rozwiń zwiń

Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego. Tom 1

Okładka książki Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego. Tom 1
Joanna Tokarska-Bakir Wydawnictwo: Czarna Owca historia
768 str. 12 godz. 48 min.
Kategoria:
historia
Wydawnictwo:
Czarna Owca
Data wydania:
2018-02-28
Data 1. wyd. pol.:
2018-02-28
Liczba stron:
768
Czas czytania
12 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375549362
Tagi:
Historia żydów literatura faktu pogrom kielecki zydzi
Średnia ocen

                8,2 8,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Okładka książki Znak nr 825 (2) / 2024 Michał Cichy, Diana Dąbrowska, Ivan Davydenko, Wojciech Engelking, Kamil Fejfer, Olga Gitkiewicz, Katarzyna Kasia, Karol Kleczka, Piotr Kosiewski, Dominika Kozłowska, Małgorzata Lebda, Anna Mateja, Lech M. Nijakowski, Janusz Poniewierski, Katarzyna Prot-Klinger, Ishbel Szatrawska, Ola Szmida, Joanna Tokarska-Bakir, Redakcja Miesięcznika ZNAK, Bogdan de Barbaro
Ocena 6,6
Znak nr 825 (2... Michał Cichy, Diana...
Okładka książki Książki. Magazyn do czytania, nr 4 (61) sierpień 2023 Izabella Adamczewska, Marek Bieńczyk, Serge Bloch, Katarzyna Boni, Frédéric Boyer, Biserka Ćejović, Piotr Cieśliński, Jacek Dukaj, Jon Fosse, Jerzy Jarniewicz, Ignacy Karpowicz, Andrzej Leder, Renata Lis, Michał Nogaś, Wojciech Orliński, Piotr Paziński, Redakcja magazynu Książki, Maciej Robert, Salman Rushdie, Przemysław Sadura, Katarzyna Sawicka-Mierzyńska, Michał Sowiński, Magdalena Środa, Przemysław Staroń, Karolina Sulej, Katarzyna Surmiak-Domańska, Natalia Szostak, Joanna Tokarska-Bakir, Tomasz Ulanowski, Katarzyna Wężyk, Dorota Wodecka, Olga Wróbel
Ocena 7,5
Książki. Magaz... Izabella Adamczewsk...

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
8,2 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
168
159

Na półkach: ,

Efekt Raszomon

Rashomon to nazwa bramy do japońskiego miasta Kioto, w której pozostawiano niechciane dzieci lub zwłoki. Brama ta pojawia się w tytule filmu Akiry Kurosawy z 1950 roku. Głosami sześciu osób opowiedziano w niej historię zabójstwa samuraja podróżującego z żoną przez las. Drogę zastępuje im bandyta Tajomaru. Wedle jednej z wersji podstępnie związuje samuraja i gwałci jego żonę, która następnie - nie mogąc znieść pogardliwego wzroku męża – prosi Tajomaru, aby go zabił albo sama go zabija. Bandyta przedstawia własną wersje tej historii: żona samuraja oddała mu się dobrowolnie, ale on, wstrząśnięty jej nielojalnością wobec męża, odtrącił ją. Głos zabiera także duch zabitego samuraja, który twierdzi, że upokorzony popełnił honorowe samobójstwo. Wydarzenia obserwuje z ukrycia drwal. Twierdzi, że to żona samuraja sprowokowała obu mężczyzn do walki, w której zwyciężył bandyta. Jak wszyscy w tej historii także drwal ma coś do ukrycia: okazuje się, że zabrał cenny sztylet wbity w pierś samuraja.
Od filmu Kurosawy wywodzi się nazwa „efektu Raszomona”, opisującego sytuację, w której mamy do czynienia z nierozstrzygalnie sprzecznymi relacjami o zdarzeniu lub ciągu zdarzeń. Idealnie pasuje ona do rekonstrukcji pogromu kieleckiego, która mimo obfitości źródeł jest nadal nieosiągalna. Przedstawiciele wszystkich służb mundurowych przybyłych na Planty 7, gdzie rozpoczął się pogrom – milicjanci, ubecy, żołnierze KBW i 2 Warszawskiej Dywizji Piechoty WP – przedstawiali wyłącznie korzystną dla siebie perspektywę. Ich zeznania zaprzeczają sobie nawzajem i nie dają się scalić w jedną spójną narrację. Wprawdzie ustalono jej ramy, ale szczegóły nadal się rozmywają.
Pogrom spotkał się z powszechnym potępieniem – widać je nawet w w niektórych artykułach podziemnych gazet otwarcie wrogich Żydom (np. tym, wydawanym przez WiN). Początkowo większość kielczan, z których nawet jedna czwarta mogła wziąć udział w pogromie – mówiła o „ciężarze”, „hańbie” i „piętnie”. Z czasem jednak, w związku z wyjazdem ofiar i coraz mniej energicznymi śledztwami, także sprawcy pogromu, którym udowodniono winę, nauczyli się wszystkiemu zaprzeczać. Po odbyciu kar oni lub ich dzieci wnosili o rewizje wyroków.
Procesy po pogromie określano niekiedy mianem pokazowych. Lepiej pasuje do nich formuła „sprawiedliwości sowieckiej”, w której nie chodzi o wykrycie prawdy, ale o unieszkodliwienie jednostek zagrażających systemowi (dlatego winą za pogrom kielecki komunistyczny rząd obarczył akowskie podziemie). Jednakże wina nie zawsze leżała po stronie sądów, częściej po stronie zdeprawowanej, niesprawnej milicji i ociężałego UB. Podejrzani wymykali się, zmieniając nazwisko, czy wyjeżdżając do innego województwa, gdzie - na skutek niesprawnej wymiany informacji między urzędami - stawali się praktycznie nie do odnalezienia. Dokładała się do tego nieudolna prokuratura. Ponieważ wszystkie procesy, poza pierwszym, zostały utajnione, opinia publiczna zrozumiała, że władza traci zainteresowanie pogromem jako narzędziem edukacji społecznej. Stopniowo pogrom kielecki osuwał się w rejon społecznej nierzeczywistości. Krążyły o nim plotki, jak ta, zanotowana w archiwum WiN jesienią 1946 roku, że w Grodzisku Mazowieckim, z pociągu konwojowanego przez Rosjan wyrzucono karteczkę: „Zajścia kieleckie, skazani na śmierć, wiozą nas do Rosji...”. Inne plotki dotyczyły tego, że w przeddzień pogromu niektórzy Żydzi mieli zostać ostrzeżeni, aby opuścili Kielce. Opowiadano także o odbieraniu Żydom z Plant broni w przeddzień pogromu lub (w wariancie odwrotnym) o jej wydawaniu przez szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, a także o zatrudnianiu w przeddzień pogromu nieznanych robotników w zakładach kieleckich, których nazajutrz zwolniono.
Ambiwalencja komunistów wobec pogromu kieleckiego była prawdopodobnie powodem, iż od lat 50. do 80. dokumentacja archiwalna pierwszego śledztwa uległa rozproszeniu; część źródeł ukryto, inne zniszczono lub zagubiono. Nadal jednak istnieje tak wiele wykluczających się opisów pogromu, a jednocześnie brakuje tylu kluczowych dowodów, że każda próba rekonstrukcji zdarzeń na Plantach obciążona jest gwarancją błędu. Co więc wiemy na pewno? Pogrom kielecki rozpoczął się od plotki o dzieciach porwanych przez Żydów „na transfuzje”. 4 lipca 1946 około godziny 10. rano przed budynkiem na ul. Planty 7, gdzie mieścił się żydowski kibuc, zgromadził się wrogo nastawiony tłum, wzburzony pogłoskami o porwaniu dzieci. Chwilę później pojawiły się oddziały Ludowego Wojska Polskiego i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, które obstawiły budynek, nie rozpraszając jednak tłumu. Żołnierze i oddziały porządkowe nie zrobiły niczego, aby zażegnać groźną sytuację. Przeciwnie - żołnierze po przybyciu ostrzelali okna budynku. Następnie wojsko wraz z milicjantami po wyważeniu drzwi weszło do środka i przeprowadziło rewizję wśród mieszkańców. W trakcie rewizji żołnierze zaczęli strzelać do osób znajdujących się wewnątrz, w wyniku czego zginęło kilkoro mieszkańców domu. Wejście żołnierzy do budynku i strzelanina rozpoczęły pogrom, który stopniowo objął całe miasto. W pogromie kieleckim zginęło 40 osób, w tym 37 Żydów i 3 Polaków, którzy stanęli prawdopodobnie w obronie Żydów.
Efekt Raszomon będzie jednak rozprzestrzeniał się nadal w sprawie tego i innych pogromów żydowskich, gdyż poza nieliczną grupą socjologów i historyków nikt nie jest zainteresowany wydobyciem na światło dzienne prawdziwych przyczyn tych wydarzeń. A przecież pogrom kielecki jest nadal tą samą straszną opowieścią, która pewnego dnia może ponownie wybuchnąć, w innych okolicznościach, tak jak wybuchła w Srebrenicy, Rwandzie, czy Syrii. O tym, jak blisko tego jesteśmy niech świadczy koszulka Jacka Międlara z napisem: „Nie przepraszam za Jedwabne”, w której swobodnie się porusza. To nie my zabijaliśmy. To Oni. Oni, co zabili Innych.


Tekst powstał na podstawie: Joanna Tokarska-Bakir „Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego”, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2018

Efekt Raszomon

Rashomon to nazwa bramy do japońskiego miasta Kioto, w której pozostawiano niechciane dzieci lub zwłoki. Brama ta pojawia się w tytule filmu Akiry Kurosawy z 1950 roku. Głosami sześciu osób opowiedziano w niej historię zabójstwa samuraja podróżującego z żoną przez las. Drogę zastępuje im bandyta Tajomaru. Wedle jednej z wersji podstępnie związuje samuraja i...

więcej Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Chcę przeczytać
    152
  • Przeczytane
    28
  • Posiadam
    10
  • 2018
    5
  • Historia
    3
  • Chcę w prezencie
    3
  • E-booki
    2
  • Teraz czytam
    2
  • Nike 2019
    2
  • Literatura faktu
    1

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego. Tom 1


Podobne książki

Przeczytaj także

Ciekawostki historyczne