Furtka do ogrodu wspomnień

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Cykl:
- Owen Yeates (tom 5)
- Seria:
- Bestsellery polskiej fantastyki
- Data wydania:
- 2007-02-13
- Data 1. wyd. pol.:
- 2007-02-13
- Liczba stron:
- 200
- Czas czytania
- 3 godz. 20 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788360505298
Potrzebujesz pomocy? Zadzwoń: 555 HELP ME i poproś Owena Yetsa!
Owen Yeats powraca i znowu czekają na niego spore problemy. Nasz dobry kumpel - prywatny detektyw zostaje wplątany w sprawę, w którą w ogóle nie miał ochoty się mieszać (cóż, czego się nie robi dla miłości sprzed lat...). Zadanie wydaje się banalne – zwykła robota ochroniarska, niestety jest małe "ale"... Po raz pierwszy Owen musi działać na nieswoim terenie, bez znajomości i układów, na dodatek jego głównym zmartwieniem nieoczekiwanie stają się niepublikowane pamiętniki prezydenta Hoovera i jego tajemniczy pakt o nieagresji podpisany ze Stalinem.
Yeats po raz kolejny staje przed wydawałoby się nierozwiązywalną zagadką, a dochodzenie prawdy przyjdzie mu opłacić mnóstwem ran po strzelaninach i widowiskowych ucieczkach.
Dębski serwuje powieść, w której nie będzie czasu nawet na pół ziewnięcia. Błyskotliwe dialogi popędzają i tak już zawrotną prędkość fabuły, a specyficzne poczucie humoru naszego dobrego znajomego detektywa pozwoli na mały oddech, ale tylko malutki...
Kup Furtka do ogrodu wspomnień w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Furtka do ogrodu wspomnień
Kolejny tom także nie powalił mnie na ziemię. Opowiadanie starych kawałów średnio podwyższa współczynnik poczucia humoru w tej powieści. Mordobicia jakby mniej, co w przypadku tej serii zmniejsza współczynnik rozrywkowości. Akcja się trochę ciągnie, a narracja zanurzona w konwencji „dowcipasów” zamiast uczynić przekaz czytelniejszym zamula go. Trzeba się nieco wysilić, żeby się nie pogubić w dialogach - co kto powiedział, zwłaszcza przy słuchaniu audiobooka, gdy nie widać myślników - a ja od rozrywki oczekuję jak najmniej wysiłku ze strony moich neuronów, które winny udać się na leżaczek i delektować się treścią wlewającą się do mózgu bez przewężeń w przewodach hydraulicznych. Być może gdyby ta opowieść była staranniej napisana, to uznałbym ją za jeden z lepszych tomów, bo autor dał sobie spokój z przenoszeniem w czasie, a o fantazjowaniu z przenoszeniem się w czasie wypowiedziałem się negatywnie przy omawianiu poprzednich tomów. Zaletą jest także antykomuszy wydźwięk opowieści i stosunek do polityków - tak w ogólności.
Oceny książki Furtka do ogrodu wspomnień
Poznaj innych czytelników
421 użytkowników ma tytuł Furtka do ogrodu wspomnień na półkach głównych- Przeczytane 267
- Chcę przeczytać 154
- Posiadam 99
- Fantastyka 10
- Fabryka Słów 7
- Science Fiction 5
- Ulubione 3
- 2012 3
- 2014 3
- Kryminał 3
Tagi i tematy do książki Furtka do ogrodu wspomnień
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Furtka do ogrodu wspomnień
- Znam tam jednego faceta, może nam pomóc.
- A czy jest takie miejsce, gdzie nie znasz jednego faceta?
- Tak, jest takie miejsce...
Kiedy ktoś dzwoni do mnie i pyta, czy to ja, zawsze patrzę w lustro albo na swoje stopy - znam je dość dobrze, potrafię zidentyfikować siebi...
Rozwiń
















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Furtka do ogrodu wspomnień
Interesująca.
Interesująca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd piątego tomu seria staje się nie do wytrzymania. Autocytaty zaczynają przeważać nad nowymi wątkami, akcja co i rusz grzęźnie na kilkanaście lub więcej stron (a przecież to ma być lektura bardzo rozrywkowa),co gorsza nie dlatego, że Autor oddaje się jakimś choćby potencjalnie wartościowym przemyśleniom, lecz z powodu znacznie bardziej banalnego, typowego dla kiepskiej proweniencji narturszczyków (do których Autor nie należy): opisy nic nie wnoszące opisy codziennych czynności (jedna po drugiej),piętrzące się afektywno - dwubiegunowe relacje bohaterów, bezsensowne dygresje fabularne... Nie.
Od piątego tomu seria staje się nie do wytrzymania. Autocytaty zaczynają przeważać nad nowymi wątkami, akcja co i rusz grzęźnie na kilkanaście lub więcej stron (a przecież to ma być lektura bardzo rozrywkowa),co gorsza nie dlatego, że Autor oddaje się jakimś choćby potencjalnie wartościowym przemyśleniom, lecz z powodu znacznie bardziej banalnego, typowego dla kiepskiej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoże nie jest to Mount Everest literatury, ale relaksuje jak cholera :)
Może nie jest to Mount Everest literatury, ale relaksuje jak cholera :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria jakaś rwana, mocno trzeszczy mi płynność narracji, brak emocji, nutki niepewności.
Historia jakaś rwana, mocno trzeszczy mi płynność narracji, brak emocji, nutki niepewności.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jestem pewien, czy zaginięcie tekstu nie było jednak lepszą opcją. Bo można chociaż było sobie poudawać, że świat utracił wartościową rzecz. A tak - nici z udawania.
Pierwszy tom kiedyś mi się całkiem podobał. Kolejne - już niekoniecznie. Humor na jedno kopyto, wyliczanki alkoholowe i tytoniowe zaczynały zalatywać sztampą, a maczyzm coraz mocniej wylewał się z kartek. Z grubsza jednak autor pamiętał, by była to mniej lub bardziej fantastyka. Niestety, "Furtka do ogrodu wspomnień", czyli tom piąty, nawet już z fantastyką wziął rozbrat, bo gdyby wyciąć z fabuły komputery i mocno rozbudowaną sieć, to zostaje nad wyraz nędzny wątek kryminalny, godzien raczej lichego sensacyjniaka (jakiś tajny traktat Hoovera ze Stalinem),oraz poboczne quasi-romansowe wątki, robiące za miałki wypełniacz treści. A nawet one nie pomogły, skoro wodnista intryga, rozpychana fabularną watą gdzie się da, ledwo dobija dwustu stron.
W związku z tym nie wiem, czy odważę się sięgnąć po kolejne tomy Owena Yeatesa...
Nie jestem pewien, czy zaginięcie tekstu nie było jednak lepszą opcją. Bo można chociaż było sobie poudawać, że świat utracił wartościową rzecz. A tak - nici z udawania.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszy tom kiedyś mi się całkiem podobał. Kolejne - już niekoniecznie. Humor na jedno kopyto, wyliczanki alkoholowe i tytoniowe zaczynały zalatywać sztampą, a maczyzm coraz mocniej wylewał się z kartek....
Autopromocja rzecz ważna, szczególnie w odniesieniu do autora poczytnych kryminałów naukowo - fantastycznych. Prośba licealnej miłości rzecz święta. I jak to z Owenem Yeatesem bywa wszystko ma drugie dno, metr mułu i dopiero właściwe rozwiązanie.
Dużo akcji, sporo mordobicia, mnóstwo autoironii, sarkazmu i zmrużonego oczka.
Autopromocja rzecz ważna, szczególnie w odniesieniu do autora poczytnych kryminałów naukowo - fantastycznych. Prośba licealnej miłości rzecz święta. I jak to z Owenem Yeatesem bywa wszystko ma drugie dno, metr mułu i dopiero właściwe rozwiązanie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDużo akcji, sporo mordobicia, mnóstwo autoironii, sarkazmu i zmrużonego oczka.
Kolejny tom także nie powalił mnie na ziemię. Opowiadanie starych kawałów średnio podwyższa współczynnik poczucia humoru w tej powieści.
Mordobicia jakby mniej, co w przypadku tej serii zmniejsza współczynnik rozrywkowości. Akcja się trochę ciągnie, a narracja zanurzona w konwencji „dowcipasów” zamiast uczynić przekaz czytelniejszym zamula go. Trzeba się nieco wysilić, żeby się nie pogubić w dialogach - co kto powiedział, zwłaszcza przy słuchaniu audiobooka, gdy nie widać myślników - a ja od rozrywki oczekuję jak najmniej wysiłku ze strony moich neuronów, które winny udać się na leżaczek i delektować się treścią wlewającą się do mózgu bez przewężeń w przewodach hydraulicznych. Być może gdyby ta opowieść była staranniej napisana, to uznałbym ją za jeden z lepszych tomów, bo autor dał sobie spokój z przenoszeniem w czasie, a o fantazjowaniu z przenoszeniem się w czasie wypowiedziałem się negatywnie przy omawianiu poprzednich tomów. Zaletą jest także antykomuszy wydźwięk opowieści i stosunek do polityków - tak w ogólności.
Kolejny tom także nie powalił mnie na ziemię. Opowiadanie starych kawałów średnio podwyższa współczynnik poczucia humoru w tej powieści.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMordobicia jakby mniej, co w przypadku tej serii zmniejsza współczynnik rozrywkowości. Akcja się trochę ciągnie, a narracja zanurzona w konwencji „dowcipasów” zamiast uczynić przekaz czytelniejszym zamula go. Trzeba się nieco wysilić, żeby...
Siódma z kolei część cyklu o Owenie Yeatesie. To amerykański prywatny detektyw, przebywający na kongresie w Holandii. Tam zostaje poproszony przez kobietę, która była jego pierwszą miłością o udzielenie pomocy jej znajomemu. I tak rozpoczyna się tradycyjny kryminał, z licznymi pościgami i chandlerowskim poczuciem humoru. Godnym uwagi faktem jest czas zdarzeń, a mianowicie przyszłość. Autor w posłowiu cieszy się, iż udało mu się po latach odnaleźć zaginiony maszynopis tej książki. Nie wiem, czy rzeczywiście jest się czym radować. Książka przeciętna, mimo wnikliwej redakcji kilku osób, znaleźć w niej można kwiatki typu: „stopy od kostek w dół”. Intryga zagmatwana i bez wyraźnego finału. Możliwe, że czytelnik, który wcześniej zapoznał się z poprzednimi tomami o przygodach Owena Yeatsa będzie miał mniejsze problemy z rozszyfrowaniem, kto stoi po stronie głównego bohatera i dlaczego mu pomaga. Po tej konkretnej lekturze porządnie się zastanowię nim sięgnę po inną książkę z tej serii.
Siódma z kolei część cyklu o Owenie Yeatesie. To amerykański prywatny detektyw, przebywający na kongresie w Holandii. Tam zostaje poproszony przez kobietę, która była jego pierwszą miłością o udzielenie pomocy jej znajomemu. I tak rozpoczyna się tradycyjny kryminał, z licznymi pościgami i chandlerowskim poczuciem humoru. Godnym uwagi faktem jest czas zdarzeń, a mianowicie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety - czegoś zabrakło.
Na końcu Autor wyjaśnia, że książka ostatecznie powstała dzięki odzyskaniu fragmentów maszynopisu, zaginionego podczas perturbacji w wydawnictwie... różni ludzie odsyłali mu fragmenty z własnymi pomysłami (skąd mieli ten maszynopis?!),więc skleił wszystko w całość z lekką redakcją.
I ten fakt chyba wiele wyjaśnia, bo książkę trochę tak się czyta, jakby nie wszystko pasowało do siebie.
Ogólnie bardzo spodobał mi się klimat i charakter głównego bohatera, a ponieważ była to moja pierwsza książka z serii przygód Owena, być może skuszę się na więcej (tym bardziej, że ta ponoć najsłabsza)
Podsumowując: jak ktoś nie jest zagorzałym fanem serii, to może sobie tę część darować.
Niestety - czegoś zabrakło.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa końcu Autor wyjaśnia, że książka ostatecznie powstała dzięki odzyskaniu fragmentów maszynopisu, zaginionego podczas perturbacji w wydawnictwie... różni ludzie odsyłali mu fragmenty z własnymi pomysłami (skąd mieli ten maszynopis?!),więc skleił wszystko w całość z lekką redakcją.
I ten fakt chyba wiele wyjaśnia, bo książkę trochę tak się...
Owen Yeates to detektyw i pisarz w jednym. Tym razem, będąc w obcym kraju, nie znając zupełnie terenu otrzymuje nowe zlecenie: ma ochraniać człowieka, któremu grozi śmiertelne niebezpieczeństwo, ten jednak nie chce wyjawić, dlaczego...
Jest to piąta część z serii, jednak uznałam, że skoro to kryminał, nie powinnam mieć problemu ze zrozumieniem, o co chodzi: tak z resztą było, jedyne, co może się mylić, to bohaterowie przedstawieni w poprzednich częściach, główny wątek jest jednak zupełnie nowy, dlatego nieznajomość całości nie przeszkadza jakoś szczególnie. Niestety, nie pomogło to zbytnio całości...
Nie będę ukrywać. Proza Dębskiego po prostu mnie irytowała i nudziła jednocześnie. Nie podoba mi się styl, w jakim pisze - niby jest dość prosty, ale wątki są ciągną, są typowe i niezbyt interesujące. Dodatkowo, fantastyka wprowadzona do tekstu wcale nie pomaga! Szczególnie irytujące dla mnie było słowo komp powtarzane w nieskończoność - tak, jak wiem, że to oznacza komputer i, w przypadku tej powieści, jest to po prostu zdecydowanie.. ulepszona wersja naszego dzisiejszego sprzętu, ale to słowo po prostu nie pasuje mi do całości. W końcu, komp to skrót, a taki w książce science-fiction moim zdaniem znaleźć się nie powinien. Sama budowa zdań u Dębskiego również odstrasza - często są zbyt długie, łączą wiele treści, przez co tekst jest chaotyczny i nieprzystępny.
Trudno mi ocenić linię fabularną, ponieważ książka tak mnie irytowała, że chciałam skończyć ją jak najszybciej i nie zwracałam na nią większej uwagi. W każdym razie, jest dość typowa - zwykły kryminał, z wplecionym wątkiem rodem z II Wojny Światowej, niezbyt wybitny, którego treści i zakończenia da się domyślić.
Przez pierwszoosobową narracje można dość dobrze poznać Yeatesa, naszego głównego bohatera, jednak nie sprawiło to, że zaczęłam pałać do niego sympatią. Może i ma konkretny charakter i zwyczaje, ale między innymi przez wcześniej wymienione przeze mnie wady książki, nie byłam w stanie go polubić, dodatkowo, irytował mnie, jak całokształt powieści. Nie jest jednak aż tak źle, ma mocne i słabe strony (choć zdecydowanie więcej jest tych mocnych...),da się uwierzyć w jego istnienie, aczkolwiek na dobrego pisarza, po tym, co przeczytałam, wcale mi nie wygląda. Pozostali bohaterowie raczej nie zapisują się w pamięci, a przynajmniej - nie w mojej. Odebrałam ich jako dość papierowych, mimo, że Dębski wyraźnie starał się, aby byli charakterystyczni.
Problem tej książki może wynikać z faktu, że poprawiało ją zbyt dużo osób, o czym wspomina sam autor. Czy jednak tak jest na pewno? Musiałabym sięgnąć po inne jego dzieła, jednak po tym, wcale mi się do tego nie śpieszy. Myślę, że jeśli ktoś ma ochotę na kryminał science-fiction, można po tą książkę sięgnąć i sprawdzić, czy aby na pewno jest tak kiepska, jednak dla mnie to po prostu przeciętny kryminał, który mi nie przypadł do gustu.
Owen Yeates to detektyw i pisarz w jednym. Tym razem, będąc w obcym kraju, nie znając zupełnie terenu otrzymuje nowe zlecenie: ma ochraniać człowieka, któremu grozi śmiertelne niebezpieczeństwo, ten jednak nie chce wyjawić, dlaczego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to piąta część z serii, jednak uznałam, że skoro to kryminał, nie powinnam mieć problemu ze zrozumieniem, o co chodzi: tak z resztą...