rozwińzwiń

Strażniczka domu

Okładka książki Strażniczka domu autora Dola de Jong, 9788367515337
Okładka książki Strażniczka domu
Dola de Jong Wydawnictwo: ArtRage Seria: Cymelia literatura piękna
160 str. 2 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Cymelia
Tytuł oryginału:
De thuiswacht
Data wydania:
2023-12-11
Data 1. wyd. pol.:
2023-12-11
Liczba stron:
160
Czas czytania
2 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367515337
Tłumacz:
Jerzy Koch
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Strażniczka domu w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Strażniczka domu



książek na półce przeczytane 770 napisanych opinii 523

Oceny książki Strażniczka domu

Średnia ocen
6,8 / 10
160 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Strażniczka domu

avatar
328
215

Na półkach: ,

Bohaterkami są Bea i Erika i to o nich jest ta książka. Uczucie obu kobiet jest bardzo szczere, jednak nie potrafią się zgrać i trudno jest im się wspiąć ponad różnice, które je dzielą. Książka pełna emocji, tłumionej troski, wybuchów charakterów i czasami bezwzględności. Choć akcja dzieje się u progu najazdu nazistów na Niderlandy to miałem wrażenie, jakby działa się współcześnie. I doskonale portretuje holenderskie zachowania.

Bohaterkami są Bea i Erika i to o nich jest ta książka. Uczucie obu kobiet jest bardzo szczere, jednak nie potrafią się zgrać i trudno jest im się wspiąć ponad różnice, które je dzielą. Książka pełna emocji, tłumionej troski, wybuchów charakterów i czasami bezwzględności. Choć akcja dzieje się u progu najazdu nazistów na Niderlandy to miałem wrażenie, jakby działa się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
721
173

Na półkach:

Powściągliwa i przemilczana, jakby Dola de Jong starała się pisać naokoło, nie dotykając sedna - i to nie tylko w kwestii lesbijskiej relacji, ale także w każdej innej. Trzeba się zatem głęboko wczuć w Beę, żeby zrozumieć niektóre jej wybory, reakcje i przede wszystkim stosunek do Eriki, gdyż nic tu nie jest napisane wprost, a narracja nie przestaje lawirować, zgrabnie omijając konkrety i dosłowności. O tym wspomina także Jerzy Koch w posłowiu; Dola de Jong nie obawia się być niezrozumiana przez czytelnika i nic nie objaśnia. Nie jest to zarzut ani minus - może nawet plus? - ale nadaje to książce specyficznego charakteru i sprawia, że nie jest taka łatwa w odbiorze, jak mogłoby się wydawać po opisie. Nie powiedziałabym też, że jest to opowieść o miłości dwóch kobiet - raczej o ich toksycznej relacji, chorobliwym, często niezrozumiałym przywiązaniu, walce o dominację i wzajemnych stosunkach, w których są dla siebie przyjaciółkami, rywalkami, matką i córką, kochankami, katami.

Powściągliwa i przemilczana, jakby Dola de Jong starała się pisać naokoło, nie dotykając sedna - i to nie tylko w kwestii lesbijskiej relacji, ale także w każdej innej. Trzeba się zatem głęboko wczuć w Beę, żeby zrozumieć niektóre jej wybory, reakcje i przede wszystkim stosunek do Eriki, gdyż nic tu nie jest napisane wprost, a narracja nie przestaje lawirować, zgrabnie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
945
496

Na półkach: , ,

No, no...( zaskoczenie).
Nie spodziewałam się, że w tej prostej fabule znajdę tak zawiłą relację dwóch uzależnionych od siebie kobiet. Mocno zafrapowało mnie niespodziewane zakończenie.
Aż szkoda, że to tylko 160 stron.

Bardzo dobra książka. Do przeczytania za jednym zamachem.

No, no...( zaskoczenie).
Nie spodziewałam się, że w tej prostej fabule znajdę tak zawiłą relację dwóch uzależnionych od siebie kobiet. Mocno zafrapowało mnie niespodziewane zakończenie.
Aż szkoda, że to tylko 160 stron.

Bardzo dobra książka. Do przeczytania za jednym zamachem.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

453 użytkowników ma tytuł Strażniczka domu na półkach głównych
  • 269
  • 184
86 użytkowników ma tytuł Strażniczka domu na półkach dodatkowych
  • 40
  • 13
  • 8
  • 7
  • 6
  • 5
  • 4
  • 3

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Tysiąc księżyców Sebastian Barry
Tysiąc księżyców
Sebastian Barry
Świetna tematyka, ale nie będzie to moja ulubiona powieść tego irlandzkiego pisarza. Czasy po wojnie secesyjnej, stan Tennessee, trafiamy na jedną z farm, gdzie żyją bohaterowie powieści, a więc Winona Cole, która pochodzi z plemienia Lakotów i jest narratorką w tej książce, są wyzwoleni niewolnicy, są też i byli żołnierze. W ogóle w tej powieści widzimy całą amerykańską mozaikę ludnościową, z naszej perspektywy warto chociażby wspomnieć o jednym z bohaterów, czyli Jasiu Jońskim, który jest Polakiem. Jak to u Barry'ego, jest ciężka i duszna tematyka związana z zemstą i wyrównaniem rachunków ("Czas starego Boga" mi się przypomniał). Skoro widzimy Amerykę drugiej połowy XIX wieku, to oczywiście za każdym rogiem czai się zło, drogami poruszają się bandy maruderów i bandytów, mnożą się napady i morderstwa, na drzewach wiszą powieszeni ludzie, a prawo jest egzekwowane w sposób delikatnie mówiąc średni. Nie trudno się domyśleć, że w tej sytuacji niektórzy nasi bohaterowie ze względu na kolor skóry nie znajdują się w dobrym położeniu i spotykają ich niemiłe rzeczy. Mój największy zarzut jest taki, że kiedy Barry sugeruje nam, że za chwilę będzie wielkie starcie, to czytelnik jednak liczy na jakieś fajerwerki w akcji, a tutaj kończy się to wszystko kapiszonem. Sporo jest tu takich meandrów, sugestii, że postać x zrobiła coś y, ale w sumie to nie wiadomo czy to faktycznie ona czy ktoś inny, trochę jak w nienajwyższej jakości kryminale. Bohaterowie mierzą się z demonami, ale jest to w dużej mierze walka wewnętrzna, związana z przebytymi traumami. Zakończenie jest pozytywne, ale jednocześnie tak prostolinijne i na zasadzie, że na ostatnich trzech stronach autor nam wyjaśni wszystkie tajemnice, więc wydaje mi się, że niektórzy czytelnicy będą zgrzytać zębami. Ta książka ma bardzo fajny, taki mętny i brudny klimat Ameryki, pełnego zła, alkoholu, niesprawiedliwości i przestępstw. Jednocześnie fajny jest zabieg, że narratorka mówi niezbyt wyrafinowanym językiem z jakimś tam specyficznym słownictwem, a już na przykład bogatsza warstwa miasteczka włada łaciną. Mimo wszystko, fabularnie był tu chyba potencjał na coś więcej.
Balcar - awatar Balcar
ocenił na71 miesiąc temu
Przez błękitne pola Claire Keegan
Przez błękitne pola
Claire Keegan
[Przeczytałam zbiór opowiadań i co mam Wam powiedzieć? ... czyli o książce „Przez błękitne pola“ bez spoilerów] Teksty na okładce czytam na końcu, bo czasem zdradzają zbyt wiele z fabuły. Bywa też, że sypią obietnicami, które się nie spełnią. To ja już wolę mieć niespodziankę. Opis na okładce zbioru opowiadań Claire Keegan to nieco rozpaczliwa próba znalezienia wspólnego mianownika w ośmiu różnych tekstach. 📣 „Najważniejszą bohaterką zawsze pozostaje ona, Irlandia – jej skomplikowana historia, która odcisnęła piętno na społecznej pamięci, wpływ Kościoła katolickiego i jego wartości, plebejska kultura i tradycja.“ 📣 Pięknie powiedziane, ale nieprawdziwe. Najważniejszymi bohaterami są... bohaterowie. Keegan nie po to się trudziła przy ich portretowaniu, żeby ktoś teraz sprowadzał wszystkie osiem opowiadań do Irlandii! Fajnie byłoby teraz trafnie określić, co naprawdę łączy te teksty, ale tak naprawdę tylko tyle, że każdy z nich przedstawia skrawek historii jakiegoś człowieka. Niektórzy z nich są samotni, niektórzy zagubieni, ale nie wydaje mi się, żeby była jakaś konkretna cecha czy stan, które byłyby wspólne dla wszystkich postaci. 📣 „Na życie ich wszystkich wpływa Irlandia: niekiedy ponura i wymagająca, ale zawsze piękna.“ 📣 Lol, nie. Nie jest tak. Fakt, że Irlandia nierzadko stanowi tło tych opowiadań, ale bez przesady – nie we wszystkich odgrywa aż tak istotną rolę. Jednak... 🇮🇪 Kocham cię jak Irlandię 🇮🇪 Trzeba przyznać, że irlandzki kontekst pojawia się w część opowiadań i to w różnych wymiarach. Katolicyzm, dawne wierzenia i silnie zakorzenione obyczaje... Na mnie największe wrażenie zrobiło przedstawienie przywiązania niektórych bohaterów do ziemi. O, to jest Irlandia, którą znam z literatury! Przychodzą mi na myśl postaci z „Przeminęło z wiatrem“ czy z „Na wschód od Edenu“ (Scarlett O'Hara czy Samuel Hamilton to Amerykanie irlandzkiego pochodzenia!). To było takie dobre! 🏆 Moja ocena: 6/10 Uwielbiam pióro Keegan, ale ten zbiór zostawił mnie z mieszanymi uczuciami. W każdym z opowiadań znalazłam coś ciekawego, ale przy żadnym nie poczułam głębokiego zachwytu. Być może miało na to wpływ tłumaczenie, w którym zdarzały się niezręczności, a nawet błędy (w języku literackim narzędnik od „dwie“ to nadal „dwiema“, nie „dwoma“). Moja rekomendacja? Jeśli planujecie czytać coś autorstwa Keegan, to zdecydujcie się raczej na „Drobiazgi takie jak te“, a opowiadania zostawcie sobie na dokładkę, jeśli zatęsknicie za autorką albo za Irlandią ;) {6/52/2026, papier, z biblioteki}
Ola_wbibliotece - awatar Ola_wbibliotece
ocenił na62 miesiące temu
Białość Jon Fosse
Białość
Jon Fosse
Białość (norw. "Kvitleik") to krótka nowela autorstwa norweskiego pisarza Jona Foss'ego, laureata Literackiej Nagrody Nobla z 2023 roku. W Polsce książka ukazała się na początku 2024 roku nakładem wydawnictwa ArtRage.  Utwór hipnotyzuje niewielką formą i językiem z wykorzystaniem strumienia świadomości, pozbawionym klasycznej interpunkcji.  Historia mężczyzny, który bez żadnego konkretnego celu i powodu wyrusza w podróż samochodem. Manewry i bezcelowość kończy się zagubieniem na odludziu, noc, śnieg i brak perspektyw. Thriller survivalowy z oniryzmem i metafizyką doświadczamy granicy życia i śmierci. Tytułowa "białość , lśnienie" w kontraście do mroku i lasu wybrzmiewa światłocieniem mistycznego doznania, wejścia w inny wymiar, pomostu pomiędzy świętami, przemijania, śmierci, straty, odejścia, pożegnania.... Twórczość określana jako "minimalizm Fossego", koncentruje się na kondycji człowieka, niepokoju oraz duchowych poszukiwaniach.  Jon Fosse to wybitny norweski pisarz i dramaturg, który w 2023 roku otrzymał Literacką Nagrodę Nobla. Komitet Noblowski uhonorował go za "innowacyjne sztuki i prozę, które dają głos temu, co niewypowiedziane". Urodził się 29 września 1959 roku w Haugesund w Norwegii. Pisze w języku nynorsk (nowonorweskim),który jest mniej powszechnym z dwóch oficjalnych standardów języka norweskiego. Debiut powieściowy "Raudt, svart" ukazał się w 1983 roku. Jest autorem powieści, poezji, esejów ,sztuk teatralnych i książek dla dzieci Twórczość zalicza się do norweskiego postmodernizmu. Książki Fossego przetłumaczono na ponad 50 języków, w tym polski, a dramaty wystawiono na wielu scenach świata, popularne w Polsce. Niemiecki tygodnik „Die Woche” napisał: "Na początku był Henryk Ibsen, następnie nie było nic, a teraz mamy Jona Fossego". Najważniejsze utwory dostępne w Polsce: • Septologia (I-VII) - monumentalne dzieło nominowane do Nagrody Bookera. • Trylogia (Pieśni zranione, Poświata, Koronkowa suknia). • Białość. • Pies i anioł (wiersze).  • To jest Ales • Vaim
Edyta Zawiła - awatar Edyta Zawiła
oceniła na83 dni temu
Wściekłe suki Dahlia de La Cerda
Wściekłe suki
Dahlia de La Cerda
Ta książka to idealny przykład, że potrzebuję bibliotek, ponieważ nie śledzę różnych literackich nagród, toteż kompletnie ominęła mój radar, dopóki nie spojrzałam na półkę z nowościami w mojej filii. Zbiory opowiadań zawsze są bardzo "hit or miss", zwłaszcza w momencie kulturowym, kiedy zdaje się, że ta forma zaczyna umierać. Teraz wszystko musi być długie i mieć głębokie lore. Nie ma wiele miejsca na niedopowiedzenia, dosadność bez dosłowności, na historie rzucone nam poniekąd luzem. Dahlia de la Cerda to zdecydowanie hit, nie miss. Chociaż nie wszystkie opowiadania są moim zdaniem równie dobre, żadne nie jest złe i wszystkie mają tu swoje miejsce, ponieważ w ten czy inny sposób mierzą się z tematami mizoginii, problemów społecznych oglądanych przez soczewkę na wskroś meksykańską, oraz po prostu kultury, której autorka się nie wstydzi i nie próbuje jej wygładzać z myślą o barierze kulturowej pomiędzy sobą a szerszą publicznością, do której mogłaby dotrzeć. Podobał mi się ogromnie język, który oczywiście jest również zasługą dobrej pracy i wyczucia tłumaczki, ale jednak musiała ona na czymś pracować. Podobało mi się, że chociaż wszystkie teksty są pisane jak monologi do czytelnika, każdy głos narracyjny jest trochę inny, nawet u postaci o podobnym tle, gdyż każda ma inną osobowość. Podobało mi się, że autorka unika prostej dychtomii "kobieta zawsze dobra, mężczyzna zawsze zły", co nie jest łatwym zadaniem w pracy orbitującej wokół kobietobójstwa (khem, "They Never Learn", khem). Podobał mi się nawet skręt ku wątkom paranormalnym, który też miał w sobie coś bardzo folkowego, bardzo ściśle splątanego z kulturą w której się na tak krótko, ale intensywnie mogłam zanurzyć. Myślę, że ogromną zaletą jest również motyw przeplatających się opowieści, który jest dla mnie niczym spłata kredytu zaufania, jaki dałam autorce – bo udowadnia mi, że to nie są losowo wybrane teksty, że to zostało jakoś przemyślane i ułożone według pewnej logiki, że ktoś wie, co robi, zanim mi tę książkę zaserwuje. Podoba mi się również, być może najbardziej, brak oczywistej odpowiedzi, na ile ostatnie opowiadanie w zbiorze jest autentyczną spowiedzią, a na ile fikcją równą reszcie opowieści. Ogólnie to jest książka na max. dwie godziny lektury, jeśli ktoś czyta bardzo wolno – ale cóż to za dwie godziny.
Rosaline - awatar Rosaline
ocenił na81 miesiąc temu
Wizja świata. Opowiadania wybrane John Cheever
Wizja świata. Opowiadania wybrane
John Cheever
Rzadko daje “10” zbiorom opowiadań, ale dla takiego arcydzieła innej oceny być nie mogło. John Cheever kreśli porażający obraz amerykańskiej średniej klasy średniej oraz wyższej z nowobogackich suburbiów Wschodniego Wybrzeża, mieszkańców kredytowanych domów z samochodem na podjeździe, basenem i idealnie przyciętym trawnikiem. I tylko on jest idealny. Mamy tu wielką dekonstrukcję amerykańskiego mitu, który zawsze był nieco oszukańczy i mocno nieegalitarny, co dzisiaj rysuje nam się szczególnie wyraźnie. Z tych tekstów - bezlitosnych dla postaci świata przedstawionego, ale także dla osoby czytającej - jednoznacznie wynika, że American Dream to jedna wielka lipa, choć protagoniści uporczywie trwają w ułudzie, że jest inaczej. “Gości w salonie Farguarsonów zdawało się jednoczyć milczące przeświadczenie, że żadna przeszłość nie istnieje, żadnej wojny nie było – że na świecie nie ma zagrożeń ani problemów”. Większość bohaterów żyje w wiecznej niepewności, by nie powiedzieć: w strachu, przed utratą stanu posiadania: majątkowego, społecznego, rodzinnego - żadne inne uczucia, a już szczególnie wyższe , nie mają tu racji bytu… A już najgorzej, gdy ktoś, kto wierzy w wieczny wzrost i nieograniczony zysk, spotka się z klęską finansową, która pociąga za sobą wszystkie możliwe i niemożliwe pozostałe. “Są takie chwile, gdy zmarszczki wokół ludzkiego oka przypominają podmyte półki skalne, a wpatrujące się w nas źrenice mają w sobie coś tak po zwierzęcemu dzikiego, że nie wiemy, co począć”. Pustka życia tych wzorowych mieszczan, poza miastem mieszkających, poraża - choć rzadko ich samych. Odnajdujemy tutaj to wszystko, co możemy sobie sami wyobrazić: rasizm, obłudę religijną i seksualną, brak jakichkolwiek ideałów - oprócz kultu dolara, odmóżdżającą pracę oraz przede wszystkim: mizoginię. Kobiety nie mogą się odnaleźć w tym generalnie męskim świecie: “- Mam paskudne wrażenie, że jestem postacią w serialu komediowym – powiedziała. – To znaczy może jestem niebrzydka, nieźle ubrana, dzieci mi się udały, są dowcipne i urocze, ale mam paskudne wrażenie, że jestem czarno-biała i że każdy może mnie wyłączyć. Po prostu mam paskudne wrażenie, że można mnie wyłączyć”. Nikt tu nie jest szczęśliwy, relacje w małżeństwie to dramat. Mężowie mają zawsze kogoś na boku. Obowiązkowo niepracujące nieszczęśliwie bez reszty żony, nudzą się po całych dniach, wpadając w alkoholizm. “Wydaje ci się, że panie domu patrzą na ciebie z góry i są nieuprzejme.(...) Taki to już układ. Miało się wrażenie, że zachowują się tym godniej i dostojniej, im więcej piją”. Dzieci rzadko są kochanymi pociechami, zwłaszcza, że są fatalnie traktowane, nikt nie dba o ich formację, lecz tylko o formę. Praca - jakakolwiek i gdziekolwiek jest mocno toksyczna, ale i tak lepsze to niż nic: “— Daliśmy tę pracę komuś innemu, chłopcze — powiedział zachrypniętym, łagodnym tonem, jakby mówił do własnego syna. — Nie dzwoń więcej. Mamy ważniejsze sprawy na głowie niż odbieranie telefonów. Ten drugi facet po prostu bardziej się nadawał, synku. To wszystko. Nie dzwoń już więcej”. Toksyczne jest i jedzenie, jak to w Hameryce: “O pierwszej wrócili do domu na rozgotowane mięso i twarde jak kamień ziemniaki, czyli ich zwyczajowy niedzielny obiad”. Pułapka kredytowa wisi niemal nad każdym: “Próbował zdobyć pożyczkę, ale ani jego pensja, ani posiadany patent nie stanowiły wystarczającego zabezpieczenia, aby uzyskać kredyt na innych warunkach niż rujnujące”. “- Jeśli mam być całkiem szczery, bardzo się martwię o pieniądze. Wcale nie jestem pewien przyszłości. Zresztą nikt nie jest. Gdyby coś mi się stało, dostaniesz ubezpieczenie, ale to w dzisiejszych czasach na długo nie starczy”. Autor miał silne poczucie ironii: “Zachodzę w głowę, czemu w tym najzamożniejszym, najsprawiedliwszym i najznakomitszym ze światów, gdzie nawet sprzątaczki ćwiczą w wolnym czasie Chopinowskie preludia, wszyscy wyglądają na tak zawiedzionych”. Nie może się obyć bez rodaków: “Gotowała nam wynajęta na lato Polka, Anna Ostrowik. Była wspaniała – wielka, gruba, serdeczna kobieta, która swoją pracę traktowała poważnie. Lubiła gotować, lubiła, gdy się jej posiłki jadło i doceniało”. Jedno jest tam, o czym sam się przekonałem: wspaniałe: awifauna: “Śpiewały ptaki - kardynały i ostatnie drozdy wędrowne” (BTW: rybołowy wszędzie, gdzie tylko jest woda, nie to co u nas - ok. 70 par…). Największe natężenie frustracji, złych emocji, czyli wzajemnej nienawiści w rodzinach, występuje w opowiadaniu “Mąż na przedmieściach”. W kolei w “Ten o piątej czterdzieści osiem” przykładna lekcja dla mobbera z nowojorskiej firmy, który wykorzystał młodą pracownicę, dojeżdżająca tak jak ona jednym z dziesiątków “commuter trains” z suburbiów… I tenże pociąg staje się niewidoczną dla innych sceną zemsty Obraz mężczyzn jest tu dość jednoznaczny: “– Nie będę z tobą rozmawiać przez dwa tygodnie. Czyli do dziewiętnastego. (...) Po fizycznych wdziękach- jedynych, jakie miała do zaoferowania – nie było śladu. (...) Poróżnił się z małżonką – jak każdy mężczyzna z kobiety zrodzony. Ot, ludzka natura”. “Wiele spośród poznanych kobiet wybrał, ponieważ brakowało im poczucia własnej wartości”. “Życie wszystkich innych ludzi wyobrażała sobie chyba jako wspanialsze, niż było w rzeczywistości. Mieszkała w pokoju, który jemu wyglądał raczej na szafę”. “Kiedy jakąś godzinę później wkładała po tym ubranie, płakała. Zbyt mu było miło, ciepło, sennie, by się szczególnie przejąć jej łzami. (...) Kiedy wyszła na lancz, zadzwonił do kadr i kazał ją zwolnić. I wziął wolne popołudnie”. “Odsiecz nadejdzie już za minutę, myślał Blake; (...) ale pociąg się zatrzymał, ludzie wsiedli, wysiedli, a Blake wciąż był na łasce tej kobiety. Z ewentualnością, że odsiecz nie nadejdzie, nie umiał się zmierzyć”. “Ucisk lufy na brzuchu trochę zelżał. - Od życia chciałam zawsze tylko odrobinę miłości - powiedziała”. W “Olbrzymim radiu” zamiast programu ze studia, słychać to, co dzieje się w mieszkaniach sąsiadów. "Podsłuchała przejawy niestrawności, miłości fizycznej, bezdennej próżności, wiary i rozpaczy. (...) Dobywający się tego ranka z urządzenia bezpośredni, czasem nawet brutalny język zdumiewał ją i wprawiał w zakłopotanie". Wstrząsający jest tragikomiczny “Pływak” - bezwzględnie najlepsze opowiadanie zbioru. Neddy Merrill - nieświadomy że to podróż w ciemność - wraca do domu w luksusowej miejscowości, raz idąc, a raz płynąc przez kolejne baseny swoich sąsiadów. Tam i wtedy baseny poszczególnych posesji oddzielały tylko żywopłoty (sic!). “Jak gdyby w jednej chwili dojrzał – okiem kartografa – ów sznur basenów, półpodziemny strumień, przebijający się krzywizną przez całe hrabstwo. Poczynił odkrycie, oto jego wkład w nowożytną geografię; strumień postanowił nazwać Lucinda, na cześć żony”. “Była to jedna z tych niedziel w samym środku lata, gdy wszyscy mówią: +Za dużo wczoraj wypiłem+”. “Szwankowała mu pamięć? Czy też tak ją wytrenował w wypieraniu nieprzyjemnych faktów, że uszkodził sobie zmysł prawdy? Obstawał jednak przy własnej oryginalności i miał niejasne słynne poczucie, że jest postacią legendarną”. “Wracając do domu inną trasą niż zwykle, czuł się jak pielgrzym, odkrywca, człowiek niesiony przeznaczeniem, a wiedział że na całym szlaku znajdzie przyjaciół”. I nagle przyjemność staje się drogą przez mękę, nie tylko fizyczną. Raz basen jest pusty, a woda spuszczona, gdzie indziej wymagane są specjalne identyfikatory. Ned musi też przejść w slipkach autostradę. W jednym z domów ignorujący go czemuś “przyjaciele” milionerzy; w innym dawna, rozczarowana kochanka. “Wciąż by tylko gadała o pieniądzach. To jeszcze gorsze niż jedzenie groszku nożem”. Bohatera nie opuszcza jednak nadzieja - o pardon: wiara w obowiązkowy sukces. “Miłość – a raczej łóżkowa kotłowanina – to najwspanialszy eliksir, środek przeciwbólowy, kolorowa tabletka, która przywróci jego krokom sprężystość, jego sercu radość życia”. “Czemu czuł, że musi ukończyć przeprawę, choćby zagrażała jego życiu? W którym momencie ten dowcip, ten żart, ten wygłup przerodził się w coś poważnego.(...) Zawrócić nie mógł (..) Mniej więcej w godzinę pokonał taki dystans, że powrót stał się niemożliwy. Przepłynięcie całego dystansu okazało się zadaniem ponad jego siły– skąd jednak mógł o tym wiedzieć”. A gdy już stanie przed swym domem…… Od razu obejrzałem ekranizację tej noweli z lat 60., z Burtem Lancasterem w roli tytułowej. I przekonałem się po raz tysięczny, że jednak to, co najważniejsze, nie jest dostępne kinomanowi, w przeciwieństwie do czytelnika… To trzecia moja książka Wydawnictwa Czarne z serii “opowiadania amerykańskie” - po znakomitych “Ci, co nieśli” Tima O’Briana oraz “Instrukcji dla pań sprzątających” Lucii Berlin, a jeszcze od nich lepsza. Następne przede mną. PS Tłumacz używa gdzieś zwrotu “Salopczycy” - pojęcia, którego nie ma go w Internecie, czyli coś takiego zapewne nie istnieje (nie chodzi chyba o ludzi w salopkach, po cóż byłaby wtedy wielka litera). Ponadto kolejny tu przypadek bezsensownej przedmowy - i to samego Juliana Barnesa. Nie tylko mogłoby jej nie być, ale nawet i powinno….
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na102 miesiące temu
Raj Abdulrazak Gurnah
Raj
Abdulrazak Gurnah
Kiedy w 2021 roku Abulrazak Gurnah otrzymał literacką Nagrodę Nobla, jego twórczość w Polsce była zupełnie nieznana. Żadna z książek brytyjsko-tanzańskiego pisarza nie była tłumaczona na polski. (Na marginesie: To doskonale pokazuje intelektualną nędzę polskich wydawców, którzy tłuką amerykańskie kryminalne badziewie, a nie dostrzegają rzeczy naprawdę godnych uwagi. To samo zresztą działo się z innym afrykańskim noblistą Nadżibem Mahfuzem, o którym polscy wydawcy (i czytelnicy) dowiedzieli się w momencie uhonorowania go nagrodą) Zupełnie przypadkowo w końcu lat 90., będąc w Londynie, kupiłem „Paradise” (Raj) tego pisarza. Pamiętam, że fabuła wydała mi się raczej nieskomplikowana, chociaż różnokolorowość – etniczna, religijna, językowa – opisywanej Afryki Wschodniej mnie zafascynowała. Nie egzotyką, a bogactwem właśnie. A już urzekł mnie sposób opowiadania Gurnaha, który każdej scence, każdemu akapitowi dał smak, rytm, humor chociaż styl wydaje się prosty. Dzisiaj, prawie trzydzieści la później zakończyłem lekturę polskiego tłumaczenia „Raju”. Pierwsza uwaga – podziękowania i ukłony Krzysztofowi Majerowi. Nie zgubił się ani styl, ani koloryt powieści Gurnaha. Druga uwaga – dobra literatura nie starzeje się nigdy. „Raj” przyniósł mi dzisiaj równie wiele wzruszeń co trzy dziesięciolecia wcześniej. Tylko – potencjalnym czytelnikom uwaga: Nie sprowadzajcie przesłania powieści Gurnaha do egzotyki i problemu kolonizacji. Proza Gurnaha jest znacznie bardziej wielowymiarowa, wielopoziomowa. Czytając o dziejach Yusufa, za spłatę długu sprzedanego właściwie w niewolę przez własnego ojca wujowi Azizowi, i o przyjaźni Yusufa z Khalilem, nie zpominajcie o historycznym i społecznym tle tej opowieści – bo to właśnie tło stanowi istotę opowiadania
Jacek Jarosz - awatar Jacek Jarosz
ocenił na91 miesiąc temu
Małe preludia Helen Garner
Małe preludia
Helen Garner
Głównymi bohaterami kameralnej prozy australijskiej pisarski są Dexter i Elizabeth, oboje po czterdziestce, w czasie studiów byli blisko ze sobą, a teraz spotkali się przypadkowo na lotnisku w Melbourne, kiedy to Elizabeth czekała na przylatującą nastoletnią siostrę Vicky. Nasza para bohaterów ma już swoje rodziny: Dexter żonę Athenę oraz dwóch synów: mocno autystycznego Billy'ego i Arthura. Elizabeth z kolei żyje w nieformalnym związku z Philipem z którym ma córkę Poppy, no i oczywiście jest Vicky. Dość skomplikowane relacje między tą ósemką bohaterów są treścią książki. Portretuje Garner z wielką czułością swoich bohaterów, w gruncie rzeczy zagubionych ludzi, którzy często dokonują złych wyborów, ale są tylko ludźmi z ich potrzebami, tęsknotami, rutynami. To taka czuła książka, nie sposób nie lubić żadnego z jej bohaterów. Jakoś poruszyła mnie postać Vicky, która obserwując chaotyczne i zimne życie swojej siostry, zaczyna lgnąć do rodziny Dextera, gdzie jest miłość i bezpieczeństwo. W tej rodzinie jest też jakieś szaleństwo: śpiew Dextera, granie na pianinie Atheny no i szalony syn, ale też sporo ciepła. Rzecz cała jest bardzo plastyczna: maluje Garner obrazy złożone ze słów rzuconych na papier. Można te krótkie teksty potraktować jako impresje, preludia muzyczne delikatnie powiązane ze sobą. To taki kolaż scen z życia, pięknie zresztą opowiadanych, ale czytelnik musi sam je sobie złożyć w całość. Dobrze to czytać powoli, robić sobie przerwy, żeby w pełni napawać się pięknem tej prozy. To także proza poetycka, w książce znalazłem sporo pięknych zdań. Kilka przykładów: „Dexter zobaczył ją w lusterku i pomyślał, że zasnęła. Teraz, bez żadnych przeszkód, jego czułość dla całego świata natychmiast ją otuliła.” „Duży, drewniany, pokryty bliznami stół był nakryty na jednym końcu białym bawełnianym obrusem, stała na nim sterta misek i leżała garść łyżek.” Pokryty bliznami stół, piękne... „Przez okna o podniesionych brwiach dobiegał pisk metalu z ulicy na dole.” Okno o podniesionych brwiach... „Po drugiej stronie niczym podprogowe sugestie migotały sylwetki rowerzystów, którzy spokojnie jechali do domu na kolację.”
almos - awatar almos
ocenił na817 dni temu

Cytaty z książki Strażniczka domu

Więcej
Dola de Jong Strażniczka domu Zobacz więcej
Dola de Jong Strażniczka domu Zobacz więcej
Dola de Jong Strażniczka domu Zobacz więcej
Więcej