Czesia 
25 lat, kobieta, Knurów, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 3 dni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-12 20:49:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2018

Rzadko w moim czytelniczym życiu natrafiam na książki, które zapadają mi na tyle w pamięć, iż uznaje je mianem „książek mojego życia”. Mało książek wzbudza we mnie aż takie emocje, abym mogła je wrzucić do tego zbioru. Jedną z nich jest książka „Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze” Gaila Honeymana, a drugą taką pozycją jest właśnie „Byłam Eileen” Otessy Moshfegh.
Kiedy zatem książka na tyle...
Rzadko w moim czytelniczym życiu natrafiam na książki, które zapadają mi na tyle w pamięć, iż uznaje je mianem „książek mojego życia”. Mało książek wzbudza we mnie aż takie emocje, abym mogła je wrzucić do tego zbioru. Jedną z nich jest książka „Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze” Gaila Honeymana, a drugą taką pozycją jest właśnie „Byłam Eileen” Otessy Moshfegh.
Kiedy zatem książka na tyle skradnie mi serce, że mogę ją zaliczyć do najbliższych mojej osobie?. Hmm, kiedy mam poczucie, że to ja jestem główną bohaterką. Mam podobne nawyki, postrzeganie świata, charakter, a moja codzienność jest zbliżona do postaci. Tak właśnie było z książką „Byłam Eileen”. Chociaż nie mam takiego trudnego życia jak Eileen, mam wspaniałą rodzinę, pracę to i tak są pewne drobiazgi, które mnie z nią łączą, a to sprawia, że jestem zahipnotyzowana tą opowieścią. Książka miała różne opinie od zachwytów, po mocną krytykę, ale mnie pochłonęła bez reszty.
Otessa Moshfegh napisała książkę mojego życia – powieść społeczno-obyczajową, którą można określić jako dramat rodzinny. Jest ona napisana w formie wspomnień sprzed 50 lat sędziwej już Eileen, która spowiada się z jej młodego życia. Jesteśmy w roku 1964 i poznajemy 24-letnią Eileen Dunlop. Jej życie jest zwyczajne, pospolite, okryte samotnością i bezbarwnością. Mieszka z ojcem, którego postać mnie tak denerwowała i irytowała. Jest to były policjant, dość uznany w zawodzie, z ciągotami alkoholowymi. Nie ma dobrego kontaktu z córką, nie chwali jej, nie podziwia, nie jest dumny i nie wspiera, jak powinien to robić. Jest zrezygnowany życiem, a jedyną przyjemnością jest dżin i strzelanie do dzieci, a koledzy policjanci nic sobie z tego nie robią. Matka Eileen zmarła kilka lat temu, a siostra wyprowadziła się, wiedzie zwyczajne życie i do rodzinnego domu rzadko zagląda. Eileen lubi samotność, kocha książki (tak jak ja!), nie lubi życia towarzyskiego i pracuje jako sekretarka w więzieniu dla chłopców Moorehead. W jej życie wkradła się rutyna, nie potrafi poukładać sobie życia, ciągle jest pod kontrolą pijącego ojca, musi go ratować z obsesji i wstydzić się przed ludźmi. Jest współuzależniona i nie potrafi się wyzwolić. Nie wiem dlaczego jeszcze się nie wyprowadziła od tego toksycznego środowiska. Jedyną rozrywką Eileen jest wzdychanie do kolegi z pracy Randy`ego. Wzdychania te kończą się jedynie na fantazji erotycznej. To, że nie jest w stanie zrobić kroku w przód ma podwaliny w stracie matki, okropnych relacjach z ojcem a także z wizją samej siebie. Ona się nie lubi, nie znosi swojego ciała, nie akceptuje siebie, więc jak ma nawiązać zdrowa relacje?
Przez 1/3 książki poznajemy opowieść właśnie o zagubionej dziewczynie z patologicznego domu, która nie ma własnego życia, mieszkania, chłopaka. Wszystko komplikuje się w momencie poznania psycholog, która zaczyna pracę w więzieniu - Rebecki Saint John. Trudno nazwać ich relację, ani nie jest przyjacielska, ani koleżeńska ani nawet lesbijska. Eileen poznając Rebecce zostaje nią oczarowana, czuję się kochana i akceptowana. Wspólnie dyskutują i zajmują się sprawą młodego więźnia Leo Polka, którego postać będzie odkrywać kluczową rolę w finale książki.
Opisałam Eileen dość obszernie, ale jej postać jest tak wielowątkowa i fascynująca, że nie mogłam się powstrzymać. Otessa Moshfegh świetnie pokazała jak dom rodzinny może wpływać na wybory i decyzje życiowe jej członków, szczególnie dorastających dzieci. To jak stłamszona przez ojca i samą siebie jest Eileen jest przerażające, druzgocące i niestety patologiczne. Ale to w co wplątuje się za sprawą Rebecki dopiero zaskakuje czytelnika.
Muszę pochwalić autorkę za wykreowane postaci. Już nie mówię o samej Eileen, ale jak ważną rolę odegrał jej ojciec, Rebecca oraz Lee Polk i jego matka. Do połowy książki niewiadome było co będzie łączyć Eileen z młodym więźniem. Każde z tych osób przyczyniło się do ostatecznego rozstrzygnięcia tej opowieści. Każde z nich było więźniem własnego losu, a osobą która się z tego wybroniła jest Eileen – osoba, która całe życie przymierzała się do ucieczki i wolności.
Głównym problemem społecznym w tej historii jest nieakceptowanie samego siebie wynikające z problemów rodzinnych i toksycznych relacji międzyludzkich. Kobieta ukazana jest tutaj jako słaba, bierna, niepewna siebie kobieta uzależniona od ojca. Nie ma sił na poszukiwanie szczęścia i usamodzielnienie się, wciąż poszukuje i ucieka od realnego życia. Nie potrafi zrobić kroku w przód.
Jak już wspomniałam jestem zafascynowana lekkim piórem autorki, to że nie ma tu zbędnych opisów. Są doskonałe fragmenty między pijanym ojcem a Eileen, jej rozmyślania, fantazje i pragnienia. Ponadto motyw więzienia dla młodocianych chłopców, gdzie dyscyplina i brutalność wobec nich mnie przerażała. Nie wspomnę już o zakończeniu, którego na początku się nie spodziewałam, ale im bliżej końca to coś czułam że tak się to skończy.
Podsumowując „Byłam Eileen” to genialna, intrygująca, pełna dramatycznych scen rodzinnych i zwyczajnego smutku historia o rodzinie pokiereszowanej, trudnej i obarczonej problemem alkoholowym. Wcale nie dziwię się, że została nominowana do Nagrody Bookera. W pełni na to zasługiwała. Polecam ją każdemu kto lubi mocne kobiece postaci, lata 60-te w tle, rodzinne dramaty, nagłe zwroty akcji i motyw więzienia. Otessa Moshfegh na pewno zawojuje jeszcze światowym i polskim rynkiem wydawniczym.

pokaż więcej

 
2018-11-12 20:21:07
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2018

„Świat dla Ciebie zrobiłem” to pierwsza przeczytana przeze mnie książka Zośki Papużanki, którą kojarzyłam z mediów. Jest to dr teatrologii i nauczyciel języka polskiego, a jej poprzednie książki były nominowane do najlepszych polskich nagród literackich. Te informacje o autorce już skłoniły mnie do sięgnięcia po tą powieść. Jak się potem okazało otrzymałam zbiór krótkich opowiadań.
...
„Świat dla Ciebie zrobiłem” to pierwsza przeczytana przeze mnie książka Zośki Papużanki, którą kojarzyłam z mediów. Jest to dr teatrologii i nauczyciel języka polskiego, a jej poprzednie książki były nominowane do najlepszych polskich nagród literackich. Te informacje o autorce już skłoniły mnie do sięgnięcia po tą powieść. Jak się potem okazało otrzymałam zbiór krótkich opowiadań.
Na pierwszy rzut oka widzimy intrygującą okładkę z robalem w tle, kojarzącą się z botaniką. Formalnie książka jest dość krótka, co sprzyjało w czytaniu. Pozycje tą połknęłam dość szybko, jednak po każdym opowiadaniu musiałam chwilę pomyśleć i poukładać sobie w głowie sens i treść danego utworu. Wiązało się to z dość niekonwencjonalnym i specyficznym stylem pisania Papużanki, która dialogi wplatała w zwykły opis sytuacji, tworzyła długie zdania z ogromną ilością znaków interpunkcyjnych, a dodatkowo tematyka skłaniała do myślenia.
Każde opowiadanie dotyczyło innego tematu, problemu czy zdarzenia. Były opowiadania lepsze i gorsze, ale ostatecznie styl, pomysł i temat mi się spodobał. Głównym spoiwem wszystkich opowieści była codzienność, samotność, ludzie i małe przestrzenie, gdzie akcja najczęściej się rozgrywała: księgarnia, winda, pokój hotelowy, domek na wsi, samochód czy restauracja. Autorka w zwykłych, rutynowych czynnościach pokazuje człowieka, jego zmagania z życiem, wspomnieniami i jego relacje z innymi. Mamy tu do czynienia z ukazaniem wszechstronnych bohaterów, których spotykamy w chwilach znaczących dla nich, momentach trudnych i refleksyjnych. Autorka wyłapuje te chwile i daje je czytelnikowi na tacy, bez początku i zakończenia. Daje ziarenko, ale to czy wykiełkuje zależy od czytelnika. Pokazuje bohaterów w przelocie, ale właśnie te momenciki z ich życia wprawiają w wir przemyśleń, refleksji czy dialogu z własnym sobą. Poznajemy samotną kobietę Marię w hotelowym pokoju, która ma swoją dublerkę, mężczyznę budującego dom dla rodziny, która niedocenia jego starań i motywacji, chłopca, który nie wita się z osobami przejeżdżającymi wraz z nim windą. Na dokładkę mamy opowiadanie o pustym talerzu na wigilijnym stole, który albo się zapełni, gdy przybędzie jakaś osoba, albo będzie pusty, gdy jakieś bliskiej osoby zabraknie. Każde z tych opowieści snuje widmo samotności, potrzeby zrozumienia i bycia kochanym.
Papużanka w tej krótkiej książce pokazała ludzkie historie, tak zwyczajne i bliskie każdemu z nas. W sposób teatralny i oryginalny pokazała jak człowiek potrzebuje miłości, akceptacji i zrozumienia, a większość z nas zamiast tego otrzymuje samotność, bierność i słabość w podejmowaniu decyzji. Można się czepiać niektórym opowiadaniom, które uważam, że są zbędne, ale w ostateczności zbiór ten niesamowicie przykuł moją uwagę i uważność na problemy człowieka, na wczucie się w trudy życia postaci i na to, aby choć na chwilę przysiąść i pomyśleć o własnym życiu.
Podsumowując „Świat dla Ciebie zrobiłem” Zośki Papużanki zainteresowała mnie na tyle, aby sięgnąć po poprzednie książki tej autorki. Lektura ta jest dobrym sposobem na zadumę, refleksje i przypomnienie sobie co w życiu ważne. Dodatkowym plusem jest ciekawa i nietuzinkowa zabawa autorki z formą i opisem zdarzeń. Polecam osobom lubiącym krótkie, zwięzłe opowieści o życiu, rodzinie i codzienności.

pokaż więcej

 
2018-08-20 16:51:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2016

Szczerze powiem, że "Tarantula" to pierwsza książka w moim życiu podczas czytania, której robiłam przerażające miny i odwracałam głowę w momentach nieprzyjemnych (tak jak to robię podczas oglądania brutalnego filmu). Wiedziałam że „Tarantula” choć krótka treściowo, będzie bardzo wymagającą lekturą, ale kompletnie nie spodziewałam się takiego biegu sytuacji. Jestem bardzo zaskoczona i... Szczerze powiem, że "Tarantula" to pierwsza książka w moim życiu podczas czytania, której robiłam przerażające miny i odwracałam głowę w momentach nieprzyjemnych (tak jak to robię podczas oglądania brutalnego filmu). Wiedziałam że „Tarantula” choć krótka treściowo, będzie bardzo wymagającą lekturą, ale kompletnie nie spodziewałam się takiego biegu sytuacji. Jestem bardzo zaskoczona i zaintrygowana, że można stworzyć tak zawiłą, okrutną, mściwą, straszną historię zemsty. Całe napięcie podsycał fakt, że fabuła nawiązuje do pająków, co jeszcze bardzie potęgowało mój strach i obrzydzenie.
Przeczytałam książkę Jonquet’a jednym tchem, jak zahipnotyzowana. Thriller/horror to gatunek po który bardzo rzadko sięgam, raczej gustuje w bardziej przyziemnych i radośniejszych powieściach, ale po przeczytaniu "Tarantuli" chyba się to zmieni. Pozornie wszystkie zaistniałe sytuacje nie pasują do siebie. Mamy bohaterów, ich tragiczne położenie, ale dopiero w ostatnich zdaniach książki wszystko się ze sobą połączy, a cała zagadka ukarze swoje rozwiązanie. Doceniam niewyobrażalną plastyczność umysłu, wyobraźnię i pomysłowość autora, którą widać w każdym szczególe i drobiazgu zarówno fabuły jak i konstrukcji bohaterów.
Poznajemy historie trzech bohaterów: chirurga plastycznego Richarda, uwięzionego w piwnicy Vincenta oraz uciekającego po napadzie na bank Alexa. Richard Lafarque to szanowany, bogaty chirurg plastyczny - znany i podziwiany. W swojej rezydencji przetrzymuje tajemniczą Ewę, kobietę piękną, małomówną i kuszącą. Jest samotna, mieszka w zamkniętym apartamencie i wykonuje wszystkie polecenia Richarda, nawet te uwłaczające jej godność takie jak sprzedaż własnego ciała na oczach swojego oprawcy. I w zasadzie jeśli chodzi o fabułę to tyle. Nie można więcej opowiedzieć, ponieważ byłoby to spoilerem i zniszczyło by wejście w tą historię. Czytelnik musi sam przechodzić przez akcję, dowiadywać się istotnych kwestii z życia bohaterów, poznać ich osobowości, dążenia i relacje międzyludzkie. Można się domyślać, że w jakiś sposób historie Vincenta, Ewy i Alexa się połączą, ale jak to się stanie, co się wydarzy, to czytelnik musi odsłonić sobie sam. Będzie zaskoczony, zdruzgotany i obrzydzony.
„Tarantula” budzi postrach, intryguje i jest niezwykle profesjonalnie zbudowana i opisana. Sami bohaterowie tworzą krąg tajemniczych powiązań, bestialstwa buchającego z ich ciał i makabryczności. Powoduje w czytelniku poczucie niebezpieczeństwa, niepokój, lęk przed nieznanym i momentami obrzydzenie. Na samą myśl mam ciągle gęsią skórkę na skórze. Pomimo jednak tych szkaradnych odczuć towarzyszyło mi także zaciekawienie, zafascynowanie bohaterami oraz współczucie. Autor pokazał jak toksyczna miłość, śmierć i tęsknota oraz emocje porywają człowieka do planowania i realizacji zemsty i to tak brutalnej i bezkompromisowej. Gdzie są granice wytrzymałości człowieka? Czy człowiek powinien decydować o losie drugiej istoty? Jak te wszystkie elementy łączą się w jedną układankę?
Podsumowując "Tarantula" to wstrząsająca, intrygująca i bardzo emocjonalna opowieść o zemście, o zmianach i o wymierzaniu sprawiedliwości w okrutny sposób. Nie można się wręcz od niej oderwać. Ma bardzo wnikliwie przedstawionych bohaterów, którzy w zawiły sposób się ze sobą łączą. Lektura obnaża najbardziej odrażające i makabryczne elementy naszego człowieczeństwa. Książka fenomenalna, o której nie da się zapomnieć. Dla wszystkich osób lubiących thrillery, psychologię i grozę w jednym polecam „Tarantulę”.

pokaż więcej

 
2018-08-20 11:01:49
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2016

Zawarcie związku małżeńskiego to jeden z najbardziej wyjątkowych, ckliwych, rodzinnych wydarzeń w życiu każdego człowieka, który tego doświadcza. Ślub i cała lista przygotowań do niego to także przeżycie stresujące. Powieść Elin Hilderbrand przytacza cały obraz ślubu w bardzo intrygujący i ciekawy sposób. Nie jest to tylko opis samych zaślubin i wesela. Książka w sposób emocjonalny i... Zawarcie związku małżeńskiego to jeden z najbardziej wyjątkowych, ckliwych, rodzinnych wydarzeń w życiu każdego człowieka, który tego doświadcza. Ślub i cała lista przygotowań do niego to także przeżycie stresujące. Powieść Elin Hilderbrand przytacza cały obraz ślubu w bardzo intrygujący i ciekawy sposób. Nie jest to tylko opis samych zaślubin i wesela. Książka w sposób emocjonalny i autentyczny pokazuje z czym zmierza się typowa rodzina i podkreśla też to, że w każdej rodzinie są kłopoty, kłótnie i nieporozumienia.
Treść książki przedstawiona jest jako pamiętnik/dziennik, w którym narratorami są na zmianę Margot, Ann i Douglas. Jest to ciekawy zabieg, sprawiający, że czytelnik widzi daną sytuację z kilku perspektyw, dzięki czemu może bardziej zanurzyć się w całą historię. Dodatkiem a tak naprawdę głównym "głosem" tej powieści są słowa zmarłej matki Panny Młodej (Beth), która wiedząc że jest chora zaczęła pisać notatnik ze szczegółowymi instrukcjami dotyczącymi ślubu Jenny. Dla całej rodziny dziennik ten jest najważniejszym wyznacznikiem, do którego się sumiennie stosują.
Całość akcji rozgrywa się w jeden weekend na wyspie Nantucket, na którą przybywają dwie rodziny: Carmichael’ów i Grahamów, czyli rodzina państwa młodych – Jenny i Stuarta. Przyjechali, aby pomóc dzieciom przygotować wszystko na ich wymarzony ślub. Nie będzie to jedna sielankowy czas. Na jaw wyjdzie mnóstwo niewyjaśniony spraw z przeszłości, konfliktów, sekretów i niesnasek, które odegrają ogromną role nie tylko na relacje Jenny i Stuarta, ale - na pierwszy rzut oka idealnych – rodzin przyszłych małżonków. Fabuła w zasadzie skupia się na kobietach, ich rozterkach, przemyśleniach i relacjach sprzed lat. Każda z osób pojawiających się na ślubie boryka się z problemami, które właśnie w tym pięknym dniu – jak sugeruje tytuł – ujrzą światło dzienne. Doug ojciec panny młodej wciąż cierpi z powodu straty ukochanej żony, choć ponownie się ożenił z młodszą Pauline. Ann – matka pana młodego przypomina sobie w tym ślubnym czasie swoją historię małżeństwa, dość przewrotną, ponieważ przed laty wybaczyła mężowi zdradę i nieślubne dziecko. Mimo to pewna uraza i wspomnienia powracają. Do tego siostra Jenny – Margot odgrywająca rolę silnej, niezależnej i samodzielnej kobiety pokazuje się jako delikatna, subtelna i potrzebująca miłości istota. Ale który z bohaterów nie potrzebuje miłości, zainteresowania i czułości? Każdy człowiek tego potrzebuje i w tej książce ta potrzeba jest dobitnie ukazana.
Najbardziej podobało mi się w książce przedstawienie postaci kobiecych do których zaliczam Margot i Ann. Są to obie waleczne, odważne, dzielne i silne kobiety, które wewnętrznie są kruche i delikatne. Ann to matka trzech synów, która podczas ślubu analizuje przeszłość. Wspomina pewne wydarzenia, które w momencie ślubu jej syna wychodzą na światło dzienne. Stara się odbudować swój związek z mężem i robi wszystko, aby jej syn nie popełniał tych samych błędów co ojciec. Margot natomiast to postać poboczna - świadkowa Jenny odpowiedzialna za organizację ślubu. Jednak mam wrażenie, że to właśnie Margot skradła całą tą książkę, a jej wątek ciągle wzbudzał we mnie uśmiech na ustach. Jej koligacje z mężczyznami, romanse i genialne dialogi sprawiły, że polubiłam tę postać.
"Piękny dzień" to taka słoneczna, wakacyjna opowieść o trudnych życiowych kolejach losu, gdzie podczas trzech dni obrzędu zaślubin dowiadujemy się historii rodzinnych obfitujących w sekrety, tajemnice i masę skomplikowanych zdarzeń. Autorka pokazała rodzinę jako połączenie żywiołowych charakterów, niewyjaśnionych spraw i osobistych przeżyć. Tłem opowieści jest ślub, ale to nie on jest najważniejszy w całej fabule. Istotną rolę odgrywają sekrety, wrzucone w to kobiety, tęsknota oblepiona żałobą oraz wybaczenie. Cała gama ludzkich przeżyć, zdarzeń i emocji. Tak, ta powieść choć lekka i przyjemna ukazuje miłość w różnych wymiarach – matczyną, niespełnioną, małżeńską, z problemami, sekretami i tęsknotą. „Piękny dzień” umilił mi wieczór, ale tez skłonił do przemyśleń. Jeśli ktoś lubi takie rodzinne historie ze społecznym przekazem to polecam.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
186 132 3023
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (70)

Ulubieni autorzy (2)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (5)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd