Ewangelia według Jezusa Chrystusa

Okładka książki Ewangelia według Jezusa Chrystusa
José Saramago Wydawnictwo: Rebis Seria: Mistrzowie Literatury literatura piękna
472 str. 7 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Mistrzowie Literatury
Tytuł oryginału:
O Evangelho Segundo Jesus Cristo
Wydawnictwo:
Rebis
Data wydania:
2011-11-15
Data 1. wyd. pol.:
1992-01-01
Liczba stron:
472
Czas czytania
7 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375106541
Tłumacz:
Cezary Długosz
Tagi:
ewangelia Jezus Chrystus religia kontrowersja literatura portugalska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
379 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
221
80

Na półkach:

Czytałem w tym roku "Miasto Ślepców", więc styl autora mnie nie zaskoczył, wiedziałem czego się spodziewać. Zaskoczyła mnie za to treść, gdyż nie wiedzieć czemu, obawiałem się, że Saramago przedstawi nam swoją interpretację życia Jezusa zbliżoną być może do tej z "Mistrza i Małgorzaty", pozbawioną cudów i nadnaturalnych spotkań (lub wyjaśni takowe w sposób naukowy, przyziemny). Na szczęście tak nie jest, ale duża dowolność w interpretacji przyjętych ewangelii, mieszania ich z apokryfami, celowe - jak sądzę - nieścisłości w życiu i czasie wydarzeń, na pewno mocno uczłowieczają Chrystusa i wręcz zmuszają do przemyśleń. Nie wszystko mi się tu podobało, lecz wiele fragmentów jest naprawdę świetnych, szczególnie rozmowy Jezusa z Ojcem i jego starym kumplem ;)

Nie tak wyobrażam sobie Boga, jak zaproponował nam autor w swojej powieści, niemniej oczywiście nie obrażam się za taką umiejętnie podaną wizję literacką. Zwłaszcza, że nie brak tu humoru czy sarkazmu, typowych dla książek Saramago.

Czytałem w tym roku "Miasto Ślepców", więc styl autora mnie nie zaskoczył, wiedziałem czego się spodziewać. Zaskoczyła mnie za to treść, gdyż nie wiedzieć czemu, obawiałem się, że Saramago przedstawi nam swoją interpretację życia Jezusa zbliżoną być może do tej z "Mistrza i Małgorzaty", pozbawioną cudów i nadnaturalnych spotkań (lub wyjaśni takowe w sposób naukowy,...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
602
174

Na półkach:

Książkę czyta się ciężko ze względu na specyficzny styl autora - ciągłość tekstu. Natomiast, gdy już przywykniemy do tej innowacyjnej formy, treść jest wyjątkowo interesująca.
Bardzo zafascynowało mnie spojrzenie na Nowy Testament z całkiem innej perspektywy - Jezus jako pionek, część planu, na który nie miał żadnego wpływu. Szatan jako swego rodzaju ofiara losu, która jest, jaka jest tylko dlatego, że Bóg tak postanowił i potrzebował tego do swojego planu. Bóg jako istota wszechmocna, wszechmogąca i dążąca po trupach do celu.
Podoba mi się też zwrócenie uwagi na bezsens niektórych sytuacji (ofiara z baranka), na to, że Jezus chciał wieść zwyczajne życie, a nie mógł. Że bycie Synem Bożym niekoniecznie stało się dla niego zaszczytem, a przekleństwem.
Pokazanie postaci, które zazwyczaj gloryfikujemy (Maria, Józef, Archanioł) w całkiem inny, zwyczajny sposób - jak ludzi, których możemy spotkać za płotem, sprawia, że książkę czyta się z pełnym skupieniem i zaangażowaniem.
A zakończenie? Mistrzostwo. Wszyscy wiemy, jak historia Jezusa się kończy, ale czy wszyscy znamy jego ostatnią myśl?

Książkę czyta się ciężko ze względu na specyficzny styl autora - ciągłość tekstu. Natomiast, gdy już przywykniemy do tej innowacyjnej formy, treść jest wyjątkowo interesująca.
Bardzo zafascynowało mnie spojrzenie na Nowy Testament z całkiem innej perspektywy - Jezus jako pionek, część planu, na który nie miał żadnego wpływu. Szatan jako swego rodzaju ofiara losu, która...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
107
13

Na półkach:

Ciekawe punkty widzenia. Niewygodne drugie strony medali, które nie są do nas, ludzi, dopuszczane.
Jezus, syn Boga, który został poczęty na potrzeby planu. Czemu miał służyć ten plan? Szatan, on na pewno jest zły? Czy tylko dostał taką rolę? No i w końcu ta nasza siła wyższa - Bóg, na czym może mu zależeć, dla czego i po co?

Ciekawe punkty widzenia. Niewygodne drugie strony medali, które nie są do nas, ludzi, dopuszczane.
Jezus, syn Boga, który został poczęty na potrzeby planu. Czemu miał służyć ten plan? Szatan, on na pewno jest zły? Czy tylko dostał taką rolę? No i w końcu ta nasza siła wyższa - Bóg, na czym może mu zależeć, dla czego i po co?

Pokaż mimo to

2
Reklama
avatar
199
149

Na półkach:

To jest dziwna książka, co najmniej z dwóch powodów. Styl pisania portugalczyka, laureata Nagrody Nobla, jest specyficzny: pisze w sposób ciągły, nie wyróżniając dialogów spośród opisów, i w dialogach trudno czasem zorientować się, kto daną kwestię wypowiada. Na początku jest to dość męczące i irytujące. Ale jest w tym też jakiś specyficzny urok. A drugi powód dziwności tej książki, to wykorzystanie Jezusa, Maryi, Marii z Magdali i innych postaci (oraz sytuacji) z Nowego Testamentu do swojej cudacznej czasem historii. Tytuł książki jest mylący: z ewangelią, jako dobrą nowiną głoszoną przez Jezusa w NT, ta powieść ma mało wspólnego. Jest to po prostu wymyślona przez autora biografia osoby, która poprzez imię i niektóre sytuacje w jej życiu, inne osoby w tej historii występujące, ma nawiązywać do wydarzeń opisanych przez Ewangelistów. Saramago często cytuje fragmenty z Pisma świętego, przede wszystkim wypowiedzi Jezusa, ale i apostołów i innych postaci pojawiających się w Ewangelii, i robi to w przez siebie wymyślonych okolicznościach. Jakby przez to chciał uprawdopodobnić swoją wersję historii. A może nie miał żadnych fundamentalnych intencji, żeby na nowo napisać dzieje Jezusa, żeby być kolejnym „ewangelistą”. I historia Jezusa z Ewangelii posłużyła autorowi jako szkielet, punkt odniesienia do napisania po prostu kolejnej książk?

To jest dziwna książka, co najmniej z dwóch powodów. Styl pisania portugalczyka, laureata Nagrody Nobla, jest specyficzny: pisze w sposób ciągły, nie wyróżniając dialogów spośród opisów, i w dialogach trudno czasem zorientować się, kto daną kwestię wypowiada. Na początku jest to dość męczące i irytujące. Ale jest w tym też jakiś specyficzny urok. A drugi powód dziwności tej...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
179
18

Na półkach: ,

Powieści Saramago są tak gęste, pełne społecznych, historycznych i religijnych aluzji, sarkazmu ubranego we wspaniałe barokowe zdania, że można je czytać ciągle od początku albo w kawałkach i chwała im za to.

Jeżeli ktoś jeszcze nie zna tej książki, to warto po nią sięgnąć, bo jest to powieść dająca do myślenia. Jezus to prosty chłopak, który urodził się bez udziału Józefa, dlatego on sam podejrzewa, że Maria nie była mu wierna, zwłaszcza po tym, jak kpią sobie z niego koledzy. Przyszły mesjasz dorasta i dowiaduje się od Boga, że ma do wykonania misję, którą tamten sobie zaplanował i koniec kropka. Bóg dotąd go męczy i prześladuje, aż Jezus w końcu ulegnie. A po co Bogu Jezus? Otóż uwaga. Bóg u Saramago jest taki jak w Torze - wszechmocny, zazdrosny, okrutny i żądny władzy. Pewnego dnia stwierdza, że nie wystarczają mu już kadzidła maleńkiego narodu w Palestynie, więc za pomocą Jezusa chce pozyskać nowych wyznawców na całym świecie, ale wie, że z takim wizerunkiem, jaki ma w Pięcioksięgu na pewno mu się to nie uda. Szczegółów nie będę zdradzał. Ale w książce oprócz poważnych dialogów na różne tematy, od kwestii dobra i zła poczynając a kończąc na kwestii bezsensownie cierpiących świń, które się utopiły, bo Jezus przeniósł na nie demony, jest dużo komizmu i cudów opowiedzianych na nowo. Dodam, że Jezus mieszka i żyje z Marią Magdaleną, która jest jego mentorką.

Powieści Saramago są tak gęste, pełne społecznych, historycznych i religijnych aluzji, sarkazmu ubranego we wspaniałe barokowe zdania, że można je czytać ciągle od początku albo w kawałkach i chwała im za to.

Jeżeli ktoś jeszcze nie zna tej książki, to warto po nią sięgnąć, bo jest to powieść dająca do myślenia. Jezus to prosty chłopak, który urodził się bez udziału...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
287
177

Na półkach: ,

Saramago popełnił niemałe złoto, dokonując własnej interpretacji Pisma Świętego. Posłużył się ku temu odpowiednim rozłożeniem akcentów na poszczególne elementy Nowego Testamentu i wybierając z poszczególnych Ewangelii to, co najważniejsze dla niego i jego wizji. W ten sposób powstała osobista, ciekawa interpretacja, wzmocniona przez bardzo autorski styl pisarza. Saramago nie bawi się w Biblijne przypowieści i sposób przedstawiania treści, który współcześnie trąci już myszką. Autor chce ukazać biblijnych bohaterów ludzkimi, więc i stawia na bardziej powieściową formułę, przy czym zręcznie zachowuje on mistycyzm, wykorzystując specyficzny, unikalny sposób zapisywania dialogów. Ten nie tylko nadaje świeżości lekturze, ale i zachowuje mistyczny sznyt lektury Pisma, przy czym jest to doświadczenie przypominające momentami strumień świadomości, który pochłania się z przyjemnością. Od strony czysto językowej oraz ukazania realiów to popis nie tyle rzemiosła, co pisarskiej sztuki.

Jednym z głównych motywów „Ewangelii...” jest ukazanie Nowego Testamentu z ludzkiej perspektywy, współcześnie o wiele nam bliższej, choć niekoniecznie lepszej. Moim zdaniem na tym polu można zarzucić Saragosie wiele momentów, w których popada w płytkość, ale nie można zaprzeczyć, że obnaża nienaturalność, oderwanie Pisma od życia ludzi. Aspekt ludzki Jezusa wybrzmiewa w pełni dopiero w książce tego pokroju i ciężko się z tym spierać. Doceniam w tym nawet dydaktyczno-religijną warstwę książki. Przekonanych przekonywać nie trzeba – to z nawróconych grzeszników i niedowiarków Jezus cieszy się sto razy bardziej niż od przeciętnych zjadaczy chleba i swoich szarych owieczek. Jeśli chodzi o tych pierwszych, to nie będą musieli oni zaczytywać się w pastersko-rybackich przypowieściach, lecz czymś, co ich przyciągnie. Nie jestem nawet pewny czy Saramago zdaje sobie z tego sprawę i czy taki był cel, aczkolwiek nawet wierzący mogą wyciągnąć coś z porównania "obrazoburczego Jezusa" z tym oryginalnym, "(arcy)godnym Jezusem".

To co świetnie działa to również interpretacje bohaterów. Józef to absolutne mistrzostwo. Prosty, nienajwyższej klasy rzemieślnik, cechujący się jednak bystrością wykraczającą poza jego status. W swej słabości o wiele lepszy ojciec od Boga, targany wyrzutami za czyny niemogące się równać z bożym okrucieństwem, a jednocześnie bardzo ludzki jako istota wciągnięta w wir wydarzeń, na które nie ma wpływu i które są tak brutalnie losowe. Jezus jest tylko odrobinę gorszy, ale z perspektywy czysto ludzkiej nawet lepszy. To „buntownik zatrzymany w pół kroku”, nieudacznik w swych licznych profesjach, zdradzający słabości i pragnienia ciała. To jemu myją stopy. Kuszenie przez Szatana względem takiej postaci jest o wiele bardziej wiarygodne i trudne do odparcia dla protagonisty, szczególnie, że na kartach książki są one o wiele bardziej wyrafinowane i subtelne od tych Nowotestamentowych. Pojawiają się nawet bezczelnie heretyckie niuanse edypalne, które tak mi się podobają. Jezus z uwydatnioną ludzką stroną i empatią stoi w bardzo pięknej opozycji do swojego Niebieskiego Ojca. Wspaniała postać, szukająca tożsamości.

I to nie jest tak, że ogrywamy te same wydarzenia, ale z innym rozłożeniem akcentów fabularnych i inną interpretacją bohaterów. Pisarz żongluje wydarzeniami bardzo swobodnie, bawiąc się chronologią oraz dokłada cuda, które dodają „Ewangelii...” kolorytu – ukrzyżowany Józef, rodzeństwo Jezusa, jego rozbudowana aktywność zawodowa. Coś wspaniałego.

To co nie działa do końca to kontrowersje. W pierwszej połowie autor jest przyjemnie cyniczny w ogólnym tego słowa znaczeniu, jak i szczególnie cyniczny w powściągliwości używaniu samego cynizmu, bawiąc się z czytelnikiem. Potem niestety puszczają mu hamulce i nie mam ku temu, szczególnie jako ateusz, nic przeciwko. Doceniłbym taki zabieg w pełni, gdyby autor faktycznie miał w swojej polemice coś więcej do dodania niż wyciągnięcie krucjat i inkwizycji oraz ukazanie podstaw aksjologii. Sięga po argumenty godne współczesnych pseudoliberałów, obnażając się niestety ze słabego przygotowania na tym polu. Co lepszy teolog podejrzewałbym, że w dyskusji przeżułby go i wypluł. Nie jest to jednak rozprawa, lecz książka, a tą czyta się z przyjemnością i docenia za techniczne mistrzostwo. Nawet jeśli sam autor nie ma niewiadomo jak górnolotnych przemyśleń, tworzy dzieło na tyle złożone i przemyślane, że czytelnik ma źródło do własnych interpretacji i konfrontacji ze skostniałym wizerunkiem tego jak powinien być interpretowany Nowy Testament.

Sens ofiary Jezusa, determinizm, dualizm Boga i Szatana – niektóre motywy ograne lepiej, niektóre gorzej, ale obraz całości jest spójny i konsekwentny. Doceniam bardzo, że ukazane realia są jakby oczywistą kontynuacją tego, co naprawdę powinno mieć miejsce przy profilu psychologicznym jaki w Starym Testamencie wyjawił swoimi czynami Jahwe. Jednocześnie wydźwięk, jak i tytułowy Jezus są współcześnie liberalni, co w kontraście działa wyśmienicie. Szczególnie piękny jest szowinizm kultury żydowskiej, której to autor wbija kolejne szpile. Umniejszenie roli Maryji kosztem Józefa zaś przewrotnie ukazuje, że i tak ten szowinizm jest jedynie łagodną wersją tego, co powinno w rzeczywistości nastąpić jako konsekwencja Starego Testamentu. Co prawda autora nie podejrzewam o taki zamysł, ale wydaje mi się to dosyć czytelne i logiczne.

Sens całej książki zawiera się w błyskotliwym monologu Boga-Ojca przerwanym przez Jezusa, podczas którego to nasz łaskawy stwórca wymienia konsekwencje ukrzyżowania i rozrostu chrześcijaństwa na przykładzie męczeńskiej śmierci ogromu świętobliwych jegomościów.

"...Proces i Martynian, zjedzeni przez lwy, Pryska z Rzymu, taka sama śmierć, Renaud z Dortmundu, młotek kamieniarski, Reine de Alise, miecz, Restituta z Neapolu, stos, Roland, miecz, Roman z Antiochii, wyrwany język, uduszenie, Jeszcze nie masz dość, zapytał Bóg Jezusa, zaś Jezus odparł, To pytanie powinieneś zadać samemu sobie, kontynuuj, i Bóg kontynuował, Sabin z Asyżu, ukamienowany, Sabinian z Sens, ścięty..."

Wyprowadzenie tej moralnej, druzgoczącej Ojca riposty ujęte jest z taką kontrolą tempa, pisarską umiejętnością i dosadnością, że byłem aż przygnieciony wrażeniem jakie ona wywołała. I dla takich fragmentów przymknę oko na wiele braków teologicznych autora.

Saramago popełnił niemałe złoto, dokonując własnej interpretacji Pisma Świętego. Posłużył się ku temu odpowiednim rozłożeniem akcentów na poszczególne elementy Nowego Testamentu i wybierając z poszczególnych Ewangelii to, co najważniejsze dla niego i jego wizji. W ten sposób powstała osobista, ciekawa interpretacja, wzmocniona przez bardzo autorski styl pisarza. Saramago...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
623
95

Na półkach:

Przeczytałem "Ewangelię według Jezusa Chrystusa" Saramago. Miało być grubo i było. Mimo, że historia znana jest każdemu, nawet takim plugawym ateistom jak ja, to już wchodzenie w nieznane szczegóły, czyli autorska interpretacja Saramago oraz uczłowieczanie bohaterów (łącznie z Bogiem i Diabłem) sprawia, że warto książkę tą przeczytać. Mam wrażenie, że autor trochę się Biblią bawi, naśladując momentami jej język, drwi z ówczesnego mizoginizmu, który w świętej księdze się również znalazł (mnie wręcz kole podczas lektury Starego Testamentu, więc łączę się tutaj z autorem), dogmatów, a może i nawet z samego Boga - "Wówczas Diabeł rzekł, Trzeba być Bogiem, żeby tak bardzo lubić krew." Mam wrażenie, że autor bawi się również z czytelnikiem stosują na przemian różny język, konstrukcję zdań, podsuwa przemyślenia, a wręcz podaje swoje na tacy, czy przyśpiesza akcję, która od wolnego początku idzie coraz szybciej, aż nagle niespodziewanie ustaje. Koniec.

Moja ulubiona cześć to spotkanie oraz rozmowa Jezusa z Bogiem i Diabłem. W której uczłowiecza wszystkich. Pokazuje, że bez Diabła nie byłoby Boga: "Teraz już pojmuję, dlaczego jest tutaj Diabeł, jeżeli Twoja potęga rozciągnie się na więcej narodów i na więcej krajów, również jego władza nad ludźmi musi się rozciągać, albowiem Twoje granice są ni mniej, ni więcej tylko jego granicami."

I na koniec coś grubego, Lucyfer do Boga: "Nie przyjmiesz mnie, nie wybaczysz mi, Nie przyjmę cię, nie wybaczę ci, chcę cię takiego, jakim jesteś, i jeśli to możliwe, jeszcze gorszego, Dlaczego, Dlatego, że dobro, którym ja jestem, nie istniałoby bez zła, który ty jesteś, dobro istniejące bez ciebie byłoby niepojęte do tego stopnia, że ja sam nie mógłbym go sobie wyobrazić, zatem jeśli ty się skończysz, skończę się i ja, abym ja był Dobrem, trzeba, byś nadal był Złem, jeżeli Diabeł nie żyje jak Diabeł, a Bóg nie żyje jak Bóg, śmierć jednego będzie śmiercią drugiego,"

Przeczytałem "Ewangelię według Jezusa Chrystusa" Saramago. Miało być grubo i było. Mimo, że historia znana jest każdemu, nawet takim plugawym ateistom jak ja, to już wchodzenie w nieznane szczegóły, czyli autorska interpretacja Saramago oraz uczłowieczanie bohaterów (łącznie z Bogiem i Diabłem) sprawia, że warto książkę tą przeczytać. Mam wrażenie, że autor trochę się...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
2296
305

Na półkach: ,

Książka faktycznie inna :) Ciężka. Sporo kontrowersyjnych tematów, plus niektóre rzeczy wręcz mnie rozbawiły, ale taki był zamiar.
Opis zapewnia, że nie obraża, ale wydaje mi się że religijne osoby mogą się obruszyć... ;)

Książka faktycznie inna :) Ciężka. Sporo kontrowersyjnych tematów, plus niektóre rzeczy wręcz mnie rozbawiły, ale taki był zamiar.
Opis zapewnia, że nie obraża, ale wydaje mi się że religijne osoby mogą się obruszyć... ;)

Pokaż mimo to

3
avatar
1339
579

Na półkach:

Dlaczego do tej książki przywarło określenie „kontrowersyjna”? Chyba dość łatwo to wyjaśnić. Takiej etykietki używa się wtedy, gdy ktoś wygłasza odmienne od tych, które uznano za pewne i sprawdzone, które ogół przyjął jako podstawowe prawdy. Tymczasem Jose Saramago nie jest jak Dan Brown, który twierdzi, że jego rewelacje na temat Jezusa są dobrze udokumentowane i udowodnione, choć rzeczywistość każe w to wątpić, portugalski noblista nie ukrywa, że tworzy bardzo osobistą, prywatną wizję ewangelicznych wydarzeń i samego Jezusa z Nazaretu. Korzysta on po prostu z prawa, które ma każdy artysta by na znany stereotyp spojrzeć po swojemu, nadać mu taki kształt, jaki jawi się mu w jego własnych wyobrażeniach. Ludziom zamkniętym w ciasnym kokonie uprzedzeń trudno to zrozumieć i to oni będą wołać, że to bluźnierstwo. Bluźnierstwo jednak cechuje się tym, że mimowolnie wskazuje kierunek ku niebu, nie jest obojętne, ono rusza z posad. To właśnie uczynił Saramago i warto przyjrzeć się jego wizji, choćby dlatego, że jest daleka od schematów.

Mówi się też, że dzieło Saramago ukazuje Jezusa w „jego ludzkim wymiarze”. I bez wątpienia jest to jeden z kluczy do zrozumienia tej powieści. Pisarz nadaje taki właśnie potoczny kształt życiu założyciela chrześcijaństwa. Są tu wątki, które wyraźnie kolidują z oficjalną ortodoksyjną doktryną, wybrane wydarzenia z kanonicznych ewangelii ukazane są tu inaczej, w szerszym tle. Są też wątki, których w Piśmie św. nie ma i właśnie dzięki temu jest to lektura fascynująca. Moim ulubionym fragmentem jest scena spotkania Jezusa z Bogiem i szatanem na środku jeziora. Tam autor przestawia swój osobisty pogląd na istotę religii chrześcijańskiej i jej historię.

Cóż zatem rzec konkludując? Odważnie myślący mogą sięgnąć po tę książkę bez obaw, lecz z nadzieją, że dotkną źródła ożywczej refleksji. Zapamiętali ortodoksi bez wątpienia pomstują tej książce. Może tak właśnie być musi...

Dlaczego do tej książki przywarło określenie „kontrowersyjna”? Chyba dość łatwo to wyjaśnić. Takiej etykietki używa się wtedy, gdy ktoś wygłasza odmienne od tych, które uznano za pewne i sprawdzone, które ogół przyjął jako podstawowe prawdy. Tymczasem Jose Saramago nie jest jak Dan Brown, który twierdzi, że jego rewelacje na temat Jezusa są dobrze udokumentowane i...

więcej Pokaż mimo to

208
avatar
554
212

Na półkach:

Misternie napisana, ale chwytająca się tanich sztuczek. Tych co ma oburzyć, pewnie oburzy, ale czy coś wniesie do jakiejkolwiek dyskusji? Wątpię. Mnie, jako ateistę, ta historia po prostu nie obchodzi, a bez kontekstu religijnego się nie broni. Można się te kilkaset stron pozachwycać formą, tylko są książki, gdzie z formą, spaceruje również treść. Dla mnie rozczarowanie.

Misternie napisana, ale chwytająca się tanich sztuczek. Tych co ma oburzyć, pewnie oburzy, ale czy coś wniesie do jakiejkolwiek dyskusji? Wątpię. Mnie, jako ateistę, ta historia po prostu nie obchodzi, a bez kontekstu religijnego się nie broni. Można się te kilkaset stron pozachwycać formą, tylko są książki, gdzie z formą, spaceruje również treść. Dla mnie rozczarowanie.

Pokaż mimo to

3

Cytaty

Więcej
José Saramago Ewangelia według Jezusa Chrystusa Zobacz więcej
José Saramago Ewangelia według Jezusa Chrystusa Zobacz więcej
José Saramago Ewangelia według Jezusa Chrystusa Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd