Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Kinga_recenzuje 
ksiazki-bez-tajemnic.blogspot.com
Zapalona książkocholiczka czytająca w każdej wolnej chwili. Uwielbia Cassandrę Clare i Sarę J. Mass. Przygodę z czytaniem rozpoczęła już jakiś czas temu. Niedawno założyła bloga z recenzjami książek - Książki Bez Tajmnic. Jak na razie szału nie ma ale powoli zmierza do przodu. Należy do wielu fandomów jednak jej ulubionym są Nocni Łowcy ♥
kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 1 ksiązkę i 8 cytatów, ostatnio widziana 1 dzień temu
Teraz czytam
  • The Summer Remains
    The Summer Remains
    Autor:
    Twenty-four-year-old Summer Johnson knows two things. The first is that due to a quickly worsening medical condition, she faces a risky surgery in three months’ time that may or may not end in her d...
    czytelników: 18 | opinie: 2 | ocena: 6,75 (4 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-05-22 18:05:02
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Serie, sagi i cykle
 
2017-05-18 21:20:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017

Od jakiegoś czasu, n rynku wydawniczym panuje moda na różnego rodzaju powieści, których bohaterowie borykają się z różnymi problemami zdrowotnymi. Czy to fizycznymi, czy też psychicznymi. Bardzo mnie ciągnie do tego typu książek, więc kiedy tylko nadarzyła się taka okazja, sięgnęłam po debiut literacki pana Lindstorma i ani trochę nie żałuję.

Początkowo miałam obawy, czy autor poradzi sobie z...
Od jakiegoś czasu, n rynku wydawniczym panuje moda na różnego rodzaju powieści, których bohaterowie borykają się z różnymi problemami zdrowotnymi. Czy to fizycznymi, czy też psychicznymi. Bardzo mnie ciągnie do tego typu książek, więc kiedy tylko nadarzyła się taka okazja, sięgnęłam po debiut literacki pana Lindstorma i ani trochę nie żałuję.

Początkowo miałam obawy, czy autor poradzi sobie z opisaniem świata i życia osoby niewidomej, jednak szybko okazało się, że nie były one słuszne.

Główna bohaterka ma dość ciężki charakter, przez co momentami mnie irytowała, jednak w ogólnym rozrachunku bardzo ją polubiłam. Co więcej: poczułam dla niej podziw. Parker jest niewidoma, jednak nie uznaje swojego kalectwa za koniec świata. Każdego dnia dzielnie idzie przez życie z podniesioną głową i daje dowody na to, że jest wyjątkowo silną osobą. Przeszła wiele. Dotknęły ją śmierć, zdrada i kalectwo, a mimo to wciąż zachowuje pogodę ducha i nie czeka na księcia na białym koniu, który pomoże jej przetrwać ten trudny czas. Nie. Dziewczyna doskonale sobie radzi, jest wyjątkowo inteligentna i zorganizowana. I zazwyczaj mówi to, co myśli, przez co właśnie może być ciężko ją polubić. Nie mniej jednak mi zaimponowała.

W książce zostaje poruszone wiele problemów i pojawiają się różne wątki poboczne. Nie jest ich wiele, dzięki czemu akcja nie pędzi na łeb, na szyję, więc możemy powoli delektować się lekturą. Bohaterowie drugoplanowi są niemal idealnym dopełnieniem całości, ich zachowanie sprawia, że są cudownymi przyjaciółmi, których można tylko pozazdrościć. Styl autora jest prosty, a język, jakim została napisana książka doskonale trafia do swojej grupy docelowej - młodzieży. I nie tylko. Podczas lektury odniosłam wrażenie, że każde z nas, niezależnie od tego, w jakim jest wieku, może wynieść z niej coś dla siebie. Warto wspomnieć, że nie ma tutaj większości stereotypów, jakich jest pełno w dzisiejszej literaturze Young Adult, przez co książka może być miłą odmianą. Nie ma wyidealizowanych postaci, mega przystojnych, napakowanych bad boyów... książka jest po prostu inna. Bardziej prawdziwa.

Jedynym, do czego mogę się doczepić, jest fakt, iż według opisu miał pojawić się tutaj sekret, który sprawi, że wszystko okaże się być inne, niż się spodziewaliśmy. Ja jednak tego tak nie odczułam, co więcej, rozczarowałam się nieco, gdyż odniosłam wrażenie, że autor poszedł na łatwiznę - sekret nie okazał się tak szokujący, jak można było się tego spodziewać.

PODSUMOWUJĄC:

Historia przedstawiona w tej powieści jest na swój sposób wyjątkowa. Autor pokazuje świat nastolatków od innej, bardziej realnej strony, a całość niejednokrotnie wzruszała i ściskała za gardło. Nie jest wymagająca, a może nauczyć nas bardziej doceniać to, co mamy. Bardzo udany debiut i jeśli tylko nadarzy się okazja, na pewno sięgnę po kolejne książki tego autora.

pokaż więcej

 
2017-05-03 14:28:53
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Fantasy
Cykl: Wojny żywiołów (tom 1.1)

Już od pierwszych stron wiele się dzieje. Akcja toczy się tak szybko, odniosłam wrażenie, jakbym zaczęła czytać książkę od środka, a nie od początku, przez co strasznie ciężko było mi się wbić. Przez pierwsze 200, lub nawet 300 stron non stop przeskakiwaliśmy z perspektywy jednego bohatera, do drugiego, przez co to zdezorientowanie tylko się powiększało. Nie raz nie wiedziałam, co właściwie... Już od pierwszych stron wiele się dzieje. Akcja toczy się tak szybko, odniosłam wrażenie, jakbym zaczęła czytać książkę od środka, a nie od początku, przez co strasznie ciężko było mi się wbić. Przez pierwsze 200, lub nawet 300 stron non stop przeskakiwaliśmy z perspektywy jednego bohatera, do drugiego, przez co to zdezorientowanie tylko się powiększało. Nie raz nie wiedziałam, co właściwie stało się z danym bohaterem ileś stron temu i musiałam się wracać, by wreszcie odnaleźć jego perspektywę i skojarzyć fakty. Strasznie mi to przeszkadzało, przez co coraz bardziej traciłam zapał do lektury i zamiast się cieszyć, niejednokrotnie odczuwałam irytację.

Już na samym początku, jeszcze nim przeczytamy prolog, znajdujemy spis postaci, który swoją drogą wprowadza zawroty głowy. Ponad cztery strony bohaterów - imion, nazwisk i takiej najważniejszej charakteryzacji w jednym zdaniu. Pierwsza myśl? To jakiś żart, czy cuś? Potem oczywiście dowiadujemy się kto jest kim, które postaci są ważne, a które pojawiają się sporadycznie, lub zostają tylko i wyłącznie wspomniane (zwłaszcza po śmierci). Autor wprowadził wpis WSZYSTKICH bohaterów, jacy kiedykolwiek pojawili się w tej części, więc było ich sporo, jednak potem okazało się, że nie taki diabeł straszny - tylko jakiś ułamek z nich posiadał swoje własne perspektywy. Jednak będąc szczerą, trochę się wystraszyłam, bo pierwsze wrażenie bardzo przytłacza.

Wielu spośród wymienionych na samym początku bohaterów miało tutaj swoje własne wątki. Czy to pojedyncze, czy też mnogie - jako cała grupa. Poboczne, główne, jakieś dodatkowe, czy też retrospekcje, rozmyślania, plany... Tego wszystkiego było dużo, zaryzykowałabym stwierdzenie, że nawet bardzo dużo, a przeskoki od jednego, do drugiego wątku stosunkowo krótkie, więc jeśli ktoś (np. ja) nie lubi czegoś takiego, woli dłużej zagłębiać się w daną akcję, może mieć z tym problemy. Domyślam się, iż celem tego zabiegu było wprowadzenie większej dynamiki akcji, jednak jak dla mnie ten pomysł nie wypalił. Co więcej: przytłaczał. Co jeszcze więcej: chwilami wprowadzał taki zamęt, że, tak jak już wspominałam - nie obyło się bez zaglądania wstecz.

Kolejnym punktem, o którym chciałabym wspomnieć jest sposób wydania książki. Nie wiem jak to jest z Wami, ale ja widząc małą czcionkę i małe marginesy od razu tracę część zapału do lektury. Choćby ze względu na to, że WIEM, że będzie mi się ciężko czytało coś takiego. Oczywiście nie mówię, że książka od razu powinna mieć litery wielkie jak w czytankach dla przedszkolaków (takie coś też mi przeszkadza), ale trochę większa czcionka w cale by mi nie przeszkodziła. Rozumiem, że miało to optycznie zmniejszyć objętość książki i ok, niech będzie. Chodzi mi po prostu o ogólne wrażenie: strony wydawały się ciągnąć i oczy dość szybko się męczyły (a mój wzrok na szczęście jest bez zarzutów... odpukać w niemalowane :P).

A teraz kolejna rzecz, do której chciałabym się doczepić. A mianowicie stylizacja językowa. Były takie momenty, kiedy autor przenosił nas do perspektywy, której bohaterowie mówili swoim własnym dialektem. A konkretnie do akcji dziejącej się na ziemiach Khartanu. Cały mig polegał na tym, że wyrazy i wypowiedzi zostały stylizowane poprzez wprowadzanie takich zmian jak np. w wypadku słowa "się" zmiana na "siem", "możemy" na "możem", "zrezygnują" na "zrezygnujom" i innych tego typu kombinacji. Całość przypominała typowe błędy językowe, lub gwarę starszych osób, jaką zdarza się słyszeć na wsiach, jednak czytanie tego na dłuższą metę... no strasznie, ale to strasznie mnie denerwowało. Nie raz miałam ochotę rzucić książkę w kąt i skończyć naszą przygodę. Jak widać - pomysł ani trochę mi się nie spodobał. Albo nie, wróć. Pomysł na stylizację, by łatwiej przenieść czytelnika w realia tego świata był dobry, jednak gorzej z jego wykonaniem. Rozumiem zamysł, rozumiem, że to stylizacja, jednak po prostu ona do mnie nie przemawia. Koniec, kropka. Komuś może się spodobać, mi nie i tyle w temacie.

Jednym z plusów tej powieści był wątek Szarych Płaszczy i uzupełniających go artefaktów. Tutaj bardziej skupiałam się na tym, co czytam i naprawdę ciekawił mnie dalszy rozwój wydarzeń... do czasu, aż nie nastąpił kolejny przeskok, do punktu widzenia którejś z pobocznych postaci. Do tego rozdziały pisane z perspektywy Agraiela - maga, który pokrótce miał na pieńku z Imperium - były znacznie ciekawsze niż reszta. Jak dla mnie mogłyby pozostać tylko one i wcale bym nie płakała z tego powodu. Tylko rozdziały im (Szarym Płaszczom i Agraielowi) poświęcone czytało mi się z jakimkolwiek napięciem, reszta była po prostu neutralna, bez znaczenia, lub nawet irytująca.

Pomysł na fabułę również był ciekawy, jednak na samym pomyśle się skończyło, gdyż, jak dla mnie - wszystko zepsuły wątki poboczne, które mimo pewnego powiązania, przeszkadzały mi w lekturze. Zapewne miły wprowadzać większą dynamikę, sprawić, by czytelnik zagłębiał się w lekturze z jeszcze większym zapałem, jednak w moim wypadku działały całkiem odwrotnie. Zwłaszcza te pisane gwarą. Gdyby choć część z nich została wycięta, czytałabym książkę z dużo większą przyjemnością, a tak... pozostaje mi tylko cieszyć się z tych kilku stron, gdzie naprawdę czekałam na dalszy rozwój akcji.

PODSUMOWUJĄC

Jak już mówiłam - skończyło się tylko na intrygującym pomyśle na fabułę i moich oczekiwaniach. Książka nie wciągnęła mnie tak, jak na to liczyłam i pozostało tylko rozczarowanie.

Nie uratowały jej dwa ciekawe wątki, ponieważ ginęły pośród mniej interesującej, lub nawet denerwującej reszty. Wprowadzone w niej stylizacje językowe nie spodobały mi się i irytowały. Styl autora nie przypadł mi do gustu, nie raz miałam ochotę odłożyć książkę i już nigdy więcej do niej nie wracać... No ogólnie zostałam rozczarowana. Komuś to wszystko może się spodobać, być może fanom high fantasy, jednak na pewno nie mnie i kończąc już moje wywody stwierdzam, że nie mam ochoty na ciąg dalszy. I to by było w sumie na tyle.

pokaż więcej

 
2017-04-30 15:46:50
Dodała książkę na półkę:
Cykl: Rodzina Dollangangerów (tom 3)
 
2017-04-30 15:46:29
Dodała książkę na półkę:
Cykl: Rodzina Dollangangerów (tom 2)
 
Moja biblioteczka
419 124 581
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (18)

Ulubieni autorzy (6)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (129)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd