(1984)
[La porta proibita]
ChRL w pierwszej połowie lat 80. pod sterami Deng Xiaopinga (1904-1997),reformatora i twórcy dzisiejszego sukcesu Chin*.
„[…] wszystko co dzieje się tam dzisiaj i wydarzy jutro, ma swoje korzenie w latach [80.] kiedy to mnie samemu i bardzo nielicznej grupie innych zagranicznych dziennikarzy dane było mieszkać wśród Chińczyków” (str. 8, ze wstępu do wznowienia z roku ‘98).
„Opisywałem w tamtych latach kraj zawieszony między starym a nowym, coraz bardziej niepewny swoich korzeni kulturalnych, podobny do olbrzymiej, niesionej prądem tratwy, obciążonej balastem w postaci trupa – trupa [przewodniczącego] Mao [1893-1976]. Jeszcze dzisiaj jest tam tak, a nawet gorzej: niepoddany nigdzie prawdziwemu sądowi historii, Mao ciąży nadal nad duszą Chin w swoim mauzoleum, które otaczają obecnie coraz ciaśniej sklepiki z pamiątkami” (str. 9, ibid.)
Tiziano Terzani (1938-2004) opowiada o okresie przejściowym, w którym przeciętny Chińczyk wciąż jeszcze klepie biedę, ale żyje już w kraju stwarzającym nowe perspektywy. Aby wyjaśnić rzeczywistość zastaną – a także z uwagi na niemożność swobodnego gromadzenia materiału, nieskrępowanego prowadzenia rozmów – dużo miejsca poświęca dekadom poprzedzającym okres swojego pobytu.
Pisze o modernizacji Pekinu, realizowanej ze szkodą dla jego zabytkowej tkanki i tradycyjnego charakteru; chińskiej kolonizacji Wschodniego Turkiestanu**; Mandżurii jako podupadającym zapleczu przemysłowym ChRL; narodowej pasji do hodowli świerszczy i ptactwa (odradzającej się po latach potępienia); Szantungu w kontekście wydarzeń najnowszych – quasi-kapitalistycznej parcelacji ziem oraz gromadzeniu okruchów przeszłości, ocalałych z obłędu rewolucji kulturalnej (1966-76),o niemieckiej kolonii Tsingtau (Qingdao)*** i rehabilitacji Konfucjusza; Tybetańskim Regionie Autonomicznym, odrębności Tybetańczyków i okupacji ich kraju zasiedlanego Hanami; o zrujnowanym klasztorze Szaolin i powracającym do łask kung-fu; polityce jednego dziecka i kontroli urodzin; chińskiej szkole z perspektywy własnej córki i syna****; specjalnej strefie ekonomicznej Shenzen i wolnorynkowym Kantonie; nowych porządkach w Kaszgarii (ciąg dalszy dramatu Ujgurów); kampanii przeciwko przestępczości – publicznym egzekucjom; grom politycznym Deng Xiaopinga – kampanii przeciwko wypaczeniom duchowym; zaaresztowaniu i wydalenie z ChRL.
Typowy reportaż opisuje szerszy kontekst poprzez historie poszczególnych bohaterów opowiadających o otaczającej rzeczywistości. Tu tego zabrakło – można się domyślać, że z uwagi na barierę językową i deklarowany brak swobody działania. Autor wprowadza indywidualne głosy, ale żaden z nich nie towarzyszy nam zbyt długo, a treści mają charakter bardziej ogólny niż pogłębiony, sygnalizując istotne zagadnienia bez pełniejszego omówienia. Czytelnik szerzej zaznajomiony z historią ChRL, sięgający po książkę celem pogłębienia wiedzy o sytuacji lat 80., zainteresowany świadectwem przeciętnych Chińczyków, przedstawicieli mniejszości czy kolegów po fachu reportera – będzie zawiedziony. Terzani pisał z intencją uchylenia tytułowych zakazanych wrót. Kierował swoje reportaże do szerszego grona czytelników, nie sinofilów. Z tego co czytamy, wynika, że przynajmniej część była pierwotnie publikowana w prasie. Każdy stanowi odrębną całość, i jako taki spełnia swoją rolę, nie jest to jednak opowieść o życiu Denga Tiannuo*****, o codziennym zmaganiu z obcą rzeczywistością i zaskarbianiu sympatii.
Literacko tekst wypada dobrze, choć za sprawą autora i tłumacza (Krzysztof Żaboklicki) znalazło się w nim kilka potknięć merytorycznych wymagających sprostowania (naciągane 7/10).
__________________________
* Reformy Denga, wzorującego się na gospodarkach Hongkongu, Singapuru, Tajwanu i Makau, przekształciły Chiny w fabrykę świata, i przy zachowaniu władz reżimu, zaprowadziły morderczy kapitalizm. Dziś Chiny nie tylko produkują i kopiują zachodnie technologie, ale coraz sprawniej tworzą własne, budując nowe, silne marki o znaczeniu globalnym (elektronika, samochody). (Przy okazji przodują w inwigilacji, i podtrzymują aparat cenzury). Pragmatyczny Deng miał powiedzieć: „Nieważne, czy kot jest czarny, czy biały, ważne, aby łowił myszy” i tym samym wyrazić aprobatę dla modelu wolnorynkowego. Dziś inwigilacja Chińczyków jest bardziej subtelna, i o ile przeciętny Wang, Li czy Zhang są oni skupieni na konsumpcji i nie dążą do obalenia reżimu, ograniczając się do krytyki władzy lokalnej, mogą żyć na poziomie zachodnim i spać spokojnie. To samo tyczy się terenów okupowanych, Tybetu i Ujgurii, kolonizowanych przez Chińczyków Han, na które świat machnął ręką, bo bardziej liczą kontakty handlowe.
PRZYPIS DO PRZYPISU: 76,8% Singapurczyków to Chińczycy. Dla 35% mieszkańców Singapuru ojczystym jest mandaryński, dla 11% hokkien, dla 5,7% kantoński, a dla 1,8% inne języki chińskie – prawie 48% deklaruje angielski jako główny język komunikacji (spis powszechny z 2000, https://pl.wikipedia.org/wiki/Singapur). Z perspektywy Denga Singapur był kolejnym, chińskim miastem. Informacja o tym, że zrehabilitowany Deng miał konkretne rozwiązania pod nosem, i zdecydował się odtworzyć w większej skali, pierw na wybrzeżu a potem w reszcie kraju, jest w książę pominięta. Podobnie jak domniemany cytat o umaszczeniu kota.
** Mongolska Dżungaria i turkijska Kotlina Tarymska (Ujguristan, Ujguria).
*** Cesarstwo Niemieckie gospodarowało w Szantungu krótko, w latach 1897-1914, ale to Niemcy postawili stoi tam do dziś. Wpisuje się to w narodowy stereotyp.
**** W momencie publikacji, pojawiły się kontrowersje co do autorstwa, i chyba nie bezzasadne, bo już po pierwszej stronie pojawia się myśl, że Tiziano Terzani pisze go w imieniu swoich dzieci, na podstawie ich opowieści. Autor zapiera się jednak, że „[…] napisały go zupełnie same” (str. 345). Nawet jeśli tak było, to musiał przejść solidną ojcowską redakcję, bo dzieci w wielu lat 9 (córka) i 11 (syn) nie są tak biegłe językowo.
***** Włoski Reporter, rozpoczyna od informacji o przybraniu chińskiego imienia i nazwiska, co daje nadzieję na osobiście zaangażowaną opowieść w stylu Petera Hesslera. Nic z tego jednak nie wynika.
•
Jak wielu młodych Europejczyków z Zachodu, Terzani uległ urokowi Mao, ale do ChRL wjechał dopiero wtedy, kiedy tłusty przywódca kopnął w kalendarz, a stery przejął inny starzec, Deng Xiaoping.
„Przybyłem w styczniu 1980 i pojąłem od razu, że rzeczywistość jest mniej piękna od marzeń. Przyjechałem szukać nowej kultury, jakoby zrodzonej z rewolucji, a znalazłem resztki starej, wspaniałej kultury, którą zdążono metodycznie zniszczyć” (str. 14).
„[…] jeździłem wszędzie, dokąd tylko się dało, od zakątka Chin wysuniętego najbardziej na zachód, w prowincji Sinkiang, do ich leżącego najdalej na wschód krańca w prowincji Szantung, od Mandżurii na północy po tropikalną wyspę Hajnan na południu” (str. 14-15).
Mimo wydarzenia opisanego w ostatnim rozdziale, udało mu się powrócić do Chin kilka lat później, akurat po to, by zrelacjonować wydarzenia na placu Tian’anmen (‘89).
•
Ciąg dalszy tej historii napisał Peter Hessler w książce Przez drogi i bezdroża. Podróż po nowych Chinach [Country Driving: A Journey Through China from Farm to Factory] (2010). Sporo ciekawych spostrzeżeń znajduje się również w jego wcześniejszym reportażu Kości wróżebne. Podróż po przeszłości i teraźniejszości Chin [Oracle Bones: A Journey Between China’s Past and Present] (2006). Dobrą lekturą, będzie również Prowadzący umarłych Liao Yiwu [The Corpse Walker: Real Life Stories: China from the Bottom Up] (2008).
•
Książka trafiła do księgarń w 1984, i pod wieloma względami przypomina Rok 1984 Orwella zmiksowany ze swojskimi bolączkami PRL-u.
Dzisiejsi Chińczycy żyją w pełnym rozdwojeniu jaźni, w deklarowanym socjalizmie i faktycznym kapitalizmie. Stali się społeczeństwem hiperkonsumpcyjnym, komercjalizującym przeszłość i teraźniejszość. Reżim uległ modernizacji, jest subtelniejszy, a kontrola i cenzura przeszły do sfery cyfrowej. Z kraju biednego, Chiny awansowały do roli globalnego gracza o imperialnych ambicjach i twórcy nowych technologii. Reportaże Terzaniego dokumentują początki tego procesu.
•
ZAKAZANE WROTA
„Próbowałem zamieszkać w zwykłym chińskim domu, w chińskiej dzielnicy, lecz okazało się to absolutnie niemożliwe. Cudzoziemcy mogą mieszkać tylko w granicach tak zwanej »dzielnicy dyplomatycznej«, której bramy są dzień i noc strzeżone przez uzbrojonych policjantów; funkcjonariusze ci rejestrują wszystkich wchodzących i wychodzących” (str. 15).
„Podobnie jak w bajce o zaklętym zamku, w którym przybysz może robić wszystko, ale nie wolno mu otworzyć pewnych wrót, bo wpuści złe duchy, ja takich wrót nie mogłem nie otworzyć. No i oczywiście złe duchy się na mnie rzuciły.
Po ponadczteroletnim pobycie w Chinach zaaresztowano mnie, przesłuchano i poddano całomiesięcznej reedukacji […].
[…]
Oskarżono mnie na koniec o niepopełnione przestępstwo i wydalono z granic państwa” (str. 17).
Jest to też odwołanie do Zakazanego Miasta w Pekinie, kompleksu pałacowego dynastii Ming i Quing (str. 32).
•
UWAGI (wyd. II 2011, tłum. Krzysztof Żaboklicki, W.A.B.):
Str. 84 – Terzani pisze, że pustynia Takla Makan była przez Mongołów nazywana Gobi, ale Takla Makan i Gobi to dwa różne obszary geograficzne (?).
Str. 87 – „Kazachów o orlich nosach” – wprawdzie jest to naród językowo turecki, ale o fizjonomii rasy żółtej… taki kształt nosa nie jest typowy dla Kazachów; wspomina też „jasnowłosych chłopców Uzbeckich o wielkich, niezwykle zielonych oczach” – sytuacja identyczna jak powyżej, Uzbecy reprezentują typ mongoloidalny… przytaczany wygląd jest dosyć nietypowy (przydałoby się kilka słów wyjaśnienia).
Str. 88 – „Xinjiang: »Nowe Terytoria«” – w polskim „Sinkiang/Sinciang” częściej tłumaczy się jako „nowe kresy” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Sinciang) lub „nowe pogranicze” (vide Michał Lubina, Chiński obwarzanek. Od Tajwanu po Tybet, czyli jak Chiny tworzą imperium, Kraków 2023, str. 151). Angielska Wikipedia dopuszcza oba warianty: „It can be translated as »new frontier« or »new territory«” (https://en.wikipedia.org/wiki/Xinjiang).
Str. 93 – Mongolii (Mongolii Wewnętrznej).
Str. 105 – Harbin jako „miniaturowa replika Moskwy” to gruba przesada.
Str. 127 – dżipem? (x2, gazikiem?)
Str. 194 – autor pomija istotną informację, administracyjne granice Tybetu w ramach ChRL są mniejsze niż Tybet historyczny, etniczny i kulturowy; to co pisze na str. 206, o Tybetańczykach rozproszonych w innych prowincjach, np. Syczuanie, zdaje się potwierdzać tę nieświadomość. „Region Amdo, Kham i pozostałe terytoria oddzielono od tego, co dziś składa się na TRA [Tybetański Region Autonomiczny] ChRL, włączono je do Qinghai, Gansu, Syczuanu i Yunnanu […]” (Michał Lubina, Chiński obwarzanek. Od Tajwanu po Tybet, czyli jak Chiny tworzą imperium, Kraków 2023, str. 205-206).
Str. 196 – Tiziano Terzani pisze o telepatii jak o faktycznej, a nie domniemanej umiejętności (a przynajmniej tak to zaserwowano w tłumaczeniu).
Str. 222 – Frankenstein, wł. potwór Frankensteina.
Str. 226 – „[…] Li Xianniana, obecnego prezydenta Republiki […]” – ChRL nie ma prezydenta, funkcja jaką sprawował Li to przewodniczący (kiedyś, w jednym z polskich serwisów informacyjnych, bodajże w Faktach na TVN-ie, Xi Jinping był również podpisany jako prezydent).
Str. 242 – autor pisze, że w każdym chińskim mieście jest plan Ludowy z portretem Mao, ale wcześniej, bodaj nawet dwukrotnie, wspomina że portret przewodniczącego ostał się tylko w Pekinie, na Bramie Niebiańskiego Spokoju…
Str. 279 – chorągwi (fladze!); str. 281/283/286 – kierowniczka/kierowniczki (dyrektorka/dyrektorki?); str. 293 – „chorągiew angielska”, nie chorągiew, i nie angielska – brytyjska flaga (Union Jack); str. 294 – „kontynentem chińskim” [sic!] – chodzi o Chiny kontynentalne, tj. ChRL, stojące w opozycji wobec obszarów etnicznie chińskich, ale poza komunistyczną jurysdykcją, położonych na wyspach i półwyspach (Makau, Hongkong, Republika Chińska/Tajwan).
Czy przeliczenia juanów na euro odzwierciedlają inflację? (Euro w formie wirtualnej wprowadzono w 1999, a w fizycznej w 2002, książka jest z 1984).
Str. 45 – „,będzie” (źle postawiony przecinek); str. 68 – przedmioty-przedmioty; str. 87 – „szisz kebabu” (zgubiony przecinek); str. 149 – zbytnich ceremonii (tu: zbędnych ceregieli?); str. 175 – najświeższych egzekucjach (najbliższych/najnowszych?); str. 197 – informacja o braku dróg w Tybecie pada dwa razy na tej samej stronie (!); str. 250 – wybijające (wcierające); str. 312 – „[…] fryzjerzy wodzą po policzkach klientów lśniącymi brzytwami […]” (balwierze?); str. 315 – krainy Kaszgar (Kaszgarii) + państwa Kaszgar (Kaszgarii); str. 317 – krainy Kaszgar (Kaszgarii); str. 338 – przerwa przed przecinkiem.
OPINIE i DYSKUSJE o książce Obfite piersi, pełne biodra
Moje kolejne spotkanie z prozą noblistów - Mo Yan, Nobel 2012.
Zdążyłem się już przyzwyczaić, że z Noblistami nie ma lekko, tym razem trudność wynikała z dużej objętości książki, fabuły, która porusza ciężkimi przeżyciami bohaterów, a także - z postawy dziwnego i niekoniecznie wzbudzającego sympatię protagonisty.
Najogólniej rzecz ujmując - powieść Mo Yana jest swego rodzaju chińskim odpowiednikiem "Stu lat samotności", przy czym elementy zahaczające o realizm magiczny są tu ledwie zauważalnymi dodatkami. Jest to proza dosadna, naturalistyczna, naszpikowana tragicznymi wydarzeniami i ogromną dawką przemocy. Opisuje historię chińskiej prowincji na przestrzeni całego XX wieku, z perspektywy jednej rodziny, której losy budzą wiele sprzecznych uczuć - od współczucia, do bezsilnej złości. Zdecydowaną zaletą powieści jest świetna strona literacka - opisy postaci, wydarzeń i miejsc są wspaniałe. Drugą mocną stroną jest też nieprzewidywalność wydarzeń - Mo Yan potrafi zaskoczyć, nigdy nie wiadomo, co zdarzy się dalej i jak zachowają się bohaterowie. Wadą jest natomiast nadmierne rozwleczenie całej opowieści, która w drugiej połowie zaczyna się jednak coraz bardziej dłużyć.
W ogólnej ocenie - książka godna polecenia, ale należy się przygotować na długą, dość trudną i wyczerpującą emocjonalnie podróż.
(Nobliści #11, 2012)
Moje kolejne spotkanie z prozą noblistów - Mo Yan, Nobel 2012.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdążyłem się już przyzwyczaić, że z Noblistami nie ma lekko, tym razem trudność wynikała z dużej objętości książki, fabuły, która porusza ciężkimi przeżyciami bohaterów, a także - z postawy dziwnego i niekoniecznie wzbudzającego sympatię protagonisty.
Najogólniej rzecz ujmując - powieść Mo Yana jest swego...
Przyjemnie się czytało. Polecam.
Przyjemnie się czytało. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie po drodze mi z Mo Yanem. Pomimo, że uwielbiam realizm magiczny, nie czytałam tej książki ze szczególnym zaciekawieniem. I to nie dlatego, że historie nie były interesujące, ale ze względu na ich mnogość i przeładowanie bohaterami, wojnami, polityką, córkami, dziećmi i mężczyznami. Wir i kocioł wydarzeń zmieniających się z każdą chwilą, po których można dostać zawrotów głowy. Plus za piękny, wielowarstwowy język, bardzo dobrze skonstruowane postacie i szczyptę magii, raczej czarnej magii, bo świat przedstawiony w książce do różowych nie należy.
Nie po drodze mi z Mo Yanem. Pomimo, że uwielbiam realizm magiczny, nie czytałam tej książki ze szczególnym zaciekawieniem. I to nie dlatego, że historie nie były interesujące, ale ze względu na ich mnogość i przeładowanie bohaterami, wojnami, polityką, córkami, dziećmi i mężczyznami. Wir i kocioł wydarzeń zmieniających się z każdą chwilą, po których można dostać zawrotów...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ jednej strony piękna i fascynująca, pokazująca siłę kobiet oraz ich losy na tle histrocznym. Z drugiej - toporna, irytująca i rozciągnięta w niedorzeczność. Z wypiekami na twarzy śledziłam losy kolejnych sióstr i matki, ale gdy tylko fabuła skupiała się na Jintongu, traciłam zainteresowanie. Tak bardzo mnie frustrowała jego postać (rozumiem, że to było zamierzone, ale dalej tego nie kupuję). Ostatnie strony były już coraz nudniejsze i widziałam w fabule coraz mniej sensu. Książka ogólnie spodobała mi się bardziej, niż inne pozycje tego Autora, ale to chyba nie jest proza dla mnie.
Z jednej strony piękna i fascynująca, pokazująca siłę kobiet oraz ich losy na tle histrocznym. Z drugiej - toporna, irytująca i rozciągnięta w niedorzeczność. Z wypiekami na twarzy śledziłam losy kolejnych sióstr i matki, ale gdy tylko fabuła skupiała się na Jintongu, traciłam zainteresowanie. Tak bardzo mnie frustrowała jego postać (rozumiem, że to było zamierzone, ale...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to przede wszystkim opowieść o Chińskiej prowincji na tle wydarzeń historycznych XX wieku. Ale jest to również opowieść o patriarchalnym świecie, w którym kobiety muszą jakoś sobie radzić. Momentami trudna do przebrnięcia powieść ze względu na nieznaną nam historię Chin, ale zdecydowanie jest to pozycja warta polecenia, ponieważ ukazuje świat mało nam znany, gdzie historia przeplata się z magią, a ta z rzeczywistością.
Jest to przede wszystkim opowieść o Chińskiej prowincji na tle wydarzeń historycznych XX wieku. Ale jest to również opowieść o patriarchalnym świecie, w którym kobiety muszą jakoś sobie radzić. Momentami trudna do przebrnięcia powieść ze względu na nieznaną nam historię Chin, ale zdecydowanie jest to pozycja warta polecenia, ponieważ ukazuje świat mało nam znany, gdzie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Pod jej czułym spojrzeniem ciało Shangguan Lu o obfitych piersiach i pełnych biodrach przeszedł dreszcz. Synowa patrzyła smutno na poczciwą twarz teściowej, jej pobladłe wargi drżały, jakby chciała coś powiedzieć.” ( s. 10.)
Mo Yan, Obfite piersi, pełne biodra, przekł.K. Kulpa, Wyd. W.A.B. Warszawa 2007. Seria Don Kichot i Sancho Pansa.
W serii ukazały się też: W. G. Sebalda Wyjechali, T. Bernharda Wymazywanie,
J. Glass, Trzy czerwce.
Literatura w wydaniu Mo Yana,
w przypadku powieści z 1996 r. „Obfite piersi…”,
odsłania obraz Chin XX w., m. in. czasy panowania Mao.
Powieść liczy (dokładni 634 strony),
a na końcu rzecz rzadka:
spis najważniejszych postaci:
od matki Shangguan Lushi przez najstarszą siostrę, druga siostrę, trzecia siostrę, … aż do… ósmej Shangguan Yonu (niewidomej od urodzenia)…
Chiny XX w.
Jest historia,
jest opowieść o wiejskiej rodzinie,
a właściwie o matce dziewięciorga dzieci
pragnącej przetrwać,
pragnącej żyć,
pragnącej mieć swoje miejsce
w patriarchalnej (jeszcze) rodzinie.
Chiny XX w.
A początek, jak sugeruje tytuł,
należy do mocnych wyzwań. Nie dość, że nadciągają japońskie diabły,
to jeszcze „życzliwa” uwaga teściowej do Shangguan Lu:
„ - Moja droga synowo- przemówiła miękko- wysil się troszeczkę tym razem! Jeśli znów będzie córka, ja cię już nie obronie...
„ Co to dla ciebie, moja droga, po prostu urodź to dziecko- (…)
Twój teść jest w stajni razem z ojcem Laidi, odbierają poród czarnej oślicy. Rodzi pierwszy raz, muszę jej pomóc- rzekła zniecierpliwiona, marszcząc brwi”.( s.10.)
Chiny XX w.
W tej narracji
nie ma nic z naiwnej opowieści,
jest brutalna historia,
jest potężna dawka życia
z
dosadnymi sformułowaniami.
Chiny XX w.
Proza Yana - wyrazista, mocna,
w której jak w tyglu,
mieszają się skrajne emocje i doznania.
Przejaskrawiona, zdeformowana rzeczywistość
nikogo nie pozostawia obojętnym.
Nie ma w niej miejsca na subtelności.
Chiny XX w.
Lektura na miarę współczesnych czasów.
10/10
„Pod jej czułym spojrzeniem ciało Shangguan Lu o obfitych piersiach i pełnych biodrach przeszedł dreszcz. Synowa patrzyła smutno na poczciwą twarz teściowej, jej pobladłe wargi drżały, jakby chciała coś powiedzieć.” ( s. 10.)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMo Yan, Obfite piersi, pełne biodra, przekł.K. Kulpa, Wyd. W.A.B. Warszawa 2007. Seria Don Kichot i Sancho Pansa.
W serii ukazały się też: W. G....
Zaczęło się jak arcydzieło literatury, a skończyło tak... nijak. Ale jakby nie patrzeć, to jest kawał dobrej prozy. Choć z pewnością nie dla każdego.
Zaczęło się jak arcydzieło literatury, a skończyło tak... nijak. Ale jakby nie patrzeć, to jest kawał dobrej prozy. Choć z pewnością nie dla każdego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść zasługująca na miana współczesnej epopei narodowej Chińczyków. W formie przypomina mi "Sto lat samotności", gdzie kolejne pokolenia przewijają się, niczym w kalejdoskopie. Pozbawiona jest rozbudowanej warstwy magicznej, lecz odwołuje się do obrzędów i tradycji ludowych ówczesnych mieszkańców Państwa Środka. Książka jest pełna brutalności, gwałtów i cierpienia ubogich ludzi. Pozwala wniknąć w horror związany z przemianą kulturową na początku XX wieku. Wszystkie wydarzenia historyczne stanowią odległe tło, które odbija swoje piętno na mieszkańcach miasteczka. Zasmucił mnie koniec utworu, który podkreśla brak poszanowania życia jednostki.
Powieść zasługująca na miana współczesnej epopei narodowej Chińczyków. W formie przypomina mi "Sto lat samotności", gdzie kolejne pokolenia przewijają się, niczym w kalejdoskopie. Pozbawiona jest rozbudowanej warstwy magicznej, lecz odwołuje się do obrzędów i tradycji ludowych ówczesnych mieszkańców Państwa Środka. Książka jest pełna brutalności, gwałtów i cierpienia...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dziwna książka. Wydarzenia dotyczące rodziny są opisane na zasadzie: uciekł, wrócił coś zrobił i umarł. Ze spisu postaci dowiadujemy się wszystkiego, a na kartach książki te wydarzenia zajmują niewiele więcej miejsca. Np. ze spisu dowiadujemy się, że matka zabiła teściową, za znęcanie się nad niewidomą córką. Opis w książce: siostra X była nad rzeką (tu długi opis co tam się działo),wróciła do domu, a tam babcia już leży nieżywa w kałuży krwi - zero opisu samych wydarzeń, co, jak, zero. Kolejny opis: siostra Y zakochała się nieszczęsliwie, została odtrącona i popełniła samobójstwo. Treść książki: Siostra Y od dawna kochała się w panu Z (jak, gdzie, kiedy, nic wcześniej o tym nie było). Tu następują 2 strony o tym jak rozmawiają, siostra wyznaje miłość, pan mówi ze oszalała i że jej nie chce, fik i nie ma siostry. Opis: Siostra A była dyrektorką w banku, została oskarżona o korupcję. Treść książki: pójdzmy po kredyt bo tam dyrektorką banku jest nasza droga siostra A, no i poszli, a ty się czytelniku zastanawiaj: ale jak to dyrektorka? kiedy chodzila do szkoły, jak to się stało że została tą dyrektorką? Nic, zero. I tak po kolei ze wszystkim. Mamy tu 4 strony opisu postaci - rozwinięcie tego streszczenia zajmuje jakby to zebrać razem, jakieś powiedzmy 40 stron, a gdzie postałe 600? O czym są? O niczym, totalnie o niczym: kał, krew, wymiociny, błoto, bicie, strzelanie, każdy uderzony w twarz od razu zalewa się krwią, biją się, kopią po głowach, nerkach, okładają pałami, tracą przytomność, ale nikt nic nie miał złamane, ani nie dostał zakażenia od ciągania się z ranami po gnojowisku. Jak oni tę całą przemoc przeżyli to zagadka. Imiona bohaterów nie do przeskoczenia bez ściągi, z której się dowiadujemy przy okazji o całej fabule. Nie, nie, nie.
Bardzo dziwna książka. Wydarzenia dotyczące rodziny są opisane na zasadzie: uciekł, wrócił coś zrobił i umarł. Ze spisu postaci dowiadujemy się wszystkiego, a na kartach książki te wydarzenia zajmują niewiele więcej miejsca. Np. ze spisu dowiadujemy się, że matka zabiła teściową, za znęcanie się nad niewidomą córką. Opis w książce: siostra X była nad rzeką (tu długi opis co...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChłopska epopeja dziejącą się w chińskiej prowincji Naomi rozgrywająca się przez cały XX wiek, ilustrująca wydarzenia i zmiany we wsi Dalan. Lektura wymaga skupienia z powodu licznym wprowadzonych postaci ( i ich historii) o często niełatwych do zapamiętania imionach. Miejscami nieprawdopodobny miszmasz osnuty wokół rodziny narratora Jintonga tworzy obraz bezwzględnej , prymitywnej społeczności na tle przemian ustrojowych i wydarzeń historycznych.
Chłopska epopeja dziejącą się w chińskiej prowincji Naomi rozgrywająca się przez cały XX wiek, ilustrująca wydarzenia i zmiany we wsi Dalan. Lektura wymaga skupienia z powodu licznym wprowadzonych postaci ( i ich historii) o często niełatwych do zapamiętania imionach. Miejscami nieprawdopodobny miszmasz osnuty wokół rodziny narratora Jintonga tworzy obraz bezwzględnej ,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to