Oślica Balaama. Apel do duchownych panów

Wydawnictwo: Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC
7,7 (50 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
4
8
17
7
13
6
7
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788373547704
liczba stron
94
słowa kluczowe
zakonnice, życie zakonne
kategoria
religia
język
polski
dodał
Marcelinio

Przez kilkanaście wieków zakonnice słuchały kazań, konferencji, rekolekcji, pouczeń, a zawsze w pokornym milczeniu, jak te nieme bydlątka: cokolwiek im mówiono, umiały tylko potakiwać. Czasem się któraś wyłamała, ale bardzo rzadko! Założenie ze strony kaznodziejów było niewątpliwie takie, że zawsze, w każdej sprawie i w każdych okolicznościach, oni wiedzą lepiej; zakonnice zaś nauczyły się to...

Przez kilkanaście wieków zakonnice słuchały kazań, konferencji, rekolekcji, pouczeń, a zawsze w pokornym milczeniu, jak te nieme bydlątka: cokolwiek im mówiono, umiały tylko potakiwać. Czasem się któraś wyłamała, ale bardzo rzadko! Założenie ze strony kaznodziejów było niewątpliwie takie, że zawsze, w każdej sprawie i w każdych okolicznościach, oni wiedzą lepiej; zakonnice zaś nauczyły się to akceptować, najpierw dlatego, że potrzebują celebransa i muszą przyjmować jego warunki; a potem już z tradycji i z przyzwyczajenia. To była forma pokory, której od nich oczekiwano. Skutkiem tego nieraz osoby o półwiecznym doświadczeniu na drogach modlitwy nabożnie słuchały (i słuchają) głupstw prawionych przez chłopaczków, którzy liznąwszy w seminarium coś niecoś z Tanquereya i zapomniawszy po zdanym egzaminie nawet i tego, przekonani byli, że mają o czym słuchaczki pouczać i że te słuchaczki jeszcze tego dotąd nigdy nie słyszały. Znałam zakonnicę, której siostrzeniec, podówczas kleryk na pierwszym roku, przysłał w prezencie imieninowym nowo wydaną książkę o modlitwie, z dedykacją: „Kochanej cioci... aby ta piękna książka pomogła zrozumieć wartość modlitwy”. Dosłownie. Ciocia była już ćwierć wieku w klasztorze kontemplacyjnym, ale widocznie dotąd nie wiedziała, po co tam siedzi; na szczęście teraz już zrozumie. A kiedy młody salezjanin oświadcza nam z kazalnicy z promiennym uśmiechem, że do rekolekcji dla zakonnic to on się nie przygotowuje, bo wiadomo, że im wszystko dobre i wszystko przyjmą – trudno to nazwać inaczej niż bezmyślną pogardą; ale w jakimś sensie same jesteśmy sobie winne, bo milczymy.

Oczywiście krasnoludek różny bywa; kaznodzieja też. Różny jest stopień pogardy, od zera do dużych cyfr na skali; różny stopień życzliwości. O ile zdołałam zauważyć, te podziały nie pokrywają się jednak ani z podziałami na pokolenia, ani z podziałami na przynależność diecezjalną lub zakonną. Po prostu ludzie są różni, i jedni bardziej ulegają przekazywanemu przez starszych kapłanów przykładowi paternalistycznego traktowania zakonnic z góry, inni mniej. Czasem pogarda i życzliwość współistnieją bardzo zabawnie. Kiedy byłam w nowicjacie, istniała jeszcze instytucja tzw. spowiedników kwartalnych, więc cztery razy do roku zjawiał się u nas pewien kanonik. Był nam bardzo życzliwy, oprócz słuchania spowiedzi głosił konferencje i starał się nas pocieszać w tym naszym poniżającym sposobie życia. Tak właśnie mówił zawsze, poniżający sposób życia; i po jakimś czasie zorientowałam się ze zdumieniem, że chodzi mu po prostu o to, że same sobie musimy buty czyścić i kartofle obierać. Ten człowiek, jak mnóstwo księży tamtego pokolenia, miał zakodowaną w głowie przepaść między „białymi” a „czarnymi” zajęciami, i skoro sam by nigdy nie tknął żadnej domowej pracy, żeby nią swojej godności kapłańskiej nie skalać – litował się szczerze, że my musimy. No i dobrze; tak mówił przez ileś lat, aż kiedy w końcu przestałam już być onieśmieloną nowicjuszką, a stałam się znaną siekierą, powiedziałam mu, że w moim rozumieniu poniżające zajęcie to by było pod latarnią. I odtąd już tak nie mówił, nawet jeśli nadal tak myślał; a więc, jak się okazuje, można czasem coś wytłumaczyć, a choćby coś osiągnąć.

Ale my, przynajmniej najczęściej, milczymy. I pewno, że trudno byłoby reagować za każdym razem, kiedy jest na co! Niemniej teraz chciałabym (po ponad już półwiecznym doświadczeniu odbioru kazań) raz wreszcie odezwać się i przedstawić możliwie systematycznie nasz, a częściowo zapewne swój własny, punkt widzenia. Rozumiem doskonale, że mój głos może u wielu PT. duchownych panów wywołać reakcję dokładnie taką samą, jak reakcja Balaama na odezwanie się oślicy. Od zdumienia przez oburzenie aż do użycia jakiegoś rodzaju kija włącznie! Ale inni może byliby wdzięczni za uświadomienie im, że jakiś punkt widzenia różny od ich własnego w ogóle istnieje: nawet jeśli to niezbyt miłe dowiedzieć się, że ktoś przez całe lata patrzył na nas, i nawet coś o nas myślał… i jeszcze w dodatku nie zawsze bezkrytycznie.

Ten tekst leżał przez kilkanaście lat w komputerze, zanim zapadła decyzja o wydaniu. Oczywiście ci księża, którzy nie znajdą tu swojego portretu, powinni wiedzieć, jak bardzo im za to jesteśmy wdzięczne…

 

źródło opisu: http://tyniec.com.pl/duchowosc/996-oslica-balaama-9788373547704.html

źródło okładki: http://tyniec.com.pl/duchowosc/996-oslica-balaama-9788373547704.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (136)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2589
jatymyoni | 2019-03-08
Przeczytana: marzec 2019

Dziękuję wydawnictwu w Tyńcu za wydanie tej książeczki, mimo , że mowa tam też o Tyńcu. Dawno już nie czytałam czegoś tak inteligentnego, napisanego z pazurem i humorem, ale nikogo nie obrażającego i mówiącej o sprawach trudnych. Pisze o pozycji zakonnic, ale także kobiet w kościele, stosunku do nich kapłanów i najczęstszych błędach w ich posłudze. Apel ten wynika z miłości do Kościoła i pokory , a nie z chęci tylko krytykowania. Porusza w tym bardzo małym dziele wiele tematów dotyczących Kościoła. Powinna być to lektura obowiązkowa we wszystkich seminariach i plebaniach, ale jest też ważna dla wszystkich wierzących.
Jest to niezwykła książka warta przeczytania. Gorąco zachęcam.

książek: 988
Efunia | 2018-03-13
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

I wreszcie kobiecy głos w Kościele. Właściwie mogłabym napisać, że feministyczny, gdyby nie to, że obecnie feminizm kojarzy się z zupełnie innymi sprawami, niż pozycją zakonnic w Kościele katolickim. Bardzo odważnie pokazana zadufana w sobie postawa duchownych, z których byle "gówniarz" świeżo po seminarium uważa się za właściwą osobę do pouczania często kilkadziesiąt lat starszych i o wiele mądrzejszych kobiet. Zresztą wiele uwag na temat duchownych, a zwłaszcza sposobu odprawiania przez nich Mszy i głoszenia kazań można odnieść nie tylko do zakonów, ale i do kościołów parafialnych - przysłanianie osobą celebransa osoby Chrystusa, nieprzemyślane kazania, luki w wykształceniu. Odważna, szczera i mądra pozycja. Ważna!

książek: 1312
MoznaPrzeczytac | 2018-04-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 kwietnia 2018

Pozycja ta wywołała żywe dyskusje w kręgach „kościelnych”. Siostra Małgorzata bez ogródek piętnuje różne „dziwactwa i głupstwa” księży. Zadziwiającym jest fakt, jak w tej niewielkiej książce autorka poruszyła wiele różnych kwestii. Liturgia, teologia, świat współczesny a nawet... dialog ekumeniczny. Nie waham się stwierdzić, że apel „oślicy” do „duchownych panów” wynika z miłości do Kościoła. Jest to książka, która może pomóc kapłanom spojrzeć inaczej na pewne sprawy. Jest to także ciekawa propozycja dla wszystkich interesujących się teologią i życiem Kościoła

Pełna recenzja książki na stronie:
http://moznaprzeczytac.pl/oslica-balaama-apel-do-duchownych-panow-malgorzata-borkowska-osb/

książek: 163
Jola | 2018-09-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 16 września 2018

Bardzo ciekawa książka, w końcu ktoś (w dodatku kobieta) otwarcie mówi o błędach księży w kazaniach i prowadzeniu liturgii. Siostra ma absolutną rację co do poczynionych uwag, a do tego jej krytyka jest zwięzła i motywująca do poprawy. Nie chodzi o to, żeby wywlekać wszystkie potknięcia i problemy duchownych, ale krótko i na temat wskazać problem, jakim są ich niestosowne pouczenia i wywyższanie się. Niestety, kobiety nadal są gorzej traktowane od mężczyzn i uważane za głupsze w wielu kręgach, również w hierarchii kościelnej.

książek: 287
grafzero | 2018-09-23
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 23 września 2018

W czasach kiedy problemy Kościoła leczy się poprzez "odcinanie wrzodu siekierą" książka siostry Borkowskiej to swoisty podmuch świeżości. Jak się okazuje można o sprawach poważnych pisać w sposób lekki, a jednocześnie intelektualny. I bodaj ani razu nie użyć słowa patriarchalizm. Nic w tym jednak dziwnego bo autorka to przecież intelektualistka pierwszej wody (doktorka honoris causa KUL, autorka jednej z pierwszych polskich powieści fantasy i znawczyni historii życia zakonnego na ziemiach polskich). Być może mamy do czynienia z jej najbardziej prywatną książką. Historia zmagań siostry z księżmi, którym Stwórca poskąpił intelektu, a dał zbyt wiele pychy jest jednak nieco zbyt krótka (a może to i dobrze). Mimo wszystko warto było się przekonać, że krytyka ludzi Kościoła nie musi się sprowadzać prymitywnej propagandy, a jednocześnie nie musi być tworzona "na kolanach". Zachęcam bo to rzecz na rynku czytelniczym niezwykła!

książek: 230
activefinch | 2018-05-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 maja 2018

Godne zaufania, bo pisane od środka i przez osobę, którą trudno podejrzewać o złe intencje.

książek: 790
kuzo | 2019-06-16
Przeczytana: 16 czerwca 2019

Biblia wspomina o oślicy, która mówiła. Uratowała ona życie Balaamowi, który uparcie chciał iść drogą, gdzie czekała go śmierć (Księga Liczb 21:21-35; 22:1-40; 23:1-30; 24:1-25), a oślica z tej drogi równie uparcie zbaczała, pomimo kijów, jakie obrywała, aż w końcu położyła się i nie chciała iść dalej. Autorka, benedyktynka, ur. w 1939 r., „historyk i znawczyni historii życia zakonnego, tłumaczka, pisarka, także książek dla dzieci i literatury fantastycznej, (...) wielu prac historycznych, (...)tłumaczka m.in. ojców monastycznych. Studiowała filologię polską (...) i filozofię na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz teologię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W 1964 wstąpiła do zakonu benedyktynek (...) W 2011 została doktorem honoris causa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Publikuje m.in. w miesięcznikach „Znak” i „Więź”(cyt. za Wikipedia). Jak widać, nawet żyjąc w małej miejscowości i za murami klasztoru, można być osobą nie tylko głębokiej wiary, ale i bardzo...

książek: 110
marplezet | 2019-05-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 maja 2019

Perełka!
Głos mądrej i doświadczonej kobiety w sprawach kluczowych dla prawdziwego życia. Syntetyczne, przemyślane teksty dotyczące rozwoju wewnętrznego i duchowego napisane w błyskotliwy sposób.
S. M.Borkowska bywa może krytyczna i złośliwa w swoich ocenach poczynań "duchownych panów", ale podczas lektury nie raz pojawia się żal i niedowierzanie, co też jej uszy (i innych sióstr) musiały ścierpieć.

książek: 1943

Krótko i na temat: księża z perspektywy doświadczonej zakonnicy. Raczej smutne (dla księży).

książek: 297
Maciek | 2019-06-09
Na półkach: Rok 2019, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 09 czerwca 2019

polecam. spojrzenie na kapłanów z innej strony ołtarza w dodatku oczami osoby żyjącej w klauzurze od wielu lat -a to coś znaczy

zobacz kolejne z 126 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd