Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dzisiaj narysujemy śmierć

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
8,17 (1451 ocen i 198 opinii) Zobacz oceny
10
213
9
427
8
392
7
294
6
87
5
25
4
7
3
4
2
1
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375362282
liczba stron
144
słowa kluczowe
ludobójstwo, śmierć
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Opowieść o tym, jakie konsekwencje niesie ludobójstwo nie tylko dla sprawców i ofiar, ale przede wszystkim dla nas – świadków. Tochman wikła czytelników w cierpienie swoich bohaterów, a każdy z nich jest ze swą historią konkretny, pojedynczy, wyjątkowy. Stawia nam pytanie: dlaczego mamy płakać za ludźmi zamordowanymi w dalekiej Afryce 15 lat temu?

 

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (3772)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1393
_fantasquemagorie_ | 2016-04-28
Przeczytana: 01 marca 2016

Napisać o tej książce że jest wstrząsająca to eufemizm. Właściwie trudno dobrać adekwatne słowa. Ta książka boli, staje kością w gardle, w mózgu, sączy truciznę w trzewia. Człowiek kuli się jeszcze długi czas po jej zakończeniu. Literatura obozowa i łagrowa to przy niej klechdy domowe.

Ogólnie rzecz ujmując, książka traktuje o ludobójstwie w Rwandzie. W istocie to książka o zacietrzewieniu, o sankcjonowaniu krwawej łaźni przez władze, o skuteczności wymykającej się dotychczasowym statystykom, o bestialstwie w całej jego pierwotności tak specyficznej dla kontynentu afrykańskiego. Bohaterami relacji są ocaleni, świadkowie, ofiary, kaci, sędziowie, dzieci patrzące już tylko z fotografii, ciała przysypane wapnem. Częścią wspólną - maczety, maczugi, butelki, motyki, benzyna, gaz łzawiący weryfikujący skuteczność działań. Rzadziej granaty i kule. Te były oznaką luksusu. Ludzie płacili by umrzeć od kul.

Jeden z bohaterów mówi: "Ocalili mnie od śmierci, ale nikt nie ocalił mnie od...

książek: 885
Alicja | 2015-11-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 listopada 2015

"Przyszłości nie można budować na żałobie i smutku.Ani na poczuciu winy".(str 32)Lecz jak to zrobić? Skoro wspomnienia tych przerażających dni tkwią w ludziach i nigdy się od nich nie uwolnią.
Jest to wstrząsający i przygnębiający reportaż o małym kraju afrykańskim Rwandzie "ziemi tysiąca wzgórz i miliona uśmiechów" (str 11), w którym bezrobocie wynosi 80%, a co 3-ci człowiek żyje za mniej niż 1 dolara.Poznajemy Rwandę z czasów sprzed kolonizacji zamieszkałej przez plemiona Hutu, Tutsi i Twa, jak stała się kolonią niemiecką, później belgijską, a później przyszedł rasizm.................
Obalono monarchię, a władzę przejęli Hutu i zaczęła się trwająca wiele lat apokalipsa Tutsi.W kwietniu 1994 roku zestrzelony został samolot z prezydentem na pokładzie dając początek fali ludobójstwa.
"Przez 100 dni zabijano tu 10 tysięcy ludzi dziennie, 400 w ciągu godziny, 7 w ciągu minuty" (str 14)
Czytanie o tych okropnych zbrodniach wstrząsa czytelnikiem, nie wierzy się iż to może być prawda, że...

książek: 162
Magdalena | 2013-12-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 grudnia 2013

Od czego zaczyna się nienawiść, która popycha do zabijania? Czasami, jak w przypadku seryjnych morderców, od chorego umysłu. Ale cały naród nie może nagle zachorować...
Przecież to zwykli ludzie, trochę śmieszni, trochę denerwujący, nasi sąsiedzi, współpracownicy. Kiedyś nam pomogli, innym razem zażartowali, a tydzień temu krzyczeli na nasze dziecko, bo omal nie wbiegło pod rozpędzony rower. Więc dlaczego pewnego kwietniowego dnia chwytają maczety i bez cienia wahania mordują swych sąsiadów, współpracowników, których rozśmieszali, dziecko, które uchronili przed pędzącym rowerem, a nawet to, które ssie jeszcze pierś swej matki, mimo, że ona już leży zabita.
Obrazy, zapamiętane przez ocalonych z ludobójstwa są nie-wia-ry-go-dne, trudno objąć je rozumem, próbować zracjonalizować.
Jak żyć po czymś takim? I od czego to się się zaczęło?
Może od nazwania drugiego człowieka pogardliwym przezwiskiem, a potem powtarzania tego przezwiska bezustannie. W końcu nie ma niczego złego w...

książek: 1569
lapsus | 2011-11-20
Na półkach: Ulubione, Przeczytane

Tu nie ma co za dużo pisać, to trzeba po prostu przeczytać. Niewiarygodność opisu spowodowała, że przeczytałem ją bez odrywania oczu, które z każdą stroną robiły się coraz to większe z niedowierzania. Wystarczy mieć powód, by bez skrupułów dopuszczać się najbardziej zwyrodniałych zbrodni. Pokazana tu obojętność świata, obojętność białego, cywilizowanego człowieka, obojętność chrześcijan, którzy pozostawili ofiary na łasce oprawców sprawia, że książka Tochmana jest najbardziej dojmującym spośród mi znanych oskarżeniem całej ludzkiej hipokryzji. Ale cóż - czyńmy dobro! Alleluja i do przodu!

książek: 2090
beata | 2016-11-21
Na półkach: 2016, Przeczytane
Przeczytana: 21 listopada 2016

Rwanda. Kraj w środkowo-wschodniej Afryce powierzchnią zbliżony do naszego województwa lubelskiego. W 1994 roku „przez 100 dni zabijano tu 10 tysięcy ludzi dziennie, 400 w ciągu godziny, 7 w ciągu minuty.” Świat się przyglądał… I relacjonował. Pamiętam doniesienia o bestialskich mordach, o Tutsi i Hutu… Między śniadaniem, a wyjściem z domu. Między obiadem, a szykowaniem się na imprezę. Dalekie. Nie moje. Nierzeczywiste.

Książka „Dzisiaj narysujemy śmierć” burzy ten spokój związany z dawno zapomnianymi przez świat wydarzeniami. Porusza. Wstrząsa. Budzi niepokój. Rodzi pytania.

Zło. I jego konsekwencje. Dla ofiar. Dla sprawców.

Zło. Jak łatwo, odpowiednim doborem słów, można ludzi zamienić w potwory. Jak łatwo można sterować ludzkimi emocjami. I czynami.

Zło. W kontekście polityki. Religii. Życia jednostki. Z problemami, o których głośno czasami i na naszym podwórku (polityka pojednania, dzieci poczęte w wyniku gwałtu, dzielenie ludzi na lepszych i gorszych, ekshumacja,...

książek: 1881

„Kraj tysiąca wzgórz i miliona uśmiechów zmienił się nagle w kraj miliona śmierdzących trupów”. Str. 15

Kolejny przeczytany przeze mnie reportaż Wojciecha Tochmana okazał się lekturą niezwykle trudną i bardzo okrutną, gdyż zdarzenia przedstawione w tej pozycji są wyjątkowo nieludzkie i wstrząsające. „Dzisiaj narysujemy śmierć” to opowieść przedstawiająca koszmarne ludobójstwo, które miało miejsce w Rwandzie wiosną 1994 roku.

Mieszkańcy Rwandy to w większości katolicy, mniejszość stanowią protestanci i muzułmanie. Przewaga to Hutu - (rolnicy), około 85% społeczeństwa, pozostali to Tutsi - (pasterze), jakieś 14% ludności oraz Pigmeje Twa - (myśliwi), którzy stanowią zaledwie 1% społeczeństwa Rwandy.

6 kwietnia 1994r. zestrzelono samolot, na którego pokładzie znajdował się ówczesny prezydent Rwandy. Sprawcy nie są znani do dnia dzisiejszego, ale winą natychmiast obarczono przedstawicieli plemienia Tutsi, i tak rozpoczęła się niebywała masakra dokonana przez ekstremistów Hutu na...

książek: 0
| 2015-10-10
Na półkach: Przeczytane
książek: 1956
Strega | 2013-09-30
Przeczytana: 30 września 2013

Wojciech Tochman zebrał w swojej książce wstrząsające świadectwa ludzi ocalałych z ludobójstwa w Rwandzie w 1994 r. Ktoś mógłby spytać: i po co rozdrapywać rany? lepiej przebaczyć i żyć dalej. A ja myślę, że trzeba pamiętać. O tysiącach zamordowanych, i o żywych, psychicznie okaleczonych żywych trupach. Ilu z nich udzielono fachowej pomocy psychologicznej czy psychiatrycznej? Ilu z nich wybaczyło swoim oprawcom? Ilu może spać spokojnie? Ja nie wiem, jak można żyć po czymś takim. Ile trzeba mieć w sobie siły, by nie patrzeć na swoje ciało z bólem? Jak można nie bać się nocy, która zamiast dobrego snu niesie koszmarne wspomnienia?

Zaledwie 100 dni i ok. 1 milion ofiar.

Rzeź, która rozpoczęła się w Kigali szybko rozprzestrzeniła się na cały kraj. Sąsiad Hutu mordował sąsiada Tutsi. Palono domy, gwałcono kobiety i dziewczynki, dzieci ginęły na oczach rodziców. Maczetami okaleczano ciała. Żadne miejsce: dom, szkoła, szpital, kościół nie było święte.

Nie wiem, co czuł W.Tochman...

książek: 0
| 2015-07-20
Na półkach: Przeczytane

Wstrząsający i drastyczny reportaż, czytając trzeba głęboko oddychać. Jak jednak inaczej pisać o zbiorowym zatraceniu człowieczeństwa? O bestialstwie, które nie poddaje się wartościom obowiązującym na co dzień? A jednak to ludzie ludziom. Znowu. Jest jakaś bezradność w relacjach ocalałych - widzieli, lecz nie rozumieją. Książka dla osób o mocnej psychice. Warto przeczytać.

książek: 649
chiara | 2014-10-24
Przeczytana: 23 października 2014

Świetna książka Tochmana każe zastanowić się nad tym, co pcha ludzi skądinąd normalnych do czynów tak okrutnych i pozbawionych człowieczeństwa. Czy to możliwe, że człowiek ma w głębi duszy skłonność do bestialstwa? W obliczu rzezi reakcje ludzkie są nieprzewidywalne, nie ma przyjaciół, nie ma rodziny, nie ma współczucia, niezależnie od tego , gdzie dochodzi do ludobójstwa w Afryce, czy w Europie. Źródłem są rasizm i nacjonalizm podsycane przez żądzę władzy i zysku najeźdźców.
Wojciech Tochman pokazuje Rwandę kilkanaście lat po ludobójstwie, czy rany kiedykolwiek się zabliźnią?

zobacz kolejne z 3762 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
  • Krall
    Krall
    Wojciech Tochman, Mariusz Szczygieł
  • Kontynenty
    Kontynenty
    Andrzej Stasiuk, Wojciech Tochman, Mariusz Wilk, Paul Theroux, Marcin...
  • Wściekły pies
    Wściekły pies
    Wojciech Tochman
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd