Piętnaście sekund. Żołnierze polscy na froncie wschodnim

Okładka książki Piętnaście sekund. Żołnierze polscy na froncie wschodnim autora Piotr Korczyński, 9788367121279
Okładka książki Piętnaście sekund. Żołnierze polscy na froncie wschodnim
Piotr Korczyński Wydawnictwo: Wydawnictwo Cyranka historia
440 str. 7 godz. 20 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2023-03-20
Data 1. wyd. pol.:
2023-03-20
Liczba stron:
440
Czas czytania
7 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367121279
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Piętnaście sekund. Żołnierze polscy na froncie wschodnim w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Piętnaście sekund. Żołnierze polscy na froncie wschodnim



książek na półce przeczytane 1597 napisanych opinii 1257

Oceny książki Piętnaście sekund. Żołnierze polscy na froncie wschodnim

Średnia ocen
7,7 / 10
43 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Piętnaście sekund. Żołnierze polscy na froncie wschodnim

avatar
589
81

Na półkach:

Super książka. Polecema z całego serca. I dedykuję ją proferowi Cenckiewiczowi do przeczytania. Może wtedy coś zrozumie.

Super książka. Polecema z całego serca. I dedykuję ją proferowi Cenckiewiczowi do przeczytania. Może wtedy coś zrozumie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
261
268

Na półkach: , ,

Bardzo dobra i bardzo ważna książka. Niestety fatalnie poskładana co czyni z niej rzecz ciężko strawną. Jednakże dla wszystkich miłośników historii rzecz obowiązkowa, więc polecam i daję 7 na zachętę.

Bardzo dobra i bardzo ważna książka. Niestety fatalnie poskładana co czyni z niej rzecz ciężko strawną. Jednakże dla wszystkich miłośników historii rzecz obowiązkowa, więc polecam i daję 7 na zachętę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1596
1256

Na półkach: , ,

Piotr Korczyński zebrał różne wywiady, fragmenty wspomnień i na tej podstawie zbudował opowieść dotyczącą polskich żołnierzy na froncie wschodnim podczas II wojny światowej.
Co na pewno wyróżnia się w tej pozycji, to oddanie głosu weteranom, przedstawienie kilkunastu rozmaitych życiorysów, których losy świetnie pokazują, że czasem wszystko zależy do kaprysu losu czy decyzji urzędnika.
Jednocześnie mamy też kilka perspektyw, męską i kobiecą, piechurów, kawalerzystów, ale także czołgistów. Głównie mowa o walkach pod Lenino, w okolicach Warszawy, na Pomorzu i w Berlinie. Są też oczywiście różne tematy, począwszy od poboru, po stosunki między żołnierzami a partyzantami czy Polakami a Rosjanami, zachowanie na polu walki, ale jest też ciekawy rozdział o polskich filmowcach i propagandowych plakatach. Trudno się tu do czegoś przyczepić, Korczyński przedstawia wiele wstrząsających historii, które warto ocalić od zapomnienia.
Największy zarzut można postawić strukturze pracy. Autor miesza chronologię, przeskakuje między tematami, trochę dziwnie czyta się najpierw o walkach w Berlinie, żeby potem wrócić do przeprawiania się przez Wisłę. Generalnie jednak jest to wartościowa praca, z którą warto się zapoznać.

Piotr Korczyński zebrał różne wywiady, fragmenty wspomnień i na tej podstawie zbudował opowieść dotyczącą polskich żołnierzy na froncie wschodnim podczas II wojny światowej.
Co na pewno wyróżnia się w tej pozycji, to oddanie głosu weteranom, przedstawienie kilkunastu rozmaitych życiorysów, których losy świetnie pokazują, że czasem wszystko zależy do kaprysu losu czy decyzji...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

139 użytkowników ma tytuł Piętnaście sekund. Żołnierze polscy na froncie wschodnim na półkach głównych
  • 88
  • 48
  • 3
33 użytkowników ma tytuł Piętnaście sekund. Żołnierze polscy na froncie wschodnim na półkach dodatkowych
  • 12
  • 8
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Piotr Korczyński
Piotr Korczyński
Piotr Korczyński (ur. w 1974 w Bieczu),historyk, publicysta, grafik, zastępca redaktora naczelnego kwartalnika "Polska Zbrojna. Historia", autor książek "Dawno temu na Dzikim Zachodzie", "Dla ojczyzny ratowania: szubienica, pal i kula. Dyscyplina w dawnym Wojsku Polskim", "Śladami Szeli, czyli diabły polskie", "Przeżyłem wojnę... Ostatni żołnierze Walczącej Polski"; "Zapomniani. Chłopi w Wojsku Polskim" i innych. Współautor tomów "Europejskiego kino gatunków" i "1000 filmów, które tworzą historię kina"
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Akcja Wisła '47. Komunistyczna czystka etniczna Grzegorz Motyka
Akcja Wisła '47. Komunistyczna czystka etniczna
Grzegorz Motyka
Burzliwy rok 1947 – o akcji „Wisła”. „Mówiąc inaczej, nasz stosunek do akcji „Wisła” mówi wiele o tym, kim jesteśmy, jakie mamy spojrzenie na państwo i relacje międzyludzkie. Czy bliżej nam do ciasnego nacjonalizmu, czy też do ideałów liberalno-demokratycznego społeczeństwa otwartego? Jak definiujemy swoich a jak obcych? Co naprawdę sądzimy o stalinowskim systemie?” Po II wojnie światowej powstała tak naprawdę nowa Polska. Jak inaczej powiedzieć o kraju z zupełnie nowymi granicami, strukturą ludnościową i nową władzą. Władzą komunistyczną, władzą totalitarną, wiernie realizującą polecenia Stalina. W tej komunistycznej Polsce w 1947 roku miało miejsce wydarzenie, o które spory trwają tak naprawdę do dziś. Mam tu na myśli oczywiście akcję „Wisła”. Generalnie zgodni jesteśmy co do tego, że wszystkie poczynania komunistów są godne potępienia. Sfałszowane referendum, sfałszowane wybory itp. Jednak czy równie jednoznacznie ogół społeczeństwa ocenia akcję „Wisła”? Dlaczego na to wydarzenie patrzymy nieco inaczej? Dlaczego ciągle dajemy się nabierać na komunistyczną propagandę? Na te i wiele innych pytań odpowiada niezwykle interesująca monografia Grzegorza Motyki pod tytułem „Akcja Wisła '47. Komunistyczna czystka etniczna”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Literackiego. Autor jest profesorem PAN i jednym z najwybitniejszym specjalistą historii polsko-ukraińskiej. Jego najnowsza książka zdecydowanie to potwierdza. Moim zdaniem jest to pozycja rzetelna, napisana przy tym możliwie prostym językiem, skierowana do szerokiego kręgu odbiorców. Profesor Motyka patrzy na akcję „Wisła” z wielu perspektyw. Patrzy oczami komunistycznych decydentów i zwykłych ludzi, oczami wysiedlanych i wysiedlających. Pokazuje, jak wielką krzywdę komuniści wyrządzili obywatelom własnego państwa. Stara się przy tym być możliwie jak najbardziej obiektywny, co oczywiście może na niego sprowadzić różne ataki. Już we wstępie autor daje odpowiedź na pytanie, dlaczego akcja „Wisła” jest ważna? Czy warto wracać dziś do tamtych dramatycznych wydarzeń? Czy trzeba rozdrapywać kolejną trudną kartę w polsko-ukraińskiej historii? Osobiście książkę czytało mi się bardzo dobrze. Grzegorz Motyka płynnie przechodzi od jednego wątku do drugiego, prostując przy tym wiele funkcjonujących do dziś mitów. Czy „Wisła” była naprawdę zemstą za śmierć generała Karola Świerczewskiego? Dlaczego komuniści zdecydowali się na przesiedlenie Ukraińców, Łemków i Bojków z południowo-wschodniej Polski na zachód? Czy była to jedyna droga – jak utrzymywały ówczesne władze – do rozprawienia się z bandami UPA? Gdzie zapadła decyzja o wysiedleniach – w Warszawie czy w Moskwie? Profesor Motyka kilkukrotnie przypomina, że za akcję „Wisła” odpowiada totalitarna władza. Komuniści nie musieli więc tłumaczyć się ze swoich poczynań przed społeczeństwem, nie musieli obawiać się niezadowolenia obywateli. Zadbali jednak o mocną oprawę propagandową dokonywanej operacji. Trzeba pamiętać, że ostatecznie przesiedlono około 140 tysięcy osób. Autor dokonuje szczegółowej analizy ofiar tej specjalnej operacji, stwierdzając iż akcja „Wisła” miała twarz kobiety. Dlaczego? Otóż co najmniej połowę wysiedlonych stanowiły kobiety i dzieci. Jak zatem – mając na uwadze te fakty – może bronić się teza, że nie było innej drogi aby zwalczyć bandy UPA? Z lektury książki jasno wynika, że jest to nieprawda. Oczywiście autor rozumie, że ukraińską partyzantkę należało zlikwidować. Jednak jego zdaniem można było tego dokonać po prostu siłami wojskowymi. Nie przekonuje go oficjalna narracja „władzy ludowej”. Oprócz przebiegu samej akcji sporo przeczytamy o jej następstwach. W jaki sposób zniszczono ukraińskie podziemie w Polsce? Dlaczego na Ukraina czci UPA jako swoich bohaterów? Czym był obóz w Jaworznie? Jak przebiegała ewolucja polityki PZPR w latach 1947 – 1952? Przez całą publikację przewija się również wątek pamięci. Czy dziś Polacy pamiętają o akcji „Wisła”? Jaki mają do niej stosunek? Czy możliwe jest prawdziwe polsko-ukraińskie pojednanie w przypadku tak skomplikowanej wspólnej historii? „Akcja Wisła '47. Komunistyczna czystka etniczna” to bez wątpienia bardzo ważna i potrzebna praca. Zdecydowanie polecam jej lekturę wszystkim interesującym się historią Polski. Wojciech Sobański
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na811 miesięcy temu
Rausz. Niemcy między wojnami Harald Jähner
Rausz. Niemcy między wojnami
Harald Jähner
Harald Jähner, autor znakomicie przyjętego „Czasu wilka”, w swojej kolejnej książce „Rausz. Niemcy między wojnami” ponownie zabiera nas w podróż przez kluczowy moment niemieckiej historii. Tym razem skupia się na barwnym, choć podszytym lękiem okresie Republiki Weimarskiej. To pozycja, która zasługuje na mocne 7/10 – jest błyskotliwa i erudycyjna, choć momentami traci tempo na rzecz dygresji. Jähner nie pisze klasycznej kroniki politycznej. Zamiast analizować wyłącznie protokoły dyplomatyczne, autor zagląda do kabaretów, domów towarowych, biur i na dancingi. „Rausz” to opowieść o narodzinach nowoczesności w cieniu traumy I wojny światowej. Poznajemy świat, w którym tradycyjne wartości legły w gruzach, a ich miejsce zajęła gorączkowa chęć przeżycia „tu i teraz”. Autor świetnie portretuje emancypację kobiet, rewolucję w modzie (słynne chłopczyce) oraz kult prędkości i techniki. Na plus należy zapisać niezwykły styl. Jähner pisze z polotem, sprawiając, że historia ożywa w oczach czytelnika. Potrafi połączyć analizę architektury Bauhausu z opisem nocnego życia Berlina, tworząc fascynującą mozaikę. Książka doskonale oddaje tytułowy „rausz” – stan zawieszenia między wolnością a nadchodzącą dyktaturą. Z drugiej strony, publikacja ta bywa nieco nierówna. Niektóre rozdziały, poświęcone mniej medialnym aspektom życia społecznego, wydają się przeciągnięte. Czytelnik może odnieść wrażenie, że autor momentami zbyt głęboko wchodzi w detale estetyczne, tracąc z oczu szerszy kontekst społeczny, który w tamtym okresie był przecież brutalny i pełen napięć klasowych. Choć Jähner wspomina o inflacji i kryzysie, to jednak blask neonów wydaje się tu czasem zbyt mocno przesłaniać mrok biedy. „Rausz” to fascynująca lektura dla każdego, kto chce zrozumieć, jak kształtował się fundament współczesnej kultury masowej i dlaczego tak kruchy był pokój między wojnami. To książka o marzeniach o lepszym świecie, które zderzyły się z brutalną rzeczywistością. Mimo drobnych dłużyzn, to wciąż jedna z najciekawszych i najlepiej napisanych popularnonaukowych pozycji o Niemczech tamtych lat. Jähner udowadnia, że historia to nie tylko daty, ale przede wszystkim emocje, rytm muzyki i strach przed jutrem.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na712 dni temu
Ciemniejący wiek. O niszczeniu świata klasycznego przez chrześcijan Catherine Nixey
Ciemniejący wiek. O niszczeniu świata klasycznego przez chrześcijan
Catherine Nixey
Pisała babeczka więc dziwić nie ma się czemu, iż słowa plotkarskie i emocjonalne dobrała była. Gdy pod uwagę weźmiemy, iż dzieckiem dwóch zakonników jest byłych, już wszystko układać się zacznie nam w naszej głowie życiem styranej. Tekst cały to jeden artykuł długi gazetowy w prasie lewicowej. "Wysokie Obcasy" przyjęły by go z rękoma otwartymi. Częstotliwość powtórzeń przywołuje na myśl książki składane z artykułów owych. A podobno jest to samodzielna książka pisana na podstawie notatek. Zawiodła redakcja, czy może..? Pełno tu gawędziarskiego zamieszania chronologicznego, wartościowania amatorskiego i dopowiedzeń niepotrzebnych, by wątki skleić jaśniej dla umysłów płochych. Jest to książka dla motłochu, ale i najwięcej motłoch jej potrzebuje. Napisana ażeby, nie odrywając od doczesności kieratu, bezmyślnie wciągniętą zupełnie być mogła. Przedmiot podszeptuje, że plotkara zainteresowanie wzbudzić chciała, i pewnie po części prawdą jest, iż potrzeby nakaz z wnętrzności był płynął. Nie będziemy się nad tym przebiegłem ruchem pastwić jednako. Zagadnienia poruszane tutaj na ustach wszystkich być powinny, rozbijając łby zakute, które, tak zabawnie, się w swym kołtuństwie, o tę książkę potykają rozumowo i moralnie. Ich napaści żarliwe, urazą i srogim unoszeniem się przeplatane, świętą arogancją zaprawione, zaprawdę przywołują obrazy z którymi przyjdzie nam obcować czytając. Ocena moja ze stanowiska rozumu wychodzi. Gdyby motłochowe czułości stanowić o niej miały najwyższą ocenę były by wystawiły. Pozdrawiam psycholi wąglikiem chrystianizmu zarażonych. Niechaj dusza wasza spokoju zazna kiedyś, którego sami siebie ochoczo tak pozbawiacie.
ahenathon - awatar ahenathon
ocenił na66 dni temu
Światło i płomień. Odrodzenie i zniszczenie Rzeczypospolitej (1733–1795) Richard Butterwick
Światło i płomień. Odrodzenie i zniszczenie Rzeczypospolitej (1733–1795)
Richard Butterwick
Czy była szansa na uniknięcie 123. lat? Z upadku można się sporo nauczyć, jeśli chociażby zobaczyć w Stanisławie Auguście Poniatowskim człowieka. Można tę lekcję przejść z Brytyjczykiem, który robił doktorat z Poniatowskiego w Cambridge. Profesor Richard Butterwick momentami ożywczą interpretacją opisuje polsko-litewskie państwo późno-nowożytne akcentując polityczno-społeczne uwarunkowania. „Światło i płomień. Odrodzenie i zniszczenie Rzeczypospolitej (1733-1795)” w dużym stopniu jest oparte o osobowości wpływające na losy milionów. Lekturę akurat tej wersji zdarzeń, które Polacy znają w swoim mniemaniu świetnie, bardzo dobrze uwypukla kontekst najnowszej historii (posłowie do polskiego wydania powstało latem 2022). Wszelkie problemy wewnętrzne, które z ekspansjonistycznej wizji jutra tworzą niepewność, najlepiej eksternalizować. Rzeczpospolita była świetnym poligonem i buforem dla militaryzacji sąsiadów, bo nie potrafiła (i nie mogła) własnej anarchii wyplenić. Książka nie jest w treści nowatorska, poza kilkoma odcieniami interpretacji, przywołanymi relacjami obywateli brytyjskich z epoki i grupą materialnych odkryć z ostatnich lat. Wyszła interesująca alternatywa dla ‘narodowej autobiografii’ i przede wszystkim dla ‘swojskich kolein’, które nam utrudniają grupowanie przyczyn i okoliczności czy proces separacji detali od punktów zwrotnych w dziejach. Książka podtytułem trochę wprowadza w błąd. Okres panowania Augusta III stanowi jakieś 10% objętości tekstu głównego. Stąd jest skupiona na świetle (oświeceniowych reformach za rządów ostatniego króla) i płomieniu (konfliktach, przemocy zbrojnej i rozbiorach). Historyk z takiej periodyzacji uczciwie i sensownie tłumaczy się w posłowiu. Sama praca ma sporo atutów. Dzięki specyficznemu autorstwu, wprowadza oczywistą świeżość. Rodzime historie okresu upadku (chociażby słynna synteza Rostworowskiego przywołana przez Brytyjczyka wielokrotnie) referują dzieje z perspektywy emocjonalnej, którą uformowała kultura, chociażby romantyzm. Kościuszko, Kiliński, Virtuti Militari, obiady czwartkowe,… - tu wszystko zostało pozbawione bagażu mitotwórczego. W jakimś stopniu nasze kompleksy można podleczyć, gdy chwali ktoś z zewnątrz czy prostuje nieuzasadnioną dumę. Przez całą książkę powraca motyw wpisania polskiego trudu reform w kontekst otoczenia. Niesamodzielność rządów Wettinów, gdy imperialna Rosja pilnowała bez skrupułów interesów, a jeszcze bardziej rola swoistego kondominium epoki rozbiorów, wzmacnia unikatowość zrywu reformatorskiego. Butterwick na tym kontraście utkał główną narrację. Rozbudowane analizy reakcji różnych koterii i prądów schyłkowej magnaterii na ogólnym poziomie to odtworzenie ‘typowego szkolnego dyskursu’ z areną w postaci Sejmu. W skali bliższej jednostkom, Butterwick bardzo dobrze opisał nastroje reformatorów i magnaterii. Przywołał sporo z ich korespondencji publicznej i prywatnej. Budując napięcie ostatnich dekad istnienia kraju, odtworzył zagubienie, strach i niedowierzanie (chociażby emocje roztrzęsionego Potockiego i innych Targowiczan na wieść o II rozbiorze) upadających rodów. Warto chyba sobie jeszcze raz zrekapitulować postawy, pośród których były takie, gdzie ważniejsze od tego w jakim kraju się budowało klientelę, było to, ile wiosek oddawało hetmanowi/wojewodzie pańszczyznę. Warto jeszcze wspomnieć o kilku nowościach w historiografii europejskiej. Profesor sporo miejsca poświęcił na dyskusje polskiego republikanizmu, w szczególności wpisując go w europejską myśl nowożytną filozofii politycznej. Nie zapomniał również o przywołaniu kilku badań dotyczących percepcji konfederacji targowickiej w kręgach imperialnych, gdy na kilka lat otwarto archiwa rosyjskie. Interesujące spostrzeżenia czy dobrze dobrane zestawienia politycznych zjawisk nie zastąpią jednak kilku poziomów istnienia I RP, których jest zbyt mało. Obyczajowość jest nieco zdawkowa, nawet jeśli pojawia się nieco zdań o życiu biedoty na warszawskiej Pradze. Perełki w postaci opisu zaczątków policji państwowej czy pierwsze pra-partie typu nowoczesnego – to raczej wyjątki. Istotne różnice historyczne między Koroną i Litwą nie doczekały się wzmiankowania. Historyk książkę napisał jakby była kontynuacją wcześniejszej historii szlacheckiej. Jeśli tekst miał trafić na rynek brytyjski jako zamknięte dzieło, to pozostawia sporo zagadek. Ponieważ dużo miejsca zajmują opisy reform i kolejne etapy ustawodawstwa Rzeczypospolitej, to przemilczenia o wielu mechanizmach mogą dezorientować. Sejmiki, ich relacje z sejmem, rodzaje konfederacji, typy sejmów i proces elekcji – to wszystko jest nieusystematyzowane i pojawia się wprost, jeśli akurat jest potrzebne w wywodzie. W przypadku gospodarki, również wprowadzanej tylko wtedy, gdy stanowiła element próby konkretnych reform, jest tylko nieco lepiej. Na szczęście przy odrobinie wyobraźni, można sobie dopowiedzieć niewolnicze konsekwencje stwierdzenia: „Gospodarczy wpływ reform na majątki szlacheckie średniej wielkości, z których wiele nie mogłoby funkcjonować bez darmowej pracy, mógł okazać się zabójczy.” Wciąż jednak brakowało mi danych liczbowych, które urealniałyby opisy. System walutowy kraju i dodatkowo trzech państw zaborców komplikują ocenę wartości kroplówek uzyskiwanych przez Skarb w wyniku reform i zawieszają w próżni imperialistyczne wydatki Prus, Rosji czy ich poziomu pasożytowania na I RP. Nieco zawiodłem się na wątku mieszczańskim. W książce ‘czarna procesja’ formalnie się nie pojawia, a postulaty najmłodszej warstwy społecznej rozpłynęły się w uniwersałach, napomnieniach czy kolejnych artykułach Konstytucji. Być może Brytyjczyk obiektywnie ocenił ‘mizerię’ tego zrywu Dekerta i innych i jako detale po prostu zignorował? „Światło i płomień” nie jest przełomem. To raczej ‘powtórka z historii’. W kilku jednak punktach bardzo przydatna naszej martyrologii, być może słusznym poglądom wielu Polaków, które w wielości alternatyw sami w sobie czasem deprecjonujemy. Butterwick nie słodzi historii, nie jest też ‘po angielsku zdystansowany’. Szeroką wiedzą o epoce, sumiennie relacjonuje fakty. Sam Poniatowski w ostatecznej ocenie pozostaje nowoczesnym władcą, pracowitym monarchą świadomie korzystającym z prerogatyw. Warsztat pisarski profesora zaowocował ciekawym dynamizmem opowieści, więc lektura nie jest monotonna. Okres 1772-1795 jest w zasadzie jednorodnie (bez wyczuwalnych momentów szczególnie wyróżnionych, poza Sejmem Wielkim) prowadzonym dyskursem nad polską polityką wewnętrzną i zagraniczną. Z elementów technicznych, zabrakło indeksów i być może słowniczka kluczowych pojęć (głównie w związku z mechanizmami parlamentaryzmu szlacheckiego, o czym wspomniałem wyżej). W zasadzie to dobry podręcznik licealny, jako lektura przed maturą. Może nieco karmić nasze ego piękne wpisanie historii XVIII-wiecznej Rzeczypospolitej Obojga Narodów w poetykę greckiego dramatu w podsumowaniu: „Publiczne spory między reformatorami a tradycjonalistami stały się katalizatorem ożywienia kulturalnego, ale też rozbudziły naiwny optymizm co do przyszłych perspektyw Rzeczypospolitej, nieznajdujący bynajmniej uzasadnienia w sytuacji międzynarodowej. Wszystko to zostało osiągnięte dzięki wyborowi umiarkowanego kursu między Scyllą absolutnej monarchii a Charybdą rewolucyjnego terroru. W 1792 roku Rzeczpospolita budziła obawy sąsiadów, gdyż była statkiem dobrze przygotowanym do wypłynięcia na globalne wody XIX wieku. Statek ten został więc wielokrotnie ostrzelany z dział i zatopiony.” Zapewne z kolejnymi wiekami ta epoka będzie zyskiwać nowe warstwy nieuchronnego odrealnienia. Wciąż jednak musimy przepracowywać te kilka dekad upadku, jako lekcję dla zbiorowości; przynajmniej w czasie, gdy dane nam żyć akurat w środkowoeuropejskich nizinach z dość krótkimi i labilnymi tradycjami demokratycznymi. 7.0 - DOBRE z mini plusem
Carmel - awatar Carmel
ocenił na73 miesiące temu
Barbarica. Tysiąc lat zapomnianej historii ziem polskich Michael Morys-Twarowski
Barbarica. Tysiąc lat zapomnianej historii ziem polskich
Michael Morys-Twarowski
A więc tak - zainteresowania książką nabrałem po wywiadzie autora w Sigillum Authenticum - i mnie zaciekawił tematyką. Potem zbierając coś z biblioteki się napatoczyłem i tak to idzie Ogólnie książka wiele ciekawych tez. To co książka dobrze uderza w punkt - historycy u nas za bardzo się boczą by robić CZYTADŁA które przedstawią najbardziej PRAWDOPODOBNE wersje według obecnej wiedzy - chodzi o to że ludzie ciekawią się tak po ludzku jak wyglądała ta ziemia między I wiekiem a VIII w.n.e. -- nawet można tu puścić wodzę fantazję - wymyśleć dla przykucia uwagi nazwy potencjalnych wodzów, albo nadać plemionom które widzimy z archeologii że były jakieś nazwy by łatwiej było o nich mówić --- i to wszystko robiąc TWARDO I WYRAŹNIE ZAZNACZAĆ że dowody są małe, to jest dopowiedzeniem pasjonaty - a tutaj przedstawić że ktoś w książce fabularnej wymyślił tak a tak 80 lat temu - i czemu dzisiaj wiemy że to nieprawda, a tamto o dziwo prawda To właśnie robi pan Morys-Twarowski i chwała za to. Najbardziej mi zapadły wątki Krak jako karantanin - jako region z słowiańszczyzny najbardziej łaciński -- dywagacje że wanda i legenda mogła być potencjalnym jakimś rekonansem franków z czasów karola wielkiego. Jednocześnie wiem że autor tutaj użył nie do potwierdzenia tezy - ale jednocześnie nie mamy całkowitej pustki. Podobnie temat wielkiego kruka, związku lugijskiego, wandalów i ta anegdota o przybyciu rdzennych wandalów z wizytacją w kartaginie u kuzynów co wyemigrowali (swoją drogą ciekawe jak to starożytni i średniowieczni lubili takie szukanie korzeni genealogicznych - bułgarzy szukając na uralu przodków, a sasi w VIII wieku już chrześcijańscy wyruszający do dolnej saksonii nawrócić swoich kuzynów obok franków robiących to mieczem) - i że może chorwaci też mieli podobne motywy (czasem białą chorwację umieszcza się w małopolsce) Czemu z tym się tak produkuje - ogólnie chodzi o to że w pełni zgadzam się z tezami autora że jak się nie piszę o takich rzeczach nawet w taki sposób jak powyżej - tak cholera jasna o czasach sprzed Mieszka wychodzi nam Bellona z poczetem lechickich imperatorów. I kurde intelektualiści właśnie są po to by zapewniać alternatywę dla ścieku "alternatywnej historii" Książka daje duży i szybki "pasek progresu" -- duża książka, w twardej okładce, z dużymi literami i ogromnymi przypisami. Bardzo mi się podoba że przypisy autor używa dolne i nie boi się pisać w nich faktycznie a nie suchę fakty o tym że oparte na toponastyce 7 tomu jakiegoś tam językoznawcy sprzed 40 lat z numerem isbn --- a daje informacje na temat alternatywnych teorii albo co jest problematyczne w tej teorii. Wcisnąłem nawet książkę znajomemu T. na urodziny bo stwierdziłem że dosyć zgrabnie się czyta Wysoka ocenę dają w dużej mierze ze względu na bardzo potrzebną tematykę - ale lekki język bardzo mnie urzekł i mam ochotę kiedyś poczytać tą książkę o historii księstwa cieszyńskiego -- wiele jest też odniesień w tej książce do badań i dywagacji jak jakaś legenda albo nazwisko może zostawiać pamięć cale setki lat po asymilacji danego plemienia/uchodźców itd.
Bomilkar Barkas - awatar Bomilkar Barkas
ocenił na92 miesiące temu
Nasza wojna Maciej Górny
Nasza wojna
Maciej Górny Włodzimierz Borodziej
Absolutnie rewelacyjna książka, która znakomicie przybliża ten nieco zapomniany konflikt. Zapomniany to może złe stwierdzenie, raczej przykryty następnymi wydarzeniami lat 1939-1945. Mimo że to PWS była wydarzeniem decydującym, bo być może gdyby jeszcze jedno pokolenie żyliśmy jako Polacy w różnych systemach to mielibyśmy o wiele większy problem z odbudową kraju jako unitarnego. Autorzy znakomicie kreślą szeroką pespektywę, całość zasadnie dzielą na dwie główne części (Imperia i narody) ukazując jak każdy ten konflikt wpływał na naszą część Europy. Tak, bo nie jest to kolejna książką o "Wielkiej Wojnie", co właśnie jej recepcji i wpływu na Europę Środkową, Wschodnią i Południową. Czyli jak to Autorzy zauważają, wojny Pigmejów - niemniej zażartych niż te gigantów. Są tu i wątki wojskowe, polityczne ale na de wszystko społeczne, wszystko się jednak przeplata a Autorzy nie dociążają przesadnie żadnego z aspektów. Jest to też trochę odtrutka na nasze przekonanie jak to naród cały bez sporów politycznych jednoczył się w budowie kraju - no odbudowy kraju chcieli prawie wszyscy (Bo Komuniści już niekoniecznie) ale już definicja jakim krajem miała Polska być, sprawiała że konfliktów było co niemiara. Co niemiara było polityki, sporów i wewnętrznej walki. To nie o to chodzi by teraz się samobiczować, co raczej po prostu nie idealizować przeszłości bo POMIMO konfliktów wielka praca poniekąd się udała. Pozostawiam refleksji.
Petroniusz - awatar Petroniusz
ocenił na103 miesiące temu
Chachary. Ludowa historia Górnego Śląska Dariusz Zalega
Chachary. Ludowa historia Górnego Śląska
Dariusz Zalega
„Chachary. Ludowa historia Górnego Śląska” Dariusza Zalegi to książka, która wywraca do góry nogami tradycyjny sposób myślenia o regionie, zazwyczaj zdominowany przez narracje o wielkich rodach przemysłowych, królach węgla czy narodowych powstaniach. Zalega, wierny nurtowi historii ludowej, oddaje głos tym, którzy dotąd stanowili jedynie statystyczne tło – robotnikom, bezrobotnym, buntownikom i tytułowym „chacharom”. Moja ocena 7/10 odzwierciedla uznanie dla ogromu pracy archiwistycznej i pasji autora, choć z pewnymi zastrzeżeniami co do momentami zbyt silnego ideologicznego ukierunkowania narracji. Największą siłą tej publikacji jest jej oddolna perspektywa. Zalega z niezwykłą swadą opisuje Śląsk nie jako krainę potulnych i pobożnych górników, ale jako tygiel radykalnych idei, strajków i krwawych potyczek o godność. Autor przywraca pamięć o śląskich anarchistach, socjalistach i komunistach, pokazując, że tożsamość regionu wykuwała się w ogniu walki klasowej, często w poprzek podziałów narodowościowych. Dla czytelnika przyzwyczajonego do dychotomii polsko-niemieckiej, „Chachary” będą prawdziwym szokiem poznawczym – tutaj ważniejszy od języka, którym mówił robotnik, był kolor flagi, pod którą szedł do boju o lepsze jutro. Styl Zalegi jest zadziorny, konfrontacyjny, reporterski i niezwykle plastyczny. Autor potrafi ożywić dawne manifestacje, poczuć dym z kominów dziewiętnastowiecznych hut i zrozumieć gniew ludzi zepchniętych na margines. Książka jest pełna fascynujących mikrobiogramów postaci zapomnianych, które w swoim czasie trzęsły posadami śląskiego przemysłu. To historia „brudna”, pisana z perspektywy familoków i karczem, co stanowi doskonałą i bardzo potrzebną przeciwwagę dla pomnikowej historii regionu. Momentami Zalega bywa tak zafascynowany ruchem robotniczym, że traci niezbędny historykowi dystans. Narracja chwilami staje się jednowymiarowa, a autor zdaje się bagatelizować te aspekty życia śląskiego ludu, które nie pasują do schematu rewolucyjnego buntu (np. silne przywiązanie do tradycji religijnej, które bywało hamulcem dla radykalizmów). Ponadto, gęstość faktów i nazwisk w niektórych rozdziałach może być dla czytelnika spoza regionu przytłaczająca, sprawiając, że lektura staje się chwilami nużąca. Podsumowując, „Chachary” to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć Śląsk w całej jego złożoności. Dariusz Zalega udowadnia, że historia ludowa to nie tylko moda, ale konieczność, by obraz przeszłości był pełny. To książka odważna, przywracająca godność tym, których oficjalna historia próbowała wymazać lub uciszyć. Solidne siedem punktów za dekonstrukcję mitów i pokazanie, że prawdziwa dusza Śląska bije nie w gabinetach dyrektorów kopalń, ale w sercach tych, którzy mieli odwagę powiedzieć „nie”. To lektura, która zostaje w głowie i zmusza do odrzucenia wielu utartych schematów ifałszywych założeń o regionie.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na75 dni temu
Powstanie 1830-1831. Utracone zwycięstwo? Sławomir Leśniewski
Powstanie 1830-1831. Utracone zwycięstwo?
Sławomir Leśniewski
Czyta się tę książkę z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony — podziw dla autora: za rzetelność, imponujący wachlarz źródeł współczesnych i z epoki. Z drugiej — narastające zażenowanie i smutek, gdy z kart książki wyłania się obraz nieuzasadnionych decyzji, pominiętych okazji, zaprzepaszczonych szans. Kadra oficerska rozpołowiona na pół. Generałowie — w dużej mierze przerażeni faktem otwartego wystąpienia przeciw Imperium, zachowują się ostrożnie, czasem wręcz asekuracyjnie. Z kolei niżsi oficerowie — zmotywowani, gotowi poświęcić życie. Przywódców powstania wydają się być niezainteresowani jego wynikiem, a może i samym jego istnieniem. Przerażeni wizją nowego państwa, które mogłoby pozbawić ich stanowisk i przywilejów. A przecież — mówi autor — w tamtym momencie historia dawała Polakom szansę. W obliczu słabości carskiej władzy, epidemii cholery, wyczekującej postawy pozostałych zaborców, mając doświadczonych napoleońskich weteranów i entuzjazmie nastawioną ludność — można było zwyciężyć. Leśniewski w pasjonujący sposób rozbija mit czarno-białego świata. Pokazuje, że w dziejach — tak wtedy, jak i dziś — więcej znaczą charaktery, ambicje, prywatne rachuby niż dobro ogółu. I trudno nie pomyśleć, że niewiele się później zmieniło. Musiało minąć prawie sto lat, musiało narodzić się nowe pokolenie — stłamszonych, ograbionych z majatków, stłamszonych kulturowo Polaków — by w 1918 roku sięgnąć po niepodległość. Choć i tu ta zgoda narodowa nie trwała długo. Autor przypomina, że historia, nawet ta „dawno miniona”, wciąż pozostaje żywa. Wnioski z jego książki można bez trudu odnieść do wielu momentów późniejszej historii Polski — i może także do współczesności. Mochnacki powiedział: „Pod łagodnym obcym rządem naród polski powstaje, bo może; pod tyranią — bo musi.” I to był chyba ten najłatwiejszy moment, gdy Polska mogła. Miała ludzi, doświadczenie, czas, i swobodę — i to właśnie wtedy przegrała.
mariuszowelektury - awatar mariuszowelektury
ocenił na85 miesięcy temu
Węgry na nowo. Jak Viktor Orbán zaprogramował narodową tożsamość Dominik Héjj
Węgry na nowo. Jak Viktor Orbán zaprogramował narodową tożsamość
Dominik Héjj
Początkowo dość ciężko wchodziło mi się w lekturę, ale z czasem dałem się pochłonąć całkowicie. Dużo podróżuję, uwielbiam Budapeszt (świetne miejsce na citybreak) i mam sympatię do Węgier, ale przyznam, że tamtejszych realiów politycznych do tej pory zbytnio nie znałem. Dzięki książce, która jest napisana w sposób bardzo ciekawy, zaczynam rozumieć bardziej węgierskie myślenie i podejście do stosunków międzynarodowych. Bliżej mi do prawicy i nie miałem złego zdania o Wiktorze Orbanie (cenię m.in. węgierską politykę prorodzinną czy postawienie się nielegalnej migracji),ale autor, którego od lat śledzę na Twiiter/X, fajnie wyjaśnia to, jak Fidesz zawłaszczył węgierskie państwo i jak rozgrywa społeczeństwo patriotyzmem (nieco zakłamanym) i sentymentami do utraconych terenów. Nie zmieniłem zdania o Orbanie o 180 stopni, ale widzę teraz w nim dużo hipokryzji i politycznego zakłamania. Nie miałem go za ideał polityka, ale wydawał mi się silnym przywódcą z zasadami, czego nie można powiedzieć o polskich liderach politycznych. Czasami czytając książkę, mam wrażenie, że autor nawet nie próbuje znaleźć jakiś pozytywów Orbana i jego ugrupowania, a wydaje mi się, że takie są, jeśli ten człowiek jest tyle lat u władzy. I odpowiedzią na to nie może być wyłącznie sprzyjający Fideszowi system wyborczy i medialna propaganda. Co mnie zaskoczyło, to to, jak różnią się od siebie nasze narody. Widziałem też wiele podobieństw w rządach Fideszu to czasu, gdy w Polsce rządził PiS. Warto przeczytać, jeśli chce się lepiej zrozumieć inne europejskie państwo i jego postępowanie. Autor oczywiście nie usprawiedliwia działań węgierskiego rządu, ale pokazuje jego tok myślenia i pokazuje inną perspektywę. Warto przeczytać, jeśli jest się po prostu ciekawym świata, zwłaszcza tego nam najbliższego, europejskiego. Węgierskich nazwisk i nazw politycznych nie idzie zapamiętać, ale nie to jest najważniejsze
AdamKrokowski - awatar AdamKrokowski
ocenił na81 miesiąc temu

Cytaty z książki Piętnaście sekund. Żołnierze polscy na froncie wschodnim

Więcej
Piotr Korczyński Piętnaście sekund. Żołnierze polscy na froncie wschodnim Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne