Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017
6,04 (120 ocen i 31 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
4
8
11
7
41
6
22
5
16
4
10
3
8
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788310120366
liczba stron
368
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Anula

Kiedy Monika, ambitna bizneswoman, zostaje matką, postanawia zmienić swój system wartości. Chce się skupić na wychowywaniu dziecka, poświęcić rodzinie i przestać żyć w ciągłym pędzie. Okazuje się jednak, że domowa codzienność to wcale nie beztroska zabawa z córką i delektowanie się każdą minutą, lecz ciężka praca na pełen etat i regularne nadgodziny. Na dodatek ukochany mąż zdaje się nie...

Kiedy Monika, ambitna bizneswoman, zostaje matką, postanawia zmienić swój system wartości. Chce się skupić na wychowywaniu dziecka, poświęcić rodzinie i przestać żyć w ciągłym pędzie. Okazuje się jednak, że domowa codzienność to wcale nie beztroska zabawa z córką i delektowanie się każdą minutą, lecz ciężka praca na pełen etat i regularne nadgodziny. Na dodatek ukochany mąż zdaje się nie dostrzegać problemu...

Odskocznią od monotonii i ratunkiem przed nieustannym zmęczeniem staje się nowa pasja. Jaki wpływ na życie młodej matki może mieć otrzymana od tajemniczej sąsiadki... lalka?

Karolina Święcicka z humorem przedstawia blaski i cienie macierzyństwa. Ale zagłębia się też w bardziej mroczne rejony ludzkiej duszy.

 

źródło opisu: http://nk.com.pl/

źródło okładki: http://nk.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1136
Ewa | 2014-08-25
Przeczytana: sierpień 2014

Lalka. Zabawka, a zarazem najlepsza powierniczka każdej chyba dziewczynki. Niemowlak, Barbie, figurka z porcelany. Otoczona odpowiednimi akcesoriami, zamieszkująca plastikowy dom, korzystająca ze zminiaturyzowanych dobrodziejstw. Czy ta „istota”, przedstawiana w bajkach, reklamach tv, stanowiąca obiekt westchnień dzieci płci żeńskiej na całym świecie może utożsamiać zagrożenie? Być niebezpieczną dla właściciela bądź osoby obdarowywanej…? Nie zapominajmy o kulcie voodoo, o szamanach i złych mocach… o horrorach, gdzie często nadawany jest jej negatywny wydźwięk.. jak właściwie z nią jest?

Karolina Święcicka usiłuje nam pomóc w odpowiedzi na powyższe pytania. Główną bohaterkę jej powieści, Kingę, poznajemy w momencie kluczowym; oto bowiem wzięta pani menager, niezwykle zdolny pracownik pewnego biura, posiadający niezwykły wręcz dar przekonywania, uparcie pnący się po szczeblach kariery decyduje się.. na urlop wychowawczy. Kobieta nie wspomina zbyt dobrze swojego dzieciństwa; matka wiecznie nie miała dla niej czasu, a spragniona jej bliskości dziewczynka, poszukując odrobiny bliskości musiała przytulać się do schowanych w szafie ubrań. W momencie, gdy na świat przychodzi jej własne dziecko postanawia więc poświecić dla niej wszystko co ma, i tak zorganizować codzienność, aby malutkiej Kindze nigdy nie zabrakło obecności rodzicielki. Niestety – macierzyństwo to nie tylko kolorowy obrazek pochodzący z reklam tv; to także nieprzespane noce, rozstępy na niegdyś „doskonałym” ciele i chroniczne zmęczenie; to wtopienie się w krajobraz codzienności i często nie dostrzegane (także przez najbliższych) smuteczki. Dla bohaterki remedium na wszystko ma być przyjaźń z nową sąsiadką, Marzeną, pasjonującą się światem lalek Dollfie. I od tego w zasadzie wszystko się zaczyna…

Nie napiszę, co było dalej. Nie napiszę, bo wówczas lektura nie miałaby sensu, a przeczytać naprawdę warto. Nie jest to typowa literatura kobieca, z księciem na białym koniu i happy endem w tle; nie jest to bajka dla dużych dziewczynek, ani „pocieszacz” dla zdesperowanych kur domowych. Książka obdarza nasze słabości, pokazuje, jaki wpływ może mieć nasz umysł i jak w łatwy sposób można spersonifikować pozornie martwą rzecz. Język jest prosty i łatwy w przyswojeniu, co sprawia, że historię aż chce się czytać. Wtrącenia o Goffmanie i zapiski młodej pani antropolog – genialne. Ponadto podczas tych kilku godzin, które spędziłam z tą powieścią (bo przeczytałam całą w jeden dzień, co ostatnimi czasy rzadko mi się zdarza) kilkakrotnie sięgałam do internetu, aby sprawdzić pewne fakty – zgadzały się! Zatem i moja wiedza na pewne tematy została poszerzona. Zdecydowanie polecam, nie tylko Matkom-Polkom. Nie jest to opowieść, którą szybko się zapomina, mimo że pochłania się ją na raz; jest w niej coś takiego, co zostaje w pamięci na długo. Na bardzo, bardzo długo - a to zawsze jest kwestią przemawiającą za lekturą danej pozycji.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tkanki

Bardzo ciekawy temat. Czasem przy okazji rozmów o transplantacji,pojawia się także temat tzw. pamięci tkankowej. Osoby z przeszczepionym organem nag...

zgłoś błąd zgłoś błąd