Holandia. Presja depresji
Nowa książka autora "Belgijskiej melancholii".
Depresja, tamy, wiatraki, poldery i po horyzont pola tulipanów, tolerancja, pełen luz, sex and drugs… Zapytani o Holandię te skojarzenia wymienimy bez wahania. Taką Holandię chcemy widzieć: nowoczesną, w której wszystko wolno, tętniącą życiem, wielokulturową, zanurzoną w globalnym świecie. I to jest możliwe w każdej chwili. Koninkrijk der Nederlanden, Królestwo Niderlandów, jak oficjalnie się nazywa, nie leży przecież gdzieś daleko. Ale to tylko zewnętrzna warstwa, pisze Marek Orzechowski. Holandie są dwie. Obie pociągające. Jedna, ta wprost z widokówki, druga skryta między wodą i tamami. Inna od innych. Ukształtowana przez naród mistrzowskich budowniczych tam i krajobrazów, śmiałych żeglarzy-odkrywców i bezwzględnych kupców.
Kup Holandia. Presja depresji w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Holandia. Presja depresji
Poznaj innych czytelników
541 użytkowników ma tytuł Holandia. Presja depresji na półkach głównych- Chcę przeczytać 308
- Przeczytane 219
- Teraz czytam 14
- Posiadam 60
- Chcę w prezencie 5
- Europa 5
- Podróże 4
- Holandia 3
- Literatura faktu 3
- Ulubione 3












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Holandia. Presja depresji
Warto przeczytać - warto poznać!
Warto przeczytać - warto poznać!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnakomite, przekrojowe omówienie holenderskiej historii, kultury i współczesności, a także typowych cech samych Holendrów. Autor to znawca zarówno Holandii, jak i sąsiedniej Belgii, więc i "ochy i achy" tu znajdziemy, choć chyba mniej niż w "Belgijskiej melancholii". Poza tym też są tu ciemniejsze strony niderlandzkiej historii (walka o władzę w czasach Republiki, kolonializm, kolaboracja w czasie II wojny światowej). Od strony merytorycznej w zasadzie nie ma się do czego przyczepić. No, prawie nie ma, bo Theo van Gogh nie był prawnukiem Vincenta tylko jego brata. Poza tym stwierdzenie Autora, że budując tamy i zagospodarowując poldery człowiek wygrał z Bogiem miałoby jakikolwiek sens, gdyby istniała przesłanka, że Bóg zamierzał Holandię zalać wodą. 😉
Ale słowo się rzekło, książka świetnie napisana. Myślę, że to dobry przykład tego, jak powinno się pisać książki o różnych krajach, i tych bliższych i tych dalszych: ogromny ładunek wiedzy bez encyklopedycznego przynudzania.
Znakomite, przekrojowe omówienie holenderskiej historii, kultury i współczesności, a także typowych cech samych Holendrów. Autor to znawca zarówno Holandii, jak i sąsiedniej Belgii, więc i "ochy i achy" tu znajdziemy, choć chyba mniej niż w "Belgijskiej melancholii". Poza tym też są tu ciemniejsze strony niderlandzkiej historii (walka o władzę w czasach Republiki,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDuży wręcz ogromny zasób wiedzy o Holandii, ludziach, historii kraju, który do tej pory postrzegałem jako wolny od uprzedzeń, tolerancyjny do bólu. Bardzo przejrzyście pokazane zmiany zachodzące w charakterach ludzi budujących i rozbudowujących ten kraj na przełomie wieków. A może nie zaszły żadne zmiany w ich charakterach, zachowaniach tylko czasy się zmieniły??? niech każdy oceni sam po przeczytaniu. Mnie zauroczyła ta książka na tyle, że we wrześniu wybieram się tam zobaczyć kanały, domy na palach,, poczuć wiatr od morza oraz poznać ludzi. Wtedy napiszę czy są bardziej skąpi od Szkotów oraz czy podają ciasteczka do kawy :)
Duży wręcz ogromny zasób wiedzy o Holandii, ludziach, historii kraju, który do tej pory postrzegałem jako wolny od uprzedzeń, tolerancyjny do bólu. Bardzo przejrzyście pokazane zmiany zachodzące w charakterach ludzi budujących i rozbudowujących ten kraj na przełomie wieków. A może nie zaszły żadne zmiany w ich charakterach, zachowaniach tylko czasy się zmieniły??? niech...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZbiór wszechstronnych, wyważonych informacji o Holandii. Opowieść autora, który spędził tam wiele lat. Od historii, przez obyczajowość po politykę. Czytałem przed wyjazdem na weekendowe zwiedzanie i uważam za bardzo przydatny materiał przygotowawczy.
Zbiór wszechstronnych, wyważonych informacji o Holandii. Opowieść autora, który spędził tam wiele lat. Od historii, przez obyczajowość po politykę. Czytałem przed wyjazdem na weekendowe zwiedzanie i uważam za bardzo przydatny materiał przygotowawczy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJestem w trakcie lektury. Książka na początku zaciekawia. Jednak z czasem irytuje stylem, w tym szczególnie powtarzalnością przerysowanych zachwytów, opisywaniem synonimami omówionych już kilkakrotnie kwestii. Szczególnie dotyczy to zagadnień walki Holendrów z żywiołem wody i podporządkowywania sobie natury lub powracających regularnie opisów ogromnej roli Holendrów w kształtowaniu się kapitalizmu, bankowości itp.
Jest też dość chaotycznie skonstruowana. Mam wrażenie, że autor cierpiał na przymus opowiadania od razu wszystkiego, co mu przychodziło na myśl, bez solidnej pracy nad konstrukcją książki.
Znalazłam tam też niestety niekonsekwencje - np. twierdzenie, że Holandia dzięki importowi zboża z innych krajów mogła przeznaczać swoje ziemię na uprawę warzyw, pastwiska itd. . A kilka stron dalej , że Holendrzy nigdy nie importowali zboża(?!) - i nieprawdziwe informacje np. jakoby freski przedstawiające Sw. Tomasza z Akwinu w przerobionej na księgarnię katedrze w Maastricht były "najstarsze na świecie". Ta uderzająca na pierwszy rzut oka niedorzeczność (katedra pochodzi z XIII wieku, a same freski z XIV!) jest powtórzona co najmniej dwa razy. Owszem to najstarsze freski , ale w Niderlandach.
Takie "kwiatki" budzą wątpliwości, co do rzetelności pozostałych informacji.
Autorowi trzeba oddać sprawiedliwość, że porwał się na opisanie mnóstwa zagadnień w jednej pozycji i to czyni ją praktycznym przewodnikiem dla planujących podróż lub spragnionych uzupełnienia wiedzy lub konfrontacji własnych obserwacji.
Książkę przeczytam jednak do końca, bo jestem niderlandystą i mieszkałam w Holandii kilka lat w latach 90. Zatem z ciekawością patrzę na nią "cudzymi oczyma":-)
Jestem w trakcie lektury. Książka na początku zaciekawia. Jednak z czasem irytuje stylem, w tym szczególnie powtarzalnością przerysowanych zachwytów, opisywaniem synonimami omówionych już kilkakrotnie kwestii. Szczególnie dotyczy to zagadnień walki Holendrów z żywiołem wody i podporządkowywania sobie natury lub powracających regularnie opisów ogromnej roli Holendrów w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDosyć ciekawe - szczególnie tak do połowy: dużo "punktów startowych" do poznawania holenderskiej kultury, sztuki, historii. itp.
Inna sprawa, że ogólnie: naród i kraj - bez rewelacji. Książka - również.
Dosyć ciekawe - szczególnie tak do połowy: dużo "punktów startowych" do poznawania holenderskiej kultury, sztuki, historii. itp.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInna sprawa, że ogólnie: naród i kraj - bez rewelacji. Książka - również.
Książka „Holandia. Presja depresji”, Marka Orzechowskiego, to wnikliwe i bardzo szczegółowe studium całego kraju i jego społeczeństwa. Autor, wielokrotnie w Holandii będący, zarówno w celach prywatnych, jak i zawodowych, poznał Niderlandy od każdej strony. Rysuje przed nami świat równinnych terenów zalewanych morzem, opowiada historię o tulipanach, razem z takimi szczegółami jak ceny najdroższych cebulek tych kwiatów, przedstawia życie pośród kanałów, w ciasnych, głębokich kamienicach, za oknami których dzieje się inne życie niż to, które widać na ulicach. Prezentuje historie dotyczące sławnej dzielnicy czerwonych latarni, dopowiadając o sytuacji prawnej holenderskich prostytutek, siada razem z policjantami, by zapalić marihuanę i instruuje co wolno, a czego nie wolno nam, przybyszom z obcego świata. Bo chociaż Holandia jest krajem otwartym na wszystko i wszystkich, pewne rzeczy zachowuje tylko dla siebie, a wiele wydarzeń ostatnich lat sprawia, że niektóre granice, kiedyś usunięte, dziś stawiane są na nowo. Może to jest wina tytułowej „presji depresji”, której w Holandii jest tak wiele?
Marek Orzechowski ma naprawdę dużą wiedzę na temat historii i kultury tego kraju, a niemal każdą opowieść dodatkowo ubarwia własnymi przeżyciami i opiniami na ten temat, a całość potwierdza naprawdę obszerną bibliografią. Nie ma dla niego tematów, których by z jakiegoś powodu nie poruszył – dotyka palących społeczeństwo holenderskie problemów z imigrantami, prezentuje sytuację polityczną kraju ostatnich dekad, tłumacząc wpływ poszczególnych wydarzeń na rozwój takiej, a nie innej specyfiki, tradycji i obyczajowości. Sięga do holenderskiego kalwinizmu, zagląda na drugi koniec świata, do dawnych kolonii, a także pokazuje co można znaleźć na polderach, wyrwanych wodzie ciężką pracą wielu specjalistów, których na próżno szukać w innych krajach. I co najważniejsze, pokazuje Niderlandy nieznane. Niektóre stereotypy potwierdzając, większość jednak obalając. Tym samym okazuje się jak niewiele o tym kraju wiadomo u nas, w Polsce, wcale nie tak odległej fizycznie, choć mentalnie dzieli nas przepaść. A przynajmniej depresja, ta sensu geograficznego.
Po bardziej szczegółową recenzję zapraszam do siebie - https://kulturalnynihilista.pl/holandia-presja-depresji-marek-orzechowski-holandia-cz-1/
Książka „Holandia. Presja depresji”, Marka Orzechowskiego, to wnikliwe i bardzo szczegółowe studium całego kraju i jego społeczeństwa. Autor, wielokrotnie w Holandii będący, zarówno w celach prywatnych, jak i zawodowych, poznał Niderlandy od każdej strony. Rysuje przed nami świat równinnych terenów zalewanych morzem, opowiada historię o tulipanach, razem z takimi...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDowiedziałem się bardzo dużo ciekawych historii o Holandii, aż mam ochotę wybrac się tam kiedyś rowerem. Książka przyjemna w odbiorze, nieprzeładowana faktami, gorąco polecam.
Dowiedziałem się bardzo dużo ciekawych historii o Holandii, aż mam ochotę wybrac się tam kiedyś rowerem. Książka przyjemna w odbiorze, nieprzeładowana faktami, gorąco polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytane drugi raz. Wydało się ciekawsze. Może to z powodu wizyty w Amsterdamie.
Przeczytane drugi raz. Wydało się ciekawsze. Może to z powodu wizyty w Amsterdamie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytułowe holenderskie depresje to nie stan ducha, a dosłownie walka o zachowanie równowagi między terenami lądu, a stale wdzierającą się w głąb niego wodą. Małe, aczkolwiek sprawnie zarządzane terytorium, zasiedlane przez ludzi zaradnych, pracowitych, a przy tym skąpych, oceniających obcych powierzchownie, bo nie nawykli do angażowania się w sprawy innych, jednocześnie zaangażowani w prace zespołową, odrzucający hierarchię. Naród z pragmatycznym podejściem. Przestrzegają przepisów kierując się zdrowym rozsądkiem, nie trzymając się sztywno zasad, a jedynie wykorzystując je do naprawienia sytuacji. Bo jak sam Auto przyznaje "Działanie oparte na podstawie absolutnych zasad etycznych to dla nich zakłamywanie realiów, prowadzące do zbędnych kłótni." (s.385)
Orzechowski przybliża wizerunek państwa, które niejednokrotnie jest mylnie odbierane przez obcokrajowców. I mimo iż Autor zaczyna od wyjawienia swojej fascynacji do Holandii od najmłodszych lat, to w swej opowieści nie czyni narodu niderlandzkiego szczególnie wyjątkowym na tle Europy. Zasadniczo stara się ukazać każdy aspekt mający wpływ na charakterystykę tak ludzi, jak i miejsc, o których mówi, a przede wszystkim systemu, religii i tradycji, w jakich są zakorzenieni. Nie jest to błogi obrazek państwa wyrosłego na morzu, gdzie kanały są widokiem codziennym i rzadko kojarzą się tak romantycznie jak w Wenecji.
Zawartość treści można podzielić na informacje budujące współczesną organizację kraju ze wszystkimi przejawami globalizacji i wynikających z niej problemów oraz fakty z przeszłości, to jak kształtował się naród niderlandzki przez wieki. Cała przeszłość - a sięgamy głęboko, wydobywając niechlubną historię Holendrów np jako kolonizatorów - omówiona zwięźle, oddaje dzisiejszą pozycję tego niewielkiego kraju oraz mentalność jego mieszkańców.
Prawdę mówiąc Orzechowski dał mi więcej niż oczekiwałam. Spodziewałam się typowej opowiastki o miejscu bliskim Autorowi, a nie książki napisanej z takim zaangażowaniem, o walorach historycznych, uwypuklającą mało znane mi społeczeństwo. Pewnie jak większość Polaków, do tej pory odbierałam Niderlandy poprzez stereotypy, pewne hasła, które niekoniecznie znajdują potwierdzenie w dzisiejszej rzeczywistości. A tu Autor dzieląc się swoimi spostrzeżeniami uświadamia, że holenderski liberalizm i tolerancja wydają się być pozorne. Im bardziej zagłębimy się w temat, tym bardziej można poczuć się zaskoczonym wnioskami.
Orzechowski prezentując swoją fascynację Niskim Krajem z punktu historycznego, zaciekawił mnie bardziej niż się spodziewałam. Stąd też mnie kolejne rozdziały pochłaniały, ale być może innych właśnie te elementy książki mogą zniechęcić do zapoznawania się z holenderską odmiennością. Bo to naprawdę zasadniczo odmienny od pozostałych na naszym kontynencie, naród. Można by rzec, w wielu punktach, dziwaczny w swoich nawykach. Mnie ta książka wiele tłumaczy w zachowaniu Holendrów i ich podejściu do ludzi. Naświetla też pewnego rodzaju oderwanie jego mieszkańców od reszty Europejczyków i skupianie głównie na swoim, bez wtykania nosa w cudze interesy, o ile nie powoduje to dla nich szkody. I pomimo iż są ludem germańskim tylko pozornie mają wiele wspólnego z Niemcami.
Po tak zaskakująco ciekawej lekturze "Holandia.Presja depresji" przyjdzie mi teraz sięgnąć po "Belgijską melancholię" by dopełnić obrazu Niderlandów. Mam nadzieję, że treść dotycząca Belgii jest spisana w podobnym tonie, gdzie oprócz współczesnego oblicza społeczeństwa omawia się szerzej (przy tematyce holenderskiej mamy na ten temat wzmianki) fundamenty na jakich wyrastał naród. Uważam, że zapoznanie się z przeszłością pozwala lepiej zrozumieć dzisiejszy stan rzeczy.
#wyzwanieLC2019 - sierpień
Tytułowe holenderskie depresje to nie stan ducha, a dosłownie walka o zachowanie równowagi między terenami lądu, a stale wdzierającą się w głąb niego wodą. Małe, aczkolwiek sprawnie zarządzane terytorium, zasiedlane przez ludzi zaradnych, pracowitych, a przy tym skąpych, oceniających obcych powierzchownie, bo nie nawykli do angażowania się w sprawy innych, jednocześnie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to