Pedro Páramo

Okładka książki Pedro Páramo
Juan Rulfo Wydawnictwo: Znak Seria: 50 na 50 literatura piękna
228 str. 3 godz. 48 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
50 na 50
Tytuł oryginału:
Pedro Páramo
Wydawnictwo:
Znak
Data wydania:
2010-03-15
Data 1. wyd. pol.:
1966-01-01
Data 1. wydania:
2005-11-01
Liczba stron:
228
Czas czytania
3 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324012763
Tłumacz:
Kalina Wojciechowska
Tagi:
literaura iberoamerykańska literatura meksykańska realizm magiczny
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Literatura na świecie nr 5/1988 (202): Juan Rulfo i inni Guillermo Cabrera Infante, T.S. Eliot, Octavio Paz, Juan Rulfo, Aleksandyr Tomow, Fernando del Paso
Ocena 8,0
Literatura na ... Guillermo Cabrera I...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
303 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
180
16

Na półkach:

Liche to jak nie wiem co. Tytuł tej książki powinien brzmieć „Jedna wielka kołomyja" – tyle tu autor zapragnął wszystkiego nawciskać, byleby tylko było „modernistycznie" i „surrealistycznie". Chyba mu się udało, wszak publika to lubi, a i krytycy dali się nabrać na ten puc, bo współcześnie powieść ta uchodzi za jeden z najwznioślejszych momentów literatury meksykańskiej (!) Dla mnie co najwyżej stanowi ona jeden z najlepszych przykładów na składniki, których potrzebuje pisarz powojenny, ażeby okrzyknięto go „wybitnym!" Otóż niezbędny okazuje się tu farsz z niedomówień, niedosłowności, niedokończeń... a gdy kurz opadnie i skończą się harce-, pardon, mam na myśli eksperymenty, nikt już nie ośmieli się zdobyć na tę gorzką konstatację, że król jest nagi. To może ja powiem: król jest nagi. Bo „Pedro Paramo" to co najwyżej niedopowieść. Owszem, fabułę dałoby się jakoś zrekapitulować, ale po co, skoro zmierza ona donikąd. Tu i ówdzie znajdzie się co zgrabniejsze powiedzonko, ale to raczej z rodzaju tych, co to ludzie sobie wytatuują i potem będą tego żałować, a takie to nawet mnie czasem przyjdzie do głowy. Żadna sztuka.

Co tu dużo mówić, jedna wielka beznadzieja. Przeczytałem tę książkę i w moim życiu nic się nie wydarzyło: nie zjeżył mi się włos na głowie, nie przeszedł mnie dreszcz, nie zapragnąłem wrócić do nawyku obgryzania paznokci, nie wyciśnięto ze mnie żadnych łez, żadnej łzy, nie chciałem wyskoczyć przez okno, nie musiałem niczego rozchodzić, a moja peruka nie drgnęła ani o – uwaga, będzie witz – włos. Co bardziej wymóżdżony krytyk literacki zarzuci mi, że niczego nie zrozumiałem. Dobrze, niech tak będzie. Szlus.

Liche to jak nie wiem co. Tytuł tej książki powinien brzmieć „Jedna wielka kołomyja" – tyle tu autor zapragnął wszystkiego nawciskać, byleby tylko było „modernistycznie" i „surrealistycznie". Chyba mu się udało, wszak publika to lubi, a i krytycy dali się nabrać na ten puc, bo współcześnie powieść ta uchodzi za jeden z najwznioślejszych momentów literatury meksykańskiej (!)...

więcej Pokaż mimo to

avatar
129
80

Na półkach:

Ależ mroczna jest to powieść! Upiorna rzeczywistość miasteczka Comala zastaje przybyłego doń Juana Preciado. Po śmierci matki ruszył on tam bowiem z jej polecenia w poszukiwaniu ojca - tytułowego Pedro Paramo. Comala to miejsce demoniczne, czyściec pełen zbłąkanych dusz. Kto z mieszkańców jest żywy, a kto zjawą? Kto nie wie nawet że jest martwy? Gdzie kończy się jawa i zaczyna sen? Jedno jest pewne, na wszystkich ciąży straszna historia brutalnego Pedro Paramo.
Naprawdę dobra powieść o upiorach to ewenement, a Juan Rulfo nie ociera się nawet o kicz. Jego proza jest swego rodzaju kluczem do rozumienia kultury i historii Meksyku. Wielokrotnie polecana przez Meksykanów książka trafiła w końcu w moje ręce i muszę przyznać, zrobiła świetne wrażenie. Realizm magiczny, tak charakterystyczny dla wielu XX wiecznych dzieł iberoamerykańskiej literatury i tutaj odcisnął swoje piętno.

Ależ mroczna jest to powieść! Upiorna rzeczywistość miasteczka Comala zastaje przybyłego doń Juana Preciado. Po śmierci matki ruszył on tam bowiem z jej polecenia w poszukiwaniu ojca - tytułowego Pedro Paramo. Comala to miejsce demoniczne, czyściec pełen zbłąkanych dusz. Kto z mieszkańców jest żywy, a kto zjawą? Kto nie wie nawet że jest martwy? Gdzie kończy się jawa i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
994
129

Na półkach: ,

Chyba jeszcze nigdy nie trafiłem do tak demonicznego miasteczka i muszę przyznać, że przypadł mi do gustu ten sposób opowiedzenia historii. Skądinąd miłosnej. To rozpisanie jej na echa. Ma się wrażenie, że autor na własne uszy słyszał te wszystkie szepty, czuł zgniłe wonie, i że doskonale wie, jak to jest, kiedy popsuje się trumna.

Pedro Páramo to taki meksykański Jacek Soplica, który nie zmienił się w meksykańskiego księdza Robaka. Nie dość, że sam bezterminowo pozostał lokalnym okrutnikiem i złem wcielonym, to jeszcze dochował się wartego siebie potomka. A i tak miał przechlapane, bo z Susanitą mu się rozminęło, na latawcach z dzieciństwa poprzestało, więc skończył jako „chodząca po ziemi uraza” i straszydło na ptaki. Wpierw jednak tragicznie naznaczył sobą losy całej społeczności. Uruchomiona przez Juana Preciado i deszcz lawina informacji składa się na imponująco precyzyjny i szczelnie zaludniony obraz, a puzzle układają się takoż wdzięcznie, jak rozkładają się świadkowie i uczestnicy tamtych wydarzeń.

I żadna z księgarnianych okładek nie oddaje nastroju powieści równie udanie jak znaleziony w Sieci fanart wykorzystujący rysunek Laurie Lipton.

Chyba jeszcze nigdy nie trafiłem do tak demonicznego miasteczka i muszę przyznać, że przypadł mi do gustu ten sposób opowiedzenia historii. Skądinąd miłosnej. To rozpisanie jej na echa. Ma się wrażenie, że autor na własne uszy słyszał te wszystkie szepty, czuł zgniłe wonie, i że doskonale wie, jak to jest, kiedy popsuje się trumna.

Pedro Páramo to taki meksykański Jacek...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
245
13

Na półkach: ,

Po "Pedro Paramo" sięgnęłam zachęcona uzyskaniem przez tę książkę statusu kultowej, konstytuującej realizm magiczny. Trudno mi orzec, jakby się ją czytało bez takiego nastawienia, ale jako tak zareklamowana pozycja sprawdziła się, a nawet więcej – zachwyciła.

W miasteczku Comala, zamieszkanym (nawiedzanym?) przez pozornie żywe postacie, rządził kiedyś Perdo Paramo. Folgował on swoim namiętnościom, bezwzględnie przy tym egzekwując ustanowione przez siebie prawa. Jego nieślubny syn po śmierci matki przybywa do opuszczonej Comali z pragnieniem poznania nigdy nie widzianego ojca. Spotyka duchy, widma, postaci ze snów i własnych halucynacji. Prowadzony przez nie ścieżką historii poznaje uniwersalne prawdy o ludzkim losie, fatalizmie zaklętym w naszych duszach, wszystko na przykładzie historii życia ojca i jego najbliższych.

Fascynujące w powieści jest to jak zintensyfikowane są emocje, towarzyszące odkrywaniu prawdy na podstawie zasłyszanych strzępków rozmów; jak autor trafia swoimi słowami w sedno; jak w skondensowany sposób buduje tragiczną postać Pedra Paramo.

Ostrzegam! Po przeczytaniu tej książki nie miałam ochoty konfrontować się z żadną inną opowieścią z nurtu realizmu magicznego, a moje wymagania odnośnie Marqueza i spółki bardzo wzrosły.

Po "Pedro Paramo" sięgnęłam zachęcona uzyskaniem przez tę książkę statusu kultowej, konstytuującej realizm magiczny. Trudno mi orzec, jakby się ją czytało bez takiego nastawienia, ale jako tak zareklamowana pozycja sprawdziła się, a nawet więcej – zachwyciła.

W miasteczku Comala, zamieszkanym (nawiedzanym?) przez pozornie żywe postacie, rządził kiedyś Perdo Paramo....

więcej Pokaż mimo to

avatar
884
325

Na półkach: , , ,

Juan Preciado po śmierci matki przybywa do miasteczka Comala, gdzie zamierza spotkać swego ojca - Pedra Páramo. Trafia do świata zniszczonego przez rewolucję, pełnego sennych mar i widziadeł. Rzeczywistość miesza się ze snem, a sen ze śmiercią. W samym środku sceny pojawia się postać Pedra Páramo - gwałtownika, człowieka bezwzględnego i okrutnego. Niczym ponury żniwiarz sieje w okolicy postrach i zniszczenie, dopuszcza się najgorszych przestępstw.

Łatwo się zgubić w tej powieści. Muszę przyznać, że miałam problemy z odróżnieniem, którą płaszczyznę rzeczywistości autor w danej chwili opisuje. Czy jest to przeszłość, czy może teraźniejszość? Czy mamy do czynienia ze snem, czy z jawą? To niewątpliwie ciekawa lektura, jednak mocno chaotyczna. Prawdopodobnie, gdybym nie znała twórczości Marqueza, odebrałabym ją nieco inaczej. A tak - nie miałam już poczucia, że obcuję z arcydziełem.

Polecam wszystkim miłośnikom realizmu magicznego. Miłośników Marqueza w szczególności zachęcam do sięgnięcia po tę lekturę.

https://www.facebook.com/PiknikNaSkrajuKsiazki/

Juan Preciado po śmierci matki przybywa do miasteczka Comala, gdzie zamierza spotkać swego ojca - Pedra Páramo. Trafia do świata zniszczonego przez rewolucję, pełnego sennych mar i widziadeł. Rzeczywistość miesza się ze snem, a sen ze śmiercią. W samym środku sceny pojawia się postać Pedra Páramo - gwałtownika, człowieka bezwzględnego i okrutnego. Niczym ponury żniwiarz...

więcej Pokaż mimo to

avatar
768
450

Na półkach: , , ,

to było bardzo dziwne

to było bardzo dziwne

Pokaż mimo to

avatar
303
13

Na półkach:

Bardzo dziwna i zakręcona książka. Ciężko się ją czytało.

Bardzo dziwna i zakręcona książka. Ciężko się ją czytało.

Pokaż mimo to

avatar
12
12

Na półkach:

Dla mnie zbyt dziwna, ale wielu zachwyca...spróbuj sam ;)

Dla mnie zbyt dziwna, ale wielu zachwyca...spróbuj sam ;)

Pokaż mimo to

avatar
403
154

Na półkach:

Książka dziwna jak sen. Słabe.

Książka dziwna jak sen. Słabe.

Pokaż mimo to

avatar
2732
606

Na półkach: ,

Oniryzm, realizm magiczny. Ulicami spacerują zmarli. Poetycki jezyk. Serdecznie polecam, bo to cudeńko!

Oniryzm, realizm magiczny. Ulicami spacerują zmarli. Poetycki jezyk. Serdecznie polecam, bo to cudeńko!

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Juan Rulfo Pedro Páramo Zobacz więcej
Juan Rulfo Pedro Páramo Zobacz więcej
Juan Rulfo Pedro Páramo Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd