
Łowcy skarbów. Jak ojcowie archeologii rozkradli bogactwa Orientu

- Kategoria:
- historia
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Die Schatzjäger des Kaisers: Deutsche Archäologen auf Beutezug im Orient
- Data wydania:
- 2023-09-27
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-09-27
- Liczba stron:
- 384
- Czas czytania
- 6 godz. 24 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788324088737
- Tłumacz:
- Emilia Skowrońska
SKARB URATOWANY – SKARB ZRABOWANY
Niemieccy archeolodzy wyruszali do Imperium Osmańskiego w poszukiwaniu unikatowych artefaktów. Mieli ocalić historię przed zapomnieniem i wydrzeć piaskom pustyni starożytne skarby. Zamiast jednak je ocalić – rozkradli.
Ołtarz pergamoński, brama targowa z Miletu, skarb Priama, popiersie Nefretete – to tylko ułamek bezcennego dziedzictwa, które znalazło się w niemieckich rękach.
Historia wypraw archeologicznych to historia rabunku. To historia przemocy i rozboju, intryg i awantur. Siły pieniądza i braku skrupułów. Kim byli ojcowie archeologii, którzy kierowali wyprawami? Nobliwymi naukowcami? Ukrytymi szpiegami? A może zwykłymi łowcami skarbów, którzy pożądali jedynie złota upadłych cywilizacji?
Kup Łowcy skarbów. Jak ojcowie archeologii rozkradli bogactwa Orientu w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Łowcy skarbów. Jak ojcowie archeologii rozkradli bogactwa Orientu
Poznaj innych czytelników
299 użytkowników ma tytuł Łowcy skarbów. Jak ojcowie archeologii rozkradli bogactwa Orientu na półkach głównych- Chcę przeczytać 225
- Przeczytane 71
- Teraz czytam 3
- Posiadam 27
- Historia 9
- 2024 4
- 2023 4
- Literatura faktu 3
- Chcę w prezencie 3
- Do kupienia 2
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Łowcy skarbów. Jak ojcowie archeologii rozkradli bogactwa Orientu
Bądź pierwszy
Dodaj cytat z książki Łowcy skarbów. Jak ojcowie archeologii rozkradli bogactwa Orientu
Dodaj cytat








































OPINIE i DYSKUSJE o książce Łowcy skarbów. Jak ojcowie archeologii rozkradli bogactwa Orientu
Książka jest raczej czymś w rodzaju monografii historycznej opowiadającej o tym jak przebiegał proces odkrywania i przejmowania cennych artefaktów dawnych kultur. W książce mamy przedstawione losy głownie niemieckich archeologów i ich zdobyczy a także niewielką refleksie na temat tego czy owe skarby powinny zostać zwrócone tam skąd pochodzą. Polecam komuś kto interesuje się historią, a zwłaszcza archeologią.
Książka jest raczej czymś w rodzaju monografii historycznej opowiadającej o tym jak przebiegał proces odkrywania i przejmowania cennych artefaktów dawnych kultur. W książce mamy przedstawione losy głownie niemieckich archeologów i ich zdobyczy a także niewielką refleksie na temat tego czy owe skarby powinny zostać zwrócone tam skąd pochodzą. Polecam komuś kto interesuje się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomyślisz Indiana Jones, dostaniesz Grażynkę z Urzędu, ale trzeba przyznać, że byli kreatywni, wywieźli co się dało. Czy lepiej, że wywieźli? Na dwoje babka wróżyła...
Pomyślisz Indiana Jones, dostaniesz Grażynkę z Urzędu, ale trzeba przyznać, że byli kreatywni, wywieźli co się dało. Czy lepiej, że wywieźli? Na dwoje babka wróżyła...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoja wina, że zamiast przeczytać opis i oceny, kupiłam tę książkę tylko na podstawie pięknej okładki i tytułu, które nieco wprowadzają w błąd. Książka jest mocno akademicka moim zdaniem, mnóstwo w niej dat i nazwisk postaci historycznych a mało faktycznego opisu wydarzeń. Nie ukrywam, mocno się wynudziłam i mało co wyniosłam. Przede wszystkim jest to biografia niemieckich archeologów przełomu XIX i XX w., pracujących głównie na terenach obecnej Turcji.
Moja wina, że zamiast przeczytać opis i oceny, kupiłam tę książkę tylko na podstawie pięknej okładki i tytułu, które nieco wprowadzają w błąd. Książka jest mocno akademicka moim zdaniem, mnóstwo w niej dat i nazwisk postaci historycznych a mało faktycznego opisu wydarzeń. Nie ukrywam, mocno się wynudziłam i mało co wyniosłam. Przede wszystkim jest to biografia niemieckich...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGrecja domaga się zwrotu rzeźb z Partenonu, Egipt popiersia Nefretete, Turcja skarbów trojańskich i ołtarza pergamońskiego i tak można by wymieniać jeszcze długo. Wiadomo, że te bezcenne artefakty starożytnej kultury, znajdujące się dziś w zachodnich muzeach, zostały wywiezione z krajów swojego pochodzenia prawem kaduka przez dawne imperia kolonialne. Dlatego, że były imperiami i Brytyjczycy, Francuzi czy Niemcy przyjeżdżali tam jak po swoje. Panowie archeologowie zaglądali gdzie chcieli i robili, co chcieli, nie niepokojeni w gruncie rzeczy przez nikogo, przynajmniej w początkowych fazach tego procederu. Rzecz jasna panowała wtedy inna, europocentryczna mentalność, mentalność białych panów, przekonanych, że oni wiedzą lepiej, co jest dobre dla innych. I że to Europejczycy mają większe prawo do dziedzictwa starożytnych cywilizacji, niż aktualni mieszkańcy tych krajów, postrzegani jako barbarzyńcy... Taki był też standardowy argument owych zachodnich archeologów: ochrona zabytków przed dzikusami, którzy nie doceniają ich wartości... Nawet gdyby była to prawda, to nie jest to żadne usprawiedliwienie dla myszkowania po cudzym domu i kradzieży/nieuprawnionego przywłaszczenia sobie cudzej własności. Fakt, że państwa kolonialne na to pozwalały może dowodzić, iż faktycznie nie wiedziały one co mają, ale trzeba pamiętać, że działo się to bądź na drodze manipulacji słabszym i zależnym państwem, a czasem zwykłej grabieży wojennej. Autorzy "Łowców skarbów" opisują jak wyglądały owe pertraktacje z Turkami (wcale nie takimi nieświadomymi i chętnymi, by pozbywać się znalezisk): machinacje niemieckich archeologów, presja niemieckich polityków i słabość tureckiego rządu. A jak te podchody nie wystarczały, to stosowało się podstęp i zwykłą kradzież - nie kijem go, to pałką.
"między mieszkańcami kolonii a kolonialistami nie mogło być umów jak miedzy równymi sobie, umów na równych prawach."
Dziś żal w gardle ściska, widząc nędzne resztki w muzeach Orientu i słuchając jak prawowici właściciele bezskutecznie domagają się zwrotu zagrabionych dzieł. Rozumiem, że kiedyś Wielka Brytania czy Niemcy czuły się jak panowie świata, ale dziś ich rządy powinny chyba mieć więcej przyzwoitości, by oddać to, co przywłaszczyły? Gdyby te zabytki zostały odkryte dziś, z pewnością zostałyby na swoim miejscu.
Ta książka dotyczy głównie archeologów niemieckich i tego, co zagrabiło Cesarstwo Niemieckie. Szkoda, że ten ciekawy temat został zarżnięty przez nudne szczegóły dotyczące przepychanek między archeologami a władzami danego kraju, życiorysy owych panów oraz relacje polityczne rodem z podręcznika historii. Wiem, że to było konieczne, by naświetlić sytuację, ale można to było opowiedzieć jakoś ciekawiej. Więc ocena tak między 5 a 6.
Warto dodać, że akurat Niemcy są dziś najbardziej przychylnie usposobione do restytucji skarbów archeologicznych, np. brązy z Beninu zostały już zwrócone do Nigerii.
Grecja domaga się zwrotu rzeźb z Partenonu, Egipt popiersia Nefretete, Turcja skarbów trojańskich i ołtarza pergamońskiego i tak można by wymieniać jeszcze długo. Wiadomo, że te bezcenne artefakty starożytnej kultury, znajdujące się dziś w zachodnich muzeach, zostały wywiezione z krajów swojego pochodzenia prawem kaduka przez dawne imperia kolonialne. Dlatego, że były...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa dla amatorów tego tematu, to na pewno. Dla przeciętnego czytelnika do wyłapania trochę ciekawostek, zagadek, aczkolwiek zbyt duży natłok wszystkiego.
Ciekawa dla amatorów tego tematu, to na pewno. Dla przeciętnego czytelnika do wyłapania trochę ciekawostek, zagadek, aczkolwiek zbyt duży natłok wszystkiego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie podobała mi się narzucona w tej książce nieobiektywna narracja. Cały czas miałam wrażenie, że jedynym celem autorów nie jest ukazanie rzeczywistości, a po prostu udowodnienie, że niemieccy archeolodzy byli tylko złodziejami, którzy chcieli zagarnąć starożytne skarby dla siebie. No nie, nie było tak. Zajmując się archeologią, a właściwie jej początkami, musimy poszerzyć horyzonty myślowe. Nie możemy mówić, że jeśli ktoś wywiózł zabytek z kraju, w którym został on odkryty, to miał tylko i wyłącznie złe zamiary. Musimy wziąć pod uwagę uwarunkowania polityczne, gospodarcze, poziom edukacji i świadomości kulturowej. Najprawdopodobniej gdyby zabytki nie zostały wywiezione z krajów arabskich, to zostałyby przerobione na materiały budowlane przez miejscową ludność albo uległyby samoistnemu zniszczeniu przez czynniki naturalne. Tam właściwie nikt o nie nie dbał i nikt ich nie badał właśnie ze względu na brak świadomości kulturowej, funduszy i wyspecjalizowanej kadry. Czy możemy oczerniać pierwszych archeologów za to, że chcieli prezentować wykopane przez siebie starożytne zabytki w ojczystym kraju i że badaniom często poświęcali całe swoje życie?
Zamiast stawiać tezę "byli złodziejami bez skrupułów" należy raczej zadać sobie pytanie "gdzie zabytkom było lepiej?" - w niestabilnym, biednym, rozchwianym Imperium Osmańskim czy w Niemczech, gdzie miały opiekę i przyczyniły się do rozwoju wiedzy na temat starożytności? Oczywiście kwestia współczesnej restytucji i podejścia do zabytków to już zupełnie oddzielny temat rzeka.
Duży plus za fragmenty prywatnych korespondencji i eleganckie wydanie książki.
Nie podobała mi się narzucona w tej książce nieobiektywna narracja. Cały czas miałam wrażenie, że jedynym celem autorów nie jest ukazanie rzeczywistości, a po prostu udowodnienie, że niemieccy archeolodzy byli tylko złodziejami, którzy chcieli zagarnąć starożytne skarby dla siebie. No nie, nie było tak. Zajmując się archeologią, a właściwie jej początkami, musimy poszerzyć...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolskie tłumaczenie tytułu jest rzeczywiście mylące, bo książka skupia się na niemieckich archeologach z XIX i XX wieku i tym, w jaki sposób wywozili znaleziska archeologiczne z Imperium Osmańskiego do Niemiec. Sam temat opisany jest dosyć obszernie i wyczerpująco, ale można pogubić się w ilości nazwisk i chronologia jest trochę chaotyczna. Dlatego pomocne są biogramy najważniejszych osób i kalendarium na końcu książki.
Jak na książkę popularnonaukową ma dużo bardzo szczegółowych informacji, ale jednocześnie język jest raczej publicystyczny, a przypisów jest zbyt mało żeby była stricte naukowa.
Dodatkowy plus za zdjęcia niektórych artefaktów i wizerunki postaci, które ułatwiają wyobrażenie sobie o czym mowa.
Polskie tłumaczenie tytułu jest rzeczywiście mylące, bo książka skupia się na niemieckich archeologach z XIX i XX wieku i tym, w jaki sposób wywozili znaleziska archeologiczne z Imperium Osmańskiego do Niemiec. Sam temat opisany jest dosyć obszernie i wyczerpująco, ale można pogubić się w ilości nazwisk i chronologia jest trochę chaotyczna. Dlatego pomocne są biogramy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWielkie rozczarowanie 🥶spodziewałam się książki o tym jak odnaleziono największe zabytki antyku, a tym czasem otrzymałam opracowanie o tym jak brytyjscy, niemieccy archeologowie musieli "zmagać się" z biurokracja krajów w których prowadzone były wykopaliska żeby wykraść znaleziska. Po lekturze zostaje jedna znana chyba konkluzja- nie byłoby muzeów brytyjskich, niemieckich czy francuskich gdyby nie rabunkowa archeologia XIX i początku XX wieku, a gdyby nawet istniały byłyby ubogie.
Wielkie rozczarowanie 🥶spodziewałam się książki o tym jak odnaleziono największe zabytki antyku, a tym czasem otrzymałam opracowanie o tym jak brytyjscy, niemieccy archeologowie musieli "zmagać się" z biurokracja krajów w których prowadzone były wykopaliska żeby wykraść znaleziska. Po lekturze zostaje jedna znana chyba konkluzja- nie byłoby muzeów brytyjskich, niemieckich...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria niemieckich wykopalisk w Imperium Osmańskim. Względnie obiektywne i wyczerpująca opowieść o organizacji wykopalisk, a potem mniej lub bardziej legalnym eksporcie znalezisk. Tematyka ciekawa, opisane przystępnym stylem. Drobnym zgrzytem jest tylko dość chaotyczny układ rozdziałów (i wynikające z tego ciągłe odsyłacze wte i we wte po różnych rozdziałach).
Historia niemieckich wykopalisk w Imperium Osmańskim. Względnie obiektywne i wyczerpująca opowieść o organizacji wykopalisk, a potem mniej lub bardziej legalnym eksporcie znalezisk. Tematyka ciekawa, opisane przystępnym stylem. Drobnym zgrzytem jest tylko dość chaotyczny układ rozdziałów (i wynikające z tego ciągłe odsyłacze wte i we wte po różnych rozdziałach).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety, książka okazała się wydmuszką z przepiękna skorupką. Okładka jest doprawdy imponująca i niemal nie chce się jej wypuścić z rąk, tak jest przyjemna w dotyku. Niemniej przydałoby się, żeby także treść książki prezentowała pewien poziom. Dla mnie jest on zdecydowanie za niski. Jest to jedna wielka rozprawka na temat: "udowodnij, że XIX- i XX-wieczni archeolodzy byli złodziejami, a nieszczęsne kraje Orientu nie miały pojęcia co się dzieje, bo wszystko wywożono za ich plecami". Autorzy czepili się tej teorii jak rzep psiego ogona i podciągnęli pod nią wszelkie fakty, plotki i domniemania, na jakie byli w stanie natrafić, jakie byli w stanie wysnuć i jakie sami wymyślili. Pomińmy już milczeniem dość suchy styl i brak żyłki gawędziarskiej autorów, bo choć miała to być książka popularno-naukowa, a powstał niemal "podręcznik", to nie można się przecież czepiać, że komuś wyszło spod pióra coś poważnego, prawda? Mogłabym długo polemizować z interpretacją faktów, którą uraczyli nas autorzy. To oczywiste, że rządy i muzea krajów takich jak Turcja, nie robiąc w XIX wieku nic, nie wszczynając żadnych badań czy poszukiwań, nie wydając ani grosza, pozwalając, by dziedzictwo kulturowe całej Europy - bo nie należy ono tylko do nich - rozpadało się w proch, było przetwarzane na wapno, wykorzystywane do budowy domów i sprzedawane na bazarach, oczekiwały, że cudzoziemcy, którzy angażowali w wykopaliska ogromne środki i wielką wiedzę, po prostu wszystko wykopią, opracują, posklejają, a potem zostawią wszystko miejscowym muzeom, które będą się tworzyć tylko dlatego, że Anglicy czy Niemcy podali im skarby historyczne na tacy. Przez dziesiątki lat nikt w Turcji, Grecji czy w Egipcie nie zwracał uwagi na zabytki, nie organizował wykopalisk, machano ręką na to, co wykopali cudzoziemcy, jedyny wkład polityków to było rzucanie archeologom kłód pod nogi i wymyślanie kolejnych pozwoleń, które trzeba było zdobyć nierzadko za cenę ogromnej łapówki. Powoli zaczął się robić raban, gdy Schliemann wykopał „skarb trojański” - zaświeciło Turkom w oczy złoto, nagle się obudzili i zaczęli się zastanawiać nad tym, co już od wielu lat znajdowało się w Anglii czy we Francji. Nagle się okazało, że oni przecież mają w planach tworzyć muzea, a tu im eksponaty wyciekają z kraju. Eksponaty, znalezione przez ludzi, którzy poświęcali na to często całe życie i ogromne majątki. Miejscowi władcy wykorzystywali naukowców w niezwykle kreatywny sposób, by na koniec żądać pozostawienia im za darmo wszelkich znalezisk. „Przeniesienie ołtarza pergamońskiego do Berlina było (…) stratą kulturową dla Osmanów, a zwłaszcza dla greckiej mniejszości w imperium, którą trudno było przecenić”. Autorzy nie dodają, że gdyby ołtarz został na miejscu, byłaby to nieoceniona strata dla całego świata wywodzącego się z kultury śródziemnomorskiej, bo ołtarza dziś nikt by na oczy nie widział, gdyż w ogóle nie zostałby odkryty, a jeśli nawet, to Turcy nie mieliby środków ani wiedzy, by go odpowiednio zachować. A nawet gdyby jakimś cudem byłby dziś wystawiony w jakimś tureckim muzeum, to miliony ludzi, ci wszyscy, którzy widzieli go w berlińskim muzeum, nie zobaczyłyby go na oczy, bo – nie oszukujmy się – do Berlina jest się wybrać o wiele łatwiej, szybciej, taniej, przyjemniej i bezpieczniej. Podobnie ma się sprawa ze wszystkimi zbiorami prezentowanymi w Luwrze czy w Muzeum Brytyjskim. Większość z nas nigdy by nie zobaczyła tego, co jest na wyciągnięcie ręki w Paryżu czy w Londynie – w cenie taniego biletu lotniczego i krótkiej, jednodniowej wyprawy do miasta zachodniej cywilizacji. Ołtarz pergamoński – ogromne pieniądze, miesiące oczekiwania na każde z dziesiątek pozwoleń, niekończące się opłaty i łapówki – rząd turecki nie oddał eksponatów za nic i dobrze wiedział co robi. Trudno tu winić niemieckich naukowców, że uratowali ołtarz przed przehandlowaniem go komu innemu. Autorów bardzo boli, że odnaleziony przez Schliemanna „skarb Priama” został przez niego „ukradziony” i przekazany do muzeum berlińskiego, mimo że gdyby nie on, to do tej pory świat by nie miał pojęcia o jego istnieniu. Ale nie martwi ich zupełnie to, że w czasie II wojny światowej został on – tym razem naprawdę – ukradziony przez Rosjan i dziś jest najbezczelniej w świecie wystawiany w Muzeum Puszkina w Moskwie. Klasyfikują archeologa i naukowca, który na poszukiwania Troi poświęcił całe życie i cały majątek jako złodzieja, ale tym samym określeniem nie nazywają Rosjan. Tendencyjność niesamowicie bije po oczach, podciąganie wszystkiego pod założoną tezę aż boli przy czytaniu. Teoretycznie jest to książka o niemieckich badaczach, ale nie martwcie się – dostaje się też rykoszetem Anglikom i Francuzom. Polecam tym, którzy mają podobne zdanie do autorów – jest to kawał dobrej rozprawki, misterne wyłuskanie z ogromnej góry prawdy pasujących do ich teorii wątków i wąteczków.
Niestety, książka okazała się wydmuszką z przepiękna skorupką. Okładka jest doprawdy imponująca i niemal nie chce się jej wypuścić z rąk, tak jest przyjemna w dotyku. Niemniej przydałoby się, żeby także treść książki prezentowała pewien poziom. Dla mnie jest on zdecydowanie za niski. Jest to jedna wielka rozprawka na temat: "udowodnij, że XIX- i XX-wieczni archeolodzy byli...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to