meerkat

Profil użytkownika: meerkat

Mężczyzna
Status Czytelnik
Aktywność 5 godzin temu
193
Książek na półce
przeczytane
268
Książek
w biblioteczce
130
Opinii
535
Polubień
opinii
Mężczyzna
Dodane| Nie dodano
Nie mam wiele do powiedzenia. Daję się poznać przez swoje lektury.

Opinie


Na półkach: ,

Autobiograficzna, nagrodzona Nike książka Elizy Kąckiej. Choć zamknięta w ograniczonym świecie rodzinnej komórki, jest intymnym opisem rozpoczętej trudnym porodem jeszcze trudniejszej podróży w głąb dziecięcego świata, tak innego i fascynującego, jak ten, którego Alicja doświadczyła w króliczej norze.

To, co wydawało się początkowo tylko zaznaczaniem własnego indywidualizmu, szybko okazuje się budowaniem całkowicie własnego świata, przypominającego „dziwną bajkę”.

Już od samego tytułu książka zachwyca barwnym, soczystym, erudycyjnym językiem, odważną szczerością, głębią refleksji, przemyśleń, wnikliwością spostrzeżeń. To nie tylko opowieść o dziecku, choć siłą rzeczy Ruda gra w niej pierwsze skrzypce; to także opowieść o matce, która próbuje przeniknąć do głowy własnej córki, odkrywając zamknięty w niej wszechświat, którym rządzą nieznane, choć nadal logiczne, prawa.

Wbrew wyświechtanym memom, obśmiewającym ten termin, Eliza, zwana też Pingwinem, w pełni zasługuje na określenie „mama na pełen etat”, bez ironii i śmiechu. Podąża prostą drogą do świętości, może nawet windą, choć sama zapewne tak tego nie odczuwa. Los w całości podporządkowała ją drugiemu, małemu człowiekowi, zatopił ją w nim. A jednak jest Morzem Cierpliwości, Oceanem Przespokojnym – zdaje się niemożliwe, że nigdy się nie wzburzył, że najmniejszy zefir nie zmarszczył jego toni irytacją, zniecierpliwieniem; jedyne wysokie fale wzbudza zrozumiały szloch bezsiły i wyczerpania.

W tym matko-córczym wszechświecie pojawiają się również inni ludzie, dalekie i bliskie mikrokosmosy, niekiedy otwarte, inne zamknięte we własnej fizyce, siłą swojej masy i grawitacji odkształcające rzeczywistość. Zetknięcia z nimi najczęściej prowadzą do zderzeń, wypychają Rudą z jej bezpiecznej, utrwalonej orbity, zdarzają się jednak i takie ciała, które wchodzą w jej pole grawitacyjne z gracją, nie zakłócając ruchu, aby po krótkim wspólnym tańcu odpłynąć ku własnym rewirom. Nad wszystkim znów czuwa Matka – nie jak Demiurg, Kreator; bardziej jak Anioł Stróż. Dba, aby te starcia nie zakończyły się anihilacją. Czuwa nieustannie, wychwytując wszystkie zagrażające Rudej drobiny, by wolna i swobodna płynęła obranym torem.

Jest w tym wszystkim ogrom troski, ale przede wszystkim ciekawość i chęć zrozumienia. Bez tego, zgaduję, nic by się nie udało. Nie nagnie się zjawiska do znanych norm, jeśli nie wiadomo, jak ono działa, jeśli pracuje na zupełnie innym, niekompatybilnym oprogramowaniu. Ruda jest momentami analizowana skrupulatnie, jak na mikroskopowym szkiełku, podziwiana za swoje skomplikowanie, podszyte logiką, tylko pisaną w obcym języku. Jego komendy-zaklęcia nie zawsze działają, potrafią wywołać przeciwny efekt albo trafiają w próżnię, ale te lingwistyczne próby są frapujące dla czytelnika, przykuwają uwagę.

Nad oceną wahałem się krótko. Zawsze skąpię dziesiątki, aby mieć jakiś oręż w razie zetknięcia z dziełem ze wszech miar wyjątkowym. Takim, w którym mogę się rozsmakować. Tutaj jest w pełni uzasadniona – za bijące z tej książki ciepło, cierpliwość, fascynację, chęć zrozumienia. Za wysmakowanie i mięsistość języka. Za szczerą otwartość. Za uważność, wnikliwość, zmysł obserwacji – córki, siebie, świata wokół. Za ogrom emanującego z niej dobra. I za finisz, w moim odczuciu szczęśliwszy, ale zawieszony w niedokończeniu, bo przecież życie toczy się dalej i wciąż niesie coś nowego, czemu należy stawić czoło, ale też się zachwycić.

Początkowo sądziłem, że brakuje mi tu nazwania, przyklepania rzeczywistości jednym przesądzającym słowem, aby móc wstawić Rudą w szufladkę naszego świata. Zaraz jednak pojąłem, że gdyby odejść od barwnej metafory na rzecz pisanego suchym językiem konkretu, z baśni o Rudej zrobiłoby to suchą diagnozę, reportaż z codziennego życia, odzierając ją z największego uroku.

Pierwszy okres, niemowlęce osobliwości zapowiadające odrębność, ciągnie się nieco; czytelnik niecierpliwi się, by przejść dalej, ale ten wstęp jest niezbędny do lepszego zrozumienia, jak fundament każdego gmachu. Mimo wszystko czekałem na dojrzałość, większą samoświadomość, autorefleksję. Czekałem, bo poza opowieścią o Rudej ciekaw byłem tego, co ma do powiedzenia SAMA O SOBIE, jej perspektywy, odnalezienia się w świecie, jak ciekawym się jest obcokrajowca – choćby tylko po to, by egoistycznie przejrzeć się w jego oczach, spojrzeć na swój świat przez jego źrenice. Nadzieja, że dorosła Ruda może sama się opisze, objaśni, „uleczy” i wpisze w nudne, poukładane społeczeństwo, jest jednak płonna. Jak człowiek może innym opisać siebie, skoro dla siebie po prostu jest i nie może być inny? W dodatku posługuje się obcym językiem, aparatem pojęciowym przybysza z innej planety, przyglądającego się ludzkości przez szybkę – nawet jeśli bardzo się stara, pewne rzeczy, dla nas niby to naturalne, dla niego pozostaną obce.

To nie jest książka do przeczytania jednym tchem, do przebiegnięcia wzrokiem w jedną noc zachłannej lektury, jak jedna z tych trzymających w napięciu, sensacyjnych powieści. Nie – to jest książka do ZANURZENIA się w niej.

Fascynujące są mikrorozdzialiki „Co usłyszałam jako matka”, ta osobliwe kaskada sprzeczności, nieproszonych rad, które wzajemnie się znoszą, przeczą sobie, a w rzeczywistości objawiają dwie ignorancje – tę społeczną, zrozumiałą, wynikłą z nieświadomości, ale i tę lekarską, naganną, bo wynikającą z niewiedzy, a mimo to podszytą fałszywą pewnością siebie, wygłaszaną et cathedra, z wyższością człowieka, który rozwiązuje nie swoje problemy.

To niesamowite, że o człowieku tak silnie ujętym w ramy nawyku, schematu najlepiej opowiada się przenośnią, bogactwem narracji nie wprost. I że on sam także, pomimo konkretności wypowiedzi, brzmi niekiedy jak mistrz metafory, otwierający nam własnym językiem drzwi do zupełnie innego świata. Celne uwagi Rudej są eureką, kaniulą wbitą w samo jądro znaczenia, sączącą prawdę objawioną. Choćby dla nich samych warto przebiegać wzrokiem kolejne stronice.

Autobiograficzna, nagrodzona Nike książka Elizy Kąckiej. Choć zamknięta w ograniczonym świecie rodzinnej komórki, jest intymnym opisem rozpoczętej trudnym porodem jeszcze trudniejszej podróży w głąb dziecięcego świata, tak innego i fascynującego, jak ten, którego Alicja doświadczyła w króliczej norze.

To, co wydawało się początkowo tylko zaznaczaniem własnego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Są autorzy, tłumacze i cykle, do których mam słabość, a jeśli połączyć to wszystko w jednej książce, powstaje produkt bliski ideałowi. Wspaniały, wyjątkowy, absurdalny i błyskotliwy humor Terry’ego Pratchetta zawarty we wszystkich książkach o świecie Dysku najlepiej spożywać, kiedy przyrządza go Piotr W. Cholewa – jest to jeden z tych przypadków, kiedy przekład zdecydowanie wzbogaca oryginał. Pan Piotr mistrzowski przybliża czytelnikowi bogactwo Pratchettowskich nawiązań i zaczerpnięć z amerykańskiej kultury czy życia politycznego oraz jego niezrównanych porównań i przenośnych metafor.

Pratchett miał w swoim dorobku dzieła lepsze i gorsze, cykl świata Dysku nie jest pod tym względem równy (ale czy w ogóle jakiś cykl jest?), niemniej „Para w ruch” zalicza się zdecydowanie do lepszych (choć nie NAJlepszych, ma się rozumieć). Oto w wielkim Ankh-Morpork, położonym nad rzeką tak gęstą od brudu, że nie można się w niej utopić, ale można rozpuścić, pojawia się nowy wynalazek, lokomotywa parowa. Duch czasów, który nie tylko wieje, ale i gwiżdże, a niekiedy nawet zamienia tego i owego w czerwoną mgiełkę, jeśli jest na tyle nieostrożny, by podejść za blisko i w złych zamiarach. Jej wynalazca, pan Simnel, pragnąc rozwijać swoją maszynę, poszukuje w mieście bogatego inwestora – i znajduje go w osobie Harry’ego Króla, przedsiębiorcy z branży… hm… odpadów. Naturalnie, nic w mieście nie dzieje się bez wiedzy tyrana Patrycjusza, który poleca Moistowi von Lipwigowi mieć baczenie nad lokomotywą parową i jej potencjalnym zastosowaniem. Moist czuwa już wprawdzie nad Urzędem Pocztowym, Mennicą i Bankiem Królewskim, ale skoro świetnie sobie radzi, czemu nie mógłby się zająć także połączeniem Ankh-Morpork z – dajmy na to – Bzykiem Schmaltzbergiem przez Wielką Kapustę i Dwukoszul? Odrobina motywacji w postaci groźby śmierci poprzez rzucenie kotkom nigdy nie zaszkodzi. Piach w tryby maszyny sypią jednak reakcyjne krasnoludy, tak konserwatywne, że puszka szprotek (zamknięta) to przy nich synonim wolności i swobodnych pląsów na łące. Czy uda im się storpedować nadciągającą Przyszłość, zanim się dobrze zadomowi?

Powieści Pratchetta to gotowa satyra na nasze czasy, niekiedy grubo ciosana, zazwyczaj jednak ubrana w zgrabną formę analogii, dopasowanej do realiów wykreowanego przezeń świata. W świecie tym wszystko rządzi się swoimi prawami, a jeśli akurat coś je łamie, to przecież zawsze można ustanowić nowe, magiczne albo kwantowe, i nadal będzie się to pięknie wplatało w uniwersum, dostarczając czytelnikowi mnóstwa radości.

Są autorzy, tłumacze i cykle, do których mam słabość, a jeśli połączyć to wszystko w jednej książce, powstaje produkt bliski ideałowi. Wspaniały, wyjątkowy, absurdalny i błyskotliwy humor Terry’ego Pratchetta zawarty we wszystkich książkach o świecie Dysku najlepiej spożywać, kiedy przyrządza go Piotr W. Cholewa – jest to jeden z tych przypadków, kiedy przekład zdecydowanie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Pierwsze zaskoczenie pojawia się już po otwarciu książki, ponieważ mamy tu do czynienia z ciekawym zabiegiem „2 w 1”. Na „Czarne ptaki” składają się dwie opowieści, które splatają się ostatecznie ze sobą, ale czytać można je niezależnie i w dowolnej kolejności ‒ nawet naprzemiennie po jednym rozdziale z każdej. Napisana jest sprawnie, czyta się ją przyjemnie, ani trochę nie nuży. Opisy wydarzeń brzmią wiarygodnie, pomimo paru klisz, a bohaterowie...

Bohaterką pierwszej (lub drugiej!) jest Magdalena Tinc, dziewczyna młoda, piękna, wyjątkowo uzdolniona w sztuce manipulacji i niezwykle przebiegła, która od pierwszych stron wyraźnie coś knuje. Coś, co ma związek z zemstą, ale szybko orientujemy się, że Magda, choć niewątpliwie na bakier z prawem, nie jest do końca zła, o czym świadczą jej ludzkie odruchy.

Bohaterami drugiej (pierwszej?) opowieści są dwaj młodzi przyjaciele, Arek i Kamil, którzy świeżo obudzeni po suto zakrapianej balandze natykają się w lesie na kilku typów spod ciemnej gwiazdy. Ci także coś knują, ale w przeciwieństwie do Tinc są całkowicie pozbawieni ludzkich odruchów – i szybko się o tym przekonujemy. Arkowi i Kamilowi, mimowolnym świadkom ich niecnych poczynań, grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Odtąd obaj skazani będą na życie w strachu, choć Kamil ‒ beztroski, zamożny, w czepku urodzony – wydaje się tym niezbyt przejmować, wierząc w swoją szczęśliwą gwiazdę. Arek natomiast ‒ wiecznie bez kasy, wyszarpujący ciężką pracą każdy grosz życiu – jest jak anegdotyczny baron Rotszyld w ogrodzie: to biedak, któremu stale wiatr wieje w oczy.

Opowieści przesunięte są w czasie: Małgorzatę poznajemy współcześnie, chłopcy to smutna pieśń lat dziewięćdziesiątych, z całą ich patologią. Być może dlatego historia Małgorzaty podoba mi się bardziej. Ale jest w też niej cel, zamysł, plan i inteligencja, a nie ma wszechobecnej beznadziei, lęku i brudu życia dwóch przyjaciół. Dziewczynę też dużo łatwiej polubić, kibicować jej losom, na które zdaje się mieć o wiele większy wpływ niż Arek i Kamil. Zupełnie inaczej potoczy się też ich życie, choć o tym czytelnicy muszą przekonać się już sami. Zdradzę tylko jedno: rozczarowało mnie zakończenie. W teorii, aby było kompletne, należy naturalnie przeczytać obie części książki. W praktyce wertowałem je w lewo i w prawo, szukając wskazówek, potwierdzeń lub zaprzeczeń, pola do interpretacji i pominiętych szczegółów. Nie wszystko znalazłem, przez co pozostał we mnie niedosyt. Jasne, wiem, nie może być tak, by jedna część zdradzała tajemnice drugiej, wszystko musi więc taplać się w sosiku niedopowiedzeń i tajemnicy. Niemniej… książkę oceniam wysoko za pomysł, ale ta ósemka byłaby jednak mocniejsza, gdyby cała historia kończyła się jaśniej.

Pierwsze zaskoczenie pojawia się już po otwarciu książki, ponieważ mamy tu do czynienia z ciekawym zabiegiem „2 w 1”. Na „Czarne ptaki” składają się dwie opowieści, które splatają się ostatecznie ze sobą, ale czytać można je niezależnie i w dowolnej kolejności ‒ nawet naprzemiennie po jednym rozdziale z każdej. Napisana jest sprawnie, czyta się ją przyjemnie, ani trochę nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Więcej opinii

Aktywność użytkownika meerkat

z ostatnich 3 m-cy
meerkat
2026-04-07 09:56:52
meerkat ocenił książkę Wczoraj byłaś zła na zielono na
10 / 10
i dodał opinię:
2026-04-07 09:56:52
meerkat ocenił książkę Wczoraj byłaś zła na zielono na
10 / 10
i dodał opinię:

Autobiograficzna, nagrodzona Nike książka Elizy Kąckiej. Choć zamknięta w ograniczonym świecie rodzinnej komórki, jest intymnym opisem rozpoczętej trudnym porodem jeszcze trudniejszej podróży w głąb dziecięcego świata, tak innego i fascynującego, jak ten, którego Alicja doświadczyła w król...

Rozwiń Rozwiń
Wczoraj byłaś zła na zielono Eliza Kącka
Średnia ocena:
7.2 / 10
1178 ocen
meerkat
2026-03-25 16:13:56
meerkat ocenił książkę Para w ruch na
8 / 10
i dodał opinię:
2026-03-25 16:13:56
meerkat ocenił książkę Para w ruch na
8 / 10
i dodał opinię:

Są autorzy, tłumacze i cykle, do których mam słabość, a jeśli połączyć to wszystko w jednej książce, powstaje produkt bliski ideałowi. Wspaniały, wyjątkowy, absurdalny i błyskotliwy humor Terry’ego Pratchetta zawarty we wszystkich książkach o świecie Dysku najlepiej spożywać, kiedy przyrzą...

Rozwiń Rozwiń
Para w ruch Terry Pratchett
Cykl: Świat Dysku (tom 40)
Średnia ocena:
7.2 / 10
1680 ocen
meerkat
2026-03-23 09:18:43
2026-03-23 09:18:43
meerkat
2026-03-18 22:22:48
meerkat ocenił książkę Czarne ptaki na
8 / 10
i dodał opinię:
2026-03-18 22:22:48
meerkat ocenił książkę Czarne ptaki na
8 / 10
i dodał opinię:

Pierwsze zaskoczenie pojawia się już po otwarciu książki, ponieważ mamy tu do czynienia z ciekawym zabiegiem „2 w 1”. Na „Czarne ptaki” składają się dwie opowieści, które splatają się ostatecznie ze sobą, ale czytać można je niezależnie i w dowolnej kolejności ‒ nawet naprzemiennie po jedn...

Rozwiń Rozwiń
Czarne ptaki Bartosz Szczygielski
Średnia ocena:
7 / 10
167 ocen
meerkat
2026-03-04 18:13:47
meerkat ocenił książkę Honor królowej na
8 / 10
i dodał opinię:
2026-03-04 18:13:47
meerkat ocenił książkę Honor królowej na
8 / 10
i dodał opinię:

Honor jest... cóż, honorna. Twarda. Zawzięta. Głęboko moralna. I uwielbiana przez podwładnych. Po doskonałej obronie systemu Basilisk staje się naturalnym wyborem na dowódczynię konwoju zmierzającego do systemu Yeltsin, kluczowego z punktu widzenia zbliżającej się wojny z Ludową Republiką ...

Rozwiń Rozwiń
Honor królowej David Weber
Cykl: Honor Harrington (tom 2)
Średnia ocena:
7.6 / 10
550 ocen
meerkat
2026-03-04 17:07:11
meerkat ocenił książkę Chłopki. Opowieść o naszych babkach na
9 / 10
i dodał opinię:
2026-03-04 17:07:11
meerkat ocenił książkę Chłopki. Opowieść o naszych babkach na
9 / 10
i dodał opinię:

„Chłopki” zasłużenie zrobiły furorę. W kraju, który dotąd żył raczej wizją Polski szlacheckiej, a ludzie najchętniej doszukiwali się swoich herbowych korzeni, książka rozbudziła zainteresowanie życiem tych, którzy w literaturze byli raczej pomijani, którymi się nie chwalono. A jeśli już ic...

Rozwiń Rozwiń
2026-02-25 22:07:36
meerkat Zagłosował w plebiscycie "Książka Roku 2025"
2026-02-25 22:07:36
meerkat Zagłosował w plebiscycie "Książka Roku 2025"
meerkat
2026-02-19 11:23:58
meerkat ocenił książkę Jazda na
6 / 10
i dodał opinię:
2026-02-19 11:23:58
meerkat ocenił książkę Jazda na
6 / 10
i dodał opinię:

Książka nominowana w 2010 roku do nagrody Bookera za „zapomniany rok” 1970 wydała mi się wielce obiecująca, szczególnie że okładka wabi nazwiskiem tłumacza, Jacka Dehnela, którego umiejętności językowe wysoko cenię i który zresztą – jak się okazało – był inicjatorem polskiego wydania.

No ...

Rozwiń Rozwiń
Jazda Muriel Spark
Średnia ocena:
6.9 / 10
242 ocen
meerkat
2026-02-11 23:01:07
meerkat ocenił książkę Stacja na
8 / 10
i dodał opinię:
2026-02-11 23:01:07
meerkat ocenił książkę Stacja na
8 / 10
i dodał opinię:

Książki Jakuba Szamałka różnią się kierunkiem patrzenia. W jednych patrzymy wstecz, ku starożytności, w innych w ekran komputera, a w jeszcze innych w kosmos. Łączy je to, że w każdej patrzymy przede wszystkim w drugiego człowieka. To on jest źródłem tajemnicy, problemów, napięć, przeciwno...

Rozwiń Rozwiń
Stacja Jakub Szamałek
Średnia ocena:
7.1 / 10
1282 ocen

ulubieni autorzy [6]

Joanna Chmielewska
Ocena książek:
6,9 / 10
86 książek
9 cykli
2716 fanów
Harry Harrison
Ocena książek:
6,6 / 10
98 książek
18 cykli
Pisze książki z:
140 fanów
James White
Ocena książek:
6,9 / 10
39 książek
4 cykle
Pisze książki z:
24 fanów
Daniel Defoe Robinson Crusoe Zobacz więcej

statystyki

W sumie
przeczytano
193
książki
Średnio w roku
przeczytane
8
książek
Opinie były
pomocne
535
razy
W sumie
wystawione
165
ocen ze średnią 7,3

Spędzone
na czytaniu
1 090
godzin
Dziennie poświęcane
na czytanie
8
minut
W sumie
dodane
0
cytatów
W sumie
dodane
0
książek [+ Dodaj]