Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,55 (204 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
15
8
21
7
60
6
50
5
44
4
3
3
4
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375741780
liczba stron
536
język
polski
dodał
zbr

Ojczyzna jedno ma imię, a kochać ją niełatwo.

Nie wystarczy mówienie o Sprawie. Miłość do Polski, gorzka jest, piętnem śmierci naznaczona, daleka od heroizmu spod sztandarów Bóg-Honor-Ojczyzna.

Dlatego nie rzucajmy się by stanąć na baczność już do pierwszych taktów Jeszcze nie zginęła...

Niech wyobraźnia zerwie bogoojczyźniane kajdany...

 

Brak materiałów.
książek: 321
miharu | 2016-03-09
Przeczytana: 09 marca 2016

Antologia nosi charakterystyczny tytuł, kojarzący nam się z hymnem państwowym. Ta prosta linijka tekstu brzmi jak rozpaczliwa deklaracja, wypowiadana z zaciśniętymi zębami i stanowi patriotyczny motyw przewodni dla ośmiu opowiadań. Czemu ośmiu, wszakże jest ich dziesięć? Tak, dwa są "nie na temat". ;) Hasło "Jeszcze nie zginęła" skojarzyło się panu Orkanowi ze śledzeniem czyjegoś umierania, a Anna Kańtoch odniosła je ogólnie do całej ludzkości. Pozostała ósemka grzecznie pisała o Polsce. Obie autorki wypadły ciekawiej niż ich koledzy po fachu. Jakoś tak jest, że w większości mężczyźni nie umieli wyjść poza schemat "wojna jest brudna, gwałty zbiorowe na kobietach, zrzynki z filmów s-f, słabe pseudofilozofowanie + banały i niedojrzały styl".
Poniżej napiszę szczegółowiej - wiem, że recenzja jest przydługa, ale kilka zdań do każdego opowiadania... i wychodzi sążnisty tekst. :)

Rafał Dębski "Pocałunek lasu" 3/10

Zmagania dzielnych niemieckich żołnierzy z upierdliwymi polskimi bandytami leśnymi. Oczywiście to niemiecki punkt widzenia. Z naszego to byłoby: bohaterska walka polskich partyzantów z hitlerowcami. Wmieszanie motywu nadnaturalnego robi tekstowi dobrze;) bo ogólnie to nie lubię takiej pisaniny (gdzieś tam w tle przewija się gwałt zbiorowy wojaków na kobiecie, no jakżeby inaczej, gwałt musi być).

Milena Wójtowicz "Joanna i aniołowie" 7/10

Znam dokonania tej autorki i dwie jej książki mi się podobały, a dwie nie. Jednak muszę uczciwie przyznać, że co jak co, ale nietuzinkowe pomysły to Wójtowicz zawsze ma. Tu mamy ciekawy koncept korzystania z aniołów jak z broni. O samych aniołach co prawda nic nowego już nikt nie wymyśli po dokonaniach Mai Lidii Kossakowskiej (słynącej z książek o aniołach właśnie), ale stworzenie duetu wierzący-agnostyczka jest strzałem w dziesiątkę. Szkoda, że tekst nie jest dłuższy, ledwo się wciągnęłam w akcję, ta się skończyła. Naprawdę przyjemne opowiadanie, i w dodatku na temat!
"Mężczyzna przypomniał sobie anioły unoszące się na dziedzińcu. Nie były istotami zdolnymi zabijać czy niszczyć. Były spokojne, łagodne, ciekawe świata niczym dzieci..."
Ale ten pogląd to skąd? Archanioł Gabriel - "wojownik boży", archanioł Michał - "stróż przeciwko demonom", no i archanioł Michał, "ognisty wojownik", którego wierni przyzywają w walce przeciw siłom zła i który jest patronem policjantów. A to tylko trzech archaniołów. Tak więc przekonanie o łagodności aniołów jest nieuzasadnione - przecież te istoty wedle tradycji są wojskiem boga i bynajmniej nie walczą harfą czy pięknym uśmiechem. :)

Rafał W. Orkan "Wystawa okrucieństw" 4/10

Nie wiem, co to opowiadanie robi w zbiorku patriotycznym, gdyż nie ma z tematem nic wspólnego. Rzecz dzieje się w (niedalekiej?) przyszłości, gdy ludzie są pozbawieni uczuć i aby z nich skorzystać, muszą zażyć tabletki wywołujące empatię. Od razu widać, że autor oglądał film "Equilibrium" (2002 r.), tylko przedstawił na odwrót koncepcję - tam tabletki brano, by emocje przytłumić, u Orkana - by pobudzić. Pomysł filmowców jest strawniejszy, gdyż tabletkami można się ogłupić, by nic nie odczuwać. Natomiast pigułka na wywołanie złożonych emocji jest mało realistyczna. Ale niech tam, bądźmy mili i załóżmy, że w przyszłości jest to możliwe (magic!).
Autor wywołuje do tablicy kwestię znieczulicy mediów - te filmują czyjąś śmierć, by podnieść oglądalność. Tu jest to niby mocno podrasowane, ale przecież koncept nie jest wzięty z księżyca. Było gdzieś takie słynne zdjęcie, gdy nad leżącym w piasku umierającym dzieciakiem pochyla się tłum fotoreporterów, każdy ma obiektyw wycelowany w konającego - tragedia tragedią, ale fotka dla firmy musi być. Także opowieść pana Orkana to mniejsze fantasy niż można by pomyśleć.

Tomasz Duszyński "Strażnik" 5/10

Światy równoległe plus nieustannie powracający mokry sen o wielkości Polski, często pojawiający się u polskich fantastów płci męskiej. ;) Na szczęście na paru jajcarskich (to nie komplement) konceptach mocarstwowej Polski się nie kończy. A więc tak: istnieje ileś światów równoległych, no i oczywiście Polska też jest w więcej niż jednej wersji. W książce poznajemy m.in. tę potężną, która trzyma za pysk prawie cały świat (bardzo przepraszam, ale przy takich megalomańskich rojeniach zawsze płaczę ze śmiechu;), ale - jak to w przyrodzie - równowaga musi być. Naszemu polskiemu mocarstwu wiedzie się tym lepiej, im gorzej ma się jego biedniejszy odpowiednik. Tak jakby ta silna Polska czerpała siły "życiowe" ze słabszej. Jeśli Kowalski w silnej Polsce jest poważanym prezydentem, to w biednej na pewno życiowym nieudacznikiem. Znowu skojarzyło mi się to filmowo - jest taki akcjoner s-f z Jetem Li "Tylko jeden" (2001 r.). Tam główny bohater podróżuje między światami równoległymi i zabija tamtejsze wersje "siebie samego", zabierając im siły życiowe i rosnąc w niemal boską potęgę.
Dałabym 6 punktów, ale opowiadanie jest za długie i trochę nuży. Może nic nowego, ale czyta się w miarę dobrze.

Andrzej Pilipiuk "Lazaret" 2/10

Pawło Wędrowycz - felczer, cieśla i stolarz w jednym oraz jego syn Kubuś, specjalista od kastracji wieprzków i pozbawiania cnoty wiejską młodzież (biorąc pod uwagę aparycję Kuby, to drugie jest raczej jego pobożnym życzeniem) odzierają trupy na pobojowisku. Potem zostają złapani i muszą pomagać w polowym szpitalu. I koniec - streściłam bardzo dokładnie tekst. Nie wiem, co to ma być - niedokończony szkic czy co? Humor tu taki, jakiego można się spodziewać po Pilipiuku - kto zna i lubi, pewnie opowiadanie mu się spodoba, kto nie zna - próbka humoru to prezentacja Kubusia, kto nie lubi - ten nie polubi.

Andrzej W. Sawicki "Grabarz i ogrodniczka" 5/10

A tu mamy robocopy/terminatory/cyborgi... a nie, wróć. ;) Miałam na myśli nekroferów. To ludzie z wszczepionymi nanobotami i innymi przydatnymi pluginami. Dzięki temu nekrofer umie wyniuchać tropionego człowieka i nie musi odczuwać emocji, przeszkadzających w misjach. Mamy tu nieco typowych opisów militarnych, sprzętu, uzbrojenia, a o żołnierzach oczywiście mówi się "chłopcy". Poza tym jest jeszcze walka partyzantów z Przebudzonymi (istoty powstałe z martwych), różnorakie mutanty - ludzie skrzyżowani z roślinami (!) zwani floronautami, anomalie biosfery, partyzanci w Puszczy Kampinoskiej i pełno innych rzeczy. Za dużo tych atrakcji, opowiadanie zbyt długie, kończy się nijako. Główny bohater odmienia się pod wpływem uczucia do kobiety (czy może być większy banał?), a nawet udaje mu się ją wziąć na ręce i przenieść kawałek, unosząc od niebezpieczeństwa - yay! Nie mogło się obyć bez tej wyświechtanej sceny.

Napiszę to tu, bo motyw przewinął się i gdzie indziej, ale Sawicki najbardziej go przeżywa. Mianowicie dziwuje się, jak to możliwe, że Polacy, ten kłótliwy i bałaganiarski naród, potrafi jednocześnie tak wspaniale walczyć z wrogiem o ideały. Pan autor się kryguje, niby krytyka, ale naprawdę to jesteśmy tacy fajni i bohaterscy. Ja nie widzę nic zaskakującego w opisywanej mentalności. Człowiek lubiący walczyć jest bohaterem w czasie wojny, bo skupia całą swoją negatywną energię na wrogu. Wtedy jest to korzystne. Kiedy jednak nastaje pokój i trzeba wziąć się do systematycznej, zwykłej roboty, ta negatywna energia zaczyna być kamieniem młyńskim u szyi. Stąd kłótliwość, bajzel, lekceważenie przepisów i inne rzeczy, z których "słyniemy". Zupełnie logiczne, jak "dwie strony tej samej monety". Jesteśmy zawsze tacy sami, a zmieniają się tylko okoliczności, dzięki którym to samo zachowanie można różnie odbierać i wartościować.

Antoni Przechrzta "Czarna dorożka" 5/10

Powstanie warszawskie + czasy współczesne, drobny motyw podróży w czasie. Wyjątkowo nie mam zbyt wiele do powiedzenia. ;)

Anna Kańtoch "Duchy w maszynach" 7/10

Drugie opowiadanie, które nijak nie nawiązuje do patriotycznego motywu przewodniego. Kańtoch słowa "jeszcze nie zginęła" odnosi bardziej ogólnie, do ludzkości. Rzecz dzieje się w czasach po Katastrofie, w której zginęła większość ludzi. Teraz pod postacią wściekłych, agresywnych duchów nawiedzają maszyny, pojazdy i wszelkie urządzenia, mające styczność z elektrycznością. Chcą zabić wszystkich pozostałych żywych ludzi. Mamy też tajemniczych Obcych, którzy pojawili się przed Katastrofą, a do dziś ich statki odwiedzają miasta na Ziemi. Interesujące, nieco melancholijne, dobrze i bez emocji napisane (wg mnie to dobrze, gdy autor nie pieni się ani nie podnieca scenami ze swojego opowiadania, tylko zachowuje dystans).

Dariusz Domagalski "Piąta pora roku" 5/10

Domagalski nie wysilił się zbytnio i skorzystał ze swojego pomysłu, który zawarł już w "Delikatnym uderzeniu pioruna". Znajdujemy się w średniowiecznej Bośni (pierwsza poł. XV w.), powiedzmy, takiej w miarę historycznie poprawnej. "W miarę", bo autor domieszał do tego wątek mistyczny. Otóż w jego świecie wielu przywódców, znaczących ludzi, rycerzy służy tzw. emanacjom boskiej istoty jako Przebudzeni. Emanacji jest dziesięć i nieraz ścierają się ze sobą. Trochę to mało fajne, bo niejako służba owej (boskiej wszakże) emanacji usprawiedliwia wszystkie czyny popełnione przez daną osobę (morderstwa, wojny, tortury). Czy pan Domagalski wymyślił też, jakiej emanacji służył np. Adolf Hitler? No właśnie.
Ale ogólnie to byłoby całkiem znośne czytadełko - takie jak kolejna opowiastka o Conanie Barbarzyńcy - to ten sam poziom i klimaty. Przeszkadza mi jednak oprócz powyższej niezręcznej ideologii prezentowanie paskudnego sformułowania "zhańbione kobiety", "ktoś tam zhańbił niewiasty" (w "Delikatnym..." też było - niezorientowanym wyjaśniam, że chodzi o gwałt, bo autor boi się tego słowa). Wkurza mnie to niesamowicie, bo jakim cudem doznanie krzywdy zabiera komuś honor? Domagalski, wyjaśnij pan to, wyzywam cię! I guzik mnie obchodzi, że to jest historyczne powiedzonko - przemawiasz jako narrator, więc nic cię nie usprawiedliwia. Hańbi sam siebie ten, kto krzywdzi innych, a bezmyślne przypisywanie ofierze uszczerbku na godności jest podłe. Takie bliskie pokrewieństwo z "victim blaming".
Kilka razy otrzymujemy foreshadowing słabej jakości, polegający na tym, że autor wkłada w usta bohatera swego rodzaju proroctwa przyszłych wydarzeń - o których oczywiście wiemy, że miały miejsce w późniejszych czasach. Na przykład, rycerz ubolewa nad spływającą krwią Bośnią i przepowiada utworzenie Sarajewa, gdzie będą wojny, nawet gdy w innych krajach będzie dawno pokój. Albo krzyżacki rycerz nabija się z Polaka, że liczy na pomoc sojuszników - a przecież Anglicy czy Francuzi mu nie pomogą. To dopiero fail, bo jakież ważne (czy w ogóle jakiekolwiek) interesy z Anglią albo Francją miała Polska Jagiełły? Coś panu autorowi nie wyszło. ;) No i skąd średniowieczny rębajło z mieczem ma pojęcie o piramidach w Afryce i wie, że to grobowce? ;) Po prostu pan Domagalski lubi czasem tak naiwnie po chłopięcemu pojechać po bandzie. Piramidy są fajne, rycerze z mieczami też, boskie natchnienie i tajemnicze lochy też, to dajmy to razem w jednej książce. Byłoby to nawet słodko urocze, gdyby usunąć te nieszczęsne gwałty.

Jacek Komuda "1989" 6/10

Komuda mnie zaskoczył. Myślałam, że będzie kolejna migawka ze szlacheckiej Rzeczpospolitej, a tu proszę, dostajemy stan wojenny w Polsce, ubeków i Solidarność. Czasy inne, ale styl ten sam, mnóstwo bluzgów i wulgaryzmów, tyle że dostosowanych do dzisiejszej epoki. Dużo slangu więzienno-przestępczego, czasem trudno zrozumieć, o czym kto mówi. Jak na mój gust, za dużo tu porównań, połowę można wyrzucić z korzyścią dla całości - wszystkie te "myślenie o Kotwiczu było równie bezpieczne jak oddanie moczu na urnę towarzysza Czernienki na placu Czerwonym" czy "popędziła do głowy szybciej niż ekspres Moskwa – Warszawa" nużą już po kilku stronach powtarzalnością.
Bardzo tu gęsto emocjonalnie, aż wieje nienawiścią do Ruskich, Urbana, Jaruzelskiego, Kwaśniewskiego i innych, wszędzie masa turpistycznych opisów - "Warszawa, miasto betonu i rdzy, gówien i odpadków, rzygowin, kaca i mgły. Kołchozowe blokowisko, koszmarne jak obóz koncentracyjny". Opisy są naprawdę bardzo sugestywne i przy przemierzaniu mrocznych PRLowskich podwórek z kart książki niemal czuć smród zas*anych i brudnych ścian. Mało kto umie tak dosadnie opisywać brzydotę, jak Komuda.
Tekst jest niezły i już miałam wstawić siódemkę, gdy trafiłam na określenie "śląski wampir" w odniesieniu do Zdzisława Marchwickiego. Panie Komuda, no jak pan korzysta z Wikipedii? Przy artykule o tym domniemanym seryjnym mordercy widnieje ksywka "Wampir z Zagłębia". Zagłębie to nie Śląsk, tak jak Pomorze to nie Podbeskidzie. :) Jako autor aspirujący do pisania w dość wiernym historycznym stylu nie wolno panu popełniać takich rzeczowych błędów. To już kolejny raz, gdy przyłapałam Komudę na błędzie (kiedyś trafiłam na jakąś głupotę o husarii). Od tamtego czasu nie dowierzam już jego profesjonalizmowi. :(

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Apokalipsa Z: Mroczne dni

„Mroczne Dni” to kontynuacja „Początku Końca” przedstawiająca dalsze losy bohaterów. Trafiają na Teneryfę, gdzie resztki ocalałej ludzkości próbują zo...

zgłoś błąd zgłoś błąd