denudatio_pulpae 
filmweb.pl/user/suslek
Dentystka-sadystka :) W czasie wolnym od pracy namiętna czytelniczka, szczególnie thrillerów i horrorów :D:D Brrrrrrrr (: Prywatnie właścicielka dwóch kotek, które również uwielbiają książki...to ich ulubione poduszki do spania :) ____________________________________________________ ==> Nie wysyłam zaproszeń do grona znajomych, jak się okazało - nigdy nie wiadomo kogo to może urazić. Osoby, które chcą mnie zaprosić - proszę bardzo, ale najbardziej liczę tu na porcję nowych opinii, więc jeżeli nie tworzysz własnych - dodaj mnie do obserwowanych. Moja duża liczba znajomych i tak wzbudza kontrowersje, więc jak najbardziej polecam opcję "obserwuj", do tego jeszcze nikt się nie zdążył przyczepić :) <== ____________________________________________________ Okrutnie drażni mnie wciskanie swoich blogów na siłę, jak widzę w opinii "więcej na [...]", albo "całość opinii na [...]" to mnie skręca, a jak ktoś zaczyna od tego swoją opinię, to mam ochotę mordować. Jakbym miała czas i ochotę, to bym czytała blogi z własnej woli. Takie informacje w opiniach tylko mnie wkurzają, a już na pewno nie zachęcają do odwiedzenia czyjegoś bloga. Poza tym nie mam zamiaru być dawcą plusów służącym do wypromowania czyjejś opinii z reklamą swojego blogaska - jak komuś się to nie podoba, to proszę usunąć mnie z grona swoich znajomych. ____________________________________________________ Trochę mi głupio mądrzyć się na temat książek historycznych, biorąc pod uwagę fakt, że nie posiadam absolutnie żadnego wykształcenia w tym kierunku (wieczne powtarzanie starożytności przez cykl edukacji nie uznajemy za wiarygodne kompetencje). Mimo wszystko lubię czytać o historii, a jako człowiek przekorny, czasami nie zgadzam się z autorami. Wszystkie opinie na temat książek związanych z historią, które ośmieliłam się opublikować, proszę traktować z przymrużeniem oka, w razie rażących błędów proszę o pastwienie się nade mną w prywatnej wiadomości. :) ____________________________________________________ "Najmądrzejszy według mnie jest ten, kto choć raz na miesiąc sam siebie nazwie durniem - umiejętność dziś niespotykana". "Quot libros, quam breve tempus".
kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 2 cytaty, ostatnio widziana 44 minuty temu
Teraz czytam
  • Samotnia I
    Samotnia I
    Autor:
    Wielu – wśród nich Vladimir Nabokov i G.K. Chesterton – określa „Samotnię” najlepszą i najbardziej dojrzałą powieścią Charlesa Dickensa, a Stephen King zalicza ją do swoich dziesięciu ulubionych książ...
    czytelników: 1844 | opinie: 30 | ocena: 7,89 (141 głosów) | inne wydania: 5

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-12 15:22:33

"To poruszająca do głębi opowieść o niełatwym życiu prostego chłopaka w XIX-wiecznej Anglii od narodzin aż do wieku dojrzałego.
Bezpieczeństwo i ciepło rodzinnego domu młodego Dawida zostaje zburzone z chwilą powtórnego wyjścia jego matki za mąż. Od tego czasu dorastanie bohatera naznaczone jest przemocą, biedą i samotnością".

Jasne. Naznaczone "samotnością" jakieś 40 stron, bo później...
"To poruszająca do głębi opowieść o niełatwym życiu prostego chłopaka w XIX-wiecznej Anglii od narodzin aż do wieku dojrzałego.
Bezpieczeństwo i ciepło rodzinnego domu młodego Dawida zostaje zburzone z chwilą powtórnego wyjścia jego matki za mąż. Od tego czasu dorastanie bohatera naznaczone jest przemocą, biedą i samotnością".

Jasne. Naznaczone "samotnością" jakieś 40 stron, bo później poznaje swoich szkolnych kumpli, a "biedą" kolejne 40, bo jak już trafi pod opiekę bogatej ciotki, to żadna większa krzywda mu się nie stanie.

