Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Higieniści. Z dziejów eugeniki

Tłumaczenie: Wojciech Chudoba
Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
7,38 (240 ocen i 33 opinie) Zobacz oceny
10
12
9
37
8
69
7
64
6
39
5
14
4
1
3
2
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375362114
liczba stron
424
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Lugal

W sierpniu 1997 roku uwaga światowych mediów skupiła się na Sztokholmie. Czy to prawda, że demokratyczne państwo dobrobytu w imię „higieny rasy” aż do lat 70. XX wieku zmuszało tysiące obywateli do operacji pozbawiających płodności? Że socjaldemokratyczne władze Szwecji dzieliły ludzi na „pożytecznych” i „małowartościowych”? Jak to możliwe, że media przez tyle lat nie podjęły tematu? Tydzień...

W sierpniu 1997 roku uwaga światowych mediów skupiła się na Sztokholmie. Czy to prawda, że demokratyczne państwo dobrobytu w imię „higieny rasy” aż do lat 70. XX wieku zmuszało tysiące obywateli do operacji pozbawiających płodności? Że socjaldemokratyczne władze Szwecji dzieliły ludzi na „pożytecznych” i „małowartościowych”? Jak to możliwe, że media przez tyle lat nie podjęły tematu? Tydzień później rząd Szwecji zdecydował o powołaniu specjalnej komisji i zadośćuczynieniu ofiarom programu sterylizacji.
Autorem artykułów, które ujawniły te wstrząsające praktyki, był Maciej Zaremba Bielawski. Higieniści… to rozbudowana książkowa wersja tamtych tekstów, wzbogacona o eseje dotyczące historii eugeniki, jej propagatorów, przeciwników i fanatyków, działających w krajach tak różnych, jak Stany Zjednoczone, Trzecia Rzesza, Szwecja czy Japonia. Nazistowskie Niemcy nie miały monopolu na eliminowanie jednostek „niegodnych życia”. Utopia uszlachetnienia ludzkości metodą hodowli ma długą i zaskakującą tradycję. Hołdowali jej także w latach 30. wybitni i postępowi Polacy, m.in. Tadeusz Boy-Żeleński i wielu znanych lekarzy. W rozdziałach napisanych specjalnie do polskiego wydania autor próbuje zrozumieć, co nimi kierowało i dlaczego nie znaleźli w Polsce posłuchu.
Choć dziś nie prowadzi się już państwowych programów „genetycznego ulepszenia” ludzkości, eugenika jako taka wcale nie spoczęła na śmietniku historii. Dochodzi do głosu w nowych formach, jak choćby w Stanach Zjednoczonych, gdzie dzieci zaskarżają rodziców i szpitale za to, że urodziły się z wrodzoną ułomnością.

 

źródło opisu: Czarne, 2011

źródło okładki: czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2678
livrer | 2011-10-01
Na półkach: Filo i sophia
Przeczytana: 14 września 2011

Czy leci z nami pilot?

Są takie książki, poruszające takie kwestie, z którymi po prostu musimy się zmierzyć. Przymierzyć się do nich i dopasować, lub przeciwnie odrzucić stwierdziwszy brak jakiejkolwiek korespondencji. Niekiedy jednak korespondencja ta zachodzi niejako poza nami na poziomie, którego istnienia nie byliśmy świadomi, i którego uświadomienie bynajmniej nie wbija nas w dumę, przeciwnie zawstydza i szokuje. W ten właśnie sposób do zmierzenia się z samą sobą zmusiła mnie lektura Higienistów Marcina Zaremby.

Z jednej strony retoryczna chwytliwość eugenicznych haseł z drugiej koszmar ich skutków - próbując uchwycić miejsce, w którym jedno nieomal niepostrzeżenie przechodzi w drugie dostaję aksjologicznego zeza. Usilnie staram się umieścić na równi pochyłej tego kontinuum swój światopogląd i czuję, że się staczam. Staczam w paszczę szaleństwa obozów zagłady, pogromów, segregacji rasowej, przymusowych sterylizacji i czystości rasy. Staczam choć przed chwilą jeszcze stałam jak się zdawało twardym gruncie koncepcji powszechnego dobra - bo kto nie chciałby żyć w świecie bez chorób, niepełnosprawności czy problemów społecznych. W świecie, w którym nie tylko zostałyby one zwalczone, co wręcz nigdy by nie zaistniały wyeliminowane dzięki przejęciu kontroli nad genetyczną rosyjską ruletką. W świecie idealnym, bez wad. Brave New Word. Brave New - całkiem nowy ale brave oznacza też odważny. Nowy świat, świat nowoczesny, stechnicyzowany odważnie przejmuje ster natury. Czy jednak liczymy się z tym, że przyjmując na siebie decyzyjność w kwestiach dotąd pozostawianych naturze przejmujemy też chcąc tego czy nie odpowiedzialność za te decyzje? Czy i na to mamy odwagę? Natura jest ślepa i moralnie neutralna, jest poza moralnością, nie jest świadoma, nie dokonuje wyborów, po prostu działa kierując się wkodowanymi w instynkt prawami. My nie możemy już pozwolić sobie na luksus zdania się na wewnętrznego autopilota. Przejęliśmy stery maszyny, której skomplikowanych mechanizmów zależności do końca nie poznaliśmy. Dokręcając śrubki, majsterkując przy kokpicie, deszyfrując urządzenia nawigacyjne nie jesteśmy wstanie przewidzieć konsekwencji naszych poczynań. Mamy oczywiście jak najlepsze intencje - chcemy wyrównać lot, poprawić jego komfort i prędkość, utrzymać trajektorię, lecieć coraz szybciej, coraz dalej. W tym radosnym uniesieniu nieustannego ulepszania zdajemy się jednak zapominać, że nie wiemy tak naprawdę dokąd zmierzamy. Wyłączyliśmy autopilota instynktów, drugi pilot jakkolwiek go nie nazwać, Bogiem, agatologicznym fundamentem, prawdą obiektywną czy czymś/kimś podobnym - niby jeszcze coś nam tam podszeptuje, ale głos jego ginie w hałasie wytworzonym przez prędkość z jaką wbijamy się w przyszłość.

Wznosimy się wyżej, stewardessy roznoszą zimne napoje, z głośników płynie przyjemna muzyka. Nie dla wszystkich jednak starczyło biletów w business class, pozostali, mniej obrotni, piękni, inteligentni czy sprytni cisną się w wąskich niewygodnych siedzeniach, z podkurczonymi nogami, ścierpnięci i zmęczeni. Przecież tak być nie może! To nieludzkie, jak oni się męczą. Lepiej by było dla nich gdyby wcale nie lecieli! Lepiej byłoby dla nas…- przekonują uprzywilejowani z lewego i prawego skrzydła, a wtóruje im środeczek.

A ja siedzę i milczę, bo boję się usłyszeć swój głos, boję się, że ten głos mnie zdradzi i w imię powszechnego dobra wyda skazujący wyrok również na mnie samą. Chciałabym chociaż móc zebrać siły by wstać i w ostatecznym akcie rozpaczy i bezradności wskazując na pusty kokpit zadać bez słów jedyne ważne w tym monecie pytanie…ale coraz bardziej kamienieję, i coraz bardziej boję się przyszłości w kierunku której tak szybko zmierzamy…

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Oskarżenie

Po dramatycznie słabej Czarnej Madonnie pan Mróz wreszcie wraca do czegoś co po prostu mu wychodzi. Joanna zostaje poproszona o pomoc w sprawie sp...

zgłoś błąd zgłoś błąd