rozwińzwiń

Ostateczny argument

Okładka książki Ostateczny argument Joe Abercrombie
Okładka książki Ostateczny argument
Joe Abercrombie Wydawnictwo: Mag Cykl: Pierwsze prawo (tom 3) Seria: Uniwersum Pierwszego Prawa fantasy, science fiction
840 str. 14 godz. 0 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Pierwsze prawo (tom 3)
Seria:
Uniwersum Pierwszego Prawa
Tytuł oryginału:
Last Argument Of Kings
Wydawnictwo:
Mag
Data wydania:
2019-04-26
Data 1. wyd. pol.:
2019-04-26
Liczba stron:
840
Czas czytania
14 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374807470
Tłumacz:
Wojciech Szypuła
Tagi:
fantazy angielska fantazy wojna intryga

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
8,1 / 10
898 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
25
19

Na półkach:

Jedna z najlepszych serii fantasy. Abercrombie w kwestii kreacji bohaterów łamie tak naprawdę każdy możliwy stereotyp - przede wszystkim krystalicznej, pozbawionej wad postaci, która jest wszechmocna i nie zna strachu. Dodatkowo ciągle towarzysząca nam przy lekturze ambiwalencja nie za bardzo pozwala ustalić, z którą postacią chcielibyśmy się najbardziej identyfikować. Najbardziej wciągały mnie wątki Logena i Glokty, najmniej Ferro. Może przez to, że to właśnie jej wady są tu najmniej wyeksponowane i to ona jest najbliższa temu stereotypowemu wyobrażeniu bohatera, któremu się wszystko udaje (najbliższa - co nie znaczy, że tak jest zawsze). Fabularnie autor wręcz poraża ilością pomysłów, choć niektóre historie mogą wydawać się nieco przewidywalne. Reasumując - jeśli nie czytałeś, koniecznie nadrób zaległości. Polecam nie tylko fanom fantasy, to po prostu bardzo dobre książki, mimo iż niektórym może przeszkadzać dosadny momentami język.

Jedna z najlepszych serii fantasy. Abercrombie w kwestii kreacji bohaterów łamie tak naprawdę każdy możliwy stereotyp - przede wszystkim krystalicznej, pozbawionej wad postaci, która jest wszechmocna i nie zna strachu. Dodatkowo ciągle towarzysząca nam przy lekturze ambiwalencja nie za bardzo pozwala ustalić, z którą postacią chcielibyśmy się najbardziej identyfikować....

więcej Pokaż mimo to

avatar
420
105

Na półkach:

Znakomite zamknięcie serii. Nieoczywiste poprowadzenie wątków bohaterów, kilka zaskakujących plot twistów. Zakończenie, które zarówno daje, jak i nie daje satysfakcji i sprawia nawet pewien dyskomfort i powoduje, że chce się wrócić po więcej. Może w kilku fragmentach miałem wrażenie, że problemy rozwiązuje deus ex machina, ale to tylko drobnostki, przy ogromie rewelacji, jaki przyniosła ta książka i cała seria. Bo trzeba też dodać, że retroaktywnie ta część podnosi, też moją ocenę pierwszych dwóch.

Znakomite zamknięcie serii. Nieoczywiste poprowadzenie wątków bohaterów, kilka zaskakujących plot twistów. Zakończenie, które zarówno daje, jak i nie daje satysfakcji i sprawia nawet pewien dyskomfort i powoduje, że chce się wrócić po więcej. Może w kilku fragmentach miałem wrażenie, że problemy rozwiązuje deus ex machina, ale to tylko drobnostki, przy ogromie rewelacji,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
91
91

Na półkach: ,

Trzecia Część Pierwszej Trylogii Uniwersum Pierwszego Prawa nie bez powodu nosi tytuł „Ostateczny Argument”. Jest to naprawdę Ostateczny Argument na to, że w dzisiejszych czasach można stworzyć Trylogię ocierająca się niemal o wybitną.

To właśnie tutaj Joe Abercrombie postanowił pozbierać rozsypywane przez trzy obszerne tomiska puzzle i połączyć je w jeden, wielki, gargantuiczny obraz świata wypełnionego przez mrok, chłód i wszechobecną niesprawiedliwość. Ale mimo tego zrobił to w sposób piękny, subtelny i delikatny w swojej gwałtowności. I chociaż wiele rzeczy dało się domyślić i rozszyfrować, to jestem pewien że mało komu udało się odgadnąć wszystkie sekrety i pułapki autora, bo chociaż wydaje nam się, że już rozszyfrowaliśmy jego tajemnice, on wciąż sypie z rękawa kolejnymi. Jego rękawy są bardzo szerokie i pojemne.

Autor nie przytłacza nas zwrotami akcji, każdy jest serwowany jeden po drugim; tak jakbyśmy byli w wykwintnej restauracji i kolejno degustowali wariacje szefa kuchni. Ale mimo to – i tak każde z nich wbija w fotel.

Mimo pozornie sztampowej fabuły książka (oraz cała trylogia) była oryginalna, co w dużej mierze jest zasługą występujących weń postaci. I to one – mimo świetności całej reszty – są głównym powodem dla których należy sięgnąć po cykl z Uniwersum Pierwszego Prawa. Postacie Abercrombiego są ludzkie, są normalne, są… zwykłe. I właśnie to jest niezwykłe. Nie ma ludzi idealnych, a autor pokazuje nam to dobitnie. W bohaterach jego książek możemy zobaczyć samych siebie, takich jakimi jesteśmy, a nie takich jakimi chcielibyśmy być. Nasi bohaterowie popełniają błędy, całą masę błędów, na których nie zawsze się uczą. Potrafią w kilka chwil pozbyć się nagromadzanej godzinami sympatii.
Ale właśnie to czyni ich ludźmi, nie?

Koniec książki jest specyficzny. Jest dobry, a nawet bardzo dobry. Jest słodko – gorzki. Jest Krwawy i mroczny. Jest satysfakcjonujący i niesatysfakcjonujący jednocześnie, ponieważ mimo odpowiedzi na wiele pytań rodzi kolejne. Naszą przygodę w Uniwersum Pierwszego Prawa możemy skończyć w tym momencie i sami napisać swoje własne zakończenia. Możemy też sięgnąć do Drugiej Strony tej historii i iść dalej.

Mimo, że autor nas przed tym przestrzega, chyba warto podjąć to ryzyko. Ja zdecydowanie je podejmę. Znalazłem już na to swój Ostateczny Argument.

A wy?

Trzecia Część Pierwszej Trylogii Uniwersum Pierwszego Prawa nie bez powodu nosi tytuł „Ostateczny Argument”. Jest to naprawdę Ostateczny Argument na to, że w dzisiejszych czasach można stworzyć Trylogię ocierająca się niemal o wybitną.

To właśnie tutaj Joe Abercrombie postanowił pozbierać rozsypywane przez trzy obszerne tomiska puzzle i połączyć je w jeden, wielki,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
131
25

Na półkach:

Nawet nie wiecie jak bardzo chce się dowiedzieć co dzieje się dalej ... Zgłodniałem. Co mamy na deser? :D

Nawet nie wiecie jak bardzo chce się dowiedzieć co dzieje się dalej ... Zgłodniałem. Co mamy na deser? :D

Pokaż mimo to

avatar
621
324

Na półkach:

To ostatnia już część trylogii „Pierwsze prawo” i jeśli mam być szczera, czuję się odrobinę zawiedziona. Epicka historia, która co krok rozbijana jest przez prozę przyziemności, a wszystko to za sprawą wyborów, których dokonują bohaterowie. Chociaż autor od samego początku dawał jasno do zrozumienia czytelnikowi, że świat jego powieści, to nie klasyczne fantasy, to nadal czuję, że kilka wątków mogło zostać poprowadzonych z większą dbałością o szczegóły.
Ostatecznie, uważam, że takie poprowadzenie fabuły również ma swoje uroki, nie mogę jednak pozbyć się tego posępnego poczucia, że samo zakończenie było odrobinę przyśpieszone i wymuszone, a budowana starannie tajemna broń zniszczenia zbyt mocno sugerowała podobieństwo, do tego, co dzieje się po silnym napromieniowaniu uranem. Cóż, nie żałuję, że sięgnęłam po „Pierwsze prawo” i z pewnością sięgnę jeszcze po inne tytuły Abercrombiego, a to czy sami zdecydujecie poświęcić czas na lekturę tej właśnie trylogii, pozostawiam waszej ocenie.

To ostatnia już część trylogii „Pierwsze prawo” i jeśli mam być szczera, czuję się odrobinę zawiedziona. Epicka historia, która co krok rozbijana jest przez prozę przyziemności, a wszystko to za sprawą wyborów, których dokonują bohaterowie. Chociaż autor od samego początku dawał jasno do zrozumienia czytelnikowi, że świat jego powieści, to nie klasyczne fantasy, to nadal...

więcej Pokaż mimo to

avatar
100
2

Na półkach:

Wybitne zakończenie trylogii.
Jeden plus i minus całej serii:
+Nie do końca wiem jak to opisać ale pokazanie zmiany w świecie po zakończonym konflikcie. W niektórych książkach po zamknięciu akcji dostajemy niewiele stron opisu jak zmienił się świat, a tu często jest 100+ stron.
-Niektóre akcje, mocno się dłużyły i powodowały chęć odłożenia książki

Wybitne zakończenie trylogii.
Jeden plus i minus całej serii:
+Nie do końca wiem jak to opisać ale pokazanie zmiany w świecie po zakończonym konflikcie. W niektórych książkach po zamknięciu akcji dostajemy niewiele stron opisu jak zmienił się świat, a tu często jest 100+ stron.
-Niektóre akcje, mocno się dłużyły i powodowały chęć odłożenia książki

Pokaż mimo to

avatar
1136
595

Na półkach:

Świetnie budowane relacje między bohaterami. Ich nieoczywistość, ciekawa, barwna akcja to ogromne atuty tej trylogii. Historia pięknie ,a zarazem zaskakująco, zatoczyła krąg! Jednak to co wyróżnia i przekonuje do autora i powodując zapamiętanie to jego - sukcesem zakończona próba - przekonania czytelnika do negatywnego bohatera. Za to jak Joe Abercrombie przedstawił Sandana Gloktę - składam wielki ukłon.
Z niepotwierdzonych źródeł wiem, że w oryginale są już następnie części "Pierwszego prawa"- z nieskrywaną nadzieją czekam na ich przetłumaczenie i "przeczytanie" przez Filipa Kosiora!!

Świetnie budowane relacje między bohaterami. Ich nieoczywistość, ciekawa, barwna akcja to ogromne atuty tej trylogii. Historia pięknie ,a zarazem zaskakująco, zatoczyła krąg! Jednak to co wyróżnia i przekonuje do autora i powodując zapamiętanie to jego - sukcesem zakończona próba - przekonania czytelnika do negatywnego bohatera. Za to jak Joe Abercrombie przedstawił...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1542
456

Na półkach: , , ,

Wspaniale mi się czytało. Cała trylogia bardzo dobra. Autor ma wyobraźnię i pomysły, a równocześnie w wielu miejscach skłania do refleksji. No cóż. Trzeba iść dalej. Teraz "Zemsta... ".

Wspaniale mi się czytało. Cała trylogia bardzo dobra. Autor ma wyobraźnię i pomysły, a równocześnie w wielu miejscach skłania do refleksji. No cóż. Trzeba iść dalej. Teraz "Zemsta... ".

Pokaż mimo to

avatar
627
597

Na półkach: , , , ,

Atomowy (momentami dosłownie…) finał fenomenalnej trylogii fantasy, jeszcze lepszy niż poprzednie części. Genialne postaci, zapierające dech w piersiach przygody, szokujące twisty, tony okrucieństwa i przemocy a do wszystkiego wielka łycha cynicznego, łobuzerskiego humoru (!). TO SIĘ CZYTA!

+

Po fiasku wyprawy na Kraniec Świata drużyna maga Bayaza się rozpada. Logen wraca na Północ, gdzie dołącza do walczącego po stronie Unii oddziału Wilczarza. “Wikingowie” wciągają armię Króla Północy Bethoda w pułapkę, do jej zamknięcia potrzebne jest tylko szybkie przybycie głównych wojsk Unii. Pech sprawia jednak, że akurat umiera głównodowodzący armią marszałek Burr a generałowie stanowczo odmawiają podjęcia działań do czasu mianowania przez Króla nowego wodza.

Z tym jest taki znowu problem, że Król również w tym samym czasie umiera. Wobec wcześniejszej śmierci obu synów władcy oznacza to konieczność wyboru nowego władcy. Dwa główne stronnictwa polityczne, sędziego Marovii i arcylektora Sulta prowadzą zaciętą walkę o głosy elektorów, swoją agendę ma jednak również niezmordowany w knuciu kolejnych intryg mag Bayaz…

A propoz Bayaza - w jego planach swoją rolę do odegrania ma Jezal, który po powrocie z wyprawy rzucił się w ramiona ukochanej Arlee, a wkrótce, awansowany do stopnia pułkownika, otrzymuje odpowiedzialne zadanie stłumianie chłopskiej rebelii.
Radzi z nim sobie nadspodziewanie dobrze, ale wkrótce nad Unią pojawia się dużo poważniejsze niebezpieczeństwo. Z południa nadciąga ogromna armia Imperium Gurkhulu, by podbić państwo, pozbawione głównych sił wojskowych związanych walką na Północy.

W środku całego tego rozgardiaszu inkwizytor Sand dan Glokta wije się pomiędzy wspieraniem polityki swego przełożonego, Sulta a szantażującymi go wysłannikami banku Valint&Balk, wydającymi sprzeczne z wolą Sulta polecenia. Widząc, że z każdej strony grozi mu nieuchronna klęska i śmierć, zaczyna mysleć o trzecim mocodawcy…

+

Oesu! Ależ to jest dobre! Czyta się lepiej niż “Grę Oi Tron” ( and I mean it!). Znakomicie prowadzona akcja pędzi jak w ejtisowym sensacyjniaku ery VHS a twisty fabularne powodują co i rusz gwałtowny opad szczęki czytelnika. No i do tego te postaci! Wzdragam się przed użyciem słowa “bohaterowie”, bo, naprawde, na takie określenie nikt tutaj nie zasługuje.

Najbliżej rozumienia “porządnego człowieka” jest Wilczarz, postać niczym z Czarnej Kompanii Glena Cooka, a przecież nawet on nie zawaha się poderżnąć gardłą Bogu ducha winnego nastolatkowi na służbie wroga czy dziabnąć kogoś w plecy (“w plecy zawsze lepiej niż od przodu” jak mawiał ojciec Logena).

Sam Logen? Brrr - po tym, jak wcześniej to on wydawał się najbardziej predestynowany do roli głównego bohatera sagi, coraz bardziej na wierzch wychodzi jego - w pewnym sensie tragiczny - charakter. Jak się okazuje, i bez berserskiego szału to jest człowiek który potrafi wyłącznie mordować, człowiek, za którym śmierć idzie krok w krok. No a zmieniony w berserka….szkoda gadać, nie będę spojlerował, ale naprawdę to, co się tutaj odjaniepawli, przytka nawet twardego czytelnika.

Bayaz i Jezal - kolejny zonk i szok, nawet nie tyle rozwojem ich postaci - tu wszystko jest dość oczywiste, co kierunkiem, w jakim Abercrombie pociągnął fabułę. Jasne, zawsze bedą malkontenci, piszący “to było jasne od początku”, ale no nie, nie było, przynajmniej dla mnie, a nie jest to pierwsza saga fantasy w moim życiu…

O Glokcie nawet pisać nie trzeba, to najbardziej charakterystyczna postać całej sagi - jako kaleki “sadystyczny” oprawca, bez zmrużenia okiem torturujący swe kolejne ofiary (te opisy!) powinien budzić wyłącznie obrzydzenie i grozę, tymczasem to on przyciąga najwięcej uwagi i sympatii czytelnika.

Główna koncepcja sagi nie jest nadzwyczajnie oryginalna - magowie kierujący poczynaniami królów to wręcz gatunkowy schemat (Wiedźmin, Koło Czasu, w sumie nawet staruszek Władca Pierścieni),ale jej wykonanie po prostu zabija. Storytelling Abercrombiego jest wfręcz obłędnie dobry; wielowątkowa fabuła perfekcyjnie się rozwija i zmierza do doskonale wymyślonego finału. Od razu widać, ze saga została szczegółowo zaplanowana i wykonana, że Abercrombie to autor “architekt” a nie “ogrodnik”, że rzucił się na ślepo w fabułę dając jej rosnąć jak ogrodowej roślinie, że pisanie poprzedziła faza drobiazgowego planowania.
Być może znaczenie ma tutaj zawodowy background Abercrombiego, był on bowiem montażystą filmowym a w branży filmowej zawsze na początku jest dokładnie rozpisany scenariusz. Kunszt “montażowy” Abercrombiego można też podziwiać, kiedy w typowo filmowym stylu łączy i przeplata poszczególne sceny i przeplata, budując napięcie.


Uwielbiam zakończenie opowieści - z jednej strony do bólu cyniczne, przekorne i złośliwe do bólu, z drugiej zabawnie spójne z klasycznymi kanonami gatunku. Esencja stylu grimdark fantasy (nic nie jest jednoznaczne) - choć na polu cynizmu i nihilizmu to jeszcze do zapoznanego arcydzieła gatunku - trylogii “Dagome Iudex” Zbigniewa Nienackiego (naprawdę, jak ktoś szuka szokującej książki, to mocniej sie chyba nie da).

Jeśli czegokolwiek miałoby w Pierwszym Prawie zabraknąć, to trochę horroru, grozy, tak często obecnej w sagach fantasy. Świat Abercrombiego jest tak cyniczny i przepełniony sowizdrzalską ironią, że w nim bohater nawet w obliczu najgorszego monstrum z piekła rodem co najwyżej rzuciłby mu jakąś “xxxwą” w twarz (tak, w Pierwszym Prawie bohaterowie klną na potęgę).


Nie, no genialna sprawa. Dosłownie zapiera dech w piersiach podczas czytania, tak dobre. Uwielbiam pasjami, już się cieszę na kolejne tomy cyklu, opowiadające kolejne przygody kolejnych bohaterów.


PS
Serial - jakby powstał - zmiótłby wspomnienie po “Grze O Tron” czy “Wikingach”, o mdłych brejach w rodzaju “Wiedźmina” czy “Koła Czasu” nie wspomnę.


PPS.
Wywaliłem poniższą uwagę do postscriptum, bo szkoda nią burzyć narrację nt. sagi, ale po lekturze nasunęła mi się pewna obserwacja. Aż nie wiem, jak to napisać, ale “Pierwsze Prawo” ma szczególnie - określę to - “staroświecki” koncept fabularny.
Pisząc wprost, fani “Fabryki Słów” i, generalnie, konserwatywnego storytellingu będą mieli swoje święto. U Abercrombiego zasadniczo “chłopy to chłopy, a baby to baby”. Jedyna wojowniczka (a w zasadzie asasynka) to archetypiczna postać morderczego babochłopa, a generalnie pań jest niewiele, do tego zepchnięte są one do typowych dla siebie ról salonowych.
Nb. pewnie to powoduje, że jest cykl Abercrombiego uznawany za bardziej “chłopakowy”.

Wątków LGBT nie ma prawie wcale (a jedyny, pojawiający się na koniec, to złośliwy żart zaciągnięty prosto z kart “Hrabiego Monte Christo”, bez szczególnego “szacunku dla różnorodności”). A jeszcze ten świat bynajmniej nie jest specjalnie multikulturowy - przeciwnie - na północy miejszkają bladzi Wikingowie, w środku “różowi” Unioniści a na Południu śniadzi gurkhulczycy (Arabowie) i czarni kantyjczycy. Żeby było jasne - nie oceniam takiego stanu rzeczy w żaden sposób, po prostu stwierdzam fakt.

Atomowy (momentami dosłownie…) finał fenomenalnej trylogii fantasy, jeszcze lepszy niż poprzednie części. Genialne postaci, zapierające dech w piersiach przygody, szokujące twisty, tony okrucieństwa i przemocy a do wszystkiego wielka łycha cynicznego, łobuzerskiego humoru (!). TO SIĘ CZYTA!

+

Po fiasku wyprawy na Kraniec Świata drużyna maga Bayaza się rozpada. Logen wraca...

więcej Pokaż mimo to

avatar
63
42

Na półkach:

Słabiej, ale dalej w porządku.

Słabiej, ale dalej w porządku.

Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Przeczytane
    2 282
  • Chcę przeczytać
    1 185
  • Posiadam
    504
  • Fantasy
    81
  • Fantastyka
    74
  • Ulubione
    66
  • Teraz czytam
    41
  • 2022
    24
  • 2023
    22
  • 2021
    20

Cytaty

Więcej
Joe Abercrombie Ostateczny argument Zobacz więcej
Joe Abercrombie Ostateczny argument królów Zobacz więcej
Joe Abercrombie Ostateczny argument Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Przeczytaj także