Poliglotyczni kochankowie

Okładka książki Poliglotyczni kochankowie
Lina Wolff Wydawnictwo: Marginesy literatura piękna
296 str. 4 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
De polyglotta älskarna
Wydawnictwo:
Marginesy
Data wydania:
2017-10-25
Data 1. wyd. pol.:
2017-10-25
Data 1. wydania:
2016-07-01
Liczba stron:
296
Czas czytania
4 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365780706
Tłumacz:
Dominika Górecka
Tagi:
literatura szwedzka odmiana losu poszukiwanie szczęścia relacje damsko-męskie relacje rodzinne trauma uczucie wspomnienia
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Wszystkie języki miłości


Link do recenzji

1923 14 299

Oceny

Średnia ocen
6,1 / 10
49 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
455
450

Na półkach: ,

1. Historia o samotności, poszukiwaniu bliskości, poczuciu niedopasowania.
2. Bardzo skandynawska - oszczędna w temperaturze, wydaje się być bardzo wprost, pokazuje prostolinijność myślenia i stylu życia.
3. Tematyka uniwersalna, wykonanie skandynawskie niestety to nie komplement. Historia mimo że ma łączyć wątki to wydaje się to połączenie przypadkowe i bez większego sensu.

1. Historia o samotności, poszukiwaniu bliskości, poczuciu niedopasowania.
2. Bardzo skandynawska - oszczędna w temperaturze, wydaje się być bardzo wprost, pokazuje prostolinijność myślenia i stylu życia.
3. Tematyka uniwersalna, wykonanie skandynawskie niestety to nie komplement. Historia mimo że ma łączyć wątki to wydaje się to połączenie przypadkowe i bez większego sensu.

Pokaż mimo to

4
avatar
214
135

Na półkach: ,

Hmmm sama nie wiem co do mojego życia wniosła ta książka, na początku nie rozumiałam co się dzieje, życie ludzi opisanych w tej książce jest nudne, miałkie, pozbawione radości.. nie potrafią cieszyć się chwilami, ich smutek aż mnie paraliżował do samych kości.. dobrze że to nie jest zaraźliwe. Kiepska proza w mojej ocenie, nie polecam.

Hmmm sama nie wiem co do mojego życia wniosła ta książka, na początku nie rozumiałam co się dzieje, życie ludzi opisanych w tej książce jest nudne, miałkie, pozbawione radości.. nie potrafią cieszyć się chwilami, ich smutek aż mnie paraliżował do samych kości.. dobrze że to nie jest zaraźliwe. Kiepska proza w mojej ocenie, nie polecam.

Pokaż mimo to

1
avatar
279
92

Na półkach:

Cóż za przedziwna książka. Nie dająca się odłożyć, gdy już zacznie się czytać, a jednocześnie odstręczająca jeśli ma się do niej wrócić po przerwie.
Desperacka, pełna samotności, niewypowiedzianych uczuć i nieuświadomionych emocji. Mocno zarysowani bohaterowie, którzy nie są realni, ale mimo wszystko odczuwani są jak bliscy.
Pogmatwanie emocjonalne zionące z książki jest trudne i niewygodne emocjonalnie.
Krytyczne spojrzenie na ponowoczesną miłość. Opisane wprost bolączki współczesnej miłości: pełnej przesuwania w prawo na Tinderze, udawania, skradania się i pocenia się pod pachami od nadmiaru emocji bez umiejętności//możliwości/chęci ich wyartykułowania.

Cóż za przedziwna książka. Nie dająca się odłożyć, gdy już zacznie się czytać, a jednocześnie odstręczająca jeśli ma się do niej wrócić po przerwie.
Desperacka, pełna samotności, niewypowiedzianych uczuć i nieuświadomionych emocji. Mocno zarysowani bohaterowie, którzy nie są realni, ale mimo wszystko odczuwani są jak bliscy.
Pogmatwanie emocjonalne zionące z książki jest...

więcej Pokaż mimo to

13
Reklama
avatar
292
60

Na półkach:

Maszynopis spalony w Sztokholmie

Łatwo popaść w banał, gdy na fabularne prowadzenie wysuwają się miłość i samotność, spotkania i rozstania, seks i erotyzm. Wydawać by się mogło, że są to zagadnienia na tyle wyeksploatowane, że zamiast powiewu świeżości prędzej przyniosą dzisiejszej literaturze zapaszek stęchlizny lub naftaliny. Na takich filarach tematycznych wznosi się świat powieściowy Liny Wolff, lecz jej dzieło, uhonorowane szwedzką nagrodą literacką Augustpriset 2016, nie dryfuje jakościowo w stronę kioskowych harlequinów czy wyciskaczy łez w typie Nicholasa Sparksa. Szwedka pisze o miłości w kontekście doświadczeń człowieka ponowoczesnego, który błądzi, miota się i nie potrafi zbudować stabilnej relacji uczuciowej. Przelotne romanse, przygodny seks uniemożliwiają bohaterom jej powieści przeżywanie egzystencjalnej pełni, a wzmagają jedynie poczucie pustki. Pisarka, co warte podkreślenia, oparła się pokusie napisania książki z uniwersalnym przesłaniem, mimo że spod tkanki tekstu wyzierają problemy, które są znamienne dla ludzi żyjących w epoce późnej nowoczesności: pogoń za wrażeniami zwieńczona zblazowaniem, interesowność, instrumentalne traktowanie drugiego człowieka. Autorka umywa ręce od wystawiania jakiejkolwiek diagnozy gnijącemu moralnie społeczeństwu i chwała jej za to!

Na słowa uznania zasługuje trójdzielna kompozycja powieści na kształt zamkniętego, ale samozasilającego się kręgu. W pierwszej kolejności poznajemy historię trzydziestosześcioletniej Ellinor ze Skanii, która z braku laku zakłada profil na portalu randkowym i nawiązuje kontakty z wybrakowanymi emocjonalnie mężczyznami. Kobieta zagrzewa na dłużej miejsce w domu Calista Rondasa, wziętego krytyka literackiego ze Sztokholmu, i mści się na nim za gwałt w wyjątkowo perfidny sposób. Max Lamas, bohater z drugiej części książki, jest znużony małżeńską rutyną, szuka nowych podniet i natchnienia do pisania. Mierzi go rzeczywistość, dlatego śmielej fantazjuje o kochance biegle władającej kilkoma językami. Ostatnia część jest napisana z perspektywy Lucrezii Martini Orsi, przedstawicielki wygasającego rodu arystokratycznego w Wiecznym Mieście. Wszystkie z wymienionych postaci Wolff połączył maszynopis napisany w stanie absolutnej iluminacji, lecz sprofanowany uryną i poddany niszczycielskiemu działaniu ognia. Fragmenty owego maszynopisu zostały wplecione na modłę szkatułkową we właściwą narrację w taki sposób, że można odnieść wrażenie, że stoimy za plecami bohaterów i podglądamy ich w trakcie czytania.

O ambicjach Wolff świadczą intertekstualne odniesienia do ogólnego klimatu twórczości Michela Houellebecqa i Stephena Kinga. To bardzo frapujące posunięcie fabularne, ale w rezultacie pozbawione motywacyjnej głębi i ograniczone do podkręcenia nieco dekadenckiej i nihilistycznej atmosfery, w której czai się niezbadany mrok i tajemnica. Wyrazem schyłkowości jest to, że na barkach bohaterów spoczywa ciężar pesymizmu i bezeceństw, jakich się dopuścili. Jak złowróżbne echo unosi się w tekście zdanie niemieckiego poety, Heinricha Heinego, o profetycznym ładunku: „Gdzie się pali książki, dojdzie w końcu do palenia ludzi”. Cytat ma zakotwiczenie w świecie przedstawionym, ale równie dobrze może dotyczyć dystopijnych prognoz Houellebecqa – powtórnych narodzin totalitaryzmu w odpowiedzi na społeczne zepsucie.

Pora wynotować drobne uchybienia Wolff. Nie przekonują mnie postaci związane ze sztokholmskim światkiem literackim, mimo że tamtejszy sektor sztuki i kultury jest lepiej dofinansowany niż ten po drugiej stronie Bałtyku. Nawet jeśli pisarz żyje wyłącznie z pisania, to odbywa przecież kwerendy biblioteczne, konsultuje się ze specjalistami w kwestiach merytorycznych, a nie włóczy się po mieście niczym dziewiętnastowieczny flaneur w oczekiwaniu na nagły przypływ inspiracji. Trudno jest mi prócz tego wyobrazić sobie krytyka literackiego, którego pensja wystarcza na wystawne życie. Ponadto uśmiech politowania wzbudziły we mnie nieliczne sceny melodramatyczne, ale tym razem nie pokuszę się o streszczenie ich przebiegu.

W Poliglotycznych kochankach jest jedno niepozorne wydarzenie powieściowe, które sprawiło, że zrobiło mi się cieplej na sercu. Rzecz miała miejsce w cassińskiej księgarni. Uboga i niedouczona Włoszka poprosiła księgarza o dzieło, które powinni znać wszyscy wykształceni ludzie. Sprzedawca z opieszałością przywlókł jej siedem tomów quasi-autobiograficznego cyklu Prousta, nie wierząc, że kobieta zdecyduje się na ich zakup. Kiedy dotarłam do ostatniej strony, zrozumiałam, że warto było przebrnąć przez nużącą miejscami powieść Wolff ze względu na tę właśnie scenę, która wprawdzie nie wywiera większego wpływu na dalszy rozwój literackich wypadków, ale za to napełnia serce czytelnika ogromnym wzruszeniem i radością!

Maszynopis spalony w Sztokholmie

Łatwo popaść w banał, gdy na fabularne prowadzenie wysuwają się miłość i samotność, spotkania i rozstania, seks i erotyzm. Wydawać by się mogło, że są to zagadnienia na tyle wyeksploatowane, że zamiast powiewu świeżości prędzej przyniosą dzisiejszej literaturze zapaszek stęchlizny lub naftaliny. Na takich filarach tematycznych wznosi się...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
540
46

Na półkach: , ,

Mężczyźni z kompleksami i piętnem niespełnionych marzeń o kobietach, które najpiękniej zlepia się ze skrawków każdej poznanej na krótko, na lato, na romans, na jedną noc...

Kobiety, które mają albo silne ciała albo silnego ducha. Wszystkie zniewolone koniecznością kochania i kochania odwzajemnionego...

Wszyscy bohaterowie "pocili się pod pachami" od nadmiaru emocji, hormonów i kłamstw, a maszynopis był tylko pretekstem do podróży po kontrastach damsko-męskich.

Mężczyźni z kompleksami i piętnem niespełnionych marzeń o kobietach, które najpiękniej zlepia się ze skrawków każdej poznanej na krótko, na lato, na romans, na jedną noc...

Kobiety, które mają albo silne ciała albo silnego ducha. Wszystkie zniewolone koniecznością kochania i kochania odwzajemnionego...

Wszyscy bohaterowie "pocili się pod pachami" od nadmiaru emocji,...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
203
60

Na półkach: ,

Warto było zmęczyć najmniej, moim zdaniem, ciekawy pierwszy rozdział; dwa kolejne opowiedziały ciekawą historię. Pierwszoplanowe portrety kobiet, tajemnicze losy manuskryptu i poliglotytyzm... to trzy spośród mojej ścisłej czołówki ulubionych motywów literackich.

Warto było zmęczyć najmniej, moim zdaniem, ciekawy pierwszy rozdział; dwa kolejne opowiedziały ciekawą historię. Pierwszoplanowe portrety kobiet, tajemnicze losy manuskryptu i poliglotytyzm... to trzy spośród mojej ścisłej czołówki ulubionych motywów literackich.

Pokaż mimo to

4
avatar
1063
973

Na półkach: ,

Niegłupia powieść obyczajowa o braku miłości. Bardzo współczesna, słychać w niej echa ponurych wizji Houellebecqa, cytowanego zresztą kilkakrotnie.

Niegłupia powieść obyczajowa o braku miłości. Bardzo współczesna, słychać w niej echa ponurych wizji Houellebecqa, cytowanego zresztą kilkakrotnie.

Pokaż mimo to

5
avatar
617
302

Na półkach:

Dziwne... Ale niegłupie.

Dziwne... Ale niegłupie.

Pokaż mimo to

2

Cytaty

Więcej
Lina Wolff Poliglotyczni kochankowie Zobacz więcej
Lina Wolff Poliglotyczni kochankowie Zobacz więcej
Lina Wolff Poliglotyczni kochankowie Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd