Fabryka os

Tłumaczenie: Robert Sudół
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,25 (193 ocen i 22 opinie) Zobacz oceny
10
16
9
38
8
38
7
42
6
30
5
15
4
6
3
5
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Wasp Factory
data wydania
ISBN
8371806582
liczba stron
164
słowa kluczowe
fabryka, osy
język
polski
dodał
gall21

Błyskotliwa, poruszająca, oryginalna, znakomita - to tylko kilka spośród licznych komplementów, jakimi przyjęto debiutancką Fabrykę os Iaina Banksa. Nie zabrakło wszakże opinii zgoła odmiennych: odrażająca, makabryczna, barbarzyńska, brutalna, obsceniczna, durna - pisano. "Arcydzieło" - ogłosił "PUNCH". "Zwykła szmira" - replikował "THE TIMES". W rzeczy samej: powieść czyta się jak arcydzieło,...

Błyskotliwa, poruszająca, oryginalna, znakomita - to tylko kilka spośród licznych komplementów, jakimi przyjęto debiutancką Fabrykę os Iaina Banksa.
Nie zabrakło wszakże opinii zgoła odmiennych: odrażająca, makabryczna, barbarzyńska, brutalna, obsceniczna, durna - pisano. "Arcydzieło" - ogłosił "PUNCH". "Zwykła szmira" - replikował "THE TIMES". W rzeczy samej: powieść czyta się jak arcydzieło, wrażenia jednak i odczucia ma się - delikatnie mówiąc - mieszane. Ale też opowiedziana przez Banksa historia nie jest z tych, które mogą się podobać - obsesje, wszechobecne zło i zbrodnia nie czynią lektury przyjemną. Tyle że i prawda o człowieku nie zawsze jest przyjemna, a Banks akurat ma coś ważkiego do powiedzenia w tej kwestii.

 

źródło opisu: •

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 700
Paulina | 2013-04-03
Przeczytana: 02 kwietnia 2013

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

"Wszystkie nasze żywoty to symbole. Cokolwiek robimy, odbywa się to według pewnych prawidłowości i wzorców, które przynajmniej częściowo możemy kształtować. Silne jednostki tworzą własne wzorce i narzucają je otoczeniu, słabe muszą iść szlakiem wytyczonym przez innych. Słabe, pechowe i głupie. Fabryka Os funkcjonuje wedle konkretnej prawidłowości, ponieważ jest uwikłana w życie i - o wiele bardziej - w śmierć"
Frank to siedemnastolatek, który ma na koncie już trzy morderstwa. Sam, okrutnie okaleczony przez szpetnego boksera w dzieciństwie, jest nadzwyczaj inteligentnym chłopakiem, władcą mikroskopijnej wyspy, która - dzięki zwierzchnictwu Fabryki Os - stanowi epicentrum jego wszechświata i zarazem okular, przez który chłopiec ogląda świat. Pochodzący z dziwacznej rodziny, syn hipisa i nieodpowiedzialnej matki, brat martwego Pawełka i szalonego Eryka - zbiega z domu wariatów - poza wałęsaniem się po wyspie i skrupulatnymi pracami (w jego mniemaniu niezbędnymi do utrzymania równowagi) pije na umór z kolegą Kubą, dwudziestotrzyletnim karłem. Tak osobliwe grono bohaterów nie może gwarantować lekkiej lektury, acz historia, nie do końca jasna, mile łechce mój spragniony nietuzinkowości głód czytelniczy.

"Fabryka os" to książka, za którą szczególnie uważnie się rozglądałam. Po pierwsze za sprawą dość kontrowersyjnych opinii, jakie na jej temat czytałam, a po drugie za sprawą dopisania jej do listy książek BBC. Odnosząc się do pierwszej przyczyny poszukiwań muszę nadmienić, że nie sugerowałam się ani dobrymi, ani złymi opiniami - ot, chciałam przekonać się na własnej skórze, czym jest w istocie ta króciutka książeczka, pisana w pierwszej osobie. Times uznał tę powieść za szmirę, inni wytykali jej obrzydliwości i wulgaryzmy, zaś jeszcze inni piali z zachwytu nad tą ponadprzeciętną perełką szkockiej literatury.


Wzdrygałam się, nie ukrywam. Choć potrafię czytać o różnych okropnościach, tak znęcania się nad zwierzętami nigdy nie potrafiłam przyjąć bez emocji, zaś sporo tu okrucieństwa i drobiazgowych opisów maltretowania królików, psów i innych braci mniejszych; kilkakrotne nawiązania do srania, rzygania i karmienia dzieciaków larwami much jeszcze bardziej wzmocniły moją niechęć do tej książki. Krótka, owszem, ale tak, jak nawet broń najmniejszego kalibru potrafi dotrzeć do celu ze śmiertelnym skutkiem, tak i licząca sobie nieco ponad 160 stron opowieść potrafi zjeżyć włosy na głowie.

Powieść czyta się szybko, wręcz zachłannie, psychoza nabiera tu zupełnie innego wymiaru, gdyż nie wynika z osoby głównego bohatera, ale nas, czytelników, dochodzących do końca powieści, a wciąż nie bardzo wiedzących, o co w ogóle chodzi; Frank opisuje drobiazgowo swoje prace na Polu Ofiarnym, swoje wspomnienia z Polem Rażenia, Wężowych Błoni czy nienazwanym fragmencie plaży kojarzącym się z bukietem kwiatów - miejsc, w których dokonał swoich morderstw od szóstego roku życia. Wprowadzi nas w świat obłędu swojego brata, podpalacza psów, by najpierw nas przerazić, a potem - zasmucić i obrzydzić jednocześnie. A całość widzimy przez pryzmat jego własnej ułomności związanej z męskością i relacji z kulejącym ojcem, nauczycielem, lekarzem i naukowcem.

"Fabryka Os" to dość trudna do określenia powieść, ja ją określiłam wyżej jako horror, lecz jest to określenie błędne i chciałabym, byście mieli tego świadomość. To raczej gorzka, mroczna historia obyczajowa, skupiająca się na jednostce w małym zakamarku świata, odciętym od rzeczywistości na tyle, ile pozwalały ówczesne lata '80. Na pewno wstrząsająca i na pewno przerażająca, nie na tyle jednak, by ją zaszufladkować i wsadzić między "Draculę" a "Lśnienie", choć w takim kontekście znacznie bliżej jej do "Psychozy", acz to też niezbyt prawidłowe porównanie. Styl Banksa kojarzył mi się odrobinę ze Steinbeckiem, troszkę z Goldingiem, czyli - nie ukrywając - do najwybitniejszych powieściopisarzy, którzy zawładnęli tym rodzajem sztuki pisarskiej zarezerwowanej dla autorów wchodzących niemalże w ciało młodego chłopca. I nawet jeśli miałam wątpliwości, czy słusznie tak usilnie poszukiwałam tej książki, czy na próżno, bo nie było warto - rozwiały się, gdy dotarłam do ostatniego rozdziału. Przyznaję otwarcie, że zakończenie "Fabryki Os" to jedno z najbardziej pokręconych, szokujących i niespodziewanych zwrotów akcji, jakie kiedykolwiek czytałam. I to zakończenie sprawiło, że z powieści mrocznej, acz przeciętnej, "Fabryka Os" urosła do rangi arcydzieła.
"Każdy z nas, znajdując się w swej własnej, osobistej Fabryce, sądzi być może, że wszedł do jednego z korytarzy i jego los jest przypieczętowany (...), lecz jedno słowo, spojrzenie, potknięcie - cokolwiek - może całkowicie zmienić sytuację i nasza marmurowa sala przeobraża się znienacka w rynsztok, nasz szczurzy labirynt w złoty szlak"

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zabić drozda

Fantastyczna, południowoamerykańska proza, z niespiesznie toczącą się fabułą. Opisy niezwykle plastyczne, ciepłe od słońca ulice, rozgrzane werandy i...

zgłoś błąd zgłoś błąd