Współczuję głównemu bohaterowi straty ojca i matki, ale to jeszcze nie największa tragedia, jaka mogła go w życiu spotkać, bo nie każdy żyjący rodzic jest dla swojego dziecka wzorem i oparciem. Współczuję mu również, że musiał iść jako dziecko do pracy żeby zarabiać na życie, ale mnie od dziecka uczono pracy fizycznej i żadna krzywda mi się nie stała. Chociaż i tak "najlepsze" cierpienia zaczynają się później:

"Rozkosz to była nie lada posiadać własny kącik i wiedzieć, że jak Robinson Crusoe ze swą fortecą, tak i ja, raz drzwi zamknąwszy, byłem nietykalny.
Rozkosz to była, idąc przez miasto, czuć w kieszeni klucze od własnego mieszkania i wiedzieć, że mogę zaprosić każdego, kto mi się podoba, nie oglądając się na nikogo, własnych tylko radząc się chęci".

Faktycznie, straszliwie ciężkie trudy musiał znosić nasz bohater! Mieszkanie wynajęła mu ciotka, w cenie wynajmu gospodyni domu otoczyła chłopaka matczyną troską zapewniając wikt i opierunek, doprawdy koszmarne warunki! Jak dobrze, że teraz mamy lepiej, musiałam tylko w wieku 19 lat uwiązać się kredytem studenckim, żeby móc mieszkać w pięć osób w dwupokojowym mieszkaniu! No luksusy takie, że ho ho! Ale brzdęk kluczy był, tylko zapraszać kogo mi się podoba było ciężko, bo współlokatorzy bykiem patrzyli na odwiedziny.

Serio? Chłopakowi się wszystko w życiu ułożyło jak po maśle, nawet pierwsza i dość nieprzydatna żona, postanowiła zwyczajnie umrzeć i odstąpić miejsce tej bardziej ogarniętej. A zapomniałam, "przyjaciel" go oszukał, bo okazał się być złym człowiekiem (pomijam fakt, że można się było tego domyślić zaraz po poznaniu jegomościa, ale Dawid nie był chyba zbyt rozgarnięty).

Chyba jestem zbyt cyniczna na te bajeczki.

pokaż więcej

 
2018-11-04 19:39:17

"Sentymentalizm, melodramatyczność, patos nie rażą nas, kiedy jesteśmy osobami dramatu, drażnią tylko wtedy, kiedy zajmujemy pozycję widza".

Po przeczytaniu kolejnej książki Dickensa przyznaję Annie Przedpełskiej-Trzeciakowskiej całkowitą rację. Karol Dickens miał ciężkie dzieciństwo, a obraz tego trudnego okresu w jego życiu niejednokrotnie możemy odnaleźć w jego książkach. Problem jednak w...
"Sentymentalizm, melodramatyczność, patos nie rażą nas, kiedy jesteśmy osobami dramatu, drażnią tylko wtedy, kiedy zajmujemy pozycję widza".

Po przeczytaniu kolejnej książki Dickensa przyznaję Annie Przedpełskiej-Trzeciakowskiej całkowitą rację. Karol Dickens miał ciężkie dzieciństwo, a obraz tego trudnego okresu w jego życiu niejednokrotnie możemy odnaleźć w jego książkach. Problem jednak w tym, że jak dla mnie to chyba trochę za dużo tego dramatyzmu, a każda kolejna książka autora utwierdza mnie w przekonaniu, że wielką miłośniczką twórczości tego angielskiego powieściopisarza niestety nie zostanę.

Inspiracją dla postaci Nell była Mary Hogarth, a że dziewczyna później starości nie dożyła, to i bohaterka "Magazynu osobliwości", mimo nalegań czytelników, nie została przez Dickensa oszczędzona. A reszta książki? Społeczno-obyczajowe pitu pitu, którego podobnie jak w "Klubie Pickwicka" nie byłam w stanie udźwignąć. Pewnie niegrzeczne jest niedocenianie talentów tego angielskiego klasyka, ale nic na to nie poradzę.

pokaż więcej

 
2018-11-01 16:00:36

Roman Karst we wstępie do mojego wydania " Nicholasa Nickleby" zasugerował mi, iż książka ta podejmie problem fatalnego systemu szkolnictwa w Anglii w czasach Dickensa. Od biedy mogę przyznać, iż sam początek tego tematu dotyczył, czyli mniej więcej pierwsze dwieście stron. Problem w tym, że książka ma stron ponad tysiąc, a szczerze mówiąc sprawa szkoły pana Squeersa była w tym wszystkim dla... Roman Karst we wstępie do mojego wydania " Nicholasa Nickleby" zasugerował mi, iż książka ta podejmie problem fatalnego systemu szkolnictwa w Anglii w czasach Dickensa. Od biedy mogę przyznać, iż sam początek tego tematu dotyczył, czyli mniej więcej pierwsze dwieście stron. Problem w tym, że książka ma stron ponad tysiąc, a szczerze mówiąc sprawa szkoły pana Squeersa była w tym wszystkim dla mnie najciekawsza. Cóż więc się działo przez pozostałe osiemset stronic?

Otóż działo się wiele, bo o ile mam pewne zarzuty wobec morału płynącego z treści, to braku atrakcji w książce autorowi zarzucić nie można. Będą spiski, bijatyki, dramaty i awantury, nawet romanse się znajdą.

A jaki morał można wyciągnąć z tych dwóch tomiszczy? Receptą na sukces i szczęście w życiu jest - posiadać bogatych przyjaciół/krewnych (niepotrzebne skreślić), bogato się ożenić/wyjść za mąż, ewentualnie odnaleźć korzystny testament lub umrzeć na suchoty w wieku lat nastu, wtedy na pewno nie spotka nas już nic gorszego. Zawsze może też okazać się, że nie jesteśmy jednak biednym sierotą, ale dziedzicem fortuny, ale wtedy trzeba uważać na zazdrosnych krewnych - pamiętacie Oliwera Twista?

Książka jest moim zdaniem stanowczo zbyt rozbudowana i to w negatywny sposób, który po prostu męczy. Może zabrzmię teraz obrazoburczo, ale po przeczytaniu książki obejrzałam film animowany z 1985 roku i uważam, że w 1h 12 min zostało zawarte to, co stanowi wartość tej powieści.

pokaż więcej

 
2018-10-21 14:47:13

"Faktem jest, że ciężko było nakłonić Oliwera, by podjął trud oddychania - trud istotnie poważny, lecz będący zwyczajowo nieodzownym warunkiem naszego lekkiego skądinąd życia. Przez pewien czas dusząc się leżał na materacyku i ważył się pomiędzy tym światem a tamtym, przy czym równowaga była raczej zachwiana: szala przechylała się zdecydowanie na stronę tego drugiego. Otóż gdyby w owym krótkim... "Faktem jest, że ciężko było nakłonić Oliwera, by podjął trud oddychania - trud istotnie poważny, lecz będący zwyczajowo nieodzownym warunkiem naszego lekkiego skądinąd życia. Przez pewien czas dusząc się leżał na materacyku i ważył się pomiędzy tym światem a tamtym, przy czym równowaga była raczej zachwiana: szala przechylała się zdecydowanie na stronę tego drugiego. Otóż gdyby w owym krótkim okresie otaczały Oliwera troskliwe babcie, niespokojne ciotki, doświadczone pielęgniarki i wielce uczeni lekarze, byłby nieuchronnie i niewątpliwie utracił życie w mgnieniu oka. Ponieważ jednak nikt się nim nie zajmował prócz starej nędzarki, nieco zamroczonej większą niż zazwyczaj porcją piwa, i lekarza gminnego, który z urzędu załatwiał tego rodzaju sprawy, Oliwer i Natura sami rozstrzygnęli kwestię pomiędzy sobą".

W takich okolicznościach przyszedł na świat chłopiec, którego nazwano Oliwer Twist. Los jednak nie był dla niego łaskawy i uczynił go na stracie biednym sierotą. Jedyne, czego mu w życiu nie zabrakło, to przygód i awantur.

Karol Dickens sam jako dziecko musiał zarabiać na życie w fabryce, więc temat młodocianych nędzarzy był mu znany, a autor często poruszał tematykę problemów społecznych w swoich utworach. Powieść powstawała w latach 1837-1838, czyli w okresie, w którym obowiązywało już Prawo Ubogich, uchwalone w 1834 roku. Było to prawo surowe, zmniejszające do minimum zasiłki, w zamian zaś proponujące pracę w specjalnych zakładach. Domy pracy nie były miejscami przyjemnymi, może nawet gorszymi od więzień za długi.

Historia Oliwera Twista przeniesie nas do brudnych londyńskich zaułków pełnych małych rzezimieszków i groźnych przestępców, ale znajdzie się również miejsce dla humoru i zabawnych momentów. Tematyka w naszych czasach raczej nieaktualna, ale czytanie nie było dla mnie męczące.

pokaż więcej

 
2018-10-15 19:26:21

Charles Dickens oczywiście jest mi znany. "Opowieść wigilijna" była moją lekturą szkolną, "Przygody Oliwera Twista" przeczytałam jeszcze jako nastolatka, ale "Klub Pickwicka" mnie wykończył. Za pierwszym razem poległam około setnej strony, ale należę do osób upartych, po 10 latach ponowiłam zmagania licząc na to, że dorosłam już do tej książki. Niestety, w okolicy końca pierwszego tomu... Charles Dickens oczywiście jest mi znany. "Opowieść wigilijna" była moją lekturą szkolną, "Przygody Oliwera Twista" przeczytałam jeszcze jako nastolatka, ale "Klub Pickwicka" mnie wykończył. Za pierwszym razem poległam około setnej strony, ale należę do osób upartych, po 10 latach ponowiłam zmagania licząc na to, że dorosłam już do tej książki. Niestety, w okolicy końca pierwszego tomu porzuciłam nadzieję, że ta historia mnie pochłonie.

Ja się na tym nie znam, nie bierzcie sobie mojej opinii do serca, ale to "arcydzieło humoru" przytłoczyło mnie. Za dużo dla mnie tego wszystkiego było, nie potrafiłam zmusić się do skupienia uwagi na tych wszystkich historyjkach, a perypetie przeżywane przez głównych bohaterów częściej zwyczajnie mnie nudziły, chociaż muszę uczciwie przyznać, że kilka z nich miało wzruszające momenty. Tyle, że to nie wystarczyło.

To nie jest tak, że ja nie lubię staroci, wręcz przeciwnie - uwielbiam. Z autorem też nie miałam wcześniej problemu. "Klub Pickwicka" po prostu do mnie nie przemawia. Sprawdzę jednak jak sprawa się ma z innymi dziełami autora.

pokaż więcej

 
2018-10-12 17:12:27

Książka zawiera cztery nowele pt.: Kwitnienie dziwnej orchidei, Gwiazda, Ćma oraz Sen o Armageddonie.

Herbert George Wells próbował mnie przestraszyć w inny sposób, niż większość autorów, których książki ostatnio wybierałam. Miło było poczytać o czymś innym niż duchy, nawet jeżeli lubię ghost stories. W ciekawym wstępie można przeczytać o różnych aspektach grozy w tych opowiadaniach: będzie...
Książka zawiera cztery nowele pt.: Kwitnienie dziwnej orchidei, Gwiazda, Ćma oraz Sen o Armageddonie.

Herbert George Wells próbował mnie przestraszyć w inny sposób, niż większość autorów, których książki ostatnio wybierałam. Miło było poczytać o czymś innym niż duchy, nawet jeżeli lubię ghost stories. W ciekawym wstępie można przeczytać o różnych aspektach grozy w tych opowiadaniach: będzie groza biologiczna, kosmiczna, psychologiczna i na koniec społeczno-militarna.

Najbardziej spodobały mi się trzy pierwsze opowiadania, a za najlepsze uważam to pt. "Ćma". Bardzo ciekawe ujęcie środowiska naukowego i czasami dość brutalnych metod w nim stosowanych, a poza tym wydaje mi się, że opowiadanie to można interpretować w wieloraki sposób.

pokaż więcej

 
2018-10-06 18:26:55

"Cała wiedza, jaką już zdobyliśmy przez kilkadziesiąt pokoleń od chwili narodzenia się nauki, jest jak mała garstka kamyków, zebranych na pobrzeżu niezmierzonego morza. Przed nami leży wiedza, nieskończona, niezgłębiona i możemy czerpać bez końca, a czerpiąc - rosnąć. Rośniemy w potęgę, rośniemy w odwagę. [...]
Wasz świat w porównaniu z naszym jest światem niepojętnych, zatwardziałych dusz,...
"Cała wiedza, jaką już zdobyliśmy przez kilkadziesiąt pokoleń od chwili narodzenia się nauki, jest jak mała garstka kamyków, zebranych na pobrzeżu niezmierzonego morza. Przed nami leży wiedza, nieskończona, niezgłębiona i możemy czerpać bez końca, a czerpiąc - rosnąć. Rośniemy w potęgę, rośniemy w odwagę. [...]
Wasz świat w porównaniu z naszym jest światem niepojętnych, zatwardziałych dusz, koślawych, gnuśnych tradycyj, nienawiści, zniewag i tym podobnych, nie dających się zapomnieć rzeczy".

W wyniku pewnego niefortunnego zbiegu okoliczności, utworzone zostaje połączenie między Ziemią a Utopią. Grupka bohaterów przekracza granice krainy, która okazuje się być zupełnie innym otoczeniem niż to, które jest im znane.

Herbert George Wells tym razem zajął się tematem utopijnej wizji przyszłości naszego świata. Ludzie żyją w harmonii, nie ma już chorób, wytępiono zwierzęta, które były niepożyteczne, nikt nie posługuje się pieniądzem. W to uporządkowane środowisko wkraczają Ziemianie, a efekt tej ingerencji jest dość zaskakujący. Chociaż może właśnie zupełnie przewidywalny? Zależy jakie się ma zdanie o ludzkości.

"Z ust ojca Amertona wyrwał się stłumiony okrzyk przerażenia. Od pewnego czasu lękał się, że rzeczy tak się właśnie przedstawiały. Uczuł się dotknięty w swych zasadach moralnych.
- I wy ośmielacie się regulować przyrost ludności? Kontrolować liczbę urodzeń? I wasze kobiety zgadzają się rodzić dzieci w miarę potrzeby lub się od tego wstrzymywać?
- Naturalnie - odrzekł Urthred - Dlaczegóż by nie?
- Obawiałem się tego - rzekł ojciec Amerton i, pochyliwszy się ku przodowi z twarzą ukrytą w rękach zamruczał - Czułem to w tej atmosferze! Ludzka obora zarodowa! Wzdraganie się przed stwarzaniem dusz! O przewrotności człowiecza! Och, mój Boże!".

Minęło już prawie sto lat od wydania tej książki, a niektórzy dalej przejawiają ten sam prokreacyjny obłęd :)

pokaż więcej

 
2018-10-02 19:37:21

"Człowiek badający naturę staje się równie bezlitosny jak ona".

Gdzieś na odległej od siedzib ludzkich wyspie, doktor Moreau prowadzi swoje badania. Edward Prendick trafił w to miejsce zupełnym przypadkiem i raczej nie był przygotowany na to, co go tam czekało. Może jednak statek, który uratował rozbitka, nie był jego ratunkiem?

Nauka wymaga ofiar. Pozostają jednak pytania, na ile badacz...
"Człowiek badający naturę staje się równie bezlitosny jak ona".

Gdzieś na odległej od siedzib ludzkich wyspie, doktor Moreau prowadzi swoje badania. Edward Prendick trafił w to miejsce zupełnym przypadkiem i raczej nie był przygotowany na to, co go tam czekało. Może jednak statek, który uratował rozbitka, nie był jego ratunkiem?

Nauka wymaga ofiar. Pozostają jednak pytania, na ile badacz może sobie pozwolić w imię swoich teorii i kiedy przekroczona zostaje granica oddzielająca badania od nieetycznych eksperymentów. "Wyspa doktora Moreau" porusza te i wiele innych, równie zajmujących tematów. Co decyduje o naszym człowieczeństwie, jak wielki wpływ na zachowanie ma instynkt, w jaki sposób tworzy się społeczeństwo i jak jednostki odnoszą się do ustanowionych w nim praw - dla mnie te aspekty były najważniejsze, ale pewnie można wyciągnąć z tej historii wiele więcej.

Mimo niewielkiej objętości książka ta zrobiła na mnie spore wrażenie.

pokaż więcej

 
2018-09-30 13:41:36

"On, o ile wiem — rozprawialiśmy bowiem o tym długo przed wykończeniem wehikułu czasu — czynił mniej pocieszające przypuszczenia o postępie ludzkości i we wznoszeniu się cywilizacji widział tylko rosnącą górę głupstw i błędów, która musi kiedyś runąć miażdżąc tych, co ją wznosili. Jeżeli nawet tak jest istotnie, to powinniśmy jednakże żyć tak, jak gdyby było inaczej. Dla mnie przyszłość jest... "On, o ile wiem — rozprawialiśmy bowiem o tym długo przed wykończeniem wehikułu czasu — czynił mniej pocieszające przypuszczenia o postępie ludzkości i we wznoszeniu się cywilizacji widział tylko rosnącą górę głupstw i błędów, która musi kiedyś runąć miażdżąc tych, co ją wznosili. Jeżeli nawet tak jest istotnie, to powinniśmy jednakże żyć tak, jak gdyby było inaczej. Dla mnie przyszłość jest jeszcze mroczna i pusta, jest wielką niewiadomą, na którą miejscami tylko rzuca światło niniejsza opowieść Podróżnika".

Podróże w czasie to temat, który musiał zajmować umysły ludzi od wieków. H. G. Wells opublikował swoją wersję w 1895 roku, a wizja naszej przyszłości zawarta w tej książce jest bardzo interesująca.

Przeniesiemy się w bardzo odległą przyszłość, w której świat zamieszkiwać będą tylko dwie grupy - Elojowie i Morlokowie. Pierwsza z nich to ludzie światła, piękni, ale raczej leniwi, prawdopodobnie potomkowie klasy wyższej. Drugą z nich stanowią istoty żyjące w mroku i budzące grozę, następcy służących i robotników.

Wydaje mi się, że te rozważania na temat przyszłości ludzkości, odzwierciedlają problemy i bolączki tamtych lat. Próżna i beztroska arystokracja miała dać początek grupie ludzi, która do przeżycia nie potrzebowała inteligencji i sprytu, a jedną z ich głównych cech pozostawała uroda. Klasa niższa, zmagająca się z problemami życia codziennego, ewoluowała zupełnie w innym kierunku, ale może już więcej nie będę zdradzać, przeczytajcie sami.

pokaż więcej

 
2018-09-29 17:34:40

"Bo i któż w tej zapadłej wiosce mógł zrozumieć błąkanie się po nocy, lęk przed ludzką ciekawością, zamykanie okiennic, gaszenie świec i lampy, jadanie zawsze w samotności; kto mógł pochwalać takie dziwne postępki?".

O niewidzialności takiego podejrzanego jegomościa nawet nie wspominam, już sam fakt, że jadał w samotności jest zbyt przerażający!

W 1897 roku ukazała się opowieść Herberta...
"Bo i któż w tej zapadłej wiosce mógł zrozumieć błąkanie się po nocy, lęk przed ludzką ciekawością, zamykanie okiennic, gaszenie świec i lampy, jadanie zawsze w samotności; kto mógł pochwalać takie dziwne postępki?".

O niewidzialności takiego podejrzanego jegomościa nawet nie wspominam, już sam fakt, że jadał w samotności jest zbyt przerażający!

W 1897 roku ukazała się opowieść Herberta George’a Wellsa o naukowcu, którego badania dotyczyły niewidzialności, a jego działalność zakończyła się sukcesem - pewnego dnia po prostu przestał być zauważalny. Niewidzialność otwierała nowe możliwości, ale powodowała również nowe zagrożenia, o czym nasz szalony naukowiec przekonał się na własnej, niewidzialnej skórze. Postęp bywa nieprzewidywalny w skutkach, a zapewne niejeden naukowiec swoje sukcesy zawodowe przypłacił uszczerbkiem na swoim zdrowiu i życiu.

Pomysł ciekawy, chociaż chyba mniej widowiskowy niż atak Marsjan na naszą planetę. Z drugiej strony łatwo jest oceniać, gdy żyje się w czasach tak zaawansowanych technologii, a przecież koniec XIX wieku to dopiero początek takich oczywistości jak stosowanie promieni RTG.

pokaż więcej

 
2018-09-27 22:44:09

"Pewnego wieczoru - pierwszy z pocisków był już wtedy o niespełna dziesięć milionów mil od Ziemi - wyszedłem z żoną na przechadzkę. Niebo było wygwieżdżone i pokazywałem jej znaki Zodiaku, a potem Marsa, jasny punkcik wspinający się powoli coraz wyżej, ku zenitowi, punkcik, na który patrzyło w tej chwili tyle potężnych teleskopów. Noc była ciepła. [...] Wszystko tu wydawało się takie spokojne,... "Pewnego wieczoru - pierwszy z pocisków był już wtedy o niespełna dziesięć milionów mil od Ziemi - wyszedłem z żoną na przechadzkę. Niebo było wygwieżdżone i pokazywałem jej znaki Zodiaku, a potem Marsa, jasny punkcik wspinający się powoli coraz wyżej, ku zenitowi, punkcik, na który patrzyło w tej chwili tyle potężnych teleskopów. Noc była ciepła. [...] Wszystko tu wydawało się takie spokojne, takie bezpieczne".

A później przyleciały ufoludki i wszystko zepsuły.

Pewnej zwyczajnej nocy na ziemię spada niezidentyfikowany obiekt. Początkowo okoliczni mieszkańcy nie wydają się być tym faktem specjalnie zaniepokojeni, a nawet postanawiają wysłać poselstwo w celu przywitania przybyszów z obcej planety. Niestety, Marsjanie nie chcieli się z nimi zaprzyjaźnić...

"Wojna światów" H. G. Wellsa to klasyka powieści science fiction. Motyw ataku kosmitów na naszą planetę jest już przemielony na dziesiątki sposobów, więc opowiedziana w książce historia może wydawać się w pierwszej chwili bardzo prosta. Należy jednak sobie uświadomić, że "Wojna światów" została wydana w 1898 roku! Strzelania laserami z oczu nie będzie.

Książka napisana jest w taki sposób, że obcowanie z nią sprawiło mi dużą przyjemność.

pokaż więcej

 
2018-09-19 19:22:26
Autor:

W niewielkim miasteczku Mill Valley ludzie zaczynają zachowywać się dość dziwnie. Część z nich nagle zaczyna twierdzić, że ich bliscy to zupełnie obce im osoby. Zbiorowa histeria? Jakaś nieznana medycynie choroba? Spisek?

Odpowiedź znajdziecie w książce Jacka Finney'a. Ja najpierw natknęłam się na film z 1956 roku (który zresztą polecam jako ekranizację, ponieważ remake z 1978 jest trochę za...
W niewielkim miasteczku Mill Valley ludzie zaczynają zachowywać się dość dziwnie. Część z nich nagle zaczyna twierdzić, że ich bliscy to zupełnie obce im osoby. Zbiorowa histeria? Jakaś nieznana medycynie choroba? Spisek?

Odpowiedź znajdziecie w książce Jacka Finney'a. Ja najpierw natknęłam się na film z 1956 roku (który zresztą polecam jako ekranizację, ponieważ remake z 1978 jest trochę za bardzo podrasowany, przynajmniej w mojej opinii), więc historię już znałam. Nie przeszkadzało mi to jednak w lekturze, ponieważ książka należy do tych miłych i przyjemnych, a czas z nią spędzony umilały dodatkowo ciekawe ilustracje. Sama opowieść specjalnie nie straszy, chociaż... wizja przedstawiona w książce jest niepokojąca, muszę przyznać.

I człowiek zaczyna przyglądać się bliskim z lekkim drżeniem serca. Kocie, to TY?

pokaż więcej

 
2018-09-16 18:52:13
Autor:

"Stało się. W ponurą noc listopadową oczy moje widziały, jak spełniał się cel moich trudów. Z lękiem, który dochodził niemal do śmiertelnego strachu, zebrałem wokół siebie narzędzia życia, by tchnąć iskrę żywota w bezduszną masę, leżącą u mych stóp".

Jeżeli sięgniecie po powieść Mary Wollstonecraft Shelley oczekując banalnej historii o nawiedzonym doktorku wrzeszczącym " It's alive! It's...
"Stało się. W ponurą noc listopadową oczy moje widziały, jak spełniał się cel moich trudów. Z lękiem, który dochodził niemal do śmiertelnego strachu, zebrałem wokół siebie narzędzia życia, by tchnąć iskrę żywota w bezduszną masę, leżącą u mych stóp".

Jeżeli sięgniecie po powieść Mary Wollstonecraft Shelley oczekując banalnej historii o nawiedzonym doktorku wrzeszczącym " It's alive! It's alive!" oraz o makabrycznym wytworze jego eksperymentów - możecie się trochę zdziwić. "Frankenstein" nie jest opowieścią grozy o bezdusznym monstrum ze skłonnością do przemocy, a przynajmniej nie tylko o tym.

Oczywiście Frankenstein stworzy swojego "potwora". Tyle, że to nie będzie ukoronowanie jego działań, a dopiero początek psychologicznej góry lodowej. Ilość rozterek i dylematów moralnych, które go czekają, naprawdę potrafi przytłoczyć. Nie chcę tutaj za bardzo spolierować, więc dodam tylko, że przed lekturą tej książki znałam bardzo spłyconą filmową wersję tej historii. Dlatego polecam zapoznanie się z pierwowzorem.

pokaż więcej

 
2018-09-14 20:48:23
Autor:

Wampir.

Co pierwsze przychodzi Wam na myśl, gdy pada to słowo? Jeżeli połyskujący w świetle dnia przystojniak, to mam dla Was złą wiadomość...

Krwiożercze monstrum wykreowane przez Brama Stokera zapewne znane jest większości czytelników. "Dracula" to klasyka powieści grozy, a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że główny bohater tej książki to najsłynniejszy wampir w literaturze....
Wampir.

Co pierwsze przychodzi Wam na myśl, gdy pada to słowo? Jeżeli połyskujący w świetle dnia przystojniak, to mam dla Was złą wiadomość...

Krwiożercze monstrum wykreowane przez Brama Stokera zapewne znane jest większości czytelników. "Dracula" to klasyka powieści grozy, a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że główny bohater tej książki to najsłynniejszy wampir w literaturze. Osobiście uważam, że hrabia w pełni zasłużył na to zaszczytne miano, a Edzio to mu może buty z zastygłej krwi ofiar czyścić.

W tej powieści podoba mi się wszystko. Począwszy od formy listów i pamiętników, przez klimat całej historii, aż po wspaniałych bohaterów. I mam tu na myśli nie tylko Draculę, jego główny wróg, doktor Van Helsing, również zasługuje na wzmiankę.

W tych czasach już raczej nie straszy, nie oszukujmy się, ale przynajmniej hrabia Dracula to porządny, szanujący się, groźny wampir (co oznacza mniej więcej, że nie uczęszcza do liceum, nie je zwierząt, nie mieni się w słońcu i nie biega za nim żadna rozhisteryzowana, zakochana nastolatka). Bram Stoker stworzył prawdziwego, mrocznego i niebezpiecznego potwora, który owładnięty jest pragnieniem ludzkiej kwi i nie waha się przed zaspokajaniem swoich żądz. I tak nieprzerwanie fascynuje od XIX-wieku, przynajmniej takich pasjonatów jak ja.

pokaż więcej

 
2018-09-11 20:14:51
Autor:

Bram Stoker znany mi jest oczywiście jako twórca najsłynniejszego wampira w literaturze. Po raz pierwszy miałam przyjemność zapoznać się z opowiadaniami jego autorstwa i jestem bardzo zadowolona z tej lektury. Jeżeli o jakichś opowiadaniach mogłabym powiedzieć, że to "klasyka opowieści z dreszczykiem", to te na pewno zaliczają się do tego grona.

Z dziewięciu umieszczonych w tym zbiorze...
Bram Stoker znany mi jest oczywiście jako twórca najsłynniejszego wampira w literaturze. Po raz pierwszy miałam przyjemność zapoznać się z opowiadaniami jego autorstwa i jestem bardzo zadowolona z tej lektury. Jeżeli o jakichś opowiadaniach mogłabym powiedzieć, że to "klasyka opowieści z dreszczykiem", to te na pewno zaliczają się do tego grona.

Z dziewięciu umieszczonych w tym zbiorze opowiadań, pierwszych sześć podobało mi się najbardziej. "Dom sędziego", "Powrót Abla Behenny" i przede wszystkim "Indianka" - te zaliczam do tych, które zrobiły na mnie naprawdę spore wrażenie, szczególnie zakończenie tej ostatniej historii... brrr!

"Zebrane w tym tomie opowieści wydano dopiero dwa lata po śmierci autora, w 1914 roku. Większość z nich to utwory, które cały wiek czekały na polski przekład!" - na szczęście to uchybienie zostało naprawione! Biblioteka Grozy kolejny raz stanęła na wysokości zadania.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1642 641 108194
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (683)

Ulubieni autorzy (15)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (13)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd