Magiczne lata

Okładka książki Magiczne lata
Robert McCammon Wydawnictwo: Papierowy Księżyc literatura piękna
652 str. 10 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Boy's Life
Wydawnictwo:
Papierowy Księżyc
Data wydania:
2012-05-16
Data 1. wyd. pol.:
1996-01-01
Data 1. wydania:
1992-05-01
Liczba stron:
652
Czas czytania
10 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361386155
Tłumacz:
Maria Grabska-Ryńska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Życiodajna lektura


Link do recenzji

666 428 114

Oceny

Średnia ocen
8,1 / 10
748 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1143
217

Na półkach:

Niesamowite dzieło. Jakby się znowu przenieść w magiczną krainę dzieciństwa.

Niesamowite dzieło. Jakby się znowu przenieść w magiczną krainę dzieciństwa.

Pokaż mimo to

0
avatar
205
92

Na półkach: , , ,

Ostatnio głośno zrobiło się o Robercie McCammonie - a to za sprawą wydanego niedawno przez wydawnictwo Vesper "Zewu nocnego ptaka".

Macie czasem tak, że gdy inni masowo sięgają po świeżynki, top nowości itd. wy postanawiacie na razie odpuścić i poczytać coś innego? Gdy na blogach i na Insta pełno było recenzji "Zewu..." stwierdziłam, że sprawdzę najpierw inne powieści autora, bo nazwisko to jest mi obce. Zaintrygował mnie opis wydanej ładnych parę lat temu innej powieści McCammona - mianowicie "Magiczne lata" od wyd. Papierowy Księżyc.

Powiem od razu - absolutnie przepadłam w lekturze!

Jeśli ktoś potrafi snuć wciągającą opowieść, dbając o każdy szczegół psychologii postaci i porwać czytelnika, pochłonąć go bez reszty - i nie jest to Stephen King - to powiadam Wam... jest to Robert McCammon.

Narratorem "Magicznych lat" jest Cory Mackenson - obecnie około 40-letni pisarz, wspominający ostatnie lata swojego dzieciństwa w małej miejscowości Zephyr, w której to wciąż silnie zakorzeniony jest rasizm. 12-letni Cory wraz ze swym pracującym jako mleczarz ojcem są świadkami dziwnego nieco wypadku. Wczesnym rankiem do jeziora wpada auto. Tom, ojciec Cory'ego bezskutecznie próbuje uratować kierowcę. Zauważa, że mężczyzna został brutalnie pobity. Nie rozpoznaje go, ale w pamięci zapisuje mu się charakterystyczny tatuaż.

W powieści tej faktycznie zagadka morderstwa wydaje się być nadrzędną częścią fabuły. W rzeczywistości jednak wątek ten pojawia się i znika; a my - czytelnicy oglądamy przede wszystkim wchodzenie Cory'ego w dorosłość.

Tutaj trzeba wręcz wspomnieć o podobieństwach do prozy S. Kinga, bo jest ich wiele. Książka McCammona kojarzyć się może choćby ze słynnym "To", trochę z "Cmętarzem zwieżąt" i z opowiadaniem "Ciało". Nie ma tutaj wprawdzie czystej grozy, ale tak samo cudownie autor opowiada o dojrzewaniu, o pierwszych prawdziwych przyjaźniach, szkolnych potyczkach, relacjach z rodzicami. Cory przemierza ulice Zephyr na ukochanym rowerze, który czasem zdaje się żyć własnym życiem i jeździć zupełnie innymi ścieżkami, niż nakazuje mu kierowca. W końcu chłopak musi także zmierzyć się ze śmiercią ukochanego psa - i ten wątek właśnie mnie ewidentnie skojarzył się z "Cmętarzem zwieżąt".

Tajemnicze morderstwo przez cały czas nie pozwala o sobie zapomnieć. W miarę poznawania wszystkich mieszkańców Zephyr coraz bardziej zaczynamy główkować, kto może za tym wszystkim stać. Także Cory na swój sposób pragnie rozwiązać tę zagadkę, gdyż wie, jak bardzo to wydarzenie utkwiło w sercu jego ojca.

Co jeszcze w powieści znajdziemy? Jasnowidzącą starą kobietę, Ku Klux Klan, pewnego szczególnego pastora, siejącego postrach aligatora, gang przemytników, ekscentrycznego milionera, historyczną powódź, spadający meteor, dinozaura w wesołym miasteczku, kilka duchów, a na dokładkę paru nazistów...

Brzmi co najmniej dziwnie? Tak - jest tu cała karuzela postaci i zdarzeń... ale gdy oglądamy ten pokręcony świat oczami dorastającego Cory'ego wszystko to wcale nie wydaje się nieprawdopodobne.

Dla mnie ta historia była - jak mówi sam tytuł - po prostu magiczna.

Trudno tę książkę zaklasyfikować do jednego gatunku - mamy tutaj bowiem powieść obyczajową, thriller, nutkę grozy, dark fantasy, powieść kryminalną czy też tzw. bildungsroman ("powieść o formowaniu").

Polecam serdecznie. Ode mnie "Magiczne lata" dostają 10/10 kostek cukru :-)

Ostatnio głośno zrobiło się o Robercie McCammonie - a to za sprawą wydanego niedawno przez wydawnictwo Vesper "Zewu nocnego ptaka".

Macie czasem tak, że gdy inni masowo sięgają po świeżynki, top nowości itd. wy postanawiacie na razie odpuścić i poczytać coś innego? Gdy na blogach i na Insta pełno było recenzji "Zewu..." stwierdziłam, że sprawdzę najpierw inne powieści...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
2812
591

Na półkach: ,

Magiczna książka o magicznych latach dzieciństwa. W klimatach: "Green town" Bradbury'ego. Cory Mackenson i miasteczko Zephyr w Alabamie - lata 60. XX wieku. Opowieść dla tych, którym bliskie jest zdanie z ksiązki: "Nie spiesz się do dorosłości. Staraj się pozostać chłopcem tak długo, jak to tylko możliwe., bo gdy raz stracisz moc magii, na zawsze pozostaniesz żebrakiem szukającym jej okruchów". Polecam!

Magiczna książka o magicznych latach dzieciństwa. W klimatach: "Green town" Bradbury'ego. Cory Mackenson i miasteczko Zephyr w Alabamie - lata 60. XX wieku. Opowieść dla tych, którym bliskie jest zdanie z ksiązki: "Nie spiesz się do dorosłości. Staraj się pozostać chłopcem tak długo, jak to tylko możliwe., bo gdy raz stracisz moc magii, na zawsze pozostaniesz żebrakiem...

więcej Pokaż mimo to

8
Reklama
avatar
228
83

Na półkach:

Cokolwiek czytacie - wszystkim, WSZYSTKIM, polecam tę książkę!
Jest jak odwiedziny w odległej krainie dzieciństwa; krainie, którą każdy z nas posiada, a do której furtka zawsze pozostaje lekko uchylona.

Opinie i świetne recenzje tylko potwierdzają to co czuję po przeczytaniu. Połączenie Donny Tartt z Harper Lee - by opisać atmosferę, w jaką wchodzimy.
Robert McCammon - będę pamiętać.

Książka, którą zainspirowali się twórcy "Stranger Things".
To już coś mówi.
A jednak - książka ponad wszystko!

Cokolwiek czytacie - wszystkim, WSZYSTKIM, polecam tę książkę!
Jest jak odwiedziny w odległej krainie dzieciństwa; krainie, którą każdy z nas posiada, a do której furtka zawsze pozostaje lekko uchylona.

Opinie i świetne recenzje tylko potwierdzają to co czuję po przeczytaniu. Połączenie Donny Tartt z Harper Lee - by opisać atmosferę, w jaką wchodzimy.
Robert McCammon -...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
1541
1540

Na półkach:

"Nikt – szepnęła pani Neville – tak naprawdę nie dorasta".
Nikt.
A jeśli wydawało mi się, że jestem wyjątkiem, to faktycznie – tylko mi się wydawało. Wystarczyło, że wzięłam do ręki tę magiczną opowieść, w której jednak nie ma czarodziejskich sztuczek i mocy nadprzyrodzonych, by w najciemniejszym zakątku mej duszy odnaleźć małą dziewczynkę, drepczącą wytyczonymi ścieżkami przez dorosłe życie i uwolnić z kajdan konwenansów społecznych, a w najgłębszym miejscu serca odkryć na nowo i ożywić skamieniałe emocje, których nie wolno było mi ujawniać, by nie otrzymać etykiety dziwaczki (bo śpiewam pod nosem ulubioną melodię w miejscu publicznym), kłamczuchy (bo wymyślam "pajęczyny tam, gdzie nie ma pająków, a mrok tam, gdzie palą się światła"), naiwnej (bo pomagam wrogom) czy stukniętej (bo noszę kolczyk w nosie, nie mając nastu lat). Jednak w tej opowieści można było mi wszystko, bo kłamczucha oznaczała dar wyobraźni i umiejętność jej ubrania w słowa, naiwna obdarzała darem współczucia i przebaczania krzywdzącym, stuknięta dawała posiadanie czarodziejskiej, wewnętrznej mocy czynienia świata wokół ciekawszym i piękniejszym w swojej różnorodności, a dziwaczka oznaczało żyjące we mnie dziecko, umiejące otworzyć drzwi do magicznego świata dzieciństwa, w którym schowane są skarby niepozwalające iść przez życie niemym, ślepym i głuchym na wszechobecne zło.
A wszystko to udowodnił mi autor za sprawą głównego bohatera i jednocześnie narratora tej opowieści. Dwunastoletniego Cory’ego, mieszkającego w małym, amerykańskim miasteczku Zephyr, jakich wiele na całym świecie, gdzieś w Alabamie, na przełomie lat 1964/1965. Cudownych lat sześćdziesiątych, jak powiedziałby dorosły, a o których Cory mówił tak – "Na świecie zachodziły wielkie zmiany, o których nie miałem pojęcia. W tamtej chwili wiedziałem tylko, że mam ochotę na jeszcze jedną szklankę soku pomarańczowego i że będę pomagał tacie na trasie, zanim odwiezie mnie do szkoły". Wątek kryminalny rozpoczęty w drodze z tatą stał się przewodnim w tej opowieści, ale jego rozwikłanie, którego podjął się chłopiec, z czasem zeszło na plan dalszy. Toczyło się przy okazji wielu, wielu innych, jakie przyniosło życie. Równie ciekawych, pasjonujących, przerażających, wzruszających, sensacyjnych z elementami horroru, thrillera, humoru, powieści psychologicznej, obyczajowej i społecznej, czasami na pograniczu jawy i snu, których Cory był uczestnikiem, świadkiem lub słuchaczem i które interpretował oraz oceniał na swój dziecięcy sposób. To dzięki temu nieograniczonemu przez dorosłe życie spojrzeniu, Zephyr stało się wyjątkowym miasteczkiem z wyjątkowymi mieszkańcami, w którym problemy społeczne (rasizm, prohibicja, przemyt, przestępczość, przemoc w rodzinie, alkoholizm, komercjalizacja życia) oraz problemy ludzi (choroba, śmierć, utrata pracy, problemy emocjonalne i psychiczne), nabierały innego wymiaru. Świata, w którym można było wszystko wytłumaczyć sobie własną wyobraźnią, prostą logiką, skojarzeniami i wybrać jedną ze ścierających się stron – dobra lub zła. Ten radykalny podział jednak nigdy nie dotyczył bohaterów powieści. Nie było w niej tylko dobrych lub tylko złych ludzi, ale zagubionych w meandrach życia dorosłych, w których ktoś zabił delikatne dziecko, wykorzenił ochronne wspomnienia i wtłoczył w twarde reguły gry życia. I, mimo że bohaterem powieści jest chłopiec, to tak naprawdę skierowana jest przede wszystkim do dorosłych, jak podkreśla to autor we wstępie, bo opowieść rozpoczyna i kończy dorosły Cory, który nie zapomniał w sobie dziecka i który w magiczny sposób ożywił je również we mnie.
Przekornie uważam, że powieść nie ma ograniczeń wiekowych, chociaż muszę przyznać, że jej moc oddziaływania wzrasta wraz z wiekiem czytelnika, uderzając tym mocniej w serce, im więcej ma lat i im bardziej obciążony jest ołowiem dorosłości. Spektrum emocji, jakie mi towarzyszyły w przygodach Cory’ego od głośnego śmiechu z dialogów, charakterystyki postaci czy humoru sytuacyjnego, półuśmiechu porozumienia w dawno nieodczuwanej emocji, poprzez wzruszenie odkurzonym, nieużywanym od lat, ironicznym spojrzeniem na świat dorosłych, aż do wzruszeń szklących niebezpiecznie oczy wcale niewywołanych pięknymi scenami, a grozą życia, po których długo wybrzmiewała we mnie cisza, zanim byłam w stanie rozpocząć następne zdanie, rozwijało we mnie pełny ich wachlarz. Chłonęłam tę opowieść nie umysłem, a sercem, nie tylko widząc podsuwane mi przez nią obrazy, ale przede wszystkim czując i przeżywając je tak, jak własne.
Bo tak naprawdę one były, jak moje własne.
Autor w cudowny sposób pootwierał drzwi do moich emocji z lat dzieciństwa i pozwolił mi na ponowne ich przeżycie. To one były głównymi bohaterami tej powieści, w którym miasteczko, ludzie, wydarzenia i sieć wzajemnych zależności między nimi były tłem dla świata uczuć, które swoją największą, magiczną moc posiadają w latach dzieciństwa. To dlatego łzy nie polały się w trakcie opowieści, ale w ostatnim rozdziale, kiedy Cory, jako dorosły mężczyzna, odwiedza Zephyr po dwudziestu pięciu latach, by pokazać je żonie i dwunastoletniej córeczce, dla której magiczne lata były właśnie jej udziałem. To był ten moment zrozumienia, że tak naprawdę "człowiek nie wie, dokąd zmierza, dopóki nie uświadomi sobie, gdzie był".
To dobrze, że książka została ponownie wydana (pierwsze polskie wydanie ukazało się pod tytułem "Chłopięce lata" w 1996 roku), bo potrzeba nam, dorosłym, takiego klucza do odnajdywania w sobie magii, niezbędnej, wręcz koniecznej, do wychowywania własnych dzieci.
Przepiękna, cudowna opowieść w magiczny sposób opowiedziana, która mnie oczarowała i uczyniła ze mnie żebraczkę pragnącą "odzyskać choćby szczyptę tej magii, bo magia ma potężne, potężne serce", a w wychowaniu właśnie o nie przede wszystkim chodzi.
Proszę, nie przegapcie jej.
naostrzuksiazki.pl

"Nikt – szepnęła pani Neville – tak naprawdę nie dorasta".
Nikt.
A jeśli wydawało mi się, że jestem wyjątkiem, to faktycznie – tylko mi się wydawało. Wystarczyło, że wzięłam do ręki tę magiczną opowieść, w której jednak nie ma czarodziejskich sztuczek i mocy nadprzyrodzonych, by w najciemniejszym zakątku mej duszy odnaleźć małą dziewczynkę, drepczącą wytyczonymi ścieżkami...

więcej Pokaż mimo to

13
avatar
2113
134

Na półkach: ,

Początek rewelacyjny, powrót do dzieciństwa. Potem gdzieś mniej więcej w połowie zacząłem odczuwać delikatne znużenie, zmienił mi się nastrój czytelniczy (co czasami mi się zdarza gdy czytam jakąś książkę zbyt długo) i sięgnąłem po coś innego. W końcu jednak wróciłem do historii i doczytałem ją do końca.

Bardzo przyjemna lektura, coś w stylu "Stań przy mnie", czy "To", Stephena Kinga, oczywiście wyjąwszy fragmenty grozy. Opowieść o młodości, o pierwszym rowerze, o chłopięcych marzeniach, o kręgu pierwszych prawdziwych przyjaciół i o podwórkowych bójkach. A w tle wątek główny z morderstwem w tle. I to wszystko w czasach, gdy mleko w butelkach rozwoziło się jeszcze po amerykańskich domach, zaś pierwsze supermarkety dopiero powstawały.

Powrót do lat chłopięcych, do dzieciństwa, do świata gdzie nie było rzeczy niemożliwych. Do pierwszych komiksów, do fascynacji potworami. Sentymentalna literacka podróż do przeszłości.

Początek rewelacyjny, powrót do dzieciństwa. Potem gdzieś mniej więcej w połowie zacząłem odczuwać delikatne znużenie, zmienił mi się nastrój czytelniczy (co czasami mi się zdarza gdy czytam jakąś książkę zbyt długo) i sięgnąłem po coś innego. W końcu jednak wróciłem do historii i doczytałem ją do końca.

Bardzo przyjemna lektura, coś w stylu "Stań przy mnie", czy "To",...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
1774
116

Na półkach: , ,

Przyjemna rzecz naiwnie napisana dla czytelnika, który naiwnością potrafi się cieszyć. Lepsze niż Stranger Things, lecz pretensjonalność na poziomie Kinga. Fajnie spędzony wakacyjny czas.

Przyjemna rzecz naiwnie napisana dla czytelnika, który naiwnością potrafi się cieszyć. Lepsze niż Stranger Things, lecz pretensjonalność na poziomie Kinga. Fajnie spędzony wakacyjny czas.

Pokaż mimo to

1
avatar
15
11

Na półkach: ,

Świetna książka, dobrze poprowadzona historia, a język jakim posługuje się autor jest na miarę Kinga. Rewelacyjna pozycja na lato!

Świetna książka, dobrze poprowadzona historia, a język jakim posługuje się autor jest na miarę Kinga. Rewelacyjna pozycja na lato!

Pokaż mimo to

1
avatar
595
198

Na półkach:

Książka pełna nostalgii, magii i wspomnień. Można spotkać wiele powieści umiejscowionych w Stanach lat 60-tych, jednak ta jest inna. Dzięki autorowi znów stajemy się dziećmi, czujemy wolność, ciekawość świata, tajemniczość i chłoniemy atmosferę małego miasteczka. Przypominamy sobie smak lodów z dzieciństwa i czujemy wietrzyk pośród jabłoni w sadzie. Uzmysławiamy sobie, że my również mieliśmy 12 lat i pędziliśmy rowerami na oślep. Zastanawiamy się gdzie jest teraz nasz świat dzieciństwa i jak wyglądają miejsca, w których spotykaliśmy się z przyjaciółmi..
Muszę przyznać, że były chwile, gdy książka odrobinę mi się dłużyła, jednak jej walory i wspaniały styl autora przyciągały do niej ponownie.

Książka pełna nostalgii, magii i wspomnień. Można spotkać wiele powieści umiejscowionych w Stanach lat 60-tych, jednak ta jest inna. Dzięki autorowi znów stajemy się dziećmi, czujemy wolność, ciekawość świata, tajemniczość i chłoniemy atmosferę małego miasteczka. Przypominamy sobie smak lodów z dzieciństwa i czujemy wietrzyk pośród jabłoni w sadzie. Uzmysławiamy sobie,...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
14
1

Na półkach:

Absolutnie uwielbiam, przypomina mi klimat mojego dzieciństwa, cudownie oddana Ameryka tamtych czasów i klimat małego miasteczka, książka kojarzy mi się ze znanym wszystkim Stranger Things. Czytałem jako nastolatek i nadal mam ją w pamięci.

Absolutnie uwielbiam, przypomina mi klimat mojego dzieciństwa, cudownie oddana Ameryka tamtych czasów i klimat małego miasteczka, książka kojarzy mi się ze znanym wszystkim Stranger Things. Czytałem jako nastolatek i nadal mam ją w pamięci.

Pokaż mimo to

3

Cytaty

Więcej
Robert McCammon Magiczne lata Zobacz więcej
Robert McCammon Magiczne lata Zobacz więcej
Robert McCammon Magiczne lata Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd