Mój wyścig z depresją

Okładka książki Mój wyścig z depresją autora Agnieszka Kobus-Zawojska, Mateusz Ligęza, 9788383730394
Okładka książki Mój wyścig z depresją
Agnieszka Kobus-ZawojskaMateusz Ligęza Wydawnictwo: Novae Res biografia, autobiografia, pamiętnik
298 str. 4 godz. 58 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2024-04-24
Data 1. wyd. pol.:
2024-04-24
Liczba stron:
298
Czas czytania
4 godz. 58 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383730394
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mój wyścig z depresją w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Mój wyścig z depresją



książek na półce przeczytane 1589 napisanych opinii 1090

Oceny książki Mój wyścig z depresją

Średnia ocen
7,8 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Mój wyścig z depresją

avatar
453
28

Na półkach: ,

Odebrałem tą książkę jako osobistą zemsta na trenerze za trudy pracy przez pięć lat. Jest to mocno obwiniany za sytuację psychiczną zawodniczki. Natomiast bardzo brakuje informacji co w zachowaniu trenera było tak bardzo nie na miejscu i czy wykraczało poza kompetencje. Z perspektywy czytelnika uważam że było tego zdecydowanie za dużo. Spodziewałem się więcej refleksji. Nie wiem jak skupianie się na tym demonie przeszłości miałoby pomóc czytelnikowi W poradzeniu sobie z własną depresją A podejrzewam że w głównej mierze ludzie dlatego sięgają po tą książkę, szukając pomocy i zrozumienia. Zwłaszcza że mało kto może liczyć na wsparcie psychologa kadry który poświęcę całą noc na komunikację. Mogę natomiast podziękować za szczerość I przedstawienie swojej historii w postaci dziennikowej. Troszkę to pokazuje jakimi dylematami umysłowymi Boryka się osoba chora na tą podstępną chorobę.

Odebrałem tą książkę jako osobistą zemsta na trenerze za trudy pracy przez pięć lat. Jest to mocno obwiniany za sytuację psychiczną zawodniczki. Natomiast bardzo brakuje informacji co w zachowaniu trenera było tak bardzo nie na miejscu i czy wykraczało poza kompetencje. Z perspektywy czytelnika uważam że było tego zdecydowanie za dużo. Spodziewałem się więcej refleksji. Nie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Polecam książkę, treściwie na temat, konkretnie, dobrze się czyta i szybko, mimo że temat może być ciężki dla wielu osób.

Polecam książkę, treściwie na temat, konkretnie, dobrze się czyta i szybko, mimo że temat może być ciężki dla wielu osób.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
124
11

Na półkach:

Warto przeczytać o tym jak dochodzi się do sukcesów olimpijskich. Kibicowałam Agnieszce i całej osadzie łodzi, która zdobyła olimpijski medal, jednak nigdy nie śledziłam tego od tzw. kuchni.
Książka wg. mnie jest rozliczeniem się Agnieszki z tym trudnym czasem w sporcie na tak wysokim olimpijskim poziomie, jak i rozliczeniem się z nietrafionym trenerem. Takie zmagania mają również osoby, które nie są związane z karierą sportowca, więc opisana droga leczenia depresji może być również drogowskazem dla niesportowców.

Warto przeczytać o tym jak dochodzi się do sukcesów olimpijskich. Kibicowałam Agnieszce i całej osadzie łodzi, która zdobyła olimpijski medal, jednak nigdy nie śledziłam tego od tzw. kuchni.
Książka wg. mnie jest rozliczeniem się Agnieszki z tym trudnym czasem w sporcie na tak wysokim olimpijskim poziomie, jak i rozliczeniem się z nietrafionym trenerem. Takie zmagania mają...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

56 użytkowników ma tytuł Mój wyścig z depresją na półkach głównych
  • 33
  • 22
  • 1
7 użytkowników ma tytuł Mój wyścig z depresją na półkach dodatkowych
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Anioł i twardziel. Biografia Romana Wilhelmiego Magdalena Jaros
Anioł i twardziel. Biografia Romana Wilhelmiego
Magdalena Jaros
Moi Drodzy ➡️Rzadko czytam biografie (poza biografiami Stefanka 🤭),dlatego też moja opinia może nie być do końca miarodajna. Niemniej jednak kiedy dowiedziałem się, że powstała opowieść o jednym z moich ulubionych autorów z dawnych lat - nie mogłem się powstrzymać. Kilka krótkich zdań dla Was. ➡️Uważam, że autorka wykonała dobrą robotę. Mnóstwo interesujących faktów z życia Wilhelmiego, który, jak już wiedziałem wcześniej, był postacią bardzo ale to bardzo niejednoznaczną i w żadnym wypadku nie był święty. ➡️Niezwykle utalentowany, świadomy własnej wartości, bywał cholerykiem i gwałtownikiem. ➡️Piękne wydanie. Zdecydowanie może być ozdobą biblioteczki. ➡️Dało się zauważyć nieco nadmierną tendencyjność autorki, wiele sugestii, swego rodzaju spekulacji, chociaż z drugiej strony może właśnie to uczyniło tę książkę łatwiejszą w odbiorze, bardziej ludzką, gdyż same suche fakty mogłyby być dla mnie niezjadliwe. Zatem czy to wada? Ocenicie sami. ➡️W każdym razie z tej biografii objawia nam się człowiek mocno narcystyczny, zapatrzony przede wszystkim w siebie. Nie to, że kochał film czy teatr, on "kochał siebie w tym zawodzie". Cóż, ja za cenę takiego podejścia miałem możliwość obejrzenia jego niesamowitych kreacji. Jeśli tak to ma działać i takie ma być podejście najlepszych do tematu bycia aktorem - dla mnie jako odbiorcy to absolutnie nic złego. ➡️Poznacie człowieka, dla którego praca stała na piedestale, przed życiem osobistym, przed rodziną. Można go akceptować, można nie lubić. Ale na pewno aktorem był genialnym. Moja ocena tej biografii 7/10.
Uncelek - awatar Uncelek
ocenił na71 rok temu
Umrzeć przez grzeczność Geena Davis
Umrzeć przez grzeczność
Geena Davis
Autobiografia aktorki znanej z Soku z Żuka, Thelmy i Louise, Muchy, Długiego pocałunku na dobranoc, Wyspy piratów, Ziemskich dziewczyn i wielu innych, których szczyt popularności przypadł na lata mojego dzieciństwa. Geena i grane przez nią role były dużą częścią mojego dzieciństwa – marzyłam o tym, by być jak jej bohaterki, naśladowałam ich stroje, fryzury, cytowałam ich teksty, pamiętam, jak prosiłam nawet mamę, by pozwoliła mi się ufarbować na blond jak Charlie Baltimore (niestety, nie zmieniło to faktu, że pozostałam sobą, a nie superagentką, która umie skakać z wysokich budynków i znosić tortury w lodowatej wodzie, co przyniosło mi spore rozczarowanie). Umrzeć przez grzeczność to standardowo skonstruowana autobiografia celebryty: Davis zaczyna od swojego dzieciństwa, potem opowiada o pierwszych krokach w modelingu i debiucie aktorskim, wybijaniu się na prowadzenie i na koniec o sukcesie zawodowym oraz całkiem sporo o życiu prywatnym (choć raczej bez nachalnego ekshibicjonizmu). Bardzo ciepłe słowa znajduje m.in. dla Davida Cronenberga, Tima Burtona oraz byłego męża, Jeffa Goldbluma, z którym grała także w Ziemskich dziewczynach oraz Musze (kto, do diaska, pozwolił mi w szkole podstawowej oglądać Muchę, widzicie jakie są teraz konsekwencje!). O wiele gorzej wypada w jej opisie Bill Murray, który naprawdę powinien się wstydzić. Dowiedziałam się także, czemu rozpadł się związek Geeny z Rennym Harlinem. W książce przewijają się dwie myśli przewodnie ważne dla Geeny – kwestie równości płci w filmie oraz jej wewnętrzna przemiana z osoby, która właśnie mogłaby jak mówi tytuł „umrzeć przez grzeczność”, w kogoś pewnego siebie, umiejącego stawiać granice. Przyznam, że nieco nużyły mnie rozważania o statystykach dotyczących płci postaci filmowych i innych feministycznych kwestii, które Davis dość obficie podejmuje, ale trudno mieć do niej pretensje – to jej książka o niej samej, widocznie jest to dla niej ważne, zresztą stworzyła całą organizację temu poświęconą, więc to jak narzekać, że Gesslerowa pisze o jedzonku. Na okładce widać, że Geena je obiad z niedźwiedziem - czy to znak, że nabiera odwagi, żeby zmierzyć się ze swoimi oporami, a może po prostu she chose the bear? Nie jest to jakaś wybitna książka, ale czyta się ją ciekawie i w sumie szybko (mi zajęła dobę). Na pewno, jeśli ktoś się wychował na tych samych filmach co ja, będzie zadowolony.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na63 miesiące temu
Chłopiec z Auschwitz Henry Oster
Chłopiec z Auschwitz
Henry Oster Dexter Ford
🕯 Nie tylko o wojnie. O stracie, upokorzeniu i o tym, jak ważna jest pamięć. To historia opowiedziana przez Henry’ego Ostera – jednego z nielicznych żydowskich chłopców, którzy przeżyli Auschwitz – i spisana przez amerykańskiego dziennikarza Dextera Forda. Ich wspólna praca zaowocowała książką, która nie tylko dokumentuje, ale także emocjonalnie porusza. Książka opowiada o życiu Henrego Ostera – od momentu, kiedy miał zaledwie 5 lat. Był rok 1933, Adolf Hitler właśnie doszedł do władzy i rozpoczął proces, który w niedługim czasie zmienił życie niemieckich Żydów w piekło na ziemi. Do roku 1935 Henry doświadczał prześladowań w szkole – wystarczyło, że był Żydem. Potem wszystko potoczyło się dramatycznie szybko: jego rodzina została wyrzucona z domu, ojciec stracił majątek i firmę – z dnia na dzień. Zamożna, dobrze sytuowana rodzina została pozbawiona wszystkiego. Najpierw trafili do getta w Niemczech, potem do getta w Łodzi, a stamtąd – do Auschwitz. To, że Henry przeżył, graniczy z cudem. A jednak jego historia nie kończy się wraz z wyzwoleniem. W książce śledzimy jego losy aż do 2019 roku. Dowiadujemy się, co działo się z nim po wojnie, gdzie żył, jak się odnajdował. Książka kończy się informacją o jego śmierci i jej przyczynie. I choć mogłabym napisać, że to „kolejna książka o Holokauście”, to tak nie jest. To nie jest książka tylko o wojnie – to książka o człowieku, który był dzieckiem, gdy zaczęto traktować go jak obywatela gorszej kategorii. O chłopcu, który musiał dorosnąć w świecie pełnym przemocy, głodu i śmierci. 🔍 Co mnie poruszyło najbardziej? – Prawda. Surowa, nieupiększona. Żadnych scenariuszowych fajerwerków, żadnych ozdobników. To czyste wspomnienia, zapisane prostym językiem – i to sprawia, że bolą jeszcze bardziej. – Czas – 1935. Dla niemieckich Żydów wojna zaczęła się znacznie wcześniej niż dla reszty świata. Nie wtedy, gdy padły pierwsze bomby, ale wtedy, gdy zabrano im wszystko: domy, firmy, godność. – Tożsamość. Henry był niemieckim Żydem, i to – co mnie zaskoczyło – miało wpływ nawet na to, jak był traktowany przez innych. Tego wcześniej nie wiedziałam. To pokazuje, jak skomplikowane były relacje nawet wśród samych ofiar. Książka otworzyła we mnie nowe pokłady wrażliwości. Nigdy nie byłam wielką fanką historii – ale może to przychodzi z wiekiem, że zaczynamy szukać, pytać, rozumieć. I że mamy potrzebę przekazywania tej wiedzy dalej. Bo dzięki temu historia nie znika. Trwa. Po przeczytaniu książki rozmawiałam z mężem o tym, co działo się w latach 1935–1945. Dzięki Henry’emu mieliśmy pretekst, by wspólnie zajrzeć do tego bolesnego fragmentu historii, zrozumieć go od nowa. To, co ludzie tacy jak Henry przeszli z rąk nazistów, nigdy nie powinno spotkać żadnego człowieka. Bez względu na pochodzenie, religię, kolor skóry czy orientację. Po prostu nikogo. 📖 Dzięki tej książce dowiedziałam się o rzeczach, o których nie miałam pojęcia. I uważam, że każdy powinien je poznać – nie tylko po to, by znać historię. Ale po to, by wiedzieć, do czego może doprowadzić nienawiść.
ksiazkowe_tropy_m Wąsik - awatar ksiazkowe_tropy_m Wąsik
ocenił na99 miesięcy temu
66 powodów do szczęścia Filip Chajzer
66 powodów do szczęścia
Filip Chajzer Teresa Godlewska
Teresa Godlewska dziewiętnaście lat spędziła w Gdyni. W wieku trzech lat uciekła niani podczas spaceru, już wtedy przewidywalność, rutyna były dla niej nudne. Niemalże całe życie pędziła w stronę nowości, zobaczenia szerszych perspektyw, beztroskich przyjemności, dlatego było ono nadzwyczaj barwne, lecz na pewno nie idealne. W 1939 roku, gdy wybuchła wojna Teresa Godlewska miała 8 lat. Wraz z matką ukrywała się w podziemiach gdyńskiego biurowca, by w następnej kolejności przenieść się do obserwatorium morskiego w Gdyni, które zostało przejęte przez Niemców, i w którym działał wywiad wojskowy. Autorka i jej matka żyły dobrze z Niemcami, którzy byli rezerwą, do tego stopnia, że matka dostała posadę głównej kucharki. Miały gdzie mieszkać, miały co jeść i czuły się w miarę bezpiecznie, chociaż ryzykowały utratę bezpieczeństwa pomagając innym, bardziej poszkodowanym. Zgoła inaczej było, gdy wkroczyli Sowieci. Autorka opowiada dokładnie co działo się podczas tych wojennych lat, jak i o czasie późniejszym, aż do momentu bezdomności i...aniołów, które spotkała w sytuacji mogłoby się wydawać - bez wyjścia. Nie spodziewałam się, aż tylu stronic poświęconych II wojnie światowej, a z racji tego, że ten gatunek jest mi bardzo bliski, miło się zaskoczyłam. Teresa Godlewska przez burzę wojenną musiała szybko dojrzeć. Nie da się, niczym za pomocą czarodziejskiej różdżki wymazać tego co widziała i doświadczyła, gdyż jej bezpieczny czas w pewnym momencie skończył się. W późniejszym okresie powojennym, mając zaledwie czternaście lat, zachowywała się zatem jak stara malutka. Rozpieszczona przez matkę, rzuciła się w wir wolności, która w jej przypadku była pozbawiona emocjonalnej dojrzałości. Nowe, dorosłe życie zaczęło się kilka lat później, już w Warszawie. Jednak beztroska i zamiłowanie do przygód pozostało już na zawsze, co obróciło się przeciwko niej. I w tym przypadku powiedzenie jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie, ma niesamowicie rację bytu. Nigdy zbytnio nie interesowała się synem, oddała go swojej matce na wychowanie, konsekwencją tego jest fakt, iż nigdy syn nie zainteresował się późniejszą bezdomnością Teresy. Kolejne rozdziały odsłaniają jeszcze wiele historii z życia bohaterki. Niezwykle światowe, charyzmatyczne i zadziwiające sytuacje. Zadziwiające jest też jej spotkanie z Filipem Chajzerem. Całkowicie niespodziewane, jakby z przeznaczenia. Trzeba przyznać, że Teresa jest szczera w konfrontacji z przeszłością, przynajmniej na tyle, na ile może. Książka dobrze i przejrzyście napisana. Niewątpliwie absorbuje. Nie oceniam charakteru, ani postępowania autorki, bo mimo wszystko jest to postać niezwykła, Oceniam ciekawość i styl, a te są na wysokim poziomie i bez wahania daję najwyższą notę.
pasjonatka - awatar pasjonatka
oceniła na101 rok temu
Irena Santor. Tych lat nie odda nikt Jan Osiecki
Irena Santor. Tych lat nie odda nikt
Jan Osiecki
„…Sygietyńscy byli wymagającymi nauczycielami. Zwłaszcza Tadeusz, który szlifował każde słowo w komponowanym utworze, wymagał, by śpiewany tekst w pełni docierał do odbiorcy. Późniejsza nienaganna dykcja Ireny Santor to w dużej mierze jego zasługa…” Przed Wami książka Jana Osieckiego. Moim zdaniem, ta publikacja jest moim pozytywnym zaskoczeniem. Irena Santor na estradzie była obecna dłużej niż Tina Turner. Występowała między innymi przed Elżbietą Bowes – Lyon, Królową Matką, Stalinem, Mao Zedongiem i Janem Pawłem II. Santor stała się ikoną, a jednocześnie pozostała sobą. Jej rodzina nie była zamożna, ale „tworzyła szczęśliwy dom”. Czy rozmowa z mediami odsłania słabości artysty czy wręcz przeciwnie – odkrywa prawdziwą twarz? Wszak naprawdę „…Nie zawsze się do tego przyznajemy, ale lubimy historie, które są tak niesamowite, że aż nierealne…”. To dziewczyna z robotniczej rodziny, urodzona na „zapadłej” wsi. To, co osiągnęła zawdzięcza talentowi i uporowi w dążeniu do celu. Oficjalnie ogłosiła zakończenie kariery. Głos i talent dla Ireny Santor były przepustką do gimnazjum z internatem i wyżywieniem. Stały się biletem wstępu do „Mazowsza”. Znaczące stają się także te słowa: „…Czy dziś uda się najeść do syta? Tylko tyle i aż tyle…”. Partnerem życiowym był Zbigniew Korpolewski – wybitny znawca współczesnej muzyki rozrywkowej. Jerzy Waldorff, po wygranym przez Irenę Santor w 1961 roku festiwalu w Sopocie, okrzyknął ją pierwszą damą polskiej piosenki. W 2017 roku Łódzka Akademia Muzyczna przyznała Irenie Santor – pierwszej artystce estradowej tytuł honoris causa. Pani Irena Santor jest jedną z najbardziej znanych i lubianych osobowości twórczych w historii polskiej estrady. Jej nagrania bronią się mimo upływu lat. Santor stała się ikoną muzyki, jednocześnie pozostała sobą. Wychowana wg. przysłowia: „…Siedź w kącie, a znajdą cię”. To nauczyło ją pokory i skromności. Śpiew towarzyszył Irenie Santor od dzieciństwa. Jej rodzice byli muzykalni. Matka była krawcową, a ojciec pracował fizycznie. Mama śpiewała córce w czasie wspólnych zabaw i do snu. Irena lubiła i szanowała obie babcie, chodziła do nich. Smakowały jej warzywa i owoce. Lubiła mleko od krowy. Z Popowa, rodzice przeprowadzili się do Solca Kujawskiego. W Solcu Irena spędzała czas w ochronce. Lubiła śpiewać już od dziecka. Trzymała sztamę z tatą. Wojna tragicznie ją doświadczyła i spowodowała, że musiała szybko wydorośleć. Ojciec zginął w październiku 1939 roku. Matka zachorowała na gruźlicę. Wygnana z domu do baraku. Ciągle panowała obawa, czy następnego dnia będzie miała coś do jedzenia. Wojna powoduje, że trzeba dorosnąć szybciej. Obecnie Irena Santor może jeść słodyczy ile chce. Czerpie radość z tego, co przynosi każdy dzień. Żyje. Swoje pamiątki przekazała miejskiej bibliotece w Solcu i jest także honorową obywatelką tego miasta. Lubiana w historii estrady. Ikona i wyjątkowa osobowość. Gorąco polecam – przeczytajcie książkę, a zrozumiecie, jak spełniają się marzenia małej, pracowitej dziewczyny. Katarzyna Żarska https://zarska18.blogspot.com/ Wydawnictwo: Prószyński i S – ka (Fakt biografie) Premiera: 17.10.2024 r. Projekt okładki: Mariusz Banachowicz Oprawa: miękka Liczba stron: 288 (nowość wydawnicza) w mojej prywatnej biblioteczce
Katarzyna Żarska - awatar Katarzyna Żarska
oceniła na105 miesięcy temu
Najciekawszy człowiek na świecie. Ekscentryczne życie Petera Freuchena Reid Mitenbuler
Najciekawszy człowiek na świecie. Ekscentryczne życie Petera Freuchena
Reid Mitenbuler
Poznajemy dwumetrowego wielkoluda z rudą brodą i to Duńczyka, który przez dwadzieścia lat czynił z Grenlandii swój dom, a z lodu – swój żywioł. Reid Mitenbuler w biografii „Najciekawszy człowiek na świecie” kreśli portret Petera Freuchena z rozmachem godnym jego monumentalnej sylwetki. To opowieść o człowieku, który nie mieścił się w żadnych ramach, a jego życie było tak nasycone przygodą, że wystarczyłoby na tuzin innych życiorysów. Moja ocena 8/10 wynika z faktu, że autorowi udało się okiełznać ten żywioł i ubrać go w rzetelną, a jednocześnie porywającą formę literacką. Plusy publikacji i sylwetka giganta Największą zaletą książki jest jej niezwykła dynamika. Mitenbuler nie pozwala czytelnikowi na nudę, prowadząc go przez arktyczne pustkowia, hollywoodzkie bankiety i mroczne czasy II wojny światowej. Poznajemy Freuchena jako polarnika i odkrywcę, który poślubił Inuitkę Navaranę Mequpaluk, wchodząc głęboko w kulturę jej ludu nie jako kolonizator, lecz jako uczeń i partner. To jeden z najmocniejszych punktów biografii – opis antropologicznej wrażliwości Freuchena, który potrafił dostrzec mądrość tam, gdzie inni widzieli „dzikość”. Freuchen jawi się jako postać renesansowa w najbardziej ekstremalnym wydaniu. Był kupcem, pisarzem, dziennikarzem, a nawet filmowcem. Pisał scenariusze, a w oscarowym filmie „Eskimo” nie tylko pełnił rolę konsultanta, ale i sam zagrał, uwieczniając na taśmie swoją charyzmę. Mitenbuler świetnie oddaje ten dualizm: z jednej strony surowy twardziel, który własnoręcznie (używając zamarzniętych odchodów jako dłuta!) wydostał się z lodowej pułapki, z drugiej – intelektualista błyszczący w europejskich salonach. Kolejnym plusem jest ukazanie późniejszych lat Freuchena, kiedy to podróżował po Stanach Zjednoczonych i Europie, stając się żywą legendą. Autor z humorem opisuje jego występ w teleturnieju „The $64,000 Question”, gdzie jako ekspert od siedmiu mórz wygrał główną nagrodę, stając się ulubieńcem amerykańskiej opinii publicznej. Nie brakuje też wątków dramatycznych – Freuchen aktywnie działał w duńskim ruchu oporu podczas wojny, trafiając do niewoli, z której, rzecz jasna, zdołał uciec. Książka zasługuje na wysoką notę, ponieważ Mitenbuler unika pułapki bezkrytycznej hagiografii. Choć Freuchen jest postacią fascynującą, autor dostrzega jego egoizm, momentami trudny charakter i cenę, jaką za jego styl życia płaciła rodzina. To biografia pełnowymiarowa, mięsista i doskonale osadzona w kontekście historycznym – od złotej ery eksploracji polarnej po narodziny popkultury. Niewielki niedosyt pozostawia jedynie pewna skrótowość w opisie niektórych wypraw naukowych na rzecz bardziej „filmowych” anegdot. Niemniej, to lektura obowiązkowa dla każdego, kto czuje się przytłoczony małością współczesnego świata. Peter Freuchen przypomina nam, że granice istnieją tylko w naszych głowach, a świat jest tak ciekawy, jak bardzo my jesteśmy gotowi na jego podbój. To literacki pomnik postawiony człowiekowi, który żył na własnych warunkach, od mroźnej Thule po blask fleszy Nowego Jorku.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu

Cytaty z książki Mój wyścig z depresją

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mój wyścig z depresją