Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Maleństwo 
poleczkazmigdalami.blogspot.com
42 lat, kobieta, Szczecin, status: bibliotekarka, dodała: 19 książek i 1 cytat, ostatnio widziana 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Liliowe dziewczyny
    Liliowe dziewczyny
    Autor:
    Opowieść o kobietach połączonych przez koszmar Ravensbrück. Ta – inspirowana losami bohaterki podczas II wojny światowej – debiutancka powieść amerykańskiej pisarki łączy w sobie historię niecodzienn...
    czytelników: 676 | opinie: 42 | ocena: 7,65 (141 głosów) | inne wydania: 1
  • Wybrańcy
    Wybrańcy
    Autor:
    Wiedeń, czasy II wojny światowej. Na terenie ośrodka dla umysłowo chorych zostaje utworzony zakład opiekuńczo-wychowawczy, Spiegelgrund. Trafiają tam „wybrańcy” — dzieci i młodzież sprawiający tak zwa...
    czytelników: 876 | opinie: 19 | ocena: 7,11 (140 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-04-22 21:24:34
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-04-22 21:24:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Maj (tom 1)
 
2017-04-18 11:19:27
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Jestem Szczecinianką. Jestem z tego dumna, choć wiem, że wiele osób uważa moje miasto za "wioskę z tramwajami". Nie zgadzam się z tym, choć rzeczywiście, Szczecin leży na uboczu Polski i jest taki trochę zapomniany. Do dworca "Szczecin Główny" można dojechać pociągiem, a dalej już tylko do Świnoujścia. Wielu Polaków myśli, że Szczecin leży nad morzem, a przecież mamy do Bałtyku równiutko 100... Jestem Szczecinianką. Jestem z tego dumna, choć wiem, że wiele osób uważa moje miasto za "wioskę z tramwajami". Nie zgadzam się z tym, choć rzeczywiście, Szczecin leży na uboczu Polski i jest taki trochę zapomniany. Do dworca "Szczecin Główny" można dojechać pociągiem, a dalej już tylko do Świnoujścia. Wielu Polaków myśli, że Szczecin leży nad morzem, a przecież mamy do Bałtyku równiutko 100 km. Tyle co do wiedzy moich rodaków na temat Szczecina. Nie zmienia to jednak faktu, że moje miasto kocham. Mamy przepiękną filharmonię, fenomenalne Jasne Błonia, które na wiosnę zmieniają się w krokusowe łąki i dumne Wały Chrobrego witające podróżnych. Dlaczego to piszę? Ponieważ dla mnie "Latarnia umarłych" to nie tylko świetna sensacja. To również książka właśnie o moim mieście. Nie ma tego tyle ile w pierwszej książce Leszka Hermana pt. "Sedinum", ale wstawki o Szczecinie są, i to mocne.
Bohaterzy, których poznaliśmy w "Sedinum" powracają do czytelników trzymając poziom. do którego przyzwyczailiśmy się w pierwszej części. Dziennikarka Paulina pewnego dnia otrzymuje telefon od Pana Wyrzykowskiego - schorowanego staruszka, który twierdzi, że jest w posiadaniu tajnych materiałów. Co więcej - w jego piwnicy znajdują się szczątki żołnierza z czasów drugiej wojny światowej, a sama piwnica kryje tajemnicę. Architekt Igor użera się z nadopiekuńczą mamusią i rozbudową restauracji na warszawskim rynku. Okazuje się, że w trakcie rozbudowy odkryto zabytkową ścianę... czy na pewno zabytkową? Napis na cegle wskazuje, że jest to cegła rozbiórkowa przywieziona do Warszawy z ruin szczecińskiej fabryki. W Szczecinie rozbierano żeby w Warszawie odbudować... niezbadane są dzieje historii. :-) Trzeci bohater to brytyjski arystokrata Johan podróżujący z przyjaciółmi luksusowym jachtem. W trakcie wyprawy młodzi ludzie nurkują w Bałtyku, penetrując wraki starych okrętów i statków. Co połączy te trzy osoby i jakie rozwiązanie zagadki szykuje nam autor ? Zapraszam do lektury.
Powieść czyta się wartko. Wprawdzie autor w najmniej spodziewanym momencie przeskakuje między wątkami, budząc dość często w głowie czytelnika popłoch, ale z drugiej strony, dzięki temu akcja toczy się szybko i w bardzo ciekawy sposób zazębia. Niemniej jednak na początku powieści panuje wrażenie chaosu i takiego gwałtownego urywania wątków. Warto jednak przeczekać po to, aby w pełni delektować się zagadkami, szyframi, tajemnicami zabytkowych kościołów i wieloma innymi atrakcjami. Szkoda że mnogość wątków zaczyna układać się w całość tak w połowie powieści. Poszczególne elementy wskakują na swoje miejsca, a z pozornie niezwiązanych ze sobą wątków wyłania się zupełnie zaskakujący i fantastyczny obraz.
Bardzo ciekawe są wątki historyczne, które autor przedstawia w taki sposób, że czytelnik sam jest ciekaw, co jest prawdą a co faktami stworzonymi na potrzeby powieści. Sama z ciekawością sięgnęłam do internetu aby przeczytać o katastrofie chińskiego Statku Fu Shan Hai. Nasi bohaterowie nurkują do tego wraku i przyznam, że opisy (zarówno tej wyprawy jak i wielu innych opisanych w Latarni Umarłych) zrobiły na mnie naprawdę spore wrażenie. Dno Bałtyku - tak zimne i nieprzyjazne - naprawdę mnie zafascynowało. Jeżeli do tego dodamy opisy uroczego Bornholmu w połączeniu z mrocznymi kartami historii, które były udziałem mieszkańców tych terenów - otrzymujemy iście mistrzowską powieść sensacyjna, okraszoną wątkami historycznymi. Dla mnie - rewelacja.
Trzeba podkreślić że "Latarnia umarłych" to nie tylko zagadki szyfry i beztroskie nurkowanie. Autor porusza bardzo trudny temat zbrodni wojennych i to nie tylko popełnianych przez Niemców. Zbrodnie wojenne były również popełniane na narodzie niemieckim i bez znaczenia było, czy to mężczyzna, kobieta, czy dziecko. Pamiętać należy, że przecież Szczecin (i okolice) podczas II wojny Światowej był przecież niemiecki... Kiedy Sowieci wyzwalali te tereny były one dla nich terenami wroga. Z powieści wyraźnie wyłania się przesłanie - zróbmy wszystko, aby wydarzenia, które doprowadziły do tragedii ludobójstwa nigdy się nie powtórzyły. Zgwałcenie ośmioletniej dziewczynki a następnie jej zamordowanie i wyrzucenie jej zwłok na śmietnik jest przerażające. Dlatego trzeba pamiętać.
Świetna powieść. Trzymająca w napięciu, wielowątkowa i o moich stronach. To, że "Paprykarz szczeciński" i paszteciki są specjałami charakterystycznymi dla Szczecina, to każdy wie. (dodam, że paszteciki można zjeść tylko u nas - nigdzie indziej) Ale ilu z Was wie, że shot o nazwie "Wściekły pies" powstał w jednej z rodzimych knajpek? Zapewne niewielu. A szkoda... Pan Leszek Herman przybliża czytelnikowi Szczecin, czy też Darłowo właśnie takimi ciekawostkami. Dają one specyficzny nastrój i taki smaczek nadmorskich terenów, który jest nie do powtórzenia nigdzie indziej.
I ten tajemniczy tytuł... :-)

pokaż więcej

 
2017-04-13 12:08:23
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

5 złotych...to dużo czy mało? Można kupić za to bardzo dużo rzeczy, ale czy to znaczy, że to dużo? Dla jednego 5 złotych to tyle co nic, dla drugiego to całkiem sporo (zwłaszcza dla dzieci). Książeczka pt. "5 złotych" jest dobrą pomocą dla rodzica, który próbuje wytłumaczyć swojej pociesze wartość pieniądza.
"5 złotych" jest książką dość specyficzną, bo obrazkową. "Czytelnik" nie znajdzie tu...
5 złotych...to dużo czy mało? Można kupić za to bardzo dużo rzeczy, ale czy to znaczy, że to dużo? Dla jednego 5 złotych to tyle co nic, dla drugiego to całkiem sporo (zwłaszcza dla dzieci). Książeczka pt. "5 złotych" jest dobrą pomocą dla rodzica, który próbuje wytłumaczyć swojej pociesze wartość pieniądza.
"5 złotych" jest książką dość specyficzną, bo obrazkową. "Czytelnik" nie znajdzie tu ani jednej literki. Znajdzie natomiast historyjkę o małym chłopcu, który pewnego dnia znajduje monetę. Szczęśliwy rusza z nią do miasta na spacer, podczas którego sprawdza, co może za nią kupić. Zagląda do sklepu z butami, z komputerami, do optyka... ciekawość budzi w nim nawet sklep z biżuterią. 5 złotych to tak dużo, a zarazem tak mało... W końcu malec kupuje sobie lizaka i jest najszczęśliwszym chłopcem na świecie. Tyle treści. Niewiele, choć wszystko zależy od kreatywności rodzica i małego czytelnika. Można przecież bawić się tą książeczką na rożne sposoby. Można wymyślać rzeczy, które w danych sklepach są dostępne za pięć złotych. W sklepie z butami za 5 złotych nie kupimy butów, ale już sznurówki jak najbardziej. U okulisty okulary raczej nie będą dla nas dostępne, ale chusteczki do szkieł już tak. Mój synek spędził w ten sposób sporo czasu dorabiając do każdego sklepu kosz produktów, które kupiłby za pięć złotych. Inna zabawa (tym razem pomysłu Młodszego) - szukanie na poszczególnych ilustracjach powtarzających się szczegółów. Notesik z obrazkiem, piesek, śpiący tata - to elementy, które spotykamy na stronach książki po kilka razy, co daje małemu, bystremu obserwatorowi sporo radości. Zresztą wszystkie ilustracje budzą zachwyt i ciekawość. Są naprawdę świetne. Z każdej z nich wyziera świat widziany oczami dziecka. Dorośli bez twarzy tworzą jedynie tło dla celu, który maluch chce osiągnąć. Tak właśnie czytelnik postrzega przedstawioną historyjkę: to opowieść małego chłopca o tym, jak trudny jest świat dookoła nas i jak wiele taki brzdąc musi się nauczyć, aby móc w nim swobodnie funkcjonować.
Autorami tej książki są ilustratorzy pochodzenia koreańskiego Jae-hyuk Cha i Eun-young Choi. Nie podejmuję się poprawnie przeczytać tych imion i nazwisk, ale to nie szkodzi. Książeczka jest obrazkowa, a to niewątpliwie język ponad podziałami i nie ma tu znaczenia kraj, z którego pochodzą autorzy.
Bardzo sympatyczna i ciepła książeczka. Wprawdzie jej lektura nie jest zbyt pasjonująca, ale przecież nie zawsze chodzi o burzliwe przygody. „5 złotych” daje możliwość wspólnego opowiadania, analizowania, wymyślania zdarzeń i, co najważniejsze, wspólnego spędzenia wolnego czasu.

pokaż więcej

 
2017-03-29 22:42:13
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Lubię kryminały, nawet bardzo. Lubię zadawać sobie pytanie: "Kto zabił?", lubię czuć dreszczyk emocji kiedy zbliżam się do rozwiązania zagadki i lubię czuć dumę z tego, że odkryłam sprawcę, zanim jeszcze autor pokazał czytelnikowi, kto jest winny. "Bractwo śmierci" to taki właśnie klasyczny kryminał, choć od mojego ideału kryminalnego arcydzieła w niektórych aspektach odbiega.
Denis Mira...
Lubię kryminały, nawet bardzo. Lubię zadawać sobie pytanie: "Kto zabił?", lubię czuć dreszczyk emocji kiedy zbliżam się do rozwiązania zagadki i lubię czuć dumę z tego, że odkryłam sprawcę, zanim jeszcze autor pokazał czytelnikowi, kto jest winny. "Bractwo śmierci" to taki właśnie klasyczny kryminał, choć od mojego ideału kryminalnego arcydzieła w niektórych aspektach odbiega.
Denis Mira jest trochę oderwanym od rzeczywistości przesympatycznym profesorem, budzącym sympatię i ciepłe uczucia każdego, kto miał przyjemność go poznać. Kiedy jednak dowiaduje się, że jego kuzyn senator Edward Mira próbuje, w tajemnicy przed nim, sprzedać dom, który wspólnie odziedziczyli po dziadkach, postanawia wyjaśnić sobie z kuzynem co nieco. Zgodnie z ustaleniami nieruchomość miała pozostać w rodzinie, a tu taki cios. Wchodząc do domu, słyszy głosy kuzyna i pośrednika nieruchomości... chyba. Jego oczom ukazuje się fotel, w którym siedzi pobity Edward Mira. Nagle Denis traci przytomność, a kiedy ją odzyskuje, w pokoju nie ma śladu ani po pobiciu ani po kuzynie. Żona Denisa prosi o pomoc w dochodzeniu swoją przyjaciółkę Eve. I tak poznajemy główną bohaterkę - policjantkę, która wraz z partnerką Peabody próbuje wyjaśnić tajemnicę zniknięcia senatora. I - jak to w kryminale bywa - po nitce do kłębka, odkrywany straszne bractwo założone po to, aby co roku w dość koszmarny sposób fetować sukcesy z młodości. Ofiary bractwa próbują się mścić, a naszej policjantce nie pozostaje nic innego jak szukać sprawców morderstw i podejmować próby wyprzedzenia myśli i działań morderców.
Książka jest czterdziestym drugim (!!!) tomem cyklu opowiadającego o losach policjantki Eve Dallas. Ja zetknęłam się z nią po raz pierwszy i kilka rzeczy mnie niepomiernie zdziwiło. Akcja toczy się w niedalekiej przyszłości, dzięki czemu policjantka może korzystać z dość rewolucyjnych metod śledczych. Długo nie mogłam zrozumieć specyficznych opisów i kwestii, które stały się dla mnie jasne w momencie, gdy doszłam do tego, że rzecz dzieje się w przyszłości. Drugim minusem powieści jest to, że w kilku miejscach nawiązuje do treści poprzednich tomów cyklu. Na szczęście jest to na tyle subtelne, że nie bardzo przeszkadza w śledzeniu przebiegu akcji. Właściwie to jedyne felery powieści. Pomijając je, należy wyraźnie podkreślić, że "Bractwo śmierci" to kawał dobrej, misternie przemyślanej sensacji. Akcja toczy się wartko, a pomysł na zakończenie zaskakuje. Szkoda, że tak szybko dowiadujemy się, kto stoi za serią morderstw. Nie można tu zbyt długo zadawać sobie pytania "Kto zabił?". Można natomiast śledzić ze sporymi wypiekami wyścig Eve ze złoczyńcami. Policjantka depcze im po piętach, a Oni co rusz wymykają się i działają dalej.
Nie ulega wątpliwości, że obserwowanie poczynań naszej policjantki i kibicowanie jej próbom wyprzedzenia kolejnych ruchów przestępcy daje sporo literackiej frajdy. Dlatego, jeżeli dysponujecie chwilka wolnego czasu - polecam.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
950 344 2310
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (81)

Ulubieni autorzy (11)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (4)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd