Maleństwo 
poleczkazmigdalami.blogspot.com
43 lat, kobieta, Szczecin, status: bibliotekarka, dodała: 24 książki i 1 cytat, ostatnio widziana 15 godzin temu
Teraz czytam
  • Bar Pod Kogutem
    Bar Pod Kogutem
    Autor:
    Trójka przyjaciół właśnie rozpoczyna ostatni semestr studiów na wydziale prawa. Ale co potem? Zola, Mark i Todd zgodnie dochodzą do wniosku, że opinia o nieograniczonych możliwościach kariery prawni...
    czytelników: 200 | opinie: 8 | ocena: 6,54 (28 głosów) | inne wydania: 1
  • Przypadek Adolfa H.
    Przypadek Adolfa H.
    Autor:
    Co by było, gdyby Adolf Hitler dostał się na Akademię Sztuk Pięknych? W swojej najnowszej powieści Eric-Emmanuel Schmitt kreśli podwójny portret tytułowego bohatera. Naszym oczom ukazują się na zmian...
    czytelników: 7289 | opinie: 239 | ocena: 7,43 (2633 głosy)
  • Tajemnice XI gimnazjum. Unia
    Tajemnice XI gimnazjum. Unia
    Autor:
    Kim byliśmy w przeszłości? Magiczna podróż w czasy renesansu. Opowieść o przygodach czworga gimnazjalistów, którzy w magiczny sposób przenoszą się w czasy renesansu. Akcja powieści toczy się w roku 1...
    czytelników: 1 | opinie: 0 | ocena: 0 (0 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-06-18 20:04:43
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-06-18 14:49:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-06-18 14:48:42
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-06-15 12:10:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Plemiona (tom 1)

Co jest takiego w literaturze młodzieżowej, że przyciąga mnie jak magnes? Co powoduje, że sięgam po nią pomimo tego, że na karku ... dzieści lat? To jest jakaś magia, która sprawia, że pochłaniam takie książki w kilka dni. Można sobie tłumaczyć, że chcę zobaczyć co czytają moje dzieci, ale w przypadku pierwszego tomu serii Plemiona pt. "Wojna Bogów", to tłumaczenie nie jest zbytnio wiarygodne.... Co jest takiego w literaturze młodzieżowej, że przyciąga mnie jak magnes? Co powoduje, że sięgam po nią pomimo tego, że na karku ... dzieści lat? To jest jakaś magia, która sprawia, że pochłaniam takie książki w kilka dni. Można sobie tłumaczyć, że chcę zobaczyć co czytają moje dzieci, ale w przypadku pierwszego tomu serii Plemiona pt. "Wojna Bogów", to tłumaczenie nie jest zbytnio wiarygodne. Gdyby lektura tej książki była spowodowana tylko i wyłącznie chęcią sprawdzenia, co czyta Starsza, to nie czekałabym z niecierpliwością na kolejny tom. A czekam.
