ArtykułyMilion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać7
Artykuły„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać11
Artykuły"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać3
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać446
Pilot Sztukasa. Mój dziennik bojowy

- Kategoria:
- powieść historyczna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2013-03-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2013-03-01
- Liczba stron:
- 296
- Czas czytania
- 4 godz. 56 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788376741079
2530 lotów bojowych
Ponad 500 zniszczonych czołgów
150 zlikwidowanych stanowisk ogniowych
4 zatopione okręty
Hans-Ulrich Rudel był jednym z najskuteczniejszych pilotów bombowych i szturmowych wszech czasów. Został zestrzelony trzydzieści dwa razy, mimo to zawsze udawało mu się powrócić do służby. Na Froncie Wschodnim zyskał tak ponurą sławę, że Stalin wyznaczył nagrodę za jego pojmanie – 100 tysięcy rubli.
29 grudnia 1944 r. jako jedyny został odznaczony specjalnie utworzonym Krzyżem Rycerskim Krzyża Żelaznego ze Złotymi Liśćmi Dębu, Mieczami i Brylantami. Zaraz po ceremonii Hitler kategorycznie zabronił latać Rudlowi, gdyż już za życia stał się on legendą i dyktator nie chciał narażać bohatera narodowego na śmierć. Niemiecki as nie zastosował się jednak do tego rozkazu, kontynuując loty do końca wojny. Ostatni lot bojowy odbył 8 maja, tuż przed ogłoszeniem kapitulacji Rzeszy.
Książka wzbogacona licznymi unikatowymi zdjęciami.
Kup Pilot Sztukasa. Mój dziennik bojowy w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Pilot Sztukasa. Mój dziennik bojowy
Poznaj innych czytelników
208 użytkowników ma tytuł Pilot Sztukasa. Mój dziennik bojowy na półkach głównych- Przeczytane 126
- Chcę przeczytać 79
- Teraz czytam 3
- Posiadam 48
- Historia 6
- Powieść historyczna 2
- Lotnictwo 2
- Ulubione 2
- II wojna światowa 2
- historia 2





































OPINIE i DYSKUSJE o książce Pilot Sztukasa. Mój dziennik bojowy
Fatalne tłumaczenie i błędy redakcyjno- korektorskie
Fatalne tłumaczenie i błędy redakcyjno- korektorskie
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa książka. Bardzo wciągający opis wydarzeń z frontu wschodniego, choć czasem monotonny. Ocena 7 jest tu jak najbardziej zasłużona.
Ciekawa książka. Bardzo wciągający opis wydarzeń z frontu wschodniego, choć czasem monotonny. Ocena 7 jest tu jak najbardziej zasłużona.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tego typu książkach, - czyli w autobiograficznych, rolę narratora zawsze przejmuje autor - pełniący zarazem rolę korespondenta, reportera i naocznego świadka opisywanych zdarzeń. I niekoniecznie musi to być osoba, z dorobkiem literackim oraz kunsztownym warsztatem pisarskim.
Tak jest i w tym przypadku. Hans Ulrich Rudel zapisał się na kartach historii jako legenda niemieckiego Luftwaffe.
Pominę, że był pupilem A. Hitlera, że miał całe mnóstwo odznaczeń za wybitne osiągniecia bojowe.
Książka ciekawa, opisująca chwile grozy, poświęcenia i odwagi. Ale momentami dość naiwna, bo pisana z perspektywy osoby, której talent słowotwórczy pozostawia wiele do życzenia.
Przede wszystkim z opowieści Rudla dowiadujemy się, że był on zwykłym człowiekiem, i jak każdy z - słabymi i mocnymi stronami.
To obraz patrioty który dla swojego kraju gotów był zrobić wszystko co słuszne w jego mniemaniu.
Myślę, że miłośnikom militariów powinna przypaść do gustu.
W tego typu książkach, - czyli w autobiograficznych, rolę narratora zawsze przejmuje autor - pełniący zarazem rolę korespondenta, reportera i naocznego świadka opisywanych zdarzeń. I niekoniecznie musi to być osoba, z dorobkiem literackim oraz kunsztownym warsztatem pisarskim.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak jest i w tym przypadku. Hans Ulrich Rudel zapisał się na kartach historii jako legenda...
Dla większości czytelników zainteresowanych II WŚ nazwisko Rudla jest raczej znane. Przecież to jeden z najsławniejszych pilotów Luftwaffe.
Dlatego od początku książka mocno wciąga, nawet okres początkowego pozafrontowego zawieszenia emocjonuje, bo z góry wiadomo czego ten człowiek dokonał. Opisy walk są skondensowane, co przy ponad 2500 lotach pozwoliło zachować rozsądną objętość książki. Rosjan tępił z trudną do wyobrażenia nienawiścią i nieprawdopodobnym zaangażowaniem, gdyż według encyklopedii był 30 razy zestrzelony i zawsze wracał.
Ale gdy uświadamiamy sobie z kim mamy do czynienia odbiór się nieco zmienia. Ulubieniec Hitlera, ortodoksyjny faszysta i bezkrytyczny admirator fuhrera, który nawet wiele lat po wojnie nie zmienił poglądów i negował Holocaust. W Argentynie przyjaźnił się z dr Mengele!
To jednak nie był rycerski as lotnictwa.
Dla większości czytelników zainteresowanych II WŚ nazwisko Rudla jest raczej znane. Przecież to jeden z najsławniejszych pilotów Luftwaffe.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDlatego od początku książka mocno wciąga, nawet okres początkowego pozafrontowego zawieszenia emocjonuje, bo z góry wiadomo czego ten człowiek dokonał. Opisy walk są skondensowane, co przy ponad 2500 lotach pozwoliło zachować rozsądną...
Otrzymałem tę książkę od znajomego, który stwierdził, że autor dość mocno koloryzuje swoje przygody i nieco przesadnie chełpi się swymi osiągnięciami. Nie będę polemizował z tą opinią, dodam natomiast, że tłumaczenie oraz redakcja książki pozostawiają wiele do życzenia. Wszystko to w połączeniu utrudnia odbiór pozycji, która dla czytelnika nad Wisłą powinna być nader ciekawa, przedstawia bowiem punkt widzenia przeciwnej strony, jakże rzadki w minionych latach i w polskiej literaturze. Wprawdzie Rudel niewiele mówi o walkach w Polsce, a gros jego dokonań odbywa się na froncie wschodnim, niemniej wspomnienia żołnierzy i polityków niemieckich są u nas względną nowością.
Hans-Ulrich Rudel był jednym z najskuteczniejszych pilotów bombowych i szturmowych. Olbrzymią większość spośród ponad 2,5 tys. swoich lotów bojowych odbył na słynnym Ju 87 zwanym sztukasem, a sporą część na tej samej maszynie wyposażonej w działka zamiast bomb i przystosowanej do zwalczania czołgów. Tym większym zaskoczeniem dla polskiego czytelnika może być szacunek, a nawet przyjaźń, z jaką w przedmowie odnosi się doń Pierre Closterman, inny as myśliwski, podczas wojny przeciwnik Rudla, za nim zaś jeszcze jeden wybitny lotnik Douglas Bader. Szacunek ten jest jednak o tyle uzasadniony, że niemiecki pilot nie tylko przeżył szlak bojowy i odwrót pod naporem armii radzieckiej (co już jest dużym wyczynem),ale też zadał jej znaczne straty, niszcząc ponad pięćset czołgów i uczestnicząc w zatopieniu czterech (!) okrętów, dowodząc tym samym swoich umiejętności. Był jedynym niemieckim pilotem uhonorowanym Krzyżem Rycerskim Krzyża Żelaznego ze Złotymi Liśćmi Dębu, Mieczami i Brylantami; odznaczeniem utworzonym specjalnie dla niego. Niemcy, świadomi olbrzymiej wartości propagandowej tak wybitnego pilota, kilkakrotnie zabraniali mu latać, lecz Rudel lekce to sobie ważył, ośmielając się zignorować nawet rozkaz samego Hitlera. W rezultacie ostatni lot bojowy zdążył jeszcze odbyć 8 maja.
Opisuję to wszystko, żeby nakreślić sylwetkę Rudla, a co za tym idzie – skalę oczekiwań wobec jego autobiografii. Ta jednak rozczarowuje, jedynie słabo oddając blask jej autora. Zacząć należy chyba od – i tu zaskoczenie – żołnierskiego stylu. Krótkie, urywane zdania faktycznie przypominają dziennik bojowy. Nie ma tu wiele miejsca na rozważania, refleksje, opowieści o domu. Sprawom rodzinnym autor nie poświęca wiele uwagi, wydarzenia raczej wymienia niż opisuje. Można zrozumieć, dlaczego choć książka obejmuje okres całej wojny, liczy niecałe trzysta stron wraz z fotografiami. Nawet akcje bojowe to raczej prześliźnięcie się po temacie; znamienny jest superlakoniczny opis jednej z nich: „Podczas kolejnego lotu udaje mi się zatopić krążownik”. Nieliczne opisane są szerzej, a walki powietrzne sprowadzają się do suchego „nadleciały myśliwce, wywiązała się walka, uciekliśmy”. Codzienności Rudel poświęca niewiele miejsca, wszelkie porażki niemieckiej armii stara się mimo wszystko przedstawiać jako zwycięstwa, choć czytelnik zachodzi w głowę, jak to możliwe, że zwycięska armia tak nieustannie się cofa.
Być może nie wszystko jest jednak winą autora. Uwagę zwraca suche, miejscami zawikłane, niezrozumiałe tłumaczenie lub błędy tak oczywiste, jak opis, gdy dwa oddziały szły w gęstej mgle, nawołując się z odległości czterystu kilometrów (!). Utrudnia to odbiór tekstu, który generalnie czyta się dosyć szybko i pomimo wszelkich wspomnianych niedociągnięć „Pilot sztukasa” pozostaje stosunkowo ciekawą pozycją.
Otrzymałem tę książkę od znajomego, który stwierdził, że autor dość mocno koloryzuje swoje przygody i nieco przesadnie chełpi się swymi osiągnięciami. Nie będę polemizował z tą opinią, dodam natomiast, że tłumaczenie oraz redakcja książki pozostawiają wiele do życzenia. Wszystko to w połączeniu utrudnia odbiór pozycji, która dla czytelnika nad Wisłą powinna być nader...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCieszmy się że oni mieli tylko jednego takiego pilota.
Cieszmy się że oni mieli tylko jednego takiego pilota.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO Rudelu zapewne większość coś o nim słyszała. Najbardziej odznaczany pilot z ponad 500 (sam twierdzi, że 800) zniszczonymi czołgami na koncie. Głównie latał na Ju-87 (w tym wersja z działkiem BK 3.7 cm) i Fw-790. Dość szybko przechodzimy do frontowego życia. Rudel bardzo często narzeka, że to do Berlina na kolejne odznaczenie, zakaz lotów, bo linia frontu jest nie tam, gdzie jego zdaniem powinna być. Jednak odbywanie kilku operacji w ciągu dnia i to nawet po zestrzeleniu (brał maszyny od innych załóg) jest godne podziwu. Tylko kiedy jadł i spał?
O Rudelu zapewne większość coś o nim słyszała. Najbardziej odznaczany pilot z ponad 500 (sam twierdzi, że 800) zniszczonymi czołgami na koncie. Głównie latał na Ju-87 (w tym wersja z działkiem BK 3.7 cm) i Fw-790. Dość szybko przechodzimy do frontowego życia. Rudel bardzo często narzeka, że to do Berlina na kolejne odznaczenie, zakaz lotów, bo linia frontu jest nie tam,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek dość ciężki, ale jak się przebrnie pierwsze kilkanaście stron to zaczyna się rozkręcać. Dużo szczegółów. Ja radzę kupić pakiet o losach żołnierzy na froncie wschodnim, bo można znaleźć pewne szczegóły bitew które łączą się z losami innych bohaterów wspomnień z IIWŚ.
Początek dość ciężki, ale jak się przebrnie pierwsze kilkanaście stron to zaczyna się rozkręcać. Dużo szczegółów. Ja radzę kupić pakiet o losach żołnierzy na froncie wschodnim, bo można znaleźć pewne szczegóły bitew które łączą się z losami innych bohaterów wspomnień z IIWŚ.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziesięciu więcej takich Rudli i te gady wygrały by wojnę. Autor, przypominam tylko wszystkim fanom wojennych opowiastek, był bardzo zaangażowanym ideowo żołnierzem. Robił to do czego został wyszkolony. I całe szczęście że nie było więcej takich jak on, bo co prawda tłukł Sowiety które potem nas zniewoliły ale jakoś urodziłem się w PRL i podstawówkę też w PRL rozpoczęłem no i w sumie komuchem nie jestem. A gdyby wygrali faszyści to byśmy też pracowali na zachodzie. Ale w charakterze tego co robi się z niewolników, lub jako analfabeci.
Dziesięciu więcej takich Rudli i te gady wygrały by wojnę. Autor, przypominam tylko wszystkim fanom wojennych opowiastek, był bardzo zaangażowanym ideowo żołnierzem. Robił to do czego został wyszkolony. I całe szczęście że nie było więcej takich jak on, bo co prawda tłukł Sowiety które potem nas zniewoliły ale jakoś urodziłem się w PRL i podstawówkę też w PRL rozpoczęłem no...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBiorąc tą książkę do ręki spodziewałem się znacznie więcej. Trzeba jasno powiedzieć, że autor ślizga się po temacie, książka jest zdecydowanie za mało szczegółowa. Są tu oczywiście opisy walk i jak to z grubsza wyglądało , ale przypomina to powyrywane z większej całości opowieści, rzekł bym tylko epizody z kariery Rudela. Liczyłem na coś w stylu pamiętnika "dzień po dniu" czy choćby "tydzień po tygodniu" z opisami bardzo wielu akcji.. Tymczasem przy imponujących osiągnięciach pilota np. zniszczył ponad 500 czołgów w książce znajdziemy trzy lub cztery opisy jego lotów tego rodzaju - to jak by zjeść łyżkę zupy z całego kotła i koniec. Zdecydowanie jakiś solidny historyk powinien to napisać jeszcze raz i to tak na 800 stron
Biorąc tą książkę do ręki spodziewałem się znacznie więcej. Trzeba jasno powiedzieć, że autor ślizga się po temacie, książka jest zdecydowanie za mało szczegółowa. Są tu oczywiście opisy walk i jak to z grubsza wyglądało , ale przypomina to powyrywane z większej całości opowieści, rzekł bym tylko epizody z kariery Rudela. Liczyłem na coś w stylu pamiętnika "dzień po...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to