-
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać100 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać15 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać125
Najlepsze europejskie książki dla dzieci
Zdecydowana większość dorosłych moli książkowych zaczynała czytać jako małe dziecko. Często też z tymi dziecięcymi lekturami wiążą się najsilniejsze emocje. Zobaczcie literacką mapę Europy z zaznaczonymi najpopularniejszymi tytułami z poszczególnych krajów! Znacie je wszystkie?
Ze współpracy między szkołami z całej Europy powstała wspaniała mapa, na której znaleźć można najpopularniejsze książki dziecięce dla każdego kraju. Szkoły w Polsce, Bułgarii, Portugalii, Francji, Czarnogórze, Serbii połączyły siły w projekcie READ AND SHARE aTwinning. Przeprowadzano badania on-line, a także wypytywano przyjaciół i członków rodzin, aby zdecydować, która książka powinna znaleźć się na mapie.
Nietrudno rozpoznać Pippi Pończoszankę w Szwecji, czy Muminki w Finlandii. W oczy rzuca się też Mały Książę we Francji i Harry Potter na Wyspach Brytyjskich. Polskę reprezentuje Pan Kleks. A co z resztą krajów?

Pełna lista tytułów:
„Kevade”, Oskar Luts; Estonia
Harry Potter i kamień filozoficzny, J.K. Rowling, Wielka Brytania
Pippi Pończoszanka, Astrid Lindgren, Szwecja
Pinokio, Carlo Collodi, Włochy
Mały Książę, Antoine de Saint-Exupéry, Francja
Niekończąca się historia, Michael Ende, Niemcy
Heidi, Johanna Spyri, Szwajcaria
„Orlovi Rano Lete”, Branco Copic, Serbia
„Тореадоры из Васюковки", Vsevolod Nestayko, Ukraina
Przygody Tintina, Hergé, Belgia
„Fada Oriana", Sophia de Mello Breyner Andresen, Portugalia
Srebrzynek i ja, Juan Ramon Jiménez, Hiszpania
„Μάγκας", Penelope Delta, Grecja
„Kakė Makė" by Lina Žutautė, Litwa
Bajka o carze Sałtanie, Aleksander Puszkin, Rosja
Kolcogród, István Fekete, Węgry
„Amintiri din copilărie", Ion Creangă, Rumunia
„Cufoja dhe Bubi Kacurrel", Gaqo Bushaka, Albania
„Pabbi Professor”, Gunnar Helgason, Islandia
Jaś i Janeczka, Annie M.G. Schmidt, Holandia
Muminki, Tove Jansson, Finlandia
Akademia Pana Kleksa, Jan Brzechwa, Polska
Bajki słowackie, Pavol Dobšinský, Słowacja
Artemis Fowl, Eoin Colfe, Irlandia
Brzydkie kaczątko, H.Ch. Andersen, Dania
Maleńka Pani Flakonik, Alf Prøysen, Norwegia
„Čudnovate zgode šegrta Hlapića", Ivana Brlić Mažuranić, Chorwacja - [w Polsce znane jako „Przygody szewczyka Grzesia” lub „Lapicz, mały szewczyk”]
„Geschichten vom Franz", Christine Nöstlinger, Austria
„Povídání o pejskovi a kočičce”, Josef Čapek, Czechy
„Міхасёвы прыгоды", Jakub Kołas, Białoruś
---
Mapę w większej rozdzielczości możecie zobaczyć tutaj.
A jaka jest Waszym zdaniem najlepsza i najpopularniejsza polska książka dla dzieci?
komentarze [55]
Dziwny to ranking - wydaje mi sie, że nie są to książki najpopularniejsze ze względu na zainteresowanie obecnych młodych czytelników, ale ranking klasyków. W zestawieniu przede wszystkim są pozycje najhardziej oczywiście kojarzące sie z danym krajem - klasyka de facto.
Ale jak zwykle z każdym rankingiem - jak nie wiemy jakie kryteria wzięto pod uwagę, to nie wiemy tak na prawdę jaki ranking czytamy :)
Dziwny to ranking - wydaje mi sie, że nie są to książki najpopularniejsze ze względu na zainteresowanie obecnych młodych czytelników, ale ranking klasyków. W zestawieniu przede wszystkim są pozycje najhardziej oczywiście kojarzące sie z danym krajem - klasyka de facto.
Ale jak zwykle z każdym rankingiem - jak nie wiemy jakie kryteria wzięto pod uwagę, to nie wiemy tak na...
Moja ulubiona książka z dzieciństwa to:
Ronja, córka zbójnika[bookLink]53866|Ronja, córka zbójnika[/bookLink]
Moja ulubiona książka z dzieciństwa to:
Ronja, córka zbójnika[bookLink]53866|Ronja, córka zbójnika[/bookLink]
Kichuś majstra Lepigliny[bookLink]117713|Kichuś majstra Lepigliny[/bookLink]
Dla mnie to zdecydowanie najlepsza książka dzieciństwa. I ciągle się zastanawiam, dlaczego w szkole nie jest lekturą nasz Kichuś tylko "obcy" Pinokio;)
Kichuś majstra Lepigliny[bookLink]117713|Kichuś majstra Lepigliny[/bookLink]
Dla mnie to zdecydowanie najlepsza książka dzieciństwa. I ciągle się zastanawiam, dlaczego w szkole nie jest lekturą nasz Kichuś tylko "obcy" Pinokio;)
"Kubuś Puchatek" jest rewelacyjny, gdyż można się identyfikować z postaciami. Moją ulubiona postacią jest Osiołek, mojej córki był Prosiaczek.
"Kubuś Puchatek" jest rewelacyjny, gdyż można się identyfikować z postaciami. Moją ulubiona postacią jest Osiołek, mojej córki był Prosiaczek.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa w dzieciństwie bajek nie lubiłam, czasami czytałam baśnie, najlepiej straszna. Kochałam Doktora Dolittle i wszystkie książki o zwierzętach. Moje dziecko chyba od 4 roku życia zakochało się w "Księdze dżungli" i mogło słuchać bez końca. Wina matki, która nie lubiła bajek i czytanie dziecku taż musiało byś przyjemnością dla matki.Dlatego jak się zorientowałam, że pamięta co było czytane dnia poprzedniego, mogłam nareszcie wybierać ciekawsze dla siebie książki.
Ja w dzieciństwie bajek nie lubiłam, czasami czytałam baśnie, najlepiej straszna. Kochałam Doktora Dolittle i wszystkie książki o zwierzętach. Moje dziecko chyba od 4 roku życia zakochało się w "Księdze dżungli" i mogło słuchać bez końca. Wina matki, która nie lubiła bajek i czytanie dziecku taż musiało byś przyjemnością dla matki.Dlatego jak się zorientowałam, że pamięta...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNa szczęście nie pamiętam zachęt z biblioteki. Czytałam to na co miałam ochotę i te książki podsuwali mi rodzice. Miałam na przykład kilkanaście tomów Jana Żabińskiego "Opowieści o zwierzętach", Którymi się zaczytywałam. Wręcz na odwrót, w której klasie szkoły podstawowej bibliotekarka szkolna opieprzyła mnie, że nikt tylu książek nie czyta, a więc tylko wypożyczam je i oddaje. Na moją prośbę, żeby mnie przepytała z tych książek, ofuknęła, że nie ma czasu. Pożegnałam się więc z biblioteką szkolną. Miałam dość książek w domu.
Na szczęście nie pamiętam zachęt z biblioteki. Czytałam to na co miałam ochotę i te książki podsuwali mi rodzice. Miałam na przykład kilkanaście tomów Jana Żabińskiego "Opowieści o zwierzętach", Którymi się zaczytywałam. Wręcz na odwrót, w której klasie szkoły podstawowej bibliotekarka szkolna opieprzyła mnie, że nikt tylu książek nie czyta, a więc tylko wypożyczam je i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Renax
Ja lubię Tygryska, ale już w dorosłości, bo gdy jako pierwszoklasistce pani bibliotekarka wcisnęła obie części Milnego, to po kilku stronach rzuciłam to w kąt.
Bo coś mi się wydaje, że "Kubuś Puchatek" nie jest dla pierwszoklasistów. Mama mi czytała znacznie wcześniej i wtedy było w porządku, potem w czasach wczesnoszkolnych było fuj i dopiero gdzieś w liceum znowu doceniłam. Jak wiele innych "bajek dla dzieci". W dzieciństwie interesowało mnie to, co poważne, dorosłe, bohaterowie jeśli nie byli dorośli, to musieli być przynajmniej starsi ode mnie i jeszcze mierzyć się z problemami ponad ich wiek. Tomek Wilmowski, Staś Tarkowski - to byli bohaterowie odpowiedni dla mnie w wieku jednocyfrowym. Dzieciarnia z Bullerbyn była w moich czasach szkolnych zbyt dziecinna, potrzebowałam wzorów, od których mogłabym się uczyć, których chciałabym naśladować, a nie rówieśników, z którymi mogłabym trwać w beztroskim dzieciństwie lub, co jeszcze gorsze, dzieci młodszych, od których mogłabym się czuć lepsza lub z którymi mogłabym się radośnie cofać w rozwoju. Mam wrażenie, że na tym polega problem większości tych książek dla dzieci, których dzieci czytać nie chcą - są bardzo ograniczone wiekowo i jeśli dorośli polecą je dzieciom choć trochę za późno, to są już dla nich zbyt dziecinne.
jatymyoni
Wina matki, która nie lubiła bajek i czytanie dziecku taż musiało byś przyjemnością dla matki.
O tak, skąd ja to znam! Moja mama też bajek nie lubiła, więc i na mnie to przeszło. Jak się skończyły w domu powieści bardziej i mniej przygodowe lub młodzieżowe (wspomniane powyżej "Tomki", różne inne podróżnicze, znienawidzone "Anie", ale też np. "Władca pierścieni" czy "Krzyżacy"), to z czasem czytanie na dobranoc objęło nawet "Działa Navarony" i parę innych dorosłych książek sensacyjno-wojenno-szpiegowskich :) Niczego nie żałuję!
@Renax
Ja lubię Tygryska, ale już w dorosłości, bo gdy jako pierwszoklasistce pani bibliotekarka wcisnęła obie części Milnego, to po kilku stronach rzuciłam to w kąt.
Bo coś mi się wydaje, że "Kubuś Puchatek" nie jest dla pierwszoklasistów. Mama mi czytała znacznie wcześniej i wtedy było w porządku, potem w czasach wczesnoszkolnych było fuj i dopiero gdzieś w liceum znowu...
@Monika Ja też nie żałuję, a moje dziecko chyba też. Problem polegał, że jak się nauczyło czytać, to przez parę lat, te książki, które mogłaby przeczytać ją nie interesowały, a te co ją interesowały nie potrafiła jeszcze przeczytać. Ale po paru latach to się wyrównało i sama nadrobiła zaległości w bajkach i baśniach.
@Monika Ja też nie żałuję, a moje dziecko chyba też. Problem polegał, że jak się nauczyło czytać, to przez parę lat, te książki, które mogłaby przeczytać ją nie interesowały, a te co ją interesowały nie potrafiła jeszcze przeczytać. Ale po paru latach to się wyrównało i sama nadrobiła zaległości w bajkach i baśniach.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamU mnie te możliwe do czytania to były komiksy - sensowna ilość treści przy sensownie małej ilości tekstu. No i czytania przez mamę było na tyle dużo, że większych potrzeb raczej nie miałam, do około 10 lat czytanie samodzielne książek bezobrazkowych ograniczało się u mnie do obowiązkowych lektur szkolnych - bo czytania tych mama programowo odmawiała. Przełom u mnie nastąpił na początku czwartej klasy, kiedy z racji obowiązkowego już przejścia z zeszytu w trzy linie na taki w jedną zalecone mi zostało ćwiczenie pisania - mama podeszła do sprawy praktycznie, postanowiła upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu (lub po prostu nie miała chęci spędzać ze mną czasu na dyktowaniu mi czegoś do pisania?) i nakazała mi przepisywanie z książki. Dostałam do ręki Słoneczko[bookLink]62877|Słoneczko[/bookLink] i codziennie po odrobieniu lekcji i przed wyjściem na dwór lub włączeniem komputera musiałam zapełnić co najmniej stronę w zeszycie przeznaczonym specjalnie do przepisywania tej książki. Zapisałam zeszyt albo dwa, ogarnęłam moje bazgranie jak kura pazurem do bazgrania względnie wzdłuż linii, wyrok pracy w skryptorium został mi uchylony, ale książka została. I mama odmówiła jej przeczytania, bo nie będzie czytać od początku, którego przecież brat nie zna, nie odłoży też na później cegły, którą właśnie nam czytała. Zostałam sama z moją ciekawością dalszego ciągu i przeczytać już musiałam. A jak przeczytałam te sto kilkadziesiąt stron normalnego, "dorosłego" tekstu bez obrazków, to odkryłam, że grubość i liczba słów nie jest przeszkodą, że jak jest ciekawie, to książka prędzej wyda się za krótka niż będzie nużyć i straszyć końcem strasznie odległym (jak dwie najgorsze lektury z klas 1-3, "Dzieci z Bullerbyn" i "Awantura o Basię" - na pierwszą byłam już za stara, drugą zbyt dobrze pamiętałam z czytania przez mamę parę lat wcześniej i chyba dlatego mnie nudziła). Potem, po tej pierwszej, było już łatwo, zażądałam od mamy kolejnych, dostałam "Niesamowity dwór" i dalej już pochłaniałam masowo Nienackiego, Bahdaja, Niziurskiego, Ożogowską, wkrótce Maya, a koło klasy 6-7 już Dumasa, Conan Doyle'a, Chmielewską, MacLeana, Forsytha, Ludluma i wielu innych. Kiedy ja miałam na to wszystko czas???
U mnie te możliwe do czytania to były komiksy - sensowna ilość treści przy sensownie małej ilości tekstu. No i czytania przez mamę było na tyle dużo, że większych potrzeb raczej nie miałam, do około 10 lat czytanie samodzielne książek bezobrazkowych ograniczało się u mnie do obowiązkowych lektur szkolnych - bo czytania tych mama programowo odmawiała. Przełom u mnie nastąpił...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNie pamiętam, żeby ktoś czytał mnie jako dziecku. Zresztą moja Mama wtedy studiowała wieczorowo, a więc po pracy jechała do Gliwic i wracała bardzo późno. Miałam zawsze wokół siebie dużo książek, a więc a czytałam od komiksów Makuszyńskiego, przez krótsze historie do coraz dłuższych. Zaczęłam pochłaniać książki gdzieś między 5, a 6 klasą. Do tej listy w moim przypadku dołączyłabym Szklarskiego, Siesicką, Loftinga,Twaina,Curwooda, Centkiewiczów. Później już był Żabiński, Dobraczyński, Cronnin, Green i weszłam w świat dorosłych książek.
Nie pamiętam, żeby ktoś czytał mnie jako dziecku. Zresztą moja Mama wtedy studiowała wieczorowo, a więc po pracy jechała do Gliwic i wracała bardzo późno. Miałam zawsze wokół siebie dużo książek, a więc a czytałam od komiksów Makuszyńskiego, przez krótsze historie do coraz dłuższych. Zaczęłam pochłaniać książki gdzieś między 5, a 6 klasą. Do tej listy w moim przypadku...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPierwsza część wyliczanki, prócz Siesickiej, zaliczana właśnie dzięki mamie, nieco wcześniej, tak do 8-9 lat, ale właśnie dlatego, że od opowieści nie oddzielała mnie bariera w postaci własnej niezdolności do czytania trudnych tekstów. Do tej listy dodam jeszcze Londona. Wymienionych przez Ciebie w drugiej kolejności pominęłam, u mnie w siódmej weszła Christie, powrót (po czytaniu przez mamę pół życia wcześniej) do Tolkiena, Le Guin, chyba gdzieś ciut wcześniej początek Herberta, przerwany i odłożony do czasów dorosłych nie z powodu trudności tekstu, ale przez prozaiczne wyschnięcie dostępnego źródła takiej fajnej literatury. Potem sporo kryminałów, sensacji, wojennych, szpiegowskich, thrillerów, aż w końcu na dobre odkryłam fantastykę. I koniec, przepadłam, reszta to już dla mnie tylko tło, naprawdę liczy się tylko odkrywanie nieznanego.
Pierwsza część wyliczanki, prócz Siesickiej, zaliczana właśnie dzięki mamie, nieco wcześniej, tak do 8-9 lat, ale właśnie dlatego, że od opowieści nie oddzielała mnie bariera w postaci własnej niezdolności do czytania trudnych tekstów. Do tej listy dodam jeszcze Londona. Wymienionych przez Ciebie w drugiej kolejności pominęłam, u mnie w siódmej weszła Christie, powrót (po...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPrzyznaję się, że fantastykę odkryłam dopiero parę lat temu, dzięki mojemu Zięciowi. Nie lubiłam bajek, a więc i fantastykę umieszczałam między bajkami. Mój Zięć uświadomił mi, że o pewnych sprawach lepiej jest pisać, jak się dzieją gdzieś i kiedyś. Przygotował mi zestaw książek do przeczytania i połknęłam bakcyla. Ciągle nadrabiam zaległości lekturowe z fantastyki. Wcześniej to była powieść psychologiczna, rozliczne biografie, lizanie filozofii i psychologi. Teraz tak jak Ty odkrywać nieznane obszary literatury, pomijając jednak parę gatunków.
Przyznaję się, że fantastykę odkryłam dopiero parę lat temu, dzięki mojemu Zięciowi. Nie lubiłam bajek, a więc i fantastykę umieszczałam między bajkami. Mój Zięć uświadomił mi, że o pewnych sprawach lepiej jest pisać, jak się dzieją gdzieś i kiedyś. Przygotował mi zestaw książek do przeczytania i połknęłam bakcyla. Ciągle nadrabiam zaległości lekturowe z fantastyki....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Monika Puchatek tak jak "Mały książę" ma drugie dno. Ja najbardziej zachwycałam się nim czytając mojej córce. A później ze śmiechem czytałam "Tao Kubusia" i "Te Prosiaczka". Chociaż najsmutniejszą z tych postaci był Krzyś. Natrafiłam kiedyś na wspomnienia już dorosłego Krzysia, był bardzo samotnym człowiekiem.
Ja miałam w dzieciństwie zbiór baśni, chyba pod redakcją Kraszewskiego. To były jedyne baśnie jakie lubiłam. Niektóre były straszne, jakieś pół człowieka, które wypadało z komina i tym podobne. Mojemu dziecku już się mniej podobało.
@Monika Puchatek tak jak "Mały książę" ma drugie dno. Ja najbardziej zachwycałam się nim czytając mojej córce. A później ze śmiechem czytałam "Tao Kubusia" i "Te Prosiaczka". Chociaż najsmutniejszą z tych postaci był Krzyś. Natrafiłam kiedyś na wspomnienia już dorosłego Krzysia, był bardzo samotnym człowiekiem.
Ja miałam w dzieciństwie zbiór baśni, chyba pod redakcją...
Moim zdaniem do Wielkiej Brytanii pasowałby też ,,Piotruś Pan'' J.M. Barrie'go.
Moim zdaniem do Wielkiej Brytanii pasowałby też ,,Piotruś Pan'' J.M. Barrie'go.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPan Kleks, owszem, ale u mnie był na topie "Plastusiowy pamiętnik" Kownackiej, "Karolcia" i "Witaj Karolciu", Ewa Szelburg Zarembina "Przez różową szybkę" i cały Nienacki, Ożogowska, Niziurski :D
Pan Kleks, owszem, ale u mnie był na topie "Plastusiowy pamiętnik" Kownackiej, "Karolcia" i "Witaj Karolciu", Ewa Szelburg Zarembina "Przez różową szybkę" i cały Nienacki, Ożogowska, Niziurski :D
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamKtoś zapomniał o Czechach - Josef Čapek, "Povídání o pejskovi a kočičce" ;)
Ktoś zapomniał o Czechach - Josef Čapek, "Povídání o pejskovi a kočičce" ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamUmknęła mi końcówka z Czechami i Białorusią. Już dodane.
Umknęła mi końcówka z Czechami i Białorusią. Już dodane.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamKażdemu się mogło zdarzyć :)
Każdemu się mogło zdarzyć :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Mały Książę[bookLink]4813805|Mały Książę[/bookLink]
jest powiastką filozoficzną,zupełnie inaczej odbierają ją dzieci, a inaczej dorośli dlatego jest taka genialna. Muminki dopiero czytałam na studiach, też bardziej interesując się "drugim dnem". To co te książki mówią o nas i naszych relacjach z innymi.
Mały Książę[bookLink]4813805|Mały Książę[/bookLink]
jest powiastką filozoficzną,zupełnie inaczej odbierają ją dzieci, a inaczej dorośli dlatego jest taka genialna. Muminki dopiero czytałam na studiach, też bardziej interesując się "drugim dnem". To co te książki mówią o nas i naszych relacjach z innymi.
Pipi, Pinokio, Heidi, Muminki, Pan Kleks i Brzydkie Kaczątko, to naprawdę piękne bajki, o Harrym nie wspominam... :) reszty pewnie za bardzo nie kojarzę, za to dla mnie na zawsze Mały Książę zostanie jedną wielką pomyłką ;) Być może, gdybym czytała tę książkę będąc dzieckiem, doceniłabym jej walory...
Ja za to zaczytywałam się w Ania z Zielonego Wzgórza[bookLink]212388|Ania z Zielonego Wzgórza[/bookLink] :)
Pipi, Pinokio, Heidi, Muminki, Pan Kleks i Brzydkie Kaczątko, to naprawdę piękne bajki, o Harrym nie wspominam... :) reszty pewnie za bardzo nie kojarzę, za to dla mnie na zawsze Mały Książę zostanie jedną wielką pomyłką ;) Być może, gdybym czytała tę książkę będąc dzieckiem, doceniłabym jej walory...
Ja za to zaczytywałam się w Ania z Zielonego Wzgórza...
Jestem niepocieszony, że Norwegia to coś innego niż Rozbójnicy z Kardamonu[bookLink]214711|Rozbójnicy z Kardamonu[/bookLink].
Norwegowie nawet wybudowali miasteczko Kardamon jako park rozrywki.
Rozbójnicy z Kardamonu [bookLink]214711|Rozbójnicy z Kardamonu [/bookLink]
Jestem niepocieszony, że Norwegia to coś innego niż Rozbójnicy z Kardamonu[bookLink]214711|Rozbójnicy z Kardamonu[/bookLink].
Norwegowie nawet wybudowali miasteczko Kardamon jako park rozrywki.
Rozbójnicy z Kardamonu [bookLink]214711|Rozbójnicy z Kardamonu [/bookLink]
Dla mnie włoska literatura dla dzieci to Amicis "Serce". Z angielskiej zawsze kochałam "Kubusia Puchatka" i Loftinga "Doktor Dolittle", Kipling "Księga dżungli" i "Opowieści z Narnii". Francuska mnie się kojarzy z przygodami Mikołajka. Szwecka z Lagerlof "Cudowna podróż" Polska to także Ludwik Jerzy Kern np."Ferdynand wspaniały",Jan Grabowski, Maria Krugger, Maria Kownacka i Makuszyński z Koziołkiem Matołkiem, małpką Fiki-Miki i innymi postaciami.Z książek Korczaka najlepiej wspominam "Kajtuś czarodziej"
Dla mnie włoska literatura dla dzieci to Amicis "Serce". Z angielskiej zawsze kochałam "Kubusia Puchatka" i Loftinga "Doktor Dolittle", Kipling "Księga dżungli" i "Opowieści z Narnii". Francuska mnie się kojarzy z przygodami Mikołajka. Szwecka z Lagerlof "Cudowna podróż" Polska to także Ludwik Jerzy Kern np."Ferdynand wspaniały",Jan Grabowski, Maria Krugger, Maria Kownacka...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJak cudownie zobaczyć Artemisa Fowla w Irlandii (nawet jeżeli nie nazwałabym go bajką czy baśnią...)! W moim przypadku, choć pewnie jednym z nielicznych, spełnił swoją rolę wspomnieniową ;)
Jak cudownie zobaczyć Artemisa Fowla w Irlandii (nawet jeżeli nie nazwałabym go bajką czy baśnią...)! W moim przypadku, choć pewnie jednym z nielicznych, spełnił swoją rolę wspomnieniową ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Mary Poppins[bookLink]199323|Mary Poppins[/bookLink]
O czym szumią wierzby[bookLink]260878|O czym szumią wierzby[/bookLink]
Doktor Dolittle i jego zwierzęta[bookLink]198853|Doktor Dolittle i jego zwierzęta[/bookLink]
Mój Kary[bookLink]8652|Mój Kary[/bookLink]
I ogólnie książki Montgomery, Lindgren, Korczaka, Twaina, Kiplinga, Burnett, Milne'a, Porter, Lewisa, Webster, Sewell, Makuszyńskiego, Bahdaja, Leafa, Dahl'a, E. B. White'a. Można by podciągnąć trochę Maya i Verne'a.
Mary Poppins[bookLink]199323|Mary Poppins[/bookLink]
O czym szumią wierzby[bookLink]260878|O czym szumią wierzby[/bookLink]
Doktor Dolittle i jego zwierzęta[bookLink]198853|Doktor Dolittle i jego zwierzęta[/bookLink]
Mój Kary[bookLink]8652|Mój Kary[/bookLink]
I ogólnie książki Montgomery, Lindgren, Korczaka, Twaina, Kiplinga, Burnett, Milne'a, Porter, Lewisa, Webster,...
Kubuś Puchatek[bookLink]220148|Kubuś Puchatek[/bookLink] chyba byłby bardziej na miejscu jeśli chodzi o literaturę angielską. Ewentualnie Piotruś Królik[bookLink]68061|Piotruś Królik[/bookLink] Beatrix Potter, obie to już klasyka dziecięcej literatury angielskiej.
Kubuś Puchatek[bookLink]220148|Kubuś Puchatek[/bookLink] chyba byłby bardziej na miejscu jeśli chodzi o literaturę angielską. Ewentualnie Piotruś Królik[bookLink]68061|Piotruś Królik[/bookLink] Beatrix Potter, obie to już klasyka dziecięcej literatury angielskiej.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
"Mały książę" jest głównie irytujący. Francuska bajka to np. "Piękna i Bestia".
Polskę mógłby też reprezentować "Król Maciuś I" Korczaka.
Co do Anglii, to ktoś wymienił "Alicję(...)", ja bym bardziej pomyślała o Hodgson Burnett, czyli "Tajemniczym ogrodzie" i "Małej księżniczce".
"Mały książę" jest głównie irytujący. Francuska bajka to np. "Piękna i Bestia".
Polskę mógłby też reprezentować "Król Maciuś I" Korczaka.
Co do Anglii, to ktoś wymienił "Alicję(...)", ja bym bardziej pomyślała o Hodgson Burnett, czyli "Tajemniczym ogrodzie" i "Małej księżniczce".
Zdaje się, że Brytyjczycy rozumieją słowo "najlepsze" jako "najpopularniejsze".
Wskazanie "Harry'ego Pottera" zamiast "Alicji w Krainie Czarów" uważam za wielki błąd. Pomyślmy chociażby o innych dziełach, które inspirowały się "Alicją" - jest ich bez liku.
A Harrym?
Ciekawe czy 150 lat od premiery ktoś jeszcze będzie wznawiał książki z tym bohaterem? A "Alicja" po 150 latach ma się świetnie i w brytyjskich księgarniach znaleźć można więcej wydań tej książki niż Harry kiedykolwiek się doczeka.
Chętnie przeczytałabym te nieprzetłumaczone na język polski książki, np. portugalską czy albańską.
Szkoda też, że nie ma czeskiej na wykazie powyżej.
Zdaje się, że Brytyjczycy rozumieją słowo "najlepsze" jako "najpopularniejsze".
Wskazanie "Harry'ego Pottera" zamiast "Alicji w Krainie Czarów" uważam za wielki błąd. Pomyślmy chociażby o innych dziełach, które inspirowały się "Alicją" - jest ich bez liku.
A Harrym?
Ciekawe czy 150 lat od premiery ktoś jeszcze będzie wznawiał książki z tym bohaterem? A "Alicja" po 150...
Względem "Harry'ego Pottera" się zgadzam, trochę tu nie na miejscu, raz, że to tylko czytadło przyjemne, nic wybitnego, i dwa, że bardziej dla młodzieży niż dla dzieci.
Ale czy w jego miejsce lepsza "Alicja w Krainie Czarów"? Że to wielkie, z tym się zgodzę, ale czy na pewno takie wspaniałe dla dziecka? Małej mnie nie podobało się ani trochę, dopiero dorosła doceniam.
Nie lepszy "Kubuś Puchatek"? To jest naprawdę dla dzieci.
Względem "Harry'ego Pottera" się zgadzam, trochę tu nie na miejscu, raz, że to tylko czytadło przyjemne, nic wybitnego, i dwa, że bardziej dla młodzieży niż dla dzieci.
Ale czy w jego miejsce lepsza "Alicja w Krainie Czarów"? Że to wielkie, z tym się zgodzę, ale czy na pewno takie wspaniałe dla dziecka? Małej mnie nie podobało się ani trochę, dopiero dorosła doceniam.
Nie...
Pan Samochodzik i templariusze[bookLink]171074|Pan Samochodzik i templariusze[/bookLink] Pan Samochodzik i niesamowity dwór[bookLink]210924|Pan Samochodzik i niesamowity dwór[/bookLink] Pan Samochodzik i Fantomas[bookLink]210922|Pan Samochodzik i Fantomas[/bookLink] itd
zdecydowanie od tej serii zaczęła się moja miłość do kryminałów :)
Za to pierwsza samodzielnie przeczytana książka była włoskiego Pisarza Gelsomino w Kraju Kłamczuchów[bookLink]219202|Gelsomino w Kraju Kłamczuchów[/bookLink]. Pomimo kilku przeprowadzek mam ją do dziś ...
Pan Samochodzik i templariusze[bookLink]171074|Pan Samochodzik i templariusze[/bookLink] Pan Samochodzik i niesamowity dwór[bookLink]210924|Pan Samochodzik i niesamowity dwór[/bookLink] Pan Samochodzik i Fantomas[bookLink]210922|Pan Samochodzik i Fantomas[/bookLink] itd
zdecydowanie od tej serii zaczęła się moja miłość do kryminałów :)
Za to pierwsza samodzielnie...
Obawiam się, że te książki traktuje się jako powieści dla młodzieży.
Obawiam się, że te książki traktuje się jako powieści dla młodzieży.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPippi Pończoszanka? Przecież Dzieci z Bullerbyn są o niebo lepsze.
Pippi Pończoszanka? Przecież Dzieci z Bullerbyn są o niebo lepsze.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMuminki, bajka mojego dzieciństwa <//3 Do tej pory lubię czasem obejrzeć, bo książek niestety nie posiadałam.
Muminki, bajka mojego dzieciństwa <//3 Do tej pory lubię czasem obejrzeć, bo książek niestety nie posiadałam.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam#teamKarolcia
#teamKarolcia
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZapraszamy do dyskusji.
Zapraszamy do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam










