rozwińzwiń

Katanga 1960-1963

Okładka książki Katanga 1960-1963 autora Daniel Kowalczuk, 9788311172173
Okładka książki Katanga 1960-1963
Daniel Kowalczuk Wydawnictwo: Bellona Seria: Historyczne Bitwy historia
330 str. 5 godz. 30 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Historyczne Bitwy
Data wydania:
2024-03-13
Data 1. wyd. pol.:
2024-03-13
Liczba stron:
330
Czas czytania
5 godz. 30 min.
Język:
polski
ISBN:
9788311172173
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Katanga 1960-1963 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Katanga 1960-1963

Średnia ocen
7,4 / 10
29 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Katanga 1960-1963

avatar
119
20

Na półkach: , ,

Świetna, merytoryczna, a jednocześnie ścisła historia konfliktu, który wydarzył się w samym środku Afryki. Napisany profesjonalnym, ale przystępnym językiem. Podana bibliografia, grafiki. Bardzo solidna pozycja.

Świetna, merytoryczna, a jednocześnie ścisła historia konfliktu, który wydarzył się w samym środku Afryki. Napisany profesjonalnym, ale przystępnym językiem. Podana bibliografia, grafiki. Bardzo solidna pozycja.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1068
1067

Na półkach:

Książkę czytałem z kilku powodów. Pierwszy to uran, który pochodził z kopalń z Katangi. Drugi powód to film "Oblężenie Jadotville". Trzeci to Jan Zumbach i Dag Hammarskjöld. To wszystko w kraju afrykańskim, który stracił na znaczeniu dla ówczesnej opinii publicznej z powodu kryzysu kubańskiego. Powodów recesji i dlaczego mnogość krajów ONZ (nawet Iran był) skupiła się na tak małym skrawku ziemi, autor tłumaczy zaczynając od Leopolda I i II. Ilość zamachów stanu i główne postaci są liczne, ale dobrze wytłumaczone. Podobnie jak przełożenie całościowe tego, co się działo w Kongu na ludobójstwo w Rwandzie. Trochę zabrakło mi wątku o Che Guevara czy Irlandczykach, ale jednak to nie należało do głównego wątku.

Książkę czytałem z kilku powodów. Pierwszy to uran, który pochodził z kopalń z Katangi. Drugi powód to film "Oblężenie Jadotville". Trzeci to Jan Zumbach i Dag Hammarskjöld. To wszystko w kraju afrykańskim, który stracił na znaczeniu dla ówczesnej opinii publicznej z powodu kryzysu kubańskiego. Powodów recesji i dlaczego mnogość krajów ONZ (nawet Iran był) skupiła się na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
529
5

Na półkach: ,

Książka porusza fascynujący i mało dla mnie znany temat secesji Katangi, ale myślę, że niestety cierpi na wady warsztatowe. Narracja jest chaotyczna, trudno mi się było w niej odnaleźć, co sprawiło, że musiałem podejść do lektury dwukrotnie. Dodatkowo sporo literówek i drobnych nieścisłości utrudniało mi lekturę i zmuszało do powracania do tekstu i jego korekty. Zdecydowanie przydałaby się w książce jasna i chronologiczna oś wydarzeń, która pomogłaby czytelnikowi odnaleźć się w złożonej strukturze konfliktu. Mimo to, doceniam próbę przedstawienia tej złożonej wojny i ciekawych postaci.
Dobra intencja, cięższa forma – czytało mi się z wysiłkiem, ale nie bez wartości - dobra.

Książka porusza fascynujący i mało dla mnie znany temat secesji Katangi, ale myślę, że niestety cierpi na wady warsztatowe. Narracja jest chaotyczna, trudno mi się było w niej odnaleźć, co sprawiło, że musiałem podejść do lektury dwukrotnie. Dodatkowo sporo literówek i drobnych nieścisłości utrudniało mi lekturę i zmuszało do powracania do tekstu i jego korekty....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

74 użytkowników ma tytuł Katanga 1960-1963 na półkach głównych
  • 40
  • 32
  • 2
30 użytkowników ma tytuł Katanga 1960-1963 na półkach dodatkowych
  • 17
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Katanga 1960-1963

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bejrut 1982 Krzysztof Mroczkowski
Bejrut 1982
Krzysztof Mroczkowski
Bardzo przyzwoity HaBek, któremu niewiele brakuje do oceny 8/10. Dodatkowo ocenę taką uniemożliwia spora ilość literówek i błędów gramatycznych która uszła uwadze wydawnictwa. Poza tym jest dobrze. Autor koncentruje się na latach 1975-1985, czyli mamy po kolei opisane: wypchnięcie Palestynczykow z Jordanii do Libanu (300-400 tys.),destabilizację tego państwa, gdzie zgoda między chrześcijańskimi maronitamu, a muzułmanami była bardzo krucha, operację izraelską "Litani" i zajęcie części Libanu w 1978, operacje "Pokój dla Galilei" w 1982 z 9-tygodniowym oblężeniem Bejrutu i kapitulacją OWP. Autor opisał ten konflikt czytelnie, tłumacząc jego przyczyny, zawiłość, grę interesów Syrii, Izraela, OWP, maronickich falang, Iranu (który zainstalował wówczas w Libanie Hezbollah). Bardzo ciekawa lektura pokazująca jak nie zerojedynkowe są wojny toczone w tym tyglu. Ciężko czyta się opis rzezi dokonanej przez maronitów na bezbronnych palestynczykach w obozach Sabra i Szatila. Również brutalne ataki palestynczykow na niewinnych cywili ukazują nam, że nie ma w tej wojnie dobrych i złych, a jego zakończenie wydaje się jak to pisze Autor "political fiction". Interesująco pokazany jest też wpływ Ariela Szarona na zasięg tego konfliktu, co nie do końca było uzgadniane z premierem Beginem, czy Amerykanami. Operacja mająca sięgnąć 40km w głąb Libanu dotarła aż do Bejrutu, a na wschodzie przerodziła się w konflikt syryjsko-izraelski. Na końcu zostają tysiące zabitych cywili i zrujnowany Liban z Bejrutem, który był kiedyś "Paryżem Bliskiego Wschodu". Ciekawa lektura.
Getos - awatar Getos
ocenił na711 dni temu
Aleuty 1942-1943 Michał A. Piegzik
Aleuty 1942-1943
Michał A. Piegzik
Mam w swojej bibliotece sporo książek wydawnictwa Bellona z kultowej serii „Historyczne Bitwy” i muszę przyznać, że ostatnio dosyć rzadko po nie sięgam. Dlatego postanowiłem zrobić wyjątek i losowo wyjąłem tę pozycję. Michał Piegzik opisuje zmagania u brzegów Aleutów, toczące się w latach 1942–1943 między armią Stanów Zjednoczonych a wojskami cesarstwa japońskiego. Zanim sięgnąłem po książkę, temat był mi kompletnie nieznany; znałem jedynie ogólne nazwy bitew na Pacyfiku, ale nigdy nie przyglądałem się tej kampanii kompleksowo. Może ta książka będzie dla mnie punktem przełomowym i pochylę się dokładniej nad wojskowością tego obszaru okresu II wojny światowej. To, co na pewno wyróżnia publikację Michała Piegzika, to bardzo detaliczne prezentowanie wydarzeń – widać u autora wysoki warsztat badawczy, oparł swoją książkę zarówno na dokumentach źródłowych sztabowych, jak i operacyjnych obu stron konfliktu. Nie ogranicza się tylko do materiałów dostępnych w języku angielskim w Stanach Zjednoczonych, lecz sięga również po źródła japońskie, które rzadko są wykorzystywane przez polską historiografię z uwagi na barierę językową. Nie jest to więc książka będąca opracowaniem innych opracowań, lecz bardzo autorska, przemyślana i samodzielna narracja, wnosząca zupełnie nowe interpretacje. Mimo że narracja była raczej techniczna i nie wciągnęła mnie specjalnie, miała w sobie coś, co sprawiło, że dotarłem do końca. Sposób, w jaki autor opisywał zmagania i ich dynamikę, pozwolił mi choć na chwilę przenieść się w tamte mroźne rejony Pacyfiku. Książka jest bardzo rzetelną, solidną publikacją o kampanii, która rzadko jest przedmiotem opracowań polskich autorów; będzie świetnym materiałem dla historyków wojskowości oraz współczesnych strategów przygotowujących złożone koncepcje militarne.  
Arek - awatar Arek
ocenił na612 dni temu
Marna 1914 Jarosław Centek
Marna 1914
Jarosław Centek
„Bardzo dobra, choć niełatwa” Od niedawna na tapetę wziąłem I Wojnę Światową. Książka ŚP Jarosława Centka wreszcie wyszła spod stosu wstydu i zabrałem się za nią. Nie jest łatwa w odbiorze, jeden szybki wieczór nie wystarczy. Przydadzą się mapy zawarte w książce. Autor operuje na dość szerokim froncie, stąd przesuwać będziemy całe armie. Bitwa pod Marną w 1914 roku zatrzymała niemiecki pochód na Paryż i zapobiegła jego zdobyciu. Była starciem wielodniowym i dość dynamicznym, jak na tamte realia. O jej końcowym wyniku decydował też przypadek, źle wydane rozkazy i brak zrozumienia informacji płynących z rozpoznania. Autor powoli nam to pokazuje na osi czasu. Format historycznych bitew ogranicza ilość informacji. Muszą być one posegregowane i właściwie dobrane, tak aby całość nie zaburzała prawdziwego historycznego obrazu. Jarosław Centek znakomicie sobie z tym poradził i odmalował starcie bez retuszu. Nie każdy tak potrafi. Jak wspomniałem w tytule nie jest to najłatwiejsza lektura. Jest to spowodowane ograniczeniami formatu HB i ilością ważnych danych jaką trzeba przekazać. Bardziej się ją studiuje, nie odrywając wzroku od map- niż czyta. W moim wypadku nie jest to wadą a świadczy jedynie o głębokiej kwerendzie historyka. Ocenę podwyższa bardzo ładna ilustracja na okładce. Jeżeli ktoś lubi historię, niech śmiało sięga po tego HB-ka. Jeden z lepszych w tej serii.
Marcin Kowalczyk - awatar Marcin Kowalczyk
ocenił na818 dni temu
40 najsłynniejszych bitew z Indianami na zachodzie Jarosław Wojtczak
40 najsłynniejszych bitew z Indianami na zachodzie
Jarosław Wojtczak
Wiem, że każda średnio zorientowana w historii osoba wie, iż Stany Zjednoczone zostały zbudowane na krwi, nieszczęściu i tragedii rdzennych mieszkańców, ale między wiedzieć, a poczuć, jest przepaść. A książka Pana Wojtczaka, która jest opisem faktów ze świetnie wyjaśnionym historycznym tłem, daje czytelnikom poczuć tę tragedię bardzo blisko. Ta książka powinna mieć podtytuł "Dobry Indianin to martwy Indianin". Ależ jest to mocna lektura. Mocna i przerażająca. Może nie tak bardzo jak "Pochowaj me serce w Wounded Knee", ale jednak. Tak sobie uświadomiłem po przeczytaniu tej książki, że z tych 40 opisanych bitew, prawdziwymi bitwami było tylko kilka starć. Reszta to masakry, obławy i pogonie amerykańskich żołnierzy za głodnymi, słabymi i w większości przerażonymi Indianami. Więcej w tych "bitwach" zginęło kobiet i dzieci, niż wojowników. Jasne, Indianie nie byli aniołami i są tu opisy mordów Indian na białych, ale to tylko pokazuje jak zaszczuci byli ci ludzie i jak z niemocy i beznadziei rodziła się przemoc, która była tylko bezsilnym aktem zemsty. Nie zostało im nic więcej. Must have każdej osoby interesującej się Dzikim Zachodem. 9/10. "[...] Masakra nad Wounded Knee złamała resztki ich woli, a religia, która przez krótką chwilę wzbudziła w nich nadzieje na powrót do lepszego życia, samoistnie wygasła. Zrozpaczeni i pozbawieni wszelkich złudzeń, dawni władcy Wielkich Rownin zapadli w swoich rezerwatach, gdzie czekały ich już tylko beznadzieja, wstyd, bieda i alkoholizm."
Remmarc - awatar Remmarc
ocenił na94 miesiące temu
Tam, gdzie rosną Żelazne Krzyże. Krym 1941-1944 Robert Forczyk
Tam, gdzie rosną Żelazne Krzyże. Krym 1941-1944
Robert Forczyk
Odczuwam dotkliwy brak wiedzy na temat działań militarnych w czasie II wojny światowej. Aby to przykre uczucie choć nieco zmniejszyć sięgnęłam po „Tam, gdzie rosną żelazne krzyże. Krym 1941-1944” Roberta Forczyka. Autora znałam już z innej publikacji, „Fall Weiss. Najazd na Polskę 1939”, widziałam więc, czego się spodziewać. Książka jest bardzo dobra, ale poniosłam porażkę, niestety. Najbardziej skorzystałam z rozdziałów na temat dziejów Krymu w XX wieku oraz okupacji niemiecko-rumuńskiej. Co do samych działań wojennych, to temat mnie przerósł. Nie jest to absolutnie zarzut wobec autora. Pisze tak, jak powinien. Ponieważ tematem są działania wojenne, więc je dokładnie omawia, a to że brnęłam z trudem przez takie jak ten opisy: „Objął on dowództwo improwizowanej brygady złożonej z 22. zmotoryzowanego batalionu rozpoznawczego, 1. batalionu 391. pułku piechoty, 560. batalionu przeciwpancernego, 154. dywizjonu artylerii ciężkiej (12 s. FH 37(t) kalibru 149 mm),6. baterii 818. pułku artylerii (4 s.K 18 kalibru 100 mm)” itd., to już mój problem. No dobrze, może jednak trochę skorzystałam. 12 s. FH 37(t) nic mi nie mówi, ale co nieco zrozumiałam z samej natury działań na Krymie. Najbardziej uderzające jest to, jak wielkie straty poniosły obie strony w walce o w sumie drugorzędny obszar frontu, nawet jeśli potraktować Krym jako zabezpieczenie od zachodu dla niemieckiego uderzenia na Kaukaz. Forczyk, chyba słusznie, podkreśla nonsensowny opór Hitlera wobec pomysłu ewakuacji Krymu na samym początku radzieckiej ofensywy 1943-1944. Nie docierały do niego argumenty, że jeśli w porę ewakuuje się 17. Armię, to może ona zostać wykorzystana na innych odcinkach frontu. Rzuca się także w oczy kompletnie inne morale w wojskach radzieckich i niemieckich. O ile u tych drugich dbano o zachowanie Kameradschaft, poczucie lojalności i zaufania wobec oraz pośród oficerów i podoficerów, o tyle u sowietów „oficerowie polityczni dbali o to, by lojalność zachowano wyłącznie wobec Stalina, partii lub ojczyzny, nie zaś wobec dowódców czy oddziałów”. Omawiając przebieg holokaustu na Krymie, Forczyk wskazuje na współpracę pomiędzy Wehrmachtem a Einsatzgruppe D SS (dow. Otto Ohlendorf),czyli o czymś, co Niemcy chcieliby wymazać z historii (bo SS owszem złe, ale Wehrmacht „porządny”). Tymczasem „Einsatzgruppe D była dołączona bezpośrednio do 11. Armii i należała do niej pod względem logistycznym.” Co więcej, sam generał Erich von Manstein, niemiecki geniusz wojskowy, wydał dyrektywę nakazującą żołnierzom współpracę z SS w zakresie likwidowania Żydów i spotykał się z Ohlendorfem w celu koordynacji działań. Nie potrafię się odnieść do oceny kompetencji poszczególnych dowódców (Iwan Pietrow, Filipp Oktiabrski i wielu innych) przedstawianych przez Forczyka, bo nie mam o tym bladego pojęcia. Na pewno rację miał gen. Erwin Jaenecke domagając się od Hitlera szybkiej ewakuacji wojsk z Krymu, a przynajmniej swobody podejmowania decyzji w tej kwestii. Nawet czytając o tak drugorzędnym teatrze działań wojennych, jak te na Krymie w latach 1941-1944, w pełni widać kompletny, obłąkany absurd niemieckich wizji podboju świata w czasie II ww. Jakieś kretynizmy o odbudowie osadnictwa Gotów czy niemieckiej riwierze nad Morzem Czarnym… Trzeba przy tym zrozumieć, że nie można winić tylko Hitlera i paru jego współpracowników. Naród niemiecki chętnie tę wizję wspierał i ją realizował, szczególnie „zwykli Niemcy” w Wehrmachcie. Otrzeźwienie przyszło za późno i tylko w wyniku doznawanych klęsk, a nie moralnego przebudzenia.
Karola - awatar Karola
oceniła na73 miesiące temu
Powstanie 1830-1831. Utracone zwycięstwo? Sławomir Leśniewski
Powstanie 1830-1831. Utracone zwycięstwo?
Sławomir Leśniewski
Czyta się tę książkę z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony — podziw dla autora: za rzetelność, imponujący wachlarz źródeł współczesnych i z epoki. Z drugiej — narastające zażenowanie i smutek, gdy z kart książki wyłania się obraz nieuzasadnionych decyzji, pominiętych okazji, zaprzepaszczonych szans. Kadra oficerska rozpołowiona na pół. Generałowie — w dużej mierze przerażeni faktem otwartego wystąpienia przeciw Imperium, zachowują się ostrożnie, czasem wręcz asekuracyjnie. Z kolei niżsi oficerowie — zmotywowani, gotowi poświęcić życie. Przywódców powstania wydają się być niezainteresowani jego wynikiem, a może i samym jego istnieniem. Przerażeni wizją nowego państwa, które mogłoby pozbawić ich stanowisk i przywilejów. A przecież — mówi autor — w tamtym momencie historia dawała Polakom szansę. W obliczu słabości carskiej władzy, epidemii cholery, wyczekującej postawy pozostałych zaborców, mając doświadczonych napoleońskich weteranów i entuzjazmie nastawioną ludność — można było zwyciężyć. Leśniewski w pasjonujący sposób rozbija mit czarno-białego świata. Pokazuje, że w dziejach — tak wtedy, jak i dziś — więcej znaczą charaktery, ambicje, prywatne rachuby niż dobro ogółu. I trudno nie pomyśleć, że niewiele się później zmieniło. Musiało minąć prawie sto lat, musiało narodzić się nowe pokolenie — stłamszonych, ograbionych z majatków, stłamszonych kulturowo Polaków — by w 1918 roku sięgnąć po niepodległość. Choć i tu ta zgoda narodowa nie trwała długo. Autor przypomina, że historia, nawet ta „dawno miniona”, wciąż pozostaje żywa. Wnioski z jego książki można bez trudu odnieść do wielu momentów późniejszej historii Polski — i może także do współczesności. Mochnacki powiedział: „Pod łagodnym obcym rządem naród polski powstaje, bo może; pod tyranią — bo musi.” I to był chyba ten najłatwiejszy moment, gdy Polska mogła. Miała ludzi, doświadczenie, czas, i swobodę — i to właśnie wtedy przegrała.
mariuszowelektury - awatar mariuszowelektury
ocenił na85 miesięcy temu
Rugia 1168 Robert F. Barkowski
Rugia 1168
Robert F. Barkowski
Robert F. Barkowski od lat znany jest jako autor, który z pasją i dbałością o szczegół rekonstruuje dzieje średniowiecznej Europy, zwłaszcza Europy Środkowo-Wschodniej. W książce „Rugia 1168” kontynuuje swoje zainteresowania tematyką słowiańską, przenosząc czytelnika do jednego z kluczowych momentów w historii Pomorza i Połabia chrystianizacji Słowian i upadku ich pogańskich ośrodków kultu. Akcja skupia się wokół wyprawy duńskiego króla Waldemara I i arcybiskupa Absalona przeciwko Rugianom ostatnim pogańskim Słowianom Połabskim, broniącym się na wyspie Rugii w 1168 roku. Barkowski ukazuje konflikt nie tylko militarny, ale też cywilizacyjny i duchowy starcie między dawną wiarą w Swarożyca a nową religią Zachodu. Autor, jak zwykle, łączy historyczną rzetelność z dynamiczną narracją. Nie ogranicza się do suchego opisu bitew, lecz pokazuje ludzkie dramaty: rozdarcie między lojalnością wobec tradycji przodków a presją nowej epoki. Postaci zarówno duńscy zdobywcy, jak i słowiańscy obrońcy są wiarygodne i psychologicznie pogłębione. Styl Barkowskiego jest gęsty od szczegółów, ale zarazem przystępny. Autor potrafi przenieść czytelnika w sam środek średniowiecznego świata czuć zapach dymu, słychać zgiełk walki i modlitwy. W jego opisie upadku świątyni w Arkonie można dostrzec nie tylko koniec epoki, lecz także symboliczną śmierć dawnego świata Słowian. Choć książka jest z natury militarna, niesie w sobie refleksję o przemijaniu, o cenie postępu i o tym, że każda cywilizacja prędzej czy później staje przed wyborem: trwać w dawnym porządku czy poddać się zmianie.
TerroR - awatar TerroR
ocenił na75 miesięcy temu

Cytaty z książki Katanga 1960-1963

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Katanga 1960-1963


Ciekawostki historyczne