Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Peanatema

Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Wydawnictwo: Mag
8,26 (317 ocen i 44 opinie) Zobacz oceny
10
65
9
102
8
68
7
56
6
12
5
2
4
5
3
2
2
3
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Anathem
data wydania
ISBN
978-83-7480-126-3
liczba stron
960
słowa kluczowe
technologia, człowiek, SF
język
polski
dodała
Ewa

Inne wydania

Stephenson opisał tu badaczy, filozofów, naukowców, którzy zostali zamknięci w zakonach i pozbawieni dostępu do komputerów, akceleratorów cząstek oraz reszty niezbędnego ustrojstwa, lecz nie zaprzestali swoich badań. Opracowali nowe metody pracy, równie dobre, a może nawet lepsze od starych, bo działające wyłącznie w oparciu o wszechstronne możliwości psychofizycznego instrumentarium...

Stephenson opisał tu badaczy, filozofów, naukowców, którzy zostali zamknięci w zakonach i pozbawieni dostępu do komputerów, akceleratorów cząstek oraz reszty niezbędnego ustrojstwa, lecz nie zaprzestali swoich badań. Opracowali nowe metody pracy, równie dobre, a może nawet lepsze od starych, bo działające wyłącznie w oparciu o wszechstronne możliwości psychofizycznego instrumentarium człowieka. Tym samym Stephenson zdaje się mówić wprost – jedyną technologią, którą warto rozwijać jest człowiek.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 445
Rudyy | 2013-06-24
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 24 czerwca 2013

Opowieść przenosi nas do świata, w którym wszelkiej maści intelektualistów odizolowano od reszty społeczeństwa, zabierając im wszystkie technologiczne zabawki, narzucając rygorystyczny styl życia opartego na Dyscyplinie i dodatkowo stawiając na straży Inkwizycję, pilnującą by mimo wszystko jednak nie narozrabiali.

Bohaterowie, z którymi przyjdzie nam obcować należą właśnie do takiej grupy, którą najłatwiej przedstawić jako hybrydę naukowców/filozofów i zakonników, (z tą jedną różnicą, że żaden z nich nie wierzy w Boga), dlatego też książka pełna jest różnego rodzaju teorii filozoficzno-naukowych, które jednak dzięki talentowi autora w żaden sposób nie nużą, a są wręcz wciągające.

Co ciekawe, historia przedstawiona przez Stephensona zupełnie mnie zaskoczyła. Po pierwszych stu stronach, gdy już przyswoiłem nowe słownictwo (jest tego naprawdę dużo i można z początku być zagubionym), myślałem, że wiem, w jakim kierunku to wszystko zmierza i dziś wiem, że nie mogłem być w większym błędzie. Nie będę zagłębiał się w szczegóły, wystarczy, że autor po raz kolejny stworzył pełną rozmachu i niesamowitych przygód opowieść, którą z czystym sumieniem mogę polecić każdemu.

Jedyny minus jaki dostrzegam, to fakt, że wraz z wzrostem ilości przeczytanych stron, czytelnika może ogarniać pewnego rodzaju smutek, związany z nieuchronnie zbliżającym się końcem tej niezwykłej opowieści.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Międzywojnie 1. Start ; 2. Collegium Novum.

Rzecz marna, bowiem autor powtórzył swoje wspomnienia ("W Krakowie i w Paryżu") fabularyzując je trochę. Ja lubię tych ludzi (w tym Jana Brz...

zgłoś błąd zgłoś błąd