Co na kolację?

Okładka książki Co na kolację?
James Schuyler Wydawnictwo: W.A.B. Seria: Nowy Kanon literatura piękna
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Nowy Kanon
Tytuł oryginału:
What's for Dinner?
Wydawnictwo:
W.A.B.
Data wydania:
2012-04-01
Data 1. wyd. pol.:
2005-12-25
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377476376
Tłumacz:
Marcin Szuster
Tagi:
Marcin Szuster Andrzej Sosnowski

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Książki autora

Okładka książki Gniazdko dudków John Ashbery, James Schuyler
Ocena 6,2
Gniazdko dudków John Ashbery, James...
Okładka książki O krok od nich. Przekłady z poetów amerykańskich John Ashbery, John Berryman, John Cage, Edward Estlin Cummings, Allen Ginsberg, Kenneth Koch, Robert Lowell, Frank O’Hara, Charles Reznikoff, David Schubert, James Schuyler, Piotr Sommer, William Carlos Williams
Ocena 7,7
O krok od nich... John Ashbery, John ...

Mogą Ciebie zainteresować

Oceny

Średnia ocen
6,4 / 10
156 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
179
27

Na półkach:

Książka specyficzna, trochę w stylu "nic się nie dzieje", z minimalną akcją, przypominająca sztukę teatralną, w której liczą się drobne gesty, poszczególne wypowiedzi z pozoru pozbawione znaczenia... Ta książka jest jak wytrawny drink - nie dla każdego i nie na każdą okazję. Ale może zaostrzyć literacki apetyt.

Moze tylko tłumaczenie mogłoby być lepsze, ale kto by tam śmiał krytykować Marcina Szustera.

Książka specyficzna, trochę w stylu "nic się nie dzieje", z minimalną akcją, przypominająca sztukę teatralną, w której liczą się drobne gesty, poszczególne wypowiedzi z pozoru pozbawione znaczenia... Ta książka jest jak wytrawny drink - nie dla każdego i nie na każdą okazję. Ale może zaostrzyć literacki apetyt.

Moze tylko tłumaczenie mogłoby być lepsze, ale kto by tam...

więcej Pokaż mimo to

avatar
442
314

Na półkach:

Chcielibyście zajrzeć w zwyczajne życie w amerykańskim miateczku lat 50-60? Ta książka jest właśnie takim mikroskopem. Problemy z alkoholem, pojawiające się narkotyki, romanse, plotki, a wszystko to muśnięte lekkim piórem autora.
Niewymuszone rozmowy, dużo rozmów, brak frustracji, całkiem sporo szczerości - wszystko to, co zdaje się straciliśmy przez to jedno pokolenie. Niby całkiem niedawna rzeczywistość, a jednak ogląda się jakby odległy świat. Świat, za którym zaczyna być tęskno

Chcielibyście zajrzeć w zwyczajne życie w amerykańskim miateczku lat 50-60? Ta książka jest właśnie takim mikroskopem. Problemy z alkoholem, pojawiające się narkotyki, romanse, plotki, a wszystko to muśnięte lekkim piórem autora.
Niewymuszone rozmowy, dużo rozmów, brak frustracji, całkiem sporo szczerości - wszystko to, co zdaje się straciliśmy przez to jedno pokolenie....

więcej Pokaż mimo to

avatar
527
450

Na półkach: ,

http://ksiazkiilubczasopisma.blogspot.com/2012/07/na-kolacje-klopsiki.html

James Schuyler w powieści "Co na kolacje?" porusza kwestie związane z obyczajowością amerykanów połowy lat siedemdziesiątych. Nie tylko zresztą amerykanów bo książka doskonale obrazuje udręki ludzi także w innych krajach. Alkoholizm, narkotyki, nerwice, a ponadto prowincjonalna mentalność każąca przymykać oczy na cudze problemy, by omówić je dogłębnie w domowym zaciszu lub na kawie z sąsiadami. To takie typowe, że łatwiej jest nam coś przemilczeć i potem skomentować niż w jakikolwiek sposób zareagować.

Książka właściwie składa się z samych dialogów. Stanowi zatem nie lada gratkę dla osób nie lubiących rozbudowanych opisów, a także dla tych, którzy sami coś piszą. "Co na kolację?" to świetna lekcja dialogu. Niepozbawione lekkości i ironii rozmowy bohaterów powodują śmiech. Nie są to jednak błahostki, które można puścić mimo ucha, czy raczej oka. W całym utworze znajdujemy wiele momentów, nad którymi można podumać. Książka śmiało mogłaby być wzięta za zapis autentycznych rozmów naszych sąsiadów znajomych itp.

http://ksiazkiilubczasopisma.blogspot.com/2012/07/na-kolacje-klopsiki.html

James Schuyler w powieści "Co na kolacje?" porusza kwestie związane z obyczajowością amerykanów połowy lat siedemdziesiątych. Nie tylko zresztą amerykanów bo książka doskonale obrazuje udręki ludzi także w innych krajach. Alkoholizm, narkotyki, nerwice, a ponadto prowincjonalna mentalność każąca...

więcej Pokaż mimo to

avatar
364
184

Na półkach:

Mam w głowie zakodowanych trochę stereotypów na temat codziennego życia w Ameryce. Najwięcej z telewizyjnych seriali, którym twórcom niekoniecznie najbardziej zależało na pokazaniu realizmu, a raczej wykreowaniu łatwo przyswajalnego obrazu. By skonfrontować moją wiedzę z dziełem literackim (nie klasy B) sięgnąłem po tytuł z cenionej przeze mnie serii. Co prawda akcja dzieje się pod koniec lat 60-tych, ale wzorce i mentalność potrafią nie zmieniać się przez kilka pokoleń.
Na pierwszy rzut oka powieść wydaje się zbitką stereotypowego obrazu rodziny z klasy średniej oraz wścibskich sąsiadów; autor próbuje wzbudzić zainteresowanie czytelników złośliwym spojrzeniem na niesympatyczne postacie. Tak wygląda pierwszy rozdział. Jednak szybko pojawił się w mojej głowie fałsz – błyskotliwy, lekki język nie pasowałby do podrzędnego pisarza, a całość z pewnością skrywa drugie dno. W drugim rozdziale pojawiają się sesje terapeutyczne w szpitalu. Tutaj poznajemy nieszczęśliwe osoby, które też łatwo scharakteryzować hasłami: zahukana gospodyni domowa czy pracoholik-materialista. Ich sesje oparte na dialogach, pozbawione dłuższych opisów w największym stopniu decydują o atrakcyjności książki – są dowcipne i zaskakujące. Momentami pacjenci bardziej starają się dopiec przeciwnikowi, niż rozwiązywać swoje problemy. Z pewnością rzeczywiste sesje tak nie przebiegały i nie byłyby takim materiałem na powieść.
Powieść jest dla mnie zagadką – na pewno nie jest realistycznym portretem nałogowym wca ani pustą karykaturą. Poszedłbym raczej z interpretacją w kierunku analizy twórczości poety (który okazjonalnie pisał prozą) jako próby zabawy z konwencją raczej jako ,,sztuki dla sztuki” niż wyśmiania cech narodowych. Mała objętość jest zdecydowanym atutem, bo przy dłuższej fabule straciłaby walor zaskoczenia.

Mam w głowie zakodowanych trochę stereotypów na temat codziennego życia w Ameryce. Najwięcej z telewizyjnych seriali, którym twórcom niekoniecznie najbardziej zależało na pokazaniu realizmu, a raczej wykreowaniu łatwo przyswajalnego obrazu. By skonfrontować moją wiedzę z dziełem literackim (nie klasy B) sięgnąłem po tytuł z cenionej przeze mnie serii. Co prawda akcja dzieje...

więcej Pokaż mimo to

avatar
719
235

Na półkach: , ,

Co mi się najbardziej podoba w tej luźnej, pełnej uroku powiastce obyczajowej, to fakt, że nie widać, że napisał ją poeta. Schuyler wychodzi tutaj na rasowego prozaika, a jako że nie przepadam za "przemycaniem" poezji do prozy (vide opisywany ostatnio przeze mnie Rafał Wojaczek i jego "Sanatorium"), potraktowałam to jako wielki plus. Książka sympatyczna, niekiedy złośliwa ale w końcu i tak poprawiająca humor. Warto przeczytać dla odprężenia.

Co mi się najbardziej podoba w tej luźnej, pełnej uroku powiastce obyczajowej, to fakt, że nie widać, że napisał ją poeta. Schuyler wychodzi tutaj na rasowego prozaika, a jako że nie przepadam za "przemycaniem" poezji do prozy (vide opisywany ostatnio przeze mnie Rafał Wojaczek i jego "Sanatorium"), potraktowałam to jako wielki plus. Książka sympatyczna, niekiedy złośliwa...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1041
386

Na półkach: , ,

Angielska obyczajówka? Miasteczko, sąsiadki, dzieci, herbatki - sielanka?

U Schuylera nie ma tak łatwo, z wnętrza powieści promieniuje i to, że jest on poetą, dla Amerykanów Poetą. Ot, kumpel O'Hary, Ashberry'ego i Kocha... A, posłowiem uraczył czytelników Andrzej Sosnowski.

W czym przejawia się poetyckość, co wyróżnia "Co na kolację?" od setek książeczek tego typu? Ano język, ano niesamowicie subtelny (choć momentami i dosadny, zaskakujący) humor. Bohaterowie kryjący tajemnice, które nie zawsze zostają wprost wypowiedziane.

Lottie, wzorcowa gospodyni, trafia do ośrodka psychiatrycznego w związku z uzależnieniem od alkoholu. A jej mąż, po którym spodziewać się tego nie należało, skacze w bok z przyjaciółką żony. Przedmieścia zaś dalej grają w bryżdża, popijają drinki i beztrosko w zasadzie żyją. Ot, problemy z dziećmi.

Schuyler działa na stereotypach. Zwierzęta, bibeloty, brydż, sąsiadkowanie - to zderzone zostaje z psychiatrykiem, z narkotykami, zdradą i kłamstewkami. I choć pozornie nic się tu nie dzieje, czyta się szybciutko, leciutko... I tylko po ostatnim rozdziale nie wiadomo co myśleć, bo jednak obojętni zostać nie możemy.

Subtelna, poetycka i zwyczajnie przyjemna w dowcipie powieść, to poczytania w lutowy wieczór.

Angielska obyczajówka? Miasteczko, sąsiadki, dzieci, herbatki - sielanka?

U Schuylera nie ma tak łatwo, z wnętrza powieści promieniuje i to, że jest on poetą, dla Amerykanów Poetą. Ot, kumpel O'Hary, Ashberry'ego i Kocha... A, posłowiem uraczył czytelników Andrzej Sosnowski.

W czym przejawia się poetyckość, co wyróżnia "Co na kolację?" od setek książeczek tego typu? Ano...

więcej Pokaż mimo to

avatar
4477
3252

Na półkach: ,

"Ciekawa, intrygująca, ale przegadana" - pomyślałam w pewnym momencie lektury. I z miłym zdziwieniem odkryłam potem podobną myśl w posłowiu.

Czyta się tę powieść bardzo szybko, czemu sprzyja nie tylko barwna akcja, ale i mnogość dialogów - naturalnych, niebanalnych, czasem rozbrajających, czasem poruszających.
W ogóle w książce przeważa czarny humor, często uśmiechamy się przy wydarzeniach czy słowach, które tak naprawdę zabawne nie są. I nic dziwnego, jeśli spojrzymy na tematykę i bohaterów oraz ich problemy (alkoholizm, żałoba, depresja, pretensje, zdrada...).

Ciekawy jest obraz miasteczka, którego mieszkańcy się znają, plotkują o sobie i żyją częściej cudzymi sprawami niż własnymi.
To ponadczasowy wizerunek prowincji, który spotkać można w każdej epoce i w każdej szerokości geograficznej.

Polecam przede wszystkim jako dającą do myślenia lekturę o ludzkich namiętnościach, słabościach i grzeszkach.

"Ciekawa, intrygująca, ale przegadana" - pomyślałam w pewnym momencie lektury. I z miłym zdziwieniem odkryłam potem podobną myśl w posłowiu.

Czyta się tę powieść bardzo szybko, czemu sprzyja nie tylko barwna akcja, ale i mnogość dialogów - naturalnych, niebanalnych, czasem rozbrajających, czasem poruszających.
W ogóle w książce przeważa czarny humor, często uśmiechamy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1124
96

Na półkach: ,

Bardzo dobra powieść, ale nie ze względu na intrygę, która jest niezbyt wyszukana. Tym, co przyciąga, jest sposób jej opowiedzenia – język doprowadzony do granic zwyczajności.

Bardzo dobra powieść, ale nie ze względu na intrygę, która jest niezbyt wyszukana. Tym, co przyciąga, jest sposób jej opowiedzenia – język doprowadzony do granic zwyczajności.

Pokaż mimo to

avatar
441
326

Na półkach:

"czarująca i mroczna komedia" - z blurba. Taaaa... Polecam wydać 30 zł na nowy lakier Essie lub OPI zamiast na tę książkę, bo nudna jest jak nie wiem co. Nic, dosłownie nic ciekawego, ot, facet zdradza żonę, żona trochę przeżywa, a kochanka dzwoni po nocach, bo jest samotna. Dla wielbicieli, no nie wiem, Milana Kundery, to pewnie będzie przełomowa pozycja, ale oczekujących jakiejkolwiek pożywki literackiej - ostrzegam.

"czarująca i mroczna komedia" - z blurba. Taaaa... Polecam wydać 30 zł na nowy lakier Essie lub OPI zamiast na tę książkę, bo nudna jest jak nie wiem co. Nic, dosłownie nic ciekawego, ot, facet zdradza żonę, żona trochę przeżywa, a kochanka dzwoni po nocach, bo jest samotna. Dla wielbicieli, no nie wiem, Milana Kundery, to pewnie będzie przełomowa pozycja, ale oczekujących...

więcej Pokaż mimo to

avatar
520
93

Na półkach: ,

Nadzwyczaj nudna ksiazka. Akcji brak. Bełkot.

Nadzwyczaj nudna ksiazka. Akcji brak. Bełkot.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
James Schuyler Co na kolację? Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd