Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Sorry

Tłumaczenie: Bartłomiej Szymkowski
Wydawnictwo: Telbit
7,34 (494 ocen i 108 opinii) Zobacz oceny
10
48
9
69
8
107
7
140
6
74
5
34
4
12
3
8
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sorry
data wydania
ISBN
9788362252312
liczba stron
400
język
polski
dodała
Ag2S

Szokujący, poruszający i przerażająco dokładny. Pierwszy w Polsce thriller Zorana Drvenkara. To on robi sprawców ze swoich ofiar… Ogłoszenie tej agencji wywraca do góry nogami świat biznesu. Przeprosiny za występki firm, wsparcie dla winowajców i pomoc ofiarom. Dzięki pomysłodawcom przedsięwzięcia, czwórce młodych berlińczyków, coraz więcej ludzi śpi spokojnie, a w dodatku przyjaciele...

Szokujący, poruszający i przerażająco dokładny.
Pierwszy w Polsce thriller Zorana Drvenkara.
To on robi sprawców ze swoich ofiar…
Ogłoszenie tej agencji wywraca do góry nogami świat biznesu. Przeprosiny za występki firm, wsparcie dla winowajców i pomoc ofiarom. Dzięki pomysłodawcom przedsięwzięcia, czwórce młodych berlińczyków, coraz więcej ludzi śpi spokojnie, a w dodatku przyjaciele zarabiają na tym niezłe pieniądze.
Jednak wszystko zmienia się w dniu, w którym ktoś zleca im odwiedzenie pewnej kobiety – z przeprosinami za niewyobrażalne męki, w których umarła…
Pułapka się zamyka, a lekcja, której pragnie udzielić im zleceniodawca, ocieka mrocznym przesłaniem. Bohaterowie natychmiast wpadają w błędne koło okrucieństwa i poruszają się jak pionki na szachownicy, gdzie nie ma już przebaczenia ani prostego rozróżnienia na sprawców i ofiary…
W wypaczonym świecie z powieści Drvenkara nie można uniknąć przemocy, a na pytanie o dobro i zło brakuje jednoznacznej odpowiedzi.

 

źródło opisu: Wydawnictwo TELBIT, 2011

źródło okładki: http://www.telbit.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 631
Małgorzata | 2013-02-01
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: 28 stycznia 2013

Przepraszam – niby jedno słowo, jednak nie każdy ma odwagę je wypowiedzieć wtedy, kiedy trzeba. Nie zawsze tak łatwo jest przepraszać, nie każdy człowiek to potrafi. I pewnie niejeden z nas byłby szczęśliwy, gdyby ktoś zrobił to za nas – przeprosić kogoś, gdy sami nie mamy odwagi, albo żeby oczyścić sumienie, które nas gryzie.

Kris, Wolf, Tamara oraz Frauke – czwórka przyjaciół, mieszkających w Berlinie, którym nie do końca dobrze się wiedzie. Każdy z nich ma mniejsze lub większe problemy, dotyka ich brak pracy i pieniędzy. Pewnej nocy wpadają jednak na świetny pomysł biznesu – postanawiają założyć firmę, której głównym założeniem będzie przepraszanie za tych, których gryzie sumienie i którzy nie mają odwagi sami tego zrobić. Ich spółka szybko zyskuje popularność i zdobywa tłumy klientów, chociaż dla niektórych to, co robią przyjaciele, jest nieetyczne. Pewnego dnia dostają zlecenie, które na pierwszy rzut oka niczym nie różni się od pozostałych. Jednak gdy Kris zjawia się pod umówionym adresem, pod którym miał się spotkać z kobietą, a której ktoś kiedyś winny był przeprosiny, zastaje ją w domu… martwą, przybitą gwoździami do ściany. Zleceniodawca jednak wymaga od czwórki przyjaciół wypełnienia zlecenia, przeproszenia jej za to, co jej zrobił - w końcu za to im płaci, przy okazji oczekuje również uprzątnięcia zwłok… Tamara, Frauke, Wolf oraz Kris nie zdają sobie sprawy, że to będzie dopiero początek ich problemów.

Pierwsze, co rzuca się w oczy przy chociażby przekartkowywaniu rozdziałów jest to, że nie są one zbyt długie. I gdy zaczynamy czytać, potwierdza się to. Rozdziały bowiem podzielone są między każdego z czwórki bohaterów, początkowo poznajemy każdego z nich i okoliczności, w których doszło do pomysłu założenia niecodziennej firmy. Ale poszczególne rozdziały podzielone są nie tylko na tę czwórkę – bowiem niektóre z nich zwracają się bezpośrednio do czytelnika-mordercy. Tak tak, to nie żart! To TY jesteś tym, który przybił kobietę do ściany na tle brzydkiej, niesprzedawanej już od dawna tapety, na koniec przebijając jej czoło długim na prawie pół metra gwoździem. To TY jesteś zleceniodawcą… Zdziwieni?... To jeszcze nie wszystko, ponieważ niektóre rozdziały poświęcone są jeszcze jednej osobie: mężczyźnie, którego tam nie było… Wydaje pewnie Wam się to trochę zagmatwane na początku i takie też jest naprawdę, gdy zaczynamy czytać tę książkę. Pogmatwane i dziwne. Każda część tej układanki jednak wskoczy w odpowiednim czasie w swoje miejsce – tego możecie być pewni.

Taka konstrukcja powieści ma swoje plusy. Pozwala bowiem spojrzeć na całą sytuację z perspektywy każdego bohatera z osobna, a także od strony zleceniodawcy-mordercy oraz tajemniczego mężczyzny. Poznajemy więc myśli i uczucia Krisa, jego młodszego brata Wolfa, oraz dwóch przyjaciółek: Tamary oraz Frauke. Jednocześnie cała czwórka stara się odkryć, kto naprawdę jest zleceniodawcą i chociaż mężczyzna podał swoje imię i nazwisko, wcale nie będzie to takie proste. Telefon na policję również wcale nie jest taki oczywisty, bowiem przyjaciele są szantażowani, ich najbliższym osobom, jeśli nie wypełnią zlecenia w całości, może grozić śmiertelne niebezpieczeństwo. Ale mamy tutaj też perspektywę zleceniodawcy, czyli CIEBIE – i chociaż sam czytelnik na początku nie pała do niego sympatią, to z czasem jednak, gdy poznaje prawdziwą przyczynę i motywy, jakie nim kierują, zaczyna go niejako rozumieć. Kto tu jest więc tą złą, najgorszą osobą? Zleceniodawca, który ze swoich ofiar zrobił morderców? Ofiary, czyli czwórka przyjaciół, którzy wpadli na pomysł zarabiania na przepraszaniu i oczyszczaniu sumienia innych?… Czy może tajemniczy mężczyzna, który się tam pojawia?

Pomysł na firmę, która zarabia na czymś, co dla niektórych jest nieetyczne, również jest tutaj dość ciekawym tematem. Czy bowiem można zarabiać na przepraszaniu za kogoś? Czy w ogóle można oczyścić czyjeś sumienie, zlecając jakiejś firmie załatwienie wszystkiego za nas? I ile warte jest tak naprawdę słowo „przepraszam”?... Na te pytania chyba brak jednoznacznej odpowiedzi – temat książki jest jednak ciekawy – nie sądzicie?

Powieść jest również interesująca sama w sobie. Trafiłam na świetny kryminał/thriller, który wciąga praktycznie od pierwszych stron, który trzyma w napięciu i zaskakuje zakończeniem, chociaż mordercę znamy od samego niemalże początku – bo przecież JESTEŚ NIM TY! Zachęcać dalej? Myślę, że nie trzeba – spodziewałam się dobrego kryminału po tej książce, a dostałam kawał świetnej literatury, niekiedy mrożącej krew w żyłach, ciekawej, od której nie można się oderwać. Nikt tą książką nie powinien być zawiedziony, a już zwłaszcza miłośnicy gatunku. Książka jest bowiem trochę inna od zwykłego kryminału, ale tym samym intrygująca i wzbudzająca w czytelniku ciekawość od początku do końca.


[http://mojeczytadla.blogspot.com/2013/02/sorry.html]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek

Książka ta jest doskonałym dowodem na to, że współczesna literatura ma naprawdę wiele do zaoferowania najmłodszym. Trzeba przyznać, że dziś przed auto...

zgłoś błąd zgłoś błąd