Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Lament. Intryga Królowej Elfów

Tłumaczenie: Karolina Socha-Duśko
Cykl: Faerie (tom 1)
Wydawnictwo: Illuminatio
6,2 (323 ocen i 62 opinie) Zobacz oceny
10
20
9
14
8
41
7
69
6
76
5
53
4
15
3
23
2
5
1
7
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Lament: The Faerie Queen’s Deception
data wydania
ISBN
9788362476060
liczba stron
320
język
polski
dodała
Querida

"Lament" to pierwsza część cyklu opowiadającego o przenikającym do ludzkiej rzeczywistości legendarnym świecie Faerie. Kręci sie wokół losów szesnastoletniej Deirdre Monaghan, utalentowanej harfistki, która regularnie grywa na weselach i innych okolicznościowych przyjęciach, i doświadcza paraliżującego strachu przed występami. Ta piękna i niezwykła debiutancka powieść autorki została...

"Lament" to pierwsza część cyklu opowiadającego o przenikającym do ludzkiej rzeczywistości legendarnym świecie Faerie. Kręci sie wokół losów szesnastoletniej Deirdre Monaghan, utalentowanej harfistki, która regularnie grywa na weselach i innych okolicznościowych przyjęciach, i doświadcza paraliżującego strachu przed występami.

Ta piękna i niezwykła debiutancka powieść autorki została zaczerpnięta z celtyckiej tradycji leśnych wróżek, a okraszono ją dodatkowo - osadzoną we współczesnych realiach - historią zakazanej miłości.

 

źródło opisu: opis dytrybutora

źródło okładki: Wydawnictwo Iluminatio, 2011

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 602
viv | 2012-01-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 stycznia 2012

„Lament. Intryga królowej elfów” rozpoczyna przeznaczoną dla młodzieży trylogię autorstwa Maggie Stiefvater. Irlandzka Faeria przeniesiona na amerykański grunt ma się znakomicie, a autorka zgrabnie łącząc miłość ze strachem napisała historię, od której trudno się oderwać.

Szesnastoletnią Deirde poznajemy w dzień konkursu muzycznego. Ta młodziutka i niesamowicie uzdolniona harfistka z uwagi na swą nieśmiałość jest niemal niewidoczna dla ludzi. Tak mocno przeżywa każde publiczne wystąpienie, że poprzedzają je torsje. W takim niezbyt romantycznym momencie, w łazience, poznaje Luke’a, chłopaka ze swojego snu, który nie tylko pomaga jej doprowadzić się do porządku, ale i odkryć drzemiące w niej możliwości. Odegrana i odśpiewana przez nich koncertowo smutna ballada „Lament elfiej panny” zapewnia im zwycięstwo, a jej strofy przewijając się przez całą książkę, dręczą czytelnika pytaniem, czy i ich uczucie musi skończyć się tragicznie.

Tajemniczy Luke, za którym ciągnie się ewidentnie mroczna tajemnica, jest w równym stopniu przewodnikiem i obrońcą, jak i potencjalnym zagrożeniem w świecie, w którym pojawienie się czterolistnej koniczynki nie przynosi szczęścia. Poza nim w tych nowych okolicznościach Deirde może liczyć na pomoc najlepszego i dotychczas jedynego przyjaciela Jamesa, który jest chyba najsympatyczniejszym bohaterem książki - ironicznie zabawny, mądry, rycerski i oczywiście potajemnie zakochany. Całe szczęście autorka oszczędza czytelnikowi opisów miłosnego trójkąta i rozterek sercowych nastoletniej bohaterki.

Klimat, a zwłaszcza wciągającą i nieco straszną atmosferę, książka zawdzięcza elfom, czy szerzej faeries, co w braku dobrego polskiego odpowiednika tłumaczka przełożyła jako fejom. Autorka sięgnęła do irlandzkiej ludowej tradycji i jej elfy nie tylko są nienaturalnie wręcz piękne i rozmiłowane w muzyce (stąd upodobanie do ludzi, którzy ją tworzą i grają), ale i naprawdę dzikie i nieludzkie. Bawią się nami – czasem, jak dzieci, tylko obserwując i przedrzeźniając nasze reakcje, często jednak czerpiąc przyjemność z ludzkiego cierpienia.

Motyw wybrańca, który ma ledwie kilka dni czy miesięcy, by nagle ze stanu zupełnej nieświadomości nie tylko przejść w tryb bojowy, ale i odkryć, kto jest przeciwnikiem i przygotować się do walki, jest w literaturze rozgrywany często, z różnym powodzeniem. W tym paranormalnym romansie przeznaczonym dla nastolatek, dzięki pierwszoosobowej narracji, nierzadko prowadzonej z dystansem i humorem, autorce udało się to naprawdę nieźle. I choć ostatecznie fabuła książki okazuje się dość naiwna, zwłaszcza w zakresie samej tytułowej intrygi, trzeba przyznać, że autorka udatnie żongluje chwilami odkrywania przez Deirde nowych emocji towarzyszących zakochaniu oraz momentami prawdziwej grozy. Za plus opowieści uznać należy także jej słodko-gorzkie zakończenie.

Stiefvater pokazuje, że mniej naprawdę może znaczyć lepiej – bogactwo Faerie wykorzystane także w „Królestwie czarnego łabędzia” Lee Carol, połączone w wampirami, elżbietańskim alchemikiem, a nawet bursztynową komnatą nie miało tej mocy, a cała kombinacja często po prostu irytowała przesytem i – jakby to dziwnie nie brzmiało - nierealnością. „Lament. Intryga królowej elfów” pozytywnie zaskakuje i często budzi niepokój. To naprawdę przyjemne czytadło nie tylko dla nastolatek.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Po nitce do szczęścia

Niestety przyjemność czytania co jakiś czas psuły mi te relacje między Jankiem a Marzeną. Bardzo mnie irytował ten wątek... a już najbardziej sama Ma...

zgłoś błąd zgłoś błąd