Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Biblioteka cieni

Tłumaczenie: Bogusława Sochańska
Wydawnictwo: Świat Książki
6,39 (448 ocen i 87 opinii) Zobacz oceny
10
14
9
23
8
55
7
140
6
103
5
63
4
21
3
22
2
4
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Libri di Luca
data wydania
ISBN
978-83-247-1731-6
liczba stron
432
słowa kluczowe
biblioteka, ksiązki
język
polski
dodała
Zuziuchna

Po dziwnej śmierci ojca młody adwokat Jon dostaje w spadku wspaniały antykwariat. Magiczne miejsce, pełne starych ksiąg, okazuje się siedzibą sekretnego Stowarzyszenia Lektorów: ludzi umiejących wpływać na innych poprzez… czytanie! Część z nich – ponura frakcja Cieni – chce zdobyć władze nad światem. W tym celu zamierzają posłużyć się Jonem, nieświadomym swych zdolności. Kto wśród Lektorów...

Po dziwnej śmierci ojca młody adwokat Jon dostaje w spadku wspaniały antykwariat. Magiczne miejsce, pełne starych ksiąg, okazuje się siedzibą sekretnego Stowarzyszenia Lektorów: ludzi umiejących wpływać na innych poprzez… czytanie! Część z nich – ponura frakcja Cieni – chce zdobyć władze nad światem. W tym celu zamierzają posłużyć się Jonem, nieświadomym swych zdolności. Kto wśród Lektorów jest Cieniem? Dla kogo pracuje Katherine, piękna dyslektyczka, która słyszy głosy?
Niesamowita opowieść o mocy ksiąg i potędze manipulacji przywodzi na myśl głośne „Dziewiąte wrota” i wiedzie nas z Kopenhagi aż do słynnej Biblioteki Aleksandryjskiej.

 

źródło opisu: http://www.esensja.pl/ksiazka/ksiazki/obiekt.html?...(?)

źródło okładki: http://www.esensja.pl/ksiazka/ksiazki/obiekt.html?...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1638
Krzysztof Baliński | 2014-11-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 listopada 2014

Książka z dość często ostatnimi czasy stosowanej tematyce przez autorów, o książce po prostu, a także o czytelnikach, bibliotekach, antykwariatach, o także tym, że ludzie czytający nie są świrami, którzy tylko czytają i wdychają tony kurzu i kompletnie odlatują, nie wiedzą co się dzieje na świecie. Tutaj jak mam wrażenie, bo tego mogę się tylko domyślać przecież, zamysłem autora było przedstawienie, że świat ludzi, którzy czytają jest ciekawy i interesujący, no i nie jest wcale oderwany od rzeczywistości. Częściowo to się powiodło, autor wykreował ciekawych bohaterów, którzy pasjonują się książkami i w życiu których zdarzyły się ciekawe wydarzenia. Tyle, że jednak czytelnik ma ważenie, że autor przekombinował nieco. No bo po pierwsze świat czytelników jest ciekawy, bo sami o to dbają czytając interesujące książki, a po drugie czytanie książek wcale nie musi wykluczać tego, że ktoś ma ciekawe życie, chociażby takie jak postaci wykreowane przez Birkegaarda. To przekombinowanie polega jeszcze na czym innym, autor nie mógł się zdecydować czy to ma być kryminał, czy teoria spiskowa na miarę Dana Browna. I wyszło takie nie wiadomo co. Z prostej kryminalnej sprawy zabójstwa Luki Campanellego Birkegaard stworzył thriller oparty na teoriach spiskowych. Antykwariusz zmarł w pracy, w swoim antykwariacie. Czytelnik dowiaduje się, że Luka Campanelli wrócił po tygodniowej nieobecności. Przyczyna tej podróży jest zagadkowa, autor uchyla rąbka tajemnicy niemal na ostatnich stronach książki. Ma to związek z koncepcją, że tajemniczy Zakon rządzi światem. Antykwariusz nazwał ich organizacją cieni. Wraz z kumplem Newerskovem Luka Campanelli wyspekulował, że coś takiego może istnieć, i im bardziej się zagłębiał w tą tematykę przekonywał się, że cienie istnieją naprawdę. I z tego zrobił się niezły bałagan. Jego teoriospiskowa i detektywistyczna pasja zaprowadziła go prosto na tamten świat. Bo ci ludzie – cienie uznali, że Luka wsadził swoje paluszki nie tam gdzie powinien.

Akcję książki zaczyna tajemnicza śmierć Luki Campanellego, która miała miejsce, w jego Kopenhaskim antykwariacie Libri di Luka, a potem mamy na scenie Jona, z zawodu wziętego adwokata, a prywatnie syna Luki. Jon wchodzi w ten światek bibliofilski. Mamy tutaj dwie frakcje: lektorów i odbiorców, są to ludzie o wyjątkowych zdolnościach. W zasadzie Luka dobrze żył z jednymi i drugimi i snuł marzenia o ponownym zjednoczeniu towarzystwa, a więc na początku o śmierć Luki jedni oskarżali drugich. Jon stopniowo poznaje wszystkie osoby z tego gremium. Przy okazji nawiązuje romans z Kateriną, która pracuje w antykwariacie ojca. Jon z Kateriną i innymi osobami, próbuje po nitce do kłębka dociec sprawy. Co ciekawe jedna z tych nitek prowadzi do klienta Jona, przestępcy Remera, o którym jak się można domyślać ma do czynienia z mafią, bo Remer nie jest byle opryszkiem, oficjalnie jest biznesmenem i prowadzi legalne interesy. Proponuje Jonowi, żeby sprzedał antykwariat jego kumplowi, który prowadzi sieć magazynów książek, czyli dużą sieć księgarń, która prowadzi handel tradycyjny, realny i w sieci metodą wirtualna sprzedaje swoje towary. Tak więc w podtekście mamy tutaj typowo biznesową rywalizację małych księgarń i antykwariatów z wielkimi sieciówkami. Niestety jak wiemy sieciówki wygrywają, dla tych którzy lubią zwiedzać małe księgarnie, których coraz mniej ten fakt sprawia, rozważając sprawę troszkę melancholijnie, że robi się przykro, no ale trend jest taki jest. Ale wracając do tematu, Jon odmawia, nie zgadza się na sprzedaż antykwariatu, co powoduje kłopoty, bo widać chęć przejęcia antykwariatu jest bardzo duża. A więc sprawa staje się coraz bardziej niebezpieczna, Jon obawia się o swoje życie i ukochanej Kateriny. I jak to dalej się potoczy? Czy Jon zmieni branżę i przejmie po ojcu antykwariat?

Tak jak wspomniałem autor nieźle zamieszał i pokombinował z tym wszystkim, jednak książka jest dość interesująca, warta przeczytania. Na pewno jest w tym jakaś idee fixe, żeby zachęcić do czytania, czy spełnia swoją rolę, trzeba by spytać osoby, które nie czytają, ale z jakiś powodów trafiły na tą książkę i trzeba by ich spytać, czy po przeczytaniu tej książki sięgną po inne, np. klasykę literacką w stylu Manna, Dostojewskiego czy Joyce’a. Ja nie wiem. Ale pewnie każda książka ma taki potencjał, bo dla każdego, jakaś książka była tą pierwszą, a więc coś sprawiło, że po przeczytaniu pierwszej książki czytamy, czytamy, i czytamy...

Książkę da się przeczytać, bo jest ciekawa, wciągająca, interesująca, a jeżeli tak jest, jak zapewniam, to warto do niej zajrzeć.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ostatnie srebrniki

WARTKA AKCJA, ALE… Akcja powieści nie zasypia. Autor częstuje intrygującymi pomysłami, które przy jednoczesnym zbagatelizowaniu umiarkowanie etapow...

zgłoś błąd zgłoś błąd