Monika 
status: Czytelnik, dodał: 4 książki, ostatnio widziany 3 dni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-09-03 22:18:39
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Seria: Z kosmonautą
 
2018-08-16 21:12:21
Autor:

Ciemną nocą coś się w pewnym małym miasteczku wydarzyło. Sprawcy pozostają nieznani, ale pozostawiony przez nich ślad wskazuje na miejscowe gimnazjum. Czyżby lekki kryminałek w scenerii gimnazjalnej?
To też, ale ten wątek niby-główny jest tylko pretekstem dla ukazania czegoś istotniejszego, pewnych szkolnych i społecznych patologii. Patologie w gimnazjum? Ileż się o tym przez te kilkanaście...
Ciemną nocą coś się w pewnym małym miasteczku wydarzyło. Sprawcy pozostają nieznani, ale pozostawiony przez nich ślad wskazuje na miejscowe gimnazjum. Czyżby lekki kryminałek w scenerii gimnazjalnej?
To też, ale ten wątek niby-główny jest tylko pretekstem dla ukazania czegoś istotniejszego, pewnych szkolnych i społecznych patologii. Patologie w gimnazjum? Ileż się o tym przez te kilkanaście lat nasłuchaliśmy z mediów! Czyżby kolejny, z lekka już spóźniony głos krytyki wobec gimnazjów, a zatem pośrednio za obecną reformą?
A nie. A może nawet wprost przeciwnie. Bo gimnazjum z tej opowieści jawi się może nie jako szkoła idealna, ale po prostu jako szkoła zwyczajna, w żaden istotny sposób nie wartościowana względem szkół dawniejszych i projektów dzisiejszych. Dzieciaki w tej szkole są różne, jedne się uczą, inne nie bardzo, nauczyciele też są różni, jedni potrafią tych uczniów zainteresować, inni niespecjalnie, a niektórzy nawet wprost przeciwnie. Głos za tym, że nie liczba klas się w szkole liczy, ale ludzie i ich podejście. A to bywa różne.
I to przede wszystkim o tym jest ta książka. O ludziach, którzy tworzą i kształtują szkołę. O ludziach, którzy uczą, ale i wychowują pokolenia, które przyjdą po nas, nasze dzieci. O nauczycielach, ale też o dyrektorach i kuratorach, a także o burmistrzach, księżach, radnych i policjantach. O tym, jak wspólnie kształtują lokalną politykę, jak wzajemnie na siebie wpływają i którzy z nich jaki mają wpływ na kształt i funkcjonowanie szkoły.
Książka nie jest o nauczaniu. Nie o merytorycznej zawartości programu szkolnego. Jest o celach i metodach wychowania. O miejscu ideologii w szkole. O tym kto i jak może wpływać, próbuje wpływać i wpływa na młodzież.
Ktoś się jeszcze nie domyślił? Napiszę wprost: to jest książka o miejscu religii w szkole, głos przeciwko wtrącaniu się Kościoła w nauczanie i wychowywanie naszej młodzieży. Zachęta do sprzeciwu wobec uzurpowania sobie przez księży i katechetów prawa do decydowania, jak i na kogo wychowywać młodzież. I to całą młodzież, bez względu na jej przekonania religijne. I jeszcze krytyka serwilistycznej postawy władz świeckich wobec przedstawicieli Kościoła.
To tyle w warstwie przekazu, który ma do czytelnika dotrzeć. Poza tym dostajemy po prostu kawałek niezłej rozrywki, satyrę na małomiasteczkową rzeczywistość w fabule obyczajowo-kryminalnej. Plus dodatkową dawkę humoru w króciutkich opowiadankach towarzyszących powieści.
Można potraktować to lekko jako śmieszne czytadełko. Ale ten gorzki miejscami humor jest tak naprawdę krzykiem rozpaczy nauczyciela, któremu system utrudnia, a nawet próbuje uniemożliwiać uczenie. Wyciągnijmy wnioski, zobaczmy, co dzieje się w naszych szkołach, zwracajmy uwagę na to, co o szkole i nauczycielach mówią nasze dzieci. Nauczmy się odróżniać nauczycieli od indoktrynerów i wspierajmy tych z nich, którzy na to zasługują, których działania przynoszą naszym dzieciom korzyść. Bo bez tego… wszyscy chyba widzimy, dokąd od dziesięcioleci zmierzają polskie szkoły :(
Lektura godna uwagi.

pokaż więcej

 
2018-08-12 12:16:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Kryminały

Urlop, deszcz, czytam to, co leży pod ręką. A leży między innymi to. Nazwisko autora obiło się kiedyś o uszy, nazwisko bohatera nawet bardziej, wiem, że staroć, wydaje mi się nawet, że jakiś klasyk. Urlop także od internetu, więc czy na pewno klasyk, tego nie sprawdzę, ale tak czy inaczej biorę się do uzupełniania zaległości.
Założenia w porządku, mamy czarującego włamywacza, ten ma przygody i...
Urlop, deszcz, czytam to, co leży pod ręką. A leży między innymi to. Nazwisko autora obiło się kiedyś o uszy, nazwisko bohatera nawet bardziej, wiem, że staroć, wydaje mi się nawet, że jakiś klasyk. Urlop także od internetu, więc czy na pewno klasyk, tego nie sprawdzę, ale tak czy inaczej biorę się do uzupełniania zaległości.
Założenia w porządku, mamy czarującego włamywacza, ten ma przygody i wbrew pozorom jest oczywiście bohaterem pozytywnym. W tym konkretnym przypadku przygoda z “zawodem” bohatera niewiele ma wspólnego, tym razem bawi się on w detektywa, ale choć wolałabym go poznać takim, jakiego pokochali dawni czytelnicy, to wybrzydzać nie będę, klasyczna powieść detektywistyczna też mi pasuje. Może być ciekawie.
Nie było.
Było z jednej strony naciągane, z drugiej naiwne i przewidywalne do bólu. Nawet “zaskakujące” rozwiązanie jednej ze spraw, tej dotyczącej zbrodni, której popełnienie było według jej świadków niemożliwe, było w tych okolicznościach tak oczywiste, że nie tylko nie musiałam go nawet odgadywać, po prostu niemal od początku tego wątku wszystko wiedziałam, ale jeszcze na dodatek zdążyłam się poważnie zniecierpliwić, że tego, co ja wiem, nie wiedzą i nawet się jeszcze nie domyślają bohaterowie. Oprócz oczywiście głównego bohatera, który jako jedyny wszystko wiedział lub wszystkiego się błyskawicznie domyślał, tylko nic z tego nie zdradzał prócz tego, że już wie lub że się domyśla. Wszystkowiedzący zarozumialec. Nudny. I jeszcze te przypadkowe okoliczności podpowiadające mu wszystko na czas, z takim akurat wyprzedzeniem, by zadziwił przyjaciela swoją rzekomą przenikliwością i niemal magiczną zdolnością dowiadywania się tego, czego teoretycznie wiedzieć nie miał skąd. Gdybyż była w tym jeszcze jakaś jego zasługa, gdyby naprawdę wyciągnął skądś informacje ukryte! Ale nie, informacje same do niego przychodziły, akurat do niego, nie do kogo innego, a jemu pozostawało tylko wyciągnąć z nich oczywiste wnioski. Żałosne.
Nie wiem, czy jest to reprezentatywna próbka twórczości Leblanca, czy tylko jakiś wypadek przy pracy, ale na więcej jakoś nie mam ochoty. Czytadło może i w jakiś sposób klasyczne, ale w moim odczuciu tylko czytadło, w dodatku tylko dla niewymagających. Zaliczone.

Osobna kwestia to jakość wydania. Nie zepsuła mi przyjemności z lektury, bo nie bardzo było co psuć, ale bardzo się starała. Nie będę się rozwodzić, książka na to nie zasługuje, nad błędami musiałabym się pastwić dłużej niż nad treścią, a mi się nie chce. Ale o jednym wspomnieć muszę. Ortografa widziałam! W druku! W normalnym, codziennym słowie, nie w żadnym archaizmie, neologizmie czy innym barbaryzmie. Nie pamiętam już dokładnej formy, czy to było “użycie”, “używanie” czy może “użytkownik”, ale na pewno coś z tym rdzeniem. Zostało w tym dziele “URZYTE”. Tłumaczowi hańba, a korektor do zwolnienia. O ile oczywiście wydawnictwo w ogóle kogoś takiego zatrudniało, w co śmiem wątpić.

Nie polecam.

pokaż więcej

 
2018-08-03 23:07:06
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Science-fiction, W mojej biblioteczce
 
2018-07-25 19:23:55
 
2018-07-24 20:37:49
Autor:
 
2018-07-23 14:32:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Fantasy
 
2018-07-23 14:31:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Fantasy
 
2018-07-23 14:31:45
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Fantasy, Zapomnieć i nigdy nie wracać
Cykl: Kroniki Ferrinu (tom 1) | Seria: Książki pełne emocji
 
2018-07-23 14:07:48
 
Moja biblioteczka
1340 14 310
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (3)

Ulubieni autorzy (9)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (212)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd