Ścigając umarłych

Tłumaczenie: Dariusz Ćwiklak
Cykl: David Raker (tom 1)
Wydawnictwo: Amber
6,8 (203 ocen i 28 opinii) Zobacz oceny
10
18
9
11
8
34
7
58
6
41
5
24
4
10
3
5
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Chasing the dead
data wydania
ISBN
9788324136285
liczba stron
326
język
polski
dodał
animi

Rok temu znaleziono ciało Alexa Towne'a Miesiac temu jego matka widziała go na ulicy. Tydzień temu David Raker zgodził się go odnaleźć. Dziś dałby wszystko, żeby móc cofnąć czas. Detektyw amator David Raker przyjmuje zlecenie - pierwsze od śmierci ukochanej żony. Chce pomóc zrozpaczonej - tak jak on - kobiecie, która straciła syna. Ale w tym śledztwie zagadka goni zagadkę, śmierć ściga śmierć,...

Rok temu znaleziono ciało Alexa Towne'a Miesiac temu jego matka widziała go na ulicy. Tydzień temu David Raker zgodził się go odnaleźć. Dziś dałby wszystko, żeby móc cofnąć czas. Detektyw amator David Raker przyjmuje zlecenie - pierwsze od śmierci ukochanej żony. Chce pomóc zrozpaczonej - tak jak on - kobiecie, która straciła syna. Ale w tym śledztwie zagadka goni zagadkę, śmierć ściga śmierć, a Raker wkracza w świat fikcyjnych nazwisk, fałszywych tożsamości i makabrycznego Projektu Kalwaria...

 

źródło opisu: www.merlin.pl

źródło okładki: www.merlin.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 69
J_Xavier_B | 2013-09-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: czerwiec 2010

Rzadko się zda­rza, aby debiut lite­racki mógł zro­bić na czy­tel­niku pio­ru­nu­jące wra­że­nie, ale takie wła­śnie wywarła na mnie powieść „Ściga­jąc umar­łych” Tima Weavera. Ów młody bry­tyj­ski dzien­ni­karz posta­wił nie lada poprzeczkę innym twór­com mrocz­nych kry­mi­na­łów, bo jego pierw­sza książka to naprawdę solid­nie i nie­ba­nal­nie napi­sana histo­ria, w któ­rej sym­pa­tycy gatunku znajdą wszystko to, co powi­nien zawie­rać w sobie bły­sko­tliwy thriller.

Utwór ten cha­rak­te­ry­zuje przede wszyst­kim ory­gi­nalna i mroczna fabuła, zagma­twane wątki pełne tajem­nic, szyb­kie tempo akcji, oraz hero­iczny na swój spo­sób boha­ter z oso­bi­stym dra­ma­tem wpi­sa­nym w tło wyda­rzeń. Książka Weavera cie­kawi już od pierw­szych stron poprzez atmos­ferę nie­po­koju jaka towa­rzy­szy dziw­nemu śledz­twu, któ­rego pod­jął się detek­tyw ama­tor David Raker – pierw­szo­pla­nowa postać, a jed­no­cze­śnie nar­ra­tor powie­ści. Jego zada­niem jest odna­leźć mło­dego męż­czy­znę, który prze­padł bez wie­ści przed laty, a rok przed cza­sem akcji powie­ści zgi­nął w wypadku samo­cho­do­wym… by jakiś czas potem ujrzała go żywego jego wła­sna matka. Mając na uwa­dze te prze­dziwne i wyklu­cza­jące się nawza­jem zda­rze­nia, wyda­wać by się mogło, że „Ściga­jąc umar­łych” to opo­wieść o duchach i kon­tak­tach z zaświa­tami. Nic bar­dziej myl­nego, debiu­tancka książka Tima Weavera to trzy­ma­jąca w napię­ciu i mro­żąca krew żyłach histo­ria roz­gry­wa­jąca się w rze­czy­wi­stym świe­cie, w któ­rej kołem napę­do­wym stra­chu nie są upiory i widzia­dła, lecz ludzie z krwi i kości. Boha­ter utworu nie­świa­domy następstw swo­jego pry­wat­nego śledz­twa, wkra­cza w strefę zbrodni i sza­leń­stwa, gdzie za nad­mierną cie­ka­wość płaci się naj­wyż­szą cenę.

Młody bry­tyj­ski pisarz szo­kuje moc­nymi i bru­tal­nymi sce­nami rodem z filmu „Hostel”, wobec któ­rych nie spo­sób pozo­stać obo­jęt­nym. Uka­zuje przy tym wypa­czone poj­mo­wa­nie świata przez jed­nostki ogar­nięte obłęd­nymi wizjami nowego, lep­szego życia. Mroczny akcent w książce Weavera to nie tylko prze­ra­ża­jące opisy same w sobie, ale i trudne zma­ga­nia głów­nego boha­tera; oto doświad­czony przez los, przed­wcze­śnie owdo­wiały David Raker w poje­dynkę sta­jący do walki ze złem i okru­cień­stwem, któ­rych istoty nie jest w sta­nie ogar­nąć nikt o zdro­wych zmy­słach — można więc śmiało powie­dzieć, iż pro­wa­dząc samotną kru­cjatę w środo­wi­sku prze­mocy ura­sta on do rangi postaci hero­icz­nej. Jego uparte poświę­ce­nie się tej nie­bez­piecz­nej misji, to swego rodzaju hołd zło­żony zmar­łej żonie, która mawiała mu, że „o dobre rze­czy warto wal­czyć” i zasada ta niczym amu­let towa­rzy­szy Davi­dowi aż do final­nej akcji powieści.

„Ściga­jąc umar­łych” to ponury świat zawi­łych intryg, ślepych tro­pów, zata­jo­nych prawd i oku­pio­nych bólem nadziei, a wszystko to podane w tak świet­nej for­mie lite­rac­kiej, że nie spo­sób ode­rwać się od tej książki choćby na chwilę. Dra­ma­tur­gia fabuły prze­plata się z odkry­wa­niem tajem­nic w pierw­szej poło­wie utworu, oraz krwawą walką boha­tera o prze­trwa­nie w kolej­nych roz­dzia­łach. Zde­ma­sko­wa­nie wro­gów nie­jako odziera dal­szą część powie­ści z aury zagad­ko­wo­ści, z jaką autor powi­tał i pro­wa­dził przez dłuż­szy czas czy­tel­nika i już wyda­wać by się mogło, że książka pomimo kapi­tal­nego kli­matu pozo­stawi pewien nie­do­syt w postaci kilku nie­do­po­wie­dzeń, zapo­mnia­nych wąt­ków, oraz szczę­śli­wego w pew­nym sen­sie, spo­dzie­wa­nego zakoń­cze­nia. I wów­czas Tim Weaver sta­wia kropkę nad „i”, szo­ku­jąc po raz kolejny swoją pomy­sło­wo­ścią fabu­larną i łącząc ze sobą wszyst­kie pozor­nie błahe fakty w dosko­nałą, mroczną ukła­dankę. Finał całej opo­wie­ści spra­wił, że wręcz onie­mia­łem i zasty­głem z wra­że­nia na dłu­gie minuty. Jest tak zaska­ku­jący, że z pew­no­ścią zado­woli nawet naj­bar­dziej wyma­ga­ją­cych czytelników.

Mogę więc śmiało powie­dzieć w tym miej­scu, że utwór „Ściga­jąc umar­łych” to roz­rywka na naj­wyż­szym pozio­mie, a jej twórcy należą się wiel­kie słowa uzna­nia. Czy­ta­jąc moją recen­zję ktoś mógłby się uprzeć, że za bar­dzo glo­ry­fi­kuję prozę Weavera, że jego warsz­tat lite­racki dopiero racz­kuje i można w nim wyszu­kać kilka nie­do­cią­gnięć, ale z dru­giej strony należy zwró­cić uwagę na fakt, że jego pierw­szą książkę czyta się o wiele przy­jem­niej ani­żeli nie­jedną powieść w obrę­bie tego gatunku, napi­saną przez autora ze spo­rym dorob­kiem lite­rac­kim na kon­cie. Tym bar­dziej cie­szę się z odkry­cia tego obie­cu­ją­cego pisa­rza mrocz­nych kry­mi­na­łów, że na luty 2011 roku zapo­wie­dziany jest kolejny utwór z Davi­dem Rake­rem w roli głów­nej, „The Dead Tracks”. Dodam jesz­cze przy­pusz­cze­nie, że jeśli Weaver utrzyma swoją prozę na tak wyso­kim pozio­mie, jakim ura­czył nas w „Ściga­jąc umar­łych”, to już w nie­dłu­gim cza­sie z powo­dze­niem będzie mógł kon­ku­ro­wać ze swoim roda­kiem Simo­nem Bec­ket­tem, auto­rem osła­wio­nej „Che­mii śmierci”. Pozo­staje więc tylko pogra­tu­lo­wać Bry­tyj­czy­kom, że spod ich pióra wycho­dzi coraz wię­cej takich świet­nych thril­le­rów, które aż chce się czy­tać jed­nym tchem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wojownicy. Czarna godzina

Finał kocich przygód pełen jest walki i ostatecznej konfrontacji Ognistej Gwiazdy i Tygrysiej Gwiazdy. A jednak nowy klan dołącza do gry. Po nies...

zgłoś błąd zgłoś błąd