Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kiedy byłem dziełem sztuki

Tłumaczenie: Maria Braunstein
Wydawnictwo: Znak
6,74 (2873 ocen i 233 opinie) Zobacz oceny
10
179
9
337
8
373
7
843
6
494
5
381
4
91
3
118
2
25
1
32
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Lorsque j'étais une œuvre d'art
data wydania
ISBN
8324003983
liczba stron
263
słowa kluczowe
powieść, Schmitt, żywa rzeźba
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Goldfinch Baby

Zdesperowany bohater na skraju samobójstwa podpisuje iście faustowski pakt ze spotkanym przypadkowo artystą. Odda się w jego ręce, w zamian za co odzyska sens życia. Jako żywa rzeźba staje się sławny i podziwiany. Traci tylko jedno – wolność. Gdzie kończy się sztuka, a zaczyna manipulacja? Co stanowi o naszej wyjątkowości? Jak zwykle u Schmitta, ważne pytania podane lekko i z przymrużeniem oka.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

Brak materiałów.
książek: 354
Intan | 2012-08-25
Na półkach: Przeczytane, (wy)Pożyczone

Éric-Emmanuel Schmitt, pomyślałam, biorąc książkę do ręki. Gdzieś już widziałam to nazwisko. Chwila grzebania w pamięci i... jest! Autor "Oskara i Pani Róży"! No to biorę.

I wzięłam, i zaczęłam czytać, i było ciekawie, i było zabawnie. Na początku. Potem było już tylko gorzej. Zapamiętałam lekkie pióro Schmitta z "Oskara...", dlatego tutaj zostałam zaskoczona tym, jaki ten język jest toporny. Opisy są toporne, dialogi są toporne, brak im świeżości, brak im tego CZEGOŚ, główny bohater nie wzbudza sympatii, nikt tam właściwie nie wzbudza sympatii, postaci są płaskie i nudne. Nudne jak diabli!

Wątek miłosny został opisany w sposób niesamowicie nierealistyczny, cały sposób myślenia Adama Bis był dla mnie tak nierealistycznie nienormalny, niewiarygodnie niedojrzały... Opis tego, co przeżywał, co czuł AB, zupełnie mnie nie przekonywał. Nie przekonywało mnie to, jakoby pałał OGROMNĄ miłością do córki malarza już po pierwszym czy drugim spotkaniu, nie przekonywała mnie intensywność jego przeżyć, bo on sam był niesamowicie nieintensywny, płaski, bezbarwny, nudny. Taki... papierowy. Już byłoby lepiej, gdyby się zabił, serio.

Cytaty. Schmitt wstawiał cytaty, wstawiał sentencje, ale było to tak naciągane, tak oczywiste, że aż bolało. Czytasz, czytasz, oho - mądra myśl, którą chce ci przekazać autor, żebyś ją sobie gdzieś zapisał i nie zapomniał o tym, jaka jest mądra. Z całej książki zapamiętałam jakieś urywki scen, nie mające nic wspólnego z tymi sentencjami, które wplecione umiejętnie w dziełach innych autorów naprawdę potrafiły mnie oszołomić. A tutaj jedyna refleksja, do jakiej skłoniła mnie lektura, brzmi: "Za kogo Schmitt ma swoich czytelników? Czy naprawdę uważa, że gdy wszystko poda na tacy, to zostanie drugim Exupérym?"

Książka dłużyła mi się niemiłosiernie, przerywałam czytanie i zaczynałam znów w nadziei, że dalej będzie lepiej, że wydarzy się coś ciekawego - w istocie, działo się, ale, jak już wspominałam, zostało to opisane w sposób TAK toporny, tak ciężki, tak zły, że nie dało się tego czytać z przyjemnością. Mam wrażenie, że w tej historii jest potencjał, ale Schmitt go zmarnował (a może to tłumacz spartolił robotę). Może za napisanie tego powinien wziąć się ktoś inny. Albo nie powinien brać się nikt. Może Schmitt miał zły pomysł od początku.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Piosenki pikinierów

Przed otwarciem tomiku „Piosenki pikinierów” Joanny Lech należy pochylić się nad tytułem. Słowo „piosenki” przywodzi nam na myśl lekki, rozrywkowy utw...

zgłoś błąd zgłoś błąd