
Miasto Zwycięstwa

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Victory City
- Data wydania:
- 2023-11-07
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-11-07
- Data 1. wydania:
- 2023-02-07
- Liczba stron:
- 336
- Czas czytania
- 5 godz. 36 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788383380261
- Tłumacz:
- Jerzy Kozłowski
Oto Miasto Zwycięstwa – dzieło nieograniczonej wyobraźni Salmana Rushdiego!
Pełna rozmachu, poetycka, skrząca się dowcipem opowieść o kobiecie, która tchnieniem powołuje do życia baśniowe imperium i szepcząc do uszu jego mieszkańców, nadaje bieg historii.
Tkając tę opowieść z wątków hinduskiej mitologii, dziejów królestw, państw i państewek, postaci bogiń i bogów, bohaterów z krwi i kości, Rushdie sięga po tak bliskie mu tematy poczucia przynależności, natury ludzkiej, relacji między państwem a religią i jej instytucjami, wielokulturowości, równości, a zwłaszcza pozycji i roli kobiety w patriarchalnym społeczeństwie.
Miasto Zwycięstwa to wspaniale opowiedziana saga o miłości, przygodzie i micie, która sama w sobie jest świadectwem potęgi opowieści.
Kup Miasto Zwycięstwa w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Miasto Zwycięstwa
Słowa są jedynymi zwycięzcami
Pierwszą powieścią Salmana Rushdiego, która mnie oczarowała, był „Salimar klaun”. Od tego czasu staram się sięgać po każdą nowość autora, która pojawia się na naszym rynku wydawniczym, i nie zdarzyło się chyba jeszcze, żeby spotkał mnie zawód. Bardzo lubię przenosić się do światów stworzonych przez pisarza, zmysłowych, baśniowych, fantastycznych, wypełnionych przez niesamowite istoty.
„Miasto Zwycięstwa” to powieść mająca wszystkie cechy charakterystyczne dla stylu Rushdiego. Pełna niesamowitości historia opowiada o wydarzeniach rozgrywających się w czasach średniowiecza, ale ówczesne problemy są również problemami współczesnego świata. Tym samym baśniowa opowieść staje się poniekąd zwierciadłem, w którym odbija się oblicze naszej rzeczywistości.
Pampa Kampana to dziewczynka, która została sierotą, kiedy jej matka dokonała samospalenia. Otrzymuje od bogini niesamowite moce, w tym dar długowieczności pozwalający kobiecie przeżyć wszystkich swoich bliskich i krewnych. Potrafi też modlitwami i szeptami powołać do życia całe miasto – Bisnagę – wraz z jego mieszkańcami.
„Miasto Zwycięstwa” opowiada historię Bisnagi, dzieje walki o władzę i wpływy. Na tron wstępują kolejni władcy, epoki dobrobytu i tolerancji oraz biedy i radykalizmu religijnego następują po sobie nieuchronnie. Dużo miejsca poświęca Rushdie pozycji kobiet w społeczeństwie, cała opowieść snuta jest przecież z perspektywy długowiecznej bohaterki.
Proza Rushdiego pozostaje jednak mało nachalna w swoim przesłaniu. Zmysłowy czar opowieści oraz subtelny humor nadają historii swoisty urok i dynamikę. Mimo iż powieść wydaje się dość powolna, swoim hipnotyzującym rytmem wciąga i pochłania czytelnika.
Czy jest to najlepsza książka Rushdiego, którą przyszło mi przeczytać? Z pewnością nie. Zabrakło zachwytów, jakie towarzyszyły mi w trakcie innych lektur. Być może losy długowiecznej bohaterki wzbudziły za mało emocji we mnie, zwykłym śmiertelniku.
Po „Miasto Zwycięstwa” warto jednak sięgnąć, bowiem proza autora „Dzieci północy” pozostaje szalenie inteligentna, eklektyczna i przewrotna. Jestem pewna, że miłośnikom pisarza najnowsza powieść Rushdiego się spodoba i nie będą oni żałować żadnej chwili spędzonej na jej lekturze.
Ewa Szymczak
Oceny książki Miasto Zwycięstwa
Poznaj innych czytelników
363 użytkowników ma tytuł Miasto Zwycięstwa na półkach głównych- Chcę przeczytać 273
- Przeczytane 86
- Teraz czytam 4
- Posiadam 26
- 2023 6
- 2024 6
- 2025 5
- Kupię 2
- Kindle 2
- Literatura piękna 2







































OPINIE i DYSKUSJE o książce Miasto Zwycięstwa
„W lesie konwenanse zewnętrznego świata traciły swoje znaczenie i się ulatniały. Nie było żadnych harmonogramów ani rozkładów zajęć. Jadło się, gdy było się głodnym i kładło się spać, gdy było się zmęczonym. W tej scenerii można się było odnaleźć, wymyślić na nowo lub oczyścić drogą medytacji. Nadzieje rosły na każdej gałęzi. Lęki dawały się kontrolować. Pragnienia istniały po to, by je spełniać.” (s. 138)
S. Rushdie, MIASTO ZWYCIĘSTWA, przekł. Jerzy Kozłowski, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2022.
Opis leśnej rzeczywistości - w wydaniu Rushdiego - dowodem na istnienie dobrej literatury.
W „MIEŚCIE ZWYCIĘSTWA” - autor
jawi się jako pisarz dojrzały,
który wie, o czym pisze.
W opowieści
(na podobieństwo gawędy),
historia Bisnagi sięga XIV w (epoki nowożytnej)
rozgrywa się na południu Indii,
z toczącą się głową władcy (miernoty),
między upadkiem jednego mocarstwa, a narodzinami drugiego.
Rzecz o trzeciorzędnym tronie,
czwartorzędnej twierdzy,
pięciorzędnej świątyni…
i wydarzeniach zmieniających bieg historii-
powtórzmy za autorem.
Reszta w głowie
Czytelnika.
Pewne jest, że powieść Rushdiego
budzi zachwyt urodą języka,
w którym ZDANIE
ma pierwszorzędne znaczenie.
Ostatnia fraza powieści:
„Słowa są jedynymi zwycięzcami”.(s. 334)
zamyka jakikolwiek dialog z tekstem,
a także stwierdzenie autora zamieszczone w Podziękowaniach:
„Za wszelkie błędy w tekście powieści odpowiadam ja.”(s. 335)
10/10
„W lesie konwenanse zewnętrznego świata traciły swoje znaczenie i się ulatniały. Nie było żadnych harmonogramów ani rozkładów zajęć. Jadło się, gdy było się głodnym i kładło się spać, gdy było się zmęczonym. W tej scenerii można się było odnaleźć, wymyślić na nowo lub oczyścić drogą medytacji. Nadzieje rosły na każdej gałęzi. Lęki dawały się kontrolować. Pragnienia...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest około półtorej centymetra dłuższa i szersza niż inne. Wydana w sztywnej okładce na białych stronach, ale tych lepszych, lekko szarawych, które nie są ciężkie. Na samym wstępie mamy zaznaczone, że jest to opowieść zachowana w wersji pierwotnej, więc ma prawo zawierać różne niespodzianki słowne. To opowiedziana historia, która nie jest prawdziwa, ale spisana została dawno temu w sposób na tyle ujmujący, że postanowiono ją wydać. Dialogów jest tutaj mniej, gdyż jedynie przy spotykaniu się postaci były ukazywane z czasu, jakby trwały obecnie. Myślę, że po części była spełnieniem jakiejś osoby, która tak bardzo pragnęła posiadać jakiś dar, że autor postanowił stworzyć świat w którym właśnie go dostaje. I to od samych Bogów, którzy uwierzyli, że swoim wewnętrznym spokojem i opanowaniem, będzie potrafiła stworzyć coś niesamowitego. Cała jej przemiana wyszła dosyć niespodziewanie, gdyż nawet sama zastanawiała się, czy da radę ponieść moce, których jeszcze nie rozumie. Dumała przy tym przez większy czas nic nie mówiąc dopóki z rąk jej nie zaczęło wychodzić pismo. Najpiękniejsze wiersze, które przewyższały obecnych uczonych. Wraz z pojawianiem się dwóch wędrowców z których jeden był mądry, a drugi jego przeciwieństwem, ich dary obdarzyła mocą z której mieli stworzyć nowy świat pełen dostatku. Niby dziewczyna nie wiedziała, że będzie potrafiła robić magiczne rzeczy, ale kiedy już do nich dochodziło, robiła to z pewnością siebie, którą podejrzewała, że również od bogów dostała w prezencie. W dalszej części zobaczymy jej różne przemiany, gdzie pragnęła czytać z ludzi jak z otwartej księgi, lecz nie zawsze podobało jej się to, co tam znajdowała. Wtedy dochodziło w niej do wielkiej złości i spostrzegała, że nie da się władać jedynie dobrymi mocami. Tak jak każdy kij ma dwa końca, tak i tutaj największe dobro może się okazać najgorszym przekleństwem.
Nie wiem czy dobrze odebrałam tą historię, ale służyła chyba do tego, aby pokazać nam, że nie można pragnąć wszystkiego, gdyż wszystko dzieli się na dobro i zło. Chcąc być bogiem trzeba wiedzieć, że nie spotykają ich tylko same przyjemne rzeczy. Nie da się w nieskończoność manipulować ludźmi, gdyż może się to obrócić przeciwko nam. Można jednak próbować stworzyć coś dobrego, ale tylko wtedy, kiedy nie napotka nas zwątpienie i coraz większa chęć posiadania kolejnych dóbr.
Na koniec chcę dodać, że w miarę dobrze się ją czyta, jeśli bierzemy pod uwagę słowa wstępu, które sugerują, że jest to historia zachowana w wersji pojęcia, jakie mieli wtedy ludzie. Wyobraźnia ich nie znała granic i bardzo dobrze znali się na iluzji, tylko nie wkładali jej dosłownie. Nie przekonywali do swoich racji, tylko nam poddawali wybór, czy chcemy poznać dawny czas, to poznajmy, a jeśli już poznamy, to nie oceniajmy jej ze swojej perspektywy, tylko czasu w którym została sporządzona.
Książka jest około półtorej centymetra dłuższa i szersza niż inne. Wydana w sztywnej okładce na białych stronach, ale tych lepszych, lekko szarawych, które nie są ciężkie. Na samym wstępie mamy zaznaczone, że jest to opowieść zachowana w wersji pierwotnej, więc ma prawo zawierać różne niespodzianki słowne. To opowiedziana historia, która nie jest prawdziwa, ale spisana...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść o twórczej energii żeńskiej z narracją kosmogoniczną i doskonale wyważonym humorem. Baśniowy świat wykreowany na zasadach realizmu magicznego, który nadaje słowom siłę profetyczną, wciąga już od pierwszych kart i udowadnia, że kreatywność autora jest niewyczerpalna.
Powieść o twórczej energii żeńskiej z narracją kosmogoniczną i doskonale wyważonym humorem. Baśniowy świat wykreowany na zasadach realizmu magicznego, który nadaje słowom siłę profetyczną, wciąga już od pierwszych kart i udowadnia, że kreatywność autora jest niewyczerpalna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Może taka jest historia ludzkości: krótkotrwała iluzja szczęśliwych zwycięstw w długim kontinuum bolesnych, rozczarowujących klęsk.”
„Miasto Zwycięstwa”, najnowsze dzieło Salmana Rushdiego, jest wspaniałą, epicką przypowieścią o naturze człowieka, świata, pułapkach władzy i naturalnych cyklach powtarzalnej historii, która, niechybnie zapominana, raz za razem daje nam nauczkę, gdy zbyt daleko zapędzimy się w zgubnej ułudzie własnej wielkości. Narrator snuje tę, na wpół prawdziwą, na poły zaś zmyśloną historię, korzystając z odręcznych zapisków Pampy Kampany, niekiedy przytaczając je dosłownie, najczęściej zaś tylko omawiając, z zastrzeżeniem sobie prawa do pewnych zmian.
Pampa Kampana to główna bohaterka, jako dziewczynka była świadkiem potwornych wydarzeń końca pewnego imperium i samospalenia matki. To ukształtowało ją na całe życie, „zachowała w nozdrzach odór palącego się ciała matki”, a ten pchał ją do czynów, do zmian hinduskiej mentalności, do umożliwienia kobietom godnego życia i równej pozycji. Później, już jako królowa, matka miasta, czczona niczym wcielenie bogini, nie ustawała w wysiłkach, by plany te zrealizować. Dostąpiła największego zaszczytu i zarazem przekleństwa: dotknięta ręką bogini Parwati zyskała nadzwyczajne moce oraz długowieczność, która skazała ją na pożegnania z kolejnymi bliskimi osobami umierającymi z powodu starości. Ona zaś, wiecznie młoda, przeklinała ów dar, przez 249 lat. Niejedno widziała. Budowała i doskonaliła, by patrzeć, jak wszystko obraca się w pył za sprawą ludzkiej niedoskonałości.
Z wyobraźni i mocy otrzymanej od Parwati stworzyła ze zgliszczy wspaniałe królestwo, posadzone w spalonej ziemi ziarna ukorzeniły się w budowle, bujną przyrodę i ludzi. Pampa Kampana szeptała każdemu człowiekowi jego własną historię, tworząc go od podstaw, dając mu prawo do życia i własną wolę na przyszłość. Świeżo założone imperium, Bisnaga, czyli Miasto Zwycięstwa, miało być zarazem nową jakością, zwycięstwem kobiet nad niesprawiedliwością, nad patriarchalną przemocą, uciskiem, nietolerancją i ignorancją. Stawiane i rządzone było jednak słabą, ludzką ręką.
Salman Rushdie wykorzystał tutaj prawdziwą historię niezależnego sułtanatu założonego przez braci z hinduskiego rodu Sangama, Harihara i Bukkę. Stolicą został Widżajanagar (Miasto Zwycięstwa, dzisiejsze Hampi). Prędko przyłączono doń niemal całe południe Indii. Terytorium rozkwitło, nowoczesne i oświecone. Prężnie rozwijał się handel, panowała też niespotykana nigdzie indziej tolerancja dla każdej odmiany religii. Kobiety były równe mężczyznom, wykształcone, pełniły rozmaite, także wysokie funkcje w państwowej administracji. Brzmi niczym baśń, jednak wszystko działo się naprawdę, pomiędzy XIV i XVI wiekiem, w średniowieczu, określanym wszak często mianem ciemnych czasów. Magiczna aura, jaką autor otoczył rzeczywiste, zamknięte w kręgu siedmiu murów miasto, ma wymiar mitologiczny, odnosi się do ingerencji boskiej w sprawy ludzkiego świata, podkreślając ważną rolę pierwiastka duchowego.
Z nasion, marzeń, woli boskiej i ludzkiej determinacji na jałowej, spopielonej ziemi wyrasta Bisnaga, następczyni mistycznego królestwa Kiszkinthy i od razu wygląda „jak lśniąca metropolia porzucona przez wszystkich mieszkańców”. Ci zjawiają się zaraz potem, zrodzeni „we w pełni rozwiniętej postaci z brązowej gleby.” By nowe miejsce stało się domem potrzeba czasu, wspomnień, historii i ciągłości. „Nowi ludzie potrzebują opowieści, które im podpowiedzą, jakimi są ludźmi, uczciwymi, nieuczciwymi lub kimś pomiędzy.” Tak właśnie wyglądają początki miast, państw i imperiów. Wzrastając tworzą i wchłaniają legendy, wydarzenia, mity, przekazy, nasączając nimi kamień, piach i ludzkie umysły. Każde miejsce posiada własną opowieść, żywi się nią i dodaje kolejne ingrediencje, dorzuca osobiste elementy, rozbudowując ją dla następnych pokoleń.
Salman Rushdie to urodzony bajarz, erudyta i myśliciel. Otrzymaliśmy więc epos filozoficzny, szeroki i uniwersalny, łączący różnorodne gatunki, ale też rozciągający most między wiekami i miejscami, zamknięty w konwencji baśni. Nasze oczy otwierają się szeroko na pewną prawidłowość, nie dla każdego wcześniej dostrzegalną: „Odwrócenie się od historii umożliwia bowiem cykliczne powtarzanie się dawnych zbrodni.” Słaby, podatny na pokusy człowiek wpada raz po raz w pułapkę przekonania o swojej wielkości i związanej z nią całkowitej bezkarności, hamulce moralne puszczają, w pobliżu zaś ucha władcy już czekają kłamliwi doradcy. Każda, nawet najszlachetniejsza idea, przez lata podlega i ulega korozji zła, koniunkturalizmowi i pazerności jednostek. Wspomnijmy choćby utopijne, stworzone z marzeń Auroville, eksperymentalne miasto, podobnie jak Bisnaga położone w południowych Indiach. Miejsce pielgrzymek wielu idealistycznie nastawionych ludzi z całego świata, oazę harmonii i spokoju, „ludzkiej jedności”, założone w 1968 roku wokół samotnego drzewa pośrodku jałowej pustyni, podsypane garściami ziemi ze 120 państw naszego globu. Tutaj też coś poszło nie tak, zmagało się więc ono, i zmaga nadal z podziałami, chciwą zazdrością i przemocą.
I tu, i w Bisnadze zawiedli ludzie, pragnący więcej i więcej dóbr, ziemi, mający skłonność do nadużywania władzy, równający do boskości i depczący ideały. Nie uczymy się na błędach, nie wyciągamy należytych wniosków z przeszłości. Przeinaczamy ją, naginamy do własnych, egoistycznych celów, przekłamujemy, wycierając gumką niewygodne fakty, karmiąc lud grubo ciętą propagandą. Dlatego też po okresach prosperity, wolności i rozwoju przychodzi nieubłaganie czas klęski, wojen, zniszczeń i nietolerancji, trwający zwykle bardzo długo, gdyż tyrani łatwo nie oddają władzy.
Salman Rushdie pokazał ten proces na przykładzie mitycznego Miasta Zwycięstwa. My możemy prześledzić podobne historie na kartach kronik, przekopując archiwa, czytając prace historyczno-naukowe i wspomnienia. Również patrząc na Polskę nie sposób oprzeć się porównaniom. Fanatyczny mnich Widjasagar swoimi knowaniami dąży i doprowadza do przekształcenia się Bisnagi w państwo czysto wyznaniowe, z wszystkimi znanymi nam konsekwencjami dla niepokornych, heretyków, czarownic, odstępców od jedynej słusznej wiary. Sam nie dochowuje przy tym głoszonych zasad choćby wstrzemięźliwości. Skąd to znamy? Kobieca wolność odchodzi w zapomnienie, powraca uprzedmiotowienie i poddańczość. Rządzący mieni się bogiem i żąda stosownego dla swojej pozycji kultu. Też nic nowego pod słońcem.
Salman Rushdie nie daje nam przy tym arcypoważnego traktatu dydaktycznego, posępnego ostrzeżenia, gniewnego, walczącego manifestu. Otrzymujemy wieloaspektowy, ponadczasowy, egzystencjalny epos w baśniowej, uniwersalnej odsłonie, potoczysty i wciągający, zmuszający do poszukiwania znaczenia użytych metafor i przełożenia praw, zasad mitu na surową rzeczywistość. Nie brak też humoru, ironicznego żartu, dosłowność tutaj nie pasuje, wszystko jest snem o ludzkości, snem proroczym, wykładnią słabości i zawodności człowieka. Snem śnionym pod indyjskim słońcem, zanurzonym w aromacie pieprzu i goździków, w mocnych barwach i dźwięku piszczałek. Jeśli nawet ludziom pomaga z początku jakaś nadprzyrodzona siła, ja powiedziałabym – wzniosła przewodnia idea, z czasem pozostają oni sami ze sobą i swoją słabą wolą. Wówczas też zaczyna się upadek.
Jak zawsze ulegam urokowi style autora, jedynego i rozpoznawalnego, pełnego blasku i bogactwa duchowego, rozmachu, nieograniczonej niczym fantazji, która ożywia słowa zmieniając je w obrazy z „Baśni 1001 nocy”. Czuję tego ducha Wschodu, indyjski czar, poetykę latających dywanów i dżinów spełniających życzenia, bogów przemawiających z wysokości do maluczkich. Jednocześnie zaś główne przesłanie jest wyraźne i dobitne, droga od wielkości do zniszczenia, by po jakimś czasie znów się wznieść, nakreślona pewną ręką i perfekcyjnie rozrysowana. Czy zechcemy ją ujrzeć, przeanalizować, wyciągnąć wnioski… Cóż, bogowie zostawili nam wolną rękę, byśmy układali sobie życie, budowali świat i wychowywali przyszłe pokolenia. Wszystko zależy od nas samych. Pamiętajmy tylko, że czas jest określony, kiedyś się kończy. Mieszkańcy miasta Zereldy doskonale o tym wiedzą i dlatego „codziennie uwijają się z wielkimi siatkami, próbując schwytać minuty i godziny, które fruwają nad ich głowami niczym barwne motyle. Tym szczęśliwcom, którzy zdołają złapać trochę czasu i go połknąć – jest całkowicie jadalny i nawet smaczny – życie się wydłuża. Czas jest jednak trudno uchwytny i sztuka ta udaje się niewielu. I wszyscy mieszkańcy Zereldy wiedzą, że nigdy nie będą mieli go dość i że czas ostatecznie skończy się wszystkim. Smucą się, ale robią wesołe miny, bo są stoikami. Starają się wykorzystać dostępny im czas jak najlepiej.” Postarajmy się zatem pójść w ich ślady, nie marnować życia i nie schodzić z wyznaczonej sobie ścieżki uległszy marnym pokusom.
Książkę przeczytałam dzięki portalowi: https://sztukater.pl/
„Może taka jest historia ludzkości: krótkotrwała iluzja szczęśliwych zwycięstw w długim kontinuum bolesnych, rozczarowujących klęsk.”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Miasto Zwycięstwa”, najnowsze dzieło Salmana Rushdiego, jest wspaniałą, epicką przypowieścią o naturze człowieka, świata, pułapkach władzy i naturalnych cyklach powtarzalnej historii, która, niechybnie zapominana, raz za razem...
Moje pierwsze spotkanie z autorem i wypada ono dość ciekawe, chociaż nie do końca jest to typ prozy który lubię, ale ciężko odmówić książce aury tajemniczości, magii i odrobiny ironii. Opowieść przez pryzmat jednego miasta, stworzonego z wiary i magii, przedstawia nam próbę zmiany systemu opartego na patriarchacie i fundamentalizmie religijnym, na ustrój bardzo liberalny , którego swoboda myśli i równouprawnienie były by podstawą. Według mnie książka jest dość filozoficzna, niespieszna w swej wymowie, stawia pytanie : czy człowiek jest zdolny do zmiany i poświecenia własnego "ja" dla " my" czyli szerszego ogółu, czemu chociaż wszyscy idziemy różnymi drogami, to w ostatecznym rozrachunku wynik naszych postępowań jest taki sam, rozbity o tak zwany czynnik ludzki( egoizm, strach, ) i sztywne ramy społeczeństwa, czemu uciekamy w niepamięć chwil minionych i popełniamy te same błędy od pokoleń, pytając ze zdziwieniem: skąd mogłem wiedzieć?
Dla ludzi lubiących baśnie, mitologie hinduską, powolna, wysublimowaną narracje, marzycieli :).
Moje pierwsze spotkanie z autorem i wypada ono dość ciekawe, chociaż nie do końca jest to typ prozy który lubię, ale ciężko odmówić książce aury tajemniczości, magii i odrobiny ironii. Opowieść przez pryzmat jednego miasta, stworzonego z wiary i magii, przedstawia nam próbę zmiany systemu opartego na patriarchacie i fundamentalizmie religijnym, na ustrój bardzo liberalny ,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzepiękna baśń przeplatana ironicznym spojrzeniem na wszystkie aspekty dotyczące funkcjonowania miasta, ale nie tylko. Główna bohaterka mimo iż natchniona boską mocą Pampy Kampany zostaje postawiona przed problemami, które dotyczą każdego z nas. Obserwujemy narodziny i upadki królów, rebelię, potęgę dynastii, na miejsce której pojawia się nowa. Mieszanka religii i mnogość indyjskich bożków. Wszystko okraszane wspaniałymi opisami i feerią barw.
Przepiękna baśń przeplatana ironicznym spojrzeniem na wszystkie aspekty dotyczące funkcjonowania miasta, ale nie tylko. Główna bohaterka mimo iż natchniona boską mocą Pampy Kampany zostaje postawiona przed problemami, które dotyczą każdego z nas. Obserwujemy narodziny i upadki królów, rebelię, potęgę dynastii, na miejsce której pojawia się nowa. Mieszanka religii i mnogość...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietnie wciągała na początku, w środku zrobiła się nużąca z końcówki już mało co pamiętam, bo czytałem na siłę.
Świetnie wciągała na początku, w środku zrobiła się nużąca z końcówki już mało co pamiętam, bo czytałem na siłę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna ze słabszych książek tego autora, według mnie. Baśniowa opowieść o powstawaniu i upadku miasta. Najbardziej żartobliwa pozycja w dorobku Rushdiego ,pełna postaci z indyjskiego panteonu bogów. Może trochę feministyczna . Mimo wszystko warto.
Jedna ze słabszych książek tego autora, według mnie. Baśniowa opowieść o powstawaniu i upadku miasta. Najbardziej żartobliwa pozycja w dorobku Rushdiego ,pełna postaci z indyjskiego panteonu bogów. Może trochę feministyczna . Mimo wszystko warto.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSalman Rushdie to autor, którego książki często były mi polecane. Jego powieść Dzieci północy znalazła się na liście 100 książek, które warto przeczytać według dziennikarzy BBC. Wygrała też kilka prestiżowych nagród, m.in. Bookera. Rushdie to pisarz, który nie boi się wyrażać własnego zdania, mimo grożącego mu niebezpieczeństwa. Głośna była sprawa, kiedy w 2022 roku został zaatakowany przez nożownika. W wyniku tego zdarzenia stracił oko i sprawność w jednej ręce. Miasto zwycięstwa to pierwsza książka wydana po tym ataku. Od niej postanowiłam zacząć przygodę z autorem. Nie przeczytałam jej opisu, nie wiedziałam wiele o prozie Rushdiego. Po prostu zaczęłam czytać. I zakochałam się po kilku pierwszych stronach.
Miasto zwycięstwa wzięło mnie z zaskoczenia. Podczas czytania nie mogłam pogodzić się z niespodziewanym gatunkiem – byłam pewna, że ta książka należy do fantastyki. Po skończonej lekturze i krótkim poszukiwaniu w sieci nastąpiło ponowne zaskoczenie. Rushdie nie opisuje fikcyjnej krainy, a snuje opowieść o istniejącym miejscu! Jego tytułowe „miasto zwycięstwa” to Vijayanagara, powstałe w Indiach w XIV wieku. Czytelnik, który nie zna tego kawałka historii może poczuć się nabrany, że czyta fantastykę.
Miasto zwycięstwa to opowieść o dziewczynce, która w bardzo młodym wieku była świadkiem tragedii. Po tym zdarzeniu spływa na nią duch bogini, po której przyjęła imię. Za pomocą magicznych nasionek, wyczarowuje swoje miasto. Wybiera króla, tka wspomnienia mieszkańców i czuwa nad rozwojem Bisnagi. Okazuje się jednak, że nic nie trwa wiecznie, a kontrolę zawsze można stracić.
Na początku narrator zaznacza, że ta książka powstała na podstawie znalezionego manuskryptu, napisanego przez bohaterkę historii, Pampę Kampanę. Opisane przygody Pampy przeplatane są wtrąceniami autora, które dotyczą procesu przepisywania z pierwowzoru. Ten zabieg sprawia, że czytelnik zaczyna wierzyć w wersję z odnalezieniem fikcyjnej księgi, jak również w to, że Rushdie/narrator tylko przekazuje umieszczone w niej wydarzenia. Narrator wspomina, że omija niektóre fragmenty z pierwowzoru, ingeruje w fabułę. Pokazuje, że opowiadający ma wpływ na to, jak odbierzemy całość.
Rushdie z lekkością wprowadza nas w baśniowy klimat opowieści. Historię Pampy czyta się jednym tchem. Od początku wpłata w narrację tajemnicze moce bogini, dzięki czemu wsiąkamy w ten wykreowany świat, a kolejne opisy pełne magii wydają się adekwatne. W Mieście zwycięstwa są momenty, w których byłam zupełnie oczarowana wyobraźnią autora, są takie, które wywołały śmiech, oraz te, pokazujące nam odbicie ludzkich żądz, które znamy ze swojego otoczenia.
Autor podkreśla w Mieście zwycięstwa temat równości płci. Po akcie stworzenia Bisnagi, kobiety przejmują wiele najważniejszych ról w mieście. Pampa jest szanowaną królową, główne pozycje wojskowe należą do kobiet. Ciekawą drogę przechodzi główna bohaterka, która stara się być we wszystkim najlepsza, ale zawsze coś jej się wymyka. Tak wiele uwagi poświęca miastu, że to ono staje się jej najważniejszym dzieckiem. Stara się je chronić za wszelką cenę, zapominając o swoich biologicznych dzieciach. Po pewnym czasie w utopijnej Bisnadze pojawia się coraz więcej problematycznych tematów, jak dziedziczenie korony. Rushdie ciągle rozwija swoją epicką opowieść, wplata w nią starcia na tle religijnym, rebelie, historie miłosne, otrucia, walkę o tron. Po tak niesamowitej przygodzie z czystą przyjemnością sięgnę po poprzednie książki tego autora.
Salman Rushdie to autor, którego książki często były mi polecane. Jego powieść Dzieci północy znalazła się na liście 100 książek, które warto przeczytać według dziennikarzy BBC. Wygrała też kilka prestiżowych nagród, m.in. Bookera. Rushdie to pisarz, który nie boi się wyrażać własnego zdania, mimo grożącego mu niebezpieczeństwa. Głośna była sprawa, kiedy w 2022 roku został...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka - dowcip, której lektura nie jest dowcipiem. Arcypoważna, duże przesłanie i nie tylko dla kobiet. Polecam.
Książka - dowcip, której lektura nie jest dowcipiem. Arcypoważna, duże przesłanie i nie tylko dla kobiet. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to