Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Sanatorium

Wydawnictwo: Biuro Literackie
7,26 (163 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
16
9
24
8
23
7
52
6
28
5
14
4
4
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
97883-60602-34-2
liczba stron
132
język
polski

"Poeta przeklęty, skandalista, świętokradca - mówiono o Wojaczku - do tego fenomen i geniusz. Przez historyków literatury porównywany do Baudelaire'a i Rimbauda - od lat zachwyca kolejne pokolenia czytelników zafascynowanych jego mroczną legendą." "Zaprawdę powiadam ci, poetą się jest. Jest się nim, żyjąc. Zaś bywa się czasem skrybą, czyli grafomanem. Bywa się nim wtedy, kiedy braknie siły,...

"Poeta przeklęty, skandalista, świętokradca - mówiono o Wojaczku - do tego fenomen i geniusz. Przez historyków literatury porównywany do Baudelaire'a i Rimbauda - od lat zachwyca kolejne pokolenia czytelników zafascynowanych jego mroczną legendą."

"Zaprawdę powiadam ci, poetą się jest. Jest się nim, żyjąc. Zaś bywa się czasem skrybą, czyli grafomanem. Bywa się nim wtedy, kiedy braknie siły, by dźwigać ciężar swego życia".- czytamy w "Sanatorium".

 

źródło okładki: Wydawca

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 695
littlefire | 2011-10-10
Przeczytana: 06 października 2011

„Zaprawdę powiadam ci, poetą się jest. Jest się nim żyjąc. Zaś bywa się czasem skrybą, czyli grafomanem. Bywa się nim wtedy, kiedy braknie sił, by dźwigać ciężar swego życia.” [1] – tak Wojaczek, niczym jakiś nowy prorok, rozpoczyna księgę czwartą swojego poematu prozą i tak ja zacząć muszę, bo słowa te stanowią istotę „Sanatorium”.

Nieraz już pojawiały się głosy, że krzywdzące jest ciągłe odczytywanie poezji Wojaczka w kontekście jego biografii. Może jest, ale czy da się inaczej, skoro sam poeta, jeszcze za życia, świadomie starał się tworzyć własną legendę? Skrupulatnie realizował swoje założenie, że poezja powinna być autentyczna – pisał o tym co sam przeżył, a może raczej żył tym o czym pisał, gdyż nigdy nie wiadomo ile w nim z prawdziwego Wojaczka, a ile z autokreacji.

Refleksja o poezji i poetach pojawia się w „Sanatorium” – właściwie całą czwartą księgę Wojaczek poświęca opisowi stosunków, jakie panują w środowisku wrocławskiej bohemy literackiej drugiej połowy lat sześćdziesiątych, wspomina chociażby postaci takie jak Janusz Styczeń (Januszek) czy Edward Stachura (Toruński). Autor snuje rozważania o postawie poety prawdziwego, która u Wojaczka wiąże się ze swoiście pojmowanym bohaterstwem – życiem przeciwko wszystkiemu i wszystkim, nawet sobie: „Pić należy zwłaszcza wtedy, gdy nie ma się ochoty. No bo tylko wtedy jest to heroizm, czyż nie?” [2]

„Sanatorium” jest opowieścią na wskroś autobiograficzną – Wojaczek ukrywa się pod postacią młodego poety Piotra Sobeckiego. Chociaż właściwie, to należy zadać sobie pytanie, czy w ogóle próbuje się ukryć, skoro głównemu bohaterowi daje nazwisko panieńskie swojej matki i wkłada mu w usta własne wiersze, a innym postaciom, żonie czy córce chociażby, nawet nie zmienia imion. Poeta opisuje swoje trudne relacje z ojcem, niechęć starszego brata, jaką żywi do jego osoby, współczucie dla matki – jest krytyczny względem siebie, ma świadomość, że krzywdzi najbliższych i nie stara się usprawiedliwiać. Sam w końcu nieraz nazwie siebie skurwysynem.

Mamy w poemacie prozą wszystko co charakterystyczne u Wojaczka – opisy czynności fizjologicznych, erotyzm, bohaterów przesiadujących w obskurnych barach, lejący się strumieniami alkohol, kałuże rzygowin i kolejne wszczynane przez Piotra Sobeckiego pijackie awantury. Mamy kilka prób samobójczych, ostatecznie zakończonych powodzeniem – a skoro powiodło się Piotrowi, jasne było, że uda się i Rafałowi. Czytelnik „Sanatorium” przygląda się jak poeta z rozmysłem poddaje się autodestrukcji – jest to ukazane na zasadzie rozdwojenia osobowości. Piotr obserwuje, „co ta świnia Sobecki wydziwia” [3] i jest tego świadomy – swoiste rimbaudowskie: „JA – to ktoś inny”. Swoją drogą, zawsze uważałam, że Wojaczek to taki polski Arthur Rimbaud.

O wartości artystycznej dzieła decyduje jednak zazwyczaj warsztat pisarza. I w tym punkcie Wojaczek nie zawodzi – udowadnia, że potrafi w mistrzowski i oryginalny sposób posługiwać się słowem. Uwagę przykuwają niebanalne obrazowanie poety i rozbudowane zdania, które niejednokrotnie zajmują znaczną część strony – poeta posługuje się licznymi wyliczeniami i wtrąceniami. Zwieńczeniem kunsztu pisarskiego Wojaczka jest znakomity, kształtowany na wzór litanii opis portiera: „Męczenniku obowiązku, chwalebny wzorze gorliwego wypełniania powinności...” [4] itd.

„Sanatorium” to z pewnością perełka dla wielbicieli Rafała Wojaczka, zwłaszcza, że książka poszerzona o niepublikowane wcześniej fragmenty ukazała się zaledwie przed rokiem. Tym, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z tym autorem, radzę przedtem wziąć do ręki któryś z tomików jego poezji, bo Wojaczek to jednak przede wszystkim poeta.

_______________
[1] R. Wojaczek, Sanatorium, Wrocław 2010, s. 35.
[2] Ibidem, s. 89.
[3] Ibidem, s. 54.
[4] Ibidem, s. 43.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Władca Pierścieni

Niezwykła książka od której rozpoczęła się moja przygoda z czytaniem "bo chcę" a nie z czytaniem "bo muszę" więc ma ona dla mnie p...

zgłoś błąd zgłoś błąd