rozwińzwiń

Sprzedam dinozaura. Paleontolodzy, kolekcjonerzy i przemyt skamielin

Okładka książki Sprzedam dinozaura. Paleontolodzy, kolekcjonerzy i przemyt skamielin autorstwa Paige Williams
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Sprzedam dinozaura. Paleontolodzy, kolekcjonerzy i przemyt skamielin autorstwa Paige Williams
Paige Williams Wydawnictwo: Bo.wiem Seria: Mundus popularnonaukowa
480 str. 8 godz. 0 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Seria:
Mundus
Data wydania:
2022-11-25
Data 1. wyd. pol.:
2022-11-25
Liczba stron:
480
Czas czytania
8 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788323351900
Tłumacz:
Aleksander Gomola
Ile kosztuje przeszłość?

Na aukcji w Nowym Jorku za milion dolarów sprzedano szkielet potężnego dinozaura z gatunku Tarbosaurusbataar.

Nieco później okazało się, że z Mongolii przemycił go Eric Prokopi, znany pasjonat skamielin od lat zajmujący się poszukiwaniem, preparowaniem i sprzedażą cennych okazów. W tym przypadku posunął się jednak o krok za daleko. Grupa paleontologów zaalarmowała rząd Mongolii i rozpętała się zażarta międzynarodowa batalia o bezcenny szkielet, a Prokopi mógł tylko obserwować, jak jego życie rozpada się na kawałki.

Sprzedam dinozaura to fascynująca opowieść o barwnym świecie kolekcjonerów, handlarzy, przemytników i podejrzanych transakcjach. W lukratywnej branży, jaką jest obrót cennymi skamielinami, od lat trwają napięcia między nauką i komercją, a granica między tym, co jest legalne, a co nie jest, często się zaciera. Autorka prowadzi nas przez kontynenty i tysiąclecia, zadając pytanie: do kogo należy przeszłość?
Średnia ocen
7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sprzedam dinozaura. Paleontolodzy, kolekcjonerzy i przemyt skamielin w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Wyróżniona opinia i

Sprzedam dinozaura. Paleontolodzy, kolekcjonerzy i przemyt skamielin



618 124

Oceny książki Sprzedam dinozaura. Paleontolodzy, kolekcjonerzy i przemyt skamielin

Średnia ocen
7,2 / 10
73 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Sprzedam dinozaura. Paleontolodzy, kolekcjonerzy i przemyt skamielin

avatar
16725
3229

Na półkach: ,

Moja fascynacja dinozaurami nie była zwykłym dziecięcym zauroczeniem; to była prawdziwa, żarliwa młodzieńcza miłość. Godzinami potrafiłam wpatrywać się w ryciny przedstawiające diplodoki, a nazwy takie jak parazaurolof czy deinonych brzmiały dla mnie bardziej swojsko niż imiona kolegów z podwórka. Wtedy świat paleontologii wydawał mi się czystą, romantyczną nauką o odkrywaniu tajemnic przeszłości. Książka Paige Williams, Sprzedam dinozaura. Paleontolodzy, kolekcjonerzy i przemyt skamielin, brutalnie, choć fascynująco, weryfikuje te marzenia, obnażając mroczne, komercyjne zaplecze świata skamielin. Moja ocena to mocne 7/10.

W centrum tej reportażowej opowieści stoi Eric Prokopi, człowiek, którego można by nazwać „komercyjnym paleontologiem”. Williams z reporterską precyzją śledzi jego losy, skupiając się na sprawie szkieletu Tarbosaurus bataar – bliskiego krewniaka słynnego T-Rexa. Prokopi kupuje kości w częściach, pieczołowicie je składa, konserwuje i wystawia na aukcji w Nowym Jorku za astronomiczne kwoty. Problem pojawia się w momencie, gdy o swoje dziedzictwo upomina się Mongolia, z której skamielina została nielegalnie wywieziona.

Głównym atutem książki jest ukazanie głębokiego rozłamu w środowisku osób kochających prehistorię. Z jednej strony mamy naukowców, dla których każda kość wyjęta z kontekstu stratygraficznego (miejsca znalezienia) traci 90% swojej wartości badawczej. Z drugiej strony poznajemy kolekcjonerów i handlarzy, którzy twierdzą, że gdyby nie ich prywatna inicjatywa i fundusze, wiele skamielin po prostu zgniłoby w ziemi, nigdy nie ujrzawszy światła dziennego.

Williams świetnie kreśli tło prawne i polityczne tego procederu. Pokazuje, jak czarny rynek skamielin oplata glob – od pustyni Gobi, przez marokańskie warsztaty rzemieślnicze, aż po luksusowe domy aukcyjne, gdzie gwiazdy Hollywood licytują czaszki drapieżników jako modne dodatki do salonu. Autorka nie ocenia Prokopiego w sposób jednoznaczny; rysuje portret człowieka z pasją, który pogubił się w labiryncie niejasnych przepisów i własnej ambicji.

Paige Williams pisze z ogromną swobodą, łącząc język naukowy z tempem thrillera prawniczego. Reportaż jest gęsty od faktów, ale dzięki narracyjnemu zacięciu nie nuży. Autorka potrafi sprawić, że opis procesu preparacji kości staje się niemal tak ekscytujący jak scena pościgu.

Dlaczego zatem „tylko” 7/10? Momentami książka wpada w zbyt drobiazgowe dygresje dotyczące procedur celnych i administracyjnych, co nieco wyhamowuje impet opowieści. Również liczba bohaterów drugoplanowych może czasem wprowadzać mętlik w głowie czytelnika.

Sprzedam dinozaura to lektura obowiązkowa dla każdego, kto kiedykolwiek marzył o odnalezieniu własnego tyranozaura. To otrzeźwiające spojrzenie na to, jak kapitalizm potrafi zawłaszczyć nawet historię zapisaną w kamieniu sprzed 70 milionów lat. Paige Williams udowadnia, że w dzisiejszym świecie nawet kości potrafią krzyczeć – szczególnie gdy w grę wchodzą wielkie pieniądze.

Moja fascynacja dinozaurami nie była zwykłym dziecięcym zauroczeniem; to była prawdziwa, żarliwa młodzieńcza miłość. Godzinami potrafiłam wpatrywać się w ryciny przedstawiające diplodoki, a nazwy takie jak parazaurolof czy deinonych brzmiały dla mnie bardziej swojsko niż imiona kolegów z podwórka. Wtedy świat paleontologii wydawał mi się czystą, romantyczną nauką o...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
775
106

Na półkach:

Ciekawa lektura, chociaż według mnie gdyby została nieco okrojona z niektórych wątków lub szczegółów które bezpośrednio nie dotyczą tematu, byłaby jeszcze lepsza. Zdecydowanie na plus łatwy i przystępny język, dzięki temu jest przyjemna w odbiorze nawet dla laików.

Ciekawa lektura, chociaż według mnie gdyby została nieco okrojona z niektórych wątków lub szczegółów które bezpośrednio nie dotyczą tematu, byłaby jeszcze lepsza. Zdecydowanie na plus łatwy i przystępny język, dzięki temu jest przyjemna w odbiorze nawet dla laików.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
19
15

Na półkach:

Z punktu widzenia zbieraczy, kolekcjonerów, pasjonatów i paleontologów pozycja niemal obowiązkowa. Dla czytelników mniej zajmujących się tą tematyką książka może być momentami nudna.

Z punktu widzenia zbieraczy, kolekcjonerów, pasjonatów i paleontologów pozycja niemal obowiązkowa. Dla czytelników mniej zajmujących się tą tematyką książka może być momentami nudna.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

443 użytkowników ma tytuł Sprzedam dinozaura. Paleontolodzy, kolekcjonerzy i przemyt skamielin na półkach głównych
  • 353
  • 85
  • 5
41 użytkowników ma tytuł Sprzedam dinozaura. Paleontolodzy, kolekcjonerzy i przemyt skamielin na półkach dodatkowych
  • 19
  • 7
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Sprzedam dinozaura. Paleontolodzy, kolekcjonerzy i przemyt skamielin

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wielka księga Marsa. Wszystkie obsesje na punkcie Czerwonej Planety Marc Hartzman
Wielka księga Marsa. Wszystkie obsesje na punkcie Czerwonej Planety
Marc Hartzman
Dla mnie seria „#nauka” wydawana przez Uniwersytet Jagielloński, a ostatnio przez utworzone przez nich wydawnictwo „bo.wiem” jest w tej chwili najlepszą serią książek popularnonaukowych w Polsce. Po każdą pozycję z tej serii sięgam bez zastanowienia i zawsze to jest wspaniała lektura. Na wielkie uznanie zasługuje sposób wydania tej książki, w twardej oprawie, pełna barwnych ilustracji, zdjęć, archiwalnych materiałów prasowych, które same w sobie stanowią interesujący dodatek, z których możemy czerpać wiedzę. Układ materiałów w książce, różna kolorystyka stron i wyeksponowanie ciekawych cytatów i informacji uatrakcyjnia jej czytanie. Książka nosi podtytuł „Wszystkie obsesje na punkcie Czerwonej Planety”, czyli jak przez wieki zmieniało się nasze postrzeganie tej planety. Zainteresowanie Czerwoną Planetą sięga tysiące lat wstecz, już starożytni Egipcjanie nazwali ją:”Ta Czerwona”, a Chińscy astronomowie zobaczyli „ognistą gwiazdą” i uznali ją jako znak „zguby, rozpaczy, wojny i morderstwa”. Jednak gdy, w 1877 roku włoski astronom odkrył, że planeta Mars jest pokryta osobliwą linearną strukturą i określił je, jako kanały, myśląc o kanałach naturalnych. Natomiast w tłumaczeniu na język angielski oznaczało kanały sztuczne. Później inni astronomowie to potwierdziły i wielu z nich zaczęła wierzyć, że jest to niezbity dowód na istnienie życia pozaziemskiego. Dla mnie było szokiem, że największe umysły tamtych lat opowiadali się za życiem na Marsie i istnieniu inteligentnych Marsjan. Ciekawe, uważali, że Marsjanie są na wyższym poziomie rozwoju niż Ziemianie. Oczywiście tę dyskusję podgrzewała prasa. W 1906 roku profesor Edward S. Morse po miesięcznej obserwacji Czerwonej Planety w obserwatorium orzekł, że Mars jest bezsprzecznie zamieszkały. Tesla i Marconi wykryli sygnały pochodzące z Marsa. Aleksander Graham Bell chciał rozszerzyć swoją działalność o Marsa. Ilość różnych teorii, jakie obiegały świat, wygłaszane przez największych uczonych, teraz nas szokuje. Największe umysły tej epoki opisywały dokładnie wygląd Marsjan, chociaż do ich wyglądu nie byli zgody. W swoim testamencie z 1891 roku madame Clara Gouget Guzman pozostawiła francuskiej Akademii Nauk sto tysięcy franków „do przekazania, bez względu na narodowość, pierwszej osobie, która znajdzie sposób na komunikację z jakąś gwiazdą – mam tu na myśli wysłanie sygnału do gwiazd i otrzymanie odpowiedzi na ów sygnał, z wyłączeniem planety Mars, ponieważ jest ona wystarczająco dobrze znana.” Nagroda ta w 1969 już została wypłacona. Gdy w połowie XIX wieku powstał spirytualizmu, w centrum ich zainteresowania znaleźli się Marsjanie. Szwedzki wynalazca i naukowiec Emanuel Swedenborg spotkał się z Marsjanami. W latach dwudziestych XX wieku nijaki doktor Hugh Mansfield Robinson porozumiewał się telepatycznie z wielkouchą, mierzącą blisko dwa metry Marsjanką imieniem Oomaruru. Konwersacja ta trafiła na nagłówki gazet na całym świecie. Nie było to jedyne medium, które prowadziło konwersacje z Marsjanami. W 1930 roku większość naukowców odeszła już od pozaziemskich geniuszy, to jedna wciąż panowało przekonanie istnieniu roślinności i wody na Marsie. Przy takim zainteresowaniu Marsem musiał on podbić popkulturę. Ciekawy jest rozdział na temat książek i filmów, jakie powstawały O Marsie i Marsjanach. Większość z nas książkę H.G.Wellsa „Wojna światów”, choć to nie jedyna jego książka na temat Marsa. Mało kto wie, że w 1898 roku pojawiła się napisana przez innego autora kontynuacja, w której Ziemianie dokonują podboju Marsa i zemsty. Wiemy o zamęcie w USA, które wywołało nadane przez radio słuchowisko na podstawie „Wojny światów”. Mało, kto wie, że 12 lutego 1949 roku w Ekwadorze, gdzie też nadano adaptację, tej powieści, jednak nie uprzedzając radiosłuchaczy, że to jest fikcja. W wyniku paniki zginęło 15 ludzi. Oczywiście gdy mowa o Marsjanach od razu nasuwa się temat UFO. Tak więc i tej sprawie autor poświęca rozdział. Wszystkie marzenia spełzły, gdy statek kosmiczny ” JPL Mariner 4” 14 lipca 1065 roku znalazł się na orbicie Marsa i przesłał zdjęcia. Chociaż na podstawie tych zdjęć też snuto różne dziwne teorie. Rozpoczęła się nowa era poznawania Marsa, którą możemy śledzić. Cały czas trwa dyskusja na temat życia na Marsie. Jest to o tyle ważne, że Traktat o przestrzeni kosmicznej zabrania „niekorzystnych zmian w środowisku Ziemi wynikających z wprowadzenia materii pozaziemskiej.” Czyli mógłby być problematyczny powrót z Marsa. W 1976 Viking 1 musiał być wysterylizowany, aby nie zabić marsjańskie życie. Interesujące są też dyskusje o możliwości długiego przebywania ludzi w kosmosie przy braku grawitacji lub jak na Marsie przy obniżonej grawitacji. Od tak prozaicznych, ale niezwykle ważnych tematów jak wydalanie W 2016 ogłoszono konkurs o opracowanie łatwiejszych i bezpieczniejszych sposobów zachowania regularności wypróżnień w przestrzeni kosmicznej, gdy astronauci muszą przez dłuższy czas przebywać w skafandrach. Ważnym tematem jest też prokreacja i seks w mikrograwitacji. Możemy też przeczytać o planach kolonizacji Marsa. Nie jest to typowa literatura popularnonaukowa, gdyż oprócz wiedzy dostarcza nam też rozrywki. Mnie ta książka zafascynowała, bo o wielu sprawach nie miałam pojęcia, a jednocześnie czytając ją, świetnie się bawiłam i nie raz w duchu się zaśmiewałam. Autor napisał książkę, która uczy i bawi, połączył intelekt z humorem w idealnych proporcjach. Każdy znajdzie coś dla siebie. Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na105 miesięcy temu
Gorączka 2 Meg Gardiner
Gorączka 2
Meg Gardiner Michael Mann
Wyciągnąłem ja a ona mnie Film Gorączka obejrzałem od dechy do dechy kilka jak nie kilkanaście razy. O książce dowiedziałem się przez przypadek. Odczekała swoje na półce, aczkolwiek nie dużo biorąc pod uwagę inne wolumeny i trafiła w trzewia mych oczu i mózgu. Szkoda było mi w filmie losów głównego bohatera, ale nic nie zmieni już tych faktów. Książkę wchłonęłem momentalnie i nie pamiętam kiedy ostatnio tak dobrze czytałem. Dalsze losy Chrisa i jego próba ucieczki, jako jedynemu z szajki gangsterów i czy mu się udało? Film jak też książka jego kontynuacja to top of top sensacyjnych produkcji i są najlepsze. Książkę można czytać bez oglądania filmu i nie będzie to nie wiadoma dla czytelnika. przedstawiono w niej perypetie przed filmem, fragmenty filmu niczym wyjęte z kadru, oraz po wydarzeniach w filmie. Autorzy pokazują również brutalność zarówno wśród bohaterów tzw negatywnych, ale także wśród stróżów prawa. Przewrotność to nie tylko domena gangsterów ale w policji też, a Hana ma delikatnie mówiąc spięcie z Baumanem. Człowiek, ja jestem w stanie zlokalizować bardzo dokładnie swoje dwa ludzkie narządy wewnętrzne ciała i jest to serce i mózg. Myśl głową kochaj sercem. Nil przegrał niestety swoją przyszłość i marzenia moim zdaniem przez głupią chęć zemsty. Jeśli Nil wybrał by miłość i spokój wiódł by prawdopodobnie dobre dostatnie życie u boku kochającej go kobiety-bezcenne. Choć nie da się ukryć tego, że Nil ma paskudnego pecha, szczęście też, ale pech przechyla szale na jego niekorzyść. I powiedział bym, że jako gangster jest za dobrym człowiekiem. Tak. Dokładnie tak jest za dobrym człowiekiem. Trudno powiedzieć komu tak naprawdę kibicujesz w ujęciu całej historii, ale jedno jest pewne sku..... Wardel ma za dużo szczęścia, czy sięgnie go sprawiedliwość? Zakończenie trochę zaskakujące ale tak naprawdę powinno być w dobrej książce, to znaczy takie kiedy nie widzimy jego zarysu, choćby jego nitki kiedy czytamy książkę powiedzmy w jej połowie.
SŁONY - awatar SŁONY
ocenił na91 rok temu
Seria fortunnych zdarzeń. Rola przypadku w procesie powstawania planety, życia oraz ciebie Sean B. Carroll
Seria fortunnych zdarzeń. Rola przypadku w procesie powstawania planety, życia oraz ciebie
Sean B. Carroll
Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się jak to możliwe, że człowiek mimo tylu lat istnienia Ziemi znalazł się na tym świecie? Książka „Seria fortunnych zdarzeń. Rola przypadku w procesie powstawania planety, życia oraz Ciebie” odpowiada na to pytanie. Jest to swoista dawka biologicznej wiedzy przedstawiona w inny sposób. Stanowi ciekawą refleksję na temat postawania świata oraz tego jak przypadek zadecydował o tym, że w tym momencie żyjemy. Książka jest interesującym spojrzeniem na to, jak wiele przypadkowych zdarzeń musiało się wydarzyć w określony sposób, aby stworzyć naszą planetę i umożliwić powstanie życia na niej, a także powstanie nas, ludzi. Autor Sean B. Carroll, wybitny biolog i twórca popularnonaukowych książek, opowiada o fascynujących odkryciach naukowych, które ujawniły rolę przypadku w powstawaniu różnorodności i piękna w naturze. Książka w ciekawy sposób przedstawia historię naszej planety i procesów, które przyczyniły się do powstania życia. Autor pokazuje, że wiele z tych procesów miało swoje źródło w przypadku. Jednym z przykładów jest uderzenie asteroidy, które spowodowało wymarcie dinozaurów i otworzyło drogę do powstania ssaków, a w efekcie także do powstania człowieka. Autor porusza również kwestie, jakie kroki były potrzebne do powstania i ewolucji życia, a także do powstania człowieka. Opisuje zawiłości w procesie ewolucji i jakie czynniki miały na nią wpływ, w tym między innymi losowe mutacje. W ten sposób pokazuje, że nasze istnienie na Ziemi w takiej postaci, jaką znamy, jest w dużym stopniu przypadkowe. Czy zatem naukowe fakty muszą być trudnym w odbiorze tekstem? Okazuje się, że w przypadku tej książki tak być nie musi. Zazwyczaj dawkę wiedzy dostajemy w naukowym stylu pisania. Autor tej książki połączył wiedzę z prostym w odbiorze przekazie, dodając ciekawe fakty z życia. Autor łączy naukowe fakty, z zaskakującymi historiami z życia. Książka podchodzi do powstania świata, zwierząt a wreszcie ludzi w zupełnie inny sposób. Kto by pomyślał, że wszystko to co nas otacza jest kwestią przypadku? Nauka kojarzy nam się z faktem, czymś co można wytłumaczyć. Tu dostajemy zupełnie inną interpretację. Autor nie boi się stwierdzenia, że wszystko jest kwestią przypadku. Jednak sam PRZYPADEK, jest czymś trudnym do pojęcia i zdecydowanie ciężko bez odpowiedniej dawki wiedzy połączyć go z naukowymi faktami. Sean B. Carroll w swojej książce zrobił to w taki sposób, że wszystko to staje się dość oczywiste, a rola przypadku jest na tyle istotna, że bez niej nie moglibyśmy mówić o czymkolwiek związanym z naszym życiem. Jest to genialna forma przekazu naukowej treści i podejścia do kwestii przypadku z zupełnie innej strony. Jako naukowego faktu, bez którego nie można by było przedstawić powstania życia na ziemi, a przede wszystkim nowych gatunków dzięki którym istnieje gatunek człowieka. Ta książka to doskonała dawka wiedzy z zakresu biologii, która przykuwa uwagę osób, którym z biologią nie po drodze, tak jak w moim przypadku. Polecam ją do przeczytania wszystkim, którzy chcieliby poznać historię świata i początku ludzkości z innej perspektywy, a jednocześnie wciąż przedstawionej w naukowej formie.
AngelikaS - awatar AngelikaS
ocenił na73 lata temu
Się porobiło! Pechowe dni w historii. Klęski, katastrofy i nieszczęścia na każdy dzień roku Michael Farquhar
Się porobiło! Pechowe dni w historii. Klęski, katastrofy i nieszczęścia na każdy dzień roku
Michael Farquhar
Książka Się porobiło! Pechowe dni w historii. Klęski, katastrofy i nieszczęścia na każdy dzień roku autorstwa Michael Farquhar to nietypowy kalendarz ludzkich porażek, wpadek i katastrof, który udowadnia, że historia bywa nie tylko patetyczna, ale i absurdalnie zabawna. Autor, znany z popularyzatorskiego podejścia do dziejów, tym razem serwuje czytelnikom kompendium nieszczęść przypisanych do konkretnych dni roku. Efekt? 365 powodów, by poczuć się lepiej ze swoimi własnymi niepowodzeniami. Farquhar z reporterską skrupulatnością i satyrycznym zacięciem opisuje zarówno spektakularne katastrofy, jak i drobne, lecz kompromitujące potknięcia znanych postaci. Znajdziemy tu historię niecierpliwego udziałowca Apple Inc., który sprzedał swoje udziały za grosze, tracąc w przyszłości miliardy dolarów, jak i opowieść o hotelarzu, który przez słaby wzrok zniszczył bezcenne dzieło Pablo Picasso. Obok finansowych dramatów pojawiają się też wydarzenia niemal groteskowe – jak katastrofalny eksperyment indyjskiego władcy z afrodyzjakiem czy słynna powódź melasy w Boston, która w 1919 roku zamieniła ulice miasta w lepką pułapkę. Jednym z najbardziej znanych epizodów przywołanych w książce jest językowa wpadka prezydenta Jimmy Carter podczas wizyty w Polsce, kiedy to jego przemówienie – w wyniku błędnego tłumaczenia – nabrało zupełnie niezamierzonego, osobistego charakteru. Takie historie pokazują, że nawet najpotężniejsi ludzie świata nie są odporni na kompromitację. Największą zaletą książki jest jej forma. Krótkie, dynamiczne rozdziały sprawiają, że lektura przypomina przeglądanie kroniki sensacyjnych doniesień. Każdy dzień roku przynosi nową historię – czasem tragiczną, czasem absurdalną, często łączącą oba te elementy. Farquhar zachowuje przy tym balans między makabrą a humorem. Nie wyśmiewa ofiar tragedii, lecz raczej podkreśla ironiczny wymiar losu i ludzkiej omylności. Styl autora jest lekki, przystępny i pełen ciętego dowcipu. To historia opowiedziana bez nadęcia, za to z wyczuciem komizmu sytuacyjnego. Nic dziwnego, że książka została doceniona przez takie tytuły jak The Wall Street Journal czy The Washington Post, które zwróciły uwagę na jej optymistyczny – paradoksalnie – charakter. To bowiem katalog porażek, który przynosi pocieszenie: skoro innym przydarzały się tak spektakularne wpadki, nasze codzienne niepowodzenia wydają się znacznie mniej dotkliwe. „Się porobiło!” to książka idealna do czytania fragmentami – przy kawie, w podróży, przed snem. Spodoba się miłośnikom ciekawostek historycznych, anegdot i czarnego humoru. Choć nie jest to pogłębiona analiza procesów historycznych, nie taki jest jej cel. To raczej rozrywkowy przewodnik po ciemniejszych kartach kalendarza, który udowadnia, że historia to nie tylko wielkie zwycięstwa i przełomowe odkrycia, ale także seria spektakularnych pomyłek. Podsumowując, książka Farquhara to makabryczna, ale niezwykle zabawna kolekcja ludzkich potknięć. Bawi, zaskakuje i – co najważniejsze – pozwala nabrać dystansu do własnych „pechowych dni”.
Bettygreen - awatar Bettygreen
ocenił na82 miesiące temu
Inna opowieść wigilijna Elizabeth Ann Scarborough
Inna opowieść wigilijna
Elizabeth Ann Scarborough
Dla Moniki Banks praca jest najważniejsza. W jej życiu nie ma miejsca na nic innego, a już na pewno nie na rodzinę i miłość. Kobieta prowadzi firmę komputerową, jest bardzo wymagająca i surowa. Odmawia swoim pracownikom urlopu i to (a jakże inaczej) także w Wigilię. Czy coś może sprawić, że kobieta zmieni swoje nastawienie do życia i ludzi? Na ekranie jej komputera pojawia się duch – Ebenezer Scrooge (tak, tak - ten sam!). Odkrywa on, że świat bardzo się zmienił od jego czasów i chociaż wie, że duch miłości, hojności i przebaczenia jest wieczny, będzie potrzebował znacznie więcej niż odrobiny wsparcia technicznego, by przekonać Monicę do przemiany, jeszcze zanim nadejdzie świt. Czy jest w stanie tego dokonać? Nieco obawiałam się sięgnąć po tę książkę ze względu na oryginał, który każdy zna. Ale w końcu kochamy historie, które już znamy. Tym samym tysięczna wersja bożonarodzeniowego klasyku osadzona we współczesności bardzo do nas przemawia. „Inna opowieść wigilijna” jest faktycznie inna od tej, która jest nam dobrze znana. Tutaj wszystko jest nowoczesne, a świat zwariował na punkcie technologii. Fabuła jest intrygująca i pomysłowa chociażby ze względu na ducha Scrooge'a. Ma nam pokazać, że nie warto gonić jedynie za dobrami materialnymi, bo przecież to nam nie zastąpi ani ciepła rodzinnego, ani też bliskości drugiego człowieka. Piękna książka o tym co najważniejsze w czasie świąt i w całym naszym życiu.
Antares - awatar Antares
ocenił na61 rok temu
Bielmo. Niezwykły przypadek Edgara Allana Poe Louis Bayard
Bielmo. Niezwykły przypadek Edgara Allana Poe
Louis Bayard
Kiedyś trafiłam na tę książkę na LC. Wrzuciłam na półkę "do przeczytania", bo zainteresowało mnie nazwisko E.A.Poego w podtytule. W tym roku trafiłam na książkę w bibliotece i postanowiłam spróbować się z nią zmierzyć. Łatwo nie było. Chyba najlepiej oddaje sedno książki jeden z blurbów, że "czyta się tę powieść jak zaginioną klasykę". Coś w tym jest. Klimat jest bardzo XIX - wieczny, trochę duszny, trochę sentymentalny, trochę poetycki. Przyznam, że miałam myśli, że nie skończę, bo trudno wchodziło mi się właśnie w ten poetycki aspekt, w tę masę opisów i rozwodzenia się nad pojedynczą sceną przez kilka stron. A już szczytem spowolnienia akcji były rozdziały pisane w formie listów wspomnianego Poego. Zachęciła mnie opinia znajomych o filmie, który powstał na podstawie książki - zakończenie wbija w fotel. Myślę - dobra - jakoś może dam radę przebrnąć. I w sumie dobrze, że nie odpuściłam czytania. Krótko o fabule - opiera się na rozwiązaniu sprawy samobójstwa kadeta w szkole wojskowej w West Point w 1830 roku. Emerytowany detektyw, poproszony o dyskretne śledztwo do pomocy bierze sobie jednego z kadetów tejże szkoły, niejakiego Edgara Allana Poego. To, co się rodzi z relacji dwojga panów i to w którą stronę autor nas prowadzi z tą historią jest najciekawsze. No i rzeczywiście zakończenie jest mocne. Z jednej strony trochę teatralne i nawet przerysowane, ale z drugiej strony autor w ostatnich rozdziałach zarzuca nam taki zwrot akcji, że ostatnie 40 stron przeczytałam na jednym wydechu, z myślą "niemożliwe". Wiedziałam, że Poe zagra tu kluczową rolę, niemożliwe było, żeby autor z ikony światowej literatury klasycznej zrobił bohatera negatywnego, ale to było główne pytanie, które stawiałam sobie podczas czytania: "Kim jest tu Poe?". I myślę, że Poe dostał tu najlepszą z możliwych ról. Cała jego postać na końcu stała się kompletna i mocno intrygująca, już pomijam, że najbardziej kluczowa. W końcu muszę sięgnąć po książki tego klasyka i myślę, że support w postaci tej książki, jest dobrym początkiem. Ostatecznie, mimo, że książka jest trudna do czytania, szczególnie dla tych, którzy są przyzwyczajeni do współczesnych kryminałów, odbieram ją pozytywnie i z wysoką oceną. I myślę, że szczerze mogę polecić.
madeline - awatar madeline
ocenił na84 miesiące temu
Lodowa księżniczka J'nell Ciesielski
Lodowa księżniczka
J'nell Ciesielski
Muszę przyznać, że na początku książka mnie wciągnęła. Zaczęło się ciekawie i zachęcająco, jednak im bliżej końca tym zaczęło się robić coraz bardziej bajkowo, nierealistycznie wręcz schematycznie jak w każdym romansie. Swieta wykreowana na idealnie piękną, bez wad, która jest “chodzącym aniołem”, niedostępna, nieufna. Z jednej strony miała być przedstawiona jako wyniosła i zimna, zamknięta w ramach swojego pochodzenia, jednak od samego początku przedstawiona jest jako jedyna rozsądnie myśląca i rozumiejąca rzeczywistość, w której znalazła się jej rodzina. Potrafi zapomnieć o tytułach, zadbać o siebie i rodzinę, nie boi się pobrudzić sobie rąk czy zająć pracą. Ostatecznie wybiórczo jest “lodową księżniczką”, a w pozostałych przypadkach jest po prostu Swietą. Nie mogłam zupełnie przekonać się do tej postaci. Jest tak pełna sprzeczności. Chce, ale boi się, jest silna, harda i wyniosła, ale też niepewna siebie, zagubiona. Raz jest silną i niezależną kobietą, która potrafi zawalczyć o rodzinę, zadbać o nią, wstawić się za ludźmi z nizin społecznych, innym razem jest po prostu mimozą, która już była gotowa powiedzieć to i tamto, ale jednak coś ją powstrzymywało. Scena kłótni z Wynnem pod koniec książki była tak żenująca….schemat wyciągnięty rodem z najtańszego romansidła. Kiedy wydaje się, że wszystko już będzie w porządku, że wszystko jest na dobrej drodze, nagle Swieta dowiaduje się szokujących informacji (bo wcale wcześniej nie spodziewała się, że coś jest nie tak i wcale nie męczyła Wynna, że jest nieswój xD SZOK) i oczywiście zamiast wyjaśnić sprawę, poczuła się głęboko urażona, zdradzona, oszukana, więc musiała odpalić awanturę jak typowa Grażyna xD (oczywiście bardzo chciała się do niego przytulić, ale ta zniewaga była zbyt dotkliwa i bolesna xD). Lubię lekkie romanse, ale powtarzające się idiotyczne schematy czasami aż bolą i odbierają radość z czytania. Podobnie z zakończeniem książki...akcja jak z miliona innych książek czy filmów. Anna była najbardziej przerysowaną postacią, która posiadała wszelkie stereotypowe cechy rosyjskiego arystokraty, które tylko można mieć. Tej postaci nie dało się po prostu lubić mimo, że pod koniec książki autorka próbuje pokazać ją w dobrym świetle. Moim ulubionym bohaterem w całej książce był Wynn. Jego kreacja, poczucie humoru bardzo do mnie trafiły. Taki chodzący, nieistniejący ideał, o którym w jakimś stopniu marzy każda kobieta - opiekuńczy, wyrozumiały, kochający na zabój, lojalny, wierny, szarmancki, momentami trochę szelmowski. Czasami ta jego idealność i rycerskość też była irytująca, ale w znacznie mniejszym stopniu niż Swiety. Ogólnie książkę czyta się naprawdę dobrze, szybko i przyjemnie. Fabuła potrafi wciągnąć momentami, jednak zbyt dużo głupotek pojawiających się w całej historii uniemożliwia czerpanie “pełnej” radości z czytania (np. opieka Swiety w szpitalu - coś totalnie oderwanego od rzeczywistości). Bajkowość w książkach jest ok, jednak, jeżeli książka pretenduje do bycia choć trochę historyczną, powinna trzymać się nieco bardziej realiów epoki. Ale czego oczekiwać, biorąc pod uwagę, że autorka dziękuje Netflixowi za inspirację do napisania książki. Tak, obejrzenie kilku seriali było inspiracją do stworzenia tej historii xD
nela36 - awatar nela36
ocenił na61 rok temu
Ministerstwo Prawdy Carlos Augusto Casas
Ministerstwo Prawdy
Carlos Augusto Casas
Literatura dystopijna, w oczywisty sposób nawiązująca do "Roku 1984" Orwella, choćby przez sam tytuł, ale też na wiele innych sposobów. Wydaje się, że autor chciał odświeżyć i zaktualizować tę powieść do naszych czasów. Mamy tu konsumpcjonizm i wiążący się z nim dylemat "wolność czy wygoda i bezpieczeństwo", cyfryzację, media społecznościowe, AI, fake newsy, łatwość zbierania danych i kontroli społecznej, coraz liczniejsze kamery rozpoznające twarze, upadek wolnej prasy, manipulowanie opinią publiczną, wpływanie na wybory, nakazy i zakazy "dla dobra społeczeństwa", często doraźne, a zasadniczo szkodliwe, ograniczające wolność, itd., itp. I wszystko to byłoby słuszne i bardzo ok, gdyby nie słaby warsztat. Poczynając od prostego języka, poprzez oczywiste, banalnie skonstruowane postacie, często zachowujące się w sposób niemiłosiernie infantylny, pensjonarską narrację, sztampową fabułę i przekaz bezpośredni, otwartym tekstem, bez jakichkolwiek niuansów czy światłocieni. To boli, jednak z biegiem lektury przyzwyczajamy się trochę do tej amatorki i końcowe akty osiągają swój cel, robią wrażenie. Zwłaszcza, że obrazowana rzeczywistość niespecjalnie odbiega od tego w czym żyjemy. Początkowa hiperbola, po namyśle staje się niemal odwzorowaniem 1:1. A to przeraża. W zamyśle i pomyśle rzecz ważna, brakło wykonania, ale moim zdaniem nie dyskredytuje to powieści całkowicie. Nie jest to rzecz, którą koniecznie trzeba przeczytać, ale też nie zaszkodzi. Prostota warsztatowa skutkuje lekturą łatwą, lekką i szybką. 6/10
Fidel-F2 - awatar Fidel-F2
ocenił na622 dni temu

Cytaty z książki Sprzedam dinozaura. Paleontolodzy, kolekcjonerzy i przemyt skamielin

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Sprzedam dinozaura. Paleontolodzy, kolekcjonerzy i przemyt skamielin


Ciekawostki historyczne