Jaremianka. Biografia

Okładka książki Jaremianka. Biografia
Agnieszka Dauksza Wydawnictwo: Znak biografia, autobiografia, pamiętnik
624 str. 10 godz. 24 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2019-07-06
Data 1. wyd. pol.:
2019-07-06
Liczba stron:
624
Czas czytania
10 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324058174
Inne
Średnia ocen

7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jaremianka. Biografia w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Jaremianka. Biografia



książek na półce przeczytane 1678 napisanych opinii 179

Oceny książki Jaremianka. Biografia

Średnia ocen
7,6 / 10
272 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Jaremianka. Biografia

avatar
165
53

Na półkach:

Bardzo ciekawie opisana historia tego okresu międzywojennego i po-wojennego, sztuki i trudności w tamtych czasach. Smutna historia Jaremianki, niestety.

Bardzo ciekawie opisana historia tego okresu międzywojennego i po-wojennego, sztuki i trudności w tamtych czasach. Smutna historia Jaremianki, niestety.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
9
9

Na półkach:

Dzięki tej lekturze zrozumiałem, dlaczego w dziełach Marii Jaremy królował zawsze ruch.

Bo ona zawsze gdzieś biegła, zawsze gnała. Było jej pełno.

Ważny literacki pomnik postawiony jednej z najważniejszych artystek w naszej historii. Ze skrupulatnie oddanym życiem towarzyskim krakowskich uliczek, trudnościami z jakimi mierzyli się ówcześnie artyści i ukazaniem, jak prywatne życiowe wybory Jaremianki złożyły się na jej portret artystyczny.

Czytanie zwane biegiem, ale jest to dystans gwarantujący mnóstwo ciekawych wrażeń.

Dzięki tej lekturze zrozumiałem, dlaczego w dziełach Marii Jaremy królował zawsze ruch.

Bo ona zawsze gdzieś biegła, zawsze gnała. Było jej pełno.

Ważny literacki pomnik postawiony jednej z najważniejszych artystek w naszej historii. Ze skrupulatnie oddanym życiem towarzyskim krakowskich uliczek, trudnościami z jakimi mierzyli się ówcześnie artyści i ukazaniem, jak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1829
957

Na półkach:

Maria Jarema, czyli tajemnica.

Mimo upływu czasu, przeczytanej biografii, obejrzanych dzieł wciąż jest dla mnie zagadką. I to komplement. Fotografia z okładki bardzo oddaje wszystko to z czym kojarzy mi się twórczość Jaremianki: moc, sekret, misterium, eteryczność.

Rzeźbiarka, malarka, kostiumografka. Emancypantka, aktywiska, pionierka.

Czasy, w których żyła determinowały zdarzenia i decyzje, kroki i posunięcia: kolejne wojny, okupacja, zmiany granic, kryzys, bieda, polityka i przeobrażenia ustrojowe.

Urodzona w Starym Samborze życie spędziła (w większości) w Krakowie. Tam obcowała z z wielkimi świata sztuki nazwiskami: od Gottliebów czy Dunikowskiego po Kantora. Współtworzyła Grupę Krakowską, awangardę tamtych czasów.

Miała wyraziste poglądy na sztukę i życie. Wykreowała i wierzyła w obraz artysty, który ma prawo eksperymentować i ryzykować. Ta postawa nie raz sprowadzała na Jaremiankę kłopoty, zarówno z władzami, jak i krytykami sztuki. Wierność sobie - ta dewiza chyba najmocniej oddaje twórczy kanon Artystki. Takie proste i takie trudne zarazem.

Autorka skrupulatnie i z oddaniem relacjonuje poszczególne etapy życia swojej Bohaterki. Sięga do źródeł, udaje się nawet w podróż śladami paryskimi Jaremianki, szuka odpowiedzi na pytania. Wiele pytań.

I, mimo wielkiej pracy i mocy faktów jakimi dysponowała, niestety, nie raz skręciła w drogę domysłów i fabularyzowanie tego co niedostępne: myśli, konkretnych wyborów i zachowań. To niedopuszczalne w biografii. Przypuszczenia ubrane w pewność (nieznanego pochodzenia) osłabiają moc tej publikacji.

Maria Jarema, czyli tajemnica.

Mimo upływu czasu, przeczytanej biografii, obejrzanych dzieł wciąż jest dla mnie zagadką. I to komplement. Fotografia z okładki bardzo oddaje wszystko to z czym kojarzy mi się twórczość Jaremianki: moc, sekret, misterium, eteryczność.

Rzeźbiarka, malarka, kostiumografka. Emancypantka, aktywiska, pionierka.

Czasy, w których żyła...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

770 użytkowników ma tytuł Jaremianka. Biografia na półkach głównych
  • 446
  • 316
  • 8
106 użytkowników ma tytuł Jaremianka. Biografia na półkach dodatkowych
  • 57
  • 10
  • 9
  • 9
  • 9
  • 7
  • 5

Inne książki autora

Okładka książki Maria Jarema: wymyślić sztukę na nowo Agnieszka Dauksza, praca zbiorowa
Ocena 7,3
Maria Jarema: wymyślić sztukę na nowo Agnieszka Dauksza, praca zbiorowa
Okładka książki Teksty Drugie 5/2021 Historie potencjalne Katarzyna Chmielewska, Aleksandra Chomiuk, Katarzyna Czeczot, Agnieszka Dauksza, Sabina Giergiel, Mirosław Gołuński, Bogusław Grodzki, Anna Kałuża, Robert Kusek, Joanna Lisek, Adam Poprawa, Michał Pospiszyl, Kinga Siewior, Aleksandra Szczepan, Wojciech Szymański, Agata Zborowska, praca zbiorowa
Ocena 9,0
Teksty Drugie 5/2021 Historie potencjalne Katarzyna Chmielewska, Aleksandra Chomiuk, Katarzyna Czeczot, Agnieszka Dauksza, Sabina Giergiel, Mirosław Gołuński, Bogusław Grodzki, Anna Kałuża, Robert Kusek, Joanna Lisek, Adam Poprawa, Michał Pospiszyl, Kinga Siewior, Aleksandra Szczepan, Wojciech Szymański, Agata Zborowska, praca zbiorowa
Okładka książki Świadek: jak się staje, czym jest? Agnieszka Dauksza, Karolina Koprowska
Ocena 0,0
Świadek: jak się staje, czym jest? Agnieszka Dauksza, Karolina Koprowska
Okładka książki Wielogłos o Zagładzie Omer Bartov, Anna Bikont, Agnieszka Dauksza, Piotr Filipkowski, Dorota Głowacka, Włodek Goldkorn, Irena Grudzińska-Gross, Hanka Grupińska, Jan Hartman, Jurgen Kaumkotter, Agnieszka Kłos, Maria Kobielska, Tomasz Kozak, Bartłomiej Krupa, Bartosz Kwieciński, Berel Lang, Andrzej Leder, Jacek Leociak, Tadeusz Lubelski, Piotr Macierzyński, Tadeusz Miczka, Jakub Muchowski, Jean-Luc Nancy, Jakub Nowakowski, Tadeusz Nyczek, Stanisław Obirek, Andrzej Paczkowski, Maria Anna Potocka, Anda Rottenberg, Zyta Rudzka, Stanisław Ruksza, Magdalena Saryusz-Wolska, Jadwiga Sawicka, Roma Sendyka, Ann Snitow, Olga Stanisławska, Krzysztof Szwajca, Halina Taborska, Olga Tokarczuk, Andrzej Turowski, Marian Turski, Zbigniew Warpechowski, Wojciech Wilczyk, Marcin Wilkowski, Krzysztof Wodiczko, Cezary Wodziński, Wojciech Załuski, praca zbiorowa
Ocena 5,4
Wielogłos o Zagładzie Omer Bartov, Anna Bikont, Agnieszka Dauksza, Piotr Filipkowski, Dorota Głowacka, Włodek Goldkorn, Irena Grudzińska-Gross, Hanka Grupińska, Jan Hartman, Jurgen Kaumkotter, Agnieszka Kłos, Maria Kobielska, Tomasz Kozak, Bartłomiej Krupa, Bartosz Kwieciński, Berel Lang, Andrzej Leder, Jacek Leociak, Tadeusz Lubelski, Piotr Macierzyński, Tadeusz Miczka, Jakub Muchowski, Jean-Luc Nancy, Jakub Nowakowski, Tadeusz Nyczek, Stanisław Obirek, Andrzej Paczkowski, Maria Anna Potocka, Anda Rottenberg, Zyta Rudzka, Stanisław Ruksza, Magdalena Saryusz-Wolska, Jadwiga Sawicka, Roma Sendyka, Ann Snitow, Olga Stanisławska, Krzysztof Szwajca, Halina Taborska, Olga Tokarczuk, Andrzej Turowski, Marian Turski, Zbigniew Warpechowski, Wojciech Wilczyk, Marcin Wilkowski, Krzysztof Wodiczko, Cezary Wodziński, Wojciech Załuski, praca zbiorowa
Agnieszka Dauksza
Agnieszka Dauksza
asystentką w Katedrze Antropologii Literatury i Badań Kulturowych Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zajmuje się prowadzeniem zajęć z kulturowej teorii literatury, a także wiedzy o sztuce. Jest autorką blisko 60 artykułów, a także wielu książek, takich jak chociażby “Afektywny modernizm. Nowoczesna literatura polska w interpretacji relacyjnej”. Przygotowanie pełnowymiarowej biografii Marii Jaremy jest jej ostatnim zawodowym sukcesem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ginczanka. Nie upilnuje mnie nikt Izolda Kiec
Ginczanka. Nie upilnuje mnie nikt
Izolda Kiec
Obszerna biografia jednej z najbardziej intrygujących poetek dwudziestolecia międzywojennego. Autorka podejmuje próbę przywrócenia równowagi między legendą artystki a realnym obrazem jej życia i dorobku literackiego. Książka nie jest jedynie rekonstrukcją faktów – to także interpretacja, polemika ze źródłami i refleksja nad mechanizmami pamięci kulturowej. Publikacja ukazuje Ginczankę jako postać złożoną: młodą, niezwykle utalentowaną poetkę, która fascynowała się m.in. Tuwimem i czerpała inspiracje z poezji Skamandra czy Leśmiana. Jednocześnie jej wizerunek – pięknej, egzotycznej kobiety – przez lata przesłaniał wartość samej twórczości. Kiec stara się ten stereotyp przełamać, pokazując bohaterkę jako świadomą uczestniczkę życia literackiego Warszawy, ale też osobę uwikłaną w napięcia społeczne i narastający antysemityzm. Na szczególną uwagę zasługuje warsztat badawczy autorki. Kiec korzysta z licznych dokumentów, wspomnień i relacji świadków, zestawia je ze sobą i poddaje krytycznej analizie, proponując własne interpretacje. Dzięki temu biografia nie sprawia wrażenia hagiografii – przeciwnie, pozostawia miejsce na wątpliwości i niedopowiedzenia, podkreślając, że wiele fragmentów życia poetki nadal pozostaje niejasnych. Taka strategia zwiększa wiarygodność narracji i pokazuje trud pracy biografa, który musi mierzyć się z niepełnymi lub sprzecznymi źródłami. Książka jest zarazem portretem epoki. Fotografie, dokumenty oraz wspomnienia ludzi kultury pomagają odtworzyć atmosferę międzywojennego środowiska literackiego i zrozumieć kontekst, w którym rozwijał się talent Ginczanki. Tragiczny finał jej życia – aresztowanie przez gestapo i rozstrzelanie w 1944 roku – nadaje całej opowieści wymiar dramatyczny i każe patrzeć na niespełniony potencjał poetki jako na jedną z wielu strat wojennego pokolenia. Mocną stroną książki jest także próba demitologizacji bohaterki. Kiec nie unika tematów trudnych, takich jak doświadczenie zdrady czy powojenne zapomnienie twórczości Ginczanki, wynikające m.in. z uprzedzeń wobec jej pochodzenia. Dzięki temu książka staje się nie tylko biografią jednostki, lecz także opowieścią o tym, jak historia i ideologia wpływają na literacki kanon. Jeśli można wskazać potencjalną trudność lektury, jest nią momentami akademicki charakter narracji. Szczegółowość analiz i bogactwo materiałów źródłowych wymagają od czytelnika skupienia, ale jednocześnie stanowią ogromną wartość dla osób zainteresowanych historią literatury. Nie jest to biografia sensacyjna ani fabularyzowana – jej siła tkwi raczej w rzetelności i interpretacyjnej głębi. Ostatecznie „Ginczanka" jawi się jako ważna próba przywrócenia pamięci o poetce, której talent nie zdążył w pełni rozkwitnąć. To książka o kruchości kariery artystycznej, o niesprawiedliwości historii, ale też o potrzebie nieustannego reinterpretowania przeszłości.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na72 miesiące temu
Stramer Mikołaj Łoziński
Stramer
Mikołaj Łoziński
Nigdy wcześniej nie rozumiałem nienawiści. Nie mam namyśli jakiejś konkretnej nienawiści ani kontekstu historycznego, etnicznego, religijnego czy też narodowego. Nie rozumiałem. jak można nienawidzić drugiego człowieka. Nie mam też na myśli kwestii czy to moralne by nienawidzić. Nie kwestionowałem tego czy dany konkretny ktoś kogoś nienawidzi, i czy ma do tego prawo, bo tego nie rozumiałem. Rozumiałem że czyjaś sytuacja życiowa może być zła, że może być zła głównie z powodu jakiejś konkretnej osoby. Rozumiałem rozgoryczenie i rozczarowanie, zawód i zdegustowanie, złość i frustracje. Rozumiałem nienawidzić jakichś sytuacji, w tym swojej; nienawidzić jakichś cech ludzkich, zarówno w abstrakcji jak i konkretnych cech konkretnych ludzi; nienawidzić jakichś bądź czyichś zachowań. Rozumiałem nienawidzić musu kontaktu z danym człowiekiem. Ale nie rozumiałem nienawidzić konkretnego człowieka. Nienawidzić jakiegoś człowieka to nie jedyne czego nie rozumiałem, i jako człowiek mało rozumiejący nie wiedziałem, jak można być tak pewnym, tak przekonanym, tak dobrze poinformowanym by pozwolić sobie, zarówno podświadomie jak i też świadomie, by kogoś nienawidzieć. Kogoś kto ma całe życie, o którym zapewne nic nie wiem. Kogoś kto ma całą głowę myśli i idei o których nic nie wiem. Po prostu kogoś. Po przeczytaniu Stramera dalej nie wiem, ale rozumiem. Poczułem tą nienawiść, nie do kogoś na szczęście, a do bohatera powieści, ale poczułem. To uczucie nieprzyjemne, frustrujące, napędzające same siebie spiralą, powodujące odruchowe skrzywienie twarzy, paraliżujące proces myśliwy, dławiące inne emocje. Kiedy nie rozumiałem, zastanawiałem się tak konkretnie, w którym momencie jakiegoś przykładowego dnia jakiś konkretny ktoś kogoś nienawidzi. Nie mogłem pojąć kiedy ma na to czas. Odpowiedzią jest w każdym momencie odrobinę, a w szczególnych chwilach niewyobrażalnie zaciekle. To nie na nienawiść nie ma czasu, to na co innego nie ma czasu, bo dogmatycznie JEST czas na nienawiść. Zawsze. Nienawiść ma pierwszeństwo. Ufam, że każdy widzi w moich słowach mój głęboki niepokój z nienawiścią związany, że czuje tragizm człowieka nienawidzącego, że boi się nienawidzić. Ufam, że nikt nie chce nienawidzić, jeszcze bardziej niż być nienawidzonym. Szczęśliwie, wbrew wszystkim paragrafom powyżej, dla mnie książka ma wymiar pozytywny. Wszystko dla tego, że już Nathaniela Stramera nie nienawidzę. Nie wiem czy uczucie które przychodzi po nienawiści, to które czuję obecnie ma jakąś konkretną nazwę. Nie ma goryczy przyznania się do błędu. Nie ma uniesienia związanego z wybaczeniem. Nie ma ekscytacji związanej z zaprzyjaźnieniem się. Jest spokój. Książka dała mi nie tylko spokój, ale i nadzieję. Ufam, że tak jak ja przestałem nienawidzić Stramera, tak Ci którzy nienawidzą ludzi, też kiedyś przestaną. Jednocześnie nie wiem czy da się zapomnieć jak prawdziwie złym uczuciem jest nienawiść, i czy jej wspomnienie, nie tylko intelektualne ale nawet bardziej emocjonalne, zostanie ze mną na zawsze.
Mikołaj - awatar Mikołaj
ocenił na94 miesiące temu
Wędrowny Zakład Fotograficzny Agnieszka Pajączkowska
Wędrowny Zakład Fotograficzny
Agnieszka Pajączkowska
Co to właściwie jest? Ni warszawski pies, ni podlaska wydra... Wolę nie patrzeć na tę książkę jak na reportaż, bo w tej kategorii wypada tak sobie. Broni się jako pamiętnik z podróży, który dobrze się czyta, i którego wartością dodaną są opowiedziane przez napotkanych ludzi historie ze światów odległych w czasie, a często i przestrzeni. Ze światów, których już nie ma albo powoli, ale nieuchronnie wymierająch, jak wsie przy granicy, w których umierają nie tylko starzy ludzie, ale i stare domy. Ba! - nawet cmentarze umierają... Ale są i wątki bardziej współczesne. Autorka odnotowuje nawet niekiedy, że i na przygraniczne wsie dociera czasem XXI wiek... Część poświęconą Wschodowi uważam generalnie za ciekawszą. Zachód jest tu trochę jakby na przyczepkę. Szkoda, że fotografii jest niewiele i nie pozwalają one zidentyfikować ani osób, ani miejsc. Taka anonimowość może i jest wygodna dla autorki i wydawcy (przy symbolicznych kadrach typu zbliżenie na spracowane dłonie zgoda na publikację wizerunku, nazwiska czy nazwy wsi nie jest potrzebna),ale moim zdaniem książka traci przez to na wartości dokumentalnej. Pomysł na podróż z fotografią był ciekawy, acz Autorka chyba tej książki nie planowała, stawiając na osobiste doświadczanie świata Człowieka Pogranicza. Mimo pewnych mankamentów uważam, że warto przeczytać. Gdyby nie brak podsumowania / syntezy czy jakiejś zauważalnej pracy badawczo-analitycznej, ocena by była wyższa. I gdyby nie to, że właśnie kończę czytać po raz drugi książkę "Wieczny początek. Warmia i Mazury", z której też poznaję losy ludzi, którymi targała historia, ale jednak to już wyższa liga, niż prosta strategia "opiszę, co mi się przydarzyło, i co usłyszałam od ludzi".
Warmiaczka - awatar Warmiaczka
oceniła na65 dni temu
Wiele tytułów. Eseje przygodne Ryszard Koziołek
Wiele tytułów. Eseje przygodne
Ryszard Koziołek
“O pożytkach i rozkoszach z czytania płynących” - tak najkrócej można by streścić książkę (dla mnie już kolejną, choć poznawaną achronologicznie?) profesora Koziołka. Albo prościej jeszcze: książka o czytaniu, o przymusie i przywileju czytania; o zaszczycie tworzenia i rozumienia symboli. I czyściec się bowiem z literatury wziął (najpierw Dante, potem papieże!),i obraz della Francesca uzupełnia jedynie biblijny opis literacki z Nowego Testamentu. Książka jest swoistą polifonią; tematy poszczególnych esejów zdają się dość odległe i trudno by w nich szukać wspólnego mianownika, gdyby nie… literatura. To o niej to wszystko, to ona przyczyną tego zamieszania. Więc to, co początkowo wydaje się wadą książki i potencjalnym polem do tworzenia zarzutu (nim się na dobre rozpędzi, to już kończy i idzie dalej - czasem w dość odległe regiony!),po pewnym przemyśleniu okazuje się może właśnie jej zaletą. Jak komuś rozważania o europejskim egzystencjalizmie nie pasują, to za chwilę porozmyśla o polskich pisarzach dziewiętnastowiecznych; jak nie jest fanem “Chłopów”, to może “Lalka” okaże mu się bliższą; a może chce się zagłębić w “małe ojczyzny” i poznać przemyślenia Autora na tak gorący ostatnio temat “śląskości”? Choć sądzę, że niezainteresowanych kulturą słowa tu nie ma, więc i każdy zainteresuje się niejednym z prezentowanych esejów. A tak bardziej konkretnie? Zestawia nam tu profesor Koziołek w jednym z esejów postaci Camusa i Sartre’a i pokazuje, jak z ich literaturą obszedł się czas; pierwotnie niedoceniany i obśmiewany pierwszy okazuje się poczytnym i żywym moralnie i intelektualnie i dziś, a ten drugi - król egzystencjalizmu - nie dość że zbiera swymi dziełami kurz na półkach, to i sam okazał się blagierem i egzystencjalistą pozorowanym. Sienkiewicza i Conrada zestawia już nie na zasadzie antynomii, a pewnych paraleli zarówno w warstwie kronikarsko-reporterskiej jak i beletrystycznej; afrykańska mini-przygoda każdego z nich - każdorazowo nieomal przypłacona śmiercią - okazuje się przeżyciem przełomowym i formacyjnym, a ich narracje zaskakująco zbieżne. Tyle że Sienkiewicza wszechmoc białego człowieka na Czarnym Lądzie raczej upaja i zachwyca, Conrada zaś przeraża i brzydzi. Pisząc o “Lalce” (ależ obsesyjnie krąży wokół tego arcydzieła!),szuka w niej tym razem tropów narodowo-wyzwoleńczych, polską zaś wieś z rejmotrowowskich “Chłopów” czyni terenem eksploracji okruchów narracji narodowościowych, a pomija tradycyjne odczytanie powieści jako wielkiej alegorii o losie człowieka wplecionego w kołowrót zmian pór roku i jego związków z ziemią. Lubi Autor przybierać nowe kąty spoglądania, nowa optykę wymyślać do oglądania przez te aparaty dawno już wyeksplorowanych terytoriów. A przy tym doskonale ma rozeznane tomy opracowań już omawiających zgłębiane tu dzieła; czasem przytacza je by się zgodzić, czasem polemizuje. Może to właśnie oryginalność ujęcia i świeżość spojrzenia na tematy znane i wielokrotnie już brane na literaturoznawcze warsztaty innych jest - jak to u Autora - najbardziej zaskakująca i decyduje o ogólnej ożywczej zawartości książki. W eseju o “pożegnaniu z Europą” (dla którego powstania powodem pośrednim miałoby być jakieś przegrane 1:27 głosowanie) jawi się podróżujący po Europie (geograficznie i mentalnie: socjologicznie i kulturowo) Koziołek jako kolejny “barbarzyńca” przemierzający nieosiągalny (znów wkrótce) dlań ogród i delektuje się jego zakazanym pięknem. I jest to piękne właśnie. Tylko, że - panie Profesorze - tamta “dama” witana kwiatami już chyba znów przy swoim codziennym obrządku z bydlątkami (a kto wie, gdzie jeszcze wkrótce zechce skierować ją trzecia władza?),a katedry w Geui i Reims jak stały, tak stoją i nawet się nam nie dziwią. Wciąż też jeszcze - jako obywatele strefy Schengen - możemy być przy nich po dwóch-trzech godzinach lotu samolotem. Nie wywalili nas jednak (jeszcze)! Porusza mnie i podoba mi się esej o śląskości i rozumieniu tych kwestii własnej tożsamości przez profesora Koziołka (szczególnie w powiązaniu z “dwureligijności” rodziny i pięknym opisie własnych autora babek z tym powiązanym); wierzę mu bardziej niż Twardochowi i Rokicie, choć mam na myśli ich telewizyjne wypowiedzi (w “Czarno na białym” niedawno na przykład) o tożsamości, bo tak w ogóle, to literaturą spójnie mówią i ów krótki esej zbieżny jest i z narracją “Kajś”, i z ulubionym moim “Drachem”. Może więc jednak pisarze powinni się wypowiadać głównie poprzez literaturę, a nie na szklanym ekranie? Autor tej pozycji uważa, że słowo ma moc. Może nie przerobi nas - zjadaczy chleba - od razu w aniołów, ale choć odmieni nam jakość debaty, przyda nam empatii. Czy to nie naiwne aby? Mnie przekonuje pogląd, że to humanizm jest tym, co w człowieku byłoby interesujące i dla obcej cywilizacji (no przecież nie matematyka, która u kosmicznych przyjaciół byłaby jakaś tam taka sama z grubsza!); to tam też pewnie należy upatrywać ostatniego bastionu obrony człowieka w konflikcie z AI (polecam odcinek 200. Radia Naukowego na YouTube). Z pewnością zaś przykłady wokół nas liczne na to, iż “nie ma granic dla permatywości i każde słowo może stać się ciałem, czyli urzeczywistnić się jako byt lub zdarzenie”. Trudnością, jaką stawia przed nami pozycja jest jej język, który precyzyjny, literacko piękny choć i o akademickość zahaczający - do łatwych nie należy. By go zrozumieć - potrzeba skupienia i spokoju. Profesor Koziołek godzi niezgadzalne: z jednej strony pisze książkę popularną dla dość jednak szerokiego czytelniczego grona, a z drugiej strony - traktując nas z szacunkiem - zawiesza poprzeczkę na wysokości naszych ramion (czasem może obojczyków, jak kto niższy trochę). Prawdziwe ucztowanie, prawdziwe rozsmakowywanie się w słowie. Nie dziwią wszędy porozkładane tropy literackie; uważny i dociekliwy czytelnik odnajdzie z Profesorem jednię we współobcowaniu z Rilke’m, Mannem i Remarque’m (a inni jeszcze i z Tolkienem). Szczerze jednak podziwiam grację, z jaką Autor porusza się po licznych innych polach kultury (kino, serial, literatura - wiadomo!, poezja i obraz),ale czyni to w dostępnym i naszemu poznaniu zakresie pojęciowym (a jeśli nie do końca, to obejrzenie “Młodego papieża” czy stosownego odcinka cyrku Monty Pythona nie będzie taką znów karą czy torturą). Bardziej więc to o kulturze słowa i znaku, niż czysto o literaturze; Koziołek porusza się po myślach i słowach Sloterdijka, Agambena, Brzozowskiego, Arendt. Gdy zaś staje wraz z nami w swej opowieści przed stadionem PGA Arena w Gdańsku, to i tam ma nam do ukazania pewne tropy kultury słowa. Nam zaś udowadnia, że ta cała literatura, ta cała miłość słowa może być i o naszej codzienności. A jeszcze ile nowych lektur przybywa na półce “do przeczytania” po lekturze tej niezwykłej pozycji; życia nie starczy, Panie Profesorze! Choć w jednym się Pan myli, opisując losy francuskiego egzystencjalizmu: jazz nie umarł; zdawać by się jeszcze niedawno mogło, że gdzież mu tam do Zenona czy Sławomira, a teraz - tamtych niesławnych panów już nie ma, a jazz (w tym i nasz rodzimy jaki dobry!) wciąż jest i ma się nieźle. Wielka to przyjemność - móc wysoko ocenić pozycję nie beletrystyczną, a z dziedziny eseju czy reportażu. Objętość książki wam tego nie zapowie, okładka nie zasugeruje, a to ogromna i strasznie potężna księga! Księga zaklęć, grubsza może niż Biblia.
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na91 rok temu
Poufne Mikołaj Grynberg
Poufne
Mikołaj Grynberg
„Nie mogę obiecać, że gdy wreszcie czas ruszy naprzód, życie nabierze rumieńców. Wszystko ma swoje wady i mało zalet. Wynurz głowę z rejwachu przeszłości. Stamtąd jesteś, ale tam już nie ma nikogo oprócz ciebie. Rozejrzyj się i wyrzuć rzeczy, których twoje dzieci nie będą chciały odziedziczyć. W głowie zrób to samo, choć to znacznie trudniejsze.”(s. 7-8) Mikołaj Grynberg, Poufne, Wyd. Czarne. Wołowiec 2020. „Rejwach”- słowem znaczącym, nie pierwszy raz się pojawia i nie po raz ostatni (zapewne) u Grynberga. Zobacz: zbiór opowiadań Rejwach (2017) Historie opowiadane wraz z dziadkiem, ojcem i samym Mikołajem Grynbergiem. Jak napisze Hanna Krall: „Spieszcie się czytać Mikołaja Grynberga. Następni, kolejni piszący przegapią albo pominą mimochodem”. Czego nie pomija Grynberg?  rozmów o Żydach (na pytanie: dlaczego zawsze rozmawiacie o Żydach?) Odpowiedz może być tylko jedna: „Bo jesteśmy Żydami.”;  poszukiwania i utrwalania indywidualnej tożsamości i rodowych korzeni;  historii wojennych: „Urodził się w kwietniu. A w listopadzie byli już w getcie. We troje”( s.51)  niedzielnego obiadu z rosołem i makaronem domowej roboty, mielonych, purre i sałaty ze słodką śmietaną;  dosadnych sformułowań (żadnych półśrodków): …………. (strony do indywidualnych poszukiwań);  dowcipów o Rosenzweigu: „ …całą noc chodził po domu. Około piątej rano wstaje, wściekła żona i pyta go, co tak chodzi. Chodzę, bo nie mogę spać, odpowiada Rosenzweig. Dlaczego nie możesz spać? Bo jestem winien Hozenduftowi pieniądze. Dużo? Dużo. To zadzwoń i powiedz mu, że nie oddasz…(s. 18).  złotych myśli: „Kłamstwo nie ma krótkich nóg”. Ojciec mówił, że ma..  prozy życia: „U ciebie widzę same tróje i jedną czwórkę z wf- u. Wiesz, co to oznacza? -Wiem- odpowiedział uśmiechnięty syn- Że całe życie będę kopał rowy”. (s. 140) To, co się udaje Grynbergowi:  uczynić opowieści „poufne” dostępnymi szerokim kręgom czytelniczym;  uchwycić (w niezwykle skondensowanej formie) trzy czasy z akcentem na przeszłości, bez której nie istnieje teraźniejszość i przyszłość;  wydobyć bez zbędnych zawirowań i zawiłości stylistycznych na powierzchnię istotę opowiadanych historii;  podnieść do rangi znaczącej opowiadanie jako gatunek literacki (formę wymagającą jasności, klarowności i precyzji). „Poufne” Mikołaja Grynberga – krótka forma w ujęciu doskonałym. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na103 miesiące temu

Cytaty z książki Jaremianka. Biografia

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Jaremianka. Biografia