Weronika Kacper i Zbyszek są rodzeństwem. Dzieciaki bardzo się kochają i szanują, choć najsilniejsza więź łączy Weronikę i Zbyszka, jako że są bliźniakami. Kacper nie ma z tym problemu choć, jako najmłodszy z rodzeństwa, domaga się większej uwagi i zdarza się, że czuje się troszkę odstawiony na boczny tor. Pewnego dnia dzieciaki jadą na szkolną wycieczkę do słowiańskiej osady. Zbieg okoliczności (czy aby na pewno?) sprawia, że rodzeństwo przenosi się półtora tysiąca lat wstecz do czasów, kiedy ludzie nie wiedzieli co to szczoteczka do zębów, a obiad trzeba było sobie upolować. Nie ma jeszcze Polski a na jej terenach zamieszkują niewielkie plemiona. Każde z dzieciaków trafia w inne miejsce, każde przeżywa odmienne przygody i każde ma do osiągnięcia inne cele. Ale wspólny cel jest jeden - pokonanie Czarnoboga, który zagraża światu.
Powieść jest rewelacyjna. Na pierwszy rzut oka schemat jest znany i wręcz przereklamowany - trójka dzieci trafia do innego świata i tam przeżywa wspaniałe przygody. Od razu przychodzą mi do głowy "Opowieści z Narni", czy też "Baśniobór". Cóż więc odróżnia Wojnę Bogów od innych powieści? Autor postanowił umieścić akcję w starym słowiańskim świecie, gdzie rzeczywistość przeplata się z czarami, a zwykłe życie silnie powiązane jest z dobrymi, lub złymi duchami. Trole, bziki, biesy czy kaduki są żywym elementem tamtego świata. Jeżeli dodamy do tego dwie krainy - Prawię i Nawię - które zaczynają się przenikać tworząc magiczną rzeczywistość - otrzymamy rewelacyjną i wyjątkowo klimatyczną powieść dla młodzieży. Jest w niej wszystko - od plemion i ich codziennych zwyczajów zaczynając, a na starciu magicznych sił kończąc. Naprawdę trudno się oderwać i to bez względu na to czy się ma -naście czy -dzieści lat.
"Wojna Bogów" ma wyjątkowy i niepowtarzalny klimat. To taka powieść historyczna z elementami magicznymi. Autor pokazuje młodym czytelnikom wielość plemion i to, że walki międzyplemienne były dość groźne i nie można ich było bagatelizować. Pokazuje również jak wiele w tamtych czasach znaczyła zielarki, gusła i zabobony. Jak ważne było to, aby nie urazić dobrych duszków domowych, czy też niechcący nie zaprosić do swojego domostwa Biedy. Urzekła mnie przyjaźń jednego z bohaterów z Przemkiem (który okazuje się być wiosłem). Z przyjemnością czytałam o ludowych podaniach i wierzeniach przedstawionych w taki sposób, aby dzieciaki zrozumiały, że wieki temu elementy tych legend były częścią rzeczywistości. Śmiałam się czytając o poglądach na codzienne mycie czy też czesanie włosów i płakałam w momentach, kiedy główni bohaterowie… no i jak napisać, żeby zbyt wiele nie zdradzić? Nie napiszę, a tych, których zaciekawiłam, zapraszam do lektury.
Przeczytałam jednym tchem bawiąc się przy lekturze wprost rewelacyjnie. Warto podsunąć młodszym czytelnikom pod nos, aby przekonali się, że nasza przeszłość też jest barwna i nie potrzeba smoków i wymyślonych krain, aby poczuć magię i ten specyficzny dreszczyk, który jest dowodem na to, że powieść zdobyła nasze serca i duszę.

pokaż więcej

 
2018-06-07 13:23:04
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2018-06-07 13:19:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-06-04 20:25:01
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-06-04 20:24:01
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Hotel Varsovie (tom 2)

Są takie powieści które czyta się jak po przysłowiowym maśle. Oczy zapętlają się w literki i nijak nie idzie ich oderwać. Mózg pochłania akapit za akapitem, a czytelnicza jaźń wrzeszczy jak opętana: Jeszcze, jeszcze! Nie ma jak jeść, a konieczność picia spowodowała, że na części stron mam zniechęcającą "falkę" powstałą od wody, którą niechcący wylałam. Opasłe tomiszcze pochłonęłam w kilka dni... Są takie powieści które czyta się jak po przysłowiowym maśle. Oczy zapętlają się w literki i nijak nie idzie ich oderwać. Mózg pochłania akapit za akapitem, a czytelnicza jaźń wrzeszczy jak opętana: Jeszcze, jeszcze! Nie ma jak jeść, a konieczność picia spowodowała, że na części stron mam zniechęcającą "falkę" powstałą od wody, którą niechcący wylałam. Opasłe tomiszcze pochłonęłam w kilka dni sycąc swoją wyobraźnię przepięknymi opisami autorstwa p. Sylwii Zientek.
"Hotel Varsovie. Bunt chimery" to drugi tom cyklu, którego akcja dzieje się wokół warszawskiego hotelu posadowionego przy ul. Długiej. Tym razem zasuwamy przez powieść trzema drogami. Pierwsza ścieżka (dla mnie chyba najmniej ciekawa) to współczesna Warszawa i Dana Spakowski, która marzy o odzyskaniu nieruchomości położonej w samym sercu stolicy. Jak wiadomo, w Warszawie nieruchomości to łakomy kąsek... Drugi wątek to XIX - wieczna Warszawa pełna ówczesnego przepychu, pruderii i megalomanii. Sylwia Zientek przepięknie odtworzyła tamte czasy, podziały społeczne i urok ówczesnego życia. Z jednej strony, piękna bogata Warszawa z Ogrodem Saskim, cotygodniowymi spotkaniami na herbatkach i bogatym życiem towarzyskim, z drugiej - bieda, brak środków na zaspokojenie podstawowych potrzeb, wszechobecny hazard i brak szacunku do kobiet.
Trzeci wątek to Warszawa mi obca - z czasów napoleońskich. Warszawa brudna, podupadła i pozbawiona złudzeń. Z drugiej strony to Warszawa pełna marzeń o wolności, wierząca w talent Napoleona i czekająca na wyzwolenie. Do takiego miasta przybywa Ludwik Żmijewski - piękny choć nieco niski młodzian, który pragnie podbić stolicę. W tym samym czasie do miasta przybywa madame de Gris - tajemnicza kobieta, o której mówi się, że jest szpiegiem Napoleona. Tajemnicze powiązania, wielkie uczucie i tragedia... tylko czy aby na pewno?
Kurczaki pieczone, naprawdę świetna powieść. Już pierwszy tom, o którym pisałam wcześniej, mnie po prostu zachwycił. Trochę się bałam drugiego, bo często człowiek oczekuje od kontynuacji dużo więcej niż otrzymał w pierwszym tomie, ale tu nie zawiodłam się. Losy Żmijewskich i Szpakowskich misternie się przeplatają, a fabuła jest spójna i niezwykle wciągająca. To, w jaki sposób autorka tej powieści ujęła historię Warszawy jest naprawdę godne największych gratulacji. Widać, że Pani Zientek kocha swoje rodzinne miasto do granic możliwości. Zna każdą piędź ziemi, każdą ciekawszą historię i - co ważniejsze - potrafi się tymi historiami w przepiękny sposób podzielić. Czytałam tę powieść niczym najpiękniejszą bajkę. Długie opisy - których z zasady nienawidzę - tu przyciągają jak magnes. To nie są statyczne obrazy opisywane w przydługich akapitach. Te opisy żyją, budzą emocję i kartka po kartce pchają czytelnika dalej i dalej...
Zarówno "Klątwa Lutnisty" jak i "Bunt chimery" to piękne powieści. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że to saga godna porównania z najlepszymi. Jeżeli Pani Sylwia Zientek w kolejnych tomach (oby jak najszybciej) utrzyma taki sam poziom to uważam, że "Hotel Varsovie" znajdzie swoje miejsce obok największych dzieł polskiej literatury.

pokaż więcej

 
2018-06-01 13:23:09
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Rok 2018 jest dla nas bardzo ważny. W mojej rodzinie - gdzie wszyscy jesteśmy członkami ZHP - obchody stulecia odzyskania niepodległości są naprawdę widoczne. Starsza brała udział w konkursie Pieśni Patriotycznej, gdzie otrzymała wyróżnienie i świetne zakładki do książek fundowane przez IPN, (o czym w następnym poście). Akcja #Moja Niepodległa organizowana przez IPN towarzyszy nam właściwie od... Rok 2018 jest dla nas bardzo ważny. W mojej rodzinie - gdzie wszyscy jesteśmy członkami ZHP - obchody stulecia odzyskania niepodległości są naprawdę widoczne. Starsza brała udział w konkursie Pieśni Patriotycznej, gdzie otrzymała wyróżnienie i świetne zakładki do książek fundowane przez IPN, (o czym w następnym poście). Akcja #Moja Niepodległa organizowana przez IPN towarzyszy nam właściwie od listopada 2017 r. Cieszę się, że dzieciaki to czują i świętują. Nie było lepszej chwili na wręczenie mojemu Młodszemu książki z serii opowieści patriotyczne pod tytułem "Ignaś". Książki, która dla Młodszego jest o tyle ważna , że mówi o Paderewskim nie tylko, jako o polityku, ale również jako o rewelacyjnym muzyku i światowej sławy pianiście. Mój mały skrzypek po prostu przepadł...

Książka zaczyna się dość dramatycznie. Czteroletni Ignaś jest świadkiem brutalnego aresztowania ojca za udział w powstaniu styczniowym. Rozpacz wyziera już z pierwszych kart powieści, ale też od razu mamy przesłanie: "Trzeba być silnym. Nigdy się nie poddawaj. Walcz o siebie synku. I walcz o Polskę!"
Te słowa wyzierają właściwie z całej powieści. Mały Ignaś postawił sobie dwa cele: być kimś i zrobić coś dla Polski. Kiedy ciotka zaopiekowała się nim i jego siostrą, mały Ignaś marzył tylko o tym, aby grać na pianinie. Jego przedwcześnie zmarła matka miała wielki talent muzyczny i była dla małego Ignasia muzą i natchnieniem. Chłopiec chciał być pianistą, jak mama i patriotą, jak tata. Ignaś grał i grał i grał.... Męczył pianino najpierw jednym paluszkiem, a potem już poszło. Zdobył wiedzę i wykształcenie dzięki wytężonej pracy i pomocy dobrych ludzi. Ćwiczył kilkanaście godzin dziennie i nie przestawał dążyć do celu., Wszystko, co robił, ukierunkowane było w jedną stronę: być sławnym pianistą i rozsławić imię nieistniejącej przecież wówczas Polski. Zawsze opowiadał z dumą o swojej ojczyźnie i robił wszystko, aby Polska pojawiła się ponownie na mapach świata.
"Ignaś" jest świetnym połączeniem ciepłej powieści i podręcznika historii. Losy Ignacego Paderewskiego splatają się z losami naszej ojczyzny. Powstanie Styczniowe, twórczość Adama Mickiewicza tak przesiąknięta tęsknotą za wolnością, Hrabina Chodkiewiczowa, Helena Modrzejewska, Bitwa pod Grunwaldem... wiele tematów jest jedynie muśniętych, ale wywołują w małym czytelniku ogromne zainteresowanie i emocje.
"Ignaś" to książka, która powinna stać na każdej dziecięcej półce. To skarbnica wiedzy nie tylko o Paderewskim, ale też o odrodzeniu Polski. Lektura "Ignasia" to - w dzisiejszych trudnych dla Polski czasach - bardzo dobry moment na zatrzymanie się i zastanowienie nad dniem dzisiejszym. Należy uświadomić sobie i naszym dzieciom, że Polska to my i tylko od nas zależy, jaka będzie. "Ignaś" uświadamia to nie tylko dorosłym, ale też i małym czytelnikom. Tym najmniejszym - dla których Polska to na razie tylko podwórko i rodzice.
Książka jest pięknie wydana. Duży format, spore litery i przepiękne ilustracje pomagają młodemu czytelnikowi w lekturze. Podczas wspólnego czytania niektóre fragmenty musiałam Młodszemu tłumaczyć, bo nawet dziewięciolatkowi trudno zrozumieć, że Polski nie było na mapach, ale w sercach Polaków była żywa i piękna.
Polecam każdemu, bez wyjątku. I co z tego, że dla dzieci. Spróbujcie przeczytać, nawet, jeżeli Wasze dzieci są już duże. Jestem pewna, że po lekturze ostatniej strony poczujecie się Polakami przez duże P! Czego Wam z całego serca życzę.

pokaż więcej

 
2018-06-01 13:23:00
Dodała do serwisu książkę: Ignaś
 
2018-06-01 13:10:56
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Książki dla dzieci to taka półka, o której można pisać godzinami. Dzielą się na kategorie, te na podkategorie, a te jeszcze na coś tam dalej.... Kolorowe, czarno - białe, z większymi lub mniejszymi literkami, ogromne niczym telewizor i malutkie jak pudełeczko od zapałek. Treść też różnoraka - od prostackiej, wręcz (jak na moje oko) wulgarnej, aż do przesłodkich kucyków, zajączków i chmureczek.... Książki dla dzieci to taka półka, o której można pisać godzinami. Dzielą się na kategorie, te na podkategorie, a te jeszcze na coś tam dalej.... Kolorowe, czarno - białe, z większymi lub mniejszymi literkami, ogromne niczym telewizor i malutkie jak pudełeczko od zapałek. Treść też różnoraka - od prostackiej, wręcz (jak na moje oko) wulgarnej, aż do przesłodkich kucyków, zajączków i chmureczek. Do wyboru do koloru. Co podsuwać dzieciom? Myślę, że ważne jest, aby wypośrodkować wybory, jednak bardziej skłaniam się do słodyczy niż w drugą stronę. "Jesteś moim przyjacielem" to książka z tej słodkiej kategorii. Nie oznacza to jednak, że jej treść jest banalna. O nie! Porusza tematy ważne i dość trudne dla małego czytelnika.
Najsłodszą książką, jaką czytałam z moimi dziećmi była bajeczka pt. "Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham". Cudowna książka o miłości rodziców do dzieci. Kiedy kilka dni temu w moje ręce wpadła "Jesteś moim przyjacielem", od razu moje myśli powróciły do książeczki sprzed lat. Jest ona równie cudowna, co tamta, tyle, że nie o miłości rodziców do dzieci, a o przyjaźni. Na kilkunastu stronach, zawierających piękne ilustracje, zamieszczono krótkie opowiadanie, którego treść jest śliczna. Oczywiście - jak to w książeczce skierowanej do dzieci młodszych - jest i puenta i nauka, ale pomijając to, historyjka jest po prostu bardzo, bardzo ładna i wzruszająca.
Pewnego wiosennego dnia zajączek spotkał jeżyka. Zwierzaczki bardzo się polubiły i zaprzyjaźniły.

Całymi dniami wspólnie baraszkowali, szukali marchewek, leżeli na łące i rozmawiali. Bardzo się polubili i zostali przyjaciółmi. Kiedy nadeszła jesień jeżyk poczuł, że przyszedł ten moment, kiedy musi porzucić zajączka. Zajączek wpadł w rozpacz, jednak jeżyk obiecał mu, że na pewno wróci. Zajączek całą zimę chodził na polanę i czekał na powrót jeżyka, Początkowo był rozżalony, jednak cierpliwie czekał. Nie wątpił, że jeżyk wróci, bo przecież mu to obiecał, a przyjaciele dotrzymują obietnic. Pewnego zimowego dnia wrona powiedziała zajączkowi, że jeże w zimie wykopują sobie norki i śpią aż do wiosny. Zajączek wpadł na pomysł i resztę zimy pracował pod ziemią. Kiedy jeżyk obudził się, zajączek z dumą pokazał mu wykopaną norkę na tyle dużą, że oboje bez problemu się do niej zmieszczą. Teraz już zajączek nawet w zimie nie będzie sam.
Książeczka zawiera przepiękne ilustracje. Nie żadne wymyślne i udziwnione, ale zwykłe kolorowe obrazki, których autorką jest p. Joëlle Tourlonias. Ciepłe, pastelowe ilustracje z powodzeniem oddają klimat przyjaźni i wspólnego zaufania. Są ozdobą książeczki i rewelacyjnie uzupełniają jej treść.
Książeczka zawiera też drugą, niemą historyjkę, dostępną tylko dla uważnych czytelników. Jej bohaterką jest myszka - bierna obserwatorka zmagań zajączka i jeżyka. Warto jednak prześledzić wspólnie z naszą pociechą jej losy, ponieważ są one równie ciekawe, a niewątpliwym wyzwaniem jest to, że mały czytelnik sam musi opowiedzieć sobie historyjkę myszki i co więcej - wyciągnąć z niej wnioski.
Autor Michael Engler jest cenionym niemieckim autorem książek dla dzieci i młodzieży. Napisał drugą część przygód zajączka i jeżyka pt. "Przyjaciele na zawsze". Czy warto? Na pewno! Myślę, że temat przyjaźni i uczciwości w stosunku do drugiego człowieka jest bardzo ważny i uniwersalny. Zarówno Starsza jak i Młodszy przeczytali "Jesteś moim przyjacielem". Starsza oczywiście z pobłażliwym uśmieszkiem na twarzy, co nie znaczy, że treść nie dała jej do myślenia. Młodszy - z ciekawością, choć również padł komentarz: Przecież to dla maluchów! Okazało się jednak, że oboje zauważyli myszkę i oboje skomentowali jej losy. To, co podane wprost przyjęli bez emocji, ale przekaz dodatkowy zrobił już o wiele większe wrażenie.

pokaż więcej

 
2018-06-01 13:10:47
Dodała do serwisu książkę: Jesteś moim przyjacielem
 
2018-05-25 12:41:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Od początku zastrzegę - jeżeli, mój drogi czytelniku, nie lubisz rozpływania się nad książką, to nie czytaj dalej, tylko proszę pamiętaj: "Zapytaj Astronautę" jest super książką. A jeżeli jednak chcesz wiedzieć troszkę więcej w zamian za przyjęcie sporej dawki słodyczy, ochów i achów - to zapraszam do recenzji.
Rzadko spotykam książkę, która zainteresuje zarówno mnie jak i moje dzieci. To jest...
Od początku zastrzegę - jeżeli, mój drogi czytelniku, nie lubisz rozpływania się nad książką, to nie czytaj dalej, tylko proszę pamiętaj: "Zapytaj Astronautę" jest super książką. A jeżeli jednak chcesz wiedzieć troszkę więcej w zamian za przyjęcie sporej dawki słodyczy, ochów i achów - to zapraszam do recenzji.
Rzadko spotykam książkę, która zainteresuje zarówno mnie jak i moje dzieci. To jest trudne zadanie - Mama, czternastolatka i dziewięciolatek nie są wdzięcznym targetem do wspólnego czytania. "Zapytaj Astronautę" dało radę. Jest świetną, naprawdę rewelacyjną książką do wspólnego czytania. Można po niej podróżować w tę i nazad, można zachwycać się ilustracjami, rozwiązywać zagadki, zastanawiać się, jak to możliwe i śmiać do łez z anegdot ukazujących życie w kosmosie.
Tim Peake jest brytyjskim lotnikiem i astronautą. W 2016 r. zakończył misję Principia, w ramach której 186 dni spędził w kosmosie. Jako tata dwóch chłopców na co dzień spotyka się z miliardem pytań dotyczących kosmosu. Jako że Tim jest wyjątkowo otwartym człowiekiem - pytania zaczęli zadawać wszyscy. Tim rozumie tę ciekawość i stara się wszystkim zainteresowanym wyczerpująco odpowiadać. Jedne są banalne i powtarzają się co spotkanie, inne są wyjątkowe. Co jędzą astronauci? Jakie noszą zegarki? Czy w kosmosie jest hałas? Jak się w kosmosie korzysta z toalety? Ile lat miał najmłodszy astronauta? Co w kosmosie jest najbardziej obrzydliwe?
Pytania świetne, prawda? Tim postanowił zebrać je wszystkie w książce. W ten sposób powstała rewelacyjna, najlepsza, bezprecedensowa i najbardziej ekstra (to mój Młodszy) książka pt. "Zapytaj Astronautę".
Pytania zostały zebrane w sześć tematycznych grup: Start, szkolenie, życie i praca na stacji kosmicznej, spacery kosmiczne, ziemia i przestrzeń kosmiczna i powrót na ziemię. Autor w bardzo prosty i wyrazisty sposób odpowiada na pytania, starając się młodemu czytelnikowi przybliżyć tajemnice kosmosu. Nie ukrywajmy - ja też czytałam z otwartymi ustami i często byłam zdziwiona przekazywanymi rewelacjami. Ilość ciekawostek zawartych w książce przekracza najśmielsze oczekiwania. Wiecie na przykład, że w Rosji, przed samym startem, tradycją jest obsikanie przez astronautów tylnej opony autobusu? Albo, że ciśnienie wewnątrz skafandra odpowiada ciśnieniu jakie występuje 9 144 m n.p.m.? Takich ciekawostek jest w tej książce całe mnóstwo i zapewniam was że każdy - od 5 - do 105 lat - będzie ją czytał z wypiekami na twarzy. No dobra - wykluczmy z tej grupy astronautów.
W książce jest trochę zdjęć. Niewiele, ale tę niewielką ilość rekompensują obrazki. Uwierzcie - że graficznie można przedstawić bardzo wiele. Jest też sporo ciekawostek ujętych w telegraficznym skrócie. Umieszczone są w ramkach na zasadzie pytanie odpowiedź co daje niesamowity głód wiedzy.
Polecam każdemu, każdemu bez wyjątku. Najbardziej jednak żądnym wiedzy dzieciakom, których marzenia sięgają gwiazd.
A na zakończenie zagadka, którą musiał rozwiązać autor podczas kwalifikacji do szkoły astronautów. Wyobraźcie sobie że macie kostkę która na ściance pod spodem ma kropeczkę, Reszta na rysunku poniżej, a odpowiedź do znalezienia w recenzji.

pokaż więcej

 
2018-05-25 12:35:16
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Książki Agaty Kołakowskiej uwielbiam. Każda z nich jest perełką samą w sobie. "Wszystko co minęło", "We dnie w nocy", "Kolejny rozdział", "Niechciana prawda"..., każda z nich była świetna, nietuzinkowa i chwytająca za serce. Każda z nich stanowiła zaskoczenie. A już "Niechciana prawda" pobiła wszystko. Pamiętam, że długo nie mogłam dojść do siebie po tej lekturze.
"Wyrok na miłość" - jak...
Książki Agaty Kołakowskiej uwielbiam. Każda z nich jest perełką samą w sobie. "Wszystko co minęło", "We dnie w nocy", "Kolejny rozdział", "Niechciana prawda"..., każda z nich była świetna, nietuzinkowa i chwytająca za serce. Każda z nich stanowiła zaskoczenie. A już "Niechciana prawda" pobiła wszystko. Pamiętam, że długo nie mogłam dojść do siebie po tej lekturze.
"Wyrok na miłość" - jak zwykle - był zaskoczeniem. Powieść inna niż wszystkie i to z kilku względów, ale o tym za chwilę.
Deski teatru Variétés są tym, co łączy bohaterów powieści. Nitki powiązań i zależności pomiędzy postaciami związanymi z teatrem, snują się niczym pajęczyna. Dyrektor teatru Igor Niesłony, jest artystą zmuszonym przez życie do pracy w charakterze menadżera. Trudny człowiek, który ma swoje za uszami. Jego przyjaciel Cezary jest aktorem, który musi się zmierzyć ze zdradą najbliższych sobie osób. Adam Mitoraj - z zawodu prawnik, z zamiłowania dramaturg - marzy o tym, aby któregoś dnia zasiąść w fotelu teatralnym jako autor wystawianej sztuki. Marlena Zych jest sprzedawczynią w "Małej czarnej". Pragnie od życia ciszy i tego, aby świat o niej zapomniał. Hubert - starszy Pan z wydatnym brzuszkiem - jest właścicielem fabryki okien. Zakochał się w młodszej o 20 lat kobiecie, która z teatru Variétés czyni kartę przetargową.
Bohaterów jest o wiele więcej. Tabun zapatrzonych w siebie, bezpardonowych kobiet z miłością do pieniędzy i brakiem szacunku do świata, aktorzy z teatru.... ba!, nawet ochroniarz odgrywa niebagatelną rolę. Każdy z bohaterów prowadzi własne życie, które trochę przypadkiem, a trochę świadomie, splata się z losami innych bohaterów.
I to jest właśnie smaczek tej powieści. Wyobraźcie sobie makatkę, która na początku składa się z kilkunastu jednokolorowych pasm. Równe, jednobarwne wstęgi, splecione ze sobą pojedynczymi nitkami. Im dalej idziemy po tym dywanie, tym więcej pasm przenika się nawzajem, aż w końcu powstaje wielobarwna mieszanina kolorów. Taka własnie jest ta powieść i powiem Wam, że obserwacja współzależności, zbiegów okoliczności, przemian i dramatów jest dla czytelnika przepyszną ucztą.
Powieść jest jak życie - czasem zabawna, czasem smutna, miejscami zwyczajna, a miejscami wyjątkowa. Magiczne są dla mnie sceny, których tło stanowi teatr. Nie wiem dlaczego, ale kiedy czytałam o scenografii stanowiącej przekrój budynku, o przygotowaniach aktorów do spektaklu, ogarniało mnie przekonanie, że złapałam Pana Boga za nogi i mogę zajrzeć w niedostępny dla mnie do tej pory świat.
Żeby nie było za słodko dodam, że jest też wątek, który mnie drażni. Weronika, będąca narzeczoną Huberta, działa na mnie jak płachta na byka, a jej nabzdyczone przyjaciółeczki są dla mnie nie do przyjęcia. Ale może właśnie o to autorce chodziło? O ten przeskok z tajemniczego teatru do pustego świata kobiecej próżności...
Rewelacyjna mozaika ludzkich uczuć, marzeń i pragnień. Polecam każdemu, kto lubi literaturę lekką, ale wymagającą od czytelnika uwagi. Szkoda, że tytuł z zasady szufladkuje powieść jako literaturę "babską", bo przecież nie do końca tak jest.
Na zakończenie dodam, że po raz pierwszy żałowałam, że czytam książkę na czytniku. Już po lekturze dowiedziałam się, że do papierowej wersji została dodana płyta z utworami skomponowanymi z myślą o książce. Piosenki nagrano w studio u Leszka Możdżera we Wrocławiu. Utwory "Wilda wody" i "Wyrok na miłość" śpiewa aktorka Teatru Muzycznego Ewa Szlempo.
To dopiero musi być uczta!

pokaż więcej

 
2018-05-18 14:02:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Seria: Young

Książki dla młodzieży czytać lubię i to nawet bardzo. Pewnie to kwestia tego, że moja Starsza ma już tych -naście lat i lubię jej co ciekawsze pozycje podsuwać pod nos. "Jej wysokość P." podsunęłam, wręcz wepchnęłam do ręki i stwierdziłam: Masz przeczytać! :-) Dlaczego? Dlatego, że moje dziecię ma kompleks niskiego wzrostu. Liczy sobie 160 cm wzrostu i nie rozumie, że to naprawdę nie jest... Książki dla młodzieży czytać lubię i to nawet bardzo. Pewnie to kwestia tego, że moja Starsza ma już tych -naście lat i lubię jej co ciekawsze pozycje podsuwać pod nos. "Jej wysokość P." podsunęłam, wręcz wepchnęłam do ręki i stwierdziłam: Masz przeczytać! :-) Dlaczego? Dlatego, że moje dziecię ma kompleks niskiego wzrostu. Liczy sobie 160 cm wzrostu i nie rozumie, że to naprawdę nie jest żadna tragedia. Poza tym nastolatki lubią książki o miłości, Starsza w tej kwestii nie jest wyjątkiem. :-) Teraz jest w trakcie lektury. Reakcja ? Cóż, zobaczymy...
Główna bohaterka - Peyton - ma siedemnaście lat, 184 cm wzrostu i masę kompleksów na tym punkcie. Jako osoba zakompleksiona oczywiście garbi się na potęgę i jest dość niezgrabna, czym naraża się na ciągłe docinki ze strony rówieśników. Ma trudności z kupieniem sobie pasujących ubrań czy też butów, nie mówiąc już o kostiumie kąpielowym. Ciągle słyszy, że jest brzydka i nieatrakcyjna przez co ma spore trudności w kontaktach z rówieśnikami. Owszem, ma jedną oddaną przyjaciółkę, ale już o męskiej sympatii może tylko pomarzyć. Pewnego dnia Peyton, skuszona możliwością otrzymania niebagatelnej kwoty 800 dolarów, podejmuje zakład. Dostanie te pieniądze pod warunkiem że uda jej się poderwać chłopaka wyższego od siebie. Miernikiem wygranej są trzy randki i bal maturalny spędzony z chłopcem mającym 185 lub więcej centymetrów wzrostu.
Cała powieść jest obserwacją motyla. Czytelnik może śledzić dojrzewanie wewnętrzne naszej bohaterki, obserwować, jak z brzydkiego kaczątka zamienia się w łabędzia. Kiedy Peyton odkrywa swoją pasję i talent odkrywa również, że to jak wygląda i jak ją odbierają ludzie, zależy w dużej mierze od niej samej. Z biednej zakompleksione panienki na początku powieści Peyton przeradza się w pewną siebie i swoich talentów dziewczynę... i to zakochaną dziewczynę!

Kompleksy kompleksami ale - jak to w bajkach bywa - musi być wątek miłosny. I jest - bardzo delikatny i subtelny, taki w sam raz. Miłości i erotyki jest dokładnie tyle ile potrzeba, aby nastolatki czytały z wypiekami na twarzy. Wątek ten jest jednak na tyle delikatny, że pozostaje gdzieś w tle, nie dominując fabuły książki.
"Jej wysokość P" można odebrać troszkę jako fabularny podręcznik dla nastolatek traktujący o tym, jak radzić sobie z kompleksami i jak budować wiarę w siebie i swoje umiejętności. To powieść bardzo pozytywna i mająca dobry wydźwięk emocjonalny w czytelniku. Czytając ją miałam wrażenie, że autorka (która nomen omen jest psychologiem) przekazuje czytelnikowi podprogowy przekaz: Jesteś najlepsza! Uwierz w siebie! Taki przekaz w połączeniu ze sporą dawką humoru daje nam naprawdę ciekawą lekturę bardzo sympatyczną w odbiorze. I ta afera cyckowa... :-)

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1040 423 2995
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (80)

Ulubieni autorzy (11)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (4)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd