Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Koło graniaste

Cykl: Bez pożegnania (tom 3)
Wydawnictwo: Axis Mundi
7,13 (371 ocen i 39 opinii) Zobacz oceny
10
24
9
27
8
70
7
159
6
52
5
29
4
5
3
4
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-922507-4-6
liczba stron
322
słowa kluczowe
matka, córka, powojenna Polska
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Część 3. Koło graniaste − prawdziwy obraz codziennego życia w pierwszych latach powojennej Polski. Wymarzony powrót do kraju okazuje się trudnym spotkaniem z komunistyczną rzeczywistością. Matka i córka trafiają z Afryki do Zamościa, w ich rodzinie pojawiają się nowe dzieci i nowe wyzwania – historia znów wikła ich losy, serwuje życiowe pułapki. Dzięki sile emocji, wbrew wszystkiemu, życie...

Część 3. Koło graniaste − prawdziwy obraz codziennego życia w pierwszych latach powojennej Polski. Wymarzony powrót do kraju okazuje się trudnym spotkaniem z komunistyczną rzeczywistością. Matka i córka trafiają z Afryki do Zamościa, w ich rodzinie pojawiają się nowe dzieci i nowe wyzwania – historia znów wikła ich losy, serwuje życiowe pułapki. Dzięki sile emocji, wbrew wszystkiemu, życie toczy się dalej...

 

źródło opisu: http://www.axismundi.pl/books/kgbr.aspx

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1707
Wojciech Gołębiewski | 2015-12-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 grudnia 2015

Zachwycony byłem II częścią tej wojennej sagi, teraz czas na trzecią. Głównym walorem książki jest autentyczność, I już na samym początku mamy urocze powitanie tułaczy, którym z sowieckiej wywózki udało się wrócić, przemierzając pół świata, powitanie autentyczne aż do bólu (s. 13):
"....wy, coście jeździli sobie po świecie, zamiast walczyć z wrogiem"
Jakie to polskie, to przypisywanie sobie zasług. Przecież aktualnie, 70 lat po wojnie, mamy identyczne pretensje i podziały. I tak samo aktualne jest stwierdzenie (s. 45):
"..- Polityka to najgorsze co może być. Stąd się biorą wszystkie nieszczęścia, ale jak świat światem nie da jej się uniknąć.."
A to Państwo znacie? (s, 87):
„....co to za ludzie. Sługusy i wszelkiego autoramentu maluczcy, którzy chcą na fali nowego porządku zrobić karierę. Montują sobie w tym celu specjalne życiorysy, mające wykazać, jak to cierpieli.... ...Z takim samym oddaniem i zaangażowaniem służyliby każdej władzy, która objęłaby akurat rządy...”
Autorka pisze to o latach 40 – tych, a nie o posłach i senatorach w roku 2015!!!! Dziwna zbieżność? Zeszmacenie jest niezależne od czasu!

Trafnie skomponowany jest wątek wyjścia z kaźni ubeckiej Teofila w 1948 roku, a więc apogeum Wojny Domowej. Bohaterka i cała jej inteligencka rodzina po prostu cieszy się, nie dostrzegając w tym zwolnieniu niczego osobliwego. No cóż, oni rozproszeni, bo rozproszeni, lecz wszyscy jakoś w tym systemie sobie żyją. Typowy narodowy konformizm. Jedynie stryjek Teofila, prosty chłop go zagaduje (s. 129):
„ - A ciebie, Teoś, to na dobre wypuścili? A możeś się im zaprzedał, bo to i mieszkanie, i pracę masz, aż dziwno. Cyrograf jaki podpisałeś czy co?”
Proszę jednak pamiętać: WYBORU NIE MIAŁ, bo stalinowski szantaż „rodzinny” złamie każdego porządnego człowieka. Takie czasy, dlatego szokuje mnie obecna łatwość oceniania i „lustrowania” zachowań ludzkich w tamtych czasach przez młodych, którzy tego nie zaznali.
Terror słabnie, powstają dylematy: co robić? (s. 195):
„....można albo w tym aktywnie uczestniczyć, albo stać z boku.
- Tylko, że wtedy nie ma się udziału w apanażach, ani w tym żeby zabiegać złu. Może właśnie w działaniu można coś naprawiać, czemuś zapobiegać. Rzeczywistość jest, jaka jest, i wydaje się umacniać...”
Czytam tekst Rybałtowskiej ze wzrastającym zainteresowaniem, bo już mamy rok 1953, (ja mam 10 lat) pamiętny dla mnie ze względu na śmierć, w tym samym wieku, 73 lat, mojej Babci oraz Stalina. Szczególnie żałobę na apelu szkolnym autorka oddaje dokładnie zgodnie z moimi wspomnieniami. Wszyscy płakali, i to nie z żalu czy z radości, lecz z niewiedzy. Opętani stalinowskim reżimem nie dorośliśmy do wielkości chwili - końca największego mordercy wszech czasów. Trzy lata (zakończone referatem Chruszczowa) świat potrzebował, by docenić wielkość tej chwili.
A w książce? W tym samym roku Kasia zrobiła maturę, Teofil.... nie, nie będę zdradzał fabuły, a ja dojechałem do ostatniej strony, a chciałbym wiele więcej.. Fajna książka!!!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jaka piękna iluzja. Magdalena Tulli w rozmowie z Justyną Dąbrowską

Jaka Piękna Iluzja to książka, która została mi w pamięci na długo. Połknęłam ją naraz ale to było za szybko i teraz do niej wracam, fragmentami, od k...

zgłoś błąd zgłoś błąd