny, ale prawdziwy obraz. Tylko że to "Księga kłamców", więc czy, aby na pewno prawdziwy? Tak mi się przynajmniej wydawało. Takie miałam wrażenie, chociaż ubranie go w słowa wymagało ode mnie ogromnej woli skupienia się na dygresyjnej, wielowątkowej, rozgałęzionej niczym korona drzewa, fabule, za którą nie podążałam z własnej woli. To ona mnie niosła tam, dokąd chciała i w tym kierunku, w którym jej było wygodnie i po drodze. Nie było w niej miejsca na moją kreatywność, moją logikę i na moją wyobraźnię, a złapanie równowagi i gruntu pod nogami wymagało nie lada woli i uporu, by czytać dalej. Miałam dać się ponieść i przeżywać jak na rollercoasterze wizji. Czułam się wykorzystana i sprowadzona do roli bezwolnego słuchacza, ograniczonego tylko i wyłącznie do tej roli pod hasłem – Czytaj i podziwiaj moją wyobraźnię oraz umiejętność operowania słowem! A tego bardzo, ale to bardzo nie lubię. Nie sprawia mi żadnej przyjemności jednostronna komunikacja, rola przedmiotu do podziwiania sztuki dla sztuki, pogoń myśli bez przewidywanego celu lub końca, oglądanie świata zbudowanego na kłamstwie i znajdywanie ziarenka prawdopodobnej prawdy, którego koszty pozyskania przewyższają moje siły czytelnicze, ocierając się wręcz o masochizm. Z kolei zachwycać się urodą kłamliwej historii byłoby z mojej strony czystym turpizmem, którego nie jestem zwolenniczką. Dlatego wzięłam sobie do serca motto z powieści: "Porzućcie nadzieję, wszyscy wierzący w prawdę. Ona zwykle wysiada na innej stacji". Z ulgą wysiadłam również i ja, także na innej. Nie po drodze mi z kłamstwem. Ale, ale… Są tacy, którzy taką jazdę bez trzymanki uwielbiają! Nazywają się homo ludens. To właśnie dla nich są budowane Wesołe Miasteczka, a w witrynach antykwarycznych wystawiane "Księgi kłamców".
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na64 lata temu
Wyspa dla dwojga i inne historie o miłości i zbrodni Mariusz Zielke
Wyspa dla dwojga i inne historie o miłości i zbrodni
Mariusz Zielke
4 kobiety 4 obsesje 4 tajemnice 4 zbrodnie Wysuszone papryczki chili w kształcie serca. Pierścionek. Plamy krwi. Historie o miłości i zbrodni. Bardzo prosta okładka, mówiąca tak wiele. Zapowiada się obiecująco. I tak też jest. Niespełna 200 stron. Cztery historie, w których przeplatają się żądza, miłość, zbrodnia, tajemnica i wiele innych uczuć. Całość jest nieco mroczna, niejednokrotnie sięgająca do ciemnych zakamarków ludzkiej duszy. Nieco przerysowane, pełne dynamizmu historie wciągają i dają do myślenia. Romans, którego nie było. Dyktatura, prowadząca niemal do obłędu. Odizolowanie na końcu świata i próba zmierzenie się z przeszłością. Miłość ocierająca się o terroryzm. Zwyczajnie niezwykłe i jednocześnie niezwykle zwyczajne. Tak odległe, a zarazem tak bliskie, że mogą się przytrafić nawet obok nas. To było moje pierwsze spotkanie z prozą Mariusza Zielke. Przyznaję, że słyszałam już kilka pozytywnych opinii o jego twórczości, ale jakoś wcześniej trafiłam na jego książki. Tak naprawdę Wyspa dla dwojga trafiła do mojej biblioteczki przez przypadek i bez wątpienia pozostanie tam na dłużej, a ja z chęcią poznam inne książki tego autora. I mimo prawie zachwytów nad całością jest jedna rzecz, do której mogłabym się ciut przyczepić. Czcionka w książce jest pogrubiona, co na początku czytania mnie trochę irytowało. Podsumowując książka warta poznania. ____ http://kufer-z-niespodziankami.blogspot.com/2014/11/wyspa-dla-dwojga-mariusz-zielke.html
Oliwia Chojnacka - awatar Oliwia Chojnacka
oceniła na811 lat temu
Dajcie mi jednego z was Jacek Getner
Dajcie mi jednego z was
Jacek Getner
Big Brother w nowym wydaniu? Nie, ponieważ tajemniczy Głos nie pojawia się w życiu pozostałych osób jako ten, który ma im umożliwić wypłynięcie na szerokie wody. Jest Prokuratorem i Sędzią dla Kaprala, Szczęściarza, Przystojniaka i Proroka - czterech mężczyzn, których pozornie nic ze sobą nie łączy. A jednak jest wspólny mianownik – Głos i krzywdy doznane przez niego w przeszłości. „Każdy z was wyrządził mi kiedyś krzywdę, która spowodowała, że staczałem się coraz niżej, po równi pochyłej życia. Na pewno mnie nie pamiętacie, bo taką sama krzywdę wyrządziliście dziesiątkom, a może nawet setkom innych, niewinnych ludzi.” Zamyka ich w jednym pomieszczeniu, aby ich ukarać, zemścić się za własne krzywdy oraz krzywdy doznane przez inne osoby. (…) Karą za to, co zrobiliście, będzie śmierć. (…) Jednak być może nie zasługujecie wszyscy na ten wyrok, a jedynie suma waszych win wymaga takiej kary. (…) Dlatego nie zabiję każdego z was, lecz tylko jednego.” Dodajmy: jednego, wskazanego przez pozostałych. Czy uwięzieni mężczyźni poddadzą się bezwolnie jego woli i zdają się na los? Kto będzie ofiarą? Te pytania nurtują czytelnika, ale chyba nawet biegły znawca tego gatunku może czuć się nieco zaskoczony rozwojem akcji. Podsumowaniem mogłyby być słowa: „Tu spotkały się cztery najgroźniejsze żywioły współczesnego świata, których się bał i nienawidził. Bogactwo, które nie liczy się z niczym. Brak moralności, który niszczy uczucia. Fałszywa wiara, która mami zbawieniem. Bezrozumna siła, która używana najpierw nawet w najszlachetniejszych intencjach, z czasem może przekształcić się wyłącznie w destrukcję. To miejsce stało się ich grobem.” Ale czy rzeczywiście tak się stało? Warto przeczytać i samemu sprawdzić. Lektura nie jest obszerna, jednak zachęca do odpowiedzenia sobie na niełatwe pytania. Panie Jacku! Dziękuję za zaproszenie do spotkania z Pana twórczością. Chętnie sięgnę po kolejne Pana powieści.
eduko7 - awatar eduko7
ocenił na88 lat temu
Klub filmowy David Gilmour
Klub filmowy
David Gilmour
David Gilmour, autor piętnastu książek, z których tylko jedna została przetłumaczona na język polski a jest nią przedstawiony Klub Filmowy (The Film Club). Książka ukazała się w serii "Bliżej siebie" wydawnictwa Dobra Literatura. Gilmour jest także laureatem Nagrody Generalnego Gubernatora w kategorii anglojęzyczna fikcja za rok 2005. Ponadto Gilmour jest dziennikarzem, krytykiem literackim oraz gospodarzem show: "Gilmour on the Arts", nadawanym w CBC, mający obecnie 68 lat (urodzony 22 grudnia 1949 roku). W książce "Klub filmowy" Gilmour przedstawia swoją historię oraz swojego syna Jessego, który w wieku 16 lat, chce porzucić szkołę. Ojciec daje mu szansę na dokonanie tego, jednak pod pewnymi warunkami: "0 narkotyków, 3 filmy tygodniowo". Filmy były wybierane przez Davida i mamy tu ogromny przekrój światowej filmografii. David nie wybiera tylko hitów, ale także kiczowate filmy czy też bardzo niszowe. Klub filmowy jest pretekstem do dyskusji o życiu, o marzeniach, o kobietach i wielu, wielu innych. Po pewnym czasie dorosły już Jesse zaczyna iść własną drogą i podejmuje decyzje, które zaskoczą także Davida. Jaka ona jest dowiecie się po lekturze "Klubu filmowego". Dla mnie książka była w zasadzie ciekawa. Najbardziej podobały mi się dyskusje o filmach. Dzięki tej książce można usłyszeć o wielu filmach, o których często się nie mówi na forum publicznym. Książka chwilami jest irytująca, tak samo jak irytujący chwilami są David I Jesse. Książkę czytałem przez 10 dni, w ciągu 5 posiedzeń, co daje 44 strony na posiedzenie oraz 22 strony na dzień. Nie jest to najlepszy wynik, ale także nie najgorszym. Ocena: 7/10 https://www.facebook.com/czytamnatronie
Czytam_Na_Tronie - awatar Czytam_Na_Tronie
ocenił na77 lat temu
Wycieczka na tamten świat Anna Litwinow
Wycieczka na tamten świat
Anna Litwinow Siergiej Litwinow
To niesprawiedliwe, kiedy dwoje autorów osaczy swoją opowieścią jednego, biednego, wolno kojarzącego, za motylkiem i kwiatkiem po drodze fabuły wypatrującego, czytelnika. Czyli mnie. Wtedy powieść przybiera postać historii z cechami ADHD opowiadaną flegmatykowi, ledwo nadążającemu za podwójnym, zmiennym torem myślenia opowiadających o bohaterach z imionami, nazwiskami i, żebym się nie leniła w myśleniu skojarzeniowym, z dodatkowymi pseudonimami, ksywami i operacyjnymi kryptonimami. Przeskakujących z jednej postaci na inną, co chwilę nową, z pełnym przytoczeniem dziejów jej życia i powodów, dla których znalazła się w konkretnym punkcie opowieści. Z sięgającej zenitu emocji akcji decydującej o życiu i śmierci bohaterów do spokojnego lasu, pięknego zachodu słońca i relacji, co w tej chwili robi inny bohater (najczęściej, wykończony życiem, zapijał je wiadomo czym),który miał odegrać najważniejszą rolę w nadchodzącej siedmiomilowymi krokami scenie. Się działo! A ja otumaniona, osaczona, obolała po kolejnym skoku a to z samolotu na ziemię, a to z wiaduktu na pociąg, a to z jednego samochodu do drugiego, nie wytrzymałam i zaczęłam nieśmiało pytać – Ale gdzie ten nieboszczyk, skoro napis na książce wyraźnie to zapowiadał, a ja nawet nie poczułam do tej pory jego trupiej woni? I dlaczego uciekam razem z pracownicą reklamy żądną sponsorów i przygód Tanią, karcianym pasożytem Igorem i dziennikarzem Dimą, po jakichś wyboistych wertepach i leśnych ostępach? Dlaczego zapalona świeca dymna w lecącym samolocie naszego rejsu urosła w oczach władz moskiewskich do rangi ataku terrorystycznego? I który normalny pilot oddaje stery samolotu pasażerskiego dwunastoletniemu chłopcu? Dlaczego tropi nas Departament Antyterrorystyczny FSB czyli dawniejsze KGB? Żebym bardziej się bała i szybciej uciekała? I dlaczego ściga nas mafia z giwerami i mafiosem, który "nigdy nikogo osobiście nie zabił i na dodatek nigdy niczego nie ukradł – osobiście?" Co ja takiego zrobiłam autorom? Bo to, że winny był któryś z towarzyszy ucieczki nie podlegało dyskusji! Pytanie – który? I dlaczego po kartkach biegał mi taki pająk, zmuszając do szybkiego kartkowania z powodu wstrętu do takich żywiątek? Czy to już był mobbing czytelniczy czy jeszcze zawrotne tempo akcji? I na koniec pytanie najważniejsze i ostateczne w zdesperowanej dezorientacji ostatkiem sił wydobyte ze stężałych od zdziwienia ust – Ale o ssso chośi?! Jak to o co? – odpowiedziała mi Tania. O przygodę chodzi! O zabawę! O rozrywkę! Bo to okazało się być jej życiem. Jej marzeniem! Jej przygodą! A że po drodze znalazł się i denat, a właściwie nieboszczka, i powód ucieczki (baaardzo mały i jeszcze bardziej cenny),a zarazem pościgu, to w tej opowieści jest o tyle ważne, o ile dało przyczynę do szalonej, nieprzewidywalnej, niekontrolowanej, niebezpiecznej, improwizowanej, zwariowanej przygody. Przypominało mi to zdobywanie góry, podczas której okropnie marudziłam, by na jej szczycie poczuć satysfakcję. Spojrzeć za siebie i zobaczyć trasę, jaką przemierzyłam z Tanią, Igorem i Dimą – "Moskwa – Gorowiec – Prieobrażenskoje – Sankt Petersburg – Swietłowsk – Lappeenranta – Helsinki". Aż żal się było z wariatami rozstawać! Ale to jeszcze nie koniec! To dopiero pierwsza z przygód szalonej Tańki. Następna jazda w czerwonym autobusie bez trzymanki, bez pasów bezpieczeństwa, za to z jednym spadochronem na dwóch pasażerów, w kolejnej części "Wszystkie dziewczyny kochają brylanty". Tylko lojalnie uprzedzam – flegmatykom, żółwiom, ślimakom i cierpiącym na arachnofobię wstęp wzbroniony, chyba że na własną odpowiedzialność! http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na76 lat temu
Kobieta niespodzianka Piotr Kołodziejczak
Kobieta niespodzianka
Piotr Kołodziejczak
Kobieta niespodzianka to pierwsza książka, którą przeczytałam tego autora. To powieść obyczajowa o tradycyjnej rodzinie. Są szczęśliwą rodziną ze zwyczajnymi problemami. Basia po skończeniu studiów próbuje znaleźć pracę. Romek o 8 lat młodszy od Basi uczy się jeszcze w liceum, a większość czasu przesiaduje przed komputerem. Magda - mama, która chce wiedzieć wszystko o wszystkich ze swojej rodziny, bo się o nich troszczy. Andrzej, kochający mąż, w którego życiu nagle pojawia się inna kobieta i zmieni życie całej rodziny Szkoda, że ta książka ma taką okropną okładkę ... Książkę czyta się błyskawicznie i przyznam szczerze, że nie wiem czy to z powodu małej wersji książkowej czy odpowiednich liter tekstu, a może ta "zwykła" fabuła jest jednak wciągająca ? Dawno nie czytałam tak typowo obyczajowej lektury. Jednak wyróżnia ją jedno. Historia jest podzielona na rozdziały, a niektóre z nich są oddalone od siebie pewną luką czasową, czyli to co brakuje dopowiadamy sobie łatwo sami. Zastanawiałam się czy to jest fajne rozwiązanie, ale jeśli w życiu tych bohaterów nie działo się w tych "przerwach" nic ciekawego to faktycznie można pominąć te momenty i ruszyć z akcją dalej. Bohaterowie są tu wyraziści i realni. Tak naprawdę to trudno mi było dokładnie stwierdzić kto jest głównym bohaterem, można by pomyśleć, że jest nim Andrzej, jednak mi sie wydaje, że to powieść o całej rodzinie. Rodzinie, która przypomina większość rodzin polskich, ich codzienne problemy i radości. Akcja jest szybka i prosta. Nie ma niepotrzebnych wywodów, powrotu do przeszłości i opisów. Cała historia wydaje się banalna, zwykła i przewidywalna, ale jednak zakończenie zaskakuje. Książkę czytało mi się bardzo dobrze i myślę, że przeczytam coś jeszcze tego autora. Recenzja pochodzi z mojego bloga: http://mojedamskiemysli.blogspot.com/2014/05/kobieta-niespodzianka-piotr-kodziejczak.html
nikamika - awatar nikamika
oceniła na611 lat temu
Miriam Jarosław Klonowski
Miriam
Jarosław Klonowski
Tym razem nie czytałam, ale odsłuchałam audiobook. To takie moje pierwsze koty za płoty :) Wydarzenia dzieją się w kilku miejscach. Choć najwięcej w Bydgoszczy, ale poza tym też w Inowrocławiu, w Kruszwicy, w Koronowie, na drodze kujawskiej czy w pobliżu Złotników Kujawskich. Akcja osadzona w szesnastym wieku, więc jest tutaj trochę takie stare słownictwo, które co poniektórym może przeszkadzać. Główną postacią tutaj jest tajemnicza kobieta imieniem Miriam, którą to wszyscy z jakiegoś powodu poszukują. Już na początku powieści Sara szuka zaginionej siostry. Pech chciał, że obrała złą taktykę. Bo postanowiła podejść starostę bydgoskiego i podała się za Katarzynę Telniczankę, z którą dopiero co rozmawiał starosta. Starosta - Andrzej Kościelecki wykorzystał i pobił dziewczynę. Co dalej z nią zrobił? Tego dowiadujemy się dopiero pod koniec powieści. Natomiast poznajemy tutaj kilku tajemniczych panów. Jednym z nich jest janczar Bartłomiej Chodyna, który to podobno zna zarówno Sarę jak i jej siostrę Miriam i poszukuje tej drugiej. Bartek trafia do oberży w Kruszwicy, którą to prowadzi żyd Lewin, zwany też Diabłem lub Węgliszkiem. Tam wypytuje o poszukiwaną. Żyd opowiada, jak to kobieta w przebraniu mnicha uciekła z oberży i że podobno ukrywa się w szpitalu. Janczar szuka jej w szpitalu, gdzie to w niewyjaśnionych okolicznościach zginęło kilku braciszków. Odnajduje kobietę. Benedyktyni są zdziwieni, że kobieta była wśród nich. Braciszkowie chcą się jej pozbyć, w międzyczasie dochodzi do dziwnego krwawienia z obrazu oraz podpalenia go. Później Bartłomiej rozmawia z bratem Jędrzejem i ten opowiada mu o nawiedzeniach w Kruszwicy oraz o ogniu św. Wita. Poza tym Benedyktynin uważa, że Miriam jest obłąkana. W dalszej części Bartłomiej podróżując z Miriam w stronę Bydgoszczy, by znaleźć Sarę, opowiada kobiecie o sobie i o powodach, dla których jej poszukiwał. Oczywiście też zakochuje się w Miriam. Ale nie wyjawia jej swoich uczuć. Na starostę Kościeleckiego ktoś poluje. A do Miriam i Bartłomieja trochę przez przypadek dołącza tajemnicza postać - Bogumił. Okazuje się, że Bogumił nie pała wielką miłością do Kościeleckiego. Później ta trójka musi uciekać. A jeszcze później razem knują wspólne wejście na zamek. Tylko czy odnajdą Sarę? Czy siostry w końcu będą razem? No i co z zakochanym Bartłomiejem? I jeszcze jedno pytanie - o co chodzi Kościeleckiemu? Ogólnie odsłuchać tutaj można bardzo dużo scen z walką, jest tutaj dużo knucia starosty oraz żyda Lewina czy podstarosty Piotra. Sporo intryg, dużo morderstw, mroczne historie. Losy obu sióstr tak różne, a jednak podobne. Mężczyźni pochłonięci tylko i wyłącznie swoimi potrzebami - choć oczywiście nie wszyscy. Jednak szczerze współczułam zarówno Sarze jak i Miriam, że trafiły na takich złych mężczyzn w swoim życiu i że musiały tak wielką cenę zapłacić za to! Końcówka powieści mnie totalnie zaskoczyła! A to co mi się nie podobało, to to, że autor momentami za szybko przeskakiwał z wydarzenia na wydarzenie. Wiecie, trzeba było nadążać lub czasem zatrzymać powieść, by w myślach sobie ułożyć i zlepić do kupy całość. No ale jak na mój pierwszy audiobook to i tak jestem zadowolona, że dałam radę ogarnąć tę powieść. Bo przyznać się muszę, że brakowało mi zwykłych kartek i tego, że jak czegoś zapomniałam, to mogłabym przewertować tych kilka stron i to odnaleźć. Z audiobookiem było mi trochę trudniej. Ale dałam radę :)
wesolamamusia - awatar wesolamamusia
oceniła na74 lata temu
Uciec przed cieniem Ewa Kopsik
Uciec przed cieniem
Ewa Kopsik
„Uciec przed cieniem” autorstwa Ewy Kopsik 📖 to książka pełna głębokich refleksji i filozoficznych rozważań 🌌. Opowiada o młodej kobiecie, zagubionej w świecie artystów, w którym na co dzień przebywa jako żona znanego śpiewaka operowego 🎭. Przytłoczona wewnętrznymi lękami i zaniżoną samooceną, bohaterka próbuje odnaleźć swoją wartość poprzez to, jak jest postrzegana przez innych 👁️‍🗨️, a nie przez autentyczne odczuwanie własnej wartości. Kopsik zagłębia się w psychologię człowieka 🧠, odwołując się do koncepcji jungowskiego Cienia 🌑 – tej ciemnej strony ludzkiej natury, która nieświadomie kształtuje naszą osobowość i decyzje. Książka pełna jest filozoficznych rozważań 🧩 i introspekcji. To wymagająca lektura, z którą nie sposób się spieszyć – po niektórych fragmentach warto zrobić sobie przerwę, by dogłębnie przeanalizować ich sens 🧘‍♀️. Ta zwięzła i treściwa lektura idealnie nadaje się na jesienne wieczory 🍂 – przy nastrojowej muzyce 🎶 i świecach 🕯️, podkreślających jej melancholijny ton. „Uciec przed cieniem” porusza temat wewnętrznej wolności 🕊️ oraz dążenia do osobistego spełnienia 🌠, zmuszając do refleksji nad mechanizmami naszej psychiki i wpływem przeszłości na obecne wybory. To trudna, ale wartościowa książka 📖, którą warto odkrywać powoli i z pełnym zaangażowaniem.

mozg_inkognito - awatar mozg_inkognito
ocenił na91 rok temu
Dziedzictwo Adama Astrid Rosenfeld
Dziedzictwo Adama
Astrid Rosenfeld
Astrid Rosenfeld urodziła się w 1977 r. w Kolonii. Pracowała w branży filmowej, między innymi prowadziła castingi do filmów kinowych "Porządek musi być" i "Twardziel" . Obecnie mieszka w Berlinie. "Dziedzictwo Adama" jest jej pierwszą powieścią. "Dziedzictwo Adama" jest podzielone na trzy części. W pierwszej poznajemy rodzinę Cohen, która składa się z matki oraz babci i dziadka mieszkających w Berlinie. Są niepraktykującymi Żydami. Lara Cohen ? nestorka rodu, żelazna ręką rządzi całą familię i decydującą o wszystkim. Począwszy od wydawania pieniędzy poprzez wychowanie po uczucia bliskich zawsze chce mieć ostatnie słowo. Moses Cohen, dziadek, przygnieciony wspomnieniami o wojnie, trzymający w sobie zarówno żal jak i nienawiść do swojego zmarłego brata, nie może się rozeznać czy Edward to jego wnuk czy może Adam. Zamyka się na poddaszu, oddaje modlitwom i wkrótce umiera. Magda Cohen, matka, jest jak mała dziewczynka, trzeba nią kierować, a decyzje podejmuje pod wpływem chwili, impulsu. Zakochuje się w uroczym i bardzo przystojnym Jacku Mossie. Pobierają się i wyjeżdżają razem z Edwardem by rozpocząć nowe, wspólne życie. Jednak nie jest ono spokojne ani szczególnie szczęśliwe. A Edward? Edward jest młodym chłopakiem skrzywdzonym przez los, zagubionym w sobie i w życiu. Niewykształcony, ale potrafiącym poradzić sobie w każdej sytuacji. Często słyszy, że jest bardzo podobny do swojego stryjecznego dziadka Adama, uważanego za czarną owcę rodziny, ma jego usta, nos, oczy. Z każdym rokiem to podobieństwo jest coraz bardziej uderzające. Kiedy umiera babcia Lara wszystko się zmienia. Edward znajduje na poddaszu dziadka pamiętnik Adama. Tak zaczyna się druga część. Razem z chłopakiem poznajemy jego życie od urodzenia po śmierć. Dowiadujemy się o prawdziwych powodach jego zniknięcia. Czy naprawdę był zakałą rodziny? Czytamy o miłości, która zamieniła śmierć na życie. Adam urodził się w 1919 r., ze słów go opisujących można wywnioskować, że mógł mieć ADHD, które w tamtych czasach było odbierane jako niedorozwój umysłowy. "Po prostu nie potrafiłem spokojnie usiedzieć. Nieważne, jak bardzo się starałem, nogi po prostu nie chciały okazać mi posłuszeństwa. Nauczyciele i dyrektor byli bezradni, ani groźby, ani bicie nie mogły skłonić moich nóg do zachowania spokoju (...) Była jakaś szkoła dla szurniętych dzieci i tam chciano mnie posłać". Babka nie zgodziła się na to i wynajęła dla niego prywatnego nauczyciela, lecz i on niczego go nie nauczył. Jedyną rzeczą, w której był mistrzem to czytanie z twarzy. W tej rodzinie główną rolę również gra babcia ? Edda, także ona rządzi wszystkim i wszystkimi. Każdy kto ją pozna jest pod wrażeniem i liczy się z jej zdaniem. Upodobała sobie najmłodszego wnuka Adama, pomijając całkowicie Mosesa, co oczywiście miało wpływ na uczucia braci. Wspierała Adama na każdym kroku. Kiedy się zakochał i gdy dziewczyna zaginęła, pomogła mu rozpocząć poszukiwania. Poświęciła dla niego swoją ucieczkę z Berlina, podczas II wojny światowej i oddała nawet za niego życie. Trzecia część to rozwiązanie zagadki zniknięcia Anny, ukochanej mężczyzny i ustalenie gdzie i czy żyje. Edward odwiedza ją w Nowym jorku, przekazuje pamiętnik, a kobieta opowiada mu jak potoczył się jej los po wyjściu z getta oraz po wojnie. Zdradza mu również odpowiedź na najważniejsze pytanie: czy kochała Adama? W trzeciej części jesteśmy również świadkami wielkiej przemiany Edwarda. Pod wpływem wspomnień stryjecznego dziadka przewartościował swoje życie i zmienił swoje postępowanie, wytyczył cele. Zaczęło mu na czymś zależeć oraz odnalazł sens istnienia. Podobieństwo Edwarda i Adama nie kończy się tylko na zewnętrznych cechach. Wiedli podobne życie mimo, że dzieliło ich kilkadziesiąt lat. Wychowywali się w niepełnej rodzinie, gdzie główną rolę odgrywała babka. Matki obu były bardzo do siebie podobne - wycofane, nierzeczywiste, którymi trzeba było kierować. Prowadziły bezproduktywne i puste życie, zapominają o sobie i swoim osobistym rozwoju. Nie mają żadnych pasji, nie odkrywają oraz nie smakują życia. Rzucają się na miłość z wielką niezgrabnością, podporządkowując jej swoje istnienie. Chłopcy nie znali swoich ojców, nie przejawiali chęci ani zdolności do nauki. Nic ich nie interesowało i niczego od życia nie wymagali. Edward nie wiedział o Adamie gdyż w domu nie mówiono o nim, a pytania o niego zbywano machnięciem ręki. "Dziedzictwo Adama" to również spojrzenie na II wojnę światową i getto oczami mieszkańców Berlina oraz niemieckich Żydów. Nie często ma się okazję czytać o tych tragediach właśnie z tej strony. Poznajemy tak zwanych dobrych Niemców, którzy pomagali Żydom w każdy możliwy sposób przed deportacjami. Ostrzegano ich, pomagano w ucieczkach i ukrywaniu się. Widzimy również tych złych , którzy brzydzili się Żydem i tym co żydowskie, chętnie starli by ich z powierzchni ziemi, zauroczonych Hitlerem i jego pomocnikami. Wielu z nich szczyciło się "zakupami" w gettcie, gdzie za okazyjne ceny kupowali ekskluzywne przedmioty typu porcelana, futra , zegarki czy biżuterię. "Bernadette odkryła czerwony aksamitny płaszczyk. Pasował. Mężczyzna za ladą wymienił cenę. Anita zmarszczyła czoło, wytknęła jakiś krzywy szew, brak jednego guzika, maciupeńkie rozdarcie, aż w końcu płaszczyk nie kosztował więcej niż kromka chleba". Jestem zachwycona "Dziedzictwem Adama". Nawet ciut nudnawa pierwsza część ma swój sens, kiedy przeczytamy całą powieść. Pozwala nam zaobserwować przemianę Edwarda. Jak rodzinne podobieństwo wpływa na nasze życie oraz jak oceniają nas przez pryzmat naszych przodków. Ukazuje nam jakie skutki niesie za sobą wojna, jeszcze po wielu, wielu latach. Jakie ma oddziaływanie na rodziny walczących, najeźdźców, ofiar. Czy każde kolejne pokolenie musi odkupywać winy, czy lepiej zapomnieć. A może trzeba pielęgnować pamięć i nie dopuścić do podobnych zbrodni. Książkę warto mieć w swojej biblioteczce. http://aleksandrowemysli.blogspot.com/2012/03/dziedzictwo-adama-astrid-rosenfeld.html
aleksnadra - awatar aleksnadra
oceniła na912 lat temu

Cytaty z książki Jak niczego nie rozpętałem

Więcej
Harosław Jaszek Jak niczego nie rozpętałem Zobacz więcej
Więcej