Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Diamenty są wieczne

Tłumaczenie: Robert Stiller
Cykl: James Bond (tom 4)
Wydawnictwo: Przedsiębiorstwo Wydawnicze „Rzeczpospolita” S.A.
6,34 (240 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
7
8
23
7
74
6
74
5
39
4
8
3
8
2
1
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Diamonds are Forever
data wydania
ISBN
9788360192733
liczba stron
254
słowa kluczowe
James Bond, 007
język
polski
dodała
dona

Posłuchaj Bond – powiedziała Tiffany Case. - Trzeba czegoś więcej niż kraby w sosie Ravigote, żebym poszła z mężczyzną do łóżka. Tak czy owak, skoro ty płacisz, poproszę o kawior i to, co wy Anglicy nazywacie kotletem, i trochę różowego szampana. Rzadko zdarza mi się umówić z przystojnym Anglikiem, więc ta kolacja powinna być na miarę okazji. Oto Tiffany Case – zimna, wspaniała, bezwzględna...

Posłuchaj Bond – powiedziała Tiffany Case. - Trzeba czegoś więcej niż kraby w sosie Ravigote, żebym poszła z mężczyzną do łóżka. Tak czy owak, skoro ty płacisz, poproszę o kawior i to, co wy Anglicy nazywacie kotletem, i trochę różowego szampana. Rzadko zdarza mi się umówić z przystojnym Anglikiem, więc ta kolacja powinna być na miarę okazji.

Oto Tiffany Case – zimna, wspaniała, bezwzględna blondynka, z którą można narobić sobie mnóstwa problemów. Tiffany stoi między Jamesem Bondem a szajką szmuglerów diamentów, której macki sięgają do Afryki, przez Londyn, aż do Stanów. Bond używa jej do infiltracji gangu, ale po dotarciu do Ameryki myśliwy sam staje się zwierzyną. Bond wpada w poważne tarapaty, a pomoc nadchodzi z najmniej spodziewanej strony – od samej lodowej panny...

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 258
modli | 2015-12-07
Na półkach: Przeczytane

Najlepszym lekarstwem na traumę po doświadczeniu zbiorowego gwałtu jest przespanie się z Jamesem Bondem (który w tym tomie chrzani sprawę przez to, że potrafi myśleć tylko i wyłącznie swoim pitolem, a do tego wini za to wszystko swoją <nową> dziewczynę).
Żałosnych rzeczy tego typu jest w serii o Bondzie cała masa.

Zabawne, ile rzeczy można wybaczyć komuś, kto nie żyje. Gdyby Fleming pisał w tych czasach, pewnie hejcił bym go tak samo jak Marka Millara (chociaż Fleming jest pisarzem o 10 klas lepszym). A tak, zawsze można powiedzieć "oo, takie były czasy, miał inną perspektywę", itd. Tylko, że znam całą hordę bardziej rozgarniętych ludzi, którzy pisali jeszcze w dziewiętnastym wieku.

Bond jak Bond. Książka sprawnie napisana, lekko się czyta, wciąga. Gdyby Fleming miał jeszcze jakąś inteligencję społeczną, pewnie dawałbym jego powieściom same dziesiątki.

Daję jednak tylko siedem, ponieważ musiałem co jakiś czas przymykać oko na to, że autor był idiotą.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Śniadanie na skale

Spotkanie siedmiu obcych osób, każda z problemami, szukających miejsca odosobnienia i wyciszenia w górskim pensjonacie "Raj" w Kletnie u stó...

zgłoś błąd zgłoś błąd