rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach: ,

Spokojny, niespieszny, klaustrofobiczny horror Tomasza Sablika wciąga niczym przerażająca mantra, zacieśniając swe kręgi, niezauważalnie przygniatając i sprawiając, że czytelnik powoli dusi się w gęstych oparach obezwładniającego szaleństwa. Niczym w przeczytanym wcześniej "Lęku" tak i tu mamy kameralną scenografię i kilku bohaterów. I to wystarczy by stworzyć niepowtarzalny klimat narastającej grozy. Tu nie potrzeba fajerwerków, efektów specjalnych czy dynamicznej akcji. Wystarczy ciemny korytarz i cichy szum otwieranych drzwi, przyjeżdżającej po nas pustej windy... Polecam bardzo.

Spokojny, niespieszny, klaustrofobiczny horror Tomasza Sablika wciąga niczym przerażająca mantra, zacieśniając swe kręgi, niezauważalnie przygniatając i sprawiając, że czytelnik powoli dusi się w gęstych oparach obezwładniającego szaleństwa. Niczym w przeczytanym wcześniej "Lęku" tak i tu mamy kameralną scenografię i kilku bohaterów. I to wystarczy by stworzyć...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Snajper wchodzi pierwszy Michał Wójcik, Przemysław Wójtowicz
Ocena 8,0
Snajper wchodzi pierwszy Michał Wójcik, Przemysław Wójtowicz

Na półkach: , ,

"Snajper..." to książka jak dobry film akcji, z tą różnicą że wszystko co tu przeczytasz wydarzyło się naprawdę. Kim tak naprawdę jest snajper - bezlitosnym zabójcą czy aniołem stróżem? Jak wyglądają akcje, w których uczestniczą? Jakie były początki oddziałów elitarnych Wojska Polskiego? Kim jest snajper gdy wróci do kraju i odłoży broń? Z reguły nie czytam książek wojennych, o wojsku, sprzęcie wojskowym ani nawet poradników surwiwalowych - ta stała się wyjątkiem. Pochłonęła mnie od pierwszej strony. Czasami wzruszała, czasami rozśmieszała, czasami zadziwiała ale przede wszystkim uświadomiła kim są ludzie, którzy na akcję wchodzą pierwsi. Szczerze polecam.

"Snajper..." to książka jak dobry film akcji, z tą różnicą że wszystko co tu przeczytasz wydarzyło się naprawdę. Kim tak naprawdę jest snajper - bezlitosnym zabójcą czy aniołem stróżem? Jak wyglądają akcje, w których uczestniczą? Jakie były początki oddziałów elitarnych Wojska Polskiego? Kim jest snajper gdy wróci do kraju i odłoży broń? Z reguły nie czytam książek...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Blacksad: Pośród cieni Juan Díaz Canales, Juanjo Guarnido
Ocena 7,9
Blacksad: Pośród cieni Juan Díaz Canales, Juanjo Guarnido

Na półkach:

Seria komiksów kryminalnych w stylu noir o kocie-detektywie to graficzny majstersztyk. To świat w którym role ludzi przejęły antropomorficzne zwierzęta. Gatunek określa charakter. Mamy więc gruboskórne nosorożce, wyniosłe lwy, uwodzące kotki, przebiegłe jaszczurki i naszego czarnego, gburowatego kocura o miękkim sercu. Wszystko to okraszone cudowna kreską, pięknymi kolorami i fantastycznymi kadrami. Fabuła jednak mnie nie ujęła. Tłem zagadek kryminalnych, które rozwiązuje nasz koci bohater są Stany Zjednoczone lat 50-tych XX, w których korupcja i zawirowania polityczne elektryzują powojenne społeczeństwo. Każdy komiks to osobna historia, a więc mamy tu klasyczny kryminalny serial w stylu noir z detektywem w prochowcu i kolejną sprawą. Lubię takie opowiadania ale oczekiwałbym po tak świetnej serii jakiegoś fabularnego kontinuum, spinającego wszystko w jedną całość. Polecam

Seria komiksów kryminalnych w stylu noir o kocie-detektywie to graficzny majstersztyk. To świat w którym role ludzi przejęły antropomorficzne zwierzęta. Gatunek określa charakter. Mamy więc gruboskórne nosorożce, wyniosłe lwy, uwodzące kotki, przebiegłe jaszczurki i naszego czarnego, gburowatego kocura o miękkim sercu. Wszystko to okraszone cudowna kreską, pięknymi kolorami...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Horrory Mastertona ewidentnie nie są dla mnie. Nie znaczy to że nie lubię horrorów w ogóle - lubię i to bardzo, ale nie tak naiwne jak ten. No chyba że mamy na myśli serię "Kraby" Guy N. Smith'a - toż to majstersztyk w każdym calu XD (ze dwie gwiazdki murowane). "Infekcja" podzielona jest na dwa wątki - wątek Anny Gray, epidemiolog pracującej nad szczepionkami a także wątek Harrego Erskine'a, jasnowidza i głównego bohatera zarazem. Wątek Anny jest świetny, zapowiada medyczny thriller rodem z filmu "Epidemia". Szalejący wirus niewiadomego pochodzenia, opierający się wszelkim możliwym szczepionkom, nieprzewidywalny, śmiertelny, przerażający w swojej sile rażenia. Wątek Erskine'a to taki sam stek bzdur, głupot i naiwności jak w poprzednich horrorach o Manitou. Z każdą przeczytaną stroną o tym nieszczęsnym jasnowidzu - szarlatanie miałem go coraz bardziej dosyć. Na szczęście książkę szybko się czyta a kulminacja zajmuje ze dwie kartki z całej książki co jest dla mnie również kuriozum. Polecam fanom Mastertona. Ja daję sobie spokój z tym autorem.

Horrory Mastertona ewidentnie nie są dla mnie. Nie znaczy to że nie lubię horrorów w ogóle - lubię i to bardzo, ale nie tak naiwne jak ten. No chyba że mamy na myśli serię "Kraby" Guy N. Smith'a - toż to majstersztyk w każdym calu XD (ze dwie gwiazdki murowane). "Infekcja" podzielona jest na dwa wątki - wątek Anny Gray, epidemiolog pracującej nad szczepionkami a także wątek...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Mokradła Karoliny Północnej to przyrodniczy raj na ziemi. To tajemnicze, nieprzebyte meandry zielonych, podmokłych labiryntów, zamieszkałe przez niezliczone gatunki ptaków, płazów, ryb i całej reszty. W takim świecie dorasta Kya - "Dziewczyna z Bagien". Sama, porzucona przez rodzinę, staje się częścią lokalnej fauny, zespala się z otaczającym ją środowiskiem. Niczym w "Błękitnej Lagunie", bohaterka odkrywa otaczający ją świat, odkrywa siebie, swoje emocje i innych ludzi, których stara się unikać. Kya jest wyrzutkiem, "dziwadłem", miejscową "Babą Jagą", budzącą strach i ciekawość mieszkańców Barkley Cove - pobliskiego miasteczka. "Gdzie śpiewają raki" to książka o jedności z naturą, o dzikości duszy, o ludzkich emocjach, uprzedzeniach, obojętności i strachu i niechęci do "nieznanego", o wykluczeniu. Wątek kryminalny, który jest osią główną powieści, spinający fabułę, jest ciekawy i trzyma czytelnika w niepewności aż do ostatniej strony. "Gdzie śpiewają raki" to dobra pozycja dla każdego. Polecam.

Mokradła Karoliny Północnej to przyrodniczy raj na ziemi. To tajemnicze, nieprzebyte meandry zielonych, podmokłych labiryntów, zamieszkałe przez niezliczone gatunki ptaków, płazów, ryb i całej reszty. W takim świecie dorasta Kya - "Dziewczyna z Bagien". Sama, porzucona przez rodzinę, staje się częścią lokalnej fauny, zespala się z otaczającym ją środowiskiem. Niczym w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Uwielbiam Zajdla, szczególny charakter jego książek, zaskakiwanie czytelnika nagłym zwrotem opowieści ale "Wyjście z cienia" trochę mnie rozczarowało zakończeniem. Obcy - zbawcy pomagają Ziemianom zaprowadzić "ład i porządek" w naszej niedoskonałej cywilizacji, wprowadzając kontrolę i swoje warunki - fabuła jednoznacznie nawiązuje do okresu PRL i obecności naszych "rosyjskich braci" w Polsce, a więc klimatu dobrze znanego, szczególnie starszym czytelnikom. Tajemnica goni tu tajemnicę, obcy są dziwni, ich działania, zakazy i nakazy również. Wszystko jest fajnie ale mam wrażenie, że cokolwiek by nie zrobili nasi bohaterowie, ile by nie poświęcili, to zakończenie byłoby takie samo, niewynikające z ich działań. Taka "Brzytwa Ockhama". "Wyjście z cienia" nie jest, przynajmniej dla mnie, pozycją obowiązkową fanów S-F.

Uwielbiam Zajdla, szczególny charakter jego książek, zaskakiwanie czytelnika nagłym zwrotem opowieści ale "Wyjście z cienia" trochę mnie rozczarowało zakończeniem. Obcy - zbawcy pomagają Ziemianom zaprowadzić "ład i porządek" w naszej niedoskonałej cywilizacji, wprowadzając kontrolę i swoje warunki - fabuła jednoznacznie nawiązuje do okresu PRL i obecności naszych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

"Fiasko" - ostatnia powieść Stanisława Lema, jest ostatecznym podsumowaniem rozważań autora na temat możliwości kontaktu ludzi z obcą cywilizacją i obecnością człowieka w kosmosie w ogóle. Powieść ciężka, przywołująca nasze słabości, nasz sposób pojmowania świata, rozwiązywania konfliktów i ich inicjowania. Autor określa w niej warunki, które muszą zostać spełnione aby do takiego kontaktu doszło, rozważa jego możliwości. Wniosek z tych, jakże pesymistycznych rozważań, zawarty w tytule książki stwierdza jasno, że nie jesteśmy w stanie przeskoczyć naszej natury a technologia przez nas stworzona, mająca nas wspomóc w tym przedsięwzięciu jest z góry spaczona naszym antropocentrycznym rozumowaniem. Nawiązując do Paradoksu Fermiego Lem ukazuje nam jak nikła jest szansa abyśmy będąc ludźmi, myśląc jak ludzie i działając jak ludzie, ograniczeni jednocześnie czasem i przestrzenią, nawiązali dialog z czymś lub kimś kompletnie odmiennym. Alternatywą jest samotna egzystencja w "pustym", nieskończonym wszechświecie. Polecam.

"Fiasko" - ostatnia powieść Stanisława Lema, jest ostatecznym podsumowaniem rozważań autora na temat możliwości kontaktu ludzi z obcą cywilizacją i obecnością człowieka w kosmosie w ogóle. Powieść ciężka, przywołująca nasze słabości, nasz sposób pojmowania świata, rozwiązywania konfliktów i ich inicjowania. Autor określa w niej warunki, które muszą zostać spełnione aby do...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

"Kongres Futurologiczny" to powieść o szaleństwie przyszłości, o stanie agonalnym społeczeństwa i świata jaki ta społeczność stworzyła. Rzeczywistość stanęła na głowie. Przeludniona planeta, targana krwawymi buntami, staje się miejscem strasznym, takim z którego czytelnik chce uciec, klaustrofobicznym. Ludzie oszaleli - wszędzie panuje chaos. Z początku nie jesteśmy w stanie ogarnąć co i gdzie się dzieje, a dzieje się wszystko naraz. Główny bohater, Ijon Tichy, próbuje to wszystko ogarnąć a jednocześnie ujść z życiem podczas kolejnego, chaotycznego ataku jakiejś tam grupy ekstremistycznej. I tu pojawiają się kolejne, nakładające się wersje możliwych wydarzeń, możliwej przyszłości ludzkiej egzystencji - jak w Matrixie - senne majaki tworzą fatamorgany, rzeczywistości alternatywne ale jakże prorocze. Zakończenie książki to jak dla mnie efekt WOW. Zdecydowanie polecam.

"Kongres Futurologiczny" to powieść o szaleństwie przyszłości, o stanie agonalnym społeczeństwa i świata jaki ta społeczność stworzyła. Rzeczywistość stanęła na głowie. Przeludniona planeta, targana krwawymi buntami, staje się miejscem strasznym, takim z którego czytelnik chce uciec, klaustrofobicznym. Ludzie oszaleli - wszędzie panuje chaos. Z początku nie jesteśmy w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

"Bajki robotów" Stanisława Lema to kolorowa feeria kosmo-historyjek, śmiesznych, dziwnych, a wszystkich mądrych.
To futurystyczna, pachnąca smarem i olejem, wersja baśni braci Grimm, które mama robot czyta swojemu robociątku na dobranoc. Mamy tu więc elektrycerzy, elektrosmoka, przerażającego, budzącego grozę wśród mechanicznego ludu bladawca i maszynkę-okruszynkę. "Bajki robotów" to również gry słowne i zabawy nazwami i skojarzeniami, które Lem tak lubił. Jest tu więc Automateusz, Mikromił czy Gigacyan. Tytuły nadwornych robotów są równie fantastycznie zabawne: wielki podblaszy koronny, wielki konstrukrot-wynalazca, inżynier-kosmogonik - i weź tu wymyśl człowieku coś lepszego!
Do tych bajek trzeba dorosnąć, trzeba umieć się z nich śmiać lub na odwrót - trzeba być dzieckiem, zafascynowanym tym kolorowym elektroświatem. Polecam bardzo!

"Bajki robotów" Stanisława Lema to kolorowa feeria kosmo-historyjek, śmiesznych, dziwnych, a wszystkich mądrych.
To futurystyczna, pachnąca smarem i olejem, wersja baśni braci Grimm, które mama robot czyta swojemu robociątku na dobranoc. Mamy tu więc elektrycerzy, elektrosmoka, przerażającego, budzącego grozę wśród mechanicznego ludu bladawca i maszynkę-okruszynkę....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

"Astronauci" to początek. Od tej książki rozpoczyna się podbój kosmosu, tak fantastycznie opisany w kolejnych dziełach Lema. To w tej książce ziemianie, znalazłszy namacalny dowód istnienia obcych - informację od nich przekazaną, rozpoczynają wyścig z czasem, dokonując kolejnych, olbrzymich skoków technologicznych i cywilizacyjnych i rozpoczynając nową erę podboju kosmosu. To tu rozwiązania technologiczne, nawigatorskie, nazewnictwo i wiele innych, dają podwaliny kolejnym opowiadaniom tego pisarza. Pomijając aspekt ideologiczny, gloryfikujący komunizm i związek radziecki, ukazujący utopijną cywilizację, która zażegnała już wojny i rozwiązała problemy głodu i światowego ubóstwa, książkę czyta się bardzo dobrze. Głód wiedzy i poznania, napędzający ludzkość oraz zetknięcie z obcym światem i jego mieszkańcami, z którymi nie ma możliwości porozumienia to stałe punkty prozy Lema. "Astronauci" to pozycja obowiązkowa literatury s-f. Polecam.

"Astronauci" to początek. Od tej książki rozpoczyna się podbój kosmosu, tak fantastycznie opisany w kolejnych dziełach Lema. To w tej książce ziemianie, znalazłszy namacalny dowód istnienia obcych - informację od nich przekazaną, rozpoczynają wyścig z czasem, dokonując kolejnych, olbrzymich skoków technologicznych i cywilizacyjnych i rozpoczynając nową erę podboju kosmosu....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Czy mieliście kiedyś tak, że chcąc skrytykować naprawdę złą książkę mieliście taki natłok negatywnych argumentów, że nie wiedzieliście od którego zacząć? Ja właśnie mam tak w tej chwili. Po przeczytaniu "Kenia, hakuna kurudi" cisną mi się na usta wyłącznie same negatywy. Nie są to bynajmniej jedynie moje odczucia gdyż książkę czytałem wraz z moją partnerką i oboje mamy takie same zdanie na jej temat. Pozycja, która miała nas zafascynować, przybliżyć część kontynentu afrykańskiego, stała się po kilku rozdziałach obiektem co śmieszniejszych komentarzy i ironicznych westchnień. Zacznę od tego, że książka powinna nosić tytuł "Paula - o mnie". Główna bohaterka, początkująca podróżniczka, to chimeryczna i dość naiwna osóbka, sprowadzająca każdą napotkaną sytuację, opis miejsc czy ludzi do swojej osoby. Paula płacze, szlocha, roni łzy, zalewa się nimi, wkurza się na miejscowych, że są "jacyś", ma dość ich zachowania, które tłumaczy w odniesieniu do swojej, europejskiej kultury i europejskich standardów. Bohaterka bez przerwy czuje się samotna, pomimo spotykanych wciąż ludzi, z którymi rozmawia, którzy ją oprowadzają, załatwiają za nią niezbędne formalności i w sumie organizują jej życie. Ucieka przed nimi zamykając się w pokoju bądź na tarasie. Jednym słowem zachowuje się jak nadąsana, rozpieszczona księżniczka, mająca za złe, że nikt nie poświęca jej wystarczającej uwagi. Dodatkowo otrzymujemy na stronach książki przemyślenia filozoficzne autorki z rodzaju tych życiowych, egzystencjalnych, których miałkość idealnie dopełnia obrazu naszej "podróżniczki". Co do tytułowej Kenii, ludzi tam żyjących, ich zwyczajów czy opisów miejsc to dostajemy tego niewiele. Po przeczytaniu tej pozycji stwierdziliśmy, że właściwie nie wiemy nic o Kenii poza tym, że miejsca odwiedzone przez Paulę nie zrobiły na niej większego wrażenia czy po prostu zmęczyły ją. Ogólnie, jak już pisałem na początku, jest to książka głównie o samej Pauli i jest jedną z najgorszych książek podróżniczych jakie czytałem. Na osobną uwagę, a właściwie krytykę zasługuje fakt, że książka otrzymała recenzję Wojciecha Cejrowskiego i należy do cyklu "Poznaj Świat". Aż chciałoby się zapytać: Ale jak to? Dlaczego? Jakim cudem? Takie coś? Przecież jest tylu świetnych podróżników-pisarzy odwiedzających Afrykę! Te pytania i wątpliwości pozostawiam bez komentarza. Zdecydowanie nie polecam tej pozycji - szkoda czasu na taką "podróż".

Czy mieliście kiedyś tak, że chcąc skrytykować naprawdę złą książkę mieliście taki natłok negatywnych argumentów, że nie wiedzieliście od którego zacząć? Ja właśnie mam tak w tej chwili. Po przeczytaniu "Kenia, hakuna kurudi" cisną mi się na usta wyłącznie same negatywy. Nie są to bynajmniej jedynie moje odczucia gdyż książkę czytałem wraz z moją partnerką i oboje mamy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

"Człowiek z Marsa" jest pierwszym dziełem literackim Stanisława Lema. Debiut ten jest niczym "Wojna Światów" Wellsa, ukazująca pierwszy kontakt wrogo nastawionej, bardziej rozwiniętej technologicznie rasy obcych z ziemianami. Obcy poddany zostaje przez naukowców różnym inwazyjnym badaniom i właściwie trudno się dziwić w tym przypadku jego agresji. Zamknięty w tajnym laboratorium obiekt doświadczeń, dogłębnie analizowany, torturowany, próbuje się wydostać na powierzchnię, zabijając przy tym kogo się da. Nie jest to oczywiście niewinna istota. Cytując Wellsa z "Wojny Światów", obcego jak i jego pobratymców można określić następującym zdaniem: "A tymczasem poprzez otchłań międzyplanetarnej przestrzeni spoglądały na naszą Ziemię zazdrosnym okiem istoty obdarzane umysłami o tyleż wyższymi od naszych, o ile ludzkie wyższe są od umysłów zagładą zagrożonych zwierząt; o intelekcie szerokim, lecz chłodnym i niechętnym. I powoli, lecz nieuchronnie opracowywały swe plany przeciwka nam". Jak widać, opowiadanie Wellsa wpłynęło bardzo tu fabułę. Główny bohater, narrator, przypadkowy świadek tej dziwnej historii, tak jak i Wellsowski, relacjonuje nam zdarzenia i dzieli się swoimi przemyśleniami i wątpliwościami. I znów mamy tu Lemowski konflikt człowieka z istotą obcą, z czymś nieznanym. Polecam fanom twórczości Stanisława Lema.

"Człowiek z Marsa" jest pierwszym dziełem literackim Stanisława Lema. Debiut ten jest niczym "Wojna Światów" Wellsa, ukazująca pierwszy kontakt wrogo nastawionej, bardziej rozwiniętej technologicznie rasy obcych z ziemianami. Obcy poddany zostaje przez naukowców różnym inwazyjnym badaniom i właściwie trudno się dziwić w tym przypadku jego agresji. Zamknięty w tajnym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

"Niezwyciężony" to powieść pełna akcji i efektów godnych amerykańskich blockbusterów sci-fi. Mamy tu wojnę maszyn, totalną anihilację, ogień, zniszczenie, tajemniczych obcych, wielkie statki, pola siłowe, lasery i wiele, wiele innych futurystycznych tworów myśli ludzkiej. Jednakże ta efektowna oprawa jest tylko dodatkiem do całości opowiadania. Lem to pisarz wybitny, kładący nacisk w swoich książkach na zagadnienia egzystencjalne, na odwieczne pytania - czym jest człowieczeństwo? Lem stawia człowieka przeciwko maszynie, wszechświatowi, przeciwko nienazwanemu, niepojętemu, innemu. Czy utarte wzorce i ludzkie postawy wpłyną na postrzeganie odmienności innych światów? Czy wpłyną na postrzeganie i akceptację innego, odmiennego życia? Czy kontakt i porozumienie z obcymi są w ogóle możliwe? Takie pytania odnajdziemy również i w tej książce i aby niczego nie zdradzać, zachęcam do przeczytania tej pozycji. Warto.

"Niezwyciężony" to powieść pełna akcji i efektów godnych amerykańskich blockbusterów sci-fi. Mamy tu wojnę maszyn, totalną anihilację, ogień, zniszczenie, tajemniczych obcych, wielkie statki, pola siłowe, lasery i wiele, wiele innych futurystycznych tworów myśli ludzkiej. Jednakże ta efektowna oprawa jest tylko dodatkiem do całości opowiadania. Lem to pisarz wybitny,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Namibia (wydanie zbiorcze) Rodolphe Daniel Jacquette, Bertrand Marchal, Luis Eduardo de Oliveira (Leo)
Ocena 6,4
Namibia (wydanie zbiorcze) Rodolphe Daniel Jacquette, Bertrand Marchal, Luis Eduardo de Oliveira (Leo)

Na półkach: , , ,

"Namibia" to pięciozeszytowa, prawie nie powiązania fabularnie, kontynuacja serii "Kenia". Główna bohaterka obu serii Kathy Austin z MI5 znów rusza w dziki Afrykański świat aby rozwiązać kolejną zagadkę. Co różni te pięć komiksów od "Kenii", "Betelgezy", "Antares" i całej reszty? Otóż tej serii już nie rysuje LEO! TAK, NARESZCIE! Mam tu na myśli przede wszystkim twarze, głównie kobiece, które wychodziły LEO strasznie, szczególnie te śmiejące się lub płaczące (no niestety, prawda bywa straszna). Oprawą graficzną zajął się tu Bertrand Marchal, który zachował idealnie styl LEO ale jeszcze go estetycznie podrasował. Całość wygląda idealnie! LEO, wraz z Rodolphe'm Daniele'm Jacquette'm stworzyli świetny scenariusz. Fabuła wciąga już od samego początku a tajemnica rodzi kolejną tajemnicę. Z niecierpliwością czekam na serię "Amazonia". Polecam bardzo.

"Namibia" to pięciozeszytowa, prawie nie powiązania fabularnie, kontynuacja serii "Kenia". Główna bohaterka obu serii Kathy Austin z MI5 znów rusza w dziki Afrykański świat aby rozwiązać kolejną zagadkę. Co różni te pięć komiksów od "Kenii", "Betelgezy", "Antares" i całej reszty? Otóż tej serii już nie rysuje LEO! TAK, NARESZCIE! Mam tu na myśli przede wszystkim twarze,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

"Witeź w tygrysiej skórze" to średniowieczny gruziński utwór, epos narodowy Szoty Rustawelego. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego dla przeciętnego czytelnika jakim jestem gdyby nie przekład Igora Sikiryckiego, będący adaptacją utworu na podstawie rosyjskiego wydania z 1950 roku. Igor Sikirycki - tłumacz kultowego "Konika Garbuska", z ilustracjami Jana Marcina Szancera, stworzył kolejny, pięknie wierszowany przekład tej średniowiecznej epopei. Książeczkę czyta się wspaniale. Jest jak "Baśnie z tysiąca i jednej nocy". Pomijam tu znaczenie historyczne i literackie tego dzieła, którego to tej pory nie znałem - skupiam się wyłącznie na wartościach estetyczno-rozrywkowych, gdyż tak podszedłem do tej książeczki, odnalezionej gdzieś w zakamarkach biblioteczki moich rodziców. Kto czytał, ba znał na pamięć całe fragmenty "Konika Garbuska" ten będzie wiedział co mam na myśli. Polecam bardzo.

"Witeź w tygrysiej skórze" to średniowieczny gruziński utwór, epos narodowy Szoty Rustawelego. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego dla przeciętnego czytelnika jakim jestem gdyby nie przekład Igora Sikiryckiego, będący adaptacją utworu na podstawie rosyjskiego wydania z 1950 roku. Igor Sikirycki - tłumacz kultowego "Konika Garbuska", z ilustracjami Jana Marcina Szancera,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Przygodowe powieści marynistyczne XIXw., szczególnie gloryfikujące dokonania wielkich handlowych i militarnych imperiów, miały jedną podstawową funkcję: wybielić, usprawiedliwić i ukazać w glorii i chwale dane państwo - w tym wypadku Królestwo Brytyjskie. Dlaczego wybielić i przed czym usprawiedliwić? Przede wszystkim przed hegemonią, okazywaną w stosunku do niewolnictwa, przejmowania kolejnych kolonii i dominacji militarnej nad resztą świata. Handel czarnymi niewolnikami, panowanie na morzach i oceanach, nowe odkrycia geograficzne, poprzedzone niezliczonymi wyprawami - to wszystko budowało prestiż lidera, generowało olbrzymie koszty ale też i olbrzymie zyski. Propaganda jest stara jak świat, a w tym wypadku była jedną z głównych gałęzi sukcesu i zapisania się w historii chwalebnymi zgłoskami. Główny bohater, kapitan statku, prowadząc dziennik pokładowy, beztrosko opisuje swoje dokonania handlowe, w tym zakup 350 czarnych niewolników po korzystnej cenie w jednym porcie, kilkudziesięciu w innym itd. Na kuriozum zakrawa fakt, że kilka stron dalej pisze z wyraźną ulgą jak to ocalił angielski statek przed piratami a angielską załogę wybawił od niewoli "lub jeszcze czegoś gorszego". W kolejnym fragmencie przedstawia nasz bohater sposób zachowania porządku wśród tubylców atakujących fort jednego z gubernatorów angielskich, polegający na powieszeniu kilkudziesięciu "czarnych" wzdłuż fortecznych murów. Cóż - życie.... Nie znajdziemy tu opisów grozy i przerażenia, opisów piekła na ziemi rodem z "Jądra Ciemności" Josepha Conrada. Ot handel niewolnikami i mordowanie nieposłusznych plemion jest tu czymś naturalnym w obliczu potęgi i cywilizacji rozwiniętych krajów europejskich. Książeczka taka sobie, może się podobać wielbicielom powieści marynistycznych i przygodowych, z piratami w tle, jak choćby "Wyspa Skarbów" Stevensona.

Przygodowe powieści marynistyczne XIXw., szczególnie gloryfikujące dokonania wielkich handlowych i militarnych imperiów, miały jedną podstawową funkcję: wybielić, usprawiedliwić i ukazać w glorii i chwale dane państwo - w tym wypadku Królestwo Brytyjskie. Dlaczego wybielić i przed czym usprawiedliwić? Przede wszystkim przed hegemonią, okazywaną w stosunku do niewolnictwa,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Kenia (wydanie zbiorcze) Rodolphe Daniel Jacquette, Luis Eduardo de Oliveira (Leo)
Ocena 7,4
Kenia (wydanie zbiorcze) Rodolphe Daniel Jacquette, Luis Eduardo de Oliveira (Leo)

Na półkach: , ,

"Kenia" LEO jest jak tajemnicza, niezwykła bajka. Zagadkowe zdarzenia, istoty, intrygi... a wszystko to zawarte w klimatycznych ilustracjach, żywych kolorach i wartkiej akcji.
Nie jest to może "Betelgeza" czy "Antares", nie ma tu aż takiego efektu wow!, do którego przyzwyczaił nas autor,
ale komiks trzyma poziom i wciąga z każdym zeszytem coraz bardziej. Wydanie zbiorcze do polecenia wszystkim. Fajnie się czytało czekając na ciepłe wiosenne dni.

"Kenia" LEO jest jak tajemnicza, niezwykła bajka. Zagadkowe zdarzenia, istoty, intrygi... a wszystko to zawarte w klimatycznych ilustracjach, żywych kolorach i wartkiej akcji.
Nie jest to może "Betelgeza" czy "Antares", nie ma tu aż takiego efektu wow!, do którego przyzwyczaił nas autor,
ale komiks trzyma poziom i wciąga z każdym zeszytem coraz bardziej. Wydanie zbiorcze...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

"Golem" Gustava Meyrinka nie jest o Golemie. Nie czytając recenzji książki ani nie zapoznając się z twórczością tego pisarza można się nieźle zdziwić. Jednakże już sama postać autora zapowiada powieść niezwykłą. Gustav Meyrink był buddystą, znawcą kabały, mistykiem, okultystą, awanturnikiem wtrącanym do aresztu, twórcą fantastyki grozy jak mój ukochany H.P. Lovecraft. Jednym słowem kto jak nie On mógł napisać powieść, która prawie od razu stała się kultową powieścią egzystencjalistyczną. "Golem" jest trudny w czytaniu a sprawy nie ułatwia tłumaczenie Jerzego Łozińskiego, podkręcającego nastrój archaizującą budową zdań, co jest charakterystyczną manierą tego tłumacza. Tajemnicza, mistyczna wręcz historia prowadzi czytelników poprzez mroczne uliczki i zapadłe kamienice praskiej dzielnicy żydowskiej. Autor buduje klaustrofobiczny nastrój wszechogarniającego zniszczenia i rozpadu. Wszystko tu jest zmurszałe, stare, pokryte kurzem i zapomniane. Powieść grozy odwołuje się do kabały, żydowskich wierzeń i legend. Przywoływana jest tu często postać Golema jako łącznika między snem a jawą, między życiem a nieżyciem, jako przerażającego wysłannika dokonującego zemsty. Czy polecam tą książkę? Tak, z dopiskiem, że książka jest bardzo trudna, zawiła a intryga i cała historia nie każdemu przypadnie do gustu.

"Golem" Gustava Meyrinka nie jest o Golemie. Nie czytając recenzji książki ani nie zapoznając się z twórczością tego pisarza można się nieźle zdziwić. Jednakże już sama postać autora zapowiada powieść niezwykłą. Gustav Meyrink był buddystą, znawcą kabały, mistykiem, okultystą, awanturnikiem wtrącanym do aresztu, twórcą fantastyki grozy jak mój ukochany H.P. Lovecraft....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Australijskie mokradła pełne krokodyli, żar lejący się z nieba dzień i noc, chmary owadów, i małe, zakurzone miasteczko - taki klimat rysuje Candice Fox w jak dotąd dwutomowej serii (w tym w Polsce wydany na razie tom pierwszy). W tą parującą zupę wrzuca autorka głównych bohaterów lub antybohaterów, persona non grata, obciążonych zarzutami o brutalny akt pedofilski i morderstwo. Już samo wykluczenie ze społeczeństwa, zaszczucie, przeganianie z miejsca na miejsce i nienawiść mieszkańców sprawia, że życie bohaterów jest nie do wytrzymania, a muszą oni jeszcze rozwikłać sprawę kryminalną. Książka przyciągnęła mnie oryginalnym pomysłem na bohatera, klaustrofobicznym klimatem i tajemnicą australijskich mokradeł. Polecam.

Australijskie mokradła pełne krokodyli, żar lejący się z nieba dzień i noc, chmary owadów, i małe, zakurzone miasteczko - taki klimat rysuje Candice Fox w jak dotąd dwutomowej serii (w tym w Polsce wydany na razie tom pierwszy). W tą parującą zupę wrzuca autorka głównych bohaterów lub antybohaterów, persona non grata, obciążonych zarzutami o brutalny akt pedofilski i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

"Milczenie Lodu" - debiut Ragnara Jonassona to kameralny kryminał, którego akcja dzieje się w małej, hermetycznej społeczności, w miasteczku położonym na krańcu świata.
Wspaniałe opisy majestatycznych gór, otaczających i odgradzających Siglufjordur od reszty świata, poczucie samotności i dławiącego mrozu to stały element tego opowiadania.
Sama akcja kryminału nie jest jednakże zbyt porywająca. Bardziej skupiamy się na relacjach początkującego policjanta z nowym środowiskiem i mieszkańcami i oddalaniem się od życia, które już porzucił ale jak na debiut
i tom pierwszy mnie to w zupełności wystarcza. Chętnie sięgnę po kolejne części "Mrocznej wyspy lodu" Jonassona.

"Milczenie Lodu" - debiut Ragnara Jonassona to kameralny kryminał, którego akcja dzieje się w małej, hermetycznej społeczności, w miasteczku położonym na krańcu świata.
Wspaniałe opisy majestatycznych gór, otaczających i odgradzających Siglufjordur od reszty świata, poczucie samotności i dławiącego mrozu to stały element tego opowiadania.
Sama akcja kryminału nie jest...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to