Obfite piersi, pełne biodra. Tom 2

Okładka książki Obfite piersi, pełne biodra. Tom 2 autorstwa Mo Yan
Okładka książki Obfite piersi, pełne biodra. Tom 2 autorstwa Mo Yan
Mo Yan Wydawnictwo: W.A.B. Seria: Kolekcja Jubileuszowa W.A.B. literatura piękna
463 str. 7 godz. 43 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Kolekcja Jubileuszowa W.A.B.
Tytuł oryginału:
Feng ru fei tun
Data wydania:
2016-08-17
Data 1. wyd. pol.:
2016-08-17
Liczba stron:
463
Czas czytania
7 godz. 43 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328037137
Tłumacz:
Katarzyna Kulpa
"Obfitymi piersiami i pełnymi biodrami" natura obdarza kobiety z rodziny Shangguan, mieszkającej w małej chińskiej wiosce, w prowincji Shandong. Od obfitych piersii matczynego mleka uzależniony jest narrator powieści, długo wyczekiwany syn, brat ośmiu starszych sióstr. Losy rodziny ukazane są na tle wydarzeń historycznych, począwszy od Powstania Bokserów w 1900 roku, poprzez upadek dynastii Qing, inwazję japońską, walki Kuomintangu z komunistami, „rewolucję kulturalną”, aż do reform gospodarczych. Na prowincji życie toczy się jednak obok wielkich przemian, rządzą tam najprostsze instynkty, a podstawową wartością jest przetrwanie.

W powieści Obfite piersi, pełne biodra wszystko jest trochę oderwane od rzeczywistości, pełne makabrycznych zdarzeń i wynaturzonych postaci, ocierające się o magię – a jednocześnie opisane prostym, niezwykle obrazowym językiem, przesycone ironią i czarnym humorem. Zręczność stylistyczna i wybujała fantazja Mo Yana powodują, że lektura wciąga na długo – jest to jedna z tych książek, które czyta się zachłannie, mimo że ogłuszają, wyprowadzają z równowagi.
Średnia ocen
7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Obfite piersi, pełne biodra. Tom 2 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Obfite piersi, pełne biodra. Tom 2



928 91

Oceny książki Obfite piersi, pełne biodra. Tom 2

Średnia ocen
7,0 / 10
2 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Obfite piersi, pełne biodra. Tom 2

avatar
604
217

Na półkach:

Moje kolejne spotkanie z prozą noblistów - Mo Yan, Nobel 2012.
Zdążyłem się już przyzwyczaić, że z Noblistami nie ma lekko, tym razem trudność wynikała z dużej objętości książki, fabuły, która porusza ciężkimi przeżyciami bohaterów, a także - z postawy dziwnego i niekoniecznie wzbudzającego sympatię protagonisty.

Najogólniej rzecz ujmując - powieść Mo Yana jest swego rodzaju chińskim odpowiednikiem "Stu lat samotności", przy czym elementy zahaczające o realizm magiczny są tu ledwie zauważalnymi dodatkami. Jest to proza dosadna, naturalistyczna, naszpikowana tragicznymi wydarzeniami i ogromną dawką przemocy. Opisuje historię chińskiej prowincji na przestrzeni całego XX wieku, z perspektywy jednej rodziny, której losy budzą wiele sprzecznych uczuć - od współczucia, do bezsilnej złości. Zdecydowaną zaletą powieści jest świetna strona literacka - opisy postaci, wydarzeń i miejsc są wspaniałe. Drugą mocną stroną jest też nieprzewidywalność wydarzeń - Mo Yan potrafi zaskoczyć, nigdy nie wiadomo, co zdarzy się dalej i jak zachowają się bohaterowie. Wadą jest natomiast nadmierne rozwleczenie całej opowieści, która w drugiej połowie zaczyna się jednak coraz bardziej dłużyć.

W ogólnej ocenie - książka godna polecenia, ale należy się przygotować na długą, dość trudną i wyczerpującą emocjonalnie podróż.

(Nobliści #11, 2012)

Moje kolejne spotkanie z prozą noblistów - Mo Yan, Nobel 2012.
Zdążyłem się już przyzwyczaić, że z Noblistami nie ma lekko, tym razem trudność wynikała z dużej objętości książki, fabuły, która porusza ciężkimi przeżyciami bohaterów, a także - z postawy dziwnego i niekoniecznie wzbudzającego sympatię protagonisty.

Najogólniej rzecz ujmując - powieść Mo Yana jest swego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
90
62

Na półkach:

Przyjemnie się czytało. Polecam.

Przyjemnie się czytało. Polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
116
71

Na półkach: ,

Nie po drodze mi z Mo Yanem. Pomimo, że uwielbiam realizm magiczny, nie czytałam tej książki ze szczególnym zaciekawieniem. I to nie dlatego, że historie nie były interesujące, ale ze względu na ich mnogość i przeładowanie bohaterami, wojnami, polityką, córkami, dziećmi i mężczyznami. Wir i kocioł wydarzeń zmieniających się z każdą chwilą, po których można dostać zawrotów głowy. Plus za piękny, wielowarstwowy język, bardzo dobrze skonstruowane postacie i szczyptę magii, raczej czarnej magii, bo świat przedstawiony w książce do różowych nie należy.

Nie po drodze mi z Mo Yanem. Pomimo, że uwielbiam realizm magiczny, nie czytałam tej książki ze szczególnym zaciekawieniem. I to nie dlatego, że historie nie były interesujące, ale ze względu na ich mnogość i przeładowanie bohaterami, wojnami, polityką, córkami, dziećmi i mężczyznami. Wir i kocioł wydarzeń zmieniających się z każdą chwilą, po których można dostać zawrotów...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3061 użytkowników ma tytuł Obfite piersi, pełne biodra. Tom 2 na półkach głównych
  • 1 675
  • 1 276
  • 110
720 użytkowników ma tytuł Obfite piersi, pełne biodra. Tom 2 na półkach dodatkowych
  • 556
  • 41
  • 34
  • 31
  • 24
  • 18
  • 16

Tagi i tematy do książki Obfite piersi, pełne biodra. Tom 2

Inne książki autora

Mo Yan
Mo Yan
Laureat Literackiej Nagrody Nobla za rok 2012 Urodził się w 1956 roku w Chinach. W wieku dwudziestu lat wstąpił do Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, gdzie pełnił funkcje oficera ochrony, instruktora politycznego i oficera propagandy. W 1981 roku opublikował pierwsze opowiadanie, "Chunye yu feifei", a wkrótce potem "Minjian yinyue" (1983). W 1984 roku wstąpił na wydział literatury w Wyższej Szkole Artystycznej i wydał "Toumingde hongluobo" (1985). Jego kolejna książka, "Hong gaoliang jizu", została uznana przez chińskich czytelników za najlepszą powieść roku 1986. Zhang Yimou nakręcił na jej podstawie film, który nagrodzono w 1988 roku na festiwalu w Berlinie Złotym Niedźwiedziem. Mo Yan jest pisarzem znanym i uznanym nie tylko w Chinach. Zagraniczna krytyka zgodnie uważa go za największy talent współczesnej literatury chińskiej. Mo Yan równoważy czarnowidztwo i pesymizm głęboką miłością do swojego kraju i jego mieszkańców oraz mistrzowskim stylem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Obfite piersi, pełne biodra. Tom 2 przeczytali również

Odkrycie nieba Harry Mulisch
Odkrycie nieba
Harry Mulisch
Powieść holenderskiego pisarza o niesamowitym pochodzeniu, częściowo odwzorowanym w książce w postaci jednego z bohaterów. I dzieło okazało się godne swojego autora. „Odkrycie nieba” zabiera czytelnika w niesamowitą podróż po historii Holandii XX wieku, Europy Zachodniej po 1945 roku, Holokauście, teologii chrześcijańskiej i żydowskiej, astronomii, muzyce, rewolucji kubańskiej, mitach około-biblijnych i ludzkiej psychice. Do tego jeszcze nie wymaga od czytającego żadnych szczególnych wiadomości ani wiedzy z wymienionych dziedzin. Wszystko jest przekazywane w kolejnych wydarzeniach, opisach i rozmowach. Autor mimo tego nie zastosował strumienia świadomości, nie popisywał się też własną erudycją. Intermezza rozgrywające się w innej, wyobrażonej rzeczywistości stanowią przeciwwagę do realistycznego obrazu świata bez Boga, w jakim żyją bohaterowie. Precyzyjna konstrukcja powoduje, że każdy element jest ważny – zdarzenia, data, zdanie, informacja o kolejnej postaci. Nic się nie dzieje bez przyczyny i wszystko rozwija się logicznie, aczkolwiek zaskakująco. Dwaj główni bohaterowie, będący swoimi przeciwieństwami, w gruncie rzeczy składają się w jedną całość. Zalety jednego są brakami drugiego i na odwrót. Przypadek, a może nie, zetknął ich ze sobą i powiązał na zawsze, co widać w miarę rozwoju fabuły. Los / Bóg dał, los - Bóg wziął. Obie wersje wydarzeń są równie fatalistyczne. Połączenie wielu, pozornie nie związanych ze sobą tematów i warstw pozwoliło autorowi wypowiedzieć się w pełni co do historii i kultury Europy Zachodniej z XX wieku. Od pierwszej wojny, poprzez drugą i Holokaust, rozliczenia zbrodniarzy, dekolonizację, czas kontrkultury i spontanicznych ruchów lewicowych, ich odchodzenie od ideałów, triumf wolnego rynku z konsekwencjami. W aspekcie osobistym losy tradycyjnej rodziny jak i jej antytezy, stosunku do choroby, w tym nieuleczalnej i śmierci. A to wszystko w podwójnym anturażu – astronomicznym i biblijno-historycznym. Na szczęście autor nie zapomniał o Europie Środkowo-Wschodniej. Nasz kraj reprezentują Bielsko-Biała, Katowice, Kraków i leżący w środku trójkąta obóz Auschwitz. Podobnie jak Kuba pokazane bez uproszczeń i ze znajomością historii oraz jej uwarunkowań. Wspaniała i inspirująca lektura.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na101 rok temu
Białe zęby Zadie Smith
Białe zęby
Zadie Smith
Kiedy „Białe zęby” ukazały się na początku XXI wieku, czytano je przede wszystkim jako żywą, ironicznie napisaną opowieść o wielokulturowym Londynie. Panował wówczas pewien optymizm: wierzono, że globalizacja i demokracja liberalna stopniowo oswoją napięcia między kulturami, a społeczeństwa Europy staną się coraz bardziej pluralistyczne. Czytając tę powieść w 2026 roku, trudno jednak nie zauważyć, jak bardzo zmienił się kontekst, w którym ją odbieramy. Minęło zaledwie ćwierć wieku, a Europa wygląda dziś niestety inaczej. W wielu krajach narastają nastroje antyimigranckie, coraz mocniej brzmią głosy skrajnej prawicy, a język nacjonalizmu i kulturowego lęku powraca do politycznego centrum. W takim świecie „Białe zęby” brzmią inaczej niż w momencie swojego debiutu. Tam, gdzie dawniej widziano przede wszystkim ironiczną, satyryczną opowieść o energii wielokulturowego społeczeństwa, dziś łatwiej dostrzec napięcia, niepewności i pęknięcia, które dopiero zaczynały się wtedy ujawniać. To, co na przełomie wieków mogło wydawać się początkiem trudnego, ale możliwego dialogu między kulturami, dziś coraz częściej wygląda jak zapowiedź konfliktów, które dopiero miały nadejść. Powraca pragnienie prostoty: jednolitej tożsamości, czystych tradycji, wyraźnych granic między „nami” a „nimi”. Dlatego „Białe zęby” pozostają książką ważną nie dlatego, że oferują pocieszającą wizję harmonijnej wielokulturowości. Przeciwnie, ponieważ pokazują jej nieporządek, napięcia i sprzeczności. Smith opisuje świat głośny, chaotyczny, pełen konfliktów i wzajemnych nieporozumień. Dziś widać wyraźniej niż kiedyś, że nie jest to etap przejściowy prowadzący do zgody, lecz obraz rzeczywistości, z którą współczesne społeczeństwa nie potrafią się pogodzić i którą coraz częściej próbują zwalczyć zamiast zrozumieć. Tym bardziej imponujące jest, że tak przenikliwą diagnozę świata stworzyła autorka mająca zaledwie dwadzieścia kilka lat. „Białe zęby” są powieścią o imponującym rozmachu, niemal epicką, wielopokoleniową i wielowątkową, obejmującą szeroki fragment historii: od doświadczenia wojny, przez powojenne migracje, aż po koniec XX wieku. Największą siłą tej książki pozostaje galeria postaci. Bohaterowie są pełni sprzeczności, często irytujący, czasem groteskowi, ale niemal zawsze prawdziwi. Smith nie idealizuje nikogo - ani tradycjonalistów kurczowo trzymających się przeszłości, ani liberałów przekonanych o własnej moralnej wyższości. Wszyscy są w pewnym sensie zagubieni w świecie, który zmienia się szybciej, niż potrafią to zrozumieć.
Agatonik - awatar Agatonik
ocenił na81 miesiąc temu
Spokój doskonały Amos Oz
Spokój doskonały
Amos Oz
Spokój doskonały - Amos Oz - akcja powieści toczy się w 1965 roku w izraelskim kibucu i okolicy. Autor przedstawia nam życie w kibucu z jego wszystkimi problemami. Bohaterowie tej książki mają dużo filozoficznych przemyśleń dotyczących ich życia zarówno rodzinnego, jak i życia w ,, kibucowej" wspólnocie, a także okresie wojny z Syrią. Mamy doczynienia z doświadczonym przez holokaust pokoleniem, które chce stworzyć idealistyczną wspólnotę żyjącą w kibucu, jak i młode pokolenie, które marzy o nowoczesnym życiu. Czy jest to wszystko możliwe w tym tyglu Żydów urodzonych nie tylko w Izraelu, ale także innych krajach, a kultura i życie w tych krajach miała też wpływ na ich życie, chociaż starali się zachować swoje tradycje ściśle połączone z religią. Obok miają Arabów wyznających inną religię i inne tradycje. Książka warta przeczytania, żeby lepiej zrozumieć sytuację Żydów w Izraelu, a także geneze i przyczyny wiecznych walk na tych terenach. Amos Oz wprowadza tu też pewną dozę humoru, ironii. Już sam tytuł książki jest przewrotny, o co chodzi z tym Spokojem Doskonałym, czy bohaterowie powieści go w końcu odnajdują. Proszę przeczytać, bo tylko tak można rozwiązać zagadkę tytułu. Autor przedstawia nam doskonale portrety psychologiczne bohaterów tej książki. Na mieszkańców tego obszaru niebagatelny wpływ ma surowa przyroda. Polecam tę książkę, która pozwoli nam spotkać dość osobliwie myślących bohaterów.
Barbara Stanio - awatar Barbara Stanio
ocenił na91 rok temu
Brzemię rzeczy utraconych Kiran Desai
Brzemię rzeczy utraconych
Kiran Desai
Czytam tę książkę po raz kolejny i ponownie jestem pod wrażeniem talentu autorki, z jakim opisuje ona skomplikowaną sytuację Nepalczyków w latach 80-tych, ale też wraca do wcześniejszych wydarzeń z życia bohaterów. Tak że mamy przed oczami pewien okres w historii Indii, który ma kluczowe znaczenie dla stabilizowania się państwa po odzyskaniu niepodległości. Nie jest to jednak reportaż, jak można sądzić z mojego opisu, a wręcz powieść jako się zowie przez duże P. Poznajemy tu kilku bohaterów, których życiowe perypetie, pozornie bez znaczenia, dają nam obraz społeczeństwa i warunków, w jakich się kształtuje nowe państwo. Z wydarzeń na plan pierwszy wysuwa się powstanie Nepalczyków dążących do niezależności i suwerenności. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana, a to z powodu tego, że tę piękną ideę realizują ludzie tacy, jakimi ich Pan Bóg stworzył i... system (niewolniczy),który ich ukształtował. Jednych wykreował, czasem dziwnym zrządzeniem losu, na panów, a innych na... kucharzy. Jeden się na manifestację nie wybiera, a drugi z nakazu musi pójść. Nie tylko oni zresztą są tu obnażeni i pozbawiają czytelnika złudzeń. Podobnie się dzieje z innymi bohaterami. Każdy z nich dźwiga brzemię: rodziny, systemu, emigracji, a nawet miłości. Książka wnikliwa, przejmująca, napisana świetnym stylem. Nie daje poczucia komfortu. Na każdym z nas ciąży odpowiedzialność za rzeczy, które się dzieją i musimy czuć się odpowiedzialni. Tak zdaje się mówić do nas Kiran Desai i nie pozwala spokojnie zasnąć.
Marzena - awatar Marzena
oceniła na102 lata temu
Żona tygrysa Téa Obreht
Żona tygrysa
Téa Obreht
Są powieści, które zawierają w sobie wszystko, czego możemy oczekiwać od dobrej literatury, czyli fascynującą i pięknie opowiedzianą historię, dużą porcję wiedzy o świecie przedstawionym, wnikliwie sporządzone portrety psychologiczne bohaterów oraz uniwersalizację opisanych wydarzeń. Dzięki temu zabiegowi czytelnik odnosi wrażenie, że autor, opowiadając o konkretnych sytuacjach i ludziach w nich uczestniczących, mówi jednocześnie o prawach rządzących życiem każdego z nas niezależnie od czasów czy miejsca. Bowiem albo to historia jest kiepską nauczycielką życia, albo ma uczniów wyjątkowo niepojętnych skoro wciąż od nowa powtarzają się okoliczności wywołujące straszliwe skutki. Powieść Tei Obreht „Żona Tygrysa” spełnia wszystkie wymienione powyżej kryteria. Nic więc dziwnego, że jej autorkę, wówczas 25-letnią dziewczynę, okrzyknięto objawieniem literackim i porównano do Singera i Marqueza. Ponadto została najmłodszą laureatką nagrody Orange Prize for Fiction (jedna z ważniejszych nagród literackich w USA). W powieści Obreht realizm przepleciony jest magią, dzięki której nie tylko można lepiej objaśnić powody ludzkich zachowań, względem zjawisk nieznanych, których nie umiemy objąć rozumem. Autorka pokazuje jak działa autorytaryzm i nawyk oceniania innych (zwłaszcza obcych kulturowo),a także, jakie straszliwe niebezpieczeństwa niesie ze sobą nieracjonalny sposób myślenia, wynikający z braku odpowiedniej edukacji i światłości umysłowej. Najgorszy jednak wydaje się być fakt, że owym automatyzmom bardzo łatwo ulec. Akcja powieści rozgrywa się podczas wojny na Bałkanach w latach 90. XX wieku i bezpośrednio po jej zakończeniu. Narratorka to młoda lekarka, pochodząca z wielokulturowej rodziny, która właśnie straciła ukochanego dziadka. Próbuje ona odtworzyć historię jego życia i dowiedzieć się, jakie doświadczenia z dzieciństwa miały największe znaczenie w kształtowaniu jego osobowości. Zatem opowieść toczy się paralelnie. Jeden tor stanowią wydarzenia współczesne, drugi – odległa przeszłość, której dziadek nigdy nie chciał wspominać. Jednakże z tej dalekiej i odciętej od świata wiosce, której mieszkańcy żyją tak, jakby cywilizacja jeszcze nie istniała, znajdujemy wyjaśnienie nie tylko tytułu powieści, ale także odwiecznych przyczyn wszystkich wojen. Na ich czele stoją ciemnota wynikająca z braku edukacji oraz mityczny sposób pojmowania rzeczywistości – tyleż piękny, wręcz uwodzicielski, co niebezpieczny, gdyż pozbawiony racjonalnej analizy. Tea Obreht w swoim przepięknym utworze pokazuje wartości i zagrożenia wynikające z życia w wielokulturowym społeczeństwie. Mówi jasno, że owe wartości są cenne i niosą prawdziwie twórczy potencjał, ale niestety ich materia jest bardzo krucha. Wystarczy bowiem uruchomić czynnik polityczno – propagandowy, aby to, co miało scalać i tworzyć dobro, ukazało swoją najgorszą odsłonę i niszczycielską potęgę. Mimo iż powieść bardzo młodej wówczas autorki nie napawa optymizmem, to jednak nie pozbawia nas wiary w dobro i piękno świata. Wręcz przeciwnie, z tej na poły realistycznej, na poły baśniowej historii, wypływa głęboko egzystencjalne przesłanie, że w największej mierze to my sami odpowiadamy za własne myśli i sposób postępowania. I od osobistej decyzji każdego z nas zależy, czy ten świat będzie odrobinę lepszy. Trochę tak jak w niezapomnianej piosence „Róbmy swoje, może to coś da, kto wie?”. Tego nauczył narratorkę Dziadek (przez duże D). I z pewnością są to kwestie warte głębokiej refleksji… Więcej recenzji ciekawych książek znajdziecie na moim blogu https://przewlekly-pedagog.pl/ Serdecznie zapraszam :)
Przewlekly_pedagog - awatar Przewlekly_pedagog
ocenił na102 lata temu
Wyznaję Jaume Cabré
Wyznaję
Jaume Cabré
Okładkowe hasło "powieść-katedra" to chyba najtrafniejsza i najbardziej wyczerpująca recenzja "Wyznaję" Cabre. Wciągająca historia, wielowątkowość i takie rozwiązania literackie (w jednym zdaniu Autor potrafi przenieść Czytelnika w zupełnie inne miejsce i czas) sprawiają, że ta powieść wymaga 200 procent uwagi i nie daje się czytać z lekkością. Mnie z przerwami zajęło wiele tygodni, żeby ją smakować, nie spieszyć się, jakby połapać wątki, z lekkością porozrzucane na prawie 800 stronach w praktycznie losowych na pierwszy rzut oka miejscach. Jakby Cabre pokazuje nam tutaj środkowy palec i mówi: ma być tak, jak napisałem i elo z chronologią, odmianą przez osoby, narratorem który wie wszystko albo nie wie nic, zabawa językami obcymi, punktem widzenia czyli dosłownie oczami, przez które aktualnie patrzymy na rozwój wydarzeń. A ty się Czytelniku orientuj, albo tam są drzwi. I gdzieś czasem kusiło, żeby z tych drzwi wyjściowych skorzystać. Faktycznie mamy tutaj paletę uczuć, postaci, wydarzeń, motywacji, ciągów przyczynowo-skutkowych, które przecinają się w sposób mniej lub bardziej oczywisty. Mamy ploty fabularne na które się nie godzimy, bohaterów których decyzje szarpią nasze nerwy (aż do ostatniej strony),balansujemy w wydawaniu werdyktów czy ktoś jest zły czy dobry, dyskutujemy z głównym bohaterem o naturze zła, miłości, naturze człowieka jako takiego. W moim przekonaniu, w takim ogólnym rozrachunku jest to powieść gorzka, cierpka, zostawiająca raczej niesmak w ustach. Jasne - traktuje o sprawach uniwersalnych etc. - ale jednak w moim przekonaniu Jaume Cabre w "Wyznaje" raczej gasi nam światło w pokoju zwanym "nadzieja na dobre życie" niż wykuwa w nim nowe okna, wpuszczając nieco więcej słońca. Muszę przyznać, że potrzebowałem czasu na wgryzienie się w ten styl, nie było to łatwe i tak subiektywnie ujmując: nie żałuję ale z drugiej strony nie sięgnę po nią ponownie. W sensie trochę szkoda mi czytelniczego czasu na takie katowanie jednej książki. Natomiast doskonale rozumiem wszystkie zachwyty nad "Wyznaję", też daję tutaj mocne 8/10.
NathanDrake - awatar NathanDrake
ocenił na824 dni temu
Konstelacje David Mitchell
Konstelacje
David Mitchell
Prozę Davida Mitchella poznałam lata temu i od razu pokochałam. Nie wiem, jak to się stało, że umknęła mi jego powieść „Konstelacje” – trafiłam na nią niedawno i z wielką przyjemnością raczyłam się nią przez ostatnie wieczory. Niemal 550 stron urzekało mnie niezmiennie od początku do końca. Akcja rozgrywa się na początku lat 80. minionego wieku w małym brytyjskim miasteczku. Głównym bohaterem i narratorem jest Jason – od niedawna nastolatek, bardzo dumny z tego faktu. Szybko przekonuje się jednak, że okres dorastania i dojrzewania to ciągła walka ze szkolnymi uprzedzeniami, agresywnymi kumplami, licznymi wyzwaniami rówieśniczymi i tajemnicami dorosłych. Chłopak stara się dołączyć do szkolnej paczki, ale nie jest to łatwe, tym bardziej, że Jason jest wrażliwy i w tajemnicy pisze wiersze. Drukuje je nawet, ale pod pseudonimem, bo gdyby ta informacja się wydała, stałby się pośmiewiskiem. Nastolatek na swój sposób tłumaczy sobie otaczający świat, co często rodzi zabawne humorystyczne sytuacje. Jego relacje z kolegami i koleżankami, rodzicami, starszą siostrą, sąsiadami, nauczycielami to pasmo przygód, które nieraz okazują się bardzo niebezpieczne. Przy okazji Jason wspomina często o lokalnej i krajowej sytuacji politycznej, czyli miejscowych zatargach z Cyganami oraz wojnie o Falklandy. Jego rozważania i spostrzeżenia na ten temat nieraz wywołują salwy śmiechu, ale ukazują też w poważny sposób powagę konfliktów. Całość napisana jest lekko, ale barwnie i błyskotliwie, dzięki czemu czyta się szybko i z przyjemnością. Lekturze na pewno sprzyja też nieprzewidywalna akcja. W powieści królują nie tylko humor i przygoda, ale także nostalgia – to opowieść o świecie dzieciństwa, do którego po latach można wrócić już tylko we wspomnieniach. Jeśli polubiliście „Magiczne lata” Roberta McCammona oraz kultowy serial „Cudowne lata”, to i ta opowieść powinna przypaść Wam do gustu. POLECAM z czystym sumieniem.
allison - awatar allison
ocenił na813 dni temu
sen_numer_9 David Mitchell
sen_numer_9
David Mitchell
Sen_numer_9 to druga powieść w dorobku Davida Mitchella, autora, którego czytelnicy kojarzą dzięki Atlasowi chmur czy Tysiącu jesieni Jacoba de Zoeta. I jest to powieść dziwna, nietypowa, nieco chaotyczna, która wymaga uważnego czytania i sporej wyobraźni. Głównym bohaterem jest dwudziestoletni Eidżi Mijake, który przybywa do Tokio, by odnaleźć swojego ojca. Nigdy wcześniej go nie widział i tak naprawdę nie zna jego tożsamości, ale liczy, że wydusi z kancelarii prawnej niezbędne szczegóły. Chłopak niedawno stracił siostrę bliźniaczkę, a matka porzuciła go w dzieciństwie. Jeśli dotrze do taty i przekona go do siebie, nie będzie już sam. Taki początek Sen_numer_9 zapowiada dramat egzystencjonalny lub – w najgorszym wypadku – rodzinną soap operę. David Mitchell nie bawi się jednak w takie nudne gatunki, za to tworzy szalone i absurdalne wizje, miesza narracje, łączy sny z rzeczywistością. Już na początku bohater wyobraża sobie moment, w którym wchodzi na nielegalu do owej kancelarii, podając się za karmiciela rybek, i żąda wydania dokumentów dotyczących swojego pochodzenia. Raz widzi to oczyma wyobraźni jak akcję z filmu szpiegowskiego, innym razem jak prawdziwą apokalipsę z powodzią zalewającą miasto. A dalej? Dalej mamy wspomnienia z dzieciństwa, szaloną znajomość z bogatym nastolatkiem o nieciekawych powiązaniach, tajne kluby i imprezy, dzienniki dziadka żołnierza uczestniczącego w II wojnie światowej czy kozę gadającą z kurą. Wątki przeskakują pomiędzy sobą, potęgując wrażenie chaosu, ale też budując oniryczny klimat. W pewnym momencie trudno już się połapać, co jest snem, a co okrutną rzeczywistością. Niełatwo się czyta Sen_numer_9, bo trzeba skupić się na każdym zdaniu. A w tych pojawiają się w nadmiarze trzykropki, myślniki, dialogi złożone w jeden długi ciąg wypowiedzi. Ale wszystko to sprawia, że książki tej nie sposób zapomnieć. Jest zdrowo zakręcona, nietypowa, bardzo inna. Więcej recenzji: https://zdalaodpolityki.pl/category/ksiazka/ Zapraszam do współpracy autorów i wydawców!
Michał Zacharzewski - awatar Michał Zacharzewski
ocenił na81 rok temu
Kraina wódki Mo Yan
Kraina wódki
Mo Yan
„Literackie delirium”. Tę zwięzłą, ale treściwą opinię przeczytałam na stronie tytułowej książki, pod wymowną i charakterystyczną butelką, w której Chińczycy przechowują alkohol. Jakby mówiącej przed wejściem w opowieść – napij się, zanim zaczniesz czytać. Wchodzisz do Alkoholandii ze stolicą Alkoholowa, w której trunki spotkasz w całej swojej różnorodności i postaci, bo „alkohol to słońce, powietrze, krew. Alkohol to muzyka, malarstwo, balet, poezja”, a „człowiek, który wytwarza napoje alkoholowe, jest mistrzem wielu sztuk, jednoczy w sobie wszystkie umiejętności”. Od przewodnika po Alkoholandii można usłyszeć - alkohol jest również „niezbędnym smarem dla trybików naszego państwa, bez niego cała ta machina nigdy nie kręciłaby się tak gładko i sprawnie!” Jego konsumpcji towarzyszą motywujące hasła – „Gdy coś bardzo wzruszy nas, to najlepszy picia czas!” Piją go wszyscy, bo nie piją tylko zdrajcy i sprzedawczyki. Chociaż „pijany bywa tylko niewykształcony, ciemny lud, najniższe warstwy społeczeństwa. Elita, czysta jak wiosenny śnieg, nie upija się nigdy”. W takim kraju wprowadzenie delegalizacji lub prohibicji alkoholu to jak „zabronić ludziom uprawiania seksu i jednocześnie popierać rozwój przyszłych pokoleń”. Do takiej krainy wódki przyjechał Ding Gouer. Czterdziestoośmioletni śledczy do zadań specjalnych, któremu najwyższą satysfakcję sprawiało rozwiązywanie kryminalnych zagadek. Doświadczony fachowiec i wysłannik prokuratury, do której dotarły informacje, że w kopalni Luo Shan uprawia się dzieciożerstwo. Śledczy Ding Gouer miał przeprowadzić dochodzenie i znaleźć odpowiedź na pytanie – kto smaży i zjada niemowlęta? Jego wędrówka po Alkoholandii w docieraniu do prawdy przypominała ciąg alkoholowy, w którego trakcie poznawał zasady funkcjonowania krainy oraz żyjących w niej obywateli. Alkoholandia była metaforą albo, jak kto woli, parabolą Chin. Alkohol symbolizował ideologię komunizmu, która, niczym psychodeliczne opary, otumaniała umysły Chińczyków, zastępując im krytyczne myślenie, autorytety, Boga, Buddę oraz przenicowując wartości moralne, sankcjonując absurd, bogactwem czyniąc komunizm, a jednostkę bezwolnym trybikiem jej mechanizmów. Obrazem tego były losy tych, którzy próbowali jej się przeciwstawić – śledczy Ding Gouer, opozycjonista z łuskowatą skórą i doktorant alkohologii. Wszyscy bez powodzenia w swoim oporze, by ostatecznie potwierdzić, że „wszystkie największe świętości – ideały, sprawiedliwość, szacunek, honor i miłość – podążały” za udręczonymi bohaterami „na samo dno kloacznego dołu”. Autor, Chińczyk żyjący w swojej ojczyźnie, by tę krytykę Chin lat dziewięćdziesiątych poprzedniego milenium, pełną czarnego humoru, ironii, surrealizmu, ukazać pośrednio, stworzył powieść, której dla jednych bliżej do postmodernizmu, a dla innych do realizmu magicznego. Ja przychylam się do pierwszej. Ma ona wszystkie cechy ją charakteryzujące – wątek kryminalny prowadzony przez śledczego, jego droga dochodzenia przypominająca błądzenie w labiryncie, intertekstualność ujmująca myśli i dorobek innych twórców, łączenie gatunków – prozy, listy w korespondencji między doktorem alkohologii a pisarzem Mo Yanem reprezentującym alter ego autora oraz opowiadań pisanych przez doktoranta, a ocenianych przez pisarza, a także przenikanie się realiów z fikcją wizji w stanie upojenia alkoholowego bohaterów, wykluczające ustalenie ostatecznej prawdy, co jest rzeczywiste, a co zmyślone – „małpy robiące wino i kradnące księżyc, śledczy siłujący się z karłem, złotopióre salangany, budujące gniazda ze śliny, karzeł tańczący na brzuchu pięknej kobiety, doktor alkohologii romansujący potajemnie z teściową, dziennikarka fotografująca niemowlę duszone w sosie sojowym”, demon w ciele łuskowatego chłopca i wiele, wiele innych nieweryfikowalnych zdarzeń i obrazów. Pozornie totalny chaos. Służący jednemu celowi – ukazaniu obrazu chińskiego społeczeństwa. Pełnego charakterystycznych cech dla „krajów demoludu”. Z jednej strony przenikliwie naturalistycznego w swojej brzydocie dzięki wykorzystaniu wielu środków stylistycznych, a z drugiej strony niezwykle poetyckiego. W efekcie smutnego, bo na wskroś prawdziwego. To właśnie jest prawda w całej swojej odsłonie, którą ma ujrzeć czytelnik. I o ile, nie udało się oszukać formą opowieści chińskiej cenzury, odrzucającej wydanie powieści, o tyle udało się tym krytycznym obrazem dotrzeć do odbiorców na całym świecie, ponieważ książka została wydana w Tajwanie i przetłumaczona na języki obce. Na pewno pomogła w tym Nagroda Nobla w 2012 roku za „Obfite piersi, pełne biodra”, która jest zupełnie odmienną gatunkowo powieścią, a która wpisałam na mój top książek czytanych w 2013 roku i od której polecam zacząć znajomość z twórczością autora. Być może dlatego „Kraina wódki” tak bardzo zaskoczyła mnie swoją innością, po lekturze tej pierwszej. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na82 lata temu

Cytaty z książki Obfite piersi, pełne biodra. Tom 2

Więcej

Tam, gdzie jest życie, musi być i śmierć. Umierać jest łatwo, to życie jest naprawdę trudne. Im dłużej żyjesz, tym bardziej chcesz żyć. Im bardziej boisz się śmierci, tym zacieklej walczysz o życie.

Tam, gdzie jest życie, musi być i śmierć. Umierać jest łatwo, to życie jest naprawdę trudne. Im dłużej żyjesz, tym bardziej chcesz żyć. Im b...

Rozwiń
Mo Yan Obfite piersi, pełne biodra Zobacz więcej

Nie miej pretensji do trawy, gdy nie umiesz się na nią wysikać.

Nie miej pretensji do trawy, gdy nie umiesz się na nią wysikać.

Mo Yan Obfite piersi, pełne biodra Zobacz więcej

Potrzebny mi ktoś taki (...),kto może i narobi mi czasem kłopotów, ale przynajmniej będzie mężczyzną, prawdziwym mężczyzną, który sika na stojąco!

Potrzebny mi ktoś taki (...),kto może i narobi mi czasem kłopotów, ale przynajmniej będzie mężczyzną, prawdziwym mężczyzną, który sika na s...

Rozwiń
Mo Yan Obfite piersi, pełne biodra Zobacz więcej
Więcej