Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kolonia karna

Tłumaczenie: Wojciech Fladziński
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Skorpion". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
6,7 (27 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
5
7
14
6
4
5
1
4
1
3
0
2
0
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Penal Colony
data wydania
ISBN
83-85661-91-3
liczba stron
368
słowa kluczowe
Kolonia, karna
język
polski
dodała
dona

Skalista wysepka u wybrzeży Kornwalii, niegdyś rezerwat przyrody, staje się miejscem dożywotniego zesłania najgroźniejszych przestępców, psychopatów i terrorystów. W tym więzieniu bez krat, murów i strażników pozostawieni własnemu losowi skazańcy sami ustalają reguły życia na wyspie. W wyniku tragicznej pomyłki sądowej, pewnego lipcowego dnia dołącza do nich Anthony Routledge - typowy...

Skalista wysepka u wybrzeży Kornwalii, niegdyś rezerwat przyrody, staje się miejscem dożywotniego zesłania najgroźniejszych przestępców, psychopatów i terrorystów. W tym więzieniu bez krat, murów i strażników pozostawieni własnemu losowi skazańcy sami ustalają reguły życia na wyspie. W wyniku tragicznej pomyłki sądowej, pewnego lipcowego dnia dołącza do nich Anthony Routledge - typowy przedstawiciel brytyjskiej klasy średniej. Rozpoczyna się koszmar. Mimo zwątpienia, rozpaczy i paraliżującego strachu, bohater podejmuje bezwzględną walkę o przetrwanie. Książka wykracza poza ramy typowej powieści sensacyjnej.

 

źródło opisu: okładka

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 518
Żona_Pigmaliona | 2017-04-06

'' Dopóki zabijają się nawzajem (...) nie mamy się właściwie czym przejmować . Jeśli jednak pogodzą się na dziesięć minut i postanowią zjednoczyć siły , to wówczas nie pozostanie nam nic innego jak zacząć się modlić ''

Stało się ! Dałam się namówić na lekturę stricte męską :) , mówię o książce pt. '' Kolonia karna '' Richarda Herley'a . Rzeczona kolonia mieści się na skalistej wyspie o nazwie Sert tylko czterdzieści kilometrów od brzegów Kornwalii , ale odnosi się wrażenie że to zupełnie inny świat , takie państwo w państwie . A może nawet zupełnie obca planeta . Na tą wyspę z wyrokiem dożywocia przybywa Anthony Routledge . To zwyczajny człowiek , urzędnik , inspektor nadzoru budowlanego w jednej z londyńskich firm . Jest 37 letnim zrównoważonym , inteligentnym , starannie wykształconym mężczyzną . Wspaniałym , uczciwym mężem Louise i wzorowym ojcem ich siedmioletniego synka , Christophera . Anthony trafia do prawdziwego piekła , ale najgorsze jeszcze wciąż przed nim . Na wyspie jest około 500 skazanych . Wyspa i kolonia jako więzienie nie jest na miejscu w żaden sposób dowodzona czy pilnowana . Nie ma strażników , ani żadnych pracowników cywilnych . Nie musi być . Osadzonych i wszystko inne co trzeba dostarczyć na Sert dowozi się helikopterami . Można też '' przyjrzeć ''się wyspie i temu wszystkiemu co się na niej dzieje przez satelitę . Więc każda najmniejsza próba buntu , czy ucieczki zostałaby natychmiast zauważona . Grupa '' trzymająca władzę '' to wspólnota składająca się ze 183 członków zarządzanych przez OJCA ! . W sumie książka jako całość jest naprawdę godna polecenia , a gdyby nawet nie była , to dla samej tej wspólnoty i sposobów jej zarządzania warto byłoby ją przeczytać . We wspólnocie nic nie jest pozostawione przypadkowi , wszystko ma swoje miejsce i czas . Każdy ma swoje zadanie codziennie do wykonania i musi się z tego wywiązać . To naprawdę elitarna grupa , do której wcale nie łatwo się dostać . Grupa która zachowuje się wobec siebie jak na herbatce u angielskich lordów , na przykład , jednym z wymogów przestrzeganych przez wspólnotę , jest obowiązek zwracania się do siebie przez '' per pan ''. Poza tym wspólnota jest tworem w zupełności samowystarczalnym . Nie ma na całej wyspie ani jednej kobiety , w związku z czym panowie przestępcy muszą sami wykonywać wszystkie czynności typowo kobiece jak na przykład gotowanie , czy cerowanie skarpetek . Każdy nowo przybyły zostaje poddany próbie , musi przeżyć poza wspólnotą kilka dni (w przypadku Routledge , było tych dni i nocy sześć) . Wyobraźcie sobie zwykłego człowieka wrzuconego w busz , samego bez broni , bez jedzenia , bez jakiejkolwiek pomocy . W sam środek dziczy , przestępców najgorszego gatunku . Gdzie nie panują żadne zasady , a każdy nowo przybyły jest nazywany '' Mięcho '' . Właściwie jest tylko jedna zasada , albo ty zabijesz , albo zabiją ciebie . Czy Anthony przeżyje próbę ? Jeśli tak , to jakie będą jego dalsze losy ? Zakończenie jest naprawdę bardzo ciekawe jak i cała książka . Ja w każdym razie nie żałuję że dałam się namówić na tę pozycję . Fajnie było '' podpatrywać '' facetów , jak sobie radzą zupełnie bez kobiet :) Polecam tę zapomnianą i jak mi się zdaje niedocenioną właściwie książkę .

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wielki marynarz

Ta książka jest dla mnie orgniczna. Opisy Catherine są tak sugestywne i obrazowe, że czytając miałam wrażenie, że to mi cierpnie skóra przeżarta solą....

zgłoś błąd zgłoś błąd