
Życie

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Life
- Data wydania:
- 2024-04-25
- Data 1. wyd. pol.:
- 2011-11-01
- Data 1. wydania:
- 2010-10-01
- Liczba stron:
- 544
- Czas czytania
- 9 godz. 4 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788383610894
Symbol muzyki rockowej – która bez niego być może w ogóle by nie powstała w formie, jaką dziś znamy.
Charyzmatyczny gitarzysta, który pomógł wymyślić zarówno styl muzyczny, jak i styl bycia na scenie… i obu tych rzeczy dokonał właściwie od niechcenia.
Filar legendarnych Rolling Stonesów, od ponad pół wieku dbający o odpowiedni poziom rockowego pazura, szczerości i charyzmy w największym i najdłużej funkcjonującym rock’n’rollowym cyrku na świecie.
Człowiek, o którym od kilku dekad krążą najbardziej szalone pogłoski… i jakimś cudem większość z nich okazuje się prawdą.
Wznowienie fascynującej książki, którą wystarczyło nazwać ŻYCIE – bo jej treść mówi sama za siebie!
Przez pół wieku zachowywał się jak prawdziwy rockman – mówił i robił, co chciał, nie stronił od kobiet i niszczących nałogów. Mimo to osiągnął niebywały sukces. Wspólnie z członkami zespołu Richards stworzył riffy, teksty i melodie, które podbiły świat. W końcu sam zdecydował się przedstawić historię swojego życia w oku cyklonu – bezpretensjonalnie, szczerze i na luzie.
Ach, co to było za życie! Graniczące z obsesją słuchanie płyt Chucka Berry’ego i Muddy’ego Watersa, gdy dorastał w hrabstwie Kent. Nauka gry na gitarze i założenie zespołu z Mickiem Jaggerem i Brianem Jonesem. Pierwsze sukcesy Rolling Stonesów jako kapeli „niegrzecznych chłopaków”. Nalot brygady antynarkotykowej na dom w Redlands i późniejsza seria konfrontacji z wkurzonym establishmentem, które na zawsze przypieczętowały jego wizerunek wyjętego spod prawa bohatera zwykłych ludzi.
Skomponowanie nieśmiertelnych riffów do takich utworów, jak Jumpin’ Jack Flash, Honky Tonk Women i Start Me Up. Miłość do Anity Pallenberg i przedwczesne pożegnanie z tragicznie zmarłym Brianem Jonesem. Ucieczka przed podatkami do Francji, szalone trasy koncertowe po Stanach Zjednoczonych, rosnąca sława, a wraz z nią poczucie alienacji i nałogi. Związek i małżeństwo z Patti Hansen. Kłótnie i pojednania z Mickiem Jaggerem. Rodzina, solowe albumy, liczne kontrowersje i niekończące się uwielbienie fanów.
Po prostu życie. Życie, które stało się rockowym mitem.
Kup Życie w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Życie
Książka napisana bardzo nierówno - dałam trzy gwiazdki tylko dlatego, że ciekawy jest początek i koniec, czyli te części, w których autor opisuje swoje dzieciństwo, rodziców, dziadków, a potem okres, w którym powstaje książka, gdy sam już jest dziadkiem. Reszta, a raczej sedno, bo stanowi większość z ponad 500 stron, to różne androny i pierdoły (a biorąc pod uwagę stan Richardsa, który wciąż był - delikatnie mówiąc - na haju, można powątpiewać w wiarygodność tych wspomnień). Owszem, mamy tu sporo anegdot na temat genezy różnych piosenek, ale spokojnie można byłoby zawrzeć je na kilku stronach. Muszę przyznać, że w pewnym momencie, nawet szybko, znudziło mnie czytanie o tym, co gitarzysta Rolling Stones wypił, połknął, wbił sobie w żyłę czy w mięśnie, co wdychał i jak się potem czuł... Może bezkrytyczni fani zespołu będą zachwycać się tą opowieścią. Ja nie potrafię. Także ze względu na język. Nie jestem pruderyjna i rzadko się gorszę, jednak nie podobał mi się niechlujny styl (zwłaszcza, że książka pisana była z dziennikarzem),poza tym te wszystkie "suki" i "cipy" w odniesieniu do fanek czy kobiet w ogóle po prostu brzmiały niesmacznie i prymitywnie. Można przeczytać, ale niekoniecznie. No i nie należy spodziewać się wielkich uniesień. Czasem się uśmiałam, czasem wzruszyłam, ale tylko w ocenionych przeze mnie pozytywnie początkowych i ostatnich rozdziałach. To zdecydowanie za mało, bym mogła dać więcej niż 3 gwiazdki.
Oceny książki Życie
Poznaj innych czytelników
1526 użytkowników ma tytuł Życie na półkach głównych- Przeczytane 880
- Chcę przeczytać 586
- Teraz czytam 60
- Posiadam 360
- Ulubione 59
- Biografie 23
- Muzyka 15
- Chcę w prezencie 13
- Biografia 11
- Audiobook 7
















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Życie
Błyskotliwe wynurzenia z rockowego bałaganu.
Dobrze napisana.
Dobrze ograny wątek Briana Jonesa z perspektywy zespołu, bez teorii spiskowych. Po prostu upadek, a cyrk jedzie dalej. Banda bezwzględnych nygusów skupionych na celu. Jednym - muzyce i ćpaniu.
"Znasz Micka Jaggera? Tak, ale którego? Jest bandą miłych gości."
To chyba mówi wszystko.
Błyskotliwe wynurzenia z rockowego bałaganu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobrze napisana.
Dobrze ograny wątek Briana Jonesa z perspektywy zespołu, bez teorii spiskowych. Po prostu upadek, a cyrk jedzie dalej. Banda bezwzględnych nygusów skupionych na celu. Jednym - muzyce i ćpaniu.
"Znasz Micka Jaggera? Tak, ale którego? Jest bandą miłych gości."
To chyba mówi wszystko.
Wzorzec tego, jak powinno się pisać autobiografię. Szczegółowość rozkłada na lopatki. No i temat najwdzięczniejszy z wdzięcznych.
Wzorzec tego, jak powinno się pisać autobiografię. Szczegółowość rozkłada na lopatki. No i temat najwdzięczniejszy z wdzięcznych.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutobiografia gitarzysty The Rolling Stones.
Czytało mi się całkiem nieźle, choć były momenty jakby nudniejsze. Zwykle w autobiografiach niezbyt lubię początki, czyli dzieciństwo bohatera. Tu było podobnie choć całe szczęście ten fragment nie był zbyt długi.
Momentami trochę dziwna narracja, lekko chaotyczna. Do tego niektóre sprawy i wydarzenia opisane tak, jakby czytelnik już na pewno coś o nich wiedział i tylko Richards opisuje je ze swojej perspektywy.
W biografiach i autobiografiach muzyków zawsze najbardziej interesuje mnie właśnie ta "muzyczna" część. Tu faktycznie najciekawsze były początki. Inspiracje Richardsa, nauka gry na gitarze. Opanowanie nowych technik i nagrywanie wczesnych płyt. Mam wrażenie, że im bliżej współczesności tym mniej szczegółów się pojawiało dotyczących muzyki i nagrywania płyt.
Richards nie pomija wspomnień związanych z używkami. Może dlatego tych muzycznych z czasem robiło się mniej.
Czytało się przyjemnie. Ogólnie warto przeczytać, jak wpadnie w ręce, bo postać ciekawa. Chyba nie tylko dla fanów Stonesów.
Autobiografia gitarzysty The Rolling Stones.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytało mi się całkiem nieźle, choć były momenty jakby nudniejsze. Zwykle w autobiografiach niezbyt lubię początki, czyli dzieciństwo bohatera. Tu było podobnie choć całe szczęście ten fragment nie był zbyt długi.
Momentami trochę dziwna narracja, lekko chaotyczna. Do tego niektóre sprawy i wydarzenia opisane tak, jakby...
Trochę chaotyczny styl, końcówka mocno po łebkach, ale wiele fragmentów fascynujących, które bronią tę pozycję.
Trochę chaotyczny styl, końcówka mocno po łebkach, ale wiele fragmentów fascynujących, które bronią tę pozycję.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKwintesencja życia oraz prawdziwego rocka. Nic dodać nic ująć. Choć nie dla każdego. Mnie wciąż zachwyca.
Kwintesencja życia oraz prawdziwego rocka. Nic dodać nic ująć. Choć nie dla każdego. Mnie wciąż zachwyca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla mnie to świadectwo i niezbity dowód na to, że absolutnie wszystko może ujść płazem, jeśli tylko jesteś Stonesem.
Z jednej strony książka bardzo ciekawa i wciągająca, z drugiej unaoczniająca osobę Keitha w pełnej rozciągłości w sposób, który mnie do niego jednoznacznie i nieodwracalnie zniechęcił. Zdałem sobie też sprawę, że od pewnego momentu temat narkotyków zdominował treść, wybiórczo względem lat poprzednich potraktowano lata 90te i późniejsze. Dobre fotografie. Sporo komentarzy współpracowników muzyka czy bliskich. Znalazłem też chyba tylko jedną literówkę, więc korektorsko też dobrze.
Dla mnie to świadectwo i niezbity dowód na to, że absolutnie wszystko może ujść płazem, jeśli tylko jesteś Stonesem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ jednej strony książka bardzo ciekawa i wciągająca, z drugiej unaoczniająca osobę Keitha w pełnej rozciągłości w sposób, który mnie do niego jednoznacznie i nieodwracalnie zniechęcił. Zdałem sobie też sprawę, że od pewnego momentu temat narkotyków...
Jest tu jakaś garść ciekawych opowieści o okolicznościach powstawania piosenek Stonsów i o epoce, ale generalnie rzecz jest męcząca z kilku powodów. Raz że jest to komercyjny twór pisany dla pieniędzy przez cwanego dziennikarskiego ghost writera, który stosuje tanie sztuczki dla przyciągnięcia masowego (więc głupawego) czytelnika. Dwa że Richards oprócz spraw muzycznych wywleka wszystkie swoje pretensje prywatne i zawodowe (co zapewne też ma przyciągnąć głodnych sensacji półgłówków). Plus ciągłe napawanie się ekscesami narkotykowymi (książka lepiej się sprzeda c.d.). Trzy to nędzne tłumaczenie, często bez wyczucia kontekstu. Pierwszy przykład z brzegu: Richards używa słowa "shit" czasem po pięć razy w jednym zdaniu, ale ono rzadko kiedy tłumaczy się dosłownie. Raz powinno to być tłumaczone jako "towar", innym razem jako "chłam", "dziadostwo", kiedy indziej jako "bzdury", "głupoty" itd. A tu konsekwentnie g..o i g..o g..nem pogania. No i te częste nienaturalne niezręczności językowe, często slangowe. Tak to się kończy, gdy ktoś chce pogrywać luzacko, kompletnie tego nie czując.
Jest tu jakaś garść ciekawych opowieści o okolicznościach powstawania piosenek Stonsów i o epoce, ale generalnie rzecz jest męcząca z kilku powodów. Raz że jest to komercyjny twór pisany dla pieniędzy przez cwanego dziennikarskiego ghost writera, który stosuje tanie sztuczki dla przyciągnięcia masowego (więc głupawego) czytelnika. Dwa że Richards oprócz spraw muzycznych...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBez wątpienia życiorys Keitha Richardsa definiuje życie gwiazdy rocka, choć wydaje się i tak mocno ugrzeczniona.
Z drugiej strony zaskakuje trzeźwe podejście do wielu spraw i twarde stąpanie po ziemi w świecie szołbiznesu.
Nie wiem czy ktoś jest w stanie przejść jeszcze taką karierę jak Rolling Stones, a ta kariera jeszcze trwa.
Książka potrafiła się dłużyć, przez dłuższe fragmenty ciężko było się wkręcić.
Nie wiem czy to kwestia tłumaczenia, ale książka nie płynęła jak należy.
Nie była to najlepsza biografia muzyka jaką czytałem, nie była też najlepsza.
Bez wątpienia życiorys Keitha Richardsa definiuje życie gwiazdy rocka, choć wydaje się i tak mocno ugrzeczniona.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ drugiej strony zaskakuje trzeźwe podejście do wielu spraw i twarde stąpanie po ziemi w świecie szołbiznesu.
Nie wiem czy ktoś jest w stanie przejść jeszcze taką karierę jak Rolling Stones, a ta kariera jeszcze trwa.
Książka potrafiła się dłużyć, przez dłuższe...
Nie zaliczam się do wielkich fanów Stonesów. Keitha doceniam, ale uważam, że wizerunek i sam fakt, że jeszcze żyje okazał się ważniejszy od samej gry. Page, Gilmour, Hammett, Rudi Scheneker, Knopfler i oczywiście Jacek Kaczmarski to moi ulubieńcy. Ale w tej książce Keith wiele zyskuje. Z wielu powodów.
Po pierwsze dlatego, że się w tańcu nie pier... Bałem się, że ta książka będzie wygładzona, ugrzeczniona. Nic z tego! Sam wstęp ze spłukiwaniem narkotyków w toalecie w areszcie policyjnym to naprawdę obiecujący opening. Potem jest tylko lepiej
Zachwyciły mnie wątki dotyczące muzyki. Mocno się powstrzymywałem żeby nie zacząć tego wszystkiego sprawdzać, bo bym chyba tydzień z YT nie wyszedł. Aż palce świerzbią! Zamiast tego skupie się na przebogatych muzycznych skojarzeniach. Z jednej strony legendarny gitarzysta opowiada o skojarzeniach z bluesem i Elvisem. Z drugiej skojarzyła mi się świetna autobiografia rapera O.S.T.R.-a 'Brzydki, zły i szczery' (polecam audiobooka czytanego przez samego autora!:),który jako idoli wymienia Niemena i Kazika. Z trzeciej strony książkę czyta Jan Peszek, ojciec wspaniałej wokalistki reprezentującej zupełnie inny styl grania. MUZYKA JEST NIESAMOWITA ! Aż się chcę słuchać, sprawdzać i poznawać.
Bardziej skomplikowane są tematy osobiste. Na temat kilku z nich spotkałbym się z Keithem w barze i o nich pogadał. I ktoś z nas dałby któremuś w pysk. Zdenerwowały mnie wątki dotyczące kasy. Dość często Keith albo nie rozumie albo nie uwzględnia faktu, że jest sławny i bogaty. I tworzy problemy tam, gdzie tylko bogacz może je mieć.
Na pewno dwa słowa należą się narkotykom, bo Keith ma złą perspektywę, a jest to- ponownie!- perspektywa bogatej gwiazdy, którą na wszystko stać. Same drugi to nie problem, najwyżej sam ćpun się zaćpa, bo przesadzi albo weźmie coś trefnego. Problem jest wtedy, kiedy- z braku kasy- pojawia się głód.To wtedy 'zwykłe' ćpuny zmieniają się w degeneratów (a propos motywu Steve'a i Penny). Keith wprawdzie wspomina, że brał najlepszy towar, ale nie biorąc pod uwagę kwestii finansowych trochę niefajnie usprawiedliwia ćpanie. Więc moja rada dla początkujących: bierzcie ile wlezie, ale zastanówcie się wcześniej, czy was na to STAĆ.
Osobny akapit dla piesków i kotków. Keith uroczo to przedstawia, podobnie jak Ostry. Nie wiem, co fajniejsze: rosyjski kundelek, czy kotek usłyszany w rurze. Oba wątki cudne. Łzy w oczach były :)
Powinienem tą książkę skończyć dawno temu. Ale tyle tu jest ciekawych wątków, że głowa mała! Można skończyć słuchając biografii muzycznych albo sprawdzając muzyczne inspiracje do końca świata.
8/10.
Wersję audio czyta, jako się rzekło, Jan Peszek. Doskonały aktor, wspaniała robota. Aż mnie palce świerzbią, by zapytać, co na to powiedziała córka :)
Nie zaliczam się do wielkich fanów Stonesów. Keitha doceniam, ale uważam, że wizerunek i sam fakt, że jeszcze żyje okazał się ważniejszy od samej gry. Page, Gilmour, Hammett, Rudi Scheneker, Knopfler i oczywiście Jacek Kaczmarski to moi ulubieńcy. Ale w tej książce Keith wiele zyskuje. Z wielu powodów.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo pierwsze dlatego, że się w tańcu nie pier... Bałem się, że ta...
Ścisły top najlepszych autobiografii wszech czasów!
Ścisły top najlepszych autobiografii wszech czasów!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to