Słowiański horror

Okładka książki Słowiański horror
Artur GrzelakAleksandra Kozioł Wydawnictwo: Horror Masakra horror
220 str. 3 godz. 40 min.
Kategoria:
horror
Wydawnictwo:
Horror Masakra
Data wydania:
2019-09-11
Data 1. wyd. pol.:
2019-09-11
Liczba stron:
220
Czas czytania
3 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788395202254
Tagi:
Mitologia słowiańska mitologia Słowian Słowianie Słowiańszczyzna horror słowiański
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Okładka książki Zabawki Dagmara Adwentowska, Sylwia Błach, Karolina Kaczkowska, Agnieszka Kwiatkowska, Aleksandra Łaniszewska, Carla Mori, Anna Musiałowicz, Agnieszka Pruska, Joanna Pypłacz, Agata Suchocka, Izabela Szolc, Flora Woźnica, Anna Maria Wybraniec
Ocena 6,9
Zabawki Dagmara Adwentowska...
Okładka książki Tabu 2. Antologia horroru erotycznego Dagmara Adwentowska, Agnieszka Biskup, Adam Deka, Norbert Góra, Artur Grzelak, Adam Loraj, Tadeusz Oszubski, Aneta Pazdan, Jacek Pelczar, Franciszek Piątkowski, Marcin Piotrowski, E. Raj, Bogdan Ruszkowski, Tomasz Siwiec, Maciej Szymczak
Ocena 7,4
Tabu 2. Antolo... Dagmara Adwentowska...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,6 / 10
60 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
2517
1878

Na półkach: , , ,

Opowiadania o różnej tematyce, z akcją osadzoną w różnych planach czasowych. Wszystkie powiązane wątkami mitologii słowiańskiej. Większość z nich rewelacyjna, wręcz zachwycająca. Niektóre początkowo rozwijały się wolniej, ale ich puenta zawsze była powalająca.
Do tego kilka wierszy powiązanych z kulturą słowiańską. Mnie najbardziej spodobał się wiersz Slavia. Kruki też zapadły mi w pamięć.
Pozwoliłam sobie ocenić wszystkie utwory. Szczerze polecam.

Artur Grzelak – Pożóg 9/10
Adrian Turzański – Przebudzenie 10/10
Marek Kwietniewski - Żywy Ogień 6/10
Franciszek M. Piątkowski – Poroniec 10/10
Aleksandra Kozioł - Jak było 6/10
Patrycja Żurek – Śląsk 6/10
Agata Poważyńska - Wierzbowe dzieci 7/10
Adam Loraj - Siostry losu 10/10
Aleksandra Rozmus - Żądza zemsty 10/10
Maciej Szymczak – Wąpierz 9/10
Tomasz Siwiec – Bieda 10/10
Jacek Pelczar – Pieniacz 6/10
Łukasz Szczygło - Słowiańska poezja 9/10

Opowiadania o różnej tematyce, z akcją osadzoną w różnych planach czasowych. Wszystkie powiązane wątkami mitologii słowiańskiej. Większość z nich rewelacyjna, wręcz zachwycająca. Niektóre początkowo rozwijały się wolniej, ale ich puenta zawsze była powalająca.
Do tego kilka wierszy powiązanych z kulturą słowiańską. Mnie najbardziej spodobał się wiersz Slavia. Kruki też...

więcej Pokaż mimo to

avatar
143
142

Na półkach:

Cykam się, szczerze się boję, nasi przodkowie nie mieli nic z miodem, strachy, dziwy i tyle pieroństwa, przed którym należało się wystrzegać, a tak realne opowiadnia tylko potęgują strach.... idą po nas...

Cykam się, szczerze się boję, nasi przodkowie nie mieli nic z miodem, strachy, dziwy i tyle pieroństwa, przed którym należało się wystrzegać, a tak realne opowiadnia tylko potęgują strach.... idą po nas...

Pokaż mimo to

avatar
162
76

Na półkach:

Dobra, choć spodziewałam się czegoś więcej, niektóre opowiadania mocno zapadają w pamięć, innych praktycznie nie zapamiętałam, nie podam tytułów, aby nikomu nic nie sugerować, polecam przekonać się samemu. Panteon słowiańskich demonów ukazany tak w teraźniejszości jak i przeszłości, umiejętnie wplecionych w rzeczywistość, tak jakby nigdy nie odeszły a wiara w nie była ciągle żywa.

Dobra, choć spodziewałam się czegoś więcej, niektóre opowiadania mocno zapadają w pamięć, innych praktycznie nie zapamiętałam, nie podam tytułów, aby nikomu nic nie sugerować, polecam przekonać się samemu. Panteon słowiańskich demonów ukazany tak w teraźniejszości jak i przeszłości, umiejętnie wplecionych w rzeczywistość, tak jakby nigdy nie odeszły a wiara w nie była...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1399
370

Na półkach:

To ciekawa antologia popularyzująca kulturę dawnych Słowian będącą spuścizną naszych przodków z czasów przedchrześcijańskich. Znajdziemy tu dwanaście opowiadań oraz sześć wierszy.

Opowiadania są przedstawione w różnej perspektywie czasowej, zarówno w przeszłości, jak i teraźniejszości. Słowiańska groza ma wiele obliczy. O dawnych bogach, demonach, rytuałach i wierzeniach jeszcze tli się iskierka pamięci i warto ją wzniecać, gdyż tkwi w nich urok dawno zapomnianego świata.

Jest klimacik, mrok i tajemnica. Odrobinka grozy wzbudzająca dreszczyk niepokoju, ale nie strasząca. Autorzy mają fantastyczne pomysły i potrafią zaciekawić. Różnorodność tematyczna opowiadań sprawia, że każdemu tu co innego przypadnie do gustu. Do moich ulubionych z tego zbioru należą: "Pożóg" Artura Grzelaka, "Żywy ogień" Marka Kwietniewskiego, "Wąpierz" Macieja Szymczaka, "Bieda" Tomasza Siwca.

Wydanie okraszone jest świetnymi ilustracjami Michała Kędzierskiego, które dodają klimatu tej antologii. Moim zdaniem warto po nią sięgnąć, myślę że na długie, zimowe wieczory sprawdzi się idealnie.

To ciekawa antologia popularyzująca kulturę dawnych Słowian będącą spuścizną naszych przodków z czasów przedchrześcijańskich. Znajdziemy tu dwanaście opowiadań oraz sześć wierszy.

Opowiadania są przedstawione w różnej perspektywie czasowej, zarówno w przeszłości, jak i teraźniejszości. Słowiańska groza ma wiele obliczy. O dawnych bogach, demonach, rytuałach i wierzeniach...

więcej Pokaż mimo to

avatar
517
103

Na półkach:

horrorem było ją czytać...

horrorem było ją czytać...

Pokaż mimo to

avatar
86
86

Na półkach:

Dawni bogowie odeszli z niebieskiej areny. Popadli w zapomnienie i stali się tylko wzmianką zapisaną na kartach historii. Obecnie wiedzę o słowiańskim panteonie czerpiemy z zachowanych źródeł. Za sprawą zapisków kronikarzy możemy zrekonstruować fascynujący świat pogańskiej religii. Mitologia naszych praojców bardzo często staje się inspiracją dla wielu twórców.
"Słowiański horror" to klimatyczny zbiór opowiadań owiany magiczną atmosferą i zapachem świeżych ziół. Pomiędzy akapity wpleciono wyjątkowy folklor pełen przebiegłych demonów i potężnych bóstw.

Z zapartym tchem pochłaniałam zdania. Na swej czytelniczej drodze spotkałam grono przedziwnych istot. Słyszałam odgłos kopyt rogatego Boruty. Stąpał po polskiej ziemi opanowanej przez rabację galicyjską. Czułam żar bijący od człekokształtnego pożoga wyłaniającego się z płomieni. Strzygi kłapały ostrymi zębiskami z ich pysków skapywały gęste krople szkarłatnej posoki. Urodziwe Rodzanice pochylały się nad drewnianą kolebką przepowiadając los nowo narodzonego dziecka. Ognisty Swaróg rozszarpywał pazurami ciała poparzonych ofiar, a mściwiec zbierał krwawe żniwo.

Jak to bywa z antologiami znajdują się tutaj słabe ogniwa oraz teksty, które na długo pozostają w pamięci.
Na szczególne wyróżnienie zasługują:

💀 "Wierzbowe dzieci" Agata Poważyńska.
Autorka zabrała mnie do królestwa Welesa, gdzie pośród gałęzi olbrzymiego drzewa błąkały się nieszczęśliwe dusze. W tym krótkim utworze zamknęła potęgę ojcowskiej miłości oraz demoniczną naturę Dziwożony. Opisy  przedstawiające podziemną krainę są niezwykle graficzne i drobiazgowe. Pomimo ubogiej treści Poważyńska potrafiła zbudować napięcie.

💀 "Wąpierz" Maciej Szymczak.
Noc na przełomie października i listopada to czas upiorów i zjaw mamiących nieuważnych spacerowiczów na bezdrożach. Moczymorda Jasiek na własnej skórze miał się przekonać, że wędrowny dziad nie puszczał słów na wiatr. Opowiadanie jest nasycone czarnym humorem i porusza jeden z moich ulubionych motywów w literaturze.

💀 "Bieda" Tomasz Siwiec.
Idealne życie znanej modelki niespodziewanie zmienia się w pasmo nieszczęść. Wraz z tajemniczą paczką powróciła przeszłość związana z rodzinnym domem oraz coś jeszcze...coś przed czym nie można uciec.
Tomasz po raz kolejny udowadnił, że potrafi sprawnie manewrować słowem. Jego wyobraźnia to studnia niebanalnych pomysłów.

💀 "Pieniacz" Jacek Pelczar.
Dwóch nieustraszonych braci staje do walki z legendarnym potworem terroryzującym okoliczną wioskę.
Urzekła mnie historia pieśniarza oszukanego przez przewrotnego Strzyboga. Była delikatna i zarazem szorstka. Do tego dodajmy ciekawe przygody bohaterów oraz barwny język autora i mamy idealnie wyważoną kompilację.

Całość zamyka słowiańska poezja Łukasza Szczygło. Wiersze są wielowymiarowe i posiadają drugie dno. Ich interpretacja okazała się nie lada gratką!
Pragnę również zwrócić uwagę na pomysłową okładkę wykonaną przez @blodekleukocyt. Dawid w fenomenalny sposób połączył jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli - atrybut Swarzyca - z czaszką przywodzącą na myśl czerep groźnego potwora.
Podczas lektury zachwycałam się ilustracjami Michała Kędzierskiego. To skromne, minimalistyczne rysunki ujmujące prostotą i emanujące niepowtarzalnym urokiem.

Kochani!
Rodzima groza ma się bardzo dobrze,a polscy pisarze straszą w iście mistrzowskim stylu!

Dawni bogowie odeszli z niebieskiej areny. Popadli w zapomnienie i stali się tylko wzmianką zapisaną na kartach historii. Obecnie wiedzę o słowiańskim panteonie czerpiemy z zachowanych źródeł. Za sprawą zapisków kronikarzy możemy zrekonstruować fascynujący świat pogańskiej religii. Mitologia naszych praojców bardzo często staje się inspiracją dla wielu twórców.
"Słowiański...

więcej Pokaż mimo to

avatar
97
44

Na półkach:

W antologii fajnie jest, to, że można sobie wybrać opowiadanie pod kątem nazwiska autora, którego lubimy. Żeby nie katować całej książki jeśli nam 'nie leży'. W "Słowiańskim horrorze" leży, bardzo wszystko :D Jedna z lepszych antologii...dobre, bo nasze 😉

W antologii fajnie jest, to, że można sobie wybrać opowiadanie pod kątem nazwiska autora, którego lubimy. Żeby nie katować całej książki jeśli nam 'nie leży'. W "Słowiańskim horrorze" leży, bardzo wszystko :D Jedna z lepszych antologii...dobre, bo nasze 😉

Pokaż mimo to

avatar
248
23

Na półkach:

Słowiański horror to czwarta z kolei antologia z cyklu zapoczątkowanego przez Macieja Szymczaka we współpracy z wydawnictwem Horror Masakra, a pierwsza, w tworzeniu której nie brałam czynnego udziału ani jako korektor, ani jako autor. Tym bardziej ucieszyła mnie propozycja zrecenzowania zbioru i z ciekawością sięgnęłam po tę pozycję.
Niestety, muszę stwierdzić, że nadając zbiorowi tytuł Słowiański horror, wydawca strzelił sobie w stopę, gdyż czytelnik, sięgając po książkę, oczekuje kwintesencji tego, co było w poprzednich antologiach (dla przypomnienia: Krew zapomnianych bogów, Słowiańskie koszmary, Licho nie śpi). Tego nie otrzyma. Nie jest to stricte horror, raczej fantastyka z domieszką grozy, a wiedza niektórych autorów dotycząca Słowian wydaje się czasem bardziej niż pobieżna.
Czytelnik dostanie kilkanaście opowiadań i wierszy, jednych lepszych, innych gorszych, ale wszystkich wciągających i godnych uwagi.
Spośród autorów opowiadań znałam jedynie Macieja Szymczaka i Tomasza Siwca i ich twórczość, i z pewnym zaskoczeniem przyjęłam fakt, że antologii nie tworzyli w głównej mierze debiutanci, ale pisarze z pewnym dorobkiem. Podczas lektury miałam wrażenie, że na kartach książki spotykam się z pisarzami początkującymi, z niewyrobionym jeszcze stylem, ale z fantastycznymi pomysłami. Każde z przeczytanych przeze mnie opowiadań ma potencjał, a przy odrobinie pracy autora mogłoby stać się perełką. Obroniły się opowiadania, których akcja toczy się współcześnie, natomiast te, których fabuła została przeniesiona w przeszłość – a zwłaszcza gdy autorzy zdecydowali się na zabieg stylizacji językowej, mający z założenia wzbogacić opowieść – obnażały niedoskonałości warsztatowe autora. Ponadto pewnych wyrażeń użyto w nieodpowiednim znaczeniu. Dla przykładu: białogłowa (kobieta zamężna) nie jest synonimem niewiasty (kobiety nieznającej męża), choć w późniejszych czasach zaczęto te określenia traktować zamiennie. Dziatki to nie to samo co dziadki, a połóg nie jest odpowiednikiem porodu. Raziło, naprawdę, szczególnie że nie uznaję się za osobę obeznaną ani w słowiańskich wierzeniach, ani w epokowym słownictwie.
Ale skupmy się na dobrych stronach antologii.
Niekwestionowanym numerem jeden zbioru jest dla mnie Pieniacz Jacka Pelczara. Autor zgrabnie, z wprawą prowadził narrację, nie zamieszczając niepotrzebnych udziwnień językowych, dozując napięcie w odpowiednich momentach. Sama historia jest więcej niż ciekawa i warto było przeczytać całą antologię, by móc uraczyć się tym właśnie opowiadaniem.
Na uwagę zasługują również opowiadania Marka Kwietniewskiego Żywy Ogień i Aleksandry Kozioł Jak było, choć tutaj miałabym trochę uwag warsztatowych. Tak naprawdę nie mogę wymienić ani jednego opowiadania, które od początku do końca okazałoby się kiepskie czy warto je sobie odpuścić. Treść każdego jest interesująca, należałoby jedynie popracować nad formą.
Antologię wieńczy poezja Łukasza Szczygło. W udany, pełen refleksji sposób autor zapoznaje nas ze słowiańską historią i wierzeniami. Moją uwagę przykuł Kruk, zupełnie odróżniający się od pozostałych wierszy i w który według mnie poeta włożył najwięcej pracy. Opłacało się.
Podsumowując, Słowiański horror to antologia, mimo że trzymająca się motywu przewodniego, czyli słowiańskich wierzeń, dość różnorodna. To dobry towarzysz długich, zimowych nocy, kiedy sen nie nadchodzi. Co prawda noc spędzona z tą książka nadal pozostanie bezsenna, ale już nie tak długa.

(Recenzję znajdziecie na: https://grozownia.pl/2019/12/27/slowianski-horror-antologia/ )

Słowiański horror to czwarta z kolei antologia z cyklu zapoczątkowanego przez Macieja Szymczaka we współpracy z wydawnictwem Horror Masakra, a pierwsza, w tworzeniu której nie brałam czynnego udziału ani jako korektor, ani jako autor. Tym bardziej ucieszyła mnie propozycja zrecenzowania zbioru i z ciekawością sięgnęłam po tę pozycję.
Niestety, muszę stwierdzić, że nadając...

więcej Pokaż mimo to

avatar
88
9

Na półkach: ,

Maciej Szymczak jako redaktor antologii w jej wstępie zapowiedział, że książka to misja spopularyzowania kultury duchowej dawnych Słowian. Zauważa, że mitologia słowiańska to nasza polska spuścizna, którą wyssaliśmy z mlekiem matki, więc teraz potrzeba „krzesić jej ogień w pamięci”. Trudno się z nim nie zgodzić, bo ilu z nas faktycznie zna się na kulturze słowiańskiej i kojarzy choć niektóre legendy i przypowieści? Czy na pewno znamy ten mistyczny i niebezpieczny świat pełen dobrych i złych demonów, ich wróżby i święta, podczas których wzywano dusze zmarłych lub skakano przez ogniska? A przecież tak żyli nasi przodkowie, misja bronienia tej spuścizny przed zapomnieniem jest więc słuszna, pytanie zadam zgoła inne: ...czy się udała?
Odpowiedź zajęła mi zdecydowanie więcej miejsca, dlatego wrzuciłam ją tutaj:

https://skoiastyle.blogspot.com/2019/11/013-recenzja-antologii-sowianski-horror.html

Maciej Szymczak jako redaktor antologii w jej wstępie zapowiedział, że książka to misja spopularyzowania kultury duchowej dawnych Słowian. Zauważa, że mitologia słowiańska to nasza polska spuścizna, którą wyssaliśmy z mlekiem matki, więc teraz potrzeba „krzesić jej ogień w pamięci”. Trudno się z nim nie zgodzić, bo ilu z nas faktycznie zna się na kulturze słowiańskiej i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
50
35

Na półkach: ,

Czytałam wiele różnych antologii – jednego autora lub różnych. Żadna jednak nie była tak nierówna jeśli chodzi o jakość tekstów. Rzadko mogłam powiedzieć/napisać, że opowiadania są słabe (pamiętam, że na cały zbiór trafiło się z raz czy dwa jedno wyraźnie negatywnie odstające). W tym zbiorze to niestety więcej niż jeden bardzo słaby jakościowo tekst.
Wrażenie to potęguje brak redakcji i korekty (wiem, widziałam nazwisko w stopce redakcyjnej). Zwłaszcza dobra redakcja potrafi zrobić cuda i wyciągnąć słaby tekst i zrobić z niego przynajmniej akceptowanie średni. Szkoda, że tu tego zabrakło. I to też, poza jakością poszczególnych tekstów, mocno rzutuje na ogólną ocenę zbioru.


Niniejszym też przepraszam Artura Grzelaka, Franciszka Piątkowskiego, Agatę Poważyńską i Jacka Pelczara, a w dalszej kolejności też Aleksandrę Kozioł i Macieja Szymczaka za zaniżenie średniej oceny ich dzieł, ale nie mogę z czystym sumieniem przyznać tej antologii jako całości więcej gwiazdek.

A teraz po kilka słów o każdej z opowieści:

Pożóg – Artur Grzelak – Dobrze napisane i o ciekawej tematyce opowiadanie. Widać, że Autor zrobił przyzwoity reaserch, czuć w tekście słowiański klimat. Postaci, w tym tytułowy (choć wymyślony) pożóg, są pokazane wiarygodnie i nie musiałam na siłę przymykać na nic oka. Motywy działania poszczególnych osób są jasne i logiczne. Artur Grzelak dobrze też gra na uczuciach czytelnika. Może nie czułam jakiegoś wyjątkowego strachu, ale groza jest już wyczuwalna. Autor nie oszczędza swoich bohaterów, nie słodzi trudnego losu.
Nie znajduję tu nic, do czego mogłabym się przyczepić.
Uważam, że to jedno z najlepszych opowiadań zbioru.

Przebudzenie – Adrian Turzyński – Patrząc na liczbę stron, to jeden z krótszych tekstów w zbiorze, ale nie dałam rady dotrwać do końca. Odpadłam po czwartej stronie, gdyż doszłam do wniosku, że szkoda czasu i męczarni. Na przykładzie tego opowiadania widać bardzo wyraźnie braki w redakcji i korekcie. Nieutemperowany, ciężkostrawny styl z nieporadnymi zdaniami (np. zgubione podmioty wprowadzające chaos w sens zdania, czy słowa znaczeniem nie pasujące do kontekstu), to moje największe zarzuty. Większość z tych raniących oczy wpadek powinna zostać wyłapana przez redaktora, a jednak pozostała w publikacji.
Autor wyraźnie przekombinował ze stylem narracji, który dodatkowo zmieszał z przesadną wulgarnością wypowiedzi postaci. Nawet na podstawie przeczytanego fragmentu nie widzę uzasadnienia dla takiej ilości bluzgów. Do tego postaci są stereotypowo schematyczne. Ten miks plus fabuła, którą zdążyłam poznać, dalekie są od horroru, czy nawet grozy. Mnie wydały się słabej jakości parodią, już nawet nie klasy C, ale chyba Z.

Żywy ogień – Marek Kwietniewski – Tekst odbieram jako mocno przegadany w sporych fragmentach. Nie za bardzo też widzę tu akcję. Są pewne sceny, zdarzenia, ale rozmywają się w dywagacjach i opisach. Na przykład cała wstawka o biurokracji moim zdaniem jest zbędnym zapychaczem, który tylko przeszkadza w czytaniu.
Nie widzę też motywacji działania Rarocha. Sama złośliwość? Nie za bardzo to kupuję. Brakuje mi logiki w wielu zdarzeniach i działaniach.
Elementem na plus wartym wspomnienia jest oparcie pomysłu na faktycznych wydarzeniach. Szkoda tylko, że ten zawierający zalążek czegoś ciekawego pomysł został (według mnie) zmarnowany wykonaniem.
I znów muszę wspomnieć o braku korekty – zagubione przecinki, źle odmienione słowa, źle zapisane dialogi – to najczęściej rzucało mi się w oczy.

Poroniec – Franciszek M.Piątkowski – Drugie naprawdę dobre opowiadanie i to dobre pod każdym względem. Napisane wciągającym stylem, z ciekawymi postaciami, które nie są kukłami, ale żyją. Jest akcja i ciekawy pomysł na fabułę. Połączenie współczesności ze słowiańskimi bogami i demonami jest naturalne i napisane wiarygodnie, tworząc spójną całość. Po liczbie i jakości usterek (jakaś literówka czy dwie), przy wcześniej zauważonym braku korekty, widać od razu, że Autor ma opanowany warsztat i jego tekst czytało się z prawdziwą przyjemnością (pomijając fakt, że wywoływał ciarki klimatem i tematyką).

Jak było – Aleksandra Kozioł – Autorka postanowiła umieścić akcję w trakcie powstania Jakuba Szeli, czyli w bardzo konkretnym momencie naszej historii. W takim tle spotykamy ludzkiego bohatera, który w wyniku pewnych wydarzeń (za dużo zdradzać nie chcę) spotyka najsławniejszego chyba polskiego diabła – Borutę. Opowiadanie napisane jest w miarę sprawnie, ale treścią nie powala i w pamięci na długo nie zostanie.

Śląsk – Patrycja Żurek – W sumie po lekturze tego króciaka, na który składają się trzy niezależne sceny, miałam dwie reakcje: pytanie "Jaki był tego cel?" i wzruszenie ramionami. Pomijając brak połączenia (poza samą postacią Lucka) między miniaturami, wszystkie trzy rażą brakiem logiki, zbędą wulgarnością (bluzgi w narracji trzecioosobowej? – nie widzę dla nich uzasadnienia) i w sumie brakiem puenty.

Wierzbowe dzieci – Agata Poważyńska – Bardzo dobrze napisane, przejmujące i wzruszające opowiadanie. Ma kilka mocnych scen, a ostatnia jest niespodzianką. To też jeden z nielicznych tekstów, w których tak dobrze pokazane są słowiańskie wierzenia. Zdecydowanie jedno z trójki najlepszych opowiadań antologii.

Siostry Losu – Adam Loraj – Już na pierwszej stronie natknęłam się na źle odmienione słowo, dwa słowa zastosowane niezgodnie ze swoim znaczeniem, trochę błędów stylistycznych. A to wszystko w jednym, całostronicowym bloku tekstu. Dalej wcale nie jest lepiej, a wręcz dochodzą do tego błędy logiczne. Przykro mi, ale dotrwałam do momentu, w którym jedna z rodzanic przepowiada nowo narodzonemu dziecku, że doczeka się ono swych „dziadków i dziadków swoich dziadków”. Tego po prostu nie da się czytać. Rozumiem i wiem, że autor może zrobić masę różnych, nawet najgłupszych błędów, ale od tego są redaktor i korektor, by je wyeliminować przed publikacją.

Żądza zemsty – Aleksandra Rozmus – Jedyne, co mogę napisać dobrego to to, że tekst był krótki. I tylko dlatego dotrwałam do końca. Opowieść składa się z dwóch części, których akcja toczy się w różnych okresach – słowaińskich u zmiechrzu bogów i w XXI wieku. Niestety, obie części napisane są tym samym językiem. Autorka nie zważała, że w okolicach X wieku nie było np. kabaretów, więc użyła kompletnie nie przystającego do epoki słownictwa. W obu częściach też pojawiają się w narracji zbędne wulgaryzmy i kilka błędów stylistycznych i logicznych. To wszystko sprawia, że nawet jeśli był tu jakiś zalążek ciekawego pomysłu, poległ on w bitwie z wykonaniem, bo czytało cię to po prostu źle.

Wąpierz – Maciej Szymczak – Mam z tym opowiadaniem dylemat. Nie wiem, kiedy, w jakich czasach rozgrywa się jego akcja. Jest w treści kilka elementów wzajemnie się wykluczających, bo pochodzących z różnych epok. Gdyby nie ten dysonans mogłabym powiedzieć, że to ciekawa i w pewien sposób zabawna historia, zwłaszcza zważywszy na całkiem sympatyczną postać Jaśka. Mimo wszystko jednak ten czasowy misz-masz powoduje, że nie ocenię tekstu zbyt wysoko.

Bieda – Tomasz Siwiec – Oj, na dzień dobry czytelnik zostaje uraczony opisem bohaterki – takim w samych superlatywach. Gdyby autorem nie był mężczyzna, miałabym podejrzenie, że mam do czynienia z Marysią Zuzanną. Ten zabieg nie przypadł mi do gustu. Jak i przegadane bloki tekstu i tłumaczenia, wyjaśnienia. Opowiadanie średnie.

Pieniacz – Jacek Pelczar – Ostatnie opowiadanie zbioru wciąga zarówno fabułą, pomysłem na Pieniacza i braci Wilków, jak i realizacją. Jacek Pelczar w bardzo plastyczny sposób pokazuje i miejsca i ludzi. Autor wykonał kawałek dobrej roboty dopasowując także język do epoki, czym pogłębił klimat słowiańskiego świata.


Ostatnią pozycją jest zbiorek wierszy – o nich opinii pisać nie będę.

Czytałam wiele różnych antologii – jednego autora lub różnych. Żadna jednak nie była tak nierówna jeśli chodzi o jakość tekstów. Rzadko mogłam powiedzieć/napisać, że opowiadania są słabe (pamiętam, że na cały zbiór trafiło się z raz czy dwa jedno wyraźnie negatywnie odstające). W tym zbiorze to niestety więcej niż jeden bardzo słaby jakościowo tekst.
Wrażenie to potęguje...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Patrycja Żurek Słowiański horror Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd