Aelynea 
https://znam-czytam-szanuje.blogspot.com, https://www.instagram.com/znam_czytam_szanuje
Dziewczyna, która czyta (za) dużo książek i postanowiła założyć bloga, by się tą pasją podzielić z innymi czytelnikami. Zaprasza do jego czytania i komentowania oraz serdecznie pozdrawia każdą duszyczkę, która te słowa przeczytała.
status: Czytelnik, ostatnio widziany 2 tygodnie temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-07 18:33:59
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Kwiat paproci (tom 4)
 
2018-10-07 18:33:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Kwiat paproci (tom 3)
 
2018-10-07 18:32:56
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Kwiat paproci (tom 2)
 
2018-10-07 18:32:31
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Kwiat paproci (tom 1)
 
2018-10-07 18:32:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Wiktoria Biankowska (tom 3)
 
2018-10-07 18:31:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Wiktoria Biankowska (tom 2)
 
2018-10-07 18:31:13
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Wiktoria Biankowska (tom 1)
 
2018-10-07 18:30:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: W lekarskim fartuchu (tom 1) | Seria: Brak
 
2018-10-07 18:24:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-10-07 18:16:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

"Pozwolę, żeby przeszłość odeszła (...). Bez względu na to, jak okropne lub zostawiające trwałe ślady na psychice były czyny moich bliskich. Bo my jesteśmy nimi, a oni nami. Jesteśmy rodziną.

Liczyłam na fajerwerki, sięgając po "Moją siostrę". Na wielkie bum, genialne twisty. Niestety zapomniałam, że mam do czynienia z powieścią debiutancką. Powieścią, po której mogę się raczej spodziewać...
"Pozwolę, żeby przeszłość odeszła (...). Bez względu na to, jak okropne lub zostawiające trwałe ślady na psychice były czyny moich bliskich. Bo my jesteśmy nimi, a oni nami. Jesteśmy rodziną.

Liczyłam na fajerwerki, sięgając po "Moją siostrę". Na wielkie bum, genialne twisty. Niestety zapomniałam, że mam do czynienia z powieścią debiutancką. Powieścią, po której mogę się raczej spodziewać nieskomplikowanej fabuły i banalnych zwrotów akcji, niż porywającej treści. Dlatego trochę się na tej książce zawiodłam, przyznaję. Bo, biorąc ją po raz pierwszy do ręki, miałam nadzieję, że po jej przeczytaniu będę mogła krzyknąć: "Hej, ludzie! Tak dobrego thrillera to ja jeszcze w ręce nie miałam! No po prostu rzućcie wszystko i czytajcie, teraz, zaraz, już!". A trafiłam na kolejny thriller, który podobał mi się... i nic poza tym. I w którym spotkałam parę zgrzytów. Irytujących zgrzytów. Przynajmniej według mnie. Na szczęście są to wpadki, które pani Michelle Adams będzie w stanie wyeliminować w swoich kolejnych powieściach, jeśli tylko nad nimi trochę dłużej popracuje. Więc gdy już jakaś nowa książka tej pani pojawi się na polskim rynku, sięgnę po nią tylko po to, by sprawdzić, czy jej się to udało. Bo styl tej autorki jest bardzo przyjemny, pomysły ciekawe... tylko ten jej warsztat niestety pod pewnymi względami kuśtyka, kuleje i się na nogach słania. Ale - jak już wspomniałam - to da się naprawić.

No dobrze, przejdźmy do rzeczy... czyli do odpowiedzi na pytanie, które bez wątpienia właśnie was nurtuje, czyli: o czym tak naprawdę ta powieść jest?

Opowiada ona o losach dwóch sióstr. Pierwsza z nich, Irini, została oddana pod opiekę swojej ciotki, gdy miała trzy latka. Po latach nadal nie wie, dlaczego rodzice nie chcieli dłużej się nią opiekować. Dlaczego przestali kochać ją, a zatrzymali Elle. Psychopatkę. Tę złą córkę. Kobietę, która po kilkudziesięciu latach siłą chce zaciągnąć ją do rodzinnego domu na pogrzeb ich matki. Tam zaś na Irini czeka pewna mroczna tajemnica...

Jak więc widzicie, "Moja siostra" zapowiada się naprawdę dobrze. Czytelnik właściwie automatycznie może założyć, że czeka go wciągająca i ciekawa lektura, przy której na pewno nie będzie się nudzić. I ma rację. Bo tę powieść czyta się wyjątkowo szybko - strony właściwie same się przewracają, tak prędko się ją pochłania. Wpływa na to parę czynników: styl autorki, tematyka książki, niecierpliwość czytelnika, który chce poznać odpowiedzi na nurtujące go pytania. Z drugiej jednak strony nasza autorka ma czasem problem z budowaniem napięcia. Zdarzało jej się przedwcześnie wyjaśniać niektóre tajemnice - i to co najmniej raz w czasie rozmowy między bohaterami, a za takim rozwiązaniem w powieściach nie przepadam - bo jest ono zwyczajnie za proste, by mogło się wymagającemu czytelnikowi spodobać. I to pierwszy zgrzyt, na który zwróciłam uwagę (...)

Resztę recenzji znajdziecie na znam-czytam-szanuje.blogspot.com

Zapraszam!

pokaż więcej

 
2018-09-17 16:33:59
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-09-17 16:31:52
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Wojna Lotosowa (tom 1)
 
2018-09-17 16:24:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Seria: Gaiman
 
2018-09-17 06:40:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

PEŁNĄ WERSJĘ RECENZJI ZNAJDZIECIE NA ZNAM-CZYTAM-SZANUJE.BLOGSPOT.COM/

"Varyę gryzie sumienie. W szkółce żydowskiej ostrzegali ją przed fałszywymi bożkami [...]. Rodzice nie byliby zadowoleni, że tu przyszła. Ale przecież Bóg stworzył wróżkę, tak samo jak ich, prawda? W synagodze Varya próbuje się modlić, ale Bóg nigdy jej nie odpowiada. Z rishiką przynajmniej można porozmawiać [...]."

Czy...
PEŁNĄ WERSJĘ RECENZJI ZNAJDZIECIE NA ZNAM-CZYTAM-SZANUJE.BLOGSPOT.COM/

"Varyę gryzie sumienie. W szkółce żydowskiej ostrzegali ją przed fałszywymi bożkami [...]. Rodzice nie byliby zadowoleni, że tu przyszła. Ale przecież Bóg stworzył wróżkę, tak samo jak ich, prawda? W synagodze Varya próbuje się modlić, ale Bóg nigdy jej nie odpowiada. Z rishiką przynajmniej można porozmawiać [...]."

Czy zastanawialiście się kiedykolwiek nad tym, dlaczego żaden człowiek nie zna dokładnej daty swojej śmierci? Albo czy - gdybyśmy ją znali - zmieniałoby to cokolwiek w naszym życiu? Czy sprawiłoby, że pragnęlibyśmy przeżyć te dni tak, by jak najlepiej wykorzystać czas, jaki nam pozostał? Jak wtedy żylibyśmy? Co jest cenniejsze: intensywne, ale krótkie życie, czy zwykłe trwanie przez wiele, wiele lat? Co ma znaczenie: długość czy jakość życia? Czy bycie innym, odłączenie się od grupy, którą stanowi większość społeczeństwa i pójście własną ścieżką, sprawia, że od razu stajemy się ludźmi, którzy za nic mają zasady etyczne i moralne? Czy powinniśmy wybierać pomiędzy marzeniami a rodziną? Czy fakt, że rozważamy w ogóle taki wybór, oznacza, że nie mamy w swoim sercu ani odrobiny altruizmu? I czy nawet po swojej śmierci możemy pozostać nieśmiertelni?

Odpowiedzi na te pytania możecie szukać w powieści "Immortaliści". Powieści przejmująco smutnej, momentami wstrząsającej... i zmuszającej nas do refleksji, do głębokich przemyśleń nad życiem, śmiercią, przemijaniem i przeznaczeniem. Do szukania odpowiedzi na pytania, które czasem boimy się zadać samym sobie. Do zastanowienia się nad tym, jakie postępowanie można uznać za moralne i zgodne z powszechnie przyjętymi normami, a jakie godne potępienia. Ta powieść tylko z pozoru wydaje się być lekką i przyjemną. Bo choć czyta się ją szybko i choć czytelnik przez kilka dobrych godzin nie jest w stanie się od niej oderwać... to niesie ona za sobą niezwykły ciężar filozoficzny, na który opis powieści nie jest w stanie nas przygotować. Bo czyż historia rodzeństwa, które pewnego dnia z nudów udało się do przepowiadającej przyszłość wróżki, może nas czymś zaskoczyć? Czy może być czymś więcej, niż tylko zwykłym czytadłem, w którym główną rolę odgrywa przeznaczenie pojawiające się w tylu książkach, że głowa mała?

Jak widać: może. I to z powodzeniem. Bo powieść "Immortaliści" dotyczy spraw ważnych, spraw, które dotyczą nas samych, spraw, z którymi stykamy się na co dzień - czy to bezpośrednio, czy to za sprawą mediów społecznościowych czy znajomych. I choć to tylko książka, to sprawia ona, że pragniemy jeszcze raz przemyśleć nasze stanowisko wobec często kontrowersyjnych i trudnych tematów.

O czym opowiada książka "Immortaliści"?

Powieść ta przedstawia losy rodzeństwa Goldów. Wywodzący się z religijnej, żydowskiej rodziny Varya, Daniel, Simon i Klara, żyją, przestrzegając wyznaczonych im zasad... przynajmniej do czasu, aż postanawiają udać się do pewnej tajemniczej kobiety, która rzekomo jest w stanie przepowiadać przyszłość. A dokładnie datę śmierci osoby, która do niej trafia. Ta - jak wydawać by się mogło - złowroga wróżba działa na dzieci jak płomień świecy na ćmę - przywołuje je i wręcz hipnotyzuje. Niepomni na zakazy, o których istnieniu są świadomi od lat, idą do wróżki, by dowiedzieć się, kiedy przyjdzie im odejść z tego świata. A ta wiedza - wiedza o tym, ile czasu im zostało i co jeszcze są w stanie osiągnąć w swoim życiu, nim przyjdzie na nich pora - przypomina trochę przysłowiową puszkę pandory. Tylko czekać, aż coś spowoduje jej otwarcie i bezpowrotne wywrócenie się ich życia do góry nogami.

Takim katalizatorem okazuje się być śmierć ich ojca, głowy rodziny i źródła wszelkich zasad moralnych, jakimi do tej pory żyło rodzeństwo. Od tej pory nic już nie będzie takie samo. Każde z nich pójdzie własną ścieżką, próbując dzięki swoim wyborom oszukać przeznaczenie. Tylko czy to możliwe? I czy nasi immortaliści z czasem staną się też immoralistami? I kto tak naprawdę może nazywać się immortalistą?

Na te pytania sami będziecie musieli sobie odpowiedzieć, sięgając po "Immortalistów". Bo - jak już wspomniałam - to powieść, która zmusza do refleksji, do zastanowienia się chwilę nad przeczytanym właśnie tekstem. Która zachęca do przeanalizowania go i zinterpretowania po swojemu. Tę książkę nie tylko świetnie się czyta - ją się czuje całym swoim czytelniczym serduchem. A przyjemny styl i barwne losy bohaterów sprawiają, że nie mamy ochoty odkładać tej powieści na bok, tylko ją czytać, czytać i czytać. A gdy już ją przeczytamy, westchnąć przeciągle i - cierpiąc na książkowego kaca - podumać jeszcze trochę nad zagadnieniami poruszonymi w "Immortalistach". A wierzcie mi - naprawdę jest nad czym rozmyślać.

Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania "Immortalistów" serdecznie dziękuję wydawnictwu Czarna Owca!

pokaż więcej

 
2018-08-31 20:47:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Seria: Ladyjanistki

WIĘCEJ PRZECZYTACIE TUTAJ: http://znam-czytam-szanuje.blogspot.com/2018/08/moja-jane-eyre-recenzja-ksiazki.html

"Jane dała się poznać Charlotte jako troskliwa, życzliwa i na wskroś dobra osoba. Nawet jak mordowała, to dla dobra ogółu."



Cześć, kochani książkoholicy! Dziś pragnę w kilku słowach opowiedzieć o pewnej książce, która świętuje dziś swoją polską premierę, a na którą czekałam z...
WIĘCEJ PRZECZYTACIE TUTAJ: http://znam-czytam-szanuje.blogspot.com/2018/08/moja-jane-eyre-recenzja-ksiazki.html

"Jane dała się poznać Charlotte jako troskliwa, życzliwa i na wskroś dobra osoba. Nawet jak mordowała, to dla dobra ogółu."



Cześć, kochani książkoholicy! Dziś pragnę w kilku słowach opowiedzieć o pewnej książce, która świętuje dziś swoją polską premierę, a na którą czekałam z niecierpliwością już od dłuższego czasu. Mam to szczęście, że udało mi się dorwać jej egzemplarz przedpremierowy i dlatego dzisiaj, gdy część z was zastanawia się, czy by owej opisywanej przeze mnie powieści nie wrzucić do koszyka, mogę rozwiać wszelkie wasze wątpliwości co do tego, czy warto dodać ją na waszą zakupową listę. Mowa oczywiście o "Mojej Jane Eyre", książce stworzonej przez trio Hand, Ashton i Meadows, kolejnej powieści traktującej w sposób totalnie niepoważny o kolejnej ważnej dla ziemi brytyjskiej Jane. Nie ukrywam, że poprzedni tom tej serii, czyli "Moja lady Jane" (recenzja dostępna tutaj) bardzo przypadł mi do gustu, dlatego też, gdy tylko wypatrzyłam na liście premier kolejną Jane (oj, coś czuję, to imię będzie się dziś często powtarzać!), od razu wiedziałam, że to jedna z tych książek, które przeczytać (a potem zrecenzować) po prostu muszę, bo jeśli tego nie zrobię, moje czytelnicze sumienie nie da mi spokoju. I tym oto sposobem możecie teraz czytać te słowa.



W "Mojej Jane Eyre" przenosimy się nieco w przyszłość, zostawiając za sobą czasy Tudorów i wkraczając w epokę wiktoriańską. Lowood, dziewczęcą szkołę z internatem, zamieszkuje pewna uboga sierota, która pełni tam funkcję nauczycielki - Jane Eyre. Niezamożna, niezbyt ładna, ale i nie brzydka - po prostu nijaka - nie ma zbyt wielkich szans na fortunne wyjście za mąż, zaś jej szczytem ambicji, jak większości kobiet z tamtego okresu, jest otrzymanie posady guwernantki. Gdy dowiaduje się, że w Thornfield Hall, pewnej bogatej posiadłości, niejaki pan Rochester poszukuje kobiety na to stanowisko, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i opuścić Lowood, rozpoczynając nowe życie jako opiekunka małej Adelki. Gdy jednak Jane poznaje pana Rochestera, dzieje się coś, co się nigdy nie powinno stać: zakochują się w sobie, a wkrótce potem nasza biedna, totalnie niearystokratyczna sierotka wychodzi za niego za mąż, ignorując temperament, status społeczny i wiek (pan Rochester mógłby być jej ojcem!) swojego wybranka. Zresztą z wzajemnością. No po prostu szok! Ale to jeszcze nie wszystko. Bo tak się składa, że nasza niepozorna Jane... widzi duchy. I na dodatek utrzymuje z nimi przyjacielskie relacje, szczególnymi względami obdarzając pewnego osobnika o imieniu Helena. Przyznajcie sami: takie zachowanie chyba nie przystoi żadnej pannie... a tym bardziej wiktoriańskiej! Co ona sobie wyobraża? A jakby tego było mało, do jej życia postanawia wprosić się pewna nietypowa para: początkująca pisarka Charlotte Brontë oraz łowca duchów Alexander Blackwood. A wierzcie mi, to dopiero początek kłopotów...



Jeśli czytaliście "Moją lady Jane", wiecie już pewnie doskonale, że nasze autorki naprawdę lubią porządnie namieszać - i to jeszcze z humorem! Tym razem jednak wzięły na tapet nie angielską historię, a literaturę. A dokładnie powieść "Dziwne losy Jane Eyre" autorstwa Charlotte Brontë, którą to autorkę postanowiły tak na marginesie w swojej książce wskrzesić i wykorzystać do własnych celów. Dorzuciły jeszcze duchy, Królewskie Towarzystwo do spraw Relokacji Dusz Zbłąkanych, kilka odrobinę przeinaczonych faktów historycznych, wszystko to doprawiły humorem i swoim subiektywnym komentarzem, zmiksowały i wręczyły nam w postaci historii o kolejnej Jane. Za pierwszym razem takie działania okazały się być strzałem w dziesiątkę. Czy teraz też tak było?



I tak i nie. Bo choć autorki dalej zachwycają poczuciem humoru i kreatywnością, choć ta książka pod pewnymi względami jest lepsza od swojej poprzedniczki... to jednak tym razem zabrakło mi tego powiewu świeżości, jakim cechowała się "Moja lady Jane". I chociaż autorki naprawdę się starały, to jednak nie udało im się wyprzeć z mojego umysłu wrażenia powtarzalności. Tak naprawdę nasze pisarki działają wedle swojego schematu, a schematy, choćby nie wiem jak rzadko spotykane nie były, zawsze irytują. Na szczęście "Moja Jane Eyre" wybroniła się świetnymi postaciami i genialnymi dialogami oraz kilkoma zaskakującymi scenami. Przynajmniej do chwili sławetnego ślubu, bo wtedy czytelnik wjechał na równię pochyłą. Na szczęście zakończyła się ona równie szybko, jak się pojawiła i choć w jeszcze bodajże dwóch fragmentach akcja się zaczęła lekko sypać, byłam w stanie wspaniałomyślnie wybaczyć autorkom te wpadki. Wybaczyć - ale nie zapomnieć.



Choć dalej nie wiem, jak pisarki, które piszą na bardzo dobrym poziomie, mogły zafundować odbiorcom kilka tak banalnych, słabych i do bólu przewidywalnych scenek, które pogrążyły jeszcze idiotyczne dialogi. Po prostu w głowie mi się to nie mieści. Przecież w "Mojej lady Jane" pokazały, że stać je na więcej. Ba, zrobiły to nawet w "Mojej Jane Eyre", książce, która (o ironio!) gdyby nie ta wpadka, byłaby jeszcze lepsza od swojej poprzedniczki! Bo pomysłów na kreatywne rozwiązania autorkom nie brakowało, co to, to nie.



Nie zrozumcie mnie źle, ta historia nie jest zła. Po prostu po przeczytaniu poprzedniego tomu liczyłam na to, że i ta Jane mnie zachwyci. I zachwycała... przez pierwsze dwieście stron. Później przez jakiś czas mi się tylko podobała, ale na szczęście świetne zakończenie, jakie zafundowały mi autorki, odrobinę przyćmiło poprzednie złe wrażenie. Ale, niestety, nie wymazało go z mojej pamięci.



No dobrze, pora teraz powiedzieć coś miłego, przejdźmy zatem do bohaterów i ich kreacji, które to kreacje były świetne i, na szczęście, nie tak oczywiste, jak czytelnik mógłby się obawiać. Szarlotka, Alex, Bran, Jane, a nade wszystko Helena - te postacie naprawdę podbiły moje serce, choć żadna postać (nawet genialna Hela) nie przebiją pewnego sympatycznego konia... ale tu już odsyłam do innej recenzji. Duchy również były bardzo sympatyczne, więc jeśli liczycie na jakieś strachy, upiory i inne zjawy, to tu ich nie znajdziecie. Bohaterowie poboczni także mieli swój głos w tej książce, co niewątpliwie jest jej plusem.



Jestem natomiast zawiedziona panem Rochesterem. Liczyłam na nieco więcej, szczególnie p ó ź n i e j (przeczytajcie książkę, a dowiecie się, o jakie "później" mi chodzi), a dostałam pana, który jak na mój gust był stanowczo zbyt miły. Na szczęście Gracja Pole i Ten-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać nadrobili swoimi niezmiernie zaskakującymi obyciem i kulturą osobistą, więc równowaga we Wszechświecie została zachowana. Amen.



"Człowiek obdarzony darem kreatywności nie zawsze nad nim panuje. Z czasem okazuje się, że niektóre z jego pomysłów żyją własnym życiem i podejmują niezależne decyzje."



W "Mojej Jane Eyre" znajdziecie mnóstwo humoru, miłego dla oka absurdu, a także - co ciekawe - kilka pięknych, złotych myśli. Niestety czytelnik natknie się tu też pewnie na kilka literówek, ale nie oszukujmy się - dość często się to zdarza, i nie jest to grzech, a grzeszek wydawnictw. Grzechem natomiast jest wydanie kolejnych tomów serii z okładkami kompletnie niepasującymi do siebie. Na szczęście "Mojej Jane Eyre" nie czekał taki los - okładka jest miła dla oka i w dodatku ładnie komponuje się z poprzednim tomem.



Cóż mogę powiedzieć więcej: "Moja Jane Eyre" to lektura obowiązkowa dla każdego wielbiciela wszelkich Jane i książek o nich, a także dla osób, które cenią sobie nietuzinkowe pomysły. Ta powieść powinna także przypaść do gustu fanom fantastyki dla młodzieży i czytelnikom preferującym lekkie, zabawne historie. A, i jeszcze jedno ważne ogłoszenie: nie trzeba znać poprzedniego tomu, by zabrać się za ten - wprawdzie jedna scenka nawiązuje do "Mojej lady Jane", ale tak, by osoba, która tej książki nie czytała, pogubiła się w czasie lektury.



Mnie "Moja Jane Eyre" pod pewnymi względami zawiodła, pod pewnymi zachwyciła, ale ogólnie oceniam tę książkę na plus, choć odejmuję gwiazdki za wpadki, o których wspomniałam. Mam nadzieję, że nie zdołałam was zniechęcić do lektury, gdy tak wcześniej narzekałam. Bo tak naprawdę to historia (znowuż) ciekawa, choć nie idealna. Choć nie tracę nadziei, że kiedyś trafię na perfekcyjną książkę. Marne szanse, ale podobno wiara góry przenosi... więc, kto wie?



Chyba za bardzo się rozmarzyłam, więc kończę, nim zacznę się nad dobre rozpisywać. W każdym razie ode mnie to tyle na dziś. Pozdrawiam was gorąco i zachęcam do lektury polecanych przeze mnie książek, a także wszystkich interesujących was artykułów i recenzji na moim blogu. Napiszcie koniecznie, czy udało mi się was przekonać do przeczytania "Jane"! Pa pa!


Moja ocena : 7/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania powieści dziękuję wydawnictwu SQN i czytampierwszy.pl/

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
191 20 96
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (0)
Lista jest pusta
Ulubione cytaty (2)